Dodaj do ulubionych

Seks w wielkich miastach 2, czyli

10.12.07, 10:24
czyli jak to się robi w Paryżu

kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,78524,4702168.html
albo w Londynie

kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,78524,4682025.html
Obserwuj wątek
    • alo_ha Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 10.12.07, 10:41
      A w Warszawie..... nuda smile
      • 9b9 Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 10.12.07, 12:13
        A to już kwestia indywidualnego podejściasmile
        • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 10.12.07, 12:28
          Nom, a Jérémi miał fajne podejście w tych show.
          otwarcie -> neg -> pseudokwalifikacja
          • condziu Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 10.12.07, 12:36
            Przemyślenia Jeremiego:

            "Ale jak przy stoliku siedzą trzy dziewczyny, to naprawdę trzeba mieć jaja, żeby
            podejść, zaczepić i podać dziewczynie swój numer telefonu. Takich rzeczy już się
            nie robi."

            "Jérémie odkrywa, jak podejść takie dziewczyny jak Leslie. - Ma być krótko i
            zabawnie. Kiedyś byłem milutki, kupowałem kwiaty, podawałem śniadanie do łóżka.
            Byłem za miły."

            "Do seksu w internecie najłatwiej znaleźć dziewczynę po godz. 21. "

            "Idealna dziewczyna? - 1,60 m wzrostu - nie może być wyższa niż ja.
            Inteligentna, ale nie może być inteligentniejsza niż ja. "



            Przemyślenia Leslie:

            "Leslie trochę zmieniła zasady. - Kiedyś spotykałam się z facetem po dziesięciu
            dniach rozmowy na MSN. Teraz wolę spotykać się wcześniej, żeby potem nie było
            rozczarowania. Nie ma co marnować czasu, jak nic z tego może nie być. Nie
            chcesz, odkładasz na półkę. Jak w sklepie. I przeglądasz inne półki."

            "Z ostatnim chłopakiem byłam przez pięć miesięcy. To już był poważny związek. W
            sobotę wieczorem mieliśmy się spotkać z jego mamą, a on mi rano przesłał
            e-maila, że ze mną zrywa. Zostawił mnie e-mailem! Wtedy doszłam do wniosku, że
            nie zrobiłby tego w taki sposób, jeśli poznalibyśmy się nie w internecie, ale
            np. w kawiarni."
            • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 10.12.07, 12:49
              Bardziej mi chodziło o jego technikę, tak sano jak w tym turnieju z 9 czy 10
              kobietami mógłby podchodzić do stolika.

              Zaczął niewinną gadką, nie okazującą bezpośrednio zainteresowania (no z tym
              podoba mi się Twój profil to trochę tak), ale nie był jak inni śliniący się
              goście, nie odniósł się do wyglądu.

              Zanegował dziewczynę "jednak mi się nie podoba" jak były to osoby z gorącymi
              profilami to dostają pewnie z 20 maili dziennie od facetów próbujących okazać
              swoje zainteresowania, a tu nagle trafia się koleś który nie stawia siebie niżej
              niż ona i pozwala sobie na wytknięcie jej czegoś (Zachowuje się jakby to nie
              ona, do czego się przyzwyczaiła; ale on był nagrodą).

              Kwalifikacja mu nie wyszła (za mało czasu w programie, gdyby pokazał swoją
              wartość to zamiast samemu okazywać zainteresowanie dostawałby jego sygnały od
              kobiet), ale postawił oczekiwania, pokazał swoje standardy i rzucił wyzwanie.
              Gdyby podkreślił ze lubi poczucie humoru a zwrotnie dostał sygnały że
              rozmówczyni go ma to ... smile Wiadomo.
              • eclectric Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 10.12.07, 23:47
                a skąd ty masz taki warsztat analizy ? smile


                • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 10:00
                  To wynika z kilku założeń. Zamiast okazywania zainteresowania lepiej
                  zainteresować sobą kobietę, przecież ona nie szuka kogoś kto się nią
                  zainteresuje, tylko kogoś kto wzbudzi jej ciekawość. Pewność siebie siebie i
                  samoocena na sensownym poziomie jest ważna, bo sporo ułatwia. Ktoś kto jest
                  zakompleksiony albo uważa że na nią nie zasługuje przegrywa już na starcie.
                  Jeżeli uda się już zainteresować, to stawianie jakiś oczekiwań, ale co do
                  osobowości czy charakteru pokazuje ze masz opcje, nie lecisz na pierwszą osobę,
                  która wyśle Ci kilka sygnałów. Masz opcję, wiesz czego szukasz. Dajesz jej
                  szansę wykazać się (kwalifikacja), zdobyć Cię. Oczywiście nie ma to nic
                  wspólnego z byciem aroganckim czy chamskim, też się starasz, normalne że Cię
                  interesuje inaczej byś jej nie zagadał. Ale nie jesteś "potrzebujący" i nie
                  przygniatasz jej swoim zaangażowaniem. Dajesz temu swobodnie płynąć.
                  Negowanie przydaje się na początku, ale musi mieć nutę żartu, być ciut zabawne,
                  bo przecież nie chcesz jej obrażać. Troszkę żartu i "droczenia się" zawsze się
                  przydaje - inaczej jest nudno. Jak jest cały czas miło to jest do bani, lepsza
                  jest odrobina huśtawki emocjonalnej, trochę niepewności.
                  Zostaw ja w takim stanie by miała o czym myśleć, o ile gdy jesteś obok to
                  maksymalnie może się pojawić jakiś rodzaj sympatii, o tyle początki
                  zaangażowania mają miejsce gdy Cię nie ma a ktoś o Tobie myśli, przywołuje
                  wspomnienia, zastanawia się - więc daj jej szansę myśleć smile

                  To tylko moje spojrzenie, może nie zawsze słuszne, ale u mnie działa.

                  __
                  Z prądem lub pod prąd, byle do przodu big_grin
                  • dwajezyki Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 10:08
                    Mądrze pomyślane, panie Raknor, naprawdęsmile stawiałabym jednak na pół na pół:
                    chcę ją sobą zainteresować (bo jestem interesujący), ale i równie ważne jest -
                    jestem nią zainteresowany.
                    • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 10:32
                      Dzięki, ale cały czas okazuję zainteresowanie, przecież do niej podszedłem (żeby
                      poznać czy zamienić parę słów, nie z nastawieniem wykazującym że za 15 minut się
                      oświadczę) mówię jej o sobie, staram się dowiedzieć czegoś o niej ale nie
                      zakładam że cokolwiek z tego będzie, nawet więcej, pokazuje że może być ale to
                      będzie zależało od tego czy będzie nam to obojgu pasowało, bo na ten moment tego
                      nie wiem.
                      • dwajezyki Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 10:43
                        W porządku.
                        "Przestraszył" mnie człowiek, który dostał nr telefonu i mówi "to ja do Ciebie
                        dziś wieczorem zadzwonię. Popłoch. Nie odebrałam. Nie dał czasu na oswojenie z
                        tematem.

                        Z innej strony. Jesteśmy generacją poznającą się w dużym stopniu w necie (nie?)
                        i zupełnie inne jest podrywanie po kabelku, a inaczej na żywo. I przyznaję, że
                        mam za mało danych, gdy rzecz dzieje się livesmile aby sensownie zareagować
                        (odrzucić od razu albo wejść w nurt). Kiedyś skłaniałam się jednak ku "podrywom"
                        na żywo, teraz jednak chcę sprawdzić, co człowiek ma do powiedzenia na piśmiewink
                        czy - jak pisze osiołek - uniosą się kąciki ust, gdy go czytam. Na żywo jest dla
                        mnie za szybko...
                  • eclectric Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 11:20
                    nie no, to się wszystko bardzo trzyma kupy i jest logiczne

                    tylko mnie zainteresowało skąd aż taka specjaliztyczna terminologia
                    ("otwarcie -> neg -> pseudokwalifikacja"). może prowadzisz te
                    kursy "<żadna ci się nie oprze> w weekend" smile ?
                  • margie Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 11:34
                    super text, nic dodac nic ujac. Powinni to opublikowac na pierwszej
                    stronie wszytskich gazet w tym kraju.To jest klucz do naszych
                    sercsmile)
                    • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 11:41
                      Margie nie nabijaj się ze mnie smile
                      Od mojej ostatniej poważniejszej relacji troszkę o tym myślałem i na szczęcie z
                      obiema kobietami na których mi zależało utrzymuję ciepłe przyjacielskie relacje.
                      W tym co napisałem jest troszkę prawdy, wg mnie, nich i doświadczeń ze
                      stosowanie takiego podejścia.
                      • condziu Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 11:45
                        Dobrze to opisałeś Raknor. Tylko to podejście zastosować można na początku, w
                        celu zawarcia ciekawej znajomości, później i tak przychodzi twarda
                        rzeczywistość, która weryfikuje oboje partnerów.



                        • dwajezyki Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 11:53
                          przychodzi mi do głowy jeszcze coś. to okropne...bo to pozycja dobra dla
                          Kobiety. "Pokazuję Ci, że jestem Tobą zainteresowana, ale nie wyobrażaj sobie za
                          dużo. Pozostaję niezależna, troszkę Cię nawet odtrącam. Piętąwink", a może
                          niezależnie od płci?
                          • dwajezyki PS 11.12.07, 11:56
                            Nie. Jednak kobietom więcej wolno. I dobrzesmile
                        • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 12:00
                          Nie prawda, te same zasady są dobre w związku. Jasne granice i zasady, negi za
                          ich łamanie, założenie że to jej i Twoje życie i oboje bierzecie
                          odpowiedzialność za nie, wzajemne nagradzanie się i takie samo spełnianie jasno
                          sformułowanych oczekiwań. Nie naciskasz.

                          A to przedstawione wyżej podejście (wcześniejsze posty) to bardziej filozofia i
                          praca nad sobą (chodzi o Twoją postawę, wyznawane wartości, założenia którymi
                          się kierujesz, rozwijanie siebie, tylko trudniej się później ich trzymać) niż
                          "mapa do celu". Sądzę ze sprawdza się na każdym etapie.
                          • dwajezyki Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 12:06
                            Kij i marchewka.
                            A gdzie miłość?
                            • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 12:11
                              a słyszałaś o toksycznej miłości, samym dawaniu i uwielbieniu?
                              Często się pojawia w relacjach rodzice - dziecko, sporo o tym napisano, ale
                              sprawdza w każdej interakcji.
                            • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 12:39
                              Sory w pracy siedzę wiec piszę "na raty"

                              To nie kij i marchewka tylko: Jest mi z Tobą dobrze, Tobie ze mną też, będziemy
                              razem dopóki to się utrzyma. Każde z nas ma przecież swoje życie i może z nim
                              zrobić co zechce. To zobowiązanie na jakie mnie stać. No i utrzymuje lekką
                              niepewność, dając jakieś bezpieczeństwo emocjonalne, ale jednocześnie obie
                              strony zmusza do starania się o podtrzymanie relacji.
                              • osiolek113 Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 13:01
                                Mi akurat taki model związku by jednak nie pasował. To znaczy nie podoba mi się
                                idea "nagradzania" i "karania" partnera akceptacją lub brakiem akceptacji. Jeśli
                                z kimś jestem, to w pełni ufam tej osobie i w pełni ją akceptuję - i oczekuję
                                tego samego od niej.

                                To nie ma nic wspólnego z toksycznym uwielbieniem. Ja mam swoje życie, ona ma
                                swoje, ale skoro zdecydowaliśmy się być razem, to nie możemy grać i używać
                                uczucia jako waluty. Zamiast tego myślę że dużo lepsza jest po prostu szczerość
                                połączona z zaufaniem.
                                • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 13:22
                                  Sory nieprecyzyjnie się wyraziłem, neg to nie kara tylko zwrócenie uwagi na to
                                  co Ci nie pasuje.
                                  • osiolek113 Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 13:36
                                    > Sory nieprecyzyjnie się wyraziłem, neg to nie kara tylko zwrócenie uwagi na to
                                    > co Ci nie pasuje.

                                    A to już rozumiem smile
                              • alo_ha Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 13:03
                                raknor napisał:

                                > Sory w pracy siedzę wiec piszę "na raty"
                                >
                                > To nie kij i marchewka tylko: Jest mi z Tobą dobrze, Tobie ze mną
                                też, będziemy
                                > razem dopóki to się utrzyma. Każde z nas ma przecież swoje życie i
                                może z nim
                                > zrobić co zechce. To zobowiązanie na jakie mnie stać. No i
                                utrzymuje lekką
                                > niepewność, dając jakieś bezpieczeństwo emocjonalne, ale
                                jednocześnie obie
                                > strony zmusza do starania się o podtrzymanie relacji.

                                Generalnie wszystko OK mądrze piszesz ale... nie rozumiem
                                oczekiwanie jakiegoś bezpieczeństwa emocjonalnego, nie chce jakiegoś
                                chce normalnego. Stosowanie działań mających wbudzać lekką
                                niepewność co jak piszesz jest metodą do podtrzymywania relacji jest
                                manipulacją. Zamierzasz pilnować się przez całe życie żeby komuś się
                                chciało z toba byc???
                                • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 13:18
                                  To nie stosowanie działań mających na celu sztuczne utrzymywanie niepewności.
                                  Manipulacja to skłanianie kogoś do robienia czegoś wbrew sobie.

                                  To że każde z nas ma swoje życie zostawia przestrzeń, także pozytywną, jak
                                  będziesz mnie mieć dość to nie będę się za Tobą uganiał a na codzień nie będę
                                  Cię do niczego na siłę przekonywał. Nie wynika z tego że uczucia nie są ważne
                                  czy nie będą okazywane.

                                  Dobra, za młody jestem na pisanie o długich związkach ale czy często nie jest
                                  tak, że jednym z większych problemów jest poczucie że należymy do siebie i zanik
                                  starań, jakiś dowodów miłości? Zobacz co otrzymujesz tylko troszkę rezygnując ..
                                  właściwie z poczucia że masz "prawo własności".
                      • margie Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 11:52
                        kiedy ja sie wcale nie nabijam...
                        Mezczyzni nie potrafia soba zainteresowac kobiety. Przychodza i
                        mowia taki jestem, chcesz mnie? A sprobuj powiedziec ze nie....
                        Flirt zaginal w narodzie..
                        • dwajezyki Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 11:55
                          Nie przeżyjesz, jeśli powiesz "spadaj"?smile
                        • osiolek113 Flirt zaginął :) 11.12.07, 12:37
                          > Mezczyzni nie potrafia soba zainteresowac kobiety. Przychodza i
                          > mowia taki jestem, chcesz mnie? A sprobuj powiedziec ze nie....
                          > Flirt zaginal w narodzie...


                          Margie, powiedzmy że chcesz kupić kilo kiełbasy. Masz do wyboru mięsny z czasów
                          PRL, gdzie kiełbasę może dostaniesz, a może i nie (w zależności od widzimisię
                          ekspedientki, która oczekuje wiernopoddańczych hołdów i łapówki w zamian za
                          rozważenie Twojej pokornej prośby o mięso) i dzisiejszy market, gdzie kiełbasę
                          (prawda, nudną, zafoliowaną, no i nie ma tej dumy ze "zdobycia" jej, bo co to za
                          wyczyn zdobyć kiełbasę w markecie) dostaniesz od ręki.

                          Nie zrozum mnie źle, facet na przykład zakochany jest w stanie walczyć jak
                          dawniej, ale jeśli chce sobie tylko znaleźć kogoś na fajny, bezproblemowy seks,
                          to idzie po najmniejszej linii oporu. Dziś może - wiele kobiet po prostu nie
                          wymaga tego flirtu.
                          • margie Re: Flirt zaginął :) 11.12.07, 14:11
                            ja pjde do malegoprywatnego sklepiku gdzie maja miesa i wedliny z
                            prywatnego uboju, gdzie wszystko pachnie i az slinka leci. Tylko
                            komu sie chce szukac takiego sklepiku..
                            Masz racje, osiolku.... niestety....
                            Ostatni flirt jaki zaliczylam byl z pewnym wirtualnym tworem... ach,
                            jak on umial flirtowac....
                  • alo_ha Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 12:42
                    Niby racja ale mam jedno ale, kobiety nadmiernie myslą i wymyślają,
                    rozkładają epizody na czynniki pierwsze co zazwyczaj prowadzi do
                    błednych wionsków. Ktoś kiedyś powiedział że nie należy pozostawiac
                    kobiety sam na sam z myślami bo sobie coś wymyśli i z tym cięzko mi
                    się nie zgodzić. Zresztą to co piszesz brzmi jak strategia
                    działania, ja zdaję sobię sprawę z tego, że zycie to gra
                    strategiczna, ale jakoś za bardzo zbliża sie do nonsensów typu po
                    ilu dniach i kto ma zadzwonic itp.
                    • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 12:54
                      Strategia to "otwarcie-> neg itp"
                      Strategia to po ilu dniach zadzwonić, żeby nie wyjść na napaleńca ale tez by
                      zainteresowanie się nie rozmyło.
                      Strategia to: podchodzę do stolika i zaczynam od: "Ja tylko na chwilę bo ...."
                      (nie zaczynasz myśleć ze trudno będzie się mnie pozbyć jeśli teraz wałczysz się
                      do rozmowywink

                      Tylko jeżeli nie będzie to zgodne z Tobą (osobowością, wartościami itp) jeżeli
                      to nie będę prawdziwy ja, to kobieta szybko to zauważy (choćby body language lub
                      przez to ze zwyczajnie nie utrzymam takiej postawy itp). Czego nie należy robić
                      to myśleć za kobietę, nie myśl jak zareaguje, sprawdź reakcję. Ale uczciwie czy
                      nie lubicie tego myślenia? Jak było, jak wypadłam, czy jeszcze się spotkamy, co
                      więcej może mi zaoferować?
                      • alo_ha Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 13:08
                        raknor napisał:
                        Ale uczciwie czy
                        > nie lubicie tego myślenia? Jak było, jak wypadłam, czy jeszcze się
                        spotkamy, co
                        > więcej może mi zaoferować?

                        Uczciwie to Tobie powiem, że to myslenie nie wyglada tak jak piszesz
                        wiekszość się zastanawia dlaczego nie zadzwonił albo dlaczego
                        zadzwonił a klasyką jest co zrobiłam nie tak. Konstruktywne myślenie
                        w tych przypadkach raczej nie jest domeną kobiet.
                        • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 13:25
                          Ok, dzięki za szczerą odpowiedź, ale jak już zadzwoni to radość jest większa niż
                          jakbyś miała 100% pewności ze tak zrobi?
                          • alo_ha Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 13:40
                            Nie smile Bo mam radość z tego ze zadzwonił ON a nie z tego ze nie
                            byłam pewna że zadzwoni.
                          • alo_ha Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 13:44
                            A odwracając sytuację, jeśli powie ze zadzwoni wtedy i wtedy to niby
                            mam pewność 100% tak? No bo przeciez trzeba sluchać i wierzyć
                            ludziom. A nie dzwoni wtedy tylko kiedy indziej i kiedy indziej jest
                            znaczną jednostkę czasu pozniej niz wtedy. I co mam się bardziej
                            cieszyć ? wink
                            • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 13:57

                              Tu nie chodzi o telefon, to tylko przykład, tylko o to, że niespodziewane
                              przyjemności są przyjemniejsze tongue_out
                  • mojave777 Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 14:01
                    > To wynika z kilku założeń. Zamiast okazywania zainteresowania
                    lepiej
                    > zainteresować sobą kobietę, przecież ona nie szuka kogoś kto się
                    nią
                    > zainteresuje, tylko kogoś kto wzbudzi jej ciekawość. Pewność
                    siebie siebie i
                    > samoocena na sensownym poziomie jest ważna, bo sporo ułatwia. Ktoś
                    kto jest
                    > zakompleksiony albo uważa że na nią nie zasługuje przegrywa już na
                    starcie.
                    > Jeżeli uda się już zainteresować, to stawianie jakiś oczekiwań,
                    ale co do
                    > osobowości czy charakteru pokazuje ze masz opcje, nie lecisz na
                    pierwszą osobę,
                    > która wyśle Ci kilka sygnałów. Masz opcję, wiesz czego szukasz.
                    Dajesz jej
                    > szansę wykazać się (kwalifikacja), zdobyć Cię. Oczywiście nie ma
                    to nic
                    > wspólnego z byciem aroganckim czy chamskim, też się starasz,
                    normalne że Cię
                    > interesuje inaczej byś jej nie zagadał. Ale nie
                    jesteś "potrzebujący" i nie
                    > przygniatasz jej swoim zaangażowaniem. Dajesz temu swobodnie
                    płynąć.
                    > Negowanie przydaje się na początku, ale musi mieć nutę żartu, być
                    ciut zabawne,
                    > bo przecież nie chcesz jej obrażać. Troszkę żartu i "droczenia
                    się" zawsze się
                    > przydaje - inaczej jest nudno. Jak jest cały czas miło to jest do
                    bani, lepsza
                    > jest odrobina huśtawki emocjonalnej, trochę niepewności.
                    > Zostaw ja w takim stanie by miała o czym myśleć, o ile gdy jesteś
                    obok to
                    > maksymalnie może się pojawić jakiś rodzaj sympatii, o tyle początki
                    > zaangażowania mają miejsce gdy Cię nie ma a ktoś o Tobie myśli,
                    przywołuje
                    > wspomnienia, zastanawia się - więc daj jej szansę myśleć smile
                    >
                    > To tylko moje spojrzenie, może nie zawsze słuszne, ale u mnie
                    działa.
                    >
                    Widzę, że kolega ze zrozumieniem przeczytał "Grę" Neila Straussa.
                    Brawo!


                    eM.



                    ___
                    Here: every eye is a mirror
                    Here: every act is a crime
                    • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 14:07
                      smile
                      ale strasznie mało było tam treści, to trochę jak reportaż i warunki amerykańskie tongue_out

                      Raczej mnie ona zaciekawiła tongue_out, bo sama w sobie mało wnosi.

                    • dwajezyki Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 14:13
                      Jeśli wolno prosić - nie cytuj całych wypowiedzi.

                      Do rzeczy:

                      merlin.pl/frontend/browse/product/1,446520.html
                      szczególnie pouczające są recenzje...
                      • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 14:23
                        Dokładnie w niej niewiele jest sensownego.
                        Nie da sie z niej czerpać jakiejś wiedzy.
                        Ale zabawnie się czyta tongue_out
                        • dwajezyki Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 14:29
                          Karykaturalne podrywanie, agresywne, w aptece:
                          - Poproszę x.
                          - Proszę, i tak pani do mnie wróci po y.
                          Uśmiecham się: - Nie, nie wrócę (w duszy: och, Ty, w życiu)

                          Ciekawi mnie, jak czuje się koleś, którego grę przejrzano i powiedziano
                          spokojnie, patrząc prosto w oczy: Niezła gra (przerwa) Na mnie nie działa.
                          • osiolek113 Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 15:01
                            > Ciekawi mnie, jak czuje się koleś, którego grę przejrzano i powiedziano
                            > spokojnie, patrząc prosto w oczy: Niezła gra (przerwa) Na mnie nie działa.

                            Są dwie możliwości. Jeśli jest minimalistą, to z lekkim żalem myśli "No trudno,
                            zmarnowałem pięć minut, bierzmy się za inną laskę bo czas ucieka, a tu zimno
                            ciemno i do łóżka daleko". Jeśli należy do typu masochistycznego (lubiącego
                            wyzwania), myśli "Nieźle, wreszcie jakaś odmiana... oj poczekaj, znajdę i na
                            Ciebie sposób, skarbie".
                            • dwajezyki Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 15:05
                              A co myśli wtedy kobieta?
                              • osiolek113 Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 15:12
                                > A co myśli wtedy kobieta?

                                Niestety muszę uznać się za niekompetentnego w tej kwestii, ponieważ tak się
                                składa, że nie jestem kobietą. Ale może któraś z kobiet odpowie? smile
                                • dwajezyki Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 15:16
                                  Nic nie powie.
                                  Przed podrywaczami się ucieka.
                                  • wenecka Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.09.08, 22:24
                                    > Przed podrywaczami się ucieka.

                                    tylko czy po to, zeby zajączka mozna było gonic, czy po to by
                                    zniknąc, czy dac sie zlapac. smile

                                    a czasem jak etap podrywania jest mocno wydluzony, albo trwa w
                                    nieskonczonosc, to podrywacze stają się przyjaciółmi. i potem juz
                                    nie warto tego zmieniac. uciekalam przed jednym przez 7 lat, potem
                                    mu uległam. z mojego punktu widzenia nie warto było - sadził, ze
                                    moja jednorazowa slabosc okaze sie przyzwoleniem na stale i zaczal
                                    sie ze mna klocic tak, jak to mial w zwyczaju z ex-dziewczyna.
                        • mojave777 Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 14:32
                          > Dokładnie w niej niewiele jest sensownego.
                          > Nie da sie z niej czerpać jakiejś wiedzy.

                          Tu się nie zgodzę.
                          Wiedza jest.
                          Tylko nie można brać zbyt bezkrytycznie tego, o czym mówi książka.

                          > Ale zabawnie się czyta tongue_out


                          To akurat prawda.

                          eM.
                          ___
                          Here: every eye is a mirror
                          Here: every act is a crime
                          • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 14:38
                            Poważnie Mojave czytałem ją tydzień temu drugi raz - wybrałem niecałą stronę
                            (słownie jedną stronę) tekstu mówiącego o jakiś konkretach (np. tekst Mysterego
                            o alfa, pół strony a tylko wymienia 6 z 5 ważnych cech wink.

                            To co robi i za co "ją lubię" to zmiana spojrzenia, jaką powoduje.
                            • mojave777 Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 14:44
                              > Poważnie Mojave czytałem ją tydzień temu drugi raz - wybrałem
                              niecałą stronę
                              > (słownie jedną stronę) tekstu mówiącego o jakiś konkretach (np.
                              tekst Mysterego
                              > o alfa, pół strony a tylko wymienia 6 z 5 ważnych cech wink.
                              >
                              > To co robi i za co "ją lubię" to zmiana spojrzenia, jaką powoduje.

                              Prawda.

                              A mi się cholernie spodobał fragment, w którym jeden z trenerów
                              opowiadał o najbardziej upokarzającej rzeczy, którą zrobił. I że
                              potem już wszystkie inne rzeczy ( np. szansa, ze zrobi się z siebie
                              głupka, jeżeli w nietypowy sposób postara się zdobyć piekną kobietę)
                              nie robiły na nim żadnego wrażenia.

                              No i te ostatnie fragmenty, które świetnie pokazywały, że zdobycie
                              magicznej wiedzy, jak zaciągać niewiasty do łóżka prowadzi
                              do....zaciągania niewiast do łóżka...

                              eM.

                              ___
                              Here: every eye is a mirror
                              Here: every act is a crime
                              • dwajezyki Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 14:48
                                Jaka jest satysfakcja z przedmiotowego traktowania kogoś? I skąd pewność, że
                                "niewiasta" także nie prowadzi wyrafinowanej gry? Tu wyrazy sympatii dla Osiołka
                                (że chce ufać i wierzyć, iż ludzie są dobrzy. I że mają dobre uczucia...)
                                • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 14:59
                                  Aniu to flirt - nie oszustwo.
                                  To nie przedmiotowe traktowanie ludzi.
                                  To że akurat jakoś "zagram" np wykorzystując już tu opisaną "zegarynkę" nie jest
                                  równoznaczne z kłamaniem, tak będzie mi łatwiej zacząć relację. Potem i tak
                                  pokazujesz jaką osobą jesteś, nie ma szans oszukać kobiece "detektory". Dla mnie
                                  świństwo to mówienie kobiecie że mi się podoba i zaczyna mi na niej zależeć żeby
                                  zaciągnąć ją do łóżka. A nie o tym piszemy.
                                  • dwajezyki Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 15:04
                                    Wojtku, jeśli już pozwoliłeś sobie na używanie imienia. Flirt jest czymś miłym,
                                    nie wykorzystuje żadnych sztuczek, ot dwoje ludzi lekko, podtekstowo rozmawia
                                    nie mając niczym biedne, zmachane zwierzątko w labiryncie na myśli łóżka na
                                    końcu. Margie, masz rację, została toporność, flirt umierawink
                                    • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 15:09
                                      Jeżeli flirt nie jest pewnego rodzaju grą, w której trochę pokazujesz trochę
                                      ukrywasz i lekko sie droczysz (ale do diabła nie okłamujesz ludzi) to ja nie
                                      wiem czym jest. Zostaje mi tylko myśl że musiałby być "przysłowiowym wykładaniem
                                      kawy na ławę"
                                      • dwajezyki Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 15:15
                                        smile Jest rozmową dwojga pewnych siebie ludzi, pewnych iż są coś warci. Dla
                                        drugiej strony i w ogóle. I że nie są im potrzebne gry. Co nie znaczy, że mówią
                                        wszystko wprost. We flircie potrzebne są niedomknięcia (nie wiem, czy
                                        Neil-Jak-Mu-Tam dokładnie zna Gestalt), a bazowanie w podrywaniu tylko na tej
                                        książce musi się skończyć pewną klapą. Dobra rada, Wojtku, od starszej koleżanki
                                        - przeczytaj coś jeszczewink Jest sporo bardzo oczytanych niewiast. I sięgną
                                        historycznie raczej do Casanovy i Don Juanawink
                                        • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 15:23
                                          Po raz kolejny i naprawdę ostatni pisze że w całej tej książce jest PÓŁ STRONY
                                          SENSOWNEGO MATERIAŁU dotyczącego w 95% wagi własnej postawy.

                                          I uwaga ode mnie, pasowało by przeczytać zanim się oceni tongue_out

                                          Otwarcie, czytam regularnie większość rzeczy dot. relacji na jakie trafię,
                                          również w necie na różnych portalach - przeważnie w dziale kobieta -> psychologia big_grin
                                          Nie, nie planuje zmienić płci. wink
                                          • dwajezyki Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 15:25
                                            Eeee, miałam na myśli literaturę, nie zaś popularną, psychologiczną papkę tongue_out
                                            • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 15:31
                                              taaak kiedyś jak bardzo blisko było mi do Nice Guy z innego topiku (może nie aż
                                              tak blisko ale trochę z jego zachowań pokazałem) i założyłem jakiś temat o
                                              równowadze bo jakoś mi nie szło w jednej relacji to ktoś ładnie zapytał czy ja
                                              się przypadkiem nie wzoruję na "Cierpieniach młodego Wertera" - Twórcy pytania
                                              po raz kolejny dziękuję smile
                                              • dwajezyki Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 15:43
                                                Hm, zawsze można wypośrodkować, a sięganie po prymitywne Know amerykańskie How
                                                to taka sobie droga...
                                                • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 17:01
                                                  Ręce mi opadają i nie będę po raz 6 czy 7 pisał co myślę o merytorycznej stronie
                                                  tej książki.

                                                  Interesujące jest to że do czasu w którym wypłynął temat tej książki moje posty
                                                  były dla Ciebie interesujące i zgadzałaś się z nimi w dużej mierze. Jak się
                                                  pojawił nagle to co pisałem jest "be" bo wiedzę czerpię rzekomo z niej (bullshit).

                                                  I przez analogię, gdy teraz napiszę że kilka razy oglądałem "Miasto Aniołów"
                                                  (swoją droga świetny film) to równie dobrze można by wysnuć wniosek że
                                                  inspiracją moich postów była jakaś fantazyjna amerykańska fabuła i powinienem
                                                  mieć szersze horyzonty, a to co napisałem jest do bani ...... /może i jest,
                                                  ale zgadzam sie z tym co napisałem, nikomu tego nie narzucam, jedynie zapraszam
                                                  do dyskusji/
                                    • osiolek113 Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 15:20
                                      > Flirt jest czymś miłym,
                                      > nie wykorzystuje żadnych sztuczek, ot dwoje ludzi lekko, podtekstowo > rozmawia
                                      > nie mając niczym biedne, zmachane zwierzątko w labiryncie na myśli
                                      > łóżka na końcu.

                                      Jak to nie mając na myśli łóżka na końcu? To znaczy oczywiście, że nie jest tak,
                                      że się planuje "poflirtuję do 21:00, a potem idziemy do łóżka", ale bez przesady
                                      - oczywiście że za niewinnymi słówkami i lekką rozmową kryje się (i czasem
                                      pobłyskuje w oczach, nie mogąc się dobrze schować) pożądanie i pociąg do tej
                                      drugiej osoby. Bez tego flirt jest martwą rozrywką typu "sztuka dla sztuki" i
                                      popisem erudycji dla samego siebie.
                                      • dwajezyki Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 15:24
                                        Lubią flirtować także osoby "związane z kimś w jakiś sposób". Jeśli flirtuję z
                                        panem w sklepie to znaczy, że mam na niego ochotę? Niekoniecznie. Dobrasmile wiem,
                                        o co Ci idzie. Poprawiam: FLIRT NIE MUSI MIEĆ NAGRODY NA KOŃCUsmile

                                        z życia piszącego: idę sobie dziś poflirtować, na myśli łóżka nie mam, ale mam
                                        ochotę przyjemnie spędzić czas. trzymaj kciuki.
                                        • osiolek113 Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 15:31
                                          > Poprawiam: FLIRT NIE MUSI MIEĆ NAGRODY NA KOŃCUsmile

                                          No i pod tym mogę się podpisać czterema kopytami. Tym bardziej że często sam
                                          jest nagrodą, przecież flirtowanie jest takie przyjemne smile
                                      • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 15:27
                                        Masz rację, ja nigdy nie myślę gdzie mnie to zaprowadzi albo też gdzie mnie
                                        zaprowadzić powinno. Nie mam presji na wynik, ale ludzie bądźmy dorośli, związki
                                        damsko-męskie kończą się w łóżku, o ile wcześniej się nie "wykoleją".

                              • raknor Re: Seks w wielkich miastach 2, czyli 11.12.07, 14:51
                                Ja z niej wziąłem "zegarynkę" -ja tylko na chwile bo ...
                                /zdecydowanie łatwiej się dosiąść i zacząć rozmowę.
                                Znaczenie pewności siebie, niekomunikowanie zainteresowana na wstępie,
                                swobodniejsze podejście do sprawy, więcej luzu = więcej zabawy.

                                Magia dobra na usa, u nas naprawdę musisz coś sobą reprezentować, na szczęście.

                                Słyszałem że mają ją ekranizować.
                                Jeden znajomy płacze że to będzie jego koniec ale to tak jakby po przeczytaniu
                                biografii Pudzianowskiego (bez konkretów o treningach, i bez ćwiczenia) zapisać
                                się na mistrzostwa strongmenów big_grin

          • osiolek113 Z moich doświadczeń, 10.12.07, 23:33
            Tak z moich doświadczeń to najlepiej przy poznawaniu przez internet działa nagłe
            zaatakowanie nerwu śmiechowego. Jeśli zaczepka skierowana w sieci do dziewczyny
            jest napisana tak zabawnie, że po rzuceniu na nią okiem kąciki ust odruchowo
            poszybują jej w górę, to prawie zawsze odpowie smile
            • raknor Re: Z moich doświadczeń, 11.12.07, 11:12
              Gdzieś to czytałem, nie pamiętam gdzie ...
              Jeżeli umiesz rozbawić Kobietę, to jest już w połowie Twoja smile
              • dwajezyki Re: Z moich doświadczeń, 11.12.07, 11:13
                Co się dzieje, gdy rozbawia Kobieta?
                • raknor Re: Z moich doświadczeń, 11.12.07, 11:19
                  Konsultacje między 12 a 17.
                  Tylko prywatnie, dam Ci rabat po starej znajomości wink

                  Chyba każdy ceni poczucie humoru. My też.
              • osiolek113 Re: Z moich doświadczeń, 11.12.07, 11:43
                > Gdzieś to czytałem, nie pamiętam gdzie ...
                > Jeżeli umiesz rozbawić Kobietę, to jest już w połowie Twoja smile

                Woody Allen, jeśli dobrze pamiętam. Zresztą miałem kiedyś ten tekst wstawiony w
                sygnaturkę, z dopiskiem:

                "tylko, cholera, zawsze coś robię źle w tej drugiej połowie" smile
                • raknor Re: Z moich doświadczeń, 11.12.07, 11:50
                  Znam inny ciekawy tekst Woody Allena:
                  "W życiu ważne są dwie rzeczy, seks i .... nie pamiętam jet drugiej"
                  • lacido Re: Z moich doświadczeń, 11.12.07, 13:34
                    "W życiu ważne są dwie rzeczy, seks i .... nie pamiętam jet drugiej""

                    to bedzie moje motto życiowe smile))
                    • raknor Re: Z moich doświadczeń, 11.09.08, 21:09
                      up`ne bo mi się przypomniało i szukałem tego ostatnio ;P
                      • agnes.gray Re: Z moich doświadczeń, 11.09.08, 22:29
                        szczerze mówiąc, jak czytam te Wasze rozważania, to odechciewa mi
                        się wchodzenia w jakiekolwiek bliższe relacje. Chciałabym kochać,
                        ufać, dawać i otrzymywać ciepło i troskę, a nie planować, rozważać i
                        analizować. Nie umiem flirtować, w odpowiedzi na próby flirtu
                        czerwienię się (czy to w ogóle możliwe w dzisiejszym świecie??) i
                        nie wiem, co powiedzieć; nie umiem rozmyślać i filozofować,
                        zastanawiać się nad kolejnym krokiem. Chyba jestem niedopasowana do
                        współczesnego świata związków i zostanę na zawsze sama.
              • wenecka Re: Z moich doświadczeń, 11.09.08, 22:28
                czasem w więcej niz w połowie smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka