Podczytuję Was od jakiegoś czasu. Obecnie po wielu miesiącach życia
w zawieszeniu i prób ratowania małżeństwa, rozstałam sie z mężem (a
raczej on się wyprowadził w środku nocy). Problemów było wiele, jak
to zawsze w takich sytuacjach i każdy miał swoje rację. Najgorsze,
że mój mąż ostatnio przyjął postawę"jestem idealny, rewelacyjny mąż,
ojciec, syn, szef itd.", a to co złe to tylko wina drugiej strony.
Jestem jego 2 żoną (ma pecha, że zawsze na złe kobiety trafia), mamy
3,5 letniego synka. Przez ostatnie 2 lata było wygrażanie rozwodem i
wyprowadzką przy każdej awanturze, raz sie już wyprowadzał, potem
wrócił. Na razie nie jestem w stanie wszystkiego opisać dokładnie

Póki co mam poczucie strasznej życiowej porażki i wizję nudnego,
samotnego życia i ciągłych problemów z którymi sobie nie poradzę...
to by było na tyle...póki co.