b_a_l_b_i_n_k_a
21.06.07, 08:23
Drodzy Forumowicze
Pytałam Natli, czy mogę zamieścić ten apel ale nie dostałam odpowiedzi. Mam
nadzieję, że nie naruszam forumowego regulaminu.
Pomagam Stowarzyszeniu Pomocy Królikom, które m.in. zajmuje się szukaniem
domów dla królików miniaturowych, których ludzie pozbywają się w okrutny
nieraz sposób.
Chciałabym zachęcić Państwa do pomocy naszemu Stowarzyszeniu, szukamy
wolontariuszy z całej Polski (i nie tylko). Informacje znajdziecie na
stronie: www.kroliki.net
Dziś pisze przede wszystkim w następującej sprawie.
14 kwietnia 2007 roku zgłoszono nam i Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami, że
na terenie warszawskich ogródków działkowych znajdują sie króliki w złym
stanie, "hodowane" przez działkowicza. Na miejscu okazało się, że króliczków
jest 9 (3 dorosłe i 6 maluchów).
Króliki były w tragicznym stanie - 8 z nich znalazło się w szpitalu,
większość miała dosłownie wyżarte oczy przez zakażenie i bakterie i była w
tragicznym stanie. Choroba była wynikiem złego odżywiania królików (bywało,
że jadły tylko raz na tydzień) i ich dużego osłabienia, stąd wdało się
zakażenie.
Wraz z jedną z królic, będącą w zaawansowanej ciąży, do szpitala trafiło 6
jej młodych. Królica była tak osłabiona, że nie mogła ich karmić, wiec
uszatki dostawały psie mleko. Niestety nie wszystkie udało sie uratować.
Teraz dwójka z małych króliczków: Krecik i Migotka szukają nowego domu.
Króliki są oswojone i bardzo przyjacielskie, nie gryzą, dają się nosić na
rękach i przytulać.
Docelowo będą wielkości niewielkiego psiaka, bo to króliki hodowlane.
Króliki sa czystymi zwierzątkami, przy pewnych środkach ostrożności, nie
musza mieszkać w klatce, mogą także biegać po mieszkaniu. Królik załatwia się
do kuwety, tak jak kot.
Krecik (piękny czarny kolor, facet pełną gębą) nie ma obu oczek. Czekoladowa
Migotka ma
jedno, ale ma na nim zaćmę, coś widzi, ale marnie- jak się
zagalopuje,to z meblami się zderza. Radzą sobie super, kicają po całym
pokoju.
Oczka (zwłaszcza te 3, których nie ma) trzeba im przemywać, jeszcze
przez 3-4 miesiące. Jak podrosną będzie potrzebny zabieg - usunięcie resztek
gałki ocznej u Migotki, oczyszczenie ranek, usunięcie rzęs i zeszycie powiek -
na razie nie można pozwolić im się zarosnąć, bo się będzie robił stan
zapalny, a na porządną narkozę póki co uszate są za małe.
Oba są teraz cudnie oswojone, ale już zaczynają się "emancypować" - zwłaszcza
Migotka -przydałby się domek, w którym ktoś spędzałby z nimi trochę czasu na
podłodze, żeby człowiek nie kojarzył im się tylko z dawaniem jeść i
grzebaniem w oczach.
Może ktoś z Państwa czułby się na silach i przyjął oba lub jednego pod swój
dach?
Bardzo chętnie prześlę Wam zdjęcia maluchów.
Jeśli ktoś z Was będzie zainteresowany lub będzie mieć pytania dotyczące
samego Stowarzyszenia, proszę o kontakt na maila gazetowego:
b_a_l_b_i_n_k_a@gazeta.pl