Dodaj do ulubionych

kryzysowo..

03.04.08, 22:13
dałam się wciągnąć w dyskusję na innym forum o kryzysie wieku średniego..
bo przypomniała mi się pewna zima sprzed kilku lat, kiedy będąc w związku czułam się sama.. bo wiedziałam, że czas mi przez palce ucieka, bo wiedziałam, że to co robię nie ma sensu, bo wiedziałam, że związek tamten nie miał sensu, bo wiedziałam, że czegoś mi brakuje..

takie kryzysy mam od czasu do czasu,
bardziej egzystencjalne one są..
ale pozwalają na twórcze zmiany..
po takim mini-kryzysie wiem, co chcę i co mogę zmienić,
gdzie mogę coś urozmaicić..

i to takie twórcze jest..

też tak macie? chociaż czasami?? wink
Obserwuj wątek
    • boruta_wwa Re: kryzysowo.. 03.04.08, 22:44
      kryzys wieku średniego?
      mam taką mantrę:
      nie myśleć o tym, nie myśleć o tym, nie myśleć o tym, nie myśleć o
      tym, nie myśleć o tym, nie myśleć o tym wink
      b,
    • alo_ha Re: kryzysowo.. 04.04.08, 00:12
      altu napisała:

      > też tak macie? chociaż czasami?? wink


      tak smile a kryzys po którym wie się czego się chce jest najlepszy ze
      wszystkich, grunt to wyciagać wnioski i do przodu smile
    • tanger.soto jaki średni wiek, altu???? 04.04.08, 08:42
      za 20 lat możemy podyskutować...

      Trójka z przodu nie kojarzy mi się ze średnim wiekiem, albo uprawiam
      jakąs gigantyczną autohipokryzję....
    • altu Re: kryzysowo.. 28.06.08, 22:50
      dzisiaj nieco inaczej, ale kryzysik też mnie dopadł.
      moze to i chodzi o wiek.
      ale bardziej o całokształt.
      czuję się.. wypalona.. albo wysuszona, jak trawa na pustyni..
      ech..
      • emica79 Re: kryzysowo.. 28.06.08, 22:54
        Choć nie ma jeszcze 3 z przodu to o kryzysach wiem dużo...skromność nie pozwala
        powiedzieć, że wszystkowink

        A z czego wynika dzisiejszy kryzysik?
      • sorrento_8 Re: kryzysowo.. 29.06.08, 01:14
        Altu, nie wzdychaj smile, ale spójrz na swojego pierwszego posta może i
        ten kryzysik podziała twórczo.
        • altu Re: kryzysowo.. 29.06.08, 13:55
          ech.. chyba mam dosyć wszystkiego. swiata i ludzi.
          nie wiem, co sie dzieje. jedyne na co mogę zrzucić winę - to hormony.
          mam nadzieję, że to przejdzie bezboleśnie.
          bo jak tak dalej pójdzie, to nikt juz nie będzie chciał ze mną rozmawiać. bo ze mnie złość wulkaniczna wypływa wink

          ten kryzysik twórczy chyba nie będzie.
          jakoś wszystko ostatnio pod górkę smile
          • alo_ha Re: kryzysowo.. 29.06.08, 14:00
            to na pewno tylko przesilenie smile
            Ponoć pomaga woda z minerałami i witaminy z żeń-szeniem taki Maxivit
            albo Bodymax - mi pomaga no chyba że się załapałam na efekt pacebo wink
            • juicyblue Re: kryzysowo.. 29.06.08, 19:06
              mnie pomaga wysiłek fizyczny, ABT, TBC a potem dobicie się sauną.
              Człowiek wtedy taki zmaltretowany wychodzi, że nawet poziom agresji
              mocno spada.

              Jednak to o czym piszesz kojarzy mi się z pewnym podsumowaniem etapu
              życia. Czy będąc singlem, pomimo, że rodzimy się i umieramy sami,
              można być do końca na każdym poziomie spełnionym?
              Jest również teoria zakładająca, że rozwój odbywa się poprzez
              kryzys, że co jakiś czas kwestionujemy to w co wierzyliśmy, to do
              czego dążyliśmy i burzymy te fundamenty, po to aby zbudować na nowo
              siebie i swój cel życia.

              Nie wiem czy czytałaś książkę „jedz, módl się i kochaj” tam właśnie
              główna bohaterka zrobiła taki manewr i zaczęła poszukiwać odpowiedzi
              na pytania, które zdawać by się mogło nie zadają sobie ludzie
              dorośli. Dochodząc trochę do puenty znowu wrócę do pytania, czy
              żyjąc w pojedynkę możemy do końca czuć się spełnieni? Bohaterka
              pomimo, że szczęście odnalazła nie w relacji, to jednak związała się
              na końcu z mężczyzną….
            • stacja.kosmiczna.zbawienie Re: kryzysowo.. 29.06.08, 19:31
              najlepsza jest woda kranowa
    • mmilky11 Re: kryzysowo.. 29.06.08, 22:09
      raczej nie mysle o tym...chociaz czasami jak mi sie przypomni , to
      szkoda kazdego dnia
    • grzespelc Re: kryzysowo.. 30.06.08, 00:06
      Sporo moich znajomych teraza osiąga 30kę. Ja na swoją zaprosiłem mnóstwo ludzi,
      wypilismy, pobawiliśmy się i generalnie miałem w tym czasie okres
      niezahamowanego hurraoptymizmu - szkoda, że minął...
      • mumuja Re: kryzysowo.. 02.07.08, 15:52
        trzeba zrobić 31-kę....
    • mumuja Re: kryzysowo.. 02.07.08, 15:54
      no więc czekamy na ogłoszenie nowych planów smile))
    • sorrento_8 kryzysowo i frustracyjnie 06.08.08, 19:57
      Będę mędzić, więc co wrażliwsi na mędzenie niech nie czytają
      dalej. smile

      Jestem mądrzejsza niż 15 lat temu, wyglądam dużo lepiej niż 10 lat
      temu, mam więcej czasu i większe możliwości finansowe niż 5 lat
      temu, ale jakbym mogła cofnęłam bym się gdzieś pomiędzy te lata.
      Wiem, że życie nie składa się tylko z godzin, dni, tygodni, lat
      dobrych, że zawsze musi przyjść jakieś załamanie, jakiś kryzys.
      Jestem w wieku gdzie na wielu płaszczyznach mam ogromne potrzeby i
      największe możliwości, a na tak wiele rzeczy nie mam wpływu, tak
      wielu planów nie wykonałam, zbyt dużo czasu przepuściłam przez palce
      i na dodatek sfrustrowana jestem jak stara baba sad
      Wiem, że dużo zależy ode mnie, nie chcę zganiać wszystkie na „układy
      na górze” smile , ale mam obawy, że to początek biblijnych 7 lat
      chudych…
      Czy frustracja może być w jakikolwiek sposób motywująca, kiedy
      zakładane cele rozmywają się zamki z piasku na plaży?
      • czarny.onyks Re: kryzysowo i frustracyjnie 06.08.08, 23:11
        trzeba podejść do tematu inaczej...
        gdy nadchodzą lata chude albo tak nam się wydaje to nie mysleć,że będzie ich 7...lecz tylko rokwink
        zreszta rzeczywiście duzo zalezy od nas...

        frustracja czasem potrafi zmotywować do zmian
        a czasem nie
        może za dużo celów?
        a może trzeba spróbowac małych kroczków?
        a czasem realnie spojrzec na problem...bo nie wszystko mozemy osiągnąć
        czasem obniżyć barierkę....


        a może nalezy zacząc myśleć tak...
        że skoro teraz jest lepiej niż kiedyś...to za parę lat będzie jeszcze ciekawiej?wink
        my kobiety czasem nie doceniamy wielu rzeczy
        i lubimy marudzić, a potem nam przechodziwink
        • sorrento_8 Re: kryzysowo i frustracyjnie 07.08.08, 18:20
          Podchodzę do tematu z wielu stron i nic... z żadnej strony nie daje
          się ugryźć.
          Jeżeli to rzeczywiście miałoby trwać rok, to powinno zaraz się
          skończyć, a światełka w tunelu brak.
          Poprzeczka nie jest wysoko, wbrew pozorom nie oczekuje wiele.
          Staram się doceniać wiele rzeczy i wiem kiedy marudzę bez sensu...
    • fiambala Re: kryzysowo.. 06.08.08, 22:58
      W ciągu ostatniego roku o kryzysie dowiedziałam się już chyba
      wszystkiego. Przynajmniej mam taka nadzieję.
      • juicyblue Re: kryzysowo.. 07.08.08, 13:39
        no właśnie brać życie takim jakim jest liczyć na boski plan i
        opatrzność czy stać się kowalem własnego losu? ponoć kwestii
        uczuciowych nie da się zaplanować...
        • sorrento_8 Re: kryzysowo.. 07.08.08, 18:28
          Nie liczyć na opatrzność, dla wielu nie jest zbyt przychylna.

          Nie ponoć, z pewnością kwestii uczuciowych nie można zaplanować, ale
          można mieć plan na siebie w pewnym okresie życia, przez ileś lat
          realizować ten plan, może nie za dokładnie bo z różnymi przyjemnymi
          niespodziankami oraz mniej przyjemnymi kopniakami od nazwijmy to
          ogólnie losu i w pewnym momencie wypaść zupełnie z toru. I to
          dotyczy zarówno spraw zawodowych, uczuć i emocji jaki i "myśli
          spokojnych".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka