grazyna10
13.09.06, 23:40
Za to spotkala mnie wczoraj straszna rzecz.
Wracalam do domu ok. 22. Miasto rozkopane i komunikacja kursuje tak, ze
nie wiadomo czym sie przemieszczac. Wysiadlam z tramwaju, nie bardzo
wiedzialam gdzie jest teraz przystanek autobusowy i postanowilam przejsc
jeden przystanek na piechote. Szlam sobie spokojanym ale zdecydowanym krokiem
kiedy uslyszalam, ze ktos idzie za mna w bardzo bliskiej odleglosci, prawie
za moimi plecami. Odwrocilam sie i zobaczylam mezczyzne w wieku ok. 25-30
lat, normalny, zaden lump. W pewnym momencie facet zlapal mnie jedna reka za
szyje od przodu a druga reka zerwal mi z tylu lancuszek. Uciekl natychmiast
zanim zdazylam zareagowac. Bylam w szkoku, po pierwsze bo mam cholerny uraz
gdy ktos lapie mnie za szyje, juz od tego wpadam w histerie a po drugie po
raz pierwszy przytrafilo mi sie cos takiego. Czuje sie obrzydliwie i nie moge
dojsc do siebie. Boje sie, ze juz teraz zawsze bede sie bala chodzic ulicami
we Wroclawiu. To nie byla przeciez ciemna noc, na ulicy bylo jeszcze sporo
ludzi ale stalo sie to tak szybko, ze nikt nie zdazyl zareagowac (nawet gdyby
chcial). Jak mam teraz funkcjonowac w tym miescie?
Zglosilam napad na policje, okazuje sie, ze grasuje w tej okolicy jakis
facet zrywajacy kobietom lancuszki, maja po kilka takich zgloszen dziennie.
Sral pies lancuszek (wiecej niz polowa zostala mi w garsci - przerobie na
bransoletke) ale co z moja psychika, z moim poczuciem bezpieczenstwa. Nigdy
juz nie bede mogla normalnie poruszac sie po miescie bez strachu. Nie jestem
wsciekla, jestem zdruzgotana i przerazona. A moze jutro ktos zaatakuje mnie
nozem????
Dzisiaj musialm udac sie na komende dzielnicowa aby zlozyc zeznanie. Nie
pomoglo tlumaczenie samej sobie, ze jest bialy dzien i miasto pelne ludzi,
ogarnal mnie tak paniczny lek, ze moj ziec musial pojsc ze mna. Okazuje sie
ze ten preceder trwa od paru tygodni na terenie calego miasta i pora dnia nie
ma znaczenia. Do takich napadow dochodzi rowniez w dzien, nie tylko
wieczorem. Niby policja ma wytypowanych ewentualnych sprawcow, ale problemem
jest to ze zadna z poszkodowanych (ja rowniez) nie potrafi podac rysopisu
sprawcy, dzieje sie to tak szybko.
Na wszelki wypadek zdjelam dzis bizuterie aby nie kusic losu, ale uraz jest i
nie wiem jak szybko uda mi sie pozbyc tego leku. Na szczescie juz wkrotce
wracam do siebie, byc moze do nastepnego przyjazdu uda mi sie zapomniec.
********
Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
********