kupiecmb
20.07.14, 09:41
mBajka napisał kupiecMB@wp.pl
W dawnych czasach Burgrabia odpowiadał za bezpieczeństwo powierzonego mu mienia. Kupiec powierzył mBurgrabiemu swoje skarby oraz skarby swoich bliskich. Pewnego dnia wszystkie skarby zniknęły.
mBurgrabia zwalił całkowicie winę na kupca, twierdząc że to jemu prawdopodobnie ukradziono klucz do jego skrytki w skarbcu. W osobistej skrytce kupca było tylko 250 Dukatów, i tylko tyle ewentualnie mógłby ukraść złodziej, pomijając sposób w jaki ukradł klucz. Ze skarbca wypłynęło jednak 35 000 Dukatów. Okazało się, że mBurgrabia aby ułatwić dostęp do skarbów, wprowadził szereg ułatwień, szczególnie przydatnych dla złodziei. Klucze nie były zmieniane latami (hasła), zrezygnowano z kontroli wewnątrz skarbca (monitorowanie ruchu na koncie), umożliwiono przenoszenie skarbów między skrytkami bez żadnej kontroli (Przelewy Własne bez autoryzacji), nikt nie sprawdzał ile i dokąd wynosi się skarbów (dodatkowa kontrola przy nietypowych czy dużych przelewach).
Kupiec kilkakrotnie postawił w pisemnej skardze, konkretne zarzuty karygodnych zaniedbań ochrony skarbów. Ale mBurgrabia ani razu nie odpowiedział na nie. W czasach pańszczyźnianych, krzywdzony przez pana chłop mógł się poskarżyć do urzędu, tylko tyle, że pierwszą i najczęściej jedyną instancją był sam pan. Tę bardzo wygodną zasadę zaczęli też stosować Burgrabiowie a szczególnie mBurgrabia. Na 8 odpowiedzi otrzymanych od mBurgrabiego, w sześciu zamiast odpowiedzi na zrzuty, informowano kupca o oddaleniu skargi (zawieszeniu reklamacji)!!!
Kupiec napisał skargę do Związku Burgrabiów Pazernych, który w ogóle nie odpowiedział na żadne pismo pokrzywdzonego kupca, bo ZBP to przecież towarzystwo wzajemnej adoracji Burgrabiów. Dla ZBP los okradzionego kupca jest obojętny.
Kupiec napisał też skargę do Urzędu Królewskiego odpowiadającego za prawidłowość sprawowania funkcji przez Burgrabiów, czyli Kanclerza Naczelnego Finansów. Otrzymał grzeczne ale wykrętne odpowiedzi. KNF nie zajął się należycie sprawą. Dla KNF jest to drobny prywatny problem kupca.
Kupiec zgłosił kradzież do Publicznej Straży Królewskiej, czyli Powiatowego Podchorążego. PP nie zajął się należycie sprawą, gdyż PP tylko szuka złodzieja, a wyrobione zamki w drzwiach (można otworzyć je wytrychem), dziury w płotach, oknach, brak krat i brak dozoru w samym skarbcu, oraz ewentualna współpraca urzędników skarbca ze złodziejem, to nie ich sprawa.
Kupiec czuje się bezsilny i sponiewierany, urzędy (utrzymywane z jego danin), do których się zwracał. umywały ręce od problemu, wskazując to nie ich sprawa a kolegi. Przez pół roku nie ustalono nawet danych złodzieja, chociaż jego numer skrytki (konta bankowego) jest znany!!!
Powstaje pytanie, czy impotencja Urzędów Królewskich wynika z niekompetencji urzędników czy chorego systemu państwowego (czy winny jest człowiek czy system)?
Podsumowując:
1. mBurgrabia czuje się bezkarny, jawnie kpi z kupca i Urzędów Królewskich.
2. Kupiec czuje się bezradny, jest lekceważony przez mBurgrabiego i Urzędy Królewskie.
3. Urzędy Królewskie nic nie mogą ustalić (brak informacji od mBurgrabiego) lub nie chcą ustalić, piszą tylko zdawkowe pisma.
4. Złodziej czuje się świetnie, nikt mu nie przeszkadza i go nie szuka!!
Jak zmienić smutne zakończenie mBajki? Czy kupiec powinien pisać skargę do Naczelnych Urzędów Królewskich, samego Króla czy od razu do Komisji Królów Europejskich?
Może ktoś z czytelników ma pomysł jak pomóc Kupcowi? (kupiecMB@wp.pl)