Gość: Mona
IP: 157.25.119.*
03.01.02, 10:58
Staralismy sie z mezem o zlota karte kredytowa. Zlozylismy wszystkie papiery,
zaswiadczenia i wypelnilismy dlugasny wniosek. Warunki w jakich skladalismy
wniosek byly nie do opisania. Nad maja glowa facet wysylal fax, miejsca mialam
ze dwadziescia centymetrow, kurtke musialam trzymac na kolanach. A wszystko to
w tzw open-space, czyli bez przerwy ktos lazi i gada przez telefon, badz z
innymi szczesliwcami chcacymi zostac klientami tego banku.
Pani byla bardzo mila i przepraszala za warunki. My tez w sumie bylismy
zadowoleni, ze przed gwiadka staniemy sie dumnymi posiadaczami zlotej karty.
Nie bylo mowy o tym, ze mozemy nie spelniac jakichkolwiek warunkow, bo dochody
byly OK (a nawet wyzsze) nie mamy zadnego kredytu itd.
Czekalismy, czekalismy, czekalismy...
Az moj maz sie wkurzyl i zadzwonil. Mila pani poinformowala go, ze bank odmowil
nam przyznania karty i nie musza nam podawac powodu, do widzenia. Fakt, ze
zgodnie z umowa nie musza ale byloby milo gdyby nas zawiadomili, jesli nie o
powodzie odmowy, to chociaz o samym fakcie. Zalatwilibysmy sobie karte w innym
banku. Cena znaczka pocztowego nie jest chyba az tak wysoka???
W ten sposob Raiffeisen Bank stracil (dozywotnio) dwoje klientow. Nie dam im
zarobic ani centa, chocbym miala placic wiecej w innym banku.
Ciekawa jestem czy jeszcze ktos mial problemy z otrzymaniem karty w tym banku?