13.06.05, 21:02
byla sobie mala dziewczynka miala koczek i sto pomyslow na minute... lubila chadzac boso po trawie i lapac motylki do sloika po dzemie... zyla sobie spokojnie az urosla dnia penego... mama powiedziala ze kiedys przyjedzie do niej rycerzyk i na zawsze beda juz razem... nadjechal jeden na szkapie, nadjechal drugi na osle, kolejny i kolejny... dziewczyna (bo to juz dziewczna byla) coraz bardziej zrezygnowana z przyklejonym nosem do szyby liczyla kolejne wiosenne zmartwychwstania bzu na podworzu... deszcz, nie deszcz, swiatek piatek i niedziela zapuszczala korzenie w sosnowa podloge swojej izdebki... rodzice zalamywali rece... "co z nia bedzie? lekarza!"... lekarz nie mogl pomoc, reanimacja jej teskniacego serca nie przynosila skutkow... "trzeba jej transfuzji z zycia" - rzekl medyk... szukali dla niej zycia, pod mchem w lesie i na pagorku a nawet szeptali do gwiazd... zycia nie bylo... ucieklo... pryslo jak banka mydlana... walczyli dlugo, ktos goraczkowo podawal z ust do jej ust aspiryne... meczyla sie kobieta (bo to juz kobieta byla) umarla... a wiatr pognal jej wstazki do chmur...
Obserwuj wątek
    • prawdziwyja Re: bajka... 13.06.05, 22:14
      moja bajka innymi drogami chodzi
      • zapalniczka Re: bajka... 13.06.05, 23:00
        to trzeba Ci na ta droge siedmiomilowych butow... do mnie masz daleko ;P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka