mankatoja
23.10.09, 15:38
W piątek zawsze nachodzą mnie rozterki. Weekend to czas rodzinny lub
imprezowy. Moi znajomi albo bawią dzieci, albo jeżdżą po teściach , dziadkach
itp albo odwiedzają usamodzielniające się potomstwo albo wraz z mężem
delektują się bliskością. Wspaniale. Patrzę w lustro - mam 40 lat i do
niedawna zapał 2o- latki . z każdym kolejnym weekendem uświadamiam sobie,że
nie ma żadnej singielki wokół z którą mogłabym pójść do kina. O singlu nie
wspomnę ;/ . Jesień za oknem, smutki w sercu rosną i nastój opada. Nie
potrafię już uciekać tylko w pracę. Zmęczyłam się. Potrzebuję ludzi a
oni....zajęci swoimi sprawami.... Smutne te przemyślenia, nie?