Dodaj do ulubionych

"Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny

12.06.09, 11:25
Tylko błagam!!! Nie piszcie, że taniej nie będzie i, że przegrałem życie...

Zobacz co myśli bogulo2
Obserwuj wątek
    • Gość: bb Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny IP: *.gorzow.mm.pl 12.06.09, 13:03
      I CENY ZNÓW DO GÓRY!!!!!!!!!!!!!

      20% MIĘSIĘCZNIE!!!!!!!!!!!!!!!!

      HURAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      MAM KREDYT NA 100% WARTOŚCI ! CIESZE SIĘ....

      YES! YES! YES!

      TYLKO 40 LAT SPŁACANIA :d CO MI TAM ?! ;p
      • krycha_z_gazowni Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny 12.06.09, 13:30
        To juz koniec kryzysu... KUPUJTA LUDZIE, KUPUJTA!
        • karotek12 Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny 12.06.09, 18:29
          Tak, zbliża się koniec... krótkiej korekty wzrostowej.
          Wkrótce na kredyt nie będzie stać
          nikogo.
    • Gość: pollo Bzdury totalne, jest gorzej IP: *.chello.pl 12.06.09, 13:12
      Absolutna bzdura- zmiany o których mowa w tekście nastąpiły kwartał wcześniej, w
      tej chwili banki ponownie przykręcają śrubę zwiększając marże kredytowe-
      przykłady z ostatnich tygodni- BOŚ, Pocztowy, PKO BP, Deutsche Bank, Nordea...
      Po odwilży z końca I kwartału ponowne ochłodzenie na rynku. Poza tym niewielka
      grupa banków chcąca jeszcze udzielać kredytów hipotecznych- nie widzi interesów
      w obniżaniu cen bo klienci i tak pchają się drzwiami i oknami (gdzie indziej
      kredytu nie dostaną w ogóle).
      • 14marcin będą nizsze ceny wynajmowanych mieszkań 12.06.09, 13:35
        Z tego należy się tylko cieszyć.
    • Gość: nie ma sprawy Re: kupuj bo przegrasz życie, taniej nie bedzie IP: *.217.146.194.generacja.pl 12.06.09, 13:48
      • bogulo2 Re: kupuj bo przegrasz życie, taniej nie bedzie 12.06.09, 13:51
        dzięki
      • arkaszka1 jest trudniej i drożej 12.06.09, 13:55
        Uzyskanie kredytu to już nie bajka jak w roku 2006 gdy wystarczyło
        zaświadczenie o dochodach za 3 miesiące i kredycik z rata na 60%
        dochodów byłw parę chwil. Teraz banki dokładnie prześwietlaja
        kredytobiorców, oraz stawiaja wyższe wymagania w stosunku do
        kredytobiorców. Jelonków z wysoką zdolnością nie zostało wielu po
        łowach z lat 2006/2008, a więc banki które chcą złowić ostatnich
        wzorowych klientów muszą ich czymś przyciagnąć. Ten sam kopot mają
        deweloperzy.
    • Gość: olo ciężko będzie znaleźć frajera co weźmie teraz kred IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.09, 13:54
      ciężko będzie znaleźć frajera co weźmie teraz kredyt. Dotychczasowe spadki cen
      były kosmetyczne i podaż jest tak ogromna że przez kilka lat ceny będą tylko
      spadać. Zatem.... czekajmy !!!!
      • plosiak Re: ciężko będzie znaleźć frajera co weźmie teraz 12.06.09, 14:38
        O tak! Sprzedawajcie teraz, bo drożej już NIGDY nie będzie. Za kilkanaście lat
        cena osiągnie 0, a po 20 latach będą dawać mieszkania z dopłatą :D

        Te wieloletnie spadki do cen z 2005 r. są tak samo wiarygodne jak wcześniejsze
        zapewnienia, że taniej nie będzie i ceny będą ZAWSZE rosły.

        Chcesz czekać licząc na ogromne spadki, twoja wola. Ale póki co ludzie spłacają
        kredyty, choć od września zalewa nas na tym forum fala czarnowidztwa - miało być
        100 tys. licytacji, zbiorowe samobójstwa, a tu zonk. Jakimś cudem Jelonki (I
        kategorii - czytaj wszyscy, którzy ośmielili się wziąć kredyt, przez co
        NIEJELONKI nie mogły kupić, bo ceny były "za wysokie") oraz JELONKI (II
        kategorii - ci szaleńcy, co pobrali kredyty w latach 2006-2008 na 200% wartości
        nieruchomości i na 90% swoich dochodów na 75 lat) kredyty spłacają, nie
        strzelają sobie w łeb (pewnie ich nie stać), a deweloperzy nie upadają (pewnie
        nie wiedzą, że mogą).
        • Gość: lol Re: ciężko będzie znaleźć frajera co weźmie teraz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.09, 14:44
          Ochłoń trochę bo się strasznie podnieciłeś, nie zdrowo tak przed
          komputerem...
        • maniek_ok Re: ciężko będzie znaleźć frajera co weźmie teraz 12.06.09, 16:27
          UU, taki post na forum nieruchomosci w GWnie? Toz zaraz Cie zakrzyczy sekta "spadki do m2 = najnizszej pensji", jelonki nie maja kasy, jelonki sa licytowane, itp itd. Masz przechlapane u tej sekty - a juz w tym watku dwoch stalych bywalcow zdarzylo sie wypowiedziec w swoim tonie ;).
          Faktem jednak jest ze tak samo jak nie sa rzeczywistoscia brednie tychze dziwnych jegomosci, wytworow forum, tak samo nie sa rzeczywistoscia te teksty z gazet. Ta brednia w ogole jest zabawna, bo akurat kredyty na 100% byly bez najmniejszego problemu dostepne, tylko kilka bankow je zlikwidowalo. Dziwnym trafem byly to banki ktore wczesniej udzielaly tych slynnych "350kpln na dowod" ;). Jedyne co faktycznie decyduje o zastoju na rynku byly wywindowane w kosmos ceny oraz o wiele drozsze kredyty - co nie ma nic wspolnego z przyznawaniem kredytow na 100% i wiecej. A juz podawanie jako przyklad Eurobanku,ktorego pozycja na rynku hipotek i ogolnie pozycja na rynku bankowym jest delikatnie mowiac smieszna, przy tuzach typu pko, pekao, bre, itd zakrawa na zwykla polska rzeczywistosc - ot po prostu kolejny ekspert typu tej dziewki z home cos tam chcial sie pokazac. No i sie pokazal.
          • bogulo2 Re: ciężko będzie znaleźć frajera co weźmie teraz 12.06.09, 19:54
            uuu..do kogo pijesz?
        • xp17 Re: ciężko będzie znaleźć frajera co weźmie teraz 12.06.09, 23:42
          Jelonki (I
          kategorii - czytaj wszyscy, którzy ośmielili się wziąć kredyt, przez co
          NIEJELONKI nie mogły kupić, bo ceny były "za wysokie")

          Alez to oczywiste, ze nie kupilem jako niejelonek. Jelonki slyszaly cene i szly
          do banku. jakby kupowaly buty, to by sie zastanawialy nad cena, ale mieszkania
          przeciez rozdawali. Nie mialem szans z tymi glupkami i odpuscilem. Na szczescie
          mam gdzie mieszkac, chcialem tylko powiekszyc przestrzen zyciowa, ale zal mi
          tych, ktorzy przez jelonki stracili kupe forsy. Hej!
      • Gość: y. Re: ciężko będzie znaleźć frajera co weźmie teraz IP: 217.116.98.* 12.06.09, 14:42
        Niestety ludzie dalej kupują...
        Widzę to po znajomych, że ceny 7k pln mieszkanie w Warszawie 100m2 to okazja (bo przecież po 13 były) i działki za 200pln/metr (bo przecież są i po 500pln/metr) w odległości 30 km. od Wawy również. Zapewne nigdy nie nastąpi opamiętanie w tym szalonym pędzie a jak się noga komuś powinie to rząd będzie pomagać, ehh.

        • maxgazeta.pl Re: ciężko będzie znaleźć frajera co weźmie teraz 12.06.09, 14:55
          Powtorze po raz kolejny za klasykiem-ciemny lud to kupi.
          Ten narod byl,jest i bedzie glupi,mozna nim manipulowac do woli wiec
          zawsze znajda sie ci ktorzy rusza po kredyty i zaplaca kazde
          pieniadze za byle nore.Jedyne co ich moze uchronic to bank,ktory nie
          przyzna kredytu
          • Gość: janw Re: ciężko będzie znaleźć frajera co weźmie teraz IP: *.b-ras2.bbh.dublin.eircom.net 12.06.09, 15:44
            No i niestety z tym to sie musze zgodzic:/ ehhh
          • plosiak Re: ciężko będzie znaleźć frajera co weźmie teraz 13.06.09, 12:35
            maxgazeta.pl napisał:

            > Powtorze po raz kolejny za klasykiem-ciemny lud to kupi.
            > Ten narod byl,jest i bedzie glupi,mozna nim manipulowac do woli wiec
            > zawsze znajda sie ci ktorzy rusza po kredyty i zaplaca kazde
            > pieniadze za byle nore.Jedyne co ich moze uchronic to bank,ktory nie
            > przyzna kredytu

            Nie każdy jest gołodupcem czekającym na cud. Niektórzy pracują, zarabiają i stać
            ich na to, żeby kupować mieszkania po 7k zł/m2. Skoro dla ciebie za drogo, to
            czekaj dalej, może potanieją. Tylko dlaczego obrażasz tych, którzy biorą kredyty
            ? Są dorośli, widocznie im taka cena pasuje. Najwyżej za kilka lat będziesz się
            śmiał z nich, że przepłacili.

            Póki co oni mieszkają w swoich mieszkaniach, a ty nadal czekasz na spadki.
            • Gość: Eustachy Re: ciężko będzie znaleźć frajera co weźmie teraz IP: *.vistec.net 13.06.09, 17:25
              @plosiak
              Mnie stać na to by kupić teraz mieszkanie, co prawda nie tak duże jakbym chciał
              ale 60-70 m2 w Warszawie mogę kupić tylko ze swojej pensji. Nie kupuję bo nie
              chcę, uważam że cena jest mocno przesadzona i nie mam zamiaru przepłacać bo
              mieszkanie to nie skarpetki. Jak już wiele razy pisałem, mi wystarczy że ceny
              mieszkań w ciągu roku spadną o 5% i będę zarobiony, jeśli spadną więcej to
              jeszcze więcej oszczędzę, a przy okazji odkładam co miesiąc kasę żeby móc
              wynegocjować w banku lepsze warunki kredytu i mieć na spłatę kredytu i
              utrzymanie przez przynajmniej pół roku.
              Znam kilka osób które kupiły mieszkania w połowie 2007 i wiem że są mocno
              wkurzone tym że przepłaciły, na szczęście mają dobrą pracę i zarobki więc spłata
              kredytu nie stanowi dla nich problemu, problemem jest dla nich to że poszli za
              głosem tłumu i dali się wmanewrować w bardzo drogie mieszkania.
            • Gość: studentt Re: ciężko będzie znaleźć frajera co weźmie teraz IP: *.ghnet.pl 15.06.09, 19:33
              zrozum w koncu, ze to nie sa ich mieszkania. ich to one beda za 30 lat... ja
              zarabiam kilka srednich krajowych, nie mieszkam z rodzicami, a z kupnem
              mieszkania ciagle czekam. kwalifikuje sie na golodupca?

              jezeli chodzi o kredyty, to znajoma, ktora pracuje u jednego z najwiekszych
              developerow w krakowie powiedziala mi, ze mieszkania potanieja bo deweloperzy
              nie dostaja kredytow na rozpoczecie nowych projektow (caly ten zastoj na rynku
              budowlanym, to, ze deweloperzy czekaja to bajka, nie maja kasy i tyle).
        • plosiak Re: ciężko będzie znaleźć frajera co weźmie teraz 13.06.09, 12:32
          Jak to nadal kupują ? Przecież ponoć WSZYSTKIE Jelonki już przegrały życie i
          wzięły kredyt. To musi być jakiś jelonkowy wirus, atakuje kolejne jednostki ;)

          Zawsze mi się wydawało, że towar wart jest tyle, ile za niego ktoś jest gotów
          zapłacić. Ale na tym forum częściowo panuje przekonanie, że jest inaczej. Towar
          (mieszkanie) wart jest tyle, ile anonimowy forumowicz jest gotów zapłacić.
          Pożyjemy, zobaczymy.
      • Gość: mixxer Re: ciężko będzie znaleźć frajera co weźmie teraz IP: *.natpool4.outside.ucf.edu 12.06.09, 22:53
        A mieszkania w Polsce sa wciaz wyceniane zbyt wysoko w stosunku do
        realnej wartosci... Poza tym - to wcale nie jest koniec kryzysu
        gospodarczego na swiecie. Wszystko wskazuje wiec na to, iz
        ceny beda ulegac kolejnym obnizkom!
    • Gość: Dirty_Harry Co też oni prawią...,ee, tfuu, pie...rzą IP: *.p.lodz.pl 12.06.09, 16:02
      Rzepa wiarygodnym źródłem nigdy nie była...
      To co piszą rozmija się też z moim świerzym doświadczeniem w szukaniu kredytu.
      A tu przeciwna opinia:
      www.pb.pl/2/a/2009/06/12/Coraz_trudniej_o_kredyt_hipoteczny
      • Gość: areq Re: Co też oni prawią...,ee, tfuu, pie...rzą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.09, 18:48
        Gdyby nie niesprawiedliwy program "Rodzina na bankowym:)" to
        wszystko by pierdykło na r.yj.
        Konserwa cen przy pomocy rządowych kolesiów,za NASZE pieniądze,daje
        złudzenie,że to wszystko jeszcze się kręci...a to jest powolna
        agonia.
        Rózne prosiaki i mańki cały czas twierdzą że jest piknie i
        cacy....cóż nadal istnieją tacy którzy mówią że za komuny było
        lepiej:):) ich prawo.
        • plosiak Re: Co też oni prawią...,ee, tfuu, pie...rzą 13.06.09, 12:57
          Gość portalu: areq napisał(a):

          > Gdyby nie niesprawiedliwy program "Rodzina na bankowym:)" to
          > wszystko by pierdykło na r.yj.
          > Konserwa cen przy pomocy rządowych kolesiów,za NASZE pieniądze,daje
          > złudzenie,że to wszystko jeszcze się kręci...a to jest powolna
          > agonia.
          > Rózne prosiaki i mańki cały czas twierdzą że jest piknie i
          > cacy....cóż nadal istnieją tacy którzy mówią że za komuny było
          > lepiej:):) ich prawo.

          Podziwiam cię za odwagę, że gloryfikujesz PRL, ale mamy demokrację.

          Jestem przeciwny wszelkim rządowym dopłatom do kredytów, ulgom odsetkowym itd.
          Zasady muszą być równe dla wszystkich. Szlag mnie trafia, jak ktoś może wykupić
          mieszkanie komunalne za ułamek wartości tylko dlatego, że tam mieszkał pół
          życia, a inni w tym czasie spłacali kredyty. Teraz wychodzą na durniów.

          Zaraz mi napiszesz jak twój idol, że stoję tu, gdzie kiedyś zomo :D Możesz
          płakać w niebogłosy, że ceny są za wysokie, ale skoro są nabywcy, to raczej nie
          spadną.
    • Gość: neklif Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. IP: *.gdynia.mm.pl 12.06.09, 16:52

      Był roku 2007 dwójka młodych ludzi uniesiona miłością kupiła
      mieszkanie na kredyt.
      61 m 7600/m razem 463 000 PLN. Trójmiasto.
      Pożyczyli z banku 194 537 tyś Franków

      Ich rata przez ten okres wahała się od 2230-2980 PLN m-ce.
      w sumie mają do spłaty 1 148 259 PLN (kurs z dnia 01.10.08)
      wycena dla Frank do PLN 2,43 .Obecnie jest jeszcze gorzej bo,
      aktualnym kursie muszą oddać 1 387 480 PLN
      Mieszkanie ich na wolnym rynku warte jest nie więcej niż 405 000.
      Choć o kupca jest i będzie trudno. W wykończenie mieszkania włożyli
      65 tyś. czego nie dostaną przy sprzedaży. W XII 2008 ona dostała
      wypowiedzenie z pracy. Obecnie obsługują kredyt przy dochodach jego
      3700 netto . W dużym mieście. Pozostaje im do życia ok 1000 PLN. Nie
      chodzą do kina, znajomych , unikają imprez, nie kupują książek, ona
      farbuje włosy przed lustrem , na Wielkanoc wydali 150 PLN.
      Ona jest w 6 m-cu ciąży. On obawia sie także o swoja pracę. Samochód
      sprzedali późną wiosną, bo nie stać ich było na utrzymanie.
      Dodatkowo zadłużeni sa na kredyt konsumpcyjny 17 tyś PLN niewiele
      ale pochłania to kolejne 100 PLN m-ce. Koszty utrzymania mieszkania
      wynoszą ich 650 PLN m-ce. Miejsce postojowe odnajmują za 150 PLN.
      dla niej widoki na pracę słabe. Pracowała w bankowości. Ilu z was
      może się znaleźć w podobnej sytuacji. Ile warte będzie mieszkanie za
      30 lat? Tyle co płyta dzisiaj. Proszę zastanówcie się dwa razy. To
      kupa kasy i worek nieszczęść to całe mieszkanie dla tych dwojga.
      • Gość: Jassie Jay Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.09, 17:29
        Który kredyt konsumpcyjny na 17tys ma ratę 100 PLN ??
        • wymiatator1 Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. 12.06.09, 17:34
          Kredyt podzielony na 170 rat?
      • Gość: anonymous Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. IP: *.icpnet.pl 12.06.09, 17:33
        Takich ludzi są dziesiątki, jeśli nie setki, tysięcy. Ja mam dom rodzinny na
        Kujawach, moja przyszła żona mieszkanie własnościowe w bloku w Kielcach. Mimo to
        wynajmujemy mieszkanko w Poznaniu za troszkę ponad 1000zł/miesiąc (zarabiamy
        wielokrotnie więcej) - dla tych, którzy pobrali kredyty na resztę życia to ja
        jestem gołodupcem, bo musze komuś płacić za mieszkanie. Życie potrafi być
        niezmiernie zabawne.
      • Gość: bea Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. IP: *.ip.jarsat.pl 12.06.09, 21:14
        może nie umiem liczyć, ale wydaje mi się to mocno naciągane:
        pożyczyli z banku 194 537 tyś Franków - dzisiejszy kurs franka 3,06; daje nam
        to sumę zadłużenia ok. 595 tys.... Nie ma możliwości, żeby z 460 tys zrobiło
        się trzy razy więcej... po co wypisywać bzdury? po co straszyć ludzi? masz coś z
        tego?
        • Gość: truejg Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. IP: *.interpc.pl 12.06.09, 22:01
          > może nie umiem liczyć, ale wydaje mi się to mocno naciągane:
          > pożyczyli z banku 194 537 tyś Franków - dzisiejszy kurs franka 3,06; > daje
          nam to sumę zadłużenia ok. 595 tys.... Nie ma możliwości, żeby
          > z 460 tys zrobiło się trzy razy więcej...

          Mam wrażenie, że autor poprzedniego posta podał sumę zadłużenia łącznie z
          należnymi odsetkami przez następne 30 czy ileśtam lat.
        • Gość: lendo Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. IP: 80.72.40.* 12.06.09, 22:03
          Bład w przeliczeniach - bo jeśli brali po kursie ~2,13 a teraz jest
          2,98 to ich dług urósł z 460 do około 650 PLN.
          Myśle że to i tak wystarczająco dużo - biorąc pod uwagę że
          wykonćzyli mieszkanie i jest ono teraz warte ~60 % kwoty pozyczki.
          Bank powinien poinformować ich o ryzyku walutowym rok temu i
          niezależnei od tego jęśli żle je ocenił ponieść część ryzyka - czyli
          jesli oni wyraża taką chęć wyzwolić ich z kajdan pozyczki przejmując
          mieszkanie za dług a nie dochodzić od nich reszty ...
        • plosiak Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. 13.06.09, 13:04
          Gość portalu: bea napisał(a):

          > może nie umiem liczyć, ale wydaje mi się to mocno naciągane:
          > pożyczyli z banku 194 537 tyś Franków - dzisiejszy kurs franka 3,06; daje nam
          > to sumę zadłużenia ok. 595 tys.... Nie ma możliwości, żeby z 460 tys zrobiło
          > się trzy razy więcej... po co wypisywać bzdury? po co straszyć ludzi? masz coś
          > z
          > tego?

          Jak to co ma z tego ? Szacunek forumowych błaznów, którzy są wrogami wszelkich
          kredytów. Ja mogę przytoczyć z autopsji dziesiątki innych historii, gdzie młode
          pary kupiły mieszkania na kredyt, płacą raty na poziomie 10-15% dochodów,
          mieszkanie jest warte więcej, niż było, są szczęśliwi itd. Wniosek na poziomie
          autora komentowanego postu - tylko brać kredyty.

          Przy obecnym poziomie stóp procentowych w Szwajcarii nikt nie będzie spłacał
          nawet 100% odsetek (licząc oczywiście z marżą banku). Oczywiście za kilka lat
          stopy wzrosną, ale kurs może spaść itd. Takie wypociny to postrach dla
          gimnazjalistów, a nie myślących ludzi.
      • Gość: lendo Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. IP: 80.72.40.* 12.06.09, 21:42
        To smutne.
        Gdybymy żyli w normalnym kraju wolnych ludzi to ta para po prostu
        oddała by klucze do domu bankowi i wynajeła sobie mieszkanie.
        W naszym postkomuszym kraju rządzonym przez banki i mafie prawnicze
        wszyscy muszą przedstawiać piędziesiąt zaświadczeń do banku i
        zapłącić im za funkcionowanie komórek oceny ryzyka - a jak coś się
        stanie to bank i tak będzie windykował ze wszystkiego.
        Dlatego w takiej sytuacji pieprzyć ten bankowy bantustan - ja bym
        się spakował i wyjechał na drugą pólkulę.
        • plosiak Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. 13.06.09, 13:06
          Gość portalu: lendo napisał(a):

          > To smutne.
          > Gdybymy żyli w normalnym kraju wolnych ludzi to ta para po prostu
          > oddała by klucze do domu bankowi i wynajeła sobie mieszkanie.
          > W naszym postkomuszym kraju rządzonym przez banki i mafie prawnicze
          > wszyscy muszą przedstawiać piędziesiąt zaświadczeń do banku i
          > zapłącić im za funkcionowanie komórek oceny ryzyka - a jak coś się
          > stanie to bank i tak będzie windykował ze wszystkiego.
          > Dlatego w takiej sytuacji pieprzyć ten bankowy bantustan - ja bym
          > się spakował i wyjechał na drugą pólkulę.

          Żartujesz prawda ? A dlaczego jako akcjonariusz banku mam spłacać czyjeś kredyty
          ? Potrafisz to uzasadnić ? To może ty spłać ten kredyt, zamiast wyjeżdżać na
          koniec świata ?
          • Gość: CV* Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. IP: *.eu 13.06.09, 13:32
            Bank pożycza pod zabezpieczenie - hipotekę nieruchomości. Jeśli
            kredytobiorca nie może spłacić, bank po prostu przejmuje
            nieruchomość. Proste jak drut. Z jakiej racji bank miałby mieć prawo
            do całego majątku i de facto całego życia pożyczkobiorcy? Mamy znowu
            jawne niewolnictwo ludzi?
            Jako akcjonariusz banku pilnuj, by wartość zabezpieczenia (w tym
            przypadku nieruchomości) nigdy nie przekroczyła wartości pożyczki.
            Jeśli bowiem na taką sytuację pozwalasz, to wina jest twoja a nie
            klienta. Wybierz zarząd, który takich idiotycznych błędów nie
            popełnia - masz do tego prawo jako współwłaściciel spółki. I
            wszystko będzie OK. I już nie zapluwaj się tak ;>
            • Gość: prawda Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. IP: 212.160.172.* 13.06.09, 15:05
              Jak napisał CV* nic dodać nic ująć - taka prawda.
              • plosiak Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. 13.06.09, 15:10
                Gość portalu: prawda napisał(a):

                > Jak napisał CV* nic dodać nic ująć - taka prawda.

                Tak uważasz. Wyobraź sobie, że masz oszczędności życia w banku działającym na
                takich zasadach, jakie wymarzył sobie CV. Likwidujesz lokatę, a bank ci mówi, że
                nie ma kasy, ale możesz dostać na własność zdewastowane mieszkanie, położone w
                nieciekawej okolicy, warte połowę twoich oszczędności. Zakładam, że jako
                przeciwnik "niewolnictwa" w pełni akceptujesz takie rozwiązanie - w końcu
                zadaniem banku nie jest pilnowanie pieniędzy jego klientów.
                • Gość: CV* Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. IP: *.eu 13.06.09, 17:29
                  Nie przeczytałeś mnie ze zrozumieniem, a zabierasz się do
                  odpowiedzi. Wartość zabezpieczenia nie powinna przekraczać wartości
                  pożyczki (w rzeczywistości właściwe LTV to <80%), czyli sprzedając
                  otrzymane od banku mieszkanie z łatwością odzyskuję swoje pieniądze,
                  a zapewne jeszcze jestem do przodu. Obojętne jakie mieszkanie, stare
                  czy nowe, w centrum czy nie. To Bank wycenił to mieszkanie mając
                  wszystkie o nim dane i mając profesjonalistów od wycen. Elementarne.
                  Nie ma usprawiedliwienia dla egzekucji pożyczki udzielonej pod
                  zastaw konkretnej rzeczy, z całego majątku pożyczkobiorcy. To
                  niewolnictwo. To lombardy potrafią, a banki nie??
                  Powtarzam: zmień zarząd banku, którego jesteś akcjonariuszem, jeśli
                  popełnia on takie błędy.
                  • plosiak Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. 13.06.09, 18:15
                    To przeczytaj ze zrozumieniem, co napisałeś. Zanim naciśniesz "wyślij". Bo
                    stwierdziłeś, że mamy do czynienia z jakimś niewolnictwem, a powinno być tak, że
                    jak ci się znudzi spłacanie kredytu, to bank ma przejąć mieszkanie na własność,
                    a ty możesz sobie spokojnie dalej żyć.

                    Według mnie to mocno nie fair. Nie mam wpływu na wybór zarządu banku, ale jeśli
                    miałbym w nim oszczędności, albo posiadał akcje, to bym chciał, by bank pomnażał
                    swoje dobra, a tym samym moje, a nie działał jak instytucja charytatywna.

                    Chcesz konkretne mieszkanie, nie masz kasy - a zatem ty idziesz w łachę do banku
                    po pieniądze. Bank na tym zarabia i jest jasne, że żąda zabezpieczenia. Ale nie
                    może być tak, że jeśli np. po kilku latach mieszkanie straci 30% na wartości, to
                    ty mówisz "pass" i sobie odchodzisz, a bank zostaje z niechcianym mieszkaniem.
                    Podpisując umowę kredytową zgadzasz się na to, jak się nie podoba, to szukaj
                    szczęścia - może pojawi się jakiś charytatywny bank i będzie udzielał kredytów
                    na szkodę własnych akcjonariuszy. Z pewnością taki zarząd banku będzie się
                    cieszył ich uznaniem ;)

                    Co do lombardów - tam oddajesz rzecz w zastaw, której już jesteś właścicielem.
                    Lombard nie finansuje zakupu samochodu czy starego telewizora.
            • plosiak Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. 13.06.09, 15:07
              Widzisz, nie jestem socjalistą jak ty. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś
              skończył 18 lat w kraju leżącym pośrodku Europy w XXI w., to potrafi czytać.
              Zatem jeśli podpisuje umowę, to się zgadza na wszystko, co tam jest zawarte. A
              także na dodatkowe zabezpieczenia, jak weksle, poręczenia, itd. Jak sam
              zauważyłeś hipoteka jest jedynie ZABEZPIECZENIEM spłaty kredytu, a nie drogą do
              ucieczki, jak kredytobiorcy się znudzi spłacać kredyt.

              Właśnie dlatego wybrałem zarząd, który czuwa nad moimi pieniędzmi. Jeśli ci
              takie zasady nie odpowiadają, znajdź bank, który udzieli kredytu na twoich
              zasadach - czyli w dowolnym momencie przejmuje na własność mieszkanie, a ty masz
              problem z głowy.

              Nie ma żadnego niewolnictwa - nikt nie każe ci zaciągać kredytów hipotecznych.

              I załóż śliniaczek ;)
        • mara571 do lendo 15.06.09, 09:52
          zyje w normalnym kraju. Niemcy.
          Tutaj nikt nie moze tak sobie oddac kluczy i zyc dalej spokojnie.
          Jezeli masz problem ze splata kredytu hipotecznego musisz najpierw sprobowac
          negocjacji z bankiem w celu obnizenia raty, zawieszenia splaty kapitalu itp.
          Jesli sie nie uda musisz prosic o zgode na sprzedaz domu na wolnym rynku. Wielu
          desperatow unika banku i wtedy po kilu ostrzezeniach dochodzi do licytacji.
          I teraz najwazniejsze: jesli suma osiagnieta na licytacji nie pokrywa kapitalu,
          ktory zostal do splacenia pozostajesz dluznikiem banku, tak dlugo jak dlugo nie
          splacisz reszty. Chyba, ze uda ci sie oglosic upadlosc konsumencka, ktora
          oznacza, ze przez 7 lat beda kontrolowane twoje dochody, na przezycie pozostawia
          ci kwota odpowiadajaca minimum biologicznemu.
          Wlasnie to pozostawienie kluczy bankowi dozwolone w USA lezalo u podstaw kryzysu
          finansowego.
          Zareczam ci, ze Polska jest tylko pod jednym wzgledem nienormalna: udzielano
          masowo kredytow na 100% wartosci mieszkania. W normalnych krajach jest to
          niemozliwe.
      • Gość: originalhmm Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. IP: *.chello.pl 13.06.09, 13:17
        1200-1300 na reke, 7 godzin dziennie, praca w gdyni, bezstresowa, za biurkiem.
        ale to pewnie za malo dla pani bankowiec wielkiej? lepiej siedziec na dupie i
        nic nie robic?
      • Gość: ćźikó Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.06.09, 20:48
        jakim cudem mają ponad milion do spłaty? ty gościu w ogóle wiesz co piszesz?
        przecież odsetki są naliczane na biężąco, a nie na początku kredytu z góry za
        cały okres. jakby się uparli - to mogą spłacić od razu te 460 tys. jedyny
        problem, że po sprzedaży mieszkania zabrakło by im 60 tys. żeby być z bankiem na
        czysto.
      • Gość: berberis Re: Los kredytobiorcy-prawdziwa historia. IP: *.centertel.pl 17.06.09, 16:00
        neklif - skontaktuj się z dobrym psychiatrą - 200 tys. CHF wg obecnych kursów to
        600 tys PLN. Ja mam 100 tys. CHF więc wiem co piszę, w każdej chwili mogę
        sprzedać dom i kredyt spłacić, ale tak jak większość jestem przekonany, że kurs
        się obniży. Puki co to mieszkam z dziećmi we własnym domku (146m), za którego
        wykończenie zapłaciłem ok 50 tys., więc 65 tyś., o którym wspominasz także jest
        podejrzane. Nawet jeśli trzeba będzie sprzedać mieszkanie/dom i być na tym
        stratnym 250 tys. PLN, to nie będzie to koniec świata, no chyba, że się kocha
        pieniądze ponad życie.
    • parkiecik "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny 12.06.09, 18:07
      100% kredyty to szaleństwo i duże ryzyko w sytuacji gdy mieszkania tanieją. A będą taniały gdyż jak jakiś czas przekonywałem (mba.blox.pl/2009/03/Ile-warte-jest-mieszkanie.html) wciąż są zbyt drogie.
      • Gość: J-33 Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny IP: *.chello.pl 12.06.09, 18:18
        Nie za bardzo rozumiem gdzie ma być rewelacja jaka wynikałaby z
        artykułu? Przecież kredyt na 100 % wartości mieszkania przy dobrze
        zarabiającej osobie to dla banku złota żyła nawet jakby ceny miały
        spaść o 50 %. Dlaczego? Bo przez pierwsze kilka lat kredyt się
        dobrze spłaca nawet jakby się waliło i paliło, wciska się różne
        ubezpieczenia, tak więc zysk banku ( i kooperujących z nim
        ubezpieczycieli) dwukrotnie przewyższa marżę. Za parę lat, gdy spora
        część kapitału będzie już spłacona nikt się nie będzie już
        przejmował spadkiem cen nieruchomości.
    • Gość: victor Ożywienie na rynku nieruchomości się kończy ... IP: *.bialystok.vectranet.pl 12.06.09, 18:25
      "...Open Finance i Home Broker oceniają, że obserwowane na rynku nieruchomości
      ożywienie nie ma trwałego charakteru. Już w trzecim kwartale może wrócić
      spowolnienie. Mieszkania potanieją?
      Obserwowane w drugim kwartale tego roku ożywienie na rynku nieruchomości już w
      trzecim kwartale może przekształcić się w wyraźne sezonowe spowolnienie rynku
      hipotecznego i liczby przeprowadzanych transakcji. Tak wynika z analiz Open
      Finance i Home Broker, według których ożywienie w II kwartale może nie mieć
      trwałego charakteru.
      Co na to analitycy? „Przed nami okres wakacyjny, który charakteryzuje się niższą
      liczba transakcji na rynku nieruchomości. W II kw. 2009 liczba transakcji na
      rynku była wystarczająca, aby większość deweloperów regulowało na bieżąco
      zobowiązania dłużne. Sezonowy spadek liczby transakcji pociągnie naszym zdaniem
      za sobą kolejne obniżki cen, co spowoduje wzrost liczby transakcji. Spodziewamy
      się, że pierwsze „nowe” obniżki cen pojawiać się zaczną na przełomie czerwca i
      lipca” – twierdzi analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku, Maciej Stokłosa..."


      • Gość: Expert Re: Ożywienie na rynku nieruchomości się kończy . IP: *.punkt.pl 12.06.09, 19:28


        W dobrych lokalizacjach ceny spadną dużo
        W słabych lokalizacjach ceny spadną bardzo dużo
    • Gość: victor Mieszkania podrożeją bo w Krakowie IP: *.bialystok.vectranet.pl 12.06.09, 19:38
      ceny mieszkań są droższe od Zurychu, Montrealu ...

      "... sprawdziłem na stronach Global Property Guide ceny mieszkań na świecie.
      Opierają się one o cenę 120 m2 apartamentu w centrum miasta, dotyczą więc
      najwyższego segmentu rynku. Kraków z ceną $3 557 na metr kwadratowy (11 300
      złotych) okazał się droższy od Zurychu, Brukseli, Montrealu, Berlina, Hagi,
      Lizbony, Rio de Janeiro, Auckland i Pekinu
      - by wymienić te najbardziej
      znane metropolie..."

      Trystero blog
      • Gość: areq Re: Mieszkania podrożeją bo w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.09, 19:49
        Należy dodać,że mieszkania "nasze" są sprzedawane najcześciej w
        stanie półsurowym,zwanym szumnie "deweloperskim".Żeby taki
        apartament /120mkw w centrum pięknego miasta-jak najbardziej to
        apartament!!!/ wykończyć należy dodać z 1000zł/mkw przy standardzie
        takimse:)...Ale to przy tej cenie to drobiazg:)
    • Gość: bolo "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny IP: *.radio-canada.ca 12.06.09, 20:15
      Ludziska kochane,

      Ceny musza spasc. Nikogo nie stac na dluzsza mete zeby wydawac 50%+ rodzinnych
      dochodow na mieszkanie/dom. 30% na mieszkanie, 30% na zycie a reszte powinno byc
      odlozone jako oszczednosci.
      Ciekawe by bylo jakby forumowicze podali ile z ich dochodow idzie na mieszkanie
      (hipoteka +oplaty stale). Ja zaczynam, u mnie jest to 25% rodzinnego dochodu.

      Ludzie jeszcze ciagna, bo gdzies trzeba mieszkac, bo to duza strata, bo zabiora
      Ci wszystko,... Ale z czasem banka peknie, tak jak w Hiszpanii, US, Japonii,
      Kanadzie, Anglii...
      Z pustego to i Salomon nie naleje.

    • Gość: marcus2 "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.09, 21:10
      Mam rodzinę w Niemczech, która ostatnio przeglądała nasze nadmorskie
      apartamenty, aby sobie kupić coś na wakacyjne wyjazdy.
      Kupili w Niemczech - gdzie taniej.
      Czy ceny wzrosną czy spadną to nie ma znaczenie. Problemem jest to
      że ostatnie dwa rządy PiS i PO odbierają młodym ludziom możliwość
      rozpoczęcia normalnego życia. Nie chronią rynku przed spekulacją.
      Na prawdę współczuję wszystkim, którzy chcą tu mieszkać i zakładać
      rodzinę. Nie mogą liczyć na wsparcie rządowe, a rząd tyle mówi o
      starzeniu się narodu - może czas zadziałać.
      I nie dawać ludziom za darmo. Tylko ograniczyć dotacje dla
      developerów, którzy np. w W-wie sztucznie utrzymują ceny, bo i tak
      państwo dopłaci.
      • mara571 Troche polemiki 15.06.09, 10:33
        znajomi wrocili wczoraj z urlopu nad polskim Baltykiem. Tez chca kupic
        mieszkanie, za gotowke. Najlepiej w Swinoujsciu. W zeszlym roku przy tamtym
        kursie euro Swinoujscie bylo za drogie. W tym roku jest inaczej, wiec sie
        przyjrzeli dokladnie kilku nieruchomosciom.
        Stwiedzili, ze przy takiej jakosci nie kupia. Teraz szukaja dzialki, aby budowac
        samodzielnie...
    • Gość: ZiomisławPaliblant No najwyższy czas! IP: *.e-wro.net.pl 12.06.09, 22:05
      Kiedyś musiało się to stać.

      Teraz zobaczycie, jak bardzo "stanieją" mieszkania. Już bardzo niedługo :)
      • Gość: victor Mieszkania cały czas tanieją i tanieć będą IP: *.bialystok.vectranet.pl 13.06.09, 00:41
        „Przed nami okres wakacyjny, który charakteryzuje się niższą
        liczba transakcji na rynku nieruchomości. W II kw. 2009 liczba transakcji na
        rynku była wystarczająca, aby większość deweloperów regulowało na bieżąco
        zobowiązania dłużne. Sezonowy spadek liczby transakcji pociągnie naszym zdaniem
        za sobą kolejne obniżki cen, co spowoduje wzrost liczby transakcji. Spodziewamy
        się, że pierwsze „nowe” obniżki cen pojawiać się zaczną na przełomie czerwca i
        lipca” – twierdzi analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku, Maciej Stokłosa..."

      • Gość: AntyPolityk To nie kryzys powoduje że mieszkania tanieją IP: *.chello.pl 13.06.09, 09:38
        Musisz sobie to w końcu uświadomić, że to nie o to chodzi.
        Mit jakoby mieszkania taniały tylko przez brak dostępu do kredytów, jest
        bezczelna i desperacką próbą wciskania nam przez naszych cudownych ekspertów i
        analityków kitu, że już niedługo znowu zaczną drożeć. Zrozum że oni sami, ich
        firmy, fundusze, banki, chcą wyprzedać te mieszkania po najwyższej możliwej cenie.
        W USA nieruchomości zaczęły tanieć nie przez kryzys, nie przez brak dostępności
        kredytów, było wręcz odwrotnie. Musisz w końcu to zrozumieć. Tam podobnie jak w
        Polsce, ceny osiągnęły absurdalny poziom, a kredyty już nawet na okres spłaty
        przez dwa pokolenia wciskano ludziom, którzy ledwo co mogli same odsetki spłacać.
        • Gość: ZiomisławPaliblant Re: To nie kryzys powoduje że mieszkania tanieją IP: *.e-wro.net.pl 13.06.09, 09:58
          A ty musisz w końcu zrozumieć, że USA to nie jest Polska.
          Być może nie zauważyłeś, więc cię uświadomię: w Polsce bardzo dużo rzeczy nie działa jak należy. Jest po prostu na opak z logiką.

          Dlatego też mieszkania nie będą tanieć - bo i niby dlaczego? Zadaj sobie pytanie: komu na tym zależy? Bankowi? Budowlańcowi?
          Możesz odpowiedzieć: klientowi. Ale klient w Polsce jest gównem.
    • marioooo "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny 13.06.09, 09:46
      czytajac wsze opinie zastanawiam sie ska macie w sobie tyle sily
      zeby udowadniac jak to ludzie zle zrobili i jak wzrosl im kredyt.

      w moim przypadku kredyt byl brany w 2006 roku oczywiscie w CHF bylo
      to 220000 (na budowe domu) przy kursie 2,6 na kupi, po 2 latach (gdy
      splacalem juz kapital bo wczesniej byly odsetki) wartosc kredytu
      byla ok 180000 przy 2,00 na sprzeda, teraz to ok 260000 i co z
      tego??? Otoz kredyt na tak dlugi okres czasu nalezy rozpatrywac w
      troche innych kategoriach. Rata utrzymuje sie na mniej wiecej
      podobnym poziomie (+ 200/-200 PLN). Co bedzie za 10 lat?? nie wiem,
      moze frank bedzie po 1,5 a moze po 3,5 - nie mam na to wplywu inie
      przejmuje sie tym, bo gdzies mieszkac musze, pracowac tez musze i
      musi byc mnie stac na splate.

      2 miesiace temu kupilem mieszkanie (zamienilem mniejsze na wieksze
      przy nie wielkiej doplacie) i oczywiscie dobieralem kredytu (90000
      po kurscie 3 na kupi) - dzis splacam raty po 3 na sprzeda wiec tak
      naprawde pieniadze z banku nic mnie nie kosztuja. ale jak bedzie za
      5 lat (bo na tyle mam kredyt) - nie wiem. Napewno na tym nie strace,
      moze nie zyskam.

      Ja np nigdy nie wezme kredytu na samochod, zwlaszcza nowy - bo to
      jest dopiero strata kapitalu (30/40% w przeciagu 2/3 lat). Poporostu
      mnie na to nie stac :)))) Wole auta 4-5 letnie na 2-3 lata, ryzyko
      niewielkie, utrata wartosci tez niezbyt znaczna.

      Co do zachodu - w krajach bogatszych gro ludzi wynajmuje mieszkania,
      bo ich 1.Nie stac na swoje, 2. czesto zmieniaja miejsce pracy.
      Wiem bo mam wielu znajomych - we Francji, Szwajcarii, którzy tak
      właście robią.

      Kazdy jest kowalem swego losu i podejmuje wlasne, czasem niezbyt
      trafne decyzje.

      PS.
      W 2005 roku kupilem dzialke na kredyt 95% - cala rodzina stukala sie
      w glowe. W 2008 skonczylem splacac i co?? splacilem 85% wartosci -
      roznice kursowe, ale gdy bralem kredyt nie wiedzialem o tym jak
      bedzie

      Powodzenia
      • plosiak Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny 13.06.09, 13:25
        marioooo napisał:

        > czytajac wsze opinie zastanawiam sie ska macie w sobie tyle sily
        > zeby udowadniac jak to ludzie zle zrobili i jak wzrosl im kredyt.
        >
        > w moim przypadku kredyt byl brany w 2006 roku oczywiscie w CHF bylo
        > to 220000 (na budowe domu) przy kursie 2,6 na kupi, po 2 latach (gdy
        > splacalem juz kapital bo wczesniej byly odsetki) wartosc kredytu
        > byla ok 180000 przy 2,00 na sprzeda, teraz to ok 260000 i co z
        > tego??? Otoz kredyt na tak dlugi okres czasu nalezy rozpatrywac w
        > troche innych kategoriach. Rata utrzymuje sie na mniej wiecej
        > podobnym poziomie (+ 200/-200 PLN). Co bedzie za 10 lat?? nie wiem,
        > moze frank bedzie po 1,5 a moze po 3,5 - nie mam na to wplywu inie
        > przejmuje sie tym, bo gdzies mieszkac musze, pracowac tez musze i
        > musi byc mnie stac na splate.
        >
        > 2 miesiace temu kupilem mieszkanie (zamienilem mniejsze na wieksze
        > przy nie wielkiej doplacie) i oczywiscie dobieralem kredytu (90000
        > po kurscie 3 na kupi) - dzis splacam raty po 3 na sprzeda wiec tak
        > naprawde pieniadze z banku nic mnie nie kosztuja. ale jak bedzie za
        > 5 lat (bo na tyle mam kredyt) - nie wiem. Napewno na tym nie strace,
        > moze nie zyskam.
        >
        > Ja np nigdy nie wezme kredytu na samochod, zwlaszcza nowy - bo to
        > jest dopiero strata kapitalu (30/40% w przeciagu 2/3 lat). Poporostu
        > mnie na to nie stac :)))) Wole auta 4-5 letnie na 2-3 lata, ryzyko
        > niewielkie, utrata wartosci tez niezbyt znaczna.
        >
        > Co do zachodu - w krajach bogatszych gro ludzi wynajmuje mieszkania,
        > bo ich 1.Nie stac na swoje, 2. czesto zmieniaja miejsce pracy.
        > Wiem bo mam wielu znajomych - we Francji, Szwajcarii, którzy tak
        > właście robią.
        >
        > Kazdy jest kowalem swego losu i podejmuje wlasne, czasem niezbyt
        > trafne decyzje.
        >
        > PS.
        > W 2005 roku kupilem dzialke na kredyt 95% - cala rodzina stukala sie
        > w glowe. W 2008 skonczylem splacac i co?? splacilem 85% wartosci -
        > roznice kursowe, ale gdy bralem kredyt nie wiedzialem o tym jak
        > bedzie
        >
        > Powodzenia

        Prezentuję podobne podejście do życia. Mieszkać gdzieś muszę, albo wynajmę od
        kogoś, albo kupię na kredyt. W wieku 25 lat innego wyboru nie miałem. Wynajem
        był w 2005 r. droższy od raty, zresztą do dziś jest podobnie. Nie podniecałem
        się, jak CHF spadł do 2 zł, nie panikowałem, gdy był po 3,30. Jestem świadom
        ryzyka kursowego, póki co wychodzi mniej więcej na to samo.

        Przyjmuję dodatkowe założenie - że z żonką będziemy się rozwijać i więcej
        zarabiać, czyli rata będzie bolała coraz mniej. Po 3,5 roku spłacania kredytu
        zarabiamy dwa razy więcej, gdyby nie inne czynniki, na które wpływu nie mamy
        (ustawodawca), byłoby jeszcze lepiej. Ale to też jest ryzyko - nie zawsze zmiany
        będą na lepsze.

        Nie boję się życia, nie boję się kredytów, dokładnie analizuję ich warunki. Na
        co dzień spotykam ludzi, którzy zaryzykowali jeszcze bardziej, większości się
        udało. Dlaczego akurat mi ma się nie udać ? Dlaczego to ja mam stracić pracę czy
        ulec wypadkowi ?
        • Gość: Eustachy Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny IP: *.vistec.net 13.06.09, 17:46
          Udowodnij mi że wynajem mieszkania jest droższy od raty kredytu, bo jestem
          wstanie udowodnić ci że piszesz bzdury, w Warszawie mieszkanie 50-60 m2 można
          bez problemu wynająć za 1600-1800 zł (cena z czynszem, więc należy dodać media),
          owszem można też za więcej.
          Mieszkanie 60m2 przy cenie 7200 zł za metr daje przy kredycie na 30 lat i przy
          oprocentowaniu 3.5% (kredyt w euro) ratę na poziomie 1930 zł. Do tego należy
          doliczyć jeszcze czynsz czyli powyżej 500 zł miesięcznie. Jak w takim wypadku
          możesz pisać że kupno jest tańsze od wynajmu.
          Kolejna sprawa, obecnie wynajmuje mieszkanie prawie 60m2, płacę 1800 + media ale
          chcę się przeprowadzić ponieważ okazało się że mogę wynająć mieszkanie w okolicy
          w podobnym standardzie taniej. Chcę kupić mieszkanie o powierzchni przynajmniej
          80m2. Obecnie nie mam dzieci więc 2 pokoje mi wystarczą ale w przyszłości chcę
          mieć minimum 4, a nie stać mnie na razie na to żeby kupić mniejsze, sprzedać za
          5 lat i kupić większe, zwłaszcza że nie wierzę że na tym nie stracę, Przy
          obecnych cenach musiałbym zapłacić za mieszkanie w stanie deweloperskim minimum
          576 tyś co daje ratę 2586 zł. Do tego wykończenie mieszkania + czynsz i wychodzi
          całkiem spora kwota. Jeśli będę chciał kupić nowe używane muszę obecnie liczyć
          się z ceną 8k za m2. Jeśli mieszkania stanieją o 5% jestem do przodu ponad 10k
          PLN rocznie, jeśli stanieją 10% zaoszczędzę 40k PLN. W moim wypadku warto
          czekać. Co prawda dla mieszkań poniżej 50m2 różnica nie jest tak wyraźna ale
          jednak bardziej opłaca się wynajmować.
          • plosiak Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny 13.06.09, 18:24
            Gość portalu: Eustachy napisał(a):

            > Udowodnij mi że wynajem mieszkania jest droższy od raty kredytu, bo jestem
            > wstanie udowodnić ci że piszesz bzdury, w Warszawie mieszkanie 50-60 m2 można
            > bez problemu wynająć za 1600-1800 zł (cena z czynszem, więc należy dodać media)
            > ,
            > owszem można też za więcej.
            > Mieszkanie 60m2 przy cenie 7200 zł za metr daje przy kredycie na 30 lat i przy
            > oprocentowaniu 3.5% (kredyt w euro) ratę na poziomie 1930 zł. Do tego należy
            > doliczyć jeszcze czynsz czyli powyżej 500 zł miesięcznie. Jak w takim wypadku
            > możesz pisać że kupno jest tańsze od wynajmu.
            > Kolejna sprawa, obecnie wynajmuje mieszkanie prawie 60m2, płacę 1800 + media al
            > e
            > chcę się przeprowadzić ponieważ okazało się że mogę wynająć mieszkanie w okolic
            > y
            > w podobnym standardzie taniej. Chcę kupić mieszkanie o powierzchni przynajmniej
            > 80m2. Obecnie nie mam dzieci więc 2 pokoje mi wystarczą ale w przyszłości chcę
            > mieć minimum 4, a nie stać mnie na razie na to żeby kupić mniejsze, sprzedać za
            > 5 lat i kupić większe, zwłaszcza że nie wierzę że na tym nie stracę, Przy
            > obecnych cenach musiałbym zapłacić za mieszkanie w stanie deweloperskim minimum
            > 576 tyś co daje ratę 2586 zł. Do tego wykończenie mieszkania + czynsz i wychodz
            > i
            > całkiem spora kwota. Jeśli będę chciał kupić nowe używane muszę obecnie liczyć
            > się z ceną 8k za m2. Jeśli mieszkania stanieją o 5% jestem do przodu ponad 10k
            > PLN rocznie, jeśli stanieją 10% zaoszczędzę 40k PLN. W moim wypadku warto
            > czekać. Co prawda dla mieszkań poniżej 50m2 różnica nie jest tak wyraźna ale
            > jednak bardziej opłaca się wynajmować.

            Wszystko zależy, jakie przyjąć kryteria. W Szczecinie mieszkanie o powierzchni
            ok. 60m2 to 1500 zł + czynsz i wszystkie opłaty. Mówię o mieszkaniu w dobrym
            standardzie, bez grzyba, kibla na półpiętrze, w sensownej okolicy, z dobrym
            dojazdem itd. Myślę, że takie mieszkanie można kupić za ok. 5 tys./m2. Nie wiem
            jaka będzie rata kredytu, ale podejrzewam, że w granicach czynszu (przy
            oprocentowaniu kredytu 3,5% jak podałeś). Ale niech będzie nawet 1700. Czyli 200
            zł więcej.

            Po 30 latach jestem właścicielem mieszkania, ty dalej wynajmujesz. Masz 200 zł
            miesięcznie w kieszeni, czyli 72000 zł przez 30 lat. W każdej chwili właściciel
            może Cię wywalić, podnieść czynsz w zależności od koniunktury itd. A mówimy o
            cenach obecnych. Wiele osób kupiło w latach 2005-2006, czyli wartość ich
            mieszkań wzrosła. Ja płacę ratę 900 zł, a cena najmu na takie mieszkanie to min.
            1500 zł miesięcznie + czynsz i opłaty.

            Wszystko zależy od założeń jakie przyjmiesz. Nie wiesz, czy mieszkania stanieją,
            czy zdrożeją. Możesz spekulować, zyskasz, albo stracisz.
            • Gość: Eustachy Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny IP: *.vistec.net 13.06.09, 19:03
              Nie wiem na jakim świecie żyjesz ale piszesz tak jakby czas zatrzymał się w
              2006. Nie będę wynajmował do końca życia, jeśli ceny nie spadną to najwyżej
              wybuduję sobie dom pod Warszawą, choć najpierw będę musiał stoczyć bój z
              dziewczyną bo ona chce mieszkać w mieście.
              Ceny spadają, i nawet nie warto dyskutować że tak nie jest, nie są to takie
              spadki jak prorokowali niektórzy ale i nie są takie jakbym chciał żeby były, ale
              w moim wypadku mogę sobie pozwolić na czekanie rok lub dwa na zakup mieszkania.
              Kolejną sprawą jest to, że nie każdy dostanie kredyt oprocentowany tylko na
              3.5%, nie wiem czy ja dostanę ale rozważałem wariant optymistyczny, raczej
              należy się nastawiać na oprocentowanie około 5% rocznie, co przy kredycie na 30
              lat powoduje że oddajesz do banku to co pożyczyłeś + 150% czyli np przy kredycie
              na 500 tyś, musisz oddać 1 mln 250 tyś, chyba że uda Ci się spłacić wcześniej,
              co jest akurat bardzo prawdopodobne bo należy przyjąć że za np 10 lat będziesz
              zarabiał o połowę więcej niż obecnie (tak więc rata kredytu spadnie w stosunku
              do dochodów).
              Przy okazji zastanawiają mnie dochody mieszkańców Szczecina skoro w Warszawie
              która można wynająć mieszkanie 50-60 m2 za 1600-1800 z wliczonym czynszem, a w
              Szczecinie wychodzi co najmniej tyle samo.
              I co najważniejsze, nie wiem jakie są ceny za metr w Szczecinie ale w Warszawie
              deweloperzy oferują mieszkania na dalekich obrzeżach w cenie 7200 za m2, bliżej
              centrum ceny są w okolicach 8000 za m2, stan surowy lub jak kto woli
              deweloperski. Ładnie urządzone i nowe z rynku wtórnego to przynajmniej 8000/m2.
              Jeśli uważasz że to dobra cena to sprzedaj swoje lokum w Szczecinie i zapraszam
              do stolicy, zapewne możesz liczyć na lepsze zarobki.

              Sprawdziłem ceny w Szczecinie, nie znam miasta, nie wiem które dzielnice są
              dobre i gdzie leżą, ale np 65m2 można wynająć za 1100 zł + czynsz 400. Więc nie
              jest to 1500 + czynsz.
              Można by powiedzieć że jesteś kłamczuchem.
              • plosiak Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny 13.06.09, 22:36
                Gość portalu: Eustachy napisał(a):

                > Nie wiem na jakim świecie żyjesz ale piszesz tak jakby czas zatrzymał się w
                > 2006. Nie będę wynajmował do końca życia, jeśli ceny nie spadną to najwyżej
                > wybuduję sobie dom pod Warszawą, choć najpierw będę musiał stoczyć bój z
                > dziewczyną bo ona chce mieszkać w mieście.
                > Ceny spadają, i nawet nie warto dyskutować że tak nie jest, nie są to takie
                > spadki jak prorokowali niektórzy ale i nie są takie jakbym chciał żeby były, al
                > e
                > w moim wypadku mogę sobie pozwolić na czekanie rok lub dwa na zakup mieszkania.
                > Kolejną sprawą jest to, że nie każdy dostanie kredyt oprocentowany tylko na
                > 3.5%, nie wiem czy ja dostanę ale rozważałem wariant optymistyczny, raczej
                > należy się nastawiać na oprocentowanie około 5% rocznie, co przy kredycie na 30
                > lat powoduje że oddajesz do banku to co pożyczyłeś + 150% czyli np przy kredyci
                > e
                > na 500 tyś, musisz oddać 1 mln 250 tyś, chyba że uda Ci się spłacić wcześniej,
                > co jest akurat bardzo prawdopodobne bo należy przyjąć że za np 10 lat będziesz
                > zarabiał o połowę więcej niż obecnie (tak więc rata kredytu spadnie w stosunku
                > do dochodów).
                > Przy okazji zastanawiają mnie dochody mieszkańców Szczecina skoro w Warszawie
                > która można wynająć mieszkanie 50-60 m2 za 1600-1800 z wliczonym czynszem, a w
                > Szczecinie wychodzi co najmniej tyle samo.
                > I co najważniejsze, nie wiem jakie są ceny za metr w Szczecinie ale w Warszawie
                > deweloperzy oferują mieszkania na dalekich obrzeżach w cenie 7200 za m2, bliżej
                > centrum ceny są w okolicach 8000 za m2, stan surowy lub jak kto woli
                > deweloperski. Ładnie urządzone i nowe z rynku wtórnego to przynajmniej 8000/m2.
                > Jeśli uważasz że to dobra cena to sprzedaj swoje lokum w Szczecinie i zapraszam
                > do stolicy, zapewne możesz liczyć na lepsze zarobki.
                >
                > Sprawdziłem ceny w Szczecinie, nie znam miasta, nie wiem które dzielnice są
                > dobre i gdzie leżą, ale np 65m2 można wynająć za 1100 zł + czynsz 400. Więc nie
                > jest to 1500 + czynsz.
                > Można by powiedzieć że jesteś kłamczuchem.

                Ja kłamczuchem ? A po co mam kłamać ? To ty najpierw piszesz, że kredyt ma być
                oprocentowany na 3,5%, a jak Ci matematycznie wykazałem, że w perspektywie 30
                lat najem jest droższy, to już piszesz o kredycie 5%. Tak się możemy bawić w
                nieskończoność, bo ja napiszę, że podobnie jak przy CHF oprocentowanie spadnie
                do 0,50%, z marżą niech będzie 1,5%, czyli 45% przy 30 latach, co przy 500 tys.
                kredytu daje niecałe 750 tys. Wygodnie Ci pisać pod siebie, dlatego ta dyskusja
                nie ma sensu.

                Nie znam Warszawy, ale na tym forum nie spotkałem nikogo, kto by twierdził, że
                można wynająć SENSOWNE mieszkanie, w sensownej okolicy, z dobrym dojazdem itp. w
                cenach na poziomie Szczecina. Wszyscy pisali, że ceny takich mieszkań, jakie
                opisujesz to 2k w górę. W 2005 r. za 33m2 w Szczecinie płaciłem 900 zł plus
                czynsz i opłaty, to była niezła cena. Od tego czasu ceny wynajmu znacznie
                wzrosły. Oczywiście widziałem śmierdzące nory z kiblem na półpiętrze w starych
                kamienicach, gdzie nawet Policja boi się podjechać - tam można taniej wynająć.
                Jeśli opisujesz tego typu mieszkania, to się nie dogadamy na bank.
              • mara571 Mala korekta Eustachy 15.06.09, 10:21
                piszesz
                "np 65m2 można wynająć za 1100 zł + czynsz 400".
                Te 1000 zl jest czynszem czyli oplata za wynajecie mieszkania, a 400 to oplaty
                mieszkaniowe.
            • Gość: Eustachy Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny IP: *.vistec.net 13.06.09, 19:06
              Zapomniałeś jeszcze o procencie składanym, więc nie 72 tyś tylko znacznie więcej.
              Widzę że lubisz naciągać fakty tak by pasowały do twojej ideologii.
              A prawda jest taka że trzeba być albo bardzo bogatym albo szaleńcem żeby kupować
              mieszkanie. I jak już pisałem mam czas, poczekam na to co się wydarzy.
              • marioooo Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny 13.06.09, 22:09
                punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.

                mieszkanie ktore kupilem chce wynajac za 1300 + oplaty (ok 550PLN),
                rate (po obecnym kursie franka) place ok 1000PLN, ale tak jak
                wspomnialem jest to niski kredyt, na kilka lat i przy wynajmnie 1300
                splace go po 4,5 roku.

                mieszkanie jest zabezpieczeniem kredytu na dom w przypadku losowym
                (np kalectwo, bo straty pracy sie nie boje - najwyzej bede zarabial
                mniej).

                w polsce ludzie sa bardzo przywiazani do miejsca. dlatego chca
                miec "swoje/banku" mieszkanie. na zachodzie duzo czesciej ludzie sie
                przeprowadzaja - glownie za praca. polacy nie za sklonni do
                relokacji.

                zmieniam wlasnie prace i z obecnch 27km w jedna strone bede mial
                60km. rodzina (tesciowie), stukali sie w glowy ... Tyle
                kilometrow!!. i to jest wlasnie to. ludzie wiaza sie z miejscem i
                chca kupowac - bo to na wieki. inni wola wynajmowac bo nie wiedza
                czy tu gdzie sa beda za 2-3 lata. zarowno w przypadku tych
                pierwszych jak i tych drugich jest niepewnosc (zmienna losowa) ale
                ci drudzy zdecydowanie latwiej zmienia miejsce zamieszkania, spakuja
                ciuchy, TV, 2 szafki i dowidzenia, pierwsi natomiast zostana... ale
                dlatego swiat jest piekny :))))
                • Gość: Eustachy Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny IP: *.vistec.net 13.06.09, 23:16
                  Ja obecnie jeśli szybko idę dochodzę do pracy w 20 minut, miałem możliwość
                  wynajęcia niezłego mieszkania 3 minuty spacerem od firmy ale dziewczynie się nie
                  podobało. To jest wilki plus wynajmowania ale oswajam się z myślą że będę musiał
                  dojeżdżać do pracy. Choć w sumie jeśli kupię mieszkanie i będę chciał się
                  przenieść do innego miasta/kraju to na wynajmie nie stracę. Chyba że bym kupił
                  przy obecnych cenach którym stanowczo mówię nie.
              • plosiak Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny 13.06.09, 22:38
                Gość portalu: Eustachy napisał(a):

                > Zapomniałeś jeszcze o procencie składanym, więc nie 72 tyś tylko znacznie więce
                > j.
                > Widzę że lubisz naciągać fakty tak by pasowały do twojej ideologii.
                > A prawda jest taka że trzeba być albo bardzo bogatym albo szaleńcem żeby kupowa
                > ć
                > mieszkanie. I jak już pisałem mam czas, poczekam na to co się wydarzy.

                To Ty nagle zmieniłeś oprocentowanie w symulacji, bo Ci nie pasował wynik
                działań matematycznych. Przypomnę Ci tylko, że w ostatnich latach inwestorzy
                ostro dostali w 4 litery, więc te 72000 niekoniecznie będą powiększone.
                • Gość: Eustachy Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny IP: *.vistec.net 13.06.09, 22:55
                  To teraz idź do banku i poproś o kredyt w euro na 100% nieruchomości z
                  oprocentowaniem max 3.5%.
                  Tu link żebyś przejrzał na oczy:
                  cf.gazeta.pl/d/cf.gazeta.pl/d/export.php?view=porownanie-kredytow-mieszkaniowych&type=5,
                  między innymi dlatego zbieram kasę na wkład własny żeby mieć kredyt na 3.5% a
                  nie na 5.
                  Poniżej oferta z sieci nie wklejam linka bo to nie jest podstrona gazety.
                  "Mieszkanie położone na 1 pietrze w niskim bloku z 1997 roku. Powierzchnia
                  użytkowa mieszkania to 64,6m2, na którą składają się dwa rozkładowe pokoje (ok
                  26 m2 i 15m2), duża oddzielna kuchnia z oknem, łazienka, osobne WC, garderoba
                  oraz korytarz. Z salonu jest wyjście na duży zabudowany balkon (latem
                  odsłaniany). Na podłodze panele, na ścianach tapeta. Łazienka z wanną po
                  remoncie w glazurze i terakocie. Mieszkanie wyposażone w zabudowę kuchenną oraz
                  meblościanką w mniejszym pokoju. Dużym atutem mieszkania jest garderoba. Okna
                  drewniane nowego typu. Do mieszkania przynależy piwnica. Ogrzewanie C. O.
                  miejskie. Okolica cicha i spokojna, wokół dużo zieleni. Bardzo dobre połączenie
                  komunikacyjne. Sklepy osiedlowe, pod blokiem przystanek autobusowy. Koszt
                  wynajmu to: 1100 zł + czynsz do spółdzielni (ok 400 zł w tym woda ciepła i zimna
                  oraz ogrzewanie) + en. elektryczna. Cena do negocjacji."
                  Jak widać można wynająć mieszkanie w Szczecinie ponad 60 m2 za 1500 z czynszem.
                  Ja podaję fakty a ty co najwyżej imputujesz, dodam jeszcze że, ja mam
                  mieszkanie, moja dziewczyna też ma mieszkanie i dostanie kolejne w spadku,
                  jedynym problemem tych mieszkań jest to że są pod Warszawą a nie w Warszawie, a
                  ja nie lubię wcześnie wstawać by uniknąć korków a nie mam ochoty stać w korkach.
                  Właściciel mieszkania nie może mnie z niego wyrzucić, wg umowy musi mi dać
                  miesiąc na wyprowadzkę, zresztą znalezienia tańszego to nie jest problem i
                  niedługo będę się przeprowadzał.
                  Rodzice dziewczyny kupili jej starszej siostrze mieszkanie w Warszawie,
                  zapłacili 1/3 obecnych cen i spłacają miesięcznie 900-1100 zł raty bo kredyt
                  jest na kilka lat.
                  Ciesz się że udało ci się kupić mieszkanie przed górką i nie wmawiaj innym że
                  ziemia jest płaska.
    • Gość: crash "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.09, 10:21
      Jedynym wyznacznikiem tego czy ktoś kupi mieszkanie po dowolnej cenie stała się decyzja banku czy da kredyt czy nie. Ludzie wyłączają normalnie myślenie, więcej się zastanawiają nad wyborem nowego modelu komórki, godzinami porównują parametry. Czy jakby np FIAT ustalił cene pandy na 100 tys złotych ktoś by kupił? Nie, nawet jakby ci kredyt na to 10 banków dawało. Uznałbyś że cena jest za wysoka i tyle. I niewazne czy rata wynosiła by 500, 1000, czy 1500 zł. Nawet w krakowie w dobrych lokalizacjach typu Bronowice koszt wybudowania mieszkania (razem z udziałem w gruncie) to ok. 3000 pln na m2. Więc dlaczego mamy płacic po 8500??
    • dobralokata "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny 14.06.09, 09:57
      Uważam, że na razie lepiej zbierać pieniądze na lokatach co najmniej do jesieni,
      a potem dopiero szukać mieszkań i kredytów. W lecie wysypie się na rynek wiele
      świeżo zbudowanych mieszkań, a chętnych nie za wiele.
      • Gość: aristo Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny IP: 217.76.121.* 14.06.09, 12:57
        ludzie o czym Wy mówice

        Ja po ślubie w latach od 90 do 96 roku odkładałem na mieszkanie,
        mieszkając z teściową, zero wyskoków, kina wczasów, samochodu
        dosłownie nic tylko praca, po 6 latach kupiłem spółdzielcze
        mieszkanie, kompletna ruina do remontu za 50 krotność naszych
        dochodów, teraz mieszkanie wyremontowane ( wysoki standart),
        wykupione warte jest również 50 krotność dochodów.
        • Gość: Eustachy Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny IP: *.vistec.net 14.06.09, 13:49
          Hmm, średnia pensja brutto w Warszawie wynosi około 3800 zł. Mieszkanie 50m2 w
          stanie deweloperskim to minimum 350 tyś, wychodzi na to że jedna osoba musiała
          by wydać ok 90 swoich pensji brutto na mieszkanie, a w takim mieszkaniu to można
          mieszkać we dwójkę ale nie z dziećmi ponieważ bardzo dużo nowo budowanych
          mieszkań ma kuchnię połączoną z pokojem.
          • Gość: Aristo Re: "Rz": W bankach łatwiej o kredyt hipoteczny IP: 217.76.121.* 14.06.09, 17:26
            mówię o łodzi, moje zarobki z żoną to 5000 netto mieszkanie 3
            pokojowe w starej płycie 54 m/2 wartość 250000 pln
            w 96 dochód razem 1200 pln mieszkanie zapłaciłem 60 tyś, potem
            dodatkowo wykupienie ok 20 tys i remont tyle co mieszkanie,
            oczywiście przeprowadzany przez następne 6 lat.
    • Gość: faraonprusak Wracają kredyty na 100 proc. wartości nieruchom... IP: 212.160.172.* 15.06.09, 14:15
      fKiedy banki zaczną przestrzegać prawa jak tego żądają od klientów?
      Polbank nie wypłaca kredytu hipotecznego pomimo umowy. Nie odpowada na
      reklamacje. Rzecznik Konsumentów umywa ręce. To jest w porządku?
    • Gość: poszukiwaczka Wracają kredyty na 100 proc. wartości nieruchom... IP: *.centertel.pl 19.06.09, 17:25
      To czy stać nas na określony kredyt z dopłatą czy bez, to lepiej sprawdzić tu lub tu:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka