Dodaj do ulubionych

Jak pracuja normalne karty kredytowe ?

25.10.02, 19:07
Poczytalem troszke nt. kart kredytowych / debetowych na Forum "Banki" i
postanowilem sie podzielic mymi uwagami, jako uzytkownika "normalnych" kart ;-
)))
Przynajmniej wydaje mi sie, ze powinno to tak wyglada.
Mam karte MBNA Platinum ( mieszkam w US).
Za karte nie place zadnych oplat stalych ( no annual fee)
Oprocentowanie za zakupy jest 14.9 procenta, gdy biore gotowke 19.9
gdy transferuje balans z innych kart, promocyjne 0.0 na 9 miesiecy ( akurat
teraz tak jet)
Limit na tej karcie to 31 500 dolarow, cala suma na zyczenie dosatepna w
gotowce lub na przelew na moje checking account.
Maksymalny dokonany przeze mnie zakup rowniez wzbudzil podejrzenia - w
Wiedniu kupilem zegarek za ok 4 500 dolarow.
Po powrocie do US mialem na sekretarce wiadomosc, by do banku zadzwonic i
potwierdzic , ze to ja kupowalem. Karty nie zablokowano.
Kilka lat temu karte te skaradziono mi i "walnieto " mnie na ok 3500 dol.
Nie zaplacilem sam za to nic, bo normalna karta kredytowa jest przeciez
ubezbieczona od takich wypadkow. gdy bralem te karte ok 6 lat temu, przez 1
rok moja odpowiedzialnosc ograniczala sie do 50 dol. czyly wtedy musialbym
placic te 50 reszta podlagalaby "umozeniu".
W sumie mam ok. 20 kart, korzystam regularnie z 5-6.
Za granice biore na ogol 3.
Inne pozyteczne zastosowania:
Super udoskonaleniem jest kupowanie paliwa-smigam karta i leje "zupe" po ok 5
sekundach ( w US)
Poadto- uzywam E-zee pasu do placenia za przejazdy highwayem lun przez platne
mosty- tunele. Na szybie auta jest pudelko, przy przejezdzie wysyla impuls i
oplata sciagana jest prosto z karty kredytowej.


Obserwuj wątek
    • uscitizen Dla ciekawych: 25.10.02, 19:11
      www.MBNA.com
      • uscitizen Re: Dla ciekawych: 25.10.02, 19:14
        Oczywiscie, nie musialem deponowac nigdzie zadnych pieniedzy, bo jest to karta
        KREDYTOWA.
        Tak ze cala kwota do pelnego limitu 31 500 to calkowicie uniwersalny KREDYT.
        • Gość: A Re: Dla ciekawych: IP: *.acn.waw.pl 25.10.02, 20:11
          Fajne te amerykańskie karty. U nas z lepszych typowych kredytówek masz kartę
          Citibanku, ale nie jest chyba tak wspaniała jak ta, którą opisywałeś jeśli
          chodzi o annual fee czy inne opłaty. Przy podejrzanych transakcjach może
          zdarzyć się zablokowanie karty i oddzwaniają do Ciebie. No i limitów tak
          dużych raczej nie uświadczysz, no chyba tylko na Goldzie, a Twoja Platinum to
          chyba jeszcze wyżej niz Gold?

          Pozdr.

          A
          • uscitizen Tu Cie zaskocze... 25.10.02, 20:21
            Bo Patinium nie jest wyzej niz Gold.
            Nie chce mi sie bawic w wyszukiwane porownywanie, ale Gold maja lepsze
            ubezpieczenia, nizsze oprocentowanie ( generalnie).
            platinium to troche chwyt reklamowy, no bo niby platyna to lepiej niz zloto ;-
            )))
            Moj wysoki limit wzial sie stad, ze kiedys zadzwonilem do banku chcac
            zrezygnowc z jakiejs karty, gdyz miala niski limit . Kobieta powiedziala mi, ze
            ta karta jest wydawana przez MBNA a ja mam jesze 4 inne karty z MBNA ale pod
            innymi nazwami....
            Zaproponowala ze mi polaczy je wszystkie razem, na co przystalem.
            Suma byla wlasnie 31 500, co jest dobre, bo uzywac tego nie musze ale
            swiadomosc dostepnosci takiej gotowki mi raczej nie przeszkadza.....
            Z innych spraw: kupujac np. bilet lotniczy na te karte jestem ubezbieczony do 1
            mln dol, gdyby samolot sie zwalil.
            Za zaginiony bagaz daja mi dodatkowo 500 dol. procz ubezpieczenia z linii
            lotniczych.
            Pozyczjac auto w wypozyczalni mam automatycznie ubezpieczenie.
            Jest nadzieja, ze po wejsciu do Europy stanie sie to norma w Polsce rowniez.
            • Gość: A Re: Tu Cie zaskocze... IP: *.acn.waw.pl 27.10.02, 17:02
              No cóż, zaskoczyles mnie. Moge miec tylko nadzieje, ze kiedys w Polsce nastana
              takie czasy. Na dzien dzisiejszy wybor kart jest niewielki, a dodatkowe
              benefity z tego tytulu mizerne.

              Milego korzystania ...

              A
              • Gość: mariusz Re: Tu Cie zaskocze... IP: proxy / 195.205.44.* 28.10.02, 14:02
                czlowieku o czym ty piszesz, tu jest Polska
                bida z nedza
                • skowi Re: Tu Cie zaskocze... 06.11.02, 00:38
                  No, bida. I nedza tez.

                  U nas nie ma highway-ow. Autostrad tez zreszta praktycznie brak.
                  Annual fee tez jest w gorszym wydaniu - tzn. jako oplata roczna.
                  Balance nazywa sie niemodnie saldem. A transfer przelewem. Checking accounts
                  tez nie ma - sa tylko burackie ROR-y. Ech, ale u nas jest koszmarnie. Wy,
                  Amerykanie, to macie dobrze.

                  Tylko karty kredytowe u nas sa. I to z gorszym ubezpieczeniem, drozsze i
                  trudniej dostepne (tutaj brak ironii).
                  • uscitizen Prosba do Skowi 06.11.02, 16:52
                    To napisz mio jeszcze o ile mozesz, jak to bedzie po waszemu, po
                    polski "franczyszynobiorca", dobrze?
                    Bardzo jestem ciekawy. Link do artykulu pod spodem
                    US Citi

                    www1.gazeta.pl/gospodarka/1,33405,1107485.html
                    • skowi Re: Prosba do Skowi 06.11.02, 22:01
                      uscitizen napisała:

                      > To napisz mio jeszcze o ile mozesz, jak to bedzie po waszemu, po
                      > polski "franczyszynobiorca", dobrze?

                      Nie wiem, bo nigdy nie slyszalem tego wyrazu. Ani po polsku, ani po angielsku.
                      Co ciekawe, Google i slowniki netowe tez wywalaja "brak hasla". Czy jestes
                      pewny, ze sie nie pomyliles?

                      > Bardzo jestem ciekawy. Link do artykulu pod spodem
                      > US Citi
                      >
                      > <a
                      href="http://www1.gazeta.pl/gospodarka/1,33405,1107485.html"target="_blank">
                      > www1.gazeta.pl/gospodarka/1,33405,1107485.html</a>

                      No niestety - tu tez nie poszalejemy:

                      Page not found.

                      We are sorry, but the page you requested cannot be found. The page you are
                      looking for might have been removed, had its name changed, or is temporarily
                      unavailable. Check the page address or open the www.gazeta.pl home page and
                      look for links to the information you want.

                      Czy mozesz przytoczyc artykul, lub podac inny link?
                      • uscitizen Pewnie ze tak. 06.11.02, 23:55
                        "WYBORCZA" z 11.05.2002 :

                        PROFIT przedstawił raport o franchisingu w Polsce

                        Franchising jest w Polsce wszechobecny: oto zestawienie według branż i krajów
                        pochodzenia firm, oferujących systemy franchisingowe


                        Agata Nowakowska 05-11-2002

                        Firmy franchisingowe wytwarzają 3,2 proc. PKB, dają pracę ponad 100 tys.
                        pracowników - ocenia PROFIT system, spółka zajmująca się doradztwem w zakresie
                        franchisingu

                        PROFIT przedstawił wczoraj raport o franchisingu w Polsce. Franchising to
                        działalność gospodarcza oparta na sprawdzonym pomyśle - dawca licencji oferuje
                        swoją markę i know-how, w zamian otrzymuje opłatę wstępną i comiesięczne
                        wynagrodzenie.

                        Franszyza pozwala dawcy licencji uzyskać nowe rynki zbytu, wzmocnić tym samym
                        swoją pozycję i spopularyzować markę, bez konieczności dokonywania kosztownych
                        inwestycji. Także dla kupujących licencję franszyza ma wiele zalet - nadal są
                        niezależni (choć zwykle podpisują zobowiązanie, że nie rozpoczną konkurencyjnej
                        działalności, gdy zrezygnują z franszyzy), mogą oferować znaną, sprawdzoną
                        markę, otrzymują też know-how.

                        Z raportu PROFIT-u wynika, że franchising jest wszechobecny: jemy w
                        McDonaldzie, kupujemy ubrania w Vistuli, pierzemy w 5aSec, języków uczymy się w
                        English First, pijemy kawę w Pożegnaniu z Afryką, a ciastkami objadamy się w
                        cukierniach A.Blikle. Tankujemy w sieci PKN Orlen, na wakacje wyjeżdżamy z
                        Orbis Travel, po powrocie wywołujemy zdjęcia w Kodak Express.

                        Imponujący jest też zestaw sieci sklepów spożywczych opartych o franchising -
                        Chata Polska, Groszek, Piotr i Paweł, Rema 1000.

                        Pierwsze systemy franchisingowe pochodziły z zagranicy (Yves Rocher, Adidas,
                        Aral, McDonald's), w tym roku liczba polskich systemów (55,7 proc.) przerosła
                        te zagraniczne (44,3 proc.).

                        W Polsce systemów franchisingowych jest ponad 120, sprzedały one ponad 10 tys.
                        licencji. To wciąż niewiele w porównaniu z USA (2294), Niemcami (950), Wielką
                        Brytanią (671), Francją (653) czy Włochami (606).

                        - Przewidujemy, że po wejściu do Unii Europejskiej wiele systemów zagranicznych
                        zdecyduje się na wejście do Polski - uważa Andrzej Krawczyk z PROFIT-u.

                        Firmy oparte na franchisingu zatrudniały w tym roku ponad 100 tys. osób, czyli
                        2,5 proc. w sektorze przedsiębiorstw.

                        Na świecie franchising popularny jest zwłaszcza w usługach, u nas dominuje
                        handel, zwłaszcza artykułów spożywczych (30,3 proc.). Jeśli jednak idzie o
                        przychody na czoło wysuwają się stacje benzynowe (1,1 mld zł przychodów netto w
                        2001r.).

                        - Barierą dla rozwoju franchisingu w Polsce jest wciąż niewielka liczba
                        potencjalnych franszyzobiorców, którzy mają kapitał na wstępne inwestycje i
                        opłatę za franchising. Brakuje też wsparcia ze strony sektora bankowego, choć w
                        USA i Europie Zachodniej bankowcy wręcz chodzą za franszyzobiorcami - ocenia
                        Krawczyk.

                        W USA wstępna opłata franchisingowa wynosi 10-30 tys. dol. (choć może wynieść i
                        100 tys. dol.). W Polsce np. firma Tarjo, przedstawiciel austriackiego
                        producenta bielizny Palmers, która szuka nowych partnerów do franszyzy, ocenia,
                        że uruchomienie sklepu to koszt 200 tys. zł (większość to zakup towaru).


                        • uscitizen Re: Pewnie ze tak. 06.11.02, 23:57
                          Dysputa nt. tego artykuliku toczy sie na "Gospodarce".
                          To juz chyba lepiej napisac po angilesku checking account jesli o RORze w zyciu
                          nie slyszalem bo 15 lat w USA mieszkam, niz walnac taki dziwolag, co???
                          • skowi Re: Pewnie ze tak. 07.11.02, 17:15
                            uscitizen napisała:

                            > To juz chyba lepiej napisac po angilesku checking account jesli o RORze w
                            zyciu
                            >
                            > nie slyszalem bo 15 lat w USA mieszkam, niz walnac taki dziwolag, co???

                            :-)))

                            No troche mnie rozsmieszyles.
                            "Franczyszynobiorca" i "Franchising" - w życiu bym na to nie wpadł :-))

                            OK, oddaję sprawiedliwość w kwestii ROR-a (rachunek oszczędnościowo
                            rozliczeniowy), ale nie powiesz mi chyba że nie słyszałeś słowa rachunek albo
                            konto?
                            Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że takie wplatanie angielszczyzny w polski
                            tekst wygląda strasznie niepoważnie i denerwująco, zwłaszcza w kontekście
                            Twojego tekstu (u nas w USA to są super credit cards, a u was to w Polsce
                            jakieś nienormalne).

                            W kwestii Franchising-u - na razie nie ma chyba polskiego odpowiednika, tak
                            samo jak np. na "leasing" i zdecydowanie lepiej używać słowa angielskiego.
                            Np. słowo "speaker" przyjęło się w brzmieniu oryginalnym, tyle że przez lata
                            doszliśmy do spolszczenia pisowni na "spiker" - może to samo czeka franchising?

                            Ale, jak zapewne wiesz - mówimy o dwóch różnych rzeczach! Ty piszesz po
                            polsku, wplątując słowa angielskie tam gdzie nie są one potrzebne i brzmią
                            bufoniasto jak diabli. Następnie na siłę (zapewne ironicznie?) spolszczasz
                            słowo angielskie tam, gdzie tego robić nie należy. Piszesz całkiem poprawnie
                            po polsku, więc nie wierzę że zapomniales jezyka...

                            A karty kredytowe (ang. credit cards) naprawdę u nas w Polsce istnieją, tyle
                            że nie ma jeszcze tak wyostrzonej walki o klienta jak w Stanach, stąd też są
                            one droższe i uboższe.
                            • uscitizen Purytanizm 07.11.02, 17:38
                              Gwoli obiektywizmu wlasnie...
                              Wydaje mi sie, ze jestes powaznie przewrazliwiony.
                              W swym oryginalnym poscie uzylem 2 obcych slow. Balans i highway. Checking
                              account pomijam bo o ROR nie slyszalem , jak juz zreszta pisalem. Napisalem
                              karty kredytowe a nie credit cards, bo ten termin znam.
                              Wydawalo mi sie, ze balans to spolszczenie. Moze sie myle. Nie bylo tu ironii.
                              Highway-to mmniej wiecej autostrada ale nie dokladnie.
                              Jak to napisac by nie byc podejrzewanym o ironizowanie? Nie wiem.
                              Coz wobec tego jest smieszniejsze lub bardziej ironiczne?
                              To, ze polski dziennikarz pisze o franczysynobiorcy, na lunch, przepraszam,
                              drugie sniadanie chodzi do Mc Donalda lub KFC w POLSCE a na wodke po pracy
                              idzie do baru Friday's, czy to ze ja napisalem (poprawnie zreszta) credit
                              cards, balans lub account ?
                              Wydaje mi sie ze to , ze zahaczyles temat kart kredytowych z tej wlasnie strony
                              ( jezykowej) jest znamienny....kiedys w dyskusji zamiast czynsz uzylem slowa
                              rent i jakas falszywa purytanka natychmiast zrzucila dyskusje nt. poprawnosci
                              slownictwa...jakby to mialo jaikolwiek sens w polsce, kraju w ktorym z Warszawy
                              do Gdanska jedzie sie Intercity, taksowka z dworca Radio-Taxi pogryzajac
                              batonik Marsa z supermarketu Hit.
                              Zapewniam Cie, my mieszkajacy za granica w krajach anglojezycznych mamy w
                              polsce niezly ubaw z tego i nie psuje tej zabawy nawet fakt, ze ktos wyrwie sie
                              czasami jak Filip z konopii w "obronie czystosci jezyka"
                              • skowi Re: Purytanizm 07.11.02, 23:31
                                uscitizen napisała:

                                > Gwoli obiektywizmu wlasnie...
                                > Wydaje mi sie, ze jestes powaznie przewrazliwiony.

                                Niewykluczone...

                                > W swym oryginalnym poscie uzylem 2 obcych slow. Balans i highway. Checking
                                > account pomijam bo o ROR nie slyszalem , jak juz zreszta pisalem. Napisalem
                                > karty kredytowe a nie credit cards, bo ten termin znam.
                                > Wydawalo mi sie, ze balans to spolszczenie. Moze sie myle. Nie bylo tu
                                ironii.

                                slowniki.onet.pl/index.html?tekst=balans&tr=pol-slo&x=22&y=13
                                Uzyles tego slowa w znaczeniu "saldo". To nie bylo poprawne.

                                > Coz wobec tego jest smieszniejsze lub bardziej ironiczne?
                                > To, ze polski dziennikarz pisze o franczysynobiorcy, na lunch, przepraszam,
                                > drugie sniadanie chodzi do Mc Donalda lub KFC w POLSCE a na wodke po pracy
                                > idzie do baru Friday's, czy to ze ja napisalem (poprawnie zreszta) credit
                                > cards, balans lub account ?

                                No ten franczyszynobiorca byl rewelacyjny - to fakt.

                                > Wydaje mi sie ze to , ze zahaczyles temat kart kredytowych z tej wlasnie
                                strony
                                > ( jezykowej) jest znamienny....kiedys w dyskusji zamiast czynsz uzylem slowa
                                > rent i jakas falszywa purytanka natychmiast zrzucila dyskusje nt.
                                poprawnosci
                                >
                                > slownictwa

                                Jak to bylo na jakims stalym forum, to daj link - przeczytamy i sie wypowiemy.

                                ...jakby to mialo jaikolwiek sens w polsce, kraju w ktorym z Warszawy
                                >
                                > do Gdanska jedzie sie Intercity, taksowka z dworca Radio-Taxi pogryzajac
                                > batonik Marsa z supermarketu Hit.
                                > Zapewniam Cie, my mieszkajacy za granica w krajach anglojezycznych mamy w
                                > polsce niezly ubaw z tego i nie psuje tej zabawy nawet fakt, ze ktos wyrwie
                                sie
                                >
                                > czasami jak Filip z konopii w "obronie czystosci jezyka"

                                To swietnie, bawcie sie dalej.

                                Intercity, McDonalds, TGI Friday's czy HIT to sa nazwy wlasne. I nikt nie
                                bedzie uzywal innych nazw (polskich) bo nie ma to sensu. Te same nazwy
                                istnieja w innych krajach - niekonieczne anglojezycznych.
                                Jesli czytasz forum, to na pewno zauwazyles ze nazwa Citibank jest przytaczana
                                w oryginalnym brzmieniu i nikt nie zwraca na to uwagi... Zapozyczenia tez
                                jakos nikomu nie przeszkadzaja.

                                Ja jezdze taksowka, a nie Taxi.
                                Jednak w kwestii zasmiecania jesyka anglicyzmami masz racje, niestety.
                            • uscitizen A teraz po kolei 07.11.02, 17:49
                              skowi napisał:

                              > uscitizen napisała:
                              >
                              > > To juz chyba lepiej napisac po angilesku checking account jesli o RORze w
                              > zyciu
                              > >
                              > > nie slyszalem bo 15 lat w USA mieszkam, niz walnac taki dziwolag, co???
                              >
                              > :-)))
                              >
                              > No troche mnie rozsmieszyles.
                              > "Franczyszynobiorca" i "Franchising" - w życiu bym na to nie wpadł :-))

                              Dziennikarz wpadl...czyli macie dobrych dziennikarzy !

                              > OK, oddaję sprawiedliwość w kwestii ROR-a (rachunek oszczędnościowo
                              > rozliczeniowy), ale nie powiesz mi chyba że nie słyszałeś słowa rachunek albo
                              > konto?
                              Konto jakie? Konto oszczednosciowe- OK ale "czekowe"? Znow spolszczenie i
                              zarzut "ironizowania"?


                              > Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że takie wplatanie angielszczyzny w polski
                              > tekst wygląda strasznie niepoważnie i denerwująco, zwłaszcza w kontekście
                              > Twojego tekstu
                              A jak wyglada "franczyzynowanie" w wysokonakladowej gaziecie, podobno polskiej ?

                              (u nas w USA to są super credit cards, a u was to w Polsce
                              > jakieś nienormalne).

                              Czy to moze wlasnie TO a nie wtracenia Cie zabolalo?! Ta normalnosc/
                              nienormalnosc?
                              >
                              > W kwestii Franchising-u - na razie nie ma chyba polskiego odpowiednika, tak
                              > samo jak np. na "leasing"

                              Leasing to wypozyczenie. Jesli nie ma odpowiedniego slowa to nalezy je
                              stworzyc, jezyk jest zywy przeciez. Latwiej zapozyczyc ?
                              W USA nawiasem mowiac, uzywa sie slowa "kielbasa" na nazwanie kielbasy z
                              Polski i to nikogo nie denerwuje jakos.

                              i zdecydowanie lepiej używać słowa angielskiego.
                              > Np. słowo "speaker" przyjęło się w brzmieniu oryginalnym, tyle że przez lata
                              > doszliśmy do spolszczenia pisowni na "spiker" - może to samo czeka
                              franchising?

                              >
                              > Ale, jak zapewne wiesz - mówimy o dwóch różnych rzeczach! Ty piszesz po
                              > polsku, wplątując słowa angielskie tam gdzie nie są one potrzebne i brzmią
                              > bufoniasto jak diabli.

                              No wiec raz jeszcze: Jak brzmi na przyklad
                              "Pociag Intercity z Warszawy do Gdanska wjedzie na tor przy peronie drugim"?
                              Madrze i nie ironicznie ????

                              Następnie na siłę (zapewne ironicznie?) spolszczasz
                              > słowo angielskie tam, gdzie tego robić nie należy. Piszesz całkiem poprawnie
                              > po polsku, więc nie wierzę że zapomniales jezyka...

                              Ja nie zapomnialem . 38 milionow Polakow z Polski przwdopodobnie jest na dobrej
                              drodze....
                              >
                              > A karty kredytowe (ang. credit cards) naprawdę u nas w Polsce istnieją, tyle
                              > że nie ma jeszcze tak wyostrzonej walki o klienta jak w Stanach, stąd też są
                              > one droższe i uboższe.

                              Bo po prostu sa.
                              >
                              • skowi Re: A teraz po kolei 07.11.02, 23:59
                                uscitizen napisała:

                                > > No troche mnie rozsmieszyles.
                                > > "Franczyszynobiorca" i "Franchising" - w życiu bym na to nie wpadł :-))
                                >
                                > Dziennikarz wpadl...czyli macie dobrych dziennikarzy !

                                Na szczescie jeden dziennikarz polszczyzny nie czyni. Pogadaj z tym
                                dziennikarzem i go wysmiej.

                                >
                                > > OK, oddaję sprawiedliwość w kwestii ROR-a (rachunek oszczędnościowo
                                > > rozliczeniowy), ale nie powiesz mi chyba że nie słyszałeś słowa rachunek a
                                > lbo
                                > > konto?
                                > Konto jakie? Konto oszczednosciowe- OK ale "czekowe"? Znow spolszczenie i
                                > zarzut "ironizowania"?

                                Czekowe moze byc - jest to nawet logiczne, bo do rachunku glownego wydaje sie
                                czeki ;-) A powaznie - nie mozna napisac rachunek osobisty albo konto biezace?

                                > A jak wyglada "franczyzynowanie" w wysokonakladowej gaziecie, podobno
                                polskiej
                                > ?

                                Powiem szczerze - wygląda nadzwyczaj chujowo i dziwacznie.

                                >
                                > (u nas w USA to są super credit cards, a u was to w Polsce
                                > > jakieś nienormalne).
                                >
                                > Czy to moze wlasnie TO a nie wtracenia Cie zabolalo?! Ta normalnosc/
                                > nienormalnosc?

                                Mnie nic nie boli - jestem zadowolony, ze mieszkam tu a nie gdzie indziej. I
                                nie mam powodu do narzekania :) Ale mam wrazenie, ze ktos tu stara sie
                                zagluszyc swoje kompleksy za pomoca credit cards z ubezpieczeniem ;-))
                                Normalnosc jest rozna w zaleznosci od punktu widzenia. A jak staram sie
                                spojrzec obiektywnie na ten temat - to i amerykanski "wypas" i polska "bida"
                                sa normalne, bo te roznice mozna bardzo latwo wytlumaczyc.


                                > Leasing to wypozyczenie. Jesli nie ma odpowiedniego slowa to nalezy je
                                > stworzyc, jezyk jest zywy przeciez. Latwiej zapozyczyc ?

                                Nie, nie do konca leasing to wypozyczenie w polskim znaczeniu tego slowa. Jest
                                to troche inna usluga i jako taka wymaga odrebnego terminu. Leasing jako
                                zapozyczenie sprawdza sie znakomicie.

                                > W USA nawiasem mowiac, uzywa sie slowa "kielbasa" na nazwanie kielbasy z
                                > Polski i to nikogo nie denerwuje jakos.

                                I bardzo dobrze.

                                > No wiec raz jeszcze: Jak brzmi na przyklad
                                > "Pociag Intercity z Warszawy do Gdanska wjedzie na tor przy peronie drugim"?
                                > Madrze i nie ironicznie ????

                                Zapewne dla Ciebie brzmi to dziwnie - tak, jakby ktos w Nowym Jorku
                                zapowiedzial "the miedzymiastowy train" - i rozumiem, co Cię smieszy.
                                Zapewniam jednak, ze jako nazwa wlasna ten termin rowniez znakomicie sie
                                przyjal - zamiast mowic "ekspresowy pociag miedzymiastowy" wprowadzono
                                nazwe "Intercity" i jest OK.


                                > Piszesz całkiem poprawn
                                > ie
                                > > po polsku, więc nie wierzę że zapomniales jezyka...
                                >
                                > Ja nie zapomnialem . 38 milionow Polakow z Polski przwdopodobnie jest na
                                dobrej
                                >
                                > drodze....

                                Jak juz, to ciut mniej.
                                Poza tym - przeciez nie identyfikujesz sie z Polakami - to wynika nawet z
                                Twojego nicka na forum. A Twoje wywody brzmialy nieco mniej tylko smiesznie od
                                slawetnego "luknij pliz przez łindołsa, czy mój kar na stricie stoi". Jezeli
                                kogos takie teksty draznia, to znaczy ze nie wszyscy zapomnieli jezyka.

                                Skoro nie zapomniales polszczyzny, to zapewne wiesz co znaczy purytanizm. Na
                                jakiej podstawie zatem piszesz, ze zastepowanie slowa "rent" slowem "czynsz",
                                czy tez "transfer" slowem "przelew" to objaw purytanizmu?
                                • skowi Re: A teraz po kolei 08.11.02, 00:05
                                  Oho!

                                  Nie przeczytalem dokladnie artykulu, tylko niebacznie uwierzylem na slowo :((
                                  Tam nie padlo slowo "franczyszynobiorca", tylko "franszyza"
                                  i "franszyzobiorca" - wiec nawet dziennikarze sa OK, hi hi...

                                  Piętnuję sam siebie, że uwierzyłem w istnienie takiego dziwoląga na słowo.

                                  slowniki.onet.pl/index.html?tekst=franszyza&tr=pol-slo
                                  • uscitizen Proba podsumowania 08.11.02, 00:49
                                    Dyskusja niepotrzebnie zboczyla na tematy jezykowe.
                                    To ze ty krytykujesz jezyk mej wypowiedzi nie ma wiekszego znaczenia ani nie
                                    wprawia mnie w zaden kompleks, bo szpanowanie angielszczyzna nie bylo moim
                                    celem. Tak samo jak przekrecanie polskich zwrotow. Nastepnym razem zabierajac
                                    glos w podobnym temacie uzyje angielskiego, tylko czy ktos wtedy mi odpowie?
                                    Ja akurat dobrze wiem, jaka jest ta polska powszechnie zachwalana "biegla
                                    znajomosc angielskiego".

                                    Sa amerykanskim wynalazkiem i pewnie dlatego sa lepsze. Bo po prostu sa lepsze
                                    i tyle napisalem o tym podswiadomie pewnie liczac na to, ze moze pozwoli to
                                    choc jednemu polskiemu konsumentowi zrozumiec, ze bank nie robi zadnej laski
                                    wydajac karte i podcina galaz na ktorej siedzi niewlasciwie obslugujac klienta
                                    lub oferujac zle warunki.
                                    Klient zas powinien byc w pelni swiadomy swych przywilejow i temu niech sluzy
                                    ta dyskusja.
                                    Kiedys wdalem sie w slowna wojne z kims z Polski na temat oprocentowania
                                    kredytow na samochody. Gosc do konca nie uwierzyl, ze 5 letni kredyt na
                                    samochod w USA moze byc oprocentowany na 0.0 procent !
                                    Podawalem linki-nic. Dalej swoje.
                                    Do konca twierdzil, ze bank musi na tym zarobic ! Na nic moje tlumaczenie, ze
                                    taki kredyt to pozyczka od producenta samochodu, ktory chce sprzedac to auto i
                                    nie jest jego celem go zarobek na pozyczce.
                                    Taka osoba predzej czy pozniej ofiara banku i bankowca, bo nie jest swiadooma
                                    tego, czego sie domagac.Ta swiadomosc "swego"- praw, przywilejow i jakosci tego
                                    co od banku kupuje, to wiekszy problem niz jezyk, niestety, my ( Polacy?) mamy
                                    tendencje do plakania nad rozami, gdy plona lasy...No, ale by czegos istotnego
                                    sie nauczyc to trzeba miec swiadomosc CELU a nie SRODKOW.

                                    Zaczalem od kart kredytowych i na nich zakoncze...
                                    Klient nieswiadomy ,stanie sie predzej czy pozniej ofiara, da sie walic po
                                    rogach na oprocentowaniu karty kredytowej, oplatach rocznych etc. Ale to
                                    wszystko trzeba wiedziec-czego sie domagac i od kogo, kiedy zmienic bank lub
                                    zamknac karte kredytowa i wziac inna- i jesli komus na tej wiedzy zalezy, to
                                    powinno mu przwdopodobnie zwisac u nogi ze w "wykladzie" zostanie
                                    wtracony "balans" albo transfer" lub nawet "korner".
                                    Amen !




                                    • skowi Re: Proba podsumowania 08.11.02, 17:47
                                      uscitizen napisała:

                                      > Dyskusja niepotrzebnie zboczyla na tematy jezykowe.
                                      > To ze ty krytykujesz jezyk mej wypowiedzi nie ma wiekszego znaczenia ani nie
                                      > wprawia mnie w zaden kompleks, bo szpanowanie angielszczyzna nie bylo moim
                                      > celem. Tak samo jak przekrecanie polskich zwrotow.

                                      No to milo z Twojej strony... I nie mam zamiaru wpedzac nikogo w kompleksy,
                                      zwlaszcza Ciebie :)

                                      Nastepnym razem zabierajac
                                      > glos w podobnym temacie uzyje angielskiego, tylko czy ktos wtedy mi odpowie?
                                      > Ja akurat dobrze wiem, jaka jest ta polska powszechnie zachwalana "biegla
                                      > znajomosc angielskiego".

                                      Prawdopodobnie duzo lepiej, niz amerykanska znajomosc polskiego.
                                      Poza tym, sa specjalne fora i grupy do dyskusji po angielsku; teraz jestesmy
                                      na portalu w Polsce, gdzie jezyk polski rzadzi :)

                                      >
                                      > Sa amerykanskim wynalazkiem i pewnie dlatego sa lepsze. Bo po prostu sa
                                      lepsze

                                      To prawda - z punktu widzenia konsumenta sa duuuzo lepsze. Ale nie zawsze
                                      takie beda - Polska jest jeszcze strasznie zacofana pod tym i innymi
                                      wzgledami, jednak juz jestesmy blizej Europy niz Azji czy Afryki.


                                      > i tyle napisalem o tym podswiadomie pewnie liczac na to, ze moze pozwoli to
                                      > choc jednemu polskiemu konsumentowi zrozumiec, ze bank nie robi zadnej laski
                                      > wydajac karte i podcina galaz na ktorej siedzi niewlasciwie obslugujac
                                      klienta
                                      > lub oferujac zle warunki.

                                      Bank stac na to, zeby dac gorsze warunki - wiec je daje. Bank ma zarabiac i
                                      kropka. Jak walka o konsumenta sie zaostrzy, to sytuacja sie zmieni.

                                      > Klient zas powinien byc w pelni swiadomy swych przywilejow i temu niech
                                      sluzy
                                      > ta dyskusja.

                                      Nie porownujmy przywilejow konsumentow w Polsce i w USA - to nie ten kaliber.
                                      W USA klient to naprawde Pan Klient, w Polsce jeszcze tylko klient.

                                      > Kiedys wdalem sie w slowna wojne z kims z Polski na temat oprocentowania
                                      > kredytow na samochody. Gosc do konca nie uwierzyl, ze 5 letni kredyt na
                                      > samochod w USA moze byc oprocentowany na 0.0 procent !
                                      > Podawalem linki-nic. Dalej swoje.
                                      > Do konca twierdzil, ze bank musi na tym zarobic ! Na nic moje tlumaczenie,
                                      ze
                                      > taki kredyt to pozyczka od producenta samochodu, ktory chce sprzedac to auto
                                      i
                                      > nie jest jego celem go zarobek na pozyczce.

                                      A ja wierze.

                                      > Taka osoba predzej czy pozniej ofiara banku i bankowca, bo nie jest
                                      swiadooma
                                      > tego, czego sie domagac.

                                      Skoro mieszka w Polsce i ma do wyboru tylko oferty lokalnych bankow, to nie
                                      moze sie domagac oferty skrojonej na inny rynek. A scislej: moze, tylko
                                      nigdzie takiej nie dostanie, wiec pozostanie przystac na oferte najlepsza dla
                                      siebie, albo zrezygnowac w ogole z uslugi.


                                      Ta swiadomosc "swego"- praw, przywilejow i jakosci tego
                                      >
                                      > co od banku kupuje, to wiekszy problem niz jezyk, niestety, my ( Polacy?)
                                      mamy
                                      > tendencje do plakania nad rozami, gdy plona lasy...

                                      Patrz wyzej.


                                      No, ale by czegos istotnego
                                      > sie nauczyc to trzeba miec swiadomosc CELU a nie SRODKOW.

                                      Na razie jedyna nauka, ktora plynie z Twojej wypowiedzi to ta, zeby
                                      natychmiast wynosic sie z Polski.

                                      >
                                      > Zaczalem od kart kredytowych i na nich zakoncze...
                                      > Klient nieswiadomy ,stanie sie predzej czy pozniej ofiara, da sie walic po
                                      > rogach na oprocentowaniu karty kredytowej, oplatach rocznych etc. Ale to
                                      > wszystko trzeba wiedziec-czego sie domagac i od kogo, kiedy zmienic bank lub
                                      > zamknac karte kredytowa i wziac inna-

                                      Uwierz mi - znam cala mase ludzi, ktorzy oferty bankow w Polsce znaja na
                                      wylot. I ktorzy swiadomie korzystaja z uslug finansowych. To juz nie sa lata
                                      70' czy 80'... Mentalnosc ldzi dojrzewajacych w czasach transformacji jest juz
                                      zupelnie inna.


                                      i jesli komus na tej wiedzy zalezy, to
                                      > powinno mu przwdopodobnie zwisac u nogi ze w "wykladzie" zostanie
                                      > wtracony "balans" albo transfer" lub nawet "korner".

                                      Dziekuje w imieniu swoim i innych czytelnikow za wyklad - ale (wybacz te
                                      szczerosc) niestety, wiele pozytecznej wiedzy z niego nie wynioslem...
                                      A raczej: jedynie utwierdzilem sie w przekonaniu, ze w USA panuje prawdziwa
                                      dojrzala gospodarka rynkowa. I ze to jest jedyna droga, ktora Polske nalezy
                                      prowadzic. Nihil novi.

                                      > Amen !

                                      Amen!
                                  • uscitizen Franczyszynobiorca ? 08.11.02, 19:51
                                    skowi napisał:

                                    > Oho!
                                    >
                                    > Nie przeczytalem dokladnie artykulu, tylko niebacznie uwierzylem na slowo :((
                                    > Tam nie padlo slowo "franczyszynobiorca", tylko "franszyza"
                                    > i "franszyzobiorca" - wiec nawet dziennikarze sa OK, hi hi...
                                    >
                                    > Piętnuję sam siebie, że uwierzyłem w istnienie takiego dziwoląga na słowo.


                                    ALEZ OCZYWISCIE, ZE W ARTYKULE SLOWO TO PADA:

                                    "- Barierą dla rozwoju franchisingu w Polsce jest wciąż niewielka liczba
                                    potencjalnych franszyzobiorców, którzy mają kapitał na wstępne inwestycje i
                                    opłatę za franchising. Brakuje też wsparcia ze strony sektora bankowego, choć w
                                    USA i Europie Zachodniej bankowcy wręcz chodzą za franszyzobiorcami - ocenia
                                    Krawczyk.""
                                    >
                                    > <a href="slowniki.onet.pl/index.html?tekst=franszyza&tr=pol-
                                    slo"target="
                                    > _blank">slowniki.onet.pl/index.html?tekst=franszyza&tr=pol-slo</a>
                                    >
                                  • uscitizen Franszyzobiorca 08.11.02, 19:52
                                    skowi napisał:

                                    > Oho!
                                    >
                                    > Nie przeczytalem dokladnie artykulu, tylko niebacznie uwierzylem na slowo :((
                                    > Tam nie padlo slowo "franczyszynobiorca", tylko "franszyza"
                                    > i "franszyzobiorca" - wiec nawet dziennikarze sa OK, hi hi...
                                    >
                                    > Piętnuję sam siebie, że uwierzyłem w istnienie takiego dziwoląga na słowo.


                                    ALEZ OCZYWISCIE, ZE W ARTYKULE SLOWO TO PADA:(Franszyzobiorca dokladniej)

                                    "- Barierą dla rozwoju franchisingu w Polsce jest wciąż niewielka liczba
                                    potencjalnych franszyzobiorców, którzy mają kapitał na wstępne inwestycje i
                                    opłatę za franchising. Brakuje też wsparcia ze strony sektora bankowego, choć w
                                    USA i Europie Zachodniej bankowcy wręcz chodzą za franszyzobiorcami - ocenia
                                    Krawczyk.""
                                    >
                                    > <a href="slowniki.onet.pl/index.html?tekst=franszyza&tr=pol-
                                    slo"target="
                                    > _blank">slowniki.onet.pl/index.html?tekst=franszyza&tr=pol-slo</a>
                                    >
                                    • uscitizen Re: Franszyzobiorca-1 08.11.02, 19:58
                                      Twoj slownik milczy w kwestii tego zwrotu.
                                      A jesli juz podaje znaczenie tematu "franszyna" to nie w
                                      znaczeniu "franchisingu"...
                                      Franszyzobiorca to potencjalny uczestnik "sieci biznesowej", czyli
                                      franchisingu.
                                      Czyli znow-poplatanie 2 znaczen.
                                      O wlasnie, zamiast franczyzobiorczy proponuje polska
                                      wersje:"siatkarz", "sieciownik", "sieciarz" albo "siatkowiec".
                                      • skowi Re: Franszyzobiorca-1 08.11.02, 20:29
                                        uscitizen napisała:

                                        > Twoj slownik milczy w kwestii tego zwrotu.

                                        Bzdura.
                                        slowniki.onet.pl/index.html?tekst=franszyza&tr=pol-slo&x=40&y=15
                                        "franszyza (słownik wyrazów obcych)
                                        (fr. franchise ‘uwolnienie od czegoś’) ekon. zastrzeżone w umowie
                                        ograniczenie sumy wypłacanego odszkodowania. "

                                        > A jesli juz podaje znaczenie tematu "franszyna" to nie w
                                        > znaczeniu "franchisingu"...

                                        Nie FRANSZYNA, tylko FRANSZYZA.

                                        > Franszyzobiorca to potencjalny uczestnik "sieci biznesowej", czyli
                                        > franchisingu.

                                        Owszem - dlatego chyba lepiej stosować angielskie "franchising".

                                        > O wlasnie, zamiast franczyzobiorczy proponuje polska
                                        > wersje:"siatkarz", "sieciownik", "sieciarz" albo "siatkowiec".

                                        Nie FRANCZYZOBIORCA, tylko FRANSZYZOBIORCA !! To raz.
                                        A dwa - po co proponujesz te dziwiolągi? Przecież sam nie lubisz purryzmu
                                        językowego, nikt tutaj o takim nie mówi i nie promuje, a Ty wymyślasz kolejne
                                        cuda...

                                        I jeszcze mi zarzucasz puryzm ;-)

                                        Chyba, że jednak nie wiesz, co oznacza ten termin?
                                        No to służę pomocą na nieocenionym Onecie:

                                        slowniki.onet.pl/index.html?tekst=puryzm&tr=pol-slo
                                        "puryzm (słownik wyrazów obcych)
                                        (fr. purism od pur ‘czysty’ z łc. purus)
                                        1. rygorystyczna, często przesadna, dbałość o czystość i poprawność języka,
                                        polegająca gł. na ścisłym przestrzeganiu obowiązujących zasad gramatycznych,
                                        zarówno w pisowni jak i wymowie, oraz na unikaniu zapożyczeń.
                                        (...)"

                                        Naszej dyskusji dotyczy ostatnia część definicji.
                                        Czy ktoś tu unika zapożyczeń, tam gdzie są one potrzebne?
                                        • uscitizen Przestan francolic 08.11.02, 20:37
                                          Czy Ty kiedys w koncu zrozumiesz , o czym naprawde jest ten artykul i ze
                                          uzywane w nim slowo nie ma NIC wspolnego ze znaczeniem podawanym przez ten
                                          slownik?
                                          Co ma wspolnego :""zastrzeżone w umowie ograniczenie sumy wypłacanego
                                          odszkodowania. "

                                          z udzialem w sieci franchising'owej?
                                          Idz juz spac albo wyemigruj to sie wyluzujesz troche.
                                          • skowi Re: Przestan francolic 09.11.02, 10:27
                                            uscitizen napisała:

                                            > Czy Ty kiedys w koncu zrozumiesz , o czym naprawde jest ten artykul i ze
                                            > uzywane w nim slowo nie ma NIC wspolnego ze znaczeniem podawanym przez ten
                                            > slownik?

                                            Napisalem o tym duzo wczesniej, mily kolego, w odpowiedzi na inny post:

                                            "> Franszyzobiorca to potencjalny uczestnik "sieci biznesowej", czyli
                                            > franchisingu.

                                            Owszem - dlatego chyba lepiej stosować angielskie "franchising"."

                                            Jak pisalem w jeszcze innym poscie, umiejetnosc czytania bardzo sie w pisemnej
                                            dyskusji przydaje.

                                            > Idz juz spac albo wyemigruj to sie wyluzujesz troche.

                                            Wyemigrowac nie mam zamiaru - przynajmniej na razie nie czuje takiej potrzeby.
                                            Ale dziekuje uprzejmie za kolejna dobra rade zza wielkiej wody.

                                            Kiedy zaczniesz mnie obrazac? Bo juz do tego zmierzasz, jak widze.
                                    • skowi Re: Franszyzobiorca 08.11.02, 20:19
                                      Oto co napisalem wczesniej:

                                      > > Tam nie padlo slowo "franczyszynobiorca", tylko "franszyza"
                                      > > i "franszyzobiorca"

                                      Oto, co odpowiedzial nam Uscitizen:

                                      > ALEZ OCZYWISCIE, ZE W ARTYKULE SLOWO TO PADA:(Franszyzobiorca dokladniej)

                                      I coz ja mam odpowiedziec na takie dictum...? No comments ;)
                                      • uscitizen Re: Franszyzobiorca 08.11.02, 20:21
                                        Moze to, ze slowa maja rowniez ZNACZENIE, ktore Tobie wyraznie sie myli ?
                                        • skowi Re: Franszyzobiorca 08.11.02, 20:35
                                          uscitizen napisała:

                                          > Moze to, ze slowa maja rowniez ZNACZENIE, ktore Tobie wyraznie sie myli ?

                                          1. Nic mi sie nie myli - patrz moj post wyzej.
                                          2. Nalezy rozrozniac franszyze od franczezy i franczyszyzmu oraz innych
                                          dziwolagow slownych oraz umiec to napisac i przeczytac, jak sie zabiera glos w
                                          pisemnej dyskusji. Inaczej robi sie balagan.
                                          3. To Ty napisales pierwszy, ze takiego slowa jak franszyza nie ma i ze
                                          slownik o tym milczy.
                                          • uscitizen .................................................. 08.11.02, 21:17
                                            Dyskusje mozesz kontynuowac na forum "Gospodarka"
                                            Wynioslem Ci nawet ten temat do gory:"PROFIT przedstawił raport o franchisingu
                                            w Polsce"
                                            • skowi Re: ............................................. 09.11.02, 01:28
                                              uscitizen napisała:

                                              > Dyskusje mozesz kontynuowac na forum "Gospodarka"

                                              Dziekuje Ci.

                                              > Wynioslem Ci nawet ten temat do gory:"PROFIT przedstawił raport o
                                              franchisingu
                                              > w Polsce"

                                              Dziekuje Ci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka