tamara_t
23.02.05, 16:39
Postanowiłam kupić dziś brazowe spodnie. W tym celu udałam się do jednego z
większych domow handlowych i rozpoczęłam turne po sklepach. Coby sobie
oszczędzić czasu - nie miałam w planie kupna czegokolwiek innego - wchodząc do
sklepu uderzałam od razu do pani sklepowej z zapytaniem, czy takowe są. Na co
3/4 pań odpowiedziało "Tak - mamy na przykład taki" jednoczesnie wskazując na
(niewłasciwe skreśl) szare, bordowe, sraczkowate !!!!!!!!!!! Więc grzecznie
ponawiam pytanie " Te są bardzo ładne, ale ja szukam brązowych, czy są
jakieś?". Po czym pani odpowiada "oprócz tych są jeszcze takie" i dalej
wskazuje mi lniane, oliwkowe, etc!!!!! Więc doprowadzona do ostateczności
pytam po rz ostatni " Więc nic z brązu nie macie?" na co słyszę dopowiedź - "
no tylko te kóre juz pokazałam" !!!!!!!!!! Chyba dam się zamknąć w pokoju bez
klamek za chwilę - jak możn z człowieka robić takieo kretyna??? OK, rozumiem
że muszą sprzedać, ale czy nie uczciwiej byłoby powiedzieć " Nie mamy
brązowych, ale może zechce pani rzucić okiem na te szare - może spodobaja sie
pani, maja naprawdę ładny krój" ~???!!! Znam sztuczki sprzedażowe, ale to mi
śmierdzi bazarem!
Wrrrrrr!!!!!
Chyba nastepnym razem nie podejdę do ekspedientek i poproszę grzecznie, żeby
się odpier....!