Dodaj do ulubionych

Toksyczni Rodzice

11.05.09, 13:46
Dzień Dobry.

Pozwoliłam sobie zawitać na Państaw forum, szukając odpowiedzi na
pytania dotyczące mojego własnego życia.

Moja Mama jest toksyczna. W imię wielkiej miłości do mnie, całe
życie starała się kontrolować mnie na każdym kroku. Nawet teraz,
kiedy sama jestem w pełni dorosła i mam własne dziecko.
Otwierała listy, czytała pamiętniki, grzebała we wszystkim, w
czym się dało. To tylko namiastka.
Z drugiej strony pomagała/pomaga mi w wielu sprawach, choć zawsze
jest to wypomniane, niby żartem ale zawsze.

Zaznaczę, że Mama ma 53 lata, ma męża, jest szalenie zadbana, ma
firmę wiec daleko jej do obrazu "sfrustrowanej, zgorzkniałej baby".

obserwując swoje życie, swoich rówieśników, doszłam do wniosku,
że wiekszość rodziców z pokolenia mojej Mamy jest właśnie toksyczna,
zaborcza, wręcz wredna dla własnych dzieci. Oczywiście w imię
miłości. Tylko co to za miłość? I dlaczego?

Bardzo chciałaby znać Państwa opinię na ten temat. Poznać
spojrzenie drugiej strony, które może pozwoli mi zrozumieć różne
zachowania mojej Mamy , którą kocham szczerze.


Pozdrawiam serdecznie

ca.
Obserwuj wątek
    • polnaro Re: Toksyczni Rodzice 11.05.09, 14:22
      Mama jest wścibska, może nadopiekuńcza. Jeśli robi to wszystko co piszesz, to
      wydaje mi się, że nie ma do ciebie zaufania /może to jakoś jest uzasadnione?/.
      Nie napisałaś nic o sobie, bo fakt posiadania potomka nie jest dowodem
      dorosłości, dorosła osoba, to niezależność finansowa, odpowiedzialność .
      Matki kontrolują, bo boją się, kochają, chcą chronić.
      Wiem, że bywają nadopiekuńcze, ale to margines. Bywają też takie, które wcale
      nie interesują się potomstwem. Większość jest zwyczajna, kochająca po swojemu i
      w dobrej wierze pomagająca jak może.
      Skąd określenie "toksyczne i wredne"? Chyba zagalopowałaś się.
      • ca.melia Re: Toksyczni Rodzice 11.05.09, 14:35
        > Mama jest wścibska, może nadopiekuńcza. Jeśli robi to wszystko co
        piszesz, to
        > wydaje mi się, że nie ma do ciebie zaufania /może to jakoś jest
        uzasadnione?/.
        > Nie napisałaś nic o sobie, bo fakt posiadania potomka nie jest
        dowodem
        > dorosłości, dorosła osoba, to niezależność finansowa,
        odpowiedzialność
        .

        Nie wiem czy to brak zaufania. Nigdy nie dałam moim Rodzicom
        powodu do tego. Nie przechodziłam buntu nastolatka, nie chodziłam na
        imprezy, dobrze się uczyłam, skończyłam bez problemu studia (ba,
        nawet ze stypendium naukowym). Nie wyjeżdżałam sama na wakacje, nie
        miałam "chłopaków" i szeroko pojętego towarzystwa. Grzeczne dziecko.

        Jestem zupełnie niezależna finansowo i mieszkaniowo. Właśnie
        sama, za swoje pieniądze nabyłam mieszkanie. Kiedy doczekałam sie
        rodziny i dziecka natychmiast zamieszkałam oddzielnie. Nie proszę
        Mamy o pomoc w wychowywaniu i opiekowaniu sie dzieckiem, jestem
        wyznawcą zasady, że ona już ma ten etap za sobą, wiec niech teraz
        korzysta z życia.

        > Skąd określenie "toksyczne i wredne"? Chyba zagalopowałaś się.

        nie. Jeżeli Matka ( w tym wypadku nie moja) potrafi opowiadać o
        własnej córce bzdury na prawo i lewo, jeżeli rozbija z premedytacją
        małzeństwo, to jest dla mnie toksyczna i wredna.

        Co do wścibskości - otwieraie cudzej korespondencj jest w naszym
        kraju karalne.

        Moja Mama całe życie szukała "czegoś" w moim życiu , pokoju,
        torebkach, plecakach. Nigdy nie znalazła.Bo po prostu nie było czego.

        > Matki kontrolują, bo boją się, kochają, chcą chronić.

        Rouzmiem to jak najbardziej, sama jestem matką. Ale gdzie jest więc
        ta granica w Waszym pojęciu, granica miedzy zdrowym zainteresowaniem
        i troską o dziecko, a chęcią przejęcia pełnej kontroli nad zyciem
        potomka ?

        pozdrawiam

        ca.
        • natla Re: Toksyczni Rodzice 11.05.09, 14:49
          Po następnym poscie, przechodzę Twoją stronę. Mama moze nie jest
          toksyczna, ale wścibska.....myślę, że nie tylko w stos. do Ciebie.
        • polnaro Re: Toksyczni Rodzice 11.05.09, 14:56
          Po tym co napisałaś teraz stwierdzam, że nie znam świata i relacji, o których
          mówisz, tym samym granic ustalać nie potrafię.
          Mam dzieci ale czasu zbyt mało żeby żyć ich życiem, kontrolować i tym bardziej,
          ingerować w ich związki i przyjaźnie. Nie znam także żadnej matki zachowującej
          się tak jak to opisałaś, a mam spore grono znajomych. Cóż, bywają różne sytuacje
          w rodzinach, zawsze może dziecko powiedzieć, jasno i konkretnie, gdzie jest ta
          granica, poza którą mama-drama, nie ma wstępu. Ważne żeby uzasadnić, nie
          raniąc, dlaczego tak być powinno. Jeśli jest więź uczuciowa z obu stron, dobra
          wola i empatia, uda się na pewno. Rozmawiać, rozmawiać należy z sobą, nie z obcymi.
      • natla Re: Toksyczni Rodzice 11.05.09, 14:44
        Podpisuję się pod tym, co napisała Polnaro. I ponawiam
        pytanie.......czy nie dałaś mamie powodów do takiego zachowania? I
        co znaczy, że jesteś w pełni dorosła. To pytania do "Twojego
        przypadku".
        Natomiast zdarzają sie naprawdę toksyczni rodzice (znam osobiście
        jedną mamę), ale w głębi serca kochają dziecko. Nawet bardzo dorosłe
        i samodzielne, a jednak uzależniają je w pewnym stopniu swoimi
        wymówkami, podejrzeniami i napadami niekontrolowanej nienawiści
        (choć tak naprawdę kochają). W znanym mi przypadku żadne rozmowy do
        niczego nie doprowadziły. Na pewno na jej zachowanie ma wpływ ciężka
        choroba.
        • ca.melia Re: Toksyczni Rodzice 11.05.09, 15:18
          Dziękuję za odpowiedzi.

          Mówicie Panie o rozmowach. Słusznie, nikt nie jest wróżką i
          zgadywać cudzych mysli nie umie.
          Niestety rozmowy nic przeważnie nie dają, jakkikolwiek by nie
          były. Prośbą, goźbą, płaczem.

          często okazuję się, że dziecko jest "niewdzięczne", bo "ja
          zrobiłam dla Ciebie to lub tamto, a Ty mi teraz..."

          To jest "wjeżdzanie" na poczucie winy dziecka. Absurdalne, bo
          wszak każdy ma prawo do własnego życia, własnych decyzji i
          konsekwencji. Ja robię wiele dla mojej córki, pewnie milion rzeczy
          jeszcze zrobię. Ale robię, bo ją bardzo kocham i nie oczekuję za to
          pomnika, bo jestem jej Mamą i tyle.

          Absolutnie nie kwestionuję miłości, choć wiekszość osób
          posiadających toksycznych Rodziców w ich miłość nie wierzy.Ale czy
          w imię miłości (niestety chyba chorej) można niszczyć osobowość
          dziecka, grzebać w jego życiu i psychice?

          przecież nikt z nas nie jest własnością Rodziców.
          • ca.melia Re: i jeszcze jedno 11.05.09, 15:24
            ...i wiecie co jest najgorsze?

            Kiedy się słyszy, że zawsze robi się wszystko nie tak. Nie taka
            szkoła, nie taka ocena, nie taka koleżanka, nie takie studia, nie
            takie ubranie, fryzura, mąż, zły sposób wychowywania dziecka, źle
            urządzone mieszkanie.

            Ja kiedyś zapytałam, czy choć oddycham dobrze...
            • natla Re: i jeszcze jedno 11.05.09, 15:51
              Rozumiem Twoje rozżalenie i myslę, że Ci będzie trudno to sobie
              wytłumaczyć. A jednak ją kochasz, bo inaczej miałabyś już
              dystans....no może dystans, to nawet powinnaś mieć, ale czy
              potrafisz mamę brać "na zimno"? Nie podejmować zaczepek? Kwitować
              uśmiechem i robić swoje? Nie dać jej okazji do grzebania w Twoim
              życiu?
              • polnaro Re: i jeszcze jedno 11.05.09, 16:01
                Rzeczywiście, krytykowanie wszystkiego co robi dziecko, brak akceptacji i wsparcia jest okropny do zniesienia, nawet może być niszczący i wpędzający w kompleksy.
                Rób tak jak Ty uważasz i nie okazuj zniecierpliwienia, kiedy "zaczyna swoje", może spróbuj ją wtedy objąć, cmoknij i powiedź coś, jak np. kocham twoje gderanie mamo, dobrze, że jesteś, czy tp. Pewnie uśmiechnie się i zmieni "śpiewkę".
                • natla Re: i jeszcze jedno 11.05.09, 16:11
                  Wątpię. Myślę, że Camelia też tak próbowała przez te wszystkie
                  lata.
                  Mama prowadzi firmę, więc jest nauczona organizować, kontrolować,
                  podejrzewać i ulepszać. Przeniosła to na życie prywatne. Też znam
                  taką osobę.
                  • polnaro Re: i jeszcze jedno 11.05.09, 16:36
                    No to tylko pozostaje poczucie humoru, dowcip lub unikanie częstych kontaktów.
                    • irene.jg Re: i jeszcze jedno 11.05.09, 17:24
                      Niepojęte dla mnie takie postępowanie matki: śledzenie i
                      rozliczanie,strofowanie, zrzędzenie, brak zaufania; to tak jakby
                      chciała przeżyć życie od początku, tylko nie swoje. Potrzeba
                      akceptacji, miłości i poczucie bezpieczeństwa to podstawowe potrzeby
                      dziecka dla jego prawidłowego rozwoju. Dobra matka daje dziecku
                      popełniać błędy, bo one czegoś uczą, nie myślę tu o jakiś
                      skrajnościach. Moja rada: rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa,
                      spokojna i przemyślana, oczywiście z matką. Albo list; napisanie
                      wszystkiego co Cię boli i co przeszkadza we wzajemnych relacjach.
                • ca.melia Re: i jeszcze jedno 11.05.09, 17:41

                  kiedy "zaczyna swoje", m
                  > oże spróbuj ją wtedy objąć, cmoknij i powiedź coś, jak np. kocham
                  twoje gderani
                  > e mamo, dobrze, że jesteś, czy tp.

                  ----> podziałało by to na Ciebie? Na moja Mamę nie, dostałabym w
                  dziub za "gderanie".

                  Pewnie uśmiechnie się i zmieni "śpiewkę".

                  niestety mylisz się
              • ca.melia Re: i jeszcze jedno 11.05.09, 17:47
                Jestem poo 30 stce. Dużo czasu mi zajęło nabranie dystansu i
                olewanie jazd mojej Mamy.
                Po tylu latach prawie nauczyłam się brać ją na "zimno", co nie
                oznacza, że nie bolą mnie jej słowa. Ale nauczyłam się strzec
                swojego terytorium, do tego stopnie, że po jednej z wielkiej
                awantur, które mi urządziła w moim domu, po prostu ją wyprosiła, i
                poprosiłam by wróciła, kiedy się uspokoi i nie będzie robić histerii
                na oczac swojej wnuczki.

                Nie chce sobie nic tłumaczyć, chcę zrozumieć ją, może po to, by
                nie stać się taką samą dla swojego dziecka.

                Wierz mi Natala, tego typu Rodzickom nie trzeba "dawać okazji" do
                grzebania w swoim życiu, okazja z ich perspektywy jest zawsze.
                • natla Re: i jeszcze jedno 11.05.09, 19:18
                  No cóż, póki jej słowa Cię bolą, puty jesteś przegrana. A bolały
                  Cię będą tak długo, póki nie wytłumaczysz sobie jakoś postępowania
                  mamy, nie nabierzesz dystansu. Polarno Ci już napisła, poczucie
                  humoru, trochę drwiny i pokaznie, że nie boli Cię jej zachowanie,
                  wcale się nią nie przejmujesz.....może coś zdziałać. Myślę, że Ty
                  też nie powinnaś pielęgnować złych odczuć, rozdwajać włos. Myślę
                  też, że dobrze by było, aby rządząca w pracy i domu kobieta
                  zobaczyła, iż ktoś się nią nie przejmuje, nie pozwala na wtrącanie,
                  ba, nic sobie z niej nie robi.
                • goskaa.l ca.melio 12.05.09, 07:36
                  Kiedy Ciebie czytam, mam takie wrażenie, jakbym sama pisała twoje słowa.
                  Moja mama była wręcz toczka w toczkę identyczna. Dobrze, że umiesz ją traktować
                  z dystansem i na szczęście nie mieszkasz już razem z nią. Ja z moją mieszkałam
                  do jej końca, a potrafiła mi nieźle w życiu namieszać.
                  Nie wiem, czy potrafisz ją zrozumieć, bo ja mojej nie zrozumiałam do dziś. Wiem,
                  że chciała mojego dobra, ale to musiało być dobro takie, jakie ona dla mnie
                  widziała. Było ok, kiedy tańczyłam pod jej dyktando, ale nie daj Boże gdy
                  stawiałam na swoim i robiłam inaczej.
                  Mam wrażenie, że nie próbowała mnie zrozumieć, byłam dla niej jak istota z innej
                  planety. Moje zainteresowania zbyt daleko odchodziły od jej zainteresowań, moje
                  zachowania były dla niej nie do przyjęcia, osoby, z którymi się spotykałam nie
                  były przez nią akceptowane.
                  Walnie się przyczyniła do rozpadu mojego małżeństwa i w zarodku niszczyła
                  wszelkie próby odejścia z domu.
                  Nie zmieniła się do końca. Wszystkich w rodzinie i bliższych znajomych ustawiła
                  przeciwko mnie, co w niektórych przypadkach udało mi się już po jej śmierci zmienić.
                  Sama byłam tak przez nią zmanipulowana, ze poddałam się w pewnym okresie terapii
                  z psychologiem, co pomogło mi zmienić swoje postępowanie (mama odebrała to jako
                  negatywny wpływ mojej znajomości z pewną osobą).
                  Trzymaj się i nie daj się. Bądź asertywna wobez mamy i pamiętaj, że twój dom
                  jest twoją twierdzą. Bardzo mi się spodobało wyproszenie mamy za drzwi.
                  • natla Re: ca.melio 12.05.09, 08:14
                    Czekałam Gosiu na Twój post, bo czytając Camelię, widziałam
                    Ciebie.
                    • anoagata Re: ca.melio 12.05.09, 08:29
                      O matko, co za matki! zgadzam sie z tym co napisała netla i polnaro,ale nie
                      ryzykowałabym na powiedzenie polnary -że kocham twoje gderanie- a nóż widelec z
                      miłości zacznie jeszcze więcej?Rozmowa już tu nic nie pomoże,na darmo
                      strzępienie języka,strata czasu i podnoszenie ciśnienia.Należy zastosować
                      radykalne kroki typu jak piszecie aby zamknęła z drugiej strony drzwi,czy coś
                      innego..Mojej znajomej córka z takiej przyczyny wyjechała zagranicę,ale matka i
                      tak do niej dzwoni aby ona nałożyła czapke bo w tym dniu jest zimno.Pozdrawiam.
                • bona0601 Re: i jeszcze jedno 12.05.09, 08:57
                  Masz, Kochana po prostu trudno. Dobrze,że potrafiłaś się jakoś pozbierać i
                  założyć własną rodzinę. To i tak dużo na zdominowane dziecko. Piękna , mądra
                  mamusia , która wszystko wie najlepiej - toż to koszmar jakiś. Kochana , ja nie
                  mówię ,żebyś zaraz mamuśkę "olała" , ale nie pozwól się jej wtrącać. Toż jeszcze
                  trochę , a swoje macki wlepi w Twoją rodzinę . Jak jest taka samowystarczalna ,
                  to niech będzie. Daj jej i sobie odpocząć od siebie. Niech trochę potęskni ,
                  pomyśli - i tak na starość koszmar zacznie się od początku , bo wtedy będzie
                  też wymagać , ale o ile nie jestem złym prorokiem , to wcale nie będzie lepiej.
                  A Ty znowu na paluszkach będziesz wypełniać jej zachcianki w imię jej starości i
                  choroby.Tak ,że teraz dopóki jeszcze jest aktywna - daj odczuć , że jej nie
                  potrzebujesz. Serce będzie krwawić , bo to matka. Ciekawe jaj jej serce się
                  zachowa. Trzymam za Ciebie kciuki.Musisz przerwać póki co ten koszmar. Kto nie
                  przeżył - ten nie wie.
    • sagittarius954 Re: Toksyczni Rodzice 12.05.09, 10:05
      To masz teraz męski punkt widzenia .smile
      Zaznaczam , nie czytałem wypowiedzi poprzedzających.
      Idź swoją drogą , ale w postępowaniu z matką przyjmij zasadę szczerości , mów
      prawdę zawsze i wszędzie . Dyskutuj, rozmawiaj i przekonuj do swoich racji . Nie
      popełniaj częstego błędu , przyjmowania pomocy w szczególności tej materialnej a
      w zamian podporządkowania się . Matka ma prawo Ci pomóc ,ale Ty masz jeszcze
      większe wykorzystać tą pomoc tak jak Ty chcesz, nic w zamian nie dając ,oprócz
      objawów miłości i okazywania jej .
      Twardo obstawaj przy swoim zdaniu . Nawet jak popełniasz błędy to są one twoimi,
      za które poniesiesz konsekwencje .
      • polnaro Re: Toksyczni Rodzice 12.05.09, 11:17
        Podoba mi się męski punkt widzenia.
        Gdyby jeszcze dodać : rozważ; co szkodzi zastanowić się nad racją rodziców, potem decyduj i zrób co uważasz za najlepsze.
        • ca.melia Re: Toksyczni Rodzice 12.05.09, 11:41
          dzień dobry.

          Dyskutować i przekonywać do swoich racji nie mam zamiaru, bo
          próbowałam i to nic nie daje. Syzyfowa praca.

          Ciekawe są wszystkie wypowiedzi. jestem ciekawa jakimi jesteście
          Rodzicami?
          • polnaro Re: Toksyczni Rodzice 12.05.09, 12:07
            O to musisz zapytać nasze dzieci, my powiemy, że wspaniałymi, lub prawie.
            Ciekawe jest też, jak ocenia siebie Twoja mama?
          • goskaa.l Re: Toksyczni Rodzice 12.05.09, 12:08
            ca.melia napisała:

            > jestem ciekawa jakimi jesteście Rodzicami?

            Z pewnością nie jestem idealną matką, tym bardziej że wychowywałam moje dziecko
            samotnie ze wsparciem moich rodziców. Niejednokrotnie musiałam stawiać czoła
            mojej mamie odnośnie jej zachowań wobec wnuka. Jedno czego nie mogę sobie
            zarzucić, to naginanie syna do moich oczekiwań, obgadywanie jego znajomości
            koleżeńskich i miłości. Obiecałam to sobie solennie i dotrzymałam danego sobie
            słowa. Żałuję tylko, że nie przejrzałam na oczy wtedy, kiedy miałam możliwość
            zamieszkania oddzielnie i nie skorzystałam z niej. Byłoby mi pod pewnymi
            względami trudniej ale pod innymi łatwiej.
          • natla Re: Toksyczni Rodzice 12.05.09, 15:42
            Ja "swoimi" dzieciakami "kierowałam" zawsze tak, że same
            przychodziły do mnie z tajemnicami, a też różnymi zawalankami. Razem
            martwiliśmy się i rozwiązywali problemy. Karać też potrafiłam z
            dobrymi rezultatami.I myślę, że tak powinna działaś dobra matka,
            którą nigdy nie byłam. I pewnie dlatego to wszystko mi się udawało.
            Matką nie zostałam z wyboru i chyba tchórzostwa....przed
            niepełnosprawnością dziecka i trudami wychowania. Myśle, że dobrze
            się stało, bo i może u mnie wyszłaby nadopiekuńczość i toksyczność?
            Choć wiem jedno....nie wymagałabym od nich cudów. Ale to tylko
            przemyslenia, a nie doświadczenie.
            • anoagata Re: Toksyczni Rodzice 13.05.09, 08:16
              Zadziwiające!~niby niema się doświadczenia a jak dużo się go ma.
              • natla Re: Toksyczni Rodzice 13.05.09, 08:39
                Mam nadzieję Anno, że nie odebrałaś moich wpisów jako wymądrzanie
                się. wink Tak sobie dywaguję na podstawie obserwacji życia wokół
                siebie i wcale nie twierdzę, że mam racje. smile
                • anoagata Re: Toksyczni Rodzice 13.05.09, 08:54
                  Absolutnie!Czytałam ten wczorajszy wpis kilka razy i poprzednie i szczerze
                  podziwiam.
                  • natla Re: Toksyczni Rodzice 13.05.09, 09:06
                    Podziwiać nie masz za co. Każda z nas przecież ma jakieś tam
                    doświadczenie i obsarwacje za sobą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka