md0512 23.04.05, 22:59 ...powinna być czynem karalnym i ścigana z urzędu! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
md0512 Re: Zdrada małżeńska... 23.04.05, 23:04 Cześć !! Racja. Nie wiem jak można przekreślić to co budowało się razem przez kilkanaście lat, dobro własnych dzieci, zranić... Mi się to w głowie nie mieści. Odpowiedz Link
bezecnymen Re: Zdrada małżeńska... 25.04.05, 10:56 mi sie mieści już...skompresowałem topiki z forum rozwodników Odpowiedz Link
zoskaanka Re: Zdrada małżeńska... 23.04.05, 23:04 eeeee, bez przesady wystarczy mieć wolną rękę, żeby dupę winowajcy/czyni skopać i gębę obić bezkarnie i już Odpowiedz Link
md0512 Re: Zdrada małżeńska... 23.04.05, 23:05 Cześć !! Nie wszyscy mają taką odporność psychiczną... Odpowiedz Link
zoskaanka Re: Zdrada małżeńska... 23.04.05, 23:11 Marcin, ale to właśnie dla tych z kiepską odpornością no pomyśl tylko, wyobraź sobie, że można tak bez oporu, bezkarnie, bez zahamowań pójść i zdrajcy dać po gębię, poddusić, poturbować i skopać, dopóki nie poczujesz się lepiej jak dla mnie miodzio a w sądzie, to żadna frajda, stać grzecznie i opowiadać o mało sympatycznej sytuacji a jaką karę sobie wyobrażasz, jako właściwą? więzienie, przymusowe roboty w kamieniołomach, sprzątanie psi gówien przez pół roku...??? eeee, ja wolę obić i już Odpowiedz Link
md0512 Re: Zdrada małżeńska... 23.04.05, 23:14 Cześć !! Wiesz, dochodzę do wniosku że porządny policzek i kopniak byłby wskazany. Jaka kara? A choćby 10 lat obozu pracy przymusowej. Odpowiedz Link
zoskaanka Re: Zdrada małżeńska... 23.04.05, 23:16 noooooooo zaczynasz myśleć jak człowiek gratuluję Odpowiedz Link
md0512 Re: Zdrada małżeńska... 23.04.05, 23:17 Cześć !! Ja nie myślę, ja digitalizuję informacje i na podstawie posiadanych danych wybiorę najkorzystniejszą opcję... Odpowiedz Link
zoskaanka Re: Zdrada małżeńska... 23.04.05, 23:22 no to dobrze na tym dygitalizowaniu nie wyjdziesz, sorry temat, który poruszyłeś opiera się na emocjach, a nie wyliczeniach matematycznych Odpowiedz Link
anula001 Re: Zdrada małżeńska... 23.04.05, 23:23 ja mysle ze cale zycie sie na uczuciach a nie obliczeniach opiera.. Odpowiedz Link
md0512 Re: Zdrada małżeńska... 23.04.05, 23:28 Cześć !! Emocje, uczucia... to procesy chemiczno-elektryczne Odpowiedz Link
anula001 Re: Zdrada małżeńska... 23.04.05, 23:30 chemia nie była nigdy moją mocną stroną przedmioty humanistyczne zaś jak najbardziej Odpowiedz Link
beate1 Re: Zdrada małżeńska... 23.04.05, 23:31 > Cześć !! > > Emocje, uczucia... to procesy chemiczno-elektryczne i stąd te spięcia Odpowiedz Link
thomix Re: Zdrada małżeńska... 24.04.05, 13:09 A ja raczej stawiałbym raczej na pewnego rodzaju napiętnowanie społeczne zdrady jako czynu moralnie nieetycznego. Podkreślam: zdrady jako takiej. Daleki byłbym od ustalania paragrafów na ludzkie emocje... Odpowiedz Link
coobad życie jest formą istnienia białka :D 24.04.05, 20:02 co to jest zdrada, przepraszam? gdzie jest definicja i gdzie ma swoje granice? czynem zabronionym jest akurat uszkodzenie ciała DD a co z sytuacją, kiedy oboje sie puszczają i akceptują to?! hę? nie ufasz babie, nie da się dogadać - babę won! po co zaraz bić? agresja jest obroną słabych!!! poza tym, ważniejsze od samego czynu są raczej powody, i te należałoby leczyć w związku, albo uciąć razem z tą drugą osobą. innego wyjścia nie ma Odpowiedz Link
wenecka a jak małżeństwo powstało z przymusu? 25.04.05, 09:36 z wpadki powiedzmy i za namową i pod naciskiem rodziny??? i że nigdy się nie kochali (poza kochaniem się fizycznym) i są niedopasowani??? uważam, że jeśłi nic ludzi nie łączy i nie ma uczuć, to do zdrady jest tuż tuż. a wtedy tylko się rozstać, bo po co męczyć się przez resztę życia z osobą, z którą poza dziećmi i papierem nie ma się nic wspólnego? dzieci zresztą też to czują, że między rodzinami dobrze nie jest. Odpowiedz Link
md0512 Re: a jak małżeństwo powstało z przymusu? 25.04.05, 09:42 Cześć !! Temat zacząłem pod wpływem niepokoju jaki wywołał we mnie pewien SMS... Jednak po to mamy rozum, żeby najpierw zakończyć nieudany związek a dopiero później rozpocząć następny. Odpowiedz Link
wenecka Re: a jak małżeństwo powstało z przymusu? 25.04.05, 09:44 a może to asekunarctwo: jak mi nie wyjdzie w tym nowym, co to włąsnie go sobie powolutku zaczynam, to zawsze bez konsekwencji mogę wrócić do starego. ludzie są wygodni, nie rezygnują z tego, co im słuzy lub się przydaje. Odpowiedz Link
md0512 Re: a jak małżeństwo powstało z przymusu? 25.04.05, 09:49 Cześć !! Myślę, że łatwe rozwiązanie. Najpierw to co przyjemne (nowy związek) a nieprzyjemności (rozwód) odkładamy, spychamy dalej. Podejście niedojrzałe. Odpowiedz Link
wenecka Re: a jak małżeństwo powstało z przymusu? 25.04.05, 09:53 > Myślę, że łatwe rozwiązanie. Najpierw to co przyjemne (nowy związek) a > nieprzyjemności (rozwód) odkładamy, spychamy dalej. Podejście niedojrzałe. bo lubi się proste rozwiązania. i miło jest mieć świadomość, że gdzieś tam jest back up, do którego się wróci z podkulonym ogonem, jak się noga pośliźnie. nie wszyscy potrafia być dojrzali. o ile wygodniej jest też kogoś takiego udawać, żeby móc się tłumaczyć. asekuranctwo, ot co. Odpowiedz Link
md0512 Re: a jak małżeństwo powstało z przymusu? 25.04.05, 12:24 Cześć !! Zgadzam się z Tobą, tylko jak można po prostu przekreślić 15 lat wspólnego życia? Mi się to w głowie nie mieści... Odpowiedz Link
wenecka Re: a jak małżeństwo powstało z przymusu? 25.04.05, 12:37 > Zgadzam się z Tobą, tylko jak można po prostu przekreślić 15 lat wspólnego > życia? Mi się to w głowie nie mieści... najwyraźniej można. z drugiej strony może lepiej przekreślić 15 lat niż poczekać dłużej i potem przekreślać 20 lat... okrutne to, ale nic się nie poradzi. nie zawsze to co zdroworozsądkowe i logiczne niesie dobre emocje. Odpowiedz Link