Dodaj do ulubionych

MOja rodzina ma mi za złe

05.11.09, 11:42
Co robić>jestem w trakcie rozstania z mężem, trwa to już 4 miesiące,
pewnie w styczniu wystąpię od rozwód.Od czasu kiedy powiedziałam o
tym mojej rodzienie nie dają mi żyć.Prawie maltretują
psychicznie.Zawsze uważalam moja mamę za cudowną , wyrozumiałą
kobietę.Ona teraz wysyła mi kilka0kilkanaście smsów dziennie z
tekstami" wtyd mi za Ciebie, żałuję że żyję, zadajesz ból i
cierpienie wszystkim, jak Cie wychowałam"tak samo reszta rodziny,
ojciec, brat , teściowie.mam już tego dosyć.NIe umiem im tego
przetłumaczyć.Najpierw się starałam, mówiłam, że chce być
szczęśliwa, że na to zasługuję.Ich zdaniem powinnam trwać w związku
bez miłości skoro raz się na to zdecydowałam.Jak tłumaczyć, co robić?
Po jakim czasie rodzice, rodzina przestają rozwód trakotwać jak ich
osobistą porażkę i powód do wstydu?
Obserwuj wątek
    • krezzzz100 Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 11:49
      A to zależy od Ciebie- od tego, KIEDY i JAKIE postawisz granice cudzej
      ingerencji w Twoje życie.

      Jesteś dorosła? Nigdy nie pozwoliłabym (mój eks też) na wnikanie w nasze sprawy
      nikomu poza nami.

      To naprawdę działa))))
    • pokopanka Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 11:55
      przykre jest takie traktowanie, naprawdę
      moja mam mi powiedziała, cokolwiek zrobisz - będę po Twojej stronie
      (mówiła to też w dniu obawy, że mi się zachce wycofać papiery)

      pewnie tak jak i u mnie, zamiatałaś wszystko pod dywan, i na
      zewnątrz było "super" i potem otocczenie się ddziwi, że przecież
      było dobrze i nagle co sie stało
      daj mamie do przeczytania trzepot skrzydeł grocholi
      nawet jesli nie ma u Was przemocy (fizycznej czy psychicznej) to
      jest książka o udawaniu
      mnie po niej resztki klapek spadły
    • sonia_30 Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 12:03
      Nie tłumaczyć - to Twoje życie, ani mama ani tata ani ciocia go za
      Ciebie nie przeżyją, Ty podejmujesz decyzje, Ty ponosisz ich
      konsekwencje i basta.
      • mysz.orek Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 13:51
        Tak jestem dorosla, ale mam też dopiero 25 lat, znam męża lat 5 , po
        ślubie jesteśmy 2,5 roku.
        Przykre jest to, ze do mojej rodziny nie trafiały takie argumenty
        jak nie kocham, chce być szczęścliwa, to moje życie. Mówiłam im od
        początku, że to ja podejmuję tą decyzję i ja będę ponosiła jej
        konsekwencje, nawet jeśli jest zła-to jest moja.
        MOi rodzice są po ślubie 30 lat ich jedynym problemem są finanse, w
        związku z tym, że mój mąż dawał mi materialnie wszystko (mieszkanie,
        samochód, wakacje) nie potrafią zrozumieć dlaczego rozwód.
        • triss_merigold6 Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 13:55
          Luzik, nie muszą rozumieć. Trzeba przywyknąć, że nie wszystko ludzie
          rozumieją. Przestań się tłumaczyć jak dziecko, odizoluj trochę
          rodziców. jak zatęsknią to przestaną się rzucać.
          • mysz.orek Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 14:14
            Tak robię, od miesiąca nie odpowiadam na smsy, nie odbieram
            telefonów.Myślałam, że to przejdzie.Ale czas pokazuje , ze jest bez
            zmian.Telefon wyłaczyłam, żeby się tym nie stresować.To nic nie
            wnosi.A wpływu na moją decyzję nie ma, to nie ich sprawa.Jedynie
            przez to tracę chęć kontaktu z rodziną i wiem, że nigdy nie zapomne
            tego, że w sytuacji kiedy potrzebuję wparcia bliscy ludzie ranią
            jeszcze bardziej.
            • edik.0 Re: MOja rodzina ma mi za złe 09.11.09, 22:58
              Nie martw się przejdzie im, tylko musisz postawić na swoim. Miałam i
              mam taką samą sytuacje.Czasem też nie wiem co robić, jeśli chcesz
              chętnie ci pomoge i wespre bo czasem sama tego potrzebuje. trzymaj
              się
        • panda_zielona Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 15:31
          Po pięciu latach stwierdziłaś,że nie kochasz i nie jesteś
          szczęśliwa.Wyszłaś za mąż z rozsądku bez miłości?Czy może na
          horyzoncie pojawił się ktoś,kto Cię bardziej zafascynował?Jaka nie
          byłaby to zresztą przyczyna,to decyzja należy do Ciebie,a rodzice
          kiedyś się z tym pogodzą.Powodzenia
    • triss_merigold6 Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 13:48
      Wyjątkowo wredna i chamska próba manipulacji. Sms-y kasuj. Nie boj
      się, mamusia nie wyląduje na OIOM-ie z zawałem dlatego, że sie
      rozwodzisz, nic jej nie będzie. Nie tłumacz się.
    • kawamija Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 14:13

      Pozwolę sobie jedynie dopisać, żę zgadzam się z powyższymi
      postami....Jak juz wiesz, to zrób tak jak czujesz.....

      Niedawno rozmawiałam z Moją Mamą, o moim zyciu ponad 2 lata po
      rozwodzie i powiedziała.........nie rozumiałam córciu, nie
      akceptowałam, dziś widzę.....że bywa i lepiej, i gorzej ale
      UCZCIWIE...

      trzymaj się
    • dorata351 Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 14:35
      Wszystko ładnie, pięknie, dobre rady w stylu olej ich może i są
      dobre tylko na jak długo? A próbowałas im wytłumaczyc dlaczego
      chcesz się rozwieść/ Pewnie, że nikomu nie musimy się tłumaczyc,
      ale ... No własnie ale na świecie nie jesteśmy sami, żyjemy wśród
      swoich bliskich. To jest Twoja decyzja i zrobisz jak zechcesz, ale
      ja uważam że należy się zastanowić nad tym co mówią bliscy. A Twój
      mąż też zgadza się na rozwód, może razem im wytłumaczcie?. Ja
      osobiście nie "odważyłabym" się nie odebrać telefonu od mojej mamy,
      za bardzo ją szanuję. Też jej się nie podobało, że się rozwodzę i
      też długo musiałam tłumaczyć, mimo tego że mój ex kłamał, zdradzał.
      • triss_merigold6 Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 14:39
        Musiałaś czy miałaś wkodowane, że musisz?
      • krezzzz100 Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 15:01
        Dorato, moja mam nie odważyłaby się wchodzić z buciorami w moje życie. I to jest
        NORMALNE. Ja zaś, gdyby się jednak odważyła, odcięłabym ją natychmiast od
        kontaktu ze mną.
        • kasper254 Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 15:17
          Roszcząc sobie prawa do czegoś, czy wolności, żądając zaniechania w
          sferę przyznanych Ci praw/wolności, dlaczego innym to odbierasz?
          Widocznie w świecie norm etycznych Twoich krewnych nie mieści się
          pojęcie rozwodu, jako wyabstrahowanego od realiów i oparte na
          całkowicie subiektywnych imponderabiliach. Krezz mówi, co jest
          normalne, gdy sama nie rozumie, co to jest normalność, gdy nie
          rozumieli tego Kant, Spinoza, Rawls i inni. (Pomijając już fakt, że
          normalność czy nienormalność ewoluuje). Ma taki obyczaj. Jej mama
          nie odważyłaby się wchodzić buciorami w jej życie, no!no! Jeśli
          uznaje daną etykę, jak wyżej, to każda mama powinnna tolerować, że
          kradniesz, oszukujesz itd.?Zdumiewające!
          • krezzzz100 Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 16:06
            Kasprze, rozwód to nie kradzież ani inne przestępstwo.
            Za normalne uważam nie wchodzenie w czyjeś życie osobiste, nawet osób bliskich,
            jeśli sobie tego nie życzą.
            Mam wrażenie, że moje poglądy są normalne)))))
            • kasper254 Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 21:39
              1. Jesteś zbyt bystrą dziewczyną, aby rozumieć, że najczęściej dla
              kogoś, choćby jednej osoby, partnera czy dziecka,rozwód, podobnie
              jak i kradzież, czy "inne przestępstwo", narusza normy moralne. Jest
              więc godny potępienia.
              2. Normalną więc rzeczą wobec tego, że bliscy osoby, która popełnia
              dany naganny czyn, reagują tymże potępieniem, odrzuceniem,
              ostracyzmem. Biorąc to pod uwagę Twoje poglądy, krez, są
              nienormalne. Ale pocieszę Cię; "dewiacje" nie zawsze mają charakter
              naganny, często przyczyniają się do szybszego rozwoju, np.
              powstawania małżeństw okresowych, wynalezienia pigułki szczęścia
              itd. Dostojewski był na swój sposób dewiantem.
              3. Bliski mi człowiek wyparł się syna, który porzucił żonę i dzieci
              dla innej, dla szczęścia. Była to najwspanialsza matka, jaką znałem.
              I solidaryzowałem się z Nią
              4. Życzenie bliskich, żeby nie wchodzili w czyjeś życie osobiste,
              gdy mamy do czynienia ze złem, są także nienormalne, a przy tym
              niemoralne.
              • krezzzz100 Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 22:15
                1. Powtarzam, rozwód nie narusza norm moralnych. I nie jest godny potępienia.
                Rozwód jest prawem, z którego można skorzystać.
                2. Dziękuję za porównanie z Dostojewskim, tylko nie rozumiem płaszczyzny
                porównania. Ani ja piszę jak Dostojewski, ani on rozwodnik))))
                3. Czy przyczynię się do postępu społecznego- mam nadzieję)))
                4. Na swój sposób, to każdy jest dewiantem))))
                5. Porzucona żona bliskiego Ci człowieka ma się nijak do bycia dobrą matką.
                Chyba nie rozstali się z tego powodu, że była dobrą matką? gdyby była dobrą
                żoną (a Ty tego nie mógłbyś ocenić) to co innego))))

                No dobrze, Kasprze, pogadalim se wesoło, ale więcej nie musim, bo temat nie
                najweselszy(((((


                • kasper254 Re: MOja rodzina ma mi za złe 06.11.09, 12:47
                  Pogadalim sobie, krez, pogadalim, chociaż wesołość tematu nie
                  limituje jakości i ilości treści, ale Ty niewiele rozumiesz, albo
                  chcesz rozumieć. Wg Ciebie rozwód nie narusza norm moralnych, wg
                  mnie i nauki - tak. Rozwód jest instytucją prawną, ale nie prawem.
                  To duża różnica. Z Dostojewskim i koryfeuszami Cię nie porównuję,
                  ale jeśli już tak dopuszczasz - to masz dość wysokie wyobrażenia o
                  sobie.
                  Po drugie - dość składnie myślisz, aby nie rozumieć, iż rodzina
                  ma prawo oceniać, gdyż m.in. normy moralne niosą pewne wartości
                  ponadczasowe, znamienne dla danej wspólnoty, jej zwartości itd.
        • dorata351 Re: MOja rodzina ma mi za złe 09.11.09, 13:29
          No i tym sie róznimy, ja bym mojej nie odcięła, bo wiem, że wtrąca
          się w moje życie tylko wtedy gdy uważa, że jest to uzasadnione. I ja
          jej zdanie szanuje, nie dlatego, że musze, tylko dlatego, że chcę.
    • takajuzpo Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 19:10
      Moi rodzice zachowali sie na poziomie choc jak nie zawsze. Oczekiwalam tego co
      Ty masz a mialam pelne poparcie cokolwiek zrobie. Byly drobne sugestie czy dam
      rade, czy aby napewno tego chce i czy moze jednak jakos udalo nam sie dogadac.
      Ale zadnych takich tekstów w stylu wstydze sie za Ciebie i nie wiem po co Cie
      mam córko - nie bylo. Wiem ze musieli to sobie przetrawić, przemyslec i wiem ze
      to jakos zaakceptowali. Wiem ze bylo im ciezko przejsc od " u nas wszystko w
      porządku" do "rozwodzimy sie". Powiedz im ze robią ci krzywde piszac i mowiąc w
      ten sposob i jako rodzice myslalas ze beda Cie wspierac. Moze to pomoze im sie
      zastanowić nad swoim zachowaniem? Albo moze jest tak ze ta Twoja decyzja z
      jakiegos powodu jest dal nich nie do konca jasna? Ja bym pogadala z rodzicami a
      juz napewno nie udawala gluchą. Bo tak moga Cie ranic jeszcze dlugo mysląc ze to
      na Ciebie nie dziala.
      • handra Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 19:25
        Tak! - idz w dluga.

        Strasznie cieka byla ta Twoja milosc i krotka. Rodzice pojmuja
        odpowiedzialnosc za rodzine troche inaczej jak Ty.

        Nie zycze wszystkiego dobrego. Uwazam, ze przewrocilo Ci sie w glowie
        i powinna doswiadczyc w przyszlosci odwrotnej sytuacji,ktos bedzie
        kochal Cie krotko a potem odejdzie lakonicznie stwierdzajac-nie
        kocham.Jakie to plytkie, jakie banalne, jakie niedojrzale.

        Jestes na etapie nastolatki jezeli chodzi o dojrzalosc psychiczna.
        Tam sa randki, rozstania itp.ale Ty masz juz rodzine do diabla.
        • mysz.orek Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 20:14
          być może masz rację jeszcze nie jestem na tyle dojrzała aby być w małżeństwie ,
          popełniłam błąd myślałam, że będzie "fajnie".Obiadki, praca taka zabawa w
          dorosłość.ale po 5 latach razem stwierdziłam, że nie dorosłam.On chciał dzieci,
          kredyt na 30 lat.a ja chce studiować, podróżować,być niezależna i najważniejsza
          dla siebie.I tak chce randek, zakochania.bo jestem młoda.I nie chce
          unieszczęśliwiać jego, bo jest dobrym facetem.Popełniłam błąd, nie możemy płacić
          za niego do końca życia.I może miłość była cienka, bo o miłość trzeb dbać, a my
          nie dbaliśmy.I pewnego dnia nic z niej nie zostało.drogi się rozeszły i została
          pustka.MOżesz mnie oceniać jak chcesz.
        • takajuzpo Handra to do mnie? 05.11.09, 20:42
          handra napisała:

          > Tak! - idz w dluga.
          >
          > Strasznie cieka byla ta Twoja milosc i krotka. Rodzice pojmuja
          > odpowiedzialnosc za rodzine troche inaczej jak Ty.
          >
          > Nie zycze wszystkiego dobrego. Uwazam, ze przewrocilo Ci sie w glowie
          > i powinna doswiadczyc w przyszlosci odwrotnej sytuacji,ktos bedzie
          > kochal Cie krotko a potem odejdzie lakonicznie stwierdzajac-nie
          > kocham.Jakie to plytkie, jakie banalne, jakie niedojrzale.
          >
          > Jestes na etapie nastolatki jezeli chodzi o dojrzalosc psychiczna.
          > Tam sa randki, rozstania itp.ale Ty masz juz rodzine do diabla.

          Po drzewku patrząc wydaje mi sie ze piszesz do mnie a to sie jakos nijak ma do
          tego co napisalam. Wydaje mi sie?
          • handra Re: Handra to do mnie? 05.11.09, 22:24
            Nie, nie do Ciebie.

            Do autorki watku. Teraz jest jasne poznala innego i chce swoje
            szczescie budowac na nieszczesciu swojego meza. Bardzo to zalosne.
      • mysz.orek Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 19:27
        moja sytuacja ma jeszcze jeden aspekt.z moim mężem nie byłam szczęśliwa już od
        dawna tzn było dobrze, jak z kumplem, ale nie tak jak z facetem.i poznałam
        kogoś.Między nami nic nie było, aż do momentu w którym mąż się wyprowadził,
        wtedy wiedziałam , że tak naprawdę ten etap muszę zakończyć więc weszłam w
        znajomość, najpierw platoniczną, potem okazało się, że zakochaliśmy się w
        sobie.mamie powiedziałam o tym, że mąż ze mną nie mieszka po 3 miesiącach,
        zapytała czy kogoś mam, odpowiedziałam prawdę.NIestety potem nie mogłam jej
        przetłumaczyć, ze to nie jego wina, ze nawet jeśli nie będę z nim rozwód i tak
        wezmę.ona nie rozumie.sama przez chwile miała kogoś, kogoś kochała, nie ył nim
        mój ojciec.została.być może teraz obudziły się w niej lęki, że może źle zrobiła,
        może powinna walczyć o szczęście..nie wiem.NIe oczekuję, że mi pogratuluje.cała
        sytuacja jest trudna.
        • takajuzpo Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 20:47
          Zajażylam do kogo byl post Handry tongue_out
          mysz.orek jestes dziecinna i niedojrzala do malzenstwa albo ten drugi mocno Ci
          zawrocil w glowie.
          Wiec po co byl ten temat? Skoro juz wiesz dlaczego tak Cie inni traktują? A ja
          myslalam, ze to rodzice nie dorosli wink Ehh..
          • triss_merigold6 Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 21:07
            A daj spokój. Sama pod wpływem impulsu wzięłam ślub mając 24 lata,
            znajomość była krótka, nie mieszkaliśmy wczesniej razem i była to
            gigantyczna pomyłka. Obydwoje sie męczyliśmy a rozwód nie był żadną
            traumą, zero dzieci, zero wspólnego majątku, szybka sprawa w sądzie.
            Nie widzę powodu dla którego należałoby tkwić w błędzie młodości
            tylko dlatego, że nazywał się małżeństwem.
          • mysz.orek Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 21:31
            po co był ten temat?bo nadal nie rozumiem tego.co ma rozwód, nowy związek do
            moich rodziców?czy to ich życie >czy oni za mnie je przeżyją?czy to oni będą
            odpowiadali za moje błędy?nie.tylko ja.a co jeżeli po czasie okaże się, że to
            była najlepsza decyzja w naszym życiu, nikt nie cofnie już słów, które ona już
            powiedziała.
            • krezzzz100 Re: MOja rodzina ma mi za złe 05.11.09, 21:39
              > po co był ten temat?bo nadal nie rozumiem tego.co ma rozwód, nowy związek do
              > moich rodziców?

              I słusznie nie rozumiesz. Ja natomiast rozumiem Twoje rozczarowanie ich postawą.
              To nie jest dojrzała postawa. Powinnaś móc liczyć na ich dyskretne wsparcie.
              Ale, skoro nie możesz, i już to wiesz, to się postaraj od nich na ten czas
              emocjonalnie odciąć.
              • zbitejajo uciekaj 05.11.09, 22:32
                Poki nie ma dzieci, poki jestes niedojrzala, poki kochasz randki i
                zerwania.
                Chcesz byc odpowiedzialna czy musisz byc odpowiedzialna?

                Jesli nie musisz, to zmykaj.

                Malzenstwo to wstep do rodziny, rodzina to dzieci. Nie ma dizeci, na
                wstępie sie konczy. Gorzej jak zacznie sie od dzieci..

                Ja w tej chwili nie wiem co robić. 3 dni temu mialam zalamanie, a
                dzisiaj przywalałam sie kolegi..
                Mam 24 lata!

                Czuje sie stara, zgrzybiała, a ja chce tanczyc. Nie mam arytmi,
                alchajmera..

                Zabieraj zabawki i lec. Czy to do innego, czy do singielstwa. Nie ma
                to nzaczenia.

                Nie łam mu życia. Nie pakuj sie w kredyty, zobowiązania. W
                dzieci!!!!!

                Ja do teraz na malzenstwo sie nie zdecydowałam! Nigdy nie kojrzaylo
                mi sie z czym fajnym, jak Tobie... Fajna to mogla byc ceremonia, ale
                zwiazek to praca, to poświecenie. Mam 3 latka w domu!!!! I dla mie
                jest on obciązeniam, a za plecami słyszę.. ''chciałbym mieć
                corke''.. brrrr!!

                Wyszłaś za maz za moda, tak jak ja za malodo urodzilam dziecko...
                Zdceydowalam sie urodzić. Do ''30dziechy'' nie ma co myslec o
                dzieciach, o ślubach. Psychika wysiada.

                • sonia_30 Re: uciekaj 05.11.09, 22:47
                  To ja mam Zbitejajo pytanie: czy gdyby Twój partner wziął się w
                  garść i tak jak piszesz 'uniósł z Tobą ciężar życia', byłoby OK?
                  Przestałabyś się czuć stara i zgrzybiała? Czy to w nim tkwi główny
                  problem?
                  • emma_ja Re: uciekaj 05.11.09, 23:12
                    zmartwie cie.to moze trwac b.dlugo.

                    znajomy( po 30tce) po podjeciu decyzji o rozwodzie zostal zlinczowany niemal
                    przez rodzine. bliska i dalsza.smsy, rozmowy, żądania,utudnili co sie tylko dalo
                    utrudnic.
                    histeria zbiorowa.obraza trwa do dzis. rodzice ostentacyjnie demnostruja
                    kontakty z była juz zona. ojciec nie podchodzi do telefonu kiedy on dzwoni.i to
                    juz 3 lata.

                    zamiast pomocy i wsparcie w trudnej decyzji-odrzucenie, psychiczne molestowanie,
                    grozby, straszenie smiercia biednej mamusi z nerwow facet nabawil sie nerwicy,
                    poczucia winy na kolejnych 20lat,bal sie rozwiesc choc tego chcial.zostal
                    sam.swieta spedza u znajomych.
                    sredniowiecze sad
                    a to tacy porzadni polscy katolicy...w imie boga i nierozerwalnosci malzenstwa
                    niszcza czlowieka...



                    • daolina Re: uciekaj 06.11.09, 12:03
                      U mnie jest identyczna sytuacja, tyle,że jest tez dziecko. 10 lat po ślubie
                      minęła, ja mam prawie 30. znaliśmy się 2 miesiące nim zaszłam w ciążę, zaraz się
                      okazało,że mąż bierze narkotyki. Przez wszystkie lata robił to mniej lub
                      więcej.rodzina mi nie pomagała w tej kwestii, chodx wiedzieli, nigdy go nie
                      lubili. Postanowiłam odejść, potem kogoś poznałam, to wszystko było bardzo
                      trudne i jest nadal. Nie kocham go od dawna , chce się rozwieść i tu odezwała
                      się rodzina. Telefony, zawały i nagłe uwielbienie do męża , miesiąc temu
                      strasznie mnie zaszczuli, masakra. Bałam się złożyc pozew, nadal się boję, ale
                      trudno, to jest moje życie, chcą go leczyć , zyc z nim, niech sobie go wezmą i
                      żyją z narkomanem.Wiem co przeżywasz, wiem,że to jest straszne, ale to nasze
                      życie i same musimy podjąć decyzje, tyle,że ja musze jeszcze o dziecku myśleć.
                    • dorata351 Re: uciekaj 09.11.09, 13:40
                      A nie przyszło Ci do głowy, ze wpływ tego biednego człowieka w swoje
                      zniszczenie tez jest dość wyraźny. gdyby on zniszczył to byłoby ok,
                      a pewnie w jakims tam sensie zniszczył.
                  • zbitejajo Re: uciekaj 06.11.09, 20:30
                    Nie, w nim nie tkwi glowny problem.
                    Dzisiaj to odkryłam.

                    Oczywiście on mnie w czymś utwierdza, umacnia, ale to nie jego wina
                    i tak jak napisaliście: zaczynam od siebie.

                    Mma kilka alternatyw, zanim wygłosze ostateczny osąd. Trudno mi
                    jednak wziąc się w garść.
                    • bogusiamaria Re: uciekaj... uciekaj...uciekaj 06.11.09, 20:49
                      Poszłaś już dalej ..poza małżenstwo,odeszłaś emocjonalnie(a jeśli pokochałaś
                      kogoś innego..)-sama musisz sobie odpowiedzieć czy jest możliwy powrót.
                      I dla jakiej idei?
                      Powiem ściślej: czyjej?
                      Stawiasz sobie uczciwe pytania-odpowiedz sobie uczciwie i nie oglądaj się na
                      zdanie innych.
                • kicia031 To, co dobre dla ciebie 06.11.09, 16:29
                  Noekoniecznie jest dobre dla innych. Pisesz:
                  Do ''30dziechy'' nie ma co myslec o
                  > dzieciach, o ślubach. Psychika wysiada.


                  a ja chce tanczyc

                  Ja tez urodzilam dziecko w wieku 21 lat. i chociaz nie prztrwalo
                  moje pierwsze malzenstwo, to moj syn - teraz juz stary kon jest ta
                  rzecza, ktora sprawia, ze warto w ogole zyc ( no i oczyywiscie
                  mlodszy syn, ale nie o tym teraz). to ze ciebie przerasta
                  macierzystwo w wieku 20paru lat, to nie znaczy, ze wszystkich
                  przerosnie.
            • cojakco Re: MOja rodzina ma mi za złe 06.11.09, 13:59
              Bo dla Twoich rodziców małżeństwo to nie zabawa w dom, to nie piękna
              sukienka w dniu ślubu, to nie głupotka młodej dziewczynki. To
              odpowiedzialność za drugiego człowieka, to poważna decyzja na całe
              życie. Nie tak Cię wychowali żebyś się zabawiła, a potem przesiadła
              na nowszy model, mówiąc mężowi "koniec balu panno lalu". Twoi
              rodzice mieli nadzieję, że w dniu ślubu jesteś dojrzałą osoba, która
              rozumie sens małżeństwa, a nie chce się pokazać przed koleżankami w
              białej kiecuszce. Jak widać - bardzo się mylili, udowodniłaś im to.
              Weszłaś w nowy związek nie kończąc starego. Twoja mama wychodząc za
              mąż była pewnie w Twoim wieku, w życiu napotykała różne przeszkody i
              pokusy, a jednak wytrwała w małżeństwie. Dlatego nie jest w stanie
              zrozumieć Twojego postępowania. Udowodniłaś swoją niedojrzałość a
              Twoja rodzina wyraźnie Ci to wytyka.
              • mysz.orek Re: MOja rodzina ma mi za złe 06.11.09, 14:15
                Tylko po co to wytyka, jaki jest sens tego.Przeciez to nic nie
                zmieni.Tak byłam niedojrzała.Tak byłam za młoda.Tak, tak tak.ale
                teraz wiem , ze popełniłam błąd i co dojrzałym jest trwanie w tym
                stanie rzeczy?dojrzałością jest pakowanie się w dzieci jak się kogoś
                nie kocha?byliśmy na terapii, regularnie jestem u psychologa,
                próbowalam i nic.I teraz mam jak większość ludzi kiedy są problemy
                starać się je uciszyć dzieckiem żeby ratować małżeństwo..to jest
                prawdziwa dojrzałość według Ciebie.MOi rodzice wychowali mnie na
                osobę , która chce być szczęśliwa, która jest silna, potrafi
                podejmować nawet najtrudniejsze decyzje mimo wszystko, na osobę
                niezależną.a wiesz dlaczego moja mam wytrwała w małżeństwie?ze
                strachu , że sobie nie poradzi i tyle.Ja sie nie boję i to nas różni.
                • rybak Re: MOja rodzina ma mi za złe 06.11.09, 14:37
                  Sprawa jasna - nie kochasz męża - i pewnie już nigdy nie pokochasz. Dzieci nie
                  masz - na szczęście dla dzieci.
                  Pakuj się i wychodź w świat. Jeśli tego rzeczywiście chcesz i masz odwagę
                  próbować... ZANIM przyjdą dzieci.
                  Rodzice... to twoje życie. Ale pamiętaj - oni z racji wieku i doświadczen
                  życiowych już NIE MAJĄ złudzeń i uważają, że związek, w którym jesteś, da ci
                  dobrobyt i spokój. A to dla nich widać ważne, więc ich zrozum, nie pmusząc się
                  przecież podporządkowywać.
                  Za 10-15 lat spojrzysz za siebie i powiesz - dobrze że to zrobiłam, albo...
                  zrobiłam największy błąd mjego życia.
                  Ale to twoje życie. Ani rodzice, ani my Ci go nie ustawimy.
                  Taaa, jeśli naprawdę chcesz odejść - zrób to teraz, zanim pojawią się dzieci...
                • cojakco Re: MOja rodzina ma mi za złe 09.11.09, 08:44
                  Staram się zrozumieć postępowanie Twoich rodziców - ich sposób
                  patrzenia na świat i powód dla którego potraktowali Cię tak a nie
                  inaczej. Może mają wyrzuty sumienia, że zbyt mało rozmawiali z Tobą
                  przed ślubem, że potraktowali Cię jak osobę świadomą swoich decyzji.
                  Nie jest dojrzałością trwanie w nieszczęśliwym związku.
                  Unieszczęśliwiłaś faceta (swojego męża) i robiłabyś to nadal będąc z
                  nim. Nie mówię już o horrorze jaki byś zgotowała ewentualnemu
                  dziecku powołując je do życia w rodzinie bez uczuć. Ale czy dojrzałe
                  jest pakowanie się w nowy związek przed zakończeniem starego. Moim
                  zdanie Twoje postępowanie świadczy, że nadal jesteś niedojrzała.
                  Zabawa w małżeństwo się znudziła, chcesz być szczęśliwa więc
                  znajdujesz sobie nową zabawkę - romans. Najpierw zakończ jedno, daj
                  emocjom, myślom odpocząć, uporządkuj swoje życie a dopiero potem
                  zacznij budować nowy związek. Rozpad małżeństwa to nie jest nic
                  dobrego, ale też i nie koniec świata. Trzeba umieć dorośle
                  zakończyć, to co gówniarsko się zaczęło. Wyciągnij wnioski z
                  popełnionych błędów a nie zachowuj się jak smarkula. Z Twoich
                  wypowiedzi odnoszę wrażenie, że liczy się tylko Twoje szczęście, po
                  trupach - tak Cię wychowali rodzice?
    • mariola.maria Re: MOja rodzina ma mi za złe 09.11.09, 11:36
      Przeczytałam wypowiedzi i troche nie rozumiem:
      1. Dyskusje czy mysz.orek postapiła odpowiedzialnie czy nie
      decydując sie na slub i rozwód - nie pozostaje w związku z jej
      postem.
      2. w związku z postem jest odpowiedź na pytanie :
      Po jakim czasie rodzice, rodzina przestają rozwód trakotwać jak ich
      osobistą porażkę i powód do wstydu?
      moja obserwacja z zycia : najczęściej nidgy.


      W komentarzu do tego co napisałaś :
      NIe umiem im tego przetłumaczyć.

      nasuwa mi sie pytanie : A po im chcesz przetłumaczyć? Twoje zycie,
      Twoja sprawa, Twoje zdanie.
      Chcesz, żeby szanowali Twoje zdanie to nie staraj sie zmienic ich
      zdania...

      A co Cie obchodzi co Twoja mama, ciotka itp myśli o Twoim
      małżeństwie? To ty ślub z matka brałaś?
      Jezeli masz zaufanie do mamy i czujesz sie przy niej bezpiecznie to
      podyskutuj, weź pod uwagę jej argumenty i podejmij SAMODZIELNĄ
      rozsądną decyzję, jeżeli tego zaufania nie masz to po cholere
      dyskutujesz ?
      O ślubie /rozwodzie rodziców sie INFORMUJE a nie dyskutuje
      (szczególnie jak zyczliwości nie widać ani na lekarstwo..)

      • mysz.orek Re: MOja rodzina ma mi za złe 09.11.09, 14:35
        Dziekuję Wam za mądre slowa te które krytykują i te , które
        doradzają.
        Wtej sytuacji chyba najtrudniejsze jest to, że się zawiodłam.Na
        dzień przed tym jak jej powiedziałam mówiłam pewnej osobie, że moja
        mama mnie kocha i pomimo, ze mi nie pogratuluje,może ją rozczaruje
        to da mi wsparcie. Okazało się , że sytuacja jest inna.I nie chodzi
        o wsparcie typu:robisz dobrze.Chodzi o wsparcie- nie rozumiem twojej
        decyzji, ale kocham cię i jeśli będzie ci ciężko zawsze możesz na
        mnie liczyć.Tyle.
        • mariola.maria Re: MOja rodzina ma mi za złe 09.11.09, 15:55
          Chodzi o wsparcie- nie rozumiem twojej decyzji, ale kocham cię i
          jeśli będzie ci ciężko zawsze możesz na mnie liczyć.Tyle.

          Rozumiem, że tego chcesz.
          Najczęściej tego od rodziców nie dostajemy. Staram sie szanować, że
          rodzice po prostu nie chca/nie moga/nie uwazaja za słuszne? tego dać.

          Bez tego też można sobie świetnie poradzić, ostatecznie jak sie
          popatrzysz w lustro, to chyba całkiem fajna Cie rodzice zrobili?
          czasem to musi wystarczyć smile
        • wielbicielnaruto a ja myślę tak 11.11.09, 20:59
          1. na SMSy mamusi - odpowiedź prosta i szczera - nie zawracaj mi
          dupy swoimi złotymi myślami, bo mi się życie rozpada, a ty nie
          pomagasz, a wręcz przeszkadzasz".
          2. rozwód - w miarę szybki bez orzekania, skoro on nie zabiega a ty
          go nie kochasz to bye. Było, minęło.
          3. Brak dzieci i decyzji o nich - tu duża pochwała ode mnie. Tak
          jak mówisz dziecko nie jest remedium na kłopoty.
          4. Bierzemy papierki rozowodowe z sądu i se la vie!
      • krezzzz100 Re: MOja rodzina ma mi za złe 09.11.09, 22:10
        Mariolo.Mario,
        cieszę się, że ktoś jeszcze nie napada na autorkę wątku i nie wypowiada się w
        kwestii, która nie była przez nią poruszana.

        Mysz.orku, nie bierz do siebie krytyki Twojej osoby w kwestii rozpadu Twojego
        małżeństwa. Ludzie, którzy Cię personalnie krytykują, nie mają żadnych
        szczegółowych danych poza samym faktem. Fakt jest faktem i niczym więcej, z
        gołego faktu nie sposób wnioskować na takim poziomie, na jakim oni wnioskują.
        Tylko Ty wiesz, jakie było Twoje małżeństwo i co Tobą powoduje. Tylko Ty wiesz,
        czy nawaliłaś, czy nie. Czytaj te wypowiedzi jako projekcje własnych emocji i
        nierozwiązanych problemów.
        Ale nawet gdybyś nawaliła, to Twoje prawo do błędu, i dobrze, że chcesz
        rozwiązać problem TERAZ, zanim pojawiły się dzieci. Jeżeli nie kochasz męża,
        odejdź, i to jak najszybciej. Dobrze napisała Tris, przeczytaj jej wypowiedź raz
        jeszcze.

        Nie dyskutuj z rodzicami, jeśli nie masz od nich wsparcia. To Twoje życie, Twoje
        decyzje, Twoje błędy czy cokolwiek innego. Postaw granicę, i to szybko. Powiedz
        im, dlaczego.

        Gdybyś miała potrzebę porozmawiać, służę privem.

    • dorata351 Re: MOja rodzina ma mi za złe 10.11.09, 07:56
      Pewnie, ze zrobisz to co według Ciebie jest najlepsze. Ale nie
      odwracaj sie od swojej rodziny, nawet wtedy kiedy oni Twoim zdaniem
      odwrócili się od Ciebie. Jak to powiedziała mi moja stara ciotka,
      kiedy obraziłam się przez chwile na moja mame, bo powiedziała cos co
      mnie zabolało, męża dzis masz, jtro możesz nie mieć, ale matka
      zawsze będzie, niezmiennie taka sama, dlatego uważam że mimo
      wszystko trzeba starać się wytłumaczyć swoją decyzję, może nigdy jej
      nie zaakceptuje, ale kochać Cię nie przestanie. Może daj swojej
      rodzinie trochę czasu na przyzwyczajenie sie do nowej sytuacji.
    • ktozgadnie Re: MOja rodzina ma mi za złe 11.11.09, 22:48
      ja jestem przed rozwodem.rodzina jeszcze nie wie.tak czytam i myslę że dowiedzą
      się dopiero jak będzie po wszystkim,nie wiem czy to dobrze,ale tak przynajmniej
      nikt się nie wtrąca.
      • krezzzz100 Re: MOja rodzina ma mi za złe 12.11.09, 07:43
        W sytuacji, kiedy z dużym prawdopodobieństwem można przewidzieć, że stwarzaliby
        problemy (a decyzja i tak już podjęta), NIE MÓWIĆ.
        My tak zrobiliśmy. Dowiedzieli się kilka miesięcy PO.
    • crazyrabbit Re: MOja rodzina ma mi za złe 12.11.09, 00:22
      No cóż, doskonale rozumiem autorkę wątku, ponieważ moi rodzice
      również długo nie mogli zaakceptować mojej decyzji.
      Cholernie mi ich wsparcia brakowało, czekałam, że powiedzą mi
      właśnie: Nie zgadzamy się z twoją decyzją, ale będziemy z tobą, bo
      jesteś naszą córką. To nie nastąpiło.

      Jestem już kilka lat "po". Moim rodzicom "pomogło" zerwanie czy
      mocne ograniczenie kontaktów przez dłuższy czas, wyłaczanie
      telefonu, kiedy moja matka dzwoniła i zaczynała mnie obrzucać
      stekiem inwektyw, metoda "zdartej płyty"... Sposoby brutalne, ale
      skuteczne.

      Teraz dalej "szału ni ma", ale jest poprawnie. Nie ;pozwoliłam sobie
      wejść na głowę, zrozumieli w końcu, że to moje zycie i moje decyzje,
      a po jakimś czasie dotarło do nich, że ex nie był takim cudem, za
      jakiego go uważali.

      Rodzice, czy nie rodzice, musisz walczyć o siebie, bo to tylko ty
      ponosisz konsekwencje swoich wyborów.
      I dobrze, że dzieci nie masz, mądra decyzja.

      Pozdrawiam
      Królik

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka