Dodaj do ulubionych

mój szef się żeni

30.03.05, 14:34
w najbliższą sobotę. i cieszę się, bo może zamiast wymyślać durnoctwa jako
zadania dla mnie, zajmie się żonką, robieniem dzieci, etc.
ale mnie wqrwił nasz kolega na spotkaniu, taki dziciety - zonaty - lysiejący -
nudny ćwok. spotkanie dotyczyło spraw zawodowych. i zeszło coś na temat
ślubu, bo się okazało, że mój pryncypałek nie będzie obecny kiedyś tam i nie
będzie mógł czegoś zrobić, bo będzie na tygodniu miodowym.
prawdpodobnie wykonałam jakiś grymas, bo już sobie wyobraziłam, że wykonanie
tegoż spadnie na mnie, a nie lubię robić durnoctw, które na dodatek do moich
obowiążków nie należą. i wiecie jak ten ćwok się do mnie odezwał?!
"nie smuć się, że szef się żeni"
jakbym co najmniej polowała na szefa. nie przyszło nudnemu ćwokowi, że
prędzej pokroić bym się dała, niż spędziła bez przymusu i dobrowolnie więcej
niż pół godziny z tymże szefem.
miałam już zalana krwią odpysknąć: nie wpierdalqaj kutasa w nie swoje sprawy,
ale ugryzłam się w język, nie chcąc konfliktować się z nikim i mieć święty
spokój, odburknęłam: ciesze sie, ciesze.
mam jakieś poczucie przegranej teraz... słusznie czy niesłusznie? moze trzeba
było wygranąć ćwokowi?
Obserwuj wątek
    • kasiam306 Re: mój szef się żeni 30.03.05, 15:12
      dobrze byloby mu jakas łatke przypiac zeby sie odczepił, ale zaproponowana
      przez Ciebie jest chyba na takie towarzystwo za mocna. podziwiam ludzi ktorzy
      na poczekaniu wymysla jakas cieta riposte - mi sie to zdarza ale najczesciej
      dlugo po "ptokach"
      • wenecka Re: mój szef się żeni 30.03.05, 15:15
        ech, jeszcze się nadarzy okazja, żeby to zrobić, non stop z takimi tekstami
        wyjeżdża. już pare razy mu utarłam nos, ale najwyraźniej ćwok ma katar
        chroniczny.
        • anisua Re: mój szef się żeni 30.03.05, 15:21
          ubierz sie na czarno i powiedz,ze masz żałobe po szefiewink
          • wenecka Re: mój szef się żeni 30.03.05, 15:23
            genialna myśl smile))
            to może już na sam ślub tak wpadne? smile))
            o ile nie skoliduje mi z przygotowaniami do wakacji, które spędze w miejscu o
            ktorym moj szef i jego wybranka mogliby marzyć.
            • anisua Re: mój szef się żeni 30.03.05, 15:32
              tylko kalii nie kupuj;D
              oj wakacje...sie rozmarzylam znowu..

              a kolegą idiotą się nie przejmuj, niektorzy faceci mysla,
              że kobiety to się zawsze w szefach podkochują..
              tylko nie wiem dlaczego..
              • wenecka Re: mój szef się żeni 30.03.05, 15:39
                nie wiem co to są kalie
                a kupię niezapominajki i dam tylko jemu smile)))))
                • anisua Re: mój szef się żeni 30.03.05, 16:21
                  kalie takie biale kwiaty na pogrzeb..

                  o te nizapominajki to dobre..
                  ale mnie bardziej chodzilo o tego gościa z pracy,zeby zobaczyl,
                  ze sie z zalu nie powiesisz..
                  a moze zdjecie szefa w ramke oprawwink i na biurku polóz tak by KOLEGA ZAZDROSNY
                  widział;DD
    • thomix Re: mój szef się żeni 30.03.05, 22:40
      napisałaś:
      > mam jakieś poczucie przegranej teraz... słusznie czy niesłusznie?

      Wydaje mi się, że problem polega na tym że traktujesz sytuację jako przegraną? dlaczego???
      Gdybyś nie podchodziła do niej jako przegrana/wygrana nie byłoby takich mysli i złych emocji...
      OK, mozna nie lubić szefa, nie cierpieć kumpli z pracy - rozumiem, sam mam takie doświadczenia z przeszłości i zapewne większość z nas. Na pewno źle to wpływa na relacje między ludźmi. Zdrowa (o ile nie ma w niej przesady) konkurencja przenosząca się z pola zawodowego na osobiste staje się toksyczną.


      > "nie smuć się, że szef się żeni" - ten tekst można zinterpretowac na mnóstwo sposobów. Ty wybrałaś ten najgorszy - że to atak na Ciebie.

      Proponuję interpretować takie sytuacje jako żarty - i w żaden sposób nie odnosić tego do siebie. Lub ostatecznie, w ogóle nie interpretować - zwyczajnie olaćsmile

      • wenecka Re: mój szef się żeni 31.03.05, 12:31
        > Zdrowa (o ile nie ma w niej przesady) konkurencja pr
        > zenosząca się z pola zawodowego na osobiste staje się toksyczną.

        ale miedzy nami nie ma takiej konkurencji. ludzie w firmie chca na siłe wciągać
        innych w swoje relacje pozazawodowe, a ja nie chce się z nimi bratać, bo mi nie
        odpowiadają.

        > Proponuję interpretować takie sytuacje jako żarty - i w żaden sposób nie
        odnosić tego do siebie. Lub ostatecznie, w ogóle nie interpretować - zwyczajnie
        olać:

        tylko, że te żarty zdarzają się na tyle często, że są irytujące. kiedyś
        zaczęłam "żartować" w podobny sposób z ich nudnego stylu życia i na moment
        przystopowali. wiedzą, że mam cięty język, więc nie wchodzili w paradę.
        najwyraźniej pozapominali. smile
    • gosialska Re: mój szef się żeni 31.03.05, 21:43
      Może gdybyś to wziela jako zart to byłoby prościej? Czasami niepotrzebnie
      dodajemy całą ideologię a w sumie nic sie pod taka wypowiedzią nie kryje.
      Jesli nie odpowiadają Ci ich żarty to pomyśl, że w zyciu trzeba być "ponad to"
      i robić swoje. Obrażanie sie i dziwne odpowiedzi tylko powodują napiecie
      sytuacji. Ja chyba bym odpowiedziala cos w stylu: "Jak szef może mi to robić?..
      itp" oczywiscie na zarty. Czasami nie warto zaprzatac sobie takimi rzeczami
      głowy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka