primula.alpicola
28.11.24, 18:07
Byłam niedawno u rodzinnego, na wstępie zapytał dlaczego jestem taka przygnębiona. Powiedziałam...że wszystko mnie wkurza, nic nie cieszy, źle śpię i płaczę bez rzetelnego powodu.
Zaproponował, i zapisał Escitalopram. Ponoć najnowsza generacja, a magia zaczyna się po 2 tygodniach brania.
Nie chcę się wymądrzać itp. bo wiadomo, lekarz, ale czy to jednak nie było zbyt lekką ręką?
Kusi żeby brać, z drugiej strony, mam obawy.
Na mega kryzysowe chwile (tak ze dwa razy w miesiącu) mam Afobam, pół tabletki działa jak magia po ok. 30 minutach. Lubię tę jego doraźność.
Jakieś dorady?