Gość: maurycjaaa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.12.04, 19:55
Od jakiegos roku borykam sie z pewna firma windykacyjna... sytuacja wyglada
pokrotce tak:
- w 2000 roku mialam zatarg z bankiem, powstal dlug, ok - chcialam go
splacic - wyslalam do banku 2-krotnie pismo z prosba o wyjasnienie
zaistnialej sytuacji, glownym problemem z powodu ktorego zaistanial problem -
byl blad w adresie do korespondencji... w pismach, ktore bank otrzymal po raz
kolejny podawalam im wlasciwy adres... no, ale nic - zero odzewu
- w tamtym roku - odzywa sie do mnie windykator, ze mam moj dlug
- ja w te pedy do banku - dlaczego mnie nie zawiadomili o takiej checi???
pisma moje nie zostaly odnalezione, a bank mnie przeprosil
co z tego??? moj dlug wobec firmy windykacyjnej w porownaniu do kwoty jaka
bylam winna bankowi - wzrosl 3-krotnie!!! czy bank mial prawo sprzedac moja
wierzytelnosc bez porozumienia ze mna?? cholera chcialam oddac im te kase, a
oni mnie olali - zero kontaktu jak rozwiazac problem. co mam zrobic??