Nobel...

04.10.06, 17:39
rozdają teraz noble.... i jakos przypomina mi się życiorys biednego Alfreda..
pomijam tragiczna śmierć jego brata ( w fabryce naszego bohatera!!!). ale zakochal sie on mając 43 lata ze zmiennym szczęściem w zubożałej baronowej Bertha Kinsky (niechcęcy wątek sopocki ) pełniącej u niego funkcje sekretarko/gospodyni dzis powiedzielibyśmy asystenki. baronowa po paru latach rzuciła naszego bohatera i uciekła, jak na prawdziwy romans przestało,za Kaukaz, z mającym rosyjskie korzenie austryjackim hrabia Arturem von Suttner. do końca życia Alfred i Bertha pisali do siebie płomienne listy. Ona pisała grafomańskie powieści wespół ze swym mężem, ( podobno Artur był matematykiem, stąd wiele osób tłumaczy brak nobla w tej dziedzinie) a Nobel tłukł pieniądze i wynalazki (355 patentów!)
ale do rzeczy.
bardzo mnie ciekawi czy wy tez macie takie relacje jak A.i B. ? znaczy z ex utzrymujecie blizsze kontakty pomimo zupełnie innych sytuacji życiowych (ona/on z mężem/zoną a wy wręcz przeciwnie?
    • bohema77 Re: Nobel... 04.10.06, 18:28
      Hmmm... płomiennych kontaktów z żadnym eksem nie utrzymuję smile Jesteśmy w
      poprawnych stosunkach (ale nie przyjacielskich, nie są to aż tak mocne
      relacje). Jednak wiem, że w życiowych sytuacjach krytycznych każdemu z nich
      pomogłabym bez wahania i tego samego moge się spodziewać od nich.
      Ale nasze kontakty są bardzo rzadkie- pierwszy mieszka na drugim końcu Polski,
      drugi w Amsterdamie, a trzeci w Londynie (własnie z powodu jego przeprowadzki
      się rozstaliśmy).
      • bachuu Re: Nobel... 04.10.06, 19:53
        he he moja ostatnia to sie przeniosła do Australii.... we wtej konkurencji wygralem...
      • altu Re: Nobel... 05.10.06, 08:14
        ja mam taki charakter, ze wolę nie utrzymywać kontaktów z moimi ex.
        co prawda - czasem mi coś walnie do głowy, i się odezwę. ale potem samokrytykę
        walnę i błędu nie popełniam.
        tylko z jednym utrzymywałam kontakt. ale teraz jest wyjechany do UK.
Pełna wersja