sagittarius954
07.01.06, 01:24
Godzina duchów. Nie wiem jak się z wami przywitać , na dzień dobry za wcześnie
, dobry wieczór też niedpowiednio bo do ranka blisko a mnie ogarneła nostalgia
za dobrym mrożącym krew w żyłach horrorem. Chciałem wam zaproponować opowieści
cmentarne. Czzego by dotyczyły? Strasznych opowieści pisanych przez was nocą a
zasłyszanych w okolicach gdzie mieszkacie .Jako, ze ja go rozpocząłem
pozwólcie że opowiem wam historię jaka niby wydażyła się na cmentarzu
bródnowskim i była opowiadana przez naszą babcię gdy niesforni chłopcy byli
za bardzo rozbrykani przed snem.
Słoneczna piękna niedziela. Na obrzeżach miasta w budynku jednorodzinnym
państwo młodzi szykują się do wesela i zaślubin w pobliskim kościele. Wreszcie
gdy wszystkie pary uczestniczące w weselu zebrały się , ruszono piechotą do
pobliskiego kościoła .Gwar , śmiech ogólna wesołość a za grupą podąża kobieta
ubrana na czarno podpierająca się czarną parasolką. Nie wiadomo skąd
nadciągnęła burza. Zagrzmiało , pierwsze duże krople deszczu rozproszyły
orszak weselny. Państwo młodzi podbiegają do wielkiego dębu stojącego przy
drodze, chronią się przed deszczem wraz z kobietą ubraną na czarno. Nagle
rozbłyska niebo. Błyskawica przeszywa niebo, uderza w przydrożne drzewo.
Dramat. Państwo młodzi nie zyją. Tylko osoba ubrana na czarno znikneła. Ten
sam dom dwa dni później. Zamiast do wesela gospodarze i goście szykują się do
pogrzebu. Lament...
Ojej ! za moimi plecami biała dama stoi i żecze- Kładź się spać , znowu jakieś
pierdoły piszesz- i jak duch leciutko na palcach powędrowala w stronę mojego
łóżka . Jutro o północy dokończę swoją opowieść.