Dodaj do ulubionych

Jan Paweł II w anegdocie

03.04.05, 14:55
Szklana klatka
Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej klatce.
Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z Janem Pawłem II w
Krakowie.
- Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy, że się
lękamy o Waszą Świątobliwość...
- Ja też - uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość.

Wszyscy sobie poszli
Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli po
zamachu na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego pokoju na
opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy, wszyscy
sobie poszli, a mnie zostawili!"

Podryw na księdza
Pewnego razu Karol Wortyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry.
Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie wędrówki
spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu
młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się.
- Zapomniał pan zegarka, co?
- A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła.
- Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który
zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko,
wieczorem dansing...
- Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła
- Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny
sposób, ale na księdza to pierwszy raz.

Jeździć po kardynalsku
Pewnego razu zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał jeździł na
nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł:
- Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na nartach!

Przeprosiny
Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana
częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili.
Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął biskupa
z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i
powiedział:
- Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa!




Pożegnanie biskupów
Po jednym ze spotkań Papież pożegnał polskich biskupów słowami znanej
pieśni: "O cześć wam, panowie magnaci!"

Więcej już nic nie powiem
Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył pierwszą audiencję dla
Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś takiego powiedział, że
później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się do mnie dobrać".

Opaleni kardynałowie
Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku,
upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt jest
już widoczny - opalili się towarzyszący mu kardynałowie.

Jakoś człapię
Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w Olsztynie, dziennikarzowi "Gazety
Wyborczej" udało się wychylić głowę ponad tłum i zapytać Jana Pawła II o
zdrowie.
- A jakoś człapię - odpowiedział Papież.

Złość piękności szkodzi
Przed kilku laty - wspomina watykański korespondent Telewizji Publicznej,
Jacek Moskwa - po modlitwie "Anioł Pański" Jan Paweł II przemawiał, niemal
krzycząc. Zaraz potem, podczas audiencji w Pałacu Apostolskim, Moskwa prosił
Papieża, aby na siebie uważał, bo jego chrypka zaniepokoiła dziennikarzy.
- To ze złości - usprawiedliwiał się Papież.
A odchodząc dodał: - A złość piękności szkodzi.

Z Wami dziecinnieję
Podczas jednej ze swoich wizytacji rzymskich parafii Papież - jak to miał w
zwyczaju - wdał się w rozmowę z dziećmi.
- Wy jesteście młodzi, a ja już jestem stary - powiedział.
- Nie, nie jesteś stary - gromko zaprotestowały dzieci.
- Tak, ale jak jestem z wami, to dziecinnieję - replikował Papież.

Mów mi wujaszku
Podczas pierwszej wizyty w USA Papież spotkał się z rodziną prezydenta
Jimmy’ego Cartera. Pięcioletnia wówczas wnuczka prezydenta, mając kłopoty z
wygłoszeniem powitania, powtarzała w kółko:
- Jego Świątobliwość, Jego Świątobliwość.
Papież, chcąc wybawić dziewczynkę z kłopotów, wziął ją w ramiona i powiedział:
- Mów mi wujaszku.

Papieskie wagary
Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam
dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy -
skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać".

Jak się czuje piesek
Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził
sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna, że kiedy chciał się
nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło i
zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się czuje piesek?". Papież
spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: "Hau, hau".

Jan Paweł - Pawłowi
Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na mszy tak spodobały się
cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że przerwali mu i zaczęli bić brawo.
Kiedy Ojciec Święty znów doszedł do głosu, przerywając przygotowaną mowę,
stwierdził: "Dziękuję w imieniu świętego Pawła".

To tylko wasza konstytucja
W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983 roku podczas pożegnania na
lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że ten w swych homiliach
niezwykle surowo potraktował reżim komunistyczny.
- Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji - odparł
łagodnie Papież.

Nie szumcie siostry nam
W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane zakonnice stawał
się już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te siostry, które
ślubowały milczenie, hałasują tu najgłośniej".

Niech żyje łupież...
Podczas ostatniej pielgrzymki w Pełpinie: "Jak tak krzyczycie ’Niech żyje
papież’, przypomina mi się, gdy ktoś się pomylił i krzyknął: ’Niech żyje
łupież’. Ja was do tego nie zachęcam".

Ech, popapieżyć
Ojciec Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza:
- Poczekaj chwilę na mnie, muszę trochę popapieżyć.

Papież nie da sobą kręcić
Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy krakowian
gromadziły się przed domem arcybiskupów, który był rezydencją Ojca Świętego.
Ludzie ani myśleli rozstać się ze stojącym w oknie papieżem i bez końca
przedłużali dialog z nim. Wreszcie Ojciec Święty powiedział: "Cztery lata
temu kręciliście mną, jak chcieli, a teraz już jestem starym papieżem i nie
dam sobą kręcić".

Ten to ma dech
W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1983 roku, na krakowskich błoniach
odbyła się beatyfikacja dwóch powstańców styczniowych - brata Alberta
Chmielowskiego i ojca Rafała Kalinowskiego. W trakcie ceremonii buchnął nagle
z kadzielnicy wielki płomień, z którym nie mogli sobie poradzić ani
ministranci, ani księża koncelebranci. Wreszcie ówczesny ceremoniarz papieski
ks. John Magee, Irlandczyk, dmuchnął tak skutecznie, że płomień zgasł i z
kadzielnicy począł unosić się upragniony dymek. Wydarzenie nie uszło uwagi
Ojca Świętego, który, sięgając po kadzidło, powiedział z uznaniem o swoim
ceremoniarzu: "Ten to ma dech!".

www.joemonster.org/
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza Re: Jan Paweł II w anegdocie 03.04.05, 15:04
      niedobrababa napisała:

      > Szklana klatka
      > Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej klatce.
      > Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z Janem Pawłem II w
      > Krakowie.
      > -
      >
      > Podryw na księdza
      > Pewnego razu Karol Wortyła wybrał się na samotną wycieczkę w góry.
      > Ubrany sportowo, wyglądał tak, jak wielu innych turystów. W trakcie wędrówki
      > spostrzegł, że zapomniał zegarka, podszedł więc do opalającej się na uboczu
      > młodej kobiety i już miał zapytać o godzinę, gdy ta uśmiechnęła się.
      > - Zapomniał pan zegarka, co?
      > - A skąd pani wie? - zapytał zaskoczony Wojtyła.
      > - Z doświadczenia - odrzekła - Jest pan dziś już dziesiątym mężczyzną, który
      > zapomniał zegarka. Zaczyna się od zegarka, potem proponuje się winko,
      > wieczorem dansing...
      > - Ależ proszę pani, ja jestem księdzem - przerwał jej zawstydzony Wojtyła
      > - Wie pan - odpowiedziała rozbawiona nieznajoma - podrywano mnie w różny
      > sposób, ale na księdza to pierwszy raz.
      >
      >
      > Przeprosiny
      > Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana
      > częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili.
      > Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął biskupa
      > z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i
      > powiedział:
      > - Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa!
      >
      >

      > Opaleni kardynałowie
      > Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku,
      > upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt jest
      > już widoczny - opalili się towarzyszący mu kardynałowie.
      >
      >
      >
      >
      >
      > Mów mi wujaszku
      >
      >
      > Papieskie wagary
      > Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam
      > dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy -
      > skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać".
      >
      > Jak się czuje piesek
      > Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził
      > sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna, że kiedy chciał się
      > nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło i
      > zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się czuje piesek?". Papież
      > spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: "Hau, hau".
      >
      > Jan Paweł - Pawłowi
      > Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na mszy tak spodobały się
      > cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że przerwali mu i zaczęli bić brawo.
      > Kiedy Ojciec Święty znów doszedł do głosu, przerywając przygotowaną mowę,
      > stwierdził: "Dziękuję w imieniu świętego Pawła".
      >
      >
      >
      >
      >
      > Ech, popapieżyć
      > Ojciec Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza:
      > - Poczekaj chwilę na mnie, muszę trochę popapieżyć.
      >
      > Papież nie da sobą kręcić
      > Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy krakowian
      > gromadziły się przed domem arcybiskupów, który był rezydencją Ojca Świętego.
      > Ludzie ani myśleli rozstać się ze stojącym w oknie papieżem i bez końca
      > przedłużali dialog z nim. Wreszcie Ojciec Święty powiedział: "Cztery lata
      > temu kręciliście mną, jak chcieli, a teraz już jestem starym papieżem i nie
      > dam sobą kręcić".
      >
      > Ten to ma dech
      > W czasie tej samej pielgrzymki, 22 czerwca 1983 roku, na krakowskich błoniach
      > odbyła się beatyfikacja dwóch powstańców styczniowych - brata Alberta
      > Chmielowskiego i ojca Rafała Kalinowskiego. W trakcie ceremonii buchnął nagle
      > z kadzielnicy wielki płomień, z którym nie mogli sobie poradzić ani
      > ministranci, ani księża koncelebranci. Wreszcie ówczesny ceremoniarz papieski
      > ks. John Magee, Irlandczyk, dmuchnął tak skutecznie, że płomień zgasł i z
      > kadzielnicy począł unosić się upragniony dymek. Wydarzenie nie uszło uwagi
      > Ojca Świętego, który, sięgając po kadzidło, powiedział z uznaniem o swoim
      > ceremoniarzu: "Ten to ma dech!".
      >________________________________________________________________________________



      te są dobre
    • niedobrababa Re: Jan Paweł II w anegdocie 03.04.05, 15:08
      Czy Wyborcza wybiera Papieża
      Reporter "Gazety Wyborczej" podczas pielgrzymki Jana Pawła II w 1991 roku nie
      posiadał się ze szczęścia, kiedy stanął "oko w oko" z Papieżem, gdy ten
      wychodził ze swojego dawnego kościoła parafialnego w rodzinnych Wadowicach.
      Rozradowany krzyknął: "Pozdrowienia od polskich dziennikarzy dla Ojca Świętego".
      "A Pan gdzie pracuje?" - zapytał dociekliwie Jan Paweł II
      I tu pod reporterem ugięły się nogi, bo pomyślał sobie, że do Papieża doszły
      głosy, iż "Gazeta" pisze czasem krytycznie o Kościele. Odpowiedział jednak
      zgodnie z prawdą: "W Gazecie Wyborczej".
      Ojciec Święty jednak jak zwykle zachował klasę i zapytał z charakterystycznym
      dla siebie dowcipem: "A będziecie tam wybierać?".

      Nie mądrz się, lecz módl
      Ojciec Jan Andrzej Kłoczowski, dominikanin, zapytał kiedyś Papieża, czy dojdzie
      do skutku planowane w roku jubileuszowym 2000 spotkanie przedstawicieli trzech
      wielkich religii:
      - Czy na Górze Synaj pojawią się chrześcijanie, muzułmanie i Żydzi? - dociekał
      zakonnik
      - Ty się nie wymądrzaj, ty się módl! - odpowiedział Ojciec Święty

      Czy protestanci wstaną wcześniej
      Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec w 1980 roku jeden z dziennikarzy
      zagadnął Jana Pawła II, czy zgadza się z opinią, że za mało czasu poświęcił na
      rozmowy z protestantami.
      "W Moguncji mogę wstać o dwie godziny wcześniej, ażeby z nimi rozmawiać, ale
      czy oni też wcześniej wstaną?" - opowiedział Papież

      Niesforny Papież
      Jak wiadomo podczas wizyty w 1999 roku w Polsce Jan Paweł II zachorował i z
      tego powodu odwołano jego wizytę w Gliwicach. Ojciec Święty nie dopuścił jednak
      do tego, aby to śląskie miasto było jedynym miejscem na trasie jego
      pielgrzymki, którego nie odwiedził. Niespodziewanie w ostatnim dniu wizyty, 17
      czerwca, przybył do Gliwic, a zebranemu pół milionowi wiernych dziękował
      za "świętą cierpliwość dla Papieża". Posługując się gwarą śląską, Jan Paweł II
      tak oto dialogował z tłumem:
      - Widać, że Ślązak cierpliwy i twardy, bo ja bym z takim Papieżem nie
      wytrzymał. Ma przyjechać, nie przyjeżdżo, potem znowu ni ma przyjechać -
      przyjeżdzo
      - Nic nie szkodzi - odparli wierni.
      - No, to dobrze. Jak nic nie szkodzi, to jakoś ze spokojnym sumieniem odjadę do
      Rzymu.

      Ja w tym wieku byłem papieżem
      W 1992 roku ojciec Leon Knabit został zaproszony na kolację do Ojca Świętego w
      pałacu watykańskim. W pewnym momencie Papież nieoczekiwanie zapytał: "To ile
      ojciec ma właściwie lat?".
      - "Sześćdziesiąt trzy" - odparł benedyktyn.
      - O to w tym wieku ja już byłem papieżem - odrzekł Jan Paweł II.
      - Wiem o tym. Wiem i bardzo mi wstyd - powiedział ociec Leon i obaj wybuchnęli
      śmiechem.

      Kurczę jest tańsze
      Ksiądz Mieczysław Maliński, przyjaciel Ojca Świętego, podczas jednej ze swoich
      wizyt w domu papieskim nie posiadał się ze zdumienia, kiedy siostra usługująca
      do stołu papieżowi przyniosła gospodarzowi na kolację rybę, a jemu podała na
      talerzu kurczaka. Ksiądz Mieczysław zapytał: "Dlaczego?"
      - Dostałeś kurczę, bo kurczę jest tańsze - oznajmił z uśmiechem Ojciec Święty.

      Kluger za Papieża?
      W 1997 roku, podczas wizyty w Zakopanem, Jan Paweł II spotkał siew "Księżówce"
      ze swoimi kolegami gimnazjalnymi Teofliem Bojesiem i Stanisławem Jurą.
      - Jak długo zamierza Wasza Świątobliwość zostać z nami w Polsce tym razem? -
      zapytał Jura - mam nadzieję, że przynajmniej miesiąc?
      - Och, nie - odpowiedział Jan Paweł II - Muszę wracać do Rzymu pojutrze.
      Wiecie, że jestem papieżem. Mam dużo pracy w Watykanie.
      - Dlaczego uciekasz tak szybko - spytał Jura - Czyż nie zostawiłeś tam Jurka
      Klugera w zastępstwie?

      Znowu te ptopty
      W jednym z polskich miast, gdzie przygotowano na obiad kurczaka, Jan Paweł II
      miał powiedzieć z dezaprobatą: "Znowu te ptopty".

      Był też nauczycielem
      Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał egzaminować z
      etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów, poza jednym kolegą
      księdzem, który przez cały semestr nie był na ani jednym wykładzie ks. prof.
      Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na wystawy malarstwa do Warszawy. Ksiądz
      Profesor prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną.
      Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał się wizualnie wśród księży studentów,
      którzy byli parę lat młodsi od niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego
      wcześniej nie widział na oczy: – Stary, ty też na egzamin? – Tak – odpowiedział
      zgodnie z prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w
      charakterze egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem
      egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że czekający nie uczęszczał na
      wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami
      etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem popatrzył na
      ks. Wojtyłę i stwierdził:
      – Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz Profesor, to
      nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję!
      – Dobrze – zgodził się pokornie ks. Wojtyła – ale powiedz mi szczerze, dlaczego
      nie byłeś na ani jednym wykładzie?
      – Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz
      abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to
      słuchałbym go z największą przyjemnością.
      – Dobrze, to daj indeks – powiedział Ksiądz Profesor.
      – Co ty, żarty sobie stroisz? – zapytał ksiądz student, na co usłyszał:
      – Daj indeks, jestem Wojtyła – i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z
      przerażenia koledze 4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął
      uczęszczać na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie
      małym wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką
      sympatię, że bariera iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze...

      Komu lektykę
      Papież głośno rozmyśla przy licznych współpracownikach:
      - Co ja zrobię z tymi sedia gestatoria (lektykami papieskimi)? Kurzą się,
      miejsce zajmują. Paweł VI sprzedał tiarę i pieniądze rozdał ubogim, ale komu ja
      to sprzedam? Wiem... (i tu pada nazwisko jednego z polskich biskupów).

      Siostrzyczka Tomciu Paluszka
      W czasie jednej z ceremonii na Placu świętego Piotra Papież, przechodząc wzdłuż
      barier, zauważa małą dziewczynkę, zagubioną w tłumie, ludzie podają mu ją ponad
      barierą, a on bierze ją za rękę i wędrują we dwoje po wyłożonej czerwonym
      suknem drodze do tronu. I tu nagle wkraczamy w bajkę: kolumnada Barniniego
      staje się lasem o pniach bez gałęzi. Ojciec Święty w obszernych szatach, z
      mitrą błyszczącą w słońcu, staje się jakiś królem z legendy, a dziewczynka -
      siostrzyczką Tomcia Paluszka. Doszedłszy do tronu, legendarny król podnosi
      dziecko w górę tak, żeby zewsząd można je było zobaczyć i przybiegający z głębi
      placu rodzice odbierają je z papieskich rąk.

      Tylko nie mówicie Papieżowi!
      Kiedy Papież przebaczył swojemu zamachowcy - Alemu Agcy - do Andre Frossarda
      zgłosił się pewien Polak, twierdząc, że wie na pewno, "jacy ludzie włożyli broń
      w rękę Turka". Frossard rzucił z pośpiechem: "Niech Pan tylko tego nie mówi
      Ojcu Świętemu! Jeszcze każe nam się za nich modlić!".

      Biskup i góral
      W czasie jednej z wędrówek po górach biskup Karol Wojtyła spotkał górala,
      który - widząc wędrowca utrudzonego i zakurzonego - zapytał go, kim jest.
      - Biskupem! - odpowiedział zziajany Karol
      - Jak wyście som biskupem, to jo jestem papieżem! - wzruszył ramionami góral.

      Najprzystojniejszy kardynał
      Kiedyś, podczas wizytacji jednej z podhalańskich parafii przejęta z wrażenia
      gaździna pomyliła przygotowany tekst powitania kardynała Karola Wojtyły i
      zamiast zatytułować go "najdostojniejszym", powiedziała "Witojcie nom
      najpsystojniejsy księze kardynale". On zaś spojrzał na nią z filuternym
      błyskiem w oku i odparł: "No, coś w tym jest".

      A co, nie wolno mi?
      Kiedy po Krakowie rozeszła się wieść, że 29 maja 1967 roku arcybis

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka