Dodaj do ulubionych

Ksiazka mojego zycia

16.06.06, 13:33
Rozne ksiazki zajmowaly pierwsze miejsce w moim zyciu w roznych
latach.Pamietne "Sloneczniki",kiedy bylam nastolatka,potem "Pestka".Przez
wiele lat czesto wracalam do "Poza granica skargi"-przejmujaco napisanego
dziennika dziewczyny po heine-medina,ktora zmuszala mnie do zastanowienia
sie,jak widza mnie inni ludzie.Teraz ,po tych wszystkich latach ,strzege jak
przyslowiowego oka w glowie trzech ksiazek:
Axela Munthe "Ksiega z San Michele"
i dwoch tomikow poezji z lat mojej mlodosci (czemu dzis takich nie wydaja?)
"Dla zakochanych"
"Nastolatki nie lubia wierszy".
Jesli to juz bylo,to wybaczcie i odeslijcie mnie na poprzednie strony-bede
szukac.
Bardzo jestem ciekawa,ktore ksiazki dla Was staly sie najwazniejsze.W pamiec
zapada ich wiele,ale sa takie wybrane,z ktorymi nigdy nie chcemy sie rozstac
i nawet jesli w tej chwili ich nie czytamy to chcemy,zeby byly tuż-tuż.
Obserwuj wątek
    • del.wa.57 Re: Ksiazka mojego zycia 16.06.06, 14:18
      Mamy taki wątek Maniusia,idż do góry(czerwone linki) i tam linki do
      podręcznych wątków znajdziesz''Kącik mola książkowego''
      • del.wa.57 Re: Ksiazka mojego zycia 16.06.06, 14:32
        Ale chyba nic złego jak zaczełaś nowy wąteksmile))
        • mania1119 Re: Ksiazka mojego zycia 16.06.06, 15:23
          Dobra,zaraz patrze.
    • banitka51 Re: Ksiazka mojego zycia 16.06.06, 15:43
      napisz coś więcej o "księdza z Sant Michele". Dlaczego jest dla Ciebie taka
      ważna? Skoro juz jest indywidualny wątek, to pociągnij.
      No i czyje te zbiorki poezji (rozumiem, że Twoje własnością i duszą, ale -
      wiersze zebrane czy jeden autor?
      nota bene - tak ujętego wątku chyba nie było. Mól czyta i relacjonuje na bieżaco
      przeczytane, a nie unikatowe, całozyciowe tytuły.
      • mania1119 Re: Ksiazka mojego zycia 16.06.06, 18:22
        No wiec tak:te dwa zbiorki poezji(wydane w moich mlodzienczych latach-na
        szczescie) to sa wiersze roznych autorow.Jeden-to polska poezja milosna od
        Kochanowskiego poczawszy,a nawet troszke wczesniej-po wspolczesnosc do lat 70-
        tych.Dzieki temu odkrylam,jak piekne,meskie liryki pisal Broniewski.(bo w
        szkole bylo tylko patriotycznie i co poeta chcial przez to powiedziec).Wszyscy-
        poeci z czasow wojny.Inni niz w szkole Galczynski,Tuwim - no,wszyscy.Po tym
        tomie naprawde mozna zaczac kochac poezje.Oczywiscie Pawlikowska-
        Jasnorzewska,Hillar,Szymborska,Poswiatowska-nawet nie ma sensu wymieniac,bo po
        prostu wszyscy.Na chwile rozstan,na chwile,kiedy chce sie w tych smarkatych
        latach przezywac silne wzruszenia...
        "Nastolatki..."to tom pod redakcja Woroszylskiego,wiersze poetow z roznych
        krajow i na rozne tematy.Zebrane w dzialy,np."przygoda imieniem
        zycie","oswajanie swiata""lekcja historii"ale tez "wszystko na opak".A do tego
        niezwykla szata graficzna:zdjecia zasuszonych lisci,rysunki,zdjecia z
        medalionow.Autorzy znani i nieznani,ale wszystko dobrane niebanalnie,tak,ze
        trafia dokladnie w samo serce skołowanego smarkacza,stojacego jedna noga w
        dziecinstwie a druga w doroslosci.( i nie wiadomo,w ktora strone krok zrobic).
        A "Ksiega z San Michele" - kiedy ja czytasz,czujesz,ze łagodniejesz,czujesz,ze
        masz w sobie mnostwo milosci,ktorą mozesz dac czlowiekowi czy zwierzeciu,bo
        płynie w tobie jej bezmiar.
        Axel Munthe byl lekarzem,na przelomie XIX i XX wieku-leczyl wielu znanych i
        slawnych ludzi(na wszystkich patrzyl jednakowo,niezaleznie od ich pozycji
        spolecznej,czy biedny czy bogaty czlowiek stanowil wartosc-jesli ja stanowil),a
        ksiazka to jego wspomnienia z tego okresu i pozniejszego,kiedy mieszkal na
        Anacapri."nalezy tylko siedziec spokojnie w fotelu,wsluchwac sie w gwar
        ludzkich glosow...Jeszcze lepiej byloby polozyc sie w trawie,patrzec w niebo i
        nie myslec o niczym .Wystarczy tak przez chwile sluchac ciszy,a wnet lasy i
        pola zaczynaja rozbrzmiewac jasnymi ptaszecymi glosikami,zjawiaja sie rozne
        stworzenia opowiadajac troski i radosci swoja wlasna mową,ktora nagle staje sie
        zrozumiala....i nawet przedmioty szepca:nieprawda,żeś samotny..."
        I ostatnia sekwencja ksiazki,kiedy Stary Doktor staje na Sądzie Ostatecznym i
        wyliczone mu zostaja wszystkie jego grzechy,szala przechyla sie, a on sam czuje
        sie coraz bardziej opuszczony przez Boga i ludzi.Nagle przylatuje mala
        piegża,ktorą kiedys uratowal,a za nia inne ptaki i zwierzeta ktorym
        pomogł,otaczajace idacego ku niemu Sw.Franciszka.I wszystko sie zmienia,Bog
        lagodnieje,a Mojzesz,ktory przed chwila wolal o pomste-opada na swoje miejsce
        zrezygnowany i widzac zyczliwosc Boga mowi z goryczą:"ktoz obawiac sie bedzie
        swiatla Twych blyskawic,o Panie,gdy grzmot Twego gniewu milknie wobec swiergotu
        ptakow?".
        Ksiazka pisana jest jezykiem niemodnym,zreszta wydana byla tez w latach 70-
        tych,a jezyk ma wlasciwy czasom Doktora,ktory patrzy w przeszlosc,widzi to co
        dore i to co zle i odnosi sie do tego z jednaką tolerancja.
        Dla mnie najpiekniejsze sa wlasnie ostanie jej zdania - i one tez najlepiej
        oddaja nastroj ksiazki.W zadnej innej nie znalazlam takiej dobroci dla
        swiata,ale dobroci pelnej jednoczesnie dystansu,lekkiej ironii,czasem
        smuteczku,a czesto usmiechu.
        A niech to,ale sie rozpisalam.
        • mania1119 Re: Ksiazka zycia 16.06.06, 18:27
          Ale nie mialam na mysli tylko mojego zycia i mojej ksiazki.Mialam nadzieje,ze
          napiszecie o swoich.Kazdy taka ma.
          Po prostu " mojego zycia" jakos lepiej mi brzmialo (ach to "moje,mi...")
        • banitka51 Re: Ksiazka mojego zycia 16.06.06, 23:21
          maniu, nie znam tej książki ani autora, choć pochłaniałam książki kiedyś na
          tony, teraz na kilogramy, a kiedy oczy zmęczone - na deka.
          Moje ulubione książki (autorzy) zmieniają się wraz ze mną. Niektóre (Kubuś
          Puchatek czy Rekreacje Mikołajka) żyją we mnie, bowiem się ze mną zrosły.
          Poezję cenię sobie nizmiernie, ale zamiast Poświatowskiej wolę Leśmiana, który
          słowotwórstwem pobił (mimo swoich niepolskich korzeni) na głowę nudnego
          Żeromskiego. A Pawlikowska-Jasnorzewska ma u mnie sterany tomik.
          Czasem smutno mi, że nie znajduję już książek, które wrastają we mnie, jak
          niegdyś Faulkner czy Max Frisch. Nie dlatego, że takich nie ma, ale w zalewie
          czytadeł trudno na nie trafić.
    • natla Re: Ksiazka mojego zycia 17.06.06, 01:04
      Absolutnie Axela Munthe "Ksiega San Michele"....połykałam ją kilkakrotnie,
      a w międzyczasie byłam tam.....to wspaniałe przeżycie.
      To chyba była pierwsza ksiażka, przy której zaczęłam myśleć....potem były
      następne....zmuszana byłam do klasyków.....i dobrze, bo wreszcie pojęłam
      i przejżałam po okresie buntu......Szekspir, Sienkiewicz, sztuki teatralne
      naszych dramotopisarzy....do poetów dopiero teraz dojrzewam.
      No a jako przerywnik ...... "Wszystko czerwone" Chmielewskiej, której humor mi
      bardzo odpowiada, choć z czasem w innych jej książkach juz mnie tak nie bawił.
      Jest jeszcze Agatka, której kryminały leżą zawsze pod ręką i czytam je z wielką
      przyjemnoscią.
      Pewnie jeszcze wiele innych, ale juz późno...wink)
      • ellam Re: Ksiazka mojego zycia 17.06.06, 10:48
        Podobnie, jak Banitka czytam coraz mniej, co nie znaczy, że wcale. Coraz mniej
        dlatego, że jako dziecko potrafiłam przy latarce, pod kołdrą /żeby rodzice nie
        widzieli/ połknąć jedna książkę przez noc. I też mam swoje ulubione tytuły z
        tamtych lat, chociaż nie pamiętam autorów, np. "Dzikie ptaki leca najdalej" -
        gdzieś mam tę książkę w domu, sprawdzę autora. Póżniej przez całe życie było
        tych książek naprawdę dużo, oj dużo. A ulubione, to chyba biografia Isadory
        Duncan - tancerki,a z ostatnich lat - "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i
        płakałam" Paulo Coelho.
        • mania1119 Re: Ksiazka mojego zycia 17.06.06, 12:11
          Niestety,ja tez czytam znacznie mniej niz kiedys,i tak sobie po rozpoczeciu
          tego watku myslalam,ze nawet niekoniecznie sa to ksiazki,ktore sa najbardziej
          jakies wyrafinowane czy poznawcze.Ale sa to ksiazki,ktore czlowiek lubi miec
          blisko,nawet jesli niekoniecznie co jakis czas je znowu czyta.Niech nawet stoja
          na polce,ale zeby byly tuz-tuz,mimo ze przeciez,wiadomo,nie mysle o nich
          bezustannie.
          Zreszta te "moje" to sa ksiazki z przed wielu,wielu lat.I tak zostalo,mimo
          innych,przeczytanych.Choc wtedy przeciez nie snulam takich rozwazan.Kto w tym
          wieku byl sklonny do bilansow?!
          • grazyna10 Re: Ksiazka mojego zycia 19.06.06, 08:54
            Pare lat temu, wyjezdzajac do Holandii musialam podjac decyzje jakie ksiazki ze
            soba zabiore. Zabralam cala bibliografie Chmielewskiej - nie wszystkie lubie w
            takim samym stopniu i nie sa to moze ksiazki mojego zycia ale moge je czytac
            wielokrotnie i to bylo glowne kryterium wyboru.
            Ksiazka mojego zycia to "Trzej towarzysze"Remarqua - nawiasem mowiac mam pecha
            do tej ksiazki, bo ciagle mi ginie, stracilam juz 4 egzemplarz i to juz tu,
            gdzie raczej niewielki kontakt mam z polakami. I jeszcze jedna ksiazka, ktora
            przeczytalam TYLKO raz i krazy mi w mojej podswiadomosci: "Mag"Flowersa
            ********
            Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
            ********
            • del.wa.57 Re: Ksiazka mojego zycia 19.06.06, 10:26
              Nie mam książki/życia/bardzo lubię Chmielewską,Celmer,Grishama i wiele innych
              autorów,lubię wracać do przeczytanych książek/po latach/np, Sienkiewicz Quo
              Vadis,ale nie jest to książka życia.
              • mania1119 Re: Ksiazka mojego zycia 19.06.06, 14:14
                Czy Celmer to Zuzanna Celmer,psycholog?czy ktos inny?
                • del.wa.57 Re: Ksiazka mojego zycia 19.06.06, 16:25
                  Tak Maniu to Zuzanna Celmer,ostatnio czytałam jej''Człowiek na całe życie''
    • dankarol Re: Ksiazka mojego zycia 19.06.06, 20:20
      Kiedyś czytałam nałogowo,ale chyba nie mam jakiejś najważniejszej. Z dawnych
      lat w mojej biblioteczce stoi "Tajemniczy opiekun", oczywiście Chmielewska (w
      czasach kiedy nie było wznowień, zdarzyło mi się nawet przepisać na maszynie
      jedną czy dwie), Agatka (chociaż większość ktoś mi podprowadził).
      Właściwie lepiej powiedzieć czego nie lubiłam czytać, Żeromskiego i Tołstoja.
      Kilka lat po zakończeniu edukacji dostałam w prezencie Kochanowskiego i cały
      urlop spędziłam z jego poezją. Miałam też czas, kiedy ulubioną lekturą były
      reportaże.
      • e-baba Re: Ksiazka mojego zycia 19.06.06, 22:49
        Wiadomo, w każdym czasie były to inne książki. Czytałam bowiem bez opamiętania
        i choc czasu coraz mniej, bo obowiązków nadmiar - dalej czytam. Zasze mam w
        torbie jakąś książkę i najbardziej w życiu boję się, że mógłby nadejść dzień,
        kiedy, jak moja Mama z powodu jaskry - mnie mogłabym czytać.
        Zajrzałam więc na swoją ulubioną półkę z książkami i napiszę co ja tam trzymam
        jak największe, najcenniejsze skarby (choc na niektórych ząb czasu jest bardzo
        widoczny):
        - "Pestka" Anki Kowalskiej - rozczytywałam się i przemyśliwałam wszystkie
        akapity po kolei, porównując i oceniając z młodzieńczą pewnością sądów dwa
        style zycia i dokonywane wybory,
        - "Ostatni brzeg" - Navil Shute - obserwowałam jak pieknie potrafia zachowwywac
        sie ludzie w obliczu nieodwracalnego,
        - "Kamień na kamieniu" - Wiesław Myśliwski - życie człowieka zwykłego i jego
        wspomnienia i rozważania przy budowie grobu dla siebie, bo "wieczność nie
        wieczność, a swój kąt powinien człowiek mieć",
        - John Grisham, szczególnie "Firma" i "Ominąć święta"
        i najbardziej ukochany autor: Erich Maria Remarque - wszystkie pozycje, a
        wśród nich książka, do ktorej wracam, wracam i wracam. To "Trzej towarzysze",
        pisała już o tek książce Grazyna i podobnie jak Ona - mam juz trzeci egzmplarz
        tej książki (poprzednie pozyczałam i juz nie wróciły, może trudni bylo sie
        komus z ta ksiązka rozstać) - powieść o wspaniałych ludziach i wielkiej,
        pieknej przyjaźni.
        I jest jeszcze jedna książka - która bawi mnie do łez, i do której powracam
        często. A właściwie jest to jedna książka w kilku tomach. To Krystyny
        Nepomuckiej: "Małżeństwo niedoskonałe", "Rozwód niedskonały", "Samotność
        niedoskonała" Milość niedoskonała" i "Kochanek niedoskonały". Lepszej zabawy
        niz dają te "niedoskonałości" trudno odnależć. Jaka galeria postaci, jakie
        barwne typy. I rzeczywistość - od przedwojennego Wrocławia do prawie
        współczesnej Warszawy. Czyta się super i głośno się śmieje. A przeciez śmiech
        tak bardzo każdemu jest potrzebny.
        Lubię też poezję, bo kocham i cenię piękno słowa. Ale to juz temat na inną
        bajkę...
        Jak juz napisałam to, co wyżej - widzę wielka rozmaitość w tych moich skarbach.
        Ale tak byc musi. Bo życie niesie z soba chwile różne i nastrój na różna
        literaturę.
        • mania1119 Re: Ksiazka mojego zycia 20.06.06, 10:46
          Chyba nadszedl dla mnie czas i na Nepomucka- ktoras z tych ksiazek czytalam,i
          kiedy o nich napisalas,poczulam ozywienie.Dobrze,ze Was sprowokowalam-wyciagam
          z Waszych ulubionych te,ktorych tytuly czy nazwiska autorow budza moje emocje (
          a wlasciwie w kazdej wypowiedzi jest cos dla mnie) i juz mam kierunek.A urlop i
          duzo wolnego czasu przede mna.I na te przeczytane niegdys,ale zapomniane,i na
          te,ktorych nie znalam.Moze jeszcze cos sie pojawi.
    • toskania8 Trylogia oczywiście !!!! 20.06.06, 12:47
      Pierwszy raz przeczytałam jak miałam 11 lat, a potem, to mogłam kończyć i
      zaczynać od nowa. Znałam prawie na pamięc, za każdym razem ryczałam jak było
      "Panie Pułkowniku Wołodyjowski, larum grają".
      A w zeszłym roku, po wielu latach przeczytałam raz jeszcze siedząc przy łóżku
      Mamy. I kocham Ich wszystkich ciągle tak samo.
      No i była tez Ania z Zielonego Wzgórza (aż się dziwę, że żadna jej dotąd nie
      wspomniała).
      I mnóswto innych. Jest ich dwie ściany od podłogi do sufitu. Lubię do ksiązek
      wracać. Ktoś mądry powiedział, że ksiązki, do której nie ma się ochoty wrócić
      nie warto było czytać nawet ten jeden raz.
      Axela Munthe tez czytałam, ale teraz właśnie pomyślałam, że muszę sprawdzić, czy
      mam, czy mi czasem nie zginął. Ludzie nie lubią oddawać książek.
      • mania1119 Re: Jak w "Podaj dalej" 20.06.06, 16:05
        Niedawno ten film byl w TV.A ja dokladnie tak sie dzis poczulam.Otoz
        powypisywalam sobie z Waszych postow te ksiazki,ktorych jeszcze nie znam i
        postanowilam je odszukac.No wiec pieseczek na smycz i do ksiegarni (biblioteka
        jest dalej a deszcz tuz-tuz).Wchodze,i zaraz obok drzwi ,na wysokosci moich
        oczu,preżą sie na polce "Nowe przygody Mikolajka",solidny,gruby tom (cena
        wprawdzie...-no,ale niedlugo pensja).Troszeczke,ale niewiele, znalam Mikolajka
        z krotkich dawek w gazetach,zaczelam przegladac rozdzialy i pomyslalam:raz sie
        zyje.I juz mam go w domu,przede mna piekne,dlugie popoludnie,Mikolajek i micha
        czeresni.Przy okazji z pania sprzedajaca i druga pania,ktora kupowala -
        wszystkie znamy sie z widzenia,bo Zakopane jest male-pogadalysmy o tym,jakie
        ksiazki lubimy-i zrobilo sie tak milo i jakos wzajemnie.A w piatek (jutro i
        pojutrze pracuje do wieczora) ruszam po nastepne Wasze ulubione,ktore chcę
        poznac,do biblioteki i innych ksiegarni.Pomyslcie,jak to fajnie,ze Jestescie.
        • banitka51 jest jeszcze fragmentarycznie brane życie 21.06.06, 10:40
          od kilku lat tkwi we mnie książka profetyczna "Hiszpańscy żebracy".
          wycyzelowani genetycznie geniusze i amatorzy życia - cała reszta, na którą
          bezsenni pracują. Jeszcze nie zekranizowana - co nieco dziwi.
          Maniu, pierwsze tomy Mikołajka są prześwietne.
          Zapomniałam o Gałczyńskim. Tak o nim marzyłam, że wytłuszczony, gruby tom
          odkupiłam za niewyobrażalną kasę (czasy niedoboru książek).
          No i Goethe - ale tylko po niemiecku. Po polsku nie brzmi, niestety.
          Jeśli chodzi o wracanie do przeczytanych - najczęściej do nowel Maupassanta.
      • natla Re: Trylogia oczywiście !!!! 21.06.06, 11:33
        No jasne. Na niej zostałam wychowana, stąd długie lata robiłam okropne błędy
        ortograficzne....a przy "larum grają" też zawsze mnie za gardło ściska.
        Zresztą Wołodyjowskiego kojarze juz bardzo mocno z Łomnickim i bardzo mi to
        odpowiada.
        Na Ani się oczywiście wychowałam i wiele razy wracałam.
        • mania1119 Re: Trylogia oczywiście !!!! 21.06.06, 13:53
          Anie,tak jak my wszystkie,czytalam-ale najbardziej przemawialy do mnie pierwsze
          tomy,nastepne jakos mniej.Trylogie czytalam dopiero jako calkiem dorosla
          osoba.I chyba nie umialam jej docenic.Kilkakrotnie powtarza sie w Waszych
          ulubionych,a mnie jakos nie przyszla do glowy,i teraz zastanawiam sie,co w niej
          przegapilam.Moze powinnam przeczytac ja raz jeszcze?
          • maladanka Re: W pustyni i w puszczy 21.06.06, 16:47
            Krzyżacy,Pan Wołodyjowski- to Sienkiewicz, Ziele na kraterze -Wańkowicza,Stara
            baśń - Kraszewskiego.Potem dopiero Ania - ale ta pierwsza,oczywiście Tomki i
            Winnetou.Ale chyba najbardziej zapadła mi w serce "Moulin Rouge"-Pierra la Mur -
            ten dramat człowieka któremu tyle dano i tyle zabrano.
            • maladanka Re: bajki 22.06.06, 23:54
              Właściwie to powinien wątek się nazywać "książki mojego zycia" - trudno się
              zdecydowac na jedną,jedyną...
              Kochałam baśnie i najbardziej nasze polskie, słowiańskie,rosyjskie. Utkwiła mi
              w pamięci też jedna,o czarnych perłach.Nie pamiętam autora - tylko te czarne
              perły.
              A Mała księżniczka? a Awantura o Basię?Jejku,można pisac i pisać...
              Z ostatnich lat to "Samotność w sieci" i "Los powtórzony" - Janusza
              Wisniewskiego, a z zagranicznych E.Segal - "Doktorzy","Nagrody","Absolwenci"
              i "Akty wiary" - porządne grube czytadła.

              • goskaa.l książki dzieciństwai 23.06.06, 07:52
                Podobnie jak Malutkiej, trudno mi wybrać jedną. Ile tytułów, tyle wspomnień.
                Zaczęłam czytać mając 3 lata, i czytam do dziś - teraz mniej intensywnie, bo
                brak czasu...
                Z książek dzieciństwa:
                - cały Makuszyński (czy pamiętacie pierwsze polskie komiksy o Koziołku Matołku
                i o małpce Fiki-miki?)
                - Polyanna, z którą zaznajomiłam się poprzez audycję radiową
                - Przygody Pimpusia Sadełko
                - Dzieci z Bullerbyn
                - Fizia Pończoszanka (od której imię zapożyczyła moja suczka)
                - Akademia Pana Kleksa (także Tryumf i Podróże, choć mniej lubiłam)
                - cykl komiksów Papcia Chmiela o Tytusie, Romku i Atomku
                - wiersze dla dzieci Brzechwy i Tuwima
                i jeszcze więcej, ale moję nie pomnieć...

                Baśnie (nie bajki, te mi raczej nie pasowały) kocham do dziś!!!
                • sagittarius954 Re: książki dzieciństwai 23.06.06, 08:56
                  Może to wspomnienia ,ale uczucie do tych książek wczesnej młodości jeszcze
                  wydobywam , jednak już nie wracam do nich . Wolę zatrzymać w sobie to uczucie
                  ciekawości , pierwszego zakochania w białych stronicach . Jakie to książki?
                  K May - Winnetou
                  A Szklarski- Wszystkie przygody Tomków.
                  • mania1119 Re: książki dzieciństwa-Makuszynski 23.06.06, 10:25
                    U nas kolo domu w ktorym mieszkal Makuszynski,jest jego pomnik:popiersie
                    Makuszynskiego,a na podstawie przed nim Koziolek Matolek,wedrujacy przed
                    siebie.I wyobrazcie sobie,ktorejs nocy ktos odpilowal Koziolka i ukradl go.Byl
                    to szok.Bardzo przykry.Na szczescie teraz Koziolek znowu wedruje.
                    A po Dzieciach... pokochaslismy wszelkie strychy ,prawda?
              • filomena1 prostest do: maladanka i nie tylko 23.06.06, 10:29
                napisała:
                a z zagranicznych E.Segal - "Doktorzy","Nagrody","Absolwenci"
                > i "Akty wiary" - porządne grube czytadła.
                >


                Danusiu Mala,
                Glosno protestuje, aby nazywac takie ksiazki jak AKty wiary czytadlami.
                Czytadla to Grochola , Chmielewska i polcecana prze Grochole katrzyna Rygiel,
                chyba jeszcze najlepsza z nich. wlasnie przeczytalam jej debiut "pod
                powiekami". Juz wprawdzie zapomnialam co tam bylo szczegolnego.
                Natomiast "AKty Wiary " doskonale pamietam, pamietam wiele szczegolow i caly
                watek. SEgal pracowal 4 lata nad ta ksiazka , gdy tymczasem tak Grochola jak i
                Chmieleska i Rygiel poprostu nabazgraly wypociny grafomanek, za kazda z ksiazek
                zaplacilam po 29 zlotych, lepiej bylo kupic za to po 10 kg truskawek.
                A wracajac do tematycznego pytania to :
                Ksiazka mojego zycia to ta ktorej jeszcze nie napisalam. wink))
                pozdrawiam Fil.
                • banitka51 Filomeno 23.06.06, 12:58
                  Z pewnością Grochola czy tp lekkie pozycje - to czytadła, czyli zabrane na czas
                  nudy (poczekalnia, pociąg) po skończeniu bez żalu tam zostawione. Co do
                  Chmielewskiej, to się z Tobą nie zgadzam, bowiem do jej książek często się
                  wraca. Czas pisania nie zawsze świadczy o wartości - wszak 'Pan Tadeusz'
                  tworzony krótko.
                  Może brakuje mi pewności siebie, ale wydaje mi się, że Maupassanta nigdy nie
                  przeskoczę. I zawsze będzie coś lepszego od tego, co sama napiszę. Czy to zbytni
                  samokrytycyzm? Czy po prostu niewiara w darowany talent?
                  Właściwie to swoim życiem każdy z nas pisze książkę. Czasem wspaniałą, czasem -
                  czytadło.
                  • mania1119 Re:Ksiazka mojego zycia-powrot 23.06.06, 19:29
                    Pomyslcie,ze pod takim tematem nasze wybory moga byc zupelnie
                    rozne.Patrzcie,jaka mamy rozpietosc tytulow.U kazdej z nas inne ksiazki
                    wywoluja ten szczegolny stan ducha-a nieraz i potrzebę posiadania,zeby mozna
                    bylo po nie siegnac,nawet jesli wcale tak czesto sie nie siega.(o rany,ale
                    styl!)..No i to jest to.Czasem nie udalo sie tej ksiazki miec,wiec pozostaje w
                    myslach.Tak czy tak-one sa.
                    • maladanka Re:Ksiazka mojego zycia- 24.06.06, 10:45
                      Biografie,sagi rodzinne - takie grubachne na ileś tomów.
                      No i nie wspomniałam o Wojnie i Pokoju.
                      W ogóle zapach książek w bibliotekach,antykwariatach to magia.
                      Kiedyś,gdy książki były jednakowo obłożone w szary papier dochodził element
                      niespodzianki - jaka ta okładka pod papierem?
                      Dostaję szału i najgorsze wyrazy powtarzam po kilka razy,gdy w ksiązkach są
                      dopiski,podkreślenie itp..
                      • e-baba Re:Ksiazka mojego zycia- 24.06.06, 11:00
                        Daniusiu, miód lejesz na serce moje. Ponieważ mnie najbardziej w literaturze
                        interesuje człowiek oraz wybory, których dokonuje w okreslonych sytuacjach, a
                        ponadto bardzo przywiązuję się do bohaterów - uwielbiam biografie i długalaśne
                        sagi (najlepiej jak obejmuja kilka pokoleń.
                        Niestety, zauważyłam, albo mama takiego pecha, że ostatnio nie trafiam na dobre
                        pozycje biograficzne (choc przyznaję, że jest ich sporo), a jeżeli chodzi o
                        sagi - to chyba niewiele ich powstaje teraz.
                        • maladanka Re:e-babo 24.06.06, 11:08
                          "Anna,Hanna i Johanna" autorka Marianne Fredriksson - 3 pokolenia,dzieje sie w
                          Szwecji - trudny początek - ale takie spokojne i ciekawe czytanie o losach
                          babki,matki i córki - myślę,że Ci się spodoba
                        • takanietaka do e-baby i maladanki 24.06.06, 15:03
                          duże i przez pokolenie :"Matki i córki"- Marilyn French (powieść z
                          reporterskim zacieciem duża ,gruba ..z wątkiem polskim -pyszna!!!
                          Cały Singer ..to jakby jedna saga.A biografie-akurat nowa na rynku i dobra o
                          Henry Jamesie -Davida Lodge'a -"Autor,Autor"
                          _______________________________________________________ ** nigdy nic nie
                          wiadomosmile **
                          • mania1119 Re: do e-baby i maladanki 24.06.06, 19:17
                            Coraz wiecej ksiazek pojawia mi sie do przeczytania.A co gorsza,o niektorych w
                            ogole nie slyszalam ,no i wyglada na to,ze niezle zaniedbalam sie.
                            • filomena1 bantko.ebaby.takanietaka.dankamal a.mania 25.06.06, 15:23
                              Mile Panie .Macie racje, sa ksiazki i sa czytadla, sa lektury i sa dziela ,. Kazde w swoim czasie.
                              Singer np, Nawrocony . to dla mnie byla trzesienie ziemi,
                              Coelho Alchemik. nastepneym wstrzasem, oraz Eric-Emmanuel Schmitt: Oskar i Pani Róża, ktora
                              porusza nawet twardzieli,
                              Przyznam sie Banitko. ze po przeczytaniu tych ksiazek. Ba!! na ich wspomnienie tylko. ogarnia mnie
                              wstyd za pyche. iz w ogole smiem myslec o zabieraniu sie za pioro.

                              A z Maupassant to mam przesmieszne wspomnienia. Dziadzio moj dal mi opowiadania w reke .
                              posadzil na przeciw siebie. i spogladal na mnie spod oka ukladajac pasjansa, Mnie pot lal sie
                              struzkami_ no moze przesadzam- ale bylo to wydanie oryginalne. a ksiazka onegdaj byla lektura w
                              gimnazjum klasycznym mojego dziadka, Dziadzio krecil glowa. ze jak to jestem w maturalnej klasie i
                              tak sie poce nad tekstem oryginalnym, Niestetey. tak jak Ty nie dobrnelam do konca, Bodaj
                              przeczytalam Baryleczke, Ale mojbosze. to bylo strasznie dawno temu,
                              wracajac do dzis,,,, masz jednak racje . ze Chmielewska jest zdecydowanie bardziej przyswajalna.
                              przynajmniej dla mnie niz Grochola, ale dokonalam odkrycia, Mianowicie odkrylam Kofte Krystyne,
                              Nie znam jej tworczosci wiele. tylko jedna.dwie ksiazki. ale podobala mi sie, ma ambicje i zaciecie.
                              W ostatnim Znaku przeczytalam o Hannie Malewskiej,
                              Czy ktos z Was zna ? czytal cos tej. juz niezyjacej autorki?

                              I jeszcze do Banitki. fakt,ze zycie pisze znakomite scenariusze kazdemu z nas. Rzecz w tym by je
                              odpowiednio opowiedziec. I w tym cala sztuka. Zycze powodzenia,
                              Fil,

                              • toskania8 sagi 25.06.06, 22:14
                                O tak, zawsze lubiłam, choć dzis juz nie tylko ich nie piszą ale nawet tych
                                dawnych nie wydają.
                                Saga to przede wszystkim Saga Rodu Forsythe'ów ale także rodzina Whiteoaków,
                                wspaniała, to te dwie najdłuzsze, które pamiętam, były oczywiście i inne, ale
                                te dwie są najpotężniejsze.
                                Maupassant - alez znakomity !Mam opasłe tomisko opowiadań ichętnie bym do nich
                                wróciła, ale ciągle brak czasu, tyle zaległości w lekturach - ale kiedyś na
                                pewno ! Będę miała mnóstwo czasu i całą swoją bibliotekę przeczytam od nowa,
                                półka po półce.
                                Zajmie mi to ze dwa lata. A potem od nowa. No i zawsze coś przybędzie
                              • banitka51 Re: bantko.ebaby.takanietaka.dankamal a.mania 26.06.06, 12:12
                                Filomeno - masz rację nt opowiadania życia. Przypomniała mi się anegdota,
                                przypisywana różnym sławnym pisarzom:
                                Pewnego razu do sławnego autora przyszedł początkujący młodzieniec i poprosił o
                                receptę, jak napisać bestseller. "och, to proste - odparła 'sława' - bierzesz
                                pan pełną wdzięku kobietę, mężczyznę romantycznego, uczucie, komplikacje - i
                                piszesz pan o tym."
                                A jak to w praktyce różnie wychodzi, prawda?
                                • mania1119 Re:o anegdocie 26.06.06, 19:25
                                  No wlasnie.I w ksiazce i w zyciu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka