hej, żyjecie jeszcze?

jeśli tak, podzielcie się refleksjami na temat forum i stanu singielskiego.
zacznę:
- internet to nieodpowiednie miejsce by poznać kogoś sensownego
- ciągle wywierana jest presja społeczna by kogoś mieć i współczuję tym, którzy jej ulegają
- wiele osób ma obsesję na punkcie swojego stanu taką, że nie umie lub nie chce o niczym innym rozmawiać, a tylko o tym jak kogoś poznać i jak 'zdobyć' (brzmi jak zdobywanie rzeczy)
- wygląd nie ma znaczenia dla powodzenia (albo zrobiłam się nagle piękna, w co nie wierzę

), ale osobowość i pasje - tak
czy coś się zmieniło w Waszym postrzeganiu wyżej wymienionych? u mnie najbardziej zmieniło się to, że straciłam wiarę w 'poważny' związek i dlatego teraz koncentruję się na niepoważnym.

żadnych zobowiązań, ślubów i dzieci - zamiast tego porozumienie intelektualne, emocjonalne i czysty fun.
ps. nowi też są mile widziani w tym wątku.