dałam się wciągnąć w dyskusję na innym forum o kryzysie wieku średniego..
bo przypomniała mi się pewna zima sprzed kilku lat, kiedy będąc w związku czułam się sama.. bo wiedziałam, że czas mi przez palce ucieka, bo wiedziałam, że to co robię nie ma sensu, bo wiedziałam, że związek tamten nie miał sensu, bo wiedziałam, że czegoś mi brakuje..
takie kryzysy mam od czasu do czasu,
bardziej egzystencjalne one są..
ale pozwalają na twórcze zmiany..
po takim mini-kryzysie wiem, co chcę i co mogę zmienić,
gdzie mogę coś urozmaicić..
i to takie twórcze jest..
też tak macie? chociaż czasami??