glos_z_offu
18.07.07, 23:59
Cześć! Dostałam jakiś czas temu od miłej osoby i podaję dalej.
Może komuś się przyda. Mnie doskonale wyciszyło.
Miłość jest bowiem zamkniętym i doskonale samowystarczalnym światem, w którym dokonuje się seria małych cudów związanych przede wszystkim z zaniechaniem stosowania przemocy. A zatem tworzy warunki dla powstania relacji bazujących na pełnej wzajemności, która zakłada obopólne oddanie się, ale i powrót do siebie. Pozwala zatem – jak twierdzi Sartre – poczuć się uzasadnionym w istnieniu, utwierdzonym w najbardziej przypadkowej i negatywnej poszczególności – w i dzięki arbitralnej absolutyzacji arbitralności spotkania (ponieważ on/ona, dlatego „ja”

oraz bezinteresowności (desinteressement) otwierającej przestrzeń nieinstrumentalnych relacji, których podstawą jest szczęście obdarzania szczęściem, obopólne oczarowanie własną innością.
(…

Charakteryzujące miłość zawieszenie walki o władzę symboliczną (…

oznacza tu obopólne milczące uznanie własnej inności, prowadzące poza alternatywę egoizm/altruizm, a nawet dychotomię podmiot/przedmiot – do stanu „stopienia się” czy łączności, którą oddaje jedna z niemal mistycznych metafor: „dwoje zatraca się w sobie bez utraty siebie”.
(…

Milczące uznanie zachodzące we wzajemnej wymianie racji bytu czy też milczące świadectwo zaufania są niezliczonymi znakami wskazującymi na istnienie doskonałej wzajemności zamkniętej w miłosnej diadzie – pierwotnej, niepodzielnej jedności społecznej wyposażonej w moc symbolicznej samowystarczalności – władzy wygrywania z ograniczeniami nakładanymi zwykle przez instytucje i rytuały Społeczeństwa, tego ziemskiego odpowiednika Boga.
Koniec cytatu.