Dodaj do ulubionych

witam - trochę o mnie

16.09.09, 10:41
Podczytuję Was od jakiegoś czasu. Obecnie po wielu miesiącach życia
w zawieszeniu i prób ratowania małżeństwa, rozstałam sie z mężem (a
raczej on się wyprowadził w środku nocy). Problemów było wiele, jak
to zawsze w takich sytuacjach i każdy miał swoje rację. Najgorsze,
że mój mąż ostatnio przyjął postawę"jestem idealny, rewelacyjny mąż,
ojciec, syn, szef itd.", a to co złe to tylko wina drugiej strony.
Jestem jego 2 żoną (ma pecha, że zawsze na złe kobiety trafia), mamy
3,5 letniego synka. Przez ostatnie 2 lata było wygrażanie rozwodem i
wyprowadzką przy każdej awanturze, raz sie już wyprowadzał, potem
wrócił. Na razie nie jestem w stanie wszystkiego opisać dokładnieuncertain
Póki co mam poczucie strasznej życiowej porażki i wizję nudnego,
samotnego życia i ciągłych problemów z którymi sobie nie poradzę...
to by było na tyle...póki co.
Obserwuj wątek
    • eutherpe Re: witam - trochę o mnie 16.09.09, 10:56
      Witam Cię serdecznie. Opisz coś więcej, kiedy znajdziesz chęci i siły.pozdrawiam.
    • dycha.1 Re: witam - trochę o mnie 16.09.09, 11:53
      Mysle, ze trafilas na niedojrzalego faceta. Tak czasami bywa, ze my kobiety
      obwiniamy siebie za odejscie meza, ale czesto to oni maja problem sami ze
      soba,to poprostu gowniarze, ktorych nie stac na nic wiecej jak tylko odejscie,
      bo sie wypalili jak to czytalismy, albo sa znudzeni itp. Gdyby byl rewelacyjnym
      mezem nie uciekalby i to w nocy.
      Mysle, ze jego pechem jest on sam dla siebie.
      • malgolkab Re: witam - trochę o mnie 16.09.09, 12:28


        > Mysle, ze trafilas na niedojrzalego faceta. Tak czasami bywa, ze
        my kobiety
        > obwiniamy siebie za odejscie meza, ale czesto to oni maja problem
        sami ze
        > soba,to poprostu gowniarze, ktorych nie stac na nic wiecej jak
        tylko odejscie,
        > bo sie wypalili jak to czytalismy, albo sa znudzeni itp. Gdyby byl
        rewelacyjnym
        > mezem nie uciekalby i to w nocy.
        > Mysle, ze jego pechem jest on sam dla siebie.

        jakoś na razie mnie to nie pocieszasmile
        dodam, że z pierwszą żoną miał kościelne unieważnienie właśnie ze
        względu na niedojrzałość obustronną (ponieważ ona zaszła w trakcie
        małżeństwa w ciążę z kims innym, mając klapki na oczach, uznałam, że
        to jej wina, bo sobie kogoś znalazła:/)
        dziękuje za miłe przyjęcie.
        sukcesywnie będę pisać więcej, choć nie ukrywam, że ze względu na
        otwarte forum, nie chcę podawać szczegółów.
        • nangaparbat3 Re: witam - trochę o mnie 19.09.09, 17:37
          Zawsze warto rozwazyc opinie, ze dobieraja się w pary ludzie do siebie podobni.
          • malgolkab Re: witam - trochę o mnie 20.09.09, 17:46
            nangaparbat3 napisała:

            > Zawsze warto rozwazyc opinie, ze dobieraja się w pary ludzie do
            siebie podobni.

            znaczy mam się zastanowić czy ja też nie dojrzałam do zycia razem?tongue_out
            wśród swoich wad akurat niedojrzałości emocjonalnej nie mogę sie
            dopatrzeć.
    • suczka25 Re: witam - trochę o mnie 16.09.09, 12:34
      Nawet nie wiesz jak Cię rozumiem... sad.
      Jestem chyba na podobnym etapie w życiu co Ty. Tylko u nas ja się wyniosłam na kilka dni, miałam dosyć wiecznego zwalania winy na mnie, jego utyskiwań i kłamstw...Jak się pozbieram trochę, wracam i wystawiam za drzwi jego walizki. Jest mi źle, bo wciąż go kocham, ale nie mogę tak żyć... Mamy dwoje małych dzieci sad. Pozdrawiam Cię.
    • kicia031 Re: witam - trochę o mnie 16.09.09, 14:42
      wizję nudnego,
      > samotnego życia

      Wszystko mozna powiedziec o zyciu samodzielnej matki, ale nie to, ze
      jest nudne wink)
    • plujeczka Re: witam - trochę o mnie 16.09.09, 14:52
      i ile zycie kolejnych żon byłoby mniej skomplikowane gdyby przed
      slubem spotkały się z byłą zona kandydata na męża?.....skoro był
      niedojrzały w poprzednim zwiazku to ty wierzyłaś ,ze u twojego
      boku "dojrzeje"?.....dziewczyno ,zwijaj manatki i wychodź z tego
      zwiazku czym prędzej bo zycie z "Piotrusiem Panem" jest na dłuzszą
      metę nie do zniesienie o czym sie juz w krótkim czasie
      przekonałaś.Pozdrawiam
      • malgolkab Re: witam - trochę o mnie 16.09.09, 16:06
        heh, najlepsze, że ja tę jego byłą znałam zanim znałam jego, tylko,
        że ona też niezła byłasmile
        a poza tym jak ja kogoś poznam, a on się spotka z moim ex to też
        pewnie się niezłych rzeczy dowiesmile)
        po prostu klapki na oczach i tyle...nic wiecej na swoje
        wytłumaczenie nie mam.

        --
        • rannypromien Re: witam - trochę o mnie 16.09.09, 16:33
          Witaj serdecznie ,
          Rozumiem Cię doskonale- w Twojej historii odnajduję "model" mego prawie
          -exa.Dokładnie to samo podejście, ja też miałam okazję poznać przed ślubem
          przynajmniej z daleka jego ostatnią dziewczynę , nasłuchać się jaki to on był
          szlachetny, uczciwy i wspaniały, a ona wredna i zła....i co dałam się nabrać na
          to jak głupia- teraz dopiero przyszło mi do głowy ,że trzeba było z nią wtedy na
          osobności pogadać o ich związku. W trakcie znajomości też przeżywałam
          kilkakrotnie straszenie wyprowadzkami, o koszmarze małżeństwa nie będę pisać ,bo
          tak jak mówiłaś forum zbyt otwarte.Mój prawie -ex przez 3 miesiące cichcem woził
          rzeczy do nowego miejsca załatwionego blisko swojej pracy przez kumpla i ja nic
          nie zauważyłam (miał inne godziny pracy i wolną chatę zanim wracałam z pracy),a
          w końcu no może nie tak jak Twój w nocy ,ale wieczorem powiedział "do widzenia"i
          ...tak wyszedł na zawsze. Po 2 latach jego nieobecności słyszę dokładnie to samo
          co Ty on wspaniały, dobry ,idealny poświęcał się dla rodziny,wszystko robił w
          domu (czego nikt ze znajomych i przyjaciół nie widział i ja również ) ....ja
          same najgorsze cechy i w życiu tak złej osoby nie widział. Mam 2-kę znajomych
          psychologów,którzy pracują cały czas ze mną. Wiem już ,że tacy ludzie jak mój
          -ex rzadko kiedy się zmieniają i rzadko nad sobą pracują.Można tak nazwać ,że to
          jest taki typ wiecznego (Piotrusia Pana)który nie dopuszcza też myśli,że coś
          mogło z nim być nie tak w związku i że musiałby to zmienić - jednocześnie winią
          za wszystko 2-gą stronę wybielając siebie.To na co zwrócili mnie uwagę to fakt
          ,że jest taki związek traktowany jako relacja uzależnienia (od Piotrusia Pana)co
          wymaga przepracowania wielu aspektów oraz ,że warto przyjrzeć się sobie samej
          dlaczego się takie osoby przyciąga.Poza tym nie wiem czy tak będzie u Twojego
          męża ,ale u mojego jest ten sam schemat postępowania w związkach: najpierw nowa
          znajomość= wielka miłość, po ok.2-latach coraz więcej wad i już nie pasuje nowa
          miłość, więc awantury,kłótnie, grożenie wyprowadzką, na koniec ...ucieczka ze
          związku i....poszukiwanie następnej która zaopiekuje się biednym Misiem.W każdym
          razie wiem jak ciężko podnieść się z takiego stanu "obwiniania" i uzależnienia
          ,mimo wykonanej pracy - jeśli chcesz pisz na priv. pozdrawiam cieplutko
        • nangaparbat3 Re: witam - trochę o mnie 19.09.09, 17:44
          malgolkab napisała:


          > po prostu klapki na oczach i tyle...nic wiecej na swoje
          > wytłumaczenie nie mam.
          >

          E tam.
          Po prostu zdrowy instynkt - chcialas miec dziecko, trafil się odpowiedni -
          genetycznie - kandydat. A ze społecznie i emocjonalnie nie dorosł do roli - to
          byla sprawa drugorzedna, a w naszych czasach moze i trzeciorzędna. Bo czasy
          takie, ze kobieta z dzieckiem bez meskiego opiekuna nie ginie z glodu i nedzy
          (że znowu przypomne panią Elizę - "Martę" czytali?).
          Ciesz sie, ze masz dziecko, i nie obwiniaj się, bo nie masz o co. Tak to natura
          urzadzila, ze czasem nie dowidzimy - i nasze szczęście, inaczej juz dawno bysmy
          wymarli (wymarły).
          • malgolkab Re: witam - trochę o mnie 20.09.09, 17:45
            E, z tym instynktem to nie taksmile Byliśmy razem 9 lat, mieszkaliśmy 3
            przed ślubem, dziecko urodziło sie 1,5 roku po ślubie...
            Jasne, że sie cieszę, że mam dziecko, przynajmniej nie mam czasu
            leżeć i płakaćsmile) a to, że siebie też obwiniam - jakoś tak chyba
            jestem nauczona, że wina jest jednam po obu stronach - mniejsza lub
            większa i w przeciwieństwie do małżonka nie uważam siebie za ideał -
            może to błądsmile
            • malgolkab Re: witam - trochę o mnie 20.09.09, 17:48
              a, jak zaczęłam z nim być to byłam na 2 roku studiów i on instynkcie
              macierzyńskim nie było wtedy w ogóle mowysmile
    • alabama8 Re: witam - trochę o mnie 17.09.09, 12:03
      malgolkab napisała:
      "... Póki co mam poczucie strasznej życiowej porażki i wizję
      nudnego, samotnego życia i ciągłych problemów z którymi sobie nie
      poradzę..."

      Kobieto, co ty za głupoty wypisujesz! Teraz to dopiero nabierzesz
      wiatru w żagle. Lato powoli mija, a ja spędzam część popołudni na
      boisku doglądając potomka i plotkując z innymi kobitami. Z tego co
      widzę - najwięcej problemów mają "szczęśliwe" mężatki - a to mąż
      wyzywa od dz...k, nie daje pieniędzy na jedzenie, a to się proszą
      żeby sobie buty kupić na zimę, a to marudzą że za dużo wydają na
      dziecko ... biedne kobity. A z kolei znane mi rozwódki - jak pączki
      w maśle, zrelaksowane, spokojne, jedna właśnie zrobiła prawko i
      kupiła samochód, druga strzeliła remont w chałupie, żadna nie pyta
      czy może kupić nową parę pantofli czy wymyślną kieckę. Same sobie
      sterem, żeglarzem, okrętem.
      Rozwód to nie porażka, pamiętaj - żyjesz tylko raz, nie trać czasu
      na bycie nieszczęśliwą z kimś kto ci szczęścia nie daje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka