Dodaj do ulubionych

trudny, sorry

12.12.05, 23:49
Sorry, sorry, sorry, ale bardzo mnie to męczy wiec znów biegne do Was z prośba
o pomoc. Pracuję edukacyjnie, czyli spotykam sie z problemami młodych ludzi i
nie przypuszczałam w najgorszych snach, że przyjdzie mi zmierzyć się z
zagadnieniem autoagresji wśród młodzieży i osób młododorosłych. Stoję przed
tym, jak przed wielką czarną spiczastą górą i zupełnie nie wiem jak przez to
przeleźć. Czy ktokolwiek z Was, osób doświadczonych, z otwartymi oczami, zna
ten problem? Bo wyobraźcie sobie, że pewien młody człowiek wmawia mi, że
samookaleczenia to teraz normalka, że statystycznie to ogromne liczebnie
zjawisko i takie podobne rzeczy. Jak to pojąć?
Obserwuj wątek
    • tofika Re: trudny, sorry 12.12.05, 23:54
      jesli bede mogla to pomoge...
      pracowalam z jeszcze trudniejsza mlodzieza ,, bo uposledzenie umiarkowane,
      ale zeby tam pracowac siegalam po rozne pomoce,,tzw Do nauczania i wychow
      Mlodziezy trudnej, mozemy rozpoczac proby dyskusji ,moga byc listy na prv...
      jesli bede ..potrafila..podpowiedziec ,,do przykladowego zdarzenia ,, prosze
      mozesz pytac....moze my tu....tofika
    • tofika Re: trudny, sorry--mira21... 13.12.05, 00:18
      poruszasz temat .."morze "
      dokladnie ,,tak glabia morza wrecz....
      sorry za tio ze ja ...niestety nie doczytalam do konca Twojej prosby,,,
      tak mi cos ,,zdarzylo,ze nie dokonczylam Ciebie czytac a pozniej kliknelam tak
      ogolnie...
      .. czy znasz srodowisko ,ucznia ktory Ci to powiedzial,,,czy to mowil w klasie?
      przy wszystkich?,
      jak ? zaczela rozmowa na ten temat?
      czy cos zdarzylo? czy ty tylko uslyszalas...
      i zaczelas z przerazeniem o tym myslec.....
      rozwin mi ... odpowiedz na moje pytania...

      Porozmawiamy.... prosze bardzo.....
      • regine Re: trudny, sorry--mira21... 13.12.05, 00:33
        Oj trudny temat...Nie rozumię trudnej młodzieży, choć ją widzę codziennie..
        Nigdy bym nie wiedziała chyba jak się zachować, co powiedzieć...
        Temat- Ocean bez dna- podziwiam ludzi, którzy potrafia pracować z tz. trudną
        młodzieżą, podziwiam...
        A Ciebie szczególnie, Mireczko21....
        • tofika Re: trudny, sorry--mira21... 13.12.05, 01:13
          rozmowy.onet.pl/artykul.html?ITEM=1227876&OS=76766
          poczytaj tu...Mira21
    • skrzydlate Re: trudny, sorry 13.12.05, 13:26
      tak, zetknelam sie z tym, na to dobra jest psychoterapia czy cos takiego. Corka
      mojej znajomej, rodzina wspóuzalezniona alkoholowo. Ona - ofaira przemocy, taki
      sobie maly polski horror w czterech scianach. Mam tez znajomego , prawie 50 lat
      a kiedy byl sam, bez kobiety obgryzal sobie okropnie dlonie.
    • mira21 Re: trudny, sorry 13.12.05, 19:31
      Otóż, temat pojawił się przy mnie nagle a niespodziewanie. Zburzył spokój mojej
      duszy tym bardziej, że nie mgę uwierzyć, że ta zaraza się rozszerza,
      powszednieje w odbiorze jeszcze nieskażonych. Ale dziś na przykład zauważyłam
      plakat "Klata" - może go widziałam wcześniej, nie funkcjonował on jenak w moim
      świadomym odbiorze, a dziś, owszem, rozzłościł mnie. Czy go znacie? To podobno
      festiwal teatralny jednej z wyższych uczelni (nie sprawdzałam). Wczoraj
      przeraziły mnie wypowiedzi na kilku forach Sieci t.zw. podmiotów tego zjawiska.
      Dziś przechodzę fazę wstrętu, chęci oddalenia się od tej okropności. Myślę
      sobie, że to niemożliwe, żeby tak było jak piszą o sobie autorzy tych upodobań,
      byłoby milo, gdyby zwyczajnie kłamali. A jednak poznałam taką osobę osobiście, a
      więc to po naszemu: real. Jestem zła, wściekła, bo nie wiem co zrobić.
      Najchętniej bym wrzeszczała, potem odwróciła się, poszła w drugą stronę i tyle.
      A nie wiem jakie będą konieczności. Tak więc napiszę na prywatne konto, żeby nie
      męczyć ogółu. Jasno powiem: Diabli nadali mi taki problem!
      • tofika Re: trudny, sorry 13.12.05, 20:10
        tak Mira21..
        o ile byloby prosciej ..... zoobojetniec i nie wiedziec i nie slyszec,i
        udawac ,ze taki piekny jest dookola nas Swiat,,,
        masz dobre serduszko,motasz sie,nie wiesz jak pomoc osobie ,ktiorej ten problem
        dotyczy,,masz prawo nawet na siebie byc wsciekla,,ale ,,problem jest do
        rozwiazania,,uwierz jest!!!!tylko zeby jeszcze kilka osob tak zaczelo
        przejmowac juz byloby WAS wiecej i jednoczesnie prosciej ,,bo podzielilibyscie
        miedzy soba role..jest tak ogromny dzial Psychologii i socjoterapii ,,tam jest
        fuull pracy,,a jedna ,,bedzie CI bardzo Ciezko... ale nie poddawaj sie..jesli
        jedna osoba dzieki tobie zrezygnuje... z wymyslnych sopobow na zycie(MUSI MIEC
        BBB TRUDNE<JESLI PO TAKIE SRODKI SIEGA<DGY JEST MU ZLE) to ty juz
        zwyciezysz ,pokonasz jeden mini problemik wagi ogromnej,,i cos jest jeszcze bbb
        waznego..pozniej ,,jak juz pokona raz!!! idzie nawet wolno,,niwazne ale Z
        GORKI...powodzenia mira ,,powodzenia,,dzasz rady,,nie bedziesz
        amaetwiala,wkrotce okaza sie efekty..uwierz....
        • natla Re: trudny, sorry 13.12.05, 23:36
          Mirko, zostaw to specjalistom, chyba, ze Ci szczególnie na dziecku zależy...
          też bym miała migawy.Zastanawiałam się od wczoraj, co bym zrobiła.....rozmowa
          z osobą, serdeczna , terapeutyczna.....pewnie nic by nie dała więc namawianie
          na specjaliste....większej roli swojej nie widzę....a rodzice jacyś są? czy
          kolejna rozbita rodzina wielodzietna...
          Kurcze, swoją drogą gdzie tu instynkt samozachowawczy i lęk przed bólem.
          Ciekwam czy do dentysty też tak chętnie latają.
          • mira21 Re: trudny, sorry 14.12.05, 22:15
            Tak, zgadzam sie, że temat, który ujawniłam jest dla mnie za wielki, za trudny,
            mimo zawodowych kompetencji. Moim zdaniem rzecz jest zwyczajnie psychiatryczna a
            nie inna. A jednak.... Dzis rozmawiałam z nastolatką, powiedzmy, po przejściach.
            I co? Oczywiście Ona to robiła, dysponuje widocznymi dowodami. Wieczorem
            rozmawiałam ze studentką, dziewczyną moim zdaniem bez uwikłań społecznych. I co
            usłyszałam? Oto: "No, w szkole podstawowej miałam koleżanki, które to robiły". I
            znowu mnie zamurowało, bo mnożą się fakty, że dorośli są ślepi chyba (i ja
            też?). Rozmawiałam z Pediatrą o konkretnym przypadku - Odpowiedź: "nie wiem jak
            Jej pomóc" i "nie chce chodzić do psychiatry, matka też nie rozumie problemu".
            Mój głos na tym forum jest charakteru intruza, bo wszyscy miło gawędzą, czas
            przedswiateczny, uroczysty prawie... Ale zrozumcie wszyscy, którzy przeczytacie,
            nie miałam do kogo zwrócić się w tak krótkim czasie, a to Forum jest miłe i są
            tu osoby doświadczone, poważne, i tak sobie myśle, żeby poprosić Was o
            przeczytanie wypowiedzi na innych forach (wstukując słowo "samookaleczenie",
            albo "autoagresja", ewentualnie synonim tychże) i o odpowiedź, czy Waszym
            zdaniem jest to Prawda, czy fałsz. Tylko tyle, bo może ja zbyt łatwo daję wiarę
            temu, co piszą (choć ciągle nie mogę w to uwierzyć).
            • natla Re: trudny, sorry 14.12.05, 22:30
              Mirko, nie generalizuj. Masz jeden konkretny przypadek i tylko nim się
              ewentualnie zajmij. Rozmawiałam dziś z przyjaciółką nauczycielką na ten temat
              i dowiedziałam sie, ze ona też sie z tym spotyka, ale że dzieciaki szybko
              z tego wychodzą , a najczęściej spowodowane to jest brakiem sukcesów. W taki
              sposób chcą na siebie zwrócić uwagę. Te okaleczenia nie są groźne dla życia.
              Nie, nie pomniejszam problemu, bo on jest i jest okrutny, i trzeba szukać
              możliwosci pomocy.
              A na naszym forum mozesz pisać o wszystkim i nie wazne, czy to czas
              przedświąteczny....problemy nie znają czasu wink))
              • mira21 Re: trudny, sorry 14.12.05, 23:14
                Właśnie, bronię się przed generalizacją, wygląda jednak to tak, że to ja, która
                upierała się, że tylko ktoś z tak zwanego marginesu to robi, nie miałam racji. I
                pewnie mam za mało kontaktów z tymi nauczycielami, którzy widza to, co się wokół
                nich dzieje. Ale wyobraź sobie, że pracuję z nauczycielami terapeutami i u nas
                to zagadnienie nie było wogóle poruszane. Czy jest równie wstydliwe jak
                narkotyki? Do niedawna w szkolnych statystykach problem był delikatnie mówiąc
                tuszowany, a życie i tak wyciągnęło go na wierzch. A takie zjawisko jak nowy
                sport pt. "Wolny od przeszkód bieg", chyba "Free running" - ang.? Albo to
                skakanie z dachu na dach, z balkonu na balkon ??? Uwierz mi, sama na siebie dziś
                spojrzałam jak na osobę z przeszłości, bo o tych modach też dowiedziałam się po
                raz pierwszy. A tu masz, od razu trafił mi się chłopak, który powiedział, że
                tak, oni tak się zabawiają na swoim blokowisku, że on się w to bardzo wciągnął,
                że moda przyszła z Anglii, a do Warszawy z Krakowa, bo w Krakowie działa grupa
                już około 150 osób zafascynowanych taką zabawą. Po powrocie do domu pytam swoich
                studentów, czy słyszeli o tym, a oni, buch, pokazują mi filmik na kompie i
                mówią, że to jest fascynujące, że jaka sprawność, itp, itd. Całe szczęście, że
                tego nie robią, trochę za starzy a i chyba rozsądniejsi. A ten plakat "Klata"?
                Dziś już wiem, że to także nazwisko prawie wybitnego, młodego reżysera, ale
                naprawdę, jest to dla mnie wstrętne, takie oddziaływanie na podświadomość przez
                obraz, skoro coś takiego funkcjonuje wśród młodych ludzi. Reżyserowi leci kasa,
                a subkultury młodzieżowe uważają takie rzeczy za "normalki".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka