Dodaj do ulubionych

Metamorfoza z singla w sparowanego :/

18.09.08, 22:58
Pewnie każdy z Was kiedyś spotkał się z tym, że inny znajomy singiel
przestał być singlem bo znalazł drugą osobę.
Jestem ciekawa jak PO wyglądają Wasze relacje ? Czy nadal
utrzymujecie kontakt ? Czy może nagle kontakt się urywa niemal bez
żadnego słowa?

Z mojego ogródka 2 przykłady: normalny i nienormalny.Wynika to
pewnie z tego, że przykład normalny dotyczy singielki a nienormalny
singla.
Nie będę pisała dokładnie o kogo chodzi bo to nie ma większego
znaczenia.Z singielką nadal się spotykamy, przyjaźnimy, drinkujemy
itd.Właściwie jakby nic się nie zmieniło-ja przynajmniej jakoś
(negatywnie) tego nie odczułam, że Ona jest w związku.Cieszę się Jej
szczęściem i życzę wszystkiego najlepszego bo to fantastyczna
kobieta i zasługuje na szczeście.
Drugi przykład to do niedawna znajomy singiel.Kilka razy byliśmy na
wspólnej singlowej imprezie, bez żadnych zażyłości.Kiedyś dość
często -lecz tylko koleżeńsko-zaczepiał mnie na gg, potem padła
nawet koncepcja wspólnego urlopu by uniknąć dopłaty do singla i
nagle cisza.Uznałam, że jest zapracowany itd.Aż tu nagle ni z tego
ni z owego na mojego smsa o kolejnej imprezie dostaję enigmatycznego
smsa, że jest zaręczony.No ok, nic mi do tego.Trochę wg mnie szybko,
ale nie mój cyrk nie moje maupy.Zaczepiłam go ostatnio na gg i
chciałam się dowiedzieć cóż to za rewolucja w jego życiu,może coś
tam powie, pochwali się a tu zonk:zbył mnie.Biorąc pod uwagę
wcześniejsze relacje conajmniej dziwne, napisałam, że jest pantofel
to w odpowiezi dowiedziałam się, że jestem stara panna.
I tak się zastanawiam, jeszcze 3 miesiące temu sam był starym
kawalerem ale dzisiaj to samo wytyka innym ?
Czy naprawdę często tak ludziom odbija palma? Zapomniał wół?

A wydawał się normalny...a może to tak, że syty głodnego nie
rozumie?
Tyle tylko, że ja mu nie życzę źle, wręcz przeciwnie, ale niestety
on się już o tym nie dowie.

Czy tak bardzo zmienia się perspektywa gdy nagle przestaje się być
singlem ?
Obserwuj wątek
    • dzika_zdzicha Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 19.09.08, 08:10
      o rany, strasznie mi przykro, wyobrazam sobie jak sie czujesz. uncertain to jakies
      totalne chamidlo. uncertain co z niego za znajomy/przyjaciel? ciesz sie, ze sie juz
      kontaktujecie, takie osobniki nie zasluguja na przyjazn.

      nie wiem czy odbija palma, mnie sie nigdy nie zdarzylo (tzn. w sensie o ktorym
      piszesz big_grin). na pewno jest inaczej, ale w zyciu powinno byc miejsce i na prace,
      i na milosc, i na przyjaciol/rodzine, a takze wlasne pasje. no chyba, ze ktos
      jest ograniczony i potrafi sie skupic tylko na jednej rzeczy.

      nie martw sie gnojem. smile))) ograniczony dupek i tyle.
      pozdrawiam
      • singielka_1976 Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 08:25
        Małe sprpstowanie : to nigdy nie był mój przyjaciel, co najwyżej
        kolega.

        Dzięki za dobre słowo, bo tego właśnie teraz potrzebuję.

        To co napisałam wczoraj to się okazauje jeszcze NIC.
        Otóż w nocy (całe szczęście na noc wyciszam telefon) on i jego
        przyszła żona postanowili do mnie zadzwonić:nagrała mi 3 wiadomości
        o treści tak żenującej, że po prostu masakra, w tle było słychać
        jego zapijaczony śmiech....Dowiedziałam się, że jestem sfrustrowana,
        że za dużo czasu spędzam przed komputerem i w pracy, i na pewno nie
        spotka mnie szczęście.

        Czy ja gram w jakimś idiotycznym filmie???
        Ratunku!!!!
        • kostadinn Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 08:41
          singielka_1976 napisała:

          > To co napisałam wczoraj to się okazauje jeszcze NIC.

          Nie, to właśnie już wszystko. GAME OVER. Nie cieszysz się?

          > Otóż w nocy (całe szczęście na noc wyciszam telefon) on i jego
          > przyszła żona postanowili do mnie zadzwonić:nagrała mi 3 wiadomości
          > o treści tak żenującej, że po prostu masakra, w tle było słychać
          > jego zapijaczony śmiech....

          Z kimś takim masz ochotę choćby się kolegować?


          > Dowiedziałam się, że jestem sfrustrowana,
          > że za dużo czasu spędzam przed komputerem i w pracy, i na pewno nie
          > spotka mnie szczęście.

          Głos nawalonego jak stodoła brać poważnie? No co Ty smile


          > Czy ja gram w jakimś idiotycznym filmie???
          > Ratunku!!!!

          Głowa do góry. Numer skasuj, niestety niektóre telefony na nieszczęście później
          i tak do takiego gołego numeru tel i tak dopisują zapamiętane imię. Pies ich je...
          • singielka_1976 Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 09:38
            kostadinn napisał:

            > singielka_1976 napisała:
            >
            > > To co napisałam wczoraj to się okazauje jeszcze NIC.
            >
            > Nie, to właśnie już wszystko. GAME OVER. Nie cieszysz się?

            W sumie tak,choć mogła się ta znajomość zakończyć zupełnie inaczej,
            prawda?
            >
            > > Otóż w nocy (całe szczęście na noc wyciszam telefon) on i jego
            > > przyszła żona postanowili do mnie zadzwonić:nagrała mi 3
            wiadomości o treści tak żenującej, że po prostu masakra, w tle było
            słychać jego zapijaczony śmiech....
            >
            > Z kimś takim masz ochotę choćby się kolegować?

            Nigdy w życiu.

            >
            >
            > > Dowiedziałam się, że jestem sfrustrowana,
            > > że za dużo czasu spędzam przed komputerem i w pracy, i na pewno
            nie spotka mnie szczęście.
            >
            > Głos nawalonego jak stodoła brać poważnie? No co Ty smile

            Ona przekazywała mi te "radosne" newsy, nie wiem na ile była trzeźwa
            bo jej nie znam.

            >
            >
            > > Czy ja gram w jakimś idiotycznym filmie???
            > > Ratunku!!!!
            >
            > Głowa do góry. Numer skasuj, niestety niektóre telefony na
            nieszczęście później i tak do takiego gołego numeru tel i tak
            dopisują zapamiętane imię. Pies ich je...

            Numery zostawię, przynajmniej będe wiedzieć, których rozmów nie
            odbierać smile.
        • dzika_zdzicha Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 09:19
          matko, co za swiry!!! tylko nie bierz sobie do serca slow jakichs pijakow! i
          Bogu dziekuj, ze sie przekonalas z kim masz do czynienia. niektorzy sie wiaza z
          takimi psychopatami, a ich prawdziwa nature poznaja o wiele za pozno. uncertain dobrze,
          ze to byl tylko kolega.

          co oni chca udowodnic sobie dzwoniac do Ciebie? ze sie dobrze dobrali? o tak,
          doskonale, dwa chamy w parze to marzenie. pewnie nie musieli sie dlugo szukac.
          wink za to mieli w czym wybierac. wink

          olej ich cieplym moczem i nie martw sie smile
          pozdrawiam slonecznie
          • singielka_1976 Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 09:44
            Dokładnie, właśnie się zastanawiam co kieruje takimi "dorosłymi"
            ludźmi,że tak się kompromitują ? O ile mogę zrozumieć ludzi młodych,
            którzy mają lat 18-23 i fiu bździu w głowie, do tego szalone emocje,
            ale dorośli ludzie w wieku 30 lat? Leczą swoje kompleksy i chyba nic
            ponad to.
            Żeby było ciekawiej dzisiaj w nocy usunął swój profil na n-k, no cóż
            widać, że pewnie żona nakazała big_grin.

            Oboje są siebie warci,niech się barbają w swoim błotku, tylko czemu
            kosztem innych?
        • chinsk.i.smok Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 09:20
          U... la,la....
          Singielko,
          zapomnij jak najszybciej o sfrustrowanym koledze.

          Ja piórkuję...
          • singielka_1976 Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 09:45
            Otóż to, dla mnie już jest delete big_grin.
          • jedzoslaw Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 10:57
            Takie ochłodzenie kontaktów to rzecz normalna, jeszcze kilka lat temu miałem
            zgraną grupę zaufanych przyjaciół, ale gdy każdy z nich po kolei przestawał
            singlować to stopniowo zaczęli się oddalać. Mimo to jednak kontakt trwał nadal,
            choć spotkania były już o wiele rzadsze. To normalne, chociaż nawet przyjaciele
            o których mówię tak się niekiedy zachłystywali swoim szczęściem, że dawni kumple
            odchodzili na bardzo daleki plan. Nigdy już nie było w naszej paczce tak dobrze,
            jak dawniej, ale kontakt jakiś wciąż istnieje. Tylko że tutaj mowa o
            przyjaciołach. A tamten Twój kolega to zwykły cham i burak. Wywal jego numer,
            przydałby się też jakiś soczysty SMS w odpowiedzi na tamte jego telefony. Tylko
            kiedy go ta laska np. rzuci to już nie będzie miał komu się wyżalić. Olej dziada.
            • singielka_1976 Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 12:01
              Bożydar-oczywiście z tym rozluźnianiem kontaktów masz rację.To jest
              naturalna konsekwencja tego, że każdy z nas ma swoje życie, swoje
              sprawy i nie mamy już wtedy tyle czasu dla znajomych czy przyjaciół
              co kiedyś.To rozumiem i jest to coś normalnego.
              W przypadku przyjaciół znam ludzi, którzy mimo tego, że mają
              rodziny, dzieci to potrafią znaleźć czas nie tylko dla tych
              sparowanych-kwestia zżycia, i pewnie jeszcze kilku innych czynników.
              Generalnie jak się chce to można wiele, prawda?

              Mnie naprawdę nie zależało na podtrzymaniu rzeczonej znjomości
              zwłaszcza teraz, gdy on sobie ułożył życie.Zresztą ciężko
              podtrzymywać coś co było słabe, niemal tylko wirtualne i bądźmy
              szczerzy : z braku laku.
              Po prostu przeraża mnie jak szybko ludziom zmienia się perspektywa
              postrzegania pewnych kwestii i jak nisko możne upaść ktoś kogo
              uważaliśmy za zwykłego człowieka.
              • jedzoslaw Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 12:34
                singielka_1976 napisała:

                > Po prostu przeraża mnie jak szybko ludziom zmienia się perspektywa
                > postrzegania pewnych kwestii i jak nisko możne upaść ktoś kogo
                > uważaliśmy za zwykłego człowieka.
                >

                Trzeba mieć jeszcze klasę i nie reprezentować poziomu gimnazjalisty. Ten
                "pantofel" nie był na miejscu, ale dzwonienie w nocy po pijaku to odwet
                całkowicie niewspółmierny do przewiny, jeśli już szukamy przyczyn, "kto zaczął".
                • singielka_1976 Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 13:03
                  Hasła "pantofel" użyłam, bo koleś w pół słowa na gg skończył
                  rozmowę.Widocznie dla niego to był duży problem, żeby kiedyś tam
                  zostawić info na gg (jeśli już np. nie chciał prowadzić konwersacji
                  online), że jest z kimś, czy do kogoś wrócił i zmienia mu się w
                  życiu.Zwykła informacja-czy to tak wiele ?
                  Krzyż mu na drogę, koniec, kropka.
              • altu Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 13:11
                > Mnie naprawdę nie zależało na podtrzymaniu rzeczonej znjomości
                > zwłaszcza teraz, gdy on sobie ułożył życie.

                tia..
                a w pierwszym poście piszesz, że "Zaczepiłam go ostatnio na gg i
                chciałam się dowiedzieć cóż to za rewolucja w jego życiu,może coś
                tam powie, pochwali się a tu zonk:zbył mnie"

                sama sobie przeczysz i chyba nie wiesz czego chcesz.
                skoro relacje były kiepskie - to jakoś dziwne jest takie pakowanie sie z wywiadem..
                no i on też chyba nie ma obowiązku opowiadania sie przd tobą..
                • singielka_1976 Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 13:18
                  Nie, nie przeczę i tak się składa, że w przeciwieństwie do innych
                  wiem czego chcę.
                  Dziękuję za krytykę.

                  Po prostu ja będąc na jego miejscu zachowałabym się inaczej, ale
                  widocznie to ja jestem odmieńcem.
        • wajego Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 09:51
          Nie przesadzaj, moim zdaniem gościu zachował się W TYM PRZYPADKU dość standardowo.
          Z jego strony to pewnie wyglądało tak: Była sobie laska. Coś tam kręcilismy, ale nic z tego nie wyszło, bo nie chciałem. I dałem sobie spokój nic jej nie obiecując. Mija jakiś czas a ona się odzywa. To olałem, żeby nie zrobić jej przykrości. To ta się narzuca jak jakaś małolata. To jej grzecznie wytłumaczyłem, że nie jestem zainteresowany, a ona drąży jak odrzucona królewna. No więc postanowiłem załatwić sprawę raz a dobrze, tak zeby ją troche bolało.
          No i co? No i nic. Normalka.
          BTW ja bym tak tego nie rozegrał na jego miejscu, ale to inna sprawa.
          Spoko jest.
          Pamiętaj, że kobiety oceniają rzeczywistośc zupełnie inaczej niż faceci. I w tym cały uroksmile
          • singielka_1976 Wajego 19.09.08, 09:57
            Nic nie zrozumiałeś.
            To był co najwyżej kolega, a właściwie znajomy.Nie spotakliśmy się
            nawet na piwie, znaliśmy się z gg i bodajże 2-3 imprez singlowych.
            Zatem Twój wywód kompletnie nie jest adekwatny do tej konkretnej
            sytuacji.
            Poza tym gdzie Ty się tam doczytałeś tłumaczenie czegokolwiek ? O to
            właśnie chodzi, że ani be ani me, że wrócił do swojej byłej-tak się
            domyślam, skoro to jest ktoś kto zna parę lat.
            Jeśli o mnie chodzi to może się żenić nawet z Amy Winhouse jeśli ma
            taki kaprys, nic mi do tego, tylko nie życzę sobie takiego
            chamskiego zachowania wobec mojej osoby.
            • wajego Re: Wajego 19.09.08, 10:03
              A ja jednak twierdzę, że zrozumiałem.
              Natomiast Ty nie zrozumiałaś nic z mojego wywodu.
              Będzie wersja krótka: Nie próbuj zrozumiec motywacji faceta, bo Ci sie nigdy nie uda. I vice versa.
              pzdr.
              • singielka_1976 Re: Wajego 19.09.08, 10:07
                wajego napisał:

                > A ja jednak twierdzę, że zrozumiałem.
                > Natomiast Ty nie zrozumiałaś nic z mojego wywodu.
                > Będzie wersja krótka: Nie próbuj zrozumiec motywacji faceta, bo Ci
                sie nigdy nie uda. I vice versa.


                Twój wywód byłby zasadny w sytuacji gdzie, singielka i/lub ów
                singiel mieliby się ku sobie.Jednak w tym przypadku nic takiego nie
                miało miejsca.Zatem z łaski swojej nie imputuj mi swoich teorii,
                które nijak się mają do tego konkretnego przypadku.
                • wajego Matko boska... 19.09.08, 10:17
                  Cycki normalnie opadaja.
                  Dziewczyno! Kiedy wreszcie dotrze do Ciebie, że pisząc na publicznym forum możesz dostać odpowiedź? I to nie zawsze taką, która Ci się spodoba? Prawda czasem w oczy kole.
                  Nic nie imputuję. Po prostu w pewnym sensie rozumiem zachowanie tego gostka, który wprawdzie zachował się jak dupek, ale nie wyszedł poza jakis tam schemat.
                  Namaluj może sobie może na suficie: to, że Ty sądzisz, że nie mieliście sie ku sobie wcale a wcale nie oznacza, że on też tak myślał.

                  Jaśniej nie umiem, jakby co, to rozważam wymięknięcie...
                  • singielka_1976 Re: Matko boska... 19.09.08, 11:54
                    Masz rację, że wszystko opada, jak się czyta takie dyrdymały jak
                    Twoje.Ja też jaśniej nie potrafię ci tej sytuacji przedstawić.
                    Nie oczekuję, że każdy mnie tu będzie żałował i pocieszał, bo gdybyś
                    tak czasem nie zauważył pytałam o Wasze tego typu przypadki.
                    • wajego Re: Matko boska... 19.09.08, 12:01
                      Nie przypominam sobie, żebym nazwał Twoje wypowiedzi dyrdymałami. Kazdy może się wypowiedzieć.
                      Jesli chcesz dalej czytac, to proszę.
                      Widzisz, ja akurat miałem w swoim zyciu przypadki podobne do Twojego tylko z zupełnie drugiej strony. Jedno spotkanie przy piwie, wspólne wyjście do kina czy tylko godzinna rozmowa na jakiejś imprezie a potem, po tygodniu, maile czy telefony: co się nie odzywasz? Obraziłeś się? Itd.
                      • singielka_1976 Re: Matko boska... 19.09.08, 12:08
                        wajego napisał:

                        > Nie przypominam sobie, żebym nazwał Twoje wypowiedzi dyrdymałami.
                        Kazdy może się wypowiedzieć.


                        Tak, ale jeśli ktoś popiera chamstwo to wybacz, ale to są dyrdymały.

                        > Jesli chcesz dalej czytac, to proszę.
                        > Widzisz, ja akurat miałem w swoim zyciu przypadki podobne do
                        Twojego tylko z zupełnie drugiej strony. Jedno spotkanie przy piwie,
                        wspólne wyjście do kina czy tylko godzinna rozmowa na jakiejś
                        imprezie a potem, po tygodniu, maile czy telefony: co się nie
                        odzywasz? Obraziłeś się? Itd.


                        Po raz kolejny dowodzisz tego, że NIE ROZUMIESZ słowa pisanego.
                        Nigdy nie spotkaliśmy się na osobności,to on a nie ja jego
                        zaczepiałam na gg w celu zwykłej luźnej pogawędki, zatem nie
                        porównuj tego do Twoich doświadczeń bo to zupełnie dwie różne
                        sytuacje.
                        Poza tym nikt przy zdrowych zmysłach na romantycznym wieczorze we
                        dwoje nie wydzwania do byłej koleżanki swojego przyszłego męża z
                        debilnymi tekstami.No chyba, że to teraz taka moda.Jeśli w ten
                        sposób spędzają wspólny czas to im współczuję.
                        • wajego Re: Matko boska... 19.09.08, 12:34
                          Byłaś łaskawa napisać: "w tle było słychać jego zapijaczony śmiech.". Niezły ten romantyczny wieczór we dwoje.
                          • singielka_1976 Re: Matko boska... 19.09.08, 12:58
                            wajego napisał:

                            > Byłaś łaskawa napisać: "w tle było słychać jego zapijaczony
                            śmiech.". Niezły ten romantyczny wieczór we dwoje.


                            No i...? Wiesz jak ja spędzam czas z bliską oosbą to po pierwsze nie
                            siedzę na gg, a po drugie nie wydzwaniam do ludzi w środku nocy z
                            idiotycznymi tekstami, widocznie oni mają inaczej.
                • kostadinn Re: Wajego 19.09.08, 12:03
                  A nie myślisz, że trochę walnęłaś w ego pisząc PANTOFEL?
                  • singielka_1976 Re: Wajego 19.09.08, 12:10
                    kostadinn napisał:

                    > A nie myślisz, że trochę walnęłaś w ego pisząc PANTOFEL?


                    Mogło tak być, choć z drugiej strony nie wydaje mi się, żeby
                    powinien się przejmować moją opinią, prawda?
            • altu Re: Wajego 19.09.08, 13:09
              > Jeśli o mnie chodzi to może się żenić nawet z Amy Winhouse jeśli ma
              > taki kaprys, nic mi do tego, tylko nie życzę sobie takiego
              > chamskiego zachowania wobec mojej osoby.

              to czemu mu tego nie powiedziałaś, tylko się żalisz na forum, że tak ci źle i
              niedobrze??
              tutaj udajesz kozaka, a tak naprawdę asertywności zero.
              tutaj umiesz się postawić, bo jednak jesteśmy wirtualni - a gościowi "realnemu"
              nie potrafisz ostro zademonstrować swojej postawy..

              dziwne..
              • singielka_1976 Altu 19.09.08, 13:23
                Ciężko komuś coś powiedzieć jak się nie ma takiej możliwości.
                Poza tym doskonale wiesz, że konwersacja online może być opatrznie
                zrozumiana, prawda?
                Ponadto chyba nie za często zaśmiecam forum swoimi tematami, więc
                nie rozumiem Twojego zarzutu.Nie podoba Ci się temat to po prostu
                nie pisz.
            • grzespelc Re: Wajego 20.09.08, 13:54
              > Jeśli o mnie chodzi to może się żenić nawet z Amy Winhouse

              No ty chyba rzeczywiście źle człowiekowi życzysz... big_grin
          • dzika_zdzicha Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 10:08
            to niesamowite jak latwo dorabiac ideologie do zwyklego chamstwa. zawsze tak robisz?
            • wajego Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 10:18
              Zawsze, pani doktor, zawsze.
              • singielka_1976 Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 11:55
                wajego napisał:

                > Zawsze, pani doktor, zawsze.

                I wszystko jasne.
                • wajego Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 11:57
                  I może dlatego nie jestem sam...
                  • singielka_1976 Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 12:02
                    wajego napisał:

                    > I może dlatego nie jestem sam...

                    Czyli wracamy do punktu wyjścia.
                    Czy czujesz się kimś lepszym od singli? Bo zaczynasz gadać jak
                    bohater tego tematu.

                    No skoro musisz się dowartościowywać na forum dla singli to ci to
                    wybaczymy big_grinDDD.
                    • wajego Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 12:14
                      Jeżeli Ty dzielisz ludzi na lepszych i gorszych to nie ma o czym gadać. Taka myśl nie mieści się w ogóle w moim pojmowaniu świata.
                      • singielka_1976 Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 13:00
                        wajego napisał:

                        > Jeżeli Ty dzielisz ludzi na lepszych i gorszych to nie ma o czym
                        gadać. Taka myśl nie mieści się w ogóle w moim pojmowaniu świata.



                        ???
                        A przepraszam bardzo kto napisał : "Może dlatego ja nie jestem
                        sam..." ? Dla mnie to jest równoznaczne z tym, że czujesz się
                        lepszy od singli bo jesteś sparowany, jeśli się mylę to bądź łaskaw
                        mnie wyprowadzić z błędu.
                        • altu Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 13:17
                          singielko, jeżeli czegoś wymagasz od innych, to sama też stosuj się do tegowink
                          chodzi mi o: czytanie ze zrozumieniem.
                          no i podtrzymywanie znajomosci też wink
                          • singielka_1976 Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 13:18
                            A czy możesz mi powiedzieć co i gdzie źle zrozumiałam?
                        • wajego Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 19.09.08, 13:57
                          No to Cię wyprowadzam.
                          Z Twoich sygnaturek wynika, że sama, będąc samotną (żadnym tam singlem) uważasz się za kogoś gorszego. Wolno Ci? Wolno.
                          • singielka_1976 Wajego ? 19.09.08, 20:57
                            Chyba mnie z kimś pomyliłeś, zwłaszcza w kontekście sygnaturek, bo o
                            ile mnie pamięć nie myli to ta jest druga.

                            Nie mam w zwyczaju uważać się ani za kogoś lepszego ani za kogoś
                            gorszego.Czyli znowu pudło.
                            • wajego Ostatnie pytanie: 19.09.08, 21:40
                              Czy Ty naprawdę uważasz się za pępek świata czy znowu się pomyliłem?
                              • czarny.onyks się wtrącę... 19.09.08, 21:46

                                wajego napisał:

                                > Czy Ty naprawdę uważasz się za pępek świata czy znowu się pomyliłem?

                                nie zauważyłam tego u singielki...
                                ale widzę wzajemną niechęc i trudność w zrozumieniu się
                                może po prostu nie piszcie do siebie?
                                • singielka_1976 Re: się wtrącę... 19.09.08, 21:48
                                  Coś mi się widzi, że masz rację.
                              • singielka_1976 Re: Ostatnie pytanie: 19.09.08, 21:48
                                wajego napisał:

                                > Czy Ty naprawdę uważasz się za pępek świata czy znowu się
                                pomyliłem?


                                No cóż, nie wiem jak Ci to powiedzieć, ale znowu nie trafiłeśtongue_out.
                              • dzika_zdzicha Re: Ostatnie pytanie: 19.09.08, 21:50
                                Wajego, odpusc.
                                • singielka_1976 Re: Ostatnie pytanie: 19.09.08, 21:54
                                  dzika_zdzicha napisała:

                                  > Wajego, odpusc.

                                  No co Ty! Jak widać solidarność plemników istnieje big_grin.
                                  • dzika_zdzicha Re: Ostatnie pytanie: 19.09.08, 21:57
                                    glupio to zabrzmi, ale ja czasem tez odczuwam solidarnosc z plemnikami. jednak
                                    nie w tym przypadku.
                                  • czarny.onyks Re: Ostatnie pytanie: 19.09.08, 22:16
                                    zaraz, zaraz...a który plemnik z którym się solidaryzuje??;P
                                    bo widzę jednego i komórki jajowe ;D
                                    --
                                    Życie jest jak Miriam - niby piękne a tu nagle CH...

                                    kominek.blox.pl/2007/10/POSTAW-KLOCKA.html
                                    • dzika_zdzicha Re: Ostatnie pytanie: 19.09.08, 22:22
                                      a to nie wiesz, ze komorki jajowe moga sie solidaryzowac z plemnikami? big_grin ale
                                      tylko z niektorymi. big_grin
                                      • czarny.onyks Re: Ostatnie pytanie: 19.09.08, 22:28
                                        wiem....
                                        i czasem się bardzo dziwię....
                                        • dzika_zdzicha Re: Ostatnie pytanie: 19.09.08, 22:38
                                          ale dlaczego? smile oj, chyba mowimy o roznych sprawach. big_grin
                                          • czarny.onyks Re: Ostatnie pytanie: 19.09.08, 22:47
                                            ja i o jednym i o drugim;P
                                            czasem miło się tak solidaryzować;DD

                                            a czasem nie;/
                                            • dzika_zdzicha Re: Ostatnie pytanie: 19.09.08, 22:51
                                              czasem nie jest milo? to trzeba sie solidaryzowac tylko z takimi, z ktorymi jest
                                              milo. smile
                                  • czarny.onyks Re: Ostatnie pytanie: 19.09.08, 22:16
                                    zaraz, zaraz...a który plemnik z którym się solidaryzuje??;P
                                    bo widzę jednego i komórki jajowe ;D
                                    --
                                    Życie jest jak Miriam - niby piękne a tu nagle CH...

                                    kominek.blox.pl/2007/10/POSTAW-KLOCKA.html
                                • wajego Re: Ostatnie pytanie: 19.09.08, 22:08
                                  W tej sytuacji duma, honor, ojczyzna i 2,50 za colę z autoamtu nie pozwala mi odpuścić. Nie teraz, kiedy mam 100% celność w myleniu się. Nie moge przerwać tej passy. No pasaran.
          • grzespelc Re: Metamorfoza ciąg dalszy... 20.09.08, 13:52
            > No i co? No i nic. Normalka.

            Normalka???
    • altu Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 19.09.08, 13:15
      > Pewnie każdy z Was kiedyś spotkał się z tym, że inny znajomy singiel
      > przestał być singlem bo znalazł drugą osobę.
      > Jestem ciekawa jak PO wyglądają Wasze relacje ? Czy nadal
      > utrzymujecie kontakt ? Czy może nagle kontakt się urywa niemal bez
      > żadnego słowa?

      znajomych się dobiera samemu wink nie znam nikogo, kto nie umiałby się zachować w
      takiej sytuacji.
      jeżeli relacje były - to i są nadal pozytywne.
      jeżeli na kimś nie zależy od samego początku, to znajomość albo wygasa niejako z
      automatu, albo stygnie i zwykłe cześć wystarczy.
      nikt nie każe kogoś lubić na siłę.

      znajome/i single - po sparowaniu utrzymują kontakty.
      wiadomo, że są one mocno ograniczone - wszak nowe obowiązki, inna organizacja
      czasu, inne priorytety itp. ale są podtrzymywane znajomości. oczywiście w miarę
      dostępności i chęci obustronnych.
      • anula36 Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 19.09.08, 19:56
        jak na buraczanego chlopca z buraczna narzeczona to i tak jeszcze bylo lightowo.
        I zycze Ci zeby na paru glupawych wiadomosciach w skrzynce glosowej sie skonczylo.
        Grunt to nie zadawac sie z nikim braku laku - to pierwszy krok do problemow.
    • czarny.onyks Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 19.09.08, 21:25
      niestety zapomniał wół jak cielęciem był....
      często ludzie zapominają o tym będąc w związkach...
      i znajomości się kończą,bo ludzie się zmieniają...
      widać taka kolej rzeczy...
      a niektóre po pewnym czasie zachłyśnięcia się sobą wracają do normalności i dawnych znajomychwink

      a tak na marginesie obserwując tę dyskusję...
      bardzo często kobiety nie rozumieją facetów
      facet z kolei inaczej patrzy na pewne sprawy
      i mówię za siebie....czasem za duzo roimy sobie w naszych glowach...zbyt bogata wyobraznia?;D
      my jesteśmy czasem przewrażliwone, a faceci są często gruboskórni....
      nie wszyscy się musimy zgadzać
      i jak w zyciu nie każdy będzie naszym przyjacielemwink

      aha
      głupców należy olać i się nie przejmować....
      nie są tego warci
      • grzespelc off-topic 20.09.08, 14:20
        Fajna sygnaturka - o mało nie spadłem z krzesła smile)))
        • czarny.onyks Re: off-topic 20.09.08, 14:52
          ale jaka prawdziwa;P
          zresztą...widziałam lepsze;DDD
    • mumuja Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 19.09.08, 21:35
      zmienia się perspektywa. I to bardzo.

      Ale w/w przypadku odejście ze stanu singlowskiego wyraźnie kolesia dowartościowalo. Aż tak bardzo, że stara się bardzo przekazać innym, jak bardzo są niewartościowi bez związku.
      I tu, stara prawda Papuasów: kto się tobolkiem urodzil, walizką nie zostanie.
      Nie karmilabym troli na Twoim miejscu, ale jeśli podobne zajście zdarzyloby się tak jeszcze raz, to bym nieźle opierdolila.
      • singielka_1976 Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 19.09.08, 21:53
        No cóż po wysłuchaniu skrzynki po prostu oddzwoniłam, aby zapytać w
        czym mają młodzi problem.Jednak zabrakło odwagi by mój telefon
        odebrać -bo przecież prościej komuś-zwłaszcza zupełnie obcej osobie
        nawrzucać na sekretarkę niż online.Wysałam smsa, że takie teksty
        świadczą o nich a nie o mnie, i że nie życzę sobie więcej telefonów
        do mnie, bo w przeciwnym razie zgłoszę to na policję jako nękanie.
        Zapanowała cisza w eterze co mnie niezmiernie cieszy i mam nadzieję,
        że tak już pozostanie.

        A wszystkim tu wypowiadającym się dziękuję za dyskusję.
        • dzika_zdzicha Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 19.09.08, 21:55
          mysle, ze dobrze postapilas. pewnie to naiwnosc, ale moze wytrzezwieli i zrobilo
          im sie zwyczajnie glupio? dzieciaki. smile
          pozdrawiam
        • czarny.onyks Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 19.09.08, 22:21
          mimo wszystko dziwi mnie, że przejmujesz się takim burakiem...
          takich ludzi należy olać....
      • jedzoslaw Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 19.09.08, 22:08
        > Ale w/w przypadku odejście ze stanu singlowskiego wyraźnie kolesia dowartościow
        > alo. Aż tak bardzo, że stara się bardzo przekazać innym, jak bardzo są niewarto
        > ściowi bez związku.

        Otóż to.
    • fleshless Ludzie, 19.09.08, 22:41
      czemu Wy jeszcze nie śpicie?
      • dzika_zdzicha Re: Ludzie, 19.09.08, 22:42
        a Ty? big_grin
      • czarny.onyks Re: Ludzie, 19.09.08, 22:45
        szkoda czasu na sen...zresztą zbyt wczesnie jest;D
        ludzie oglądają Gladiatorawink
        a Ty czemu?
        • fleshless Re: Ludzie, 19.09.08, 23:01
          z powodu dżemu ;]
          • czarny.onyks Re: Ludzie, 20.09.08, 14:51
            ,,Do kołyski''...rzeczywiście można się zasłuchać....
    • tysia_katowice uuuuuuuu.... 19.09.08, 22:46
      Witaj Kochana... Wstrzasnelo mna tak ze az zalozylam konto zeby moc sie
      dopisac.... Buc jeden. Teraz juz rozumiem opis z gg i czekam az wrocisz zeby
      pogadac...
      Daj znac jak juz bedziesz na miejscu.
      Sciskam!
      • pomysl.po.wypiciu Re: uuuuuuuu.... 20.09.08, 00:37
        widze ze jezeli ten "tylko" kolega jest warty zalozenia takiego
        watku, robienia opisow na gg to to raczej probujesz nam wcisnac kit
        ze nic do niego nie czulas itd
        • tysia_katowice chwila, chwila! 20.09.08, 12:01
          Co wyscie sie tak uczepili tych uczuc i znaczenia??? Zapewniam was wszystkich ze
          nie bylo miedzy nimi (przynajmniej ze strony Singielki) NIC. Chociaz przyznac
          racje Wajego musze, ze byc moze ze zstrony tego goscia wygladalo to inaczej - i
          patrzac na to z perspektywy czasu... Tez uczestniczylam w tych spotkaniach i
          wiem jak sie oboje zachowywali. Singielka jest czysta.
          A ze utrzymuje kontakt? Ze gg-gada? Ja tez zaczepiam ludzi ze spotkan -
          Czarnego, Zielona, Bozydara (vel Jedzoslawa), Grzesia Pelca, Ivis (nawet
          sparownego juz dawno i tu niewidzianego Daniela) i z nimi gadam, bo lubie tych
          ludzi i chce wiedziec co u nich slychac. Co to takie dziwne jest?
          I w cale w tych dzialaniach nie ma zadnych podtekstow. I nigdy nie bylo. Kropka.
          A pan z opisu (znany rowniez i mi)... Coz rozczarowuje. Nie warto sobie nim
          zawracac glowy. Wiec zmienmy temat na ogolny - jak w zalozonym watku. Co sie
          dzieje jak sie ludzie sparuja? wink

          Pozdrawiam!
          • anula36 Re: chwila, chwila! 20.09.08, 12:23
            wystapienie adwokackie godne sali sadowej,a to tylko forum.
            Mysle ze troche dystansu nie zaszkodzi, a nasza czysta kolezanka nie potrzebuje adwokata.
            • singielka_1976 Anula36 20.09.08, 19:00
              anula36 napisała:

              > wystapienie adwokackie godne sali sadowej,a to tylko forum.
              > Mysle ze troche dystansu nie zaszkodzi, a nasza czysta kolezanka
              nie potrzebuje adwokata.


              Jak widać potrzebuję adwokata bo mało kto napisał cokolwiek na moje
              pytania, które postawiłam w pierwszym poście.Tradycyjnie
              zanalizowaliście dogłębnie mą osobę.Pytanie tylko po co ?
              • anula36 Re: Anula36 20.09.08, 19:12
                co do "czystosci" cytowalam tylko twojego prawnikasmile

                Analizowanie bliznich mi niepotrzebne,jak i walkowanie sytuacji, ktorych walkowac nie warto.Tzn jak sie zachowali jacys tam ludzie z mojej przeszlosci.
                Wiadomo-kazdy choc raz w zyciu wdepnal w taka towarzyska kupe. I tak dobrze ze z goscia tylko kawal chama, a nie chory psychicznie.Moglabys miec wieksze jazdy.
                Nauczka dla wszystkich nr 1 - unikac znajomosci " z braku laku" ( sama ja tak okreslilas), nauczka nr 2,jak sie nie chce byc zanalizowanym lepiej to forum tylko czytac.
        • singielka_1976 Pomysl 20.09.08, 18:57
          Osoby, które mnie znają w realu-a jest tu na forum kilka takich-mogą
          potwierdzić to co napisałam.

          Poza tym chciałam poruszyć temat, który prędzej czy później nas
          dopadnie.To, że dyskusja skupiła się na mnie nie jest niczym nowym,
          bo często zamiast się skupić na meritum tematu forumowicze analizują
          przypadek autora.
          To zdarzenie to pretekst do dysukusji, a że wyszło jak zwykle -no
          cóż, tak bywa.
          A Tobie nie zamierzam udowadniać, że nie jestem wielbłądemtongue_out.
    • czarny.onyks Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 20.09.08, 14:41
      wracając do tematu....
      że sparowani nie mają czasu, to rozumiem...w końcu trzeba nacieszyć się sobąwink
      zresztą patrząc na znajome mi single to też są ciągle zajętewink

      bardziej natomiast wkurza mnie, że nagle zmienia się sposób myślenia...
      jakby nigdy nie byli singlami...i ten brak zrozumienia pewnych rzeczy, które do niedawna ich też dotyczyły...
      czasem jest to frustrujące....
      • singielka_1976 Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 20.09.08, 19:03
        Otóż to!
    • grzespelc Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 21.09.08, 01:37
      Właśnie pomyslałem sobie, że przyczyną, dla której kiedyś najlepszy przyjaciel
      mnie olał mogła być kobieta. Człowiek właśnie się ożenił, a kontakty nam się
      urwały jakieś 2 lata temu, więc może wtedy ją poznał...
      • singielka_1976 Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 21.09.08, 09:40
        Wiesz, wydaje mi się, że prawdziwy przyjaciel tak by się nie
        zachował, ale może się mylę?
        • anula36 Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 21.09.08, 11:12
          ale nim sie tak zachowa, moze sie skutecznie wydawac najlepszym przyjacielemsmile
        • tysia_katowice Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 21.09.08, 15:28
          Powiem ze swojego doswiadczenia ze druga osoba zmienia swiat - priorytety, punkt widzenia, slia rzeczy przejmujemy pewne schematy, myslenie. Oczywiscie nie jest tak ze zmieniamy sie o 180 stopni. Kregoslup zostaje ten sam wink Czyli wszelkie wartosci, znajomosci, przyjaznie. Pod warunikiem ze przed poznaniem tej osoby (czyli przed "sparowaniem") widzielismy co jest dla nas wazne, mielismy ten kregoslup. Jesli nie to bedziemy powiewac jakoby ta choragiewka na wietrze raz w jedna, raz w druga strone.

          Slia rzeczy mamy mniej czasu i to - na szczescie - moi przyjaciele i znajomi rozumieja, ale mam nadzieje ze wciaz wiedza ze moga na mnie liczyc wink I w tym miejscu serdecznie ich pozdrawiam wink
          • wajego Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 21.09.08, 15:41
            Róźnie z tym bywa. Inaczej gdy ktoś się paruje a reszta pozostaje "do wzięcia", inaczej gdy się wszyscy parują po kolei w tym samym mniej więcej czasie.
            Z mojego doświadczenia. W czasach licealno-studenckich tworzyliśmy z kilkoma kumplami dość zgraną paczkę. Ale potem, po kolei, każdy z nas kogos poznawał i potem się żenił. Efekt był taki, że na parę lat straciliśmy kontakt. I widywaliśmy się właściwie tylko na ślubach, co też ma swój urok. Jedyny kumpel, który się nie sparował, zmarł w sierpniu tego roku (argument? Nie sądzę).
            Także wszystko zależy od perspektywy. Może tylko niektórzy muszą dłużej dorastać? Albo co innego? Kto wie, psychologowie społeczni też muszą z czegoś zyćsmile
            pzdr.
        • grzespelc Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 21.09.08, 16:10
          Nie mylisz się.
    • singielka_1976 Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/-wniosek 21.09.08, 17:08
      Człowiek poznaje się po tym jak...kończy ?
      Na to by wychodziło,że tak naprawdę poznajemy ludzi po tym w jaki
      sposób odchodzą z naszego życia, jedni z klasą a inni byle jak.
      • grzespelc Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/-wniosek 21.09.08, 19:46
        To chyba zbyt daleko idący wniosek.
    • marcin-z-lasu Re: Metamorfoza z singla w sparowanego :/ 22.09.08, 17:28
      singielka_1976 napisała:
      > chciałam się dowiedzieć cóż to za rewolucja w jego życiu,może coś
      > tam powie, pochwali się a tu zonk:zbył mnie.Biorąc pod uwagę
      > wcześniejsze relacje conajmniej dziwne, napisałam, że jest
      > pantofel to w odpowiezi dowiedziałam się, że jestem stara panna.

      Ja bym dodał do kontaktów zablokowanych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka