Rozwód/Dzieci

24.11.09, 23:10
Trochę przydługawe będzie....
Wiele osób pisze, nie masz dzieci bierz rozwód bez wahania, a jak
dzieci są? To już koniec?
Jesteśmy małżeństwem 8 lat, mamy 2 synów 2lata i 8. Znaliśmy się 2
miesiące jak zaszłam w ciążę, pobraliśmy się po pół roku znajomości.
Przez pierwszy rok mój mąż nie pracował, utrzymywała nas jego matka
(w sumie przez 5 lat). Ja siedziałam w domu sama, najpierw z
brzuchem, potem z dzieckiem a mój mąż chodził sobie do kolegów,
wracał do domu pijany, nigdy nie mogłam na niego liczyć, miał zostać
z dzieckiem bo ja jechałam na studia to przychodził do domu nad
ranem ledwo trzymając się na nogach, przecież nie zostawię
niemowlęcia z pijanym, musiałam szybko podrzucić małego do jakiejś
ciotki i pędzić na pociąg. Wciąż się kłóciliśmy, ja z jednej strony
robiłam mu awantury o to, że pije i zostawia mnie samą, z drugiej
podtykałam obiadki pod nos, robiłam kanapeczki w kształcie
serduszek, jak był pijany a miał ochotę na seks też mu nigdy nie
odmówiłam (wsyd mi teraz o tym pisać!). Tak w skrócie wyglądał
pierwszy rok naszego małżeństwa. Potem poszedł do pracy, na miesiąc
dostawałam od męża 200 zł (na jedzenie?pieluchy?właściwie nie wiem
na co to było). Jak byłam w ciąży z drugim(nie żyje) i trzecim
dzieckiem to nawet musiałam sobie sama w piecu napalić tzn porąbać
drzewo, załadować wiaderko węgla, nie mieliśmy samochodu, nawet do
sklepu po zakupy nie poszedł, zimą szłam z ciężkimi zakupami, ile
razy wyrżnęłam na śliskiej drodze z wielkim brzuchem (ostatnie dwoje
dzieci rodziłam w zimie). Przez całe nasze małżeństwo jego ulubionym
miejscem do spania jest salon, przed telewizorem z piwem w ręku (co
jest/było dla mnie bardzo przykre jako dla kobiety). Przez ostatnie
3 lata co roku na 3 miesiące rezygnuje z pracy, siedzi sobie w domu,
przerzuca kanały w telewizorze, nie robi zupełnie nic, ja przychodzę
z pracy, sprzątam, piorę itd a on wychodzi do kolegów). Jego ojciec,
który mieszka za granicą, jak przyjeżdża do domu to zatrudnia obcych
ludzi, ponieważ mój mąż nie jest w stanie nic zrobić, czegoś
naprawić, porąbać drewno na zimę, węgiel wrzucić do piwnicy itp.Nie
je z nami posiłków bo woli przed telewizorem i reklamy oglądać i
mówi, żebym go do tego nie zmuszała bo on nie lubi czegoś takiego.
Na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy zabrał nas gdzieś (do
zoo i Krynicy, z dziećmi, i to po moich błaganiach i płaczach, żeby
się coś dziećmi zainteresował). Sam sobie zimą jeździ na narty,
nawet jak aktualnie wtedy nie pracuje i chcą nam odciąć prąd, ja
musiałam brać jedzenie od rodziców, bo nie miałam na chleb a on
sobie na nartach jeździł. Synowi tylko obiecuje, że go zabierze,
nauczy jeździć i na obietnicach się kończy.Na piwo i papierosy
zawsze ma pieniądze, mnie by do głowy nie przyszło żeby sobie
cokolwiek kupić a nie kupić chleba czy pieluch dziecku!
Ja pracuję, teraz jak mąż zrezygnował z pracy zabrałam mu samochód
bo wody do niego nie leję a on skoro nie tankuje to nie jeździ.
Pisałam tu kilka tygodni temu na forum, nie odzywaliśmy się z mężem
2 miesiące, ugadalismy się co do rozwodu i on wtedy powiedział, że
kocha mnie jak nikogo na świecie, umył naczynia, ugotował obiad i
przez tydzień przychodził spać do sypialni no a po tygodniu wszystko
wróciło do normy.
Starszy syn widzi co się dzieje, ostatnio pytał mnie czy ma jeszcze
tatę i, że się boi, że jak wyprowadzimy się do babci(mojej mamy)to
tata nie będzie go odwiedzał (Mój mąż zabronił mojej mamie
przychodzić do nas do domu, sam też nie jeździ do moich rodziców)
Boję się tego wszystkiego i najbardziej szkoda mi dzieci i tego jak
one to przeżyją. Ale to nie jest normalne małżeństwo ani normalna
rodzina, to nie tak powinno wyglądać. Nie mam siły, ostatnio
powiedziałam mężowi, że go nienawidzę. Ja chcę czegoś więcej od
życia niż takie byle jakie małżeństwo.
Ktoś ma jakąś radę?
    • woman-in-blue Re: Rozwód/Dzieci 24.11.09, 23:44
      Twoj maz jest alkoholikiem, a Ty jestes wspoluzalezniona. Jedyne
      wyjscie to leczenie odwykowe meza. Rowniez Ty potrzebujesz terapii.

      Istnieje mozliwosc skierowania alkoholika na przymusowe leczenie:

      www.eporady24.pl/przymusowe_leczenie_alkoholikow,artykuly,8,31,306.html
      • paulina812 Re: Rozwód/Dzieci 25.11.09, 08:43
        Od czego jestem uzależniona, od męża?
        • paulina812 Re: Rozwód/Dzieci 25.11.09, 08:45
          On nie robi w domu awantur po alkocholu ale pije codziennie.
        • scindapsus Re: Rozwód/Dzieci 25.11.09, 08:49
          poszukaj pomocy w AA
          dla rodzin alkoholikow
          jstes wspoluzalezniona
          a teraz google i czytamy
          o na przyklad to
          www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=strony&op=spis&id=206
          • paulina812 Re: Rozwód/Dzieci 25.11.09, 09:46
            Dzięki, poczytałam, nie pomyslałam w ogóle o tym ale jego rodzina
            mnie za to znienawidzi.
            A co z rozwodem? Mnie się już nie chce walczyć o to małżeństwo.
            • scindapsus Re: Rozwód/Dzieci 25.11.09, 10:07
              A co Cie obchodzi jego rodzina?O siebie i swoje dzieci się martw.
              A rozwod tez mozesz przeprowadzic
              Ale to musi byc Twoja decyzja a nie że glosowanie na forum i forum
              ci kaze .
              • paulina812 Re: Rozwód/Dzieci 25.11.09, 12:50
                Wiem, wiem ale czasem jak ktoś patrzy na sprawę z boku widzi ją
                zupełnie inaczej niż strona, której dotyczy
                Napisałam posta odnośnie dzieci a Wam pierwsze co rzuciło się w oczy
                to picie mojego męża (do którego ja z resztą już przywykłam i
                uznałam za normalne).
                • bogusiamaria Re: Rozwód/Dzieci 25.11.09, 13:19
                  Współuzależnienie w ALC to bilet w jedną stronę dla Ciebie i Twoich dzieci i
                  jeśli jeszcze tego nie widzisz idź na terapie dla współuzależnionych AA.
                  Natychmiast!
                  Ciągłe picie nie jest normalne-taki Twój wpis świadczy o tym,że masz też problem.
                  Nazwę to nad odpowiedzialnością.
                  Tak naprawdę to jesteś odpowiedzialna tylko za siebie i za własne dzieci!Nigdy
                  za wybór małżonka-bo on już wybrał i nie jesteś to TY ani dzieci!
                • woman-in-blue Re: Rozwód/Dzieci 25.11.09, 14:05
                  Napisałam posta odnośnie dzieci a Wam pierwsze co rzuciło się w oczy
                  > to picie mojego męża (do którego ja z resztą już przywykłam i
                  > uznałam za normalne

                  Zastanow sie, czy chcesz aby Twoi synowie powielali w przyszlosci
                  postawy , zachowania, wzorzec mezczyzny jakie prezentuje Twoj maz?
                  • paulina812 Re: Rozwód/Dzieci 25.11.09, 15:09
                    Właśnie tego najbardziej się boję, rodzice mojego męża dwukrotnie
                    się rozwodzili,(od kilku lat teściowa ma nowego męża) teść pije od
                    rana do wieczora, przyjeżdża do Polski na urlop, rano otwiera
                    butelkę piwa a wieczorem nie może ustać na nogach.
                    Moje dzieci widząc to wszystko(dziadka, ojca) uznają to za normalne,
                    nie chcę tego.
                    Ale...picie mojego męża nie jest takie straszne, jak już pisałam,
                    nie robi awantur, nie przyjeżdża do nas policja itd. Jak przychodzi
                    do domu pijany to usuwam się mu z dziećmi z drogi, wychodzę z
                    pokoju, staram się żeby dzieci nie kładły się późno, jak pije w domu
                    to też zabieram dzieci z pokoju i kładę do spania.
                    Kilka miesięcy temu mąż zgodził się pojechać z gdzieś pod warunkiem,
                    że ja prowadzę on pije, zgodziłam się, było jeszcze przed południem,
                    kupował jedno piwo za drugim, wiadomo jak zachowuje się człowiek po
                    kilku piwach, było mi wstyd przy obcych ludziach, jak wracalismy
                    wsiadł do samochodu z kubkiem piwa, ruszyłam, on się oblał, zaczął
                    się na mnie wydzierać jak jadę! Kazał zatrzymać mi się na stacji bo
                    mu się chce sikać, oczywiście wyszedł z reklamówką piwa, jechał z
                    nogami za oknem, był oblany piwem i wydzierał się na mnie.... I to
                    był właśnie moment kiedy powiedziałam sobie dość! Nie jestem szmatą
                    żeby ktokolwiek mnie tak traktował.
                    To wszystko nie zmienia jednak faktu, że jest mi bardzo ciężko,
                    aczkolwiek mam zawsze punkt odniesienia bo pochowałam synka i to co
                    teraz przechodzę i co czeka mnie w przyszłości to z pewnością
                    pikuś...Ah.......
                    • woman-in-blue Re: Rozwód/Dzieci 25.11.09, 16:37
                      aczkolwiek mam zawsze punkt odniesienia bo pochowałam synka i to co
                      > teraz przechodzę i co czeka mnie w przyszłości to z pewnością
                      > pikuś...Ah.......

                      Uwierz, ze nie pikus. Ja Cie nie strasze, tylko ostrzegam. Za trwanie w
                      roli ofiary placi sie ogromna cene. Poszukaj dobrego psychologa, naprawde
                      potrzebujesz pomocy!





                      • paulina812 Re: Rozwód/Dzieci 26.11.09, 06:33
                        I przyszłam po pomoc tutaj, do Was. Mimo wszystko wolę myśleć, że
                        rozwód i życie samej z dwójką dzieci nie jest takie straszne
                        • chalsia Re: Rozwód/Dzieci 26.11.09, 11:09
                          > Mimo wszystko wolę myśleć, że
                          > rozwód i życie samej z dwójką dzieci nie jest takie straszne

                          bo na pewno jest mniej straszne niż życie z alkoholikiem. W koóncu to TY
                          będziesz panią swojego i dzieci życia, a nie alkohol.
                    • a.niech.to Re: Rozwód/Dzieci 26.11.09, 12:55
                      paulina812 napisała:

                      > Ale...picie mojego męża nie jest takie straszne, jak już pisałam,
                      > nie robi awantur, nie przyjeżdża do nas policja itd. Jak
                      przychodzi
                      > do domu pijany to usuwam się mu z dziećmi z drogi, wychodzę z
                      > pokoju, staram się żeby dzieci nie kładły się późno, jak pije w
                      domu
                      > to też zabieram dzieci z pokoju i kładę do spania.
                      Życie Twojej rodziny jest zorganizowane przez alkohol. To także
                      współuzależnienie.

                      > Nie jestem szmatą
                      > żeby ktokolwiek mnie tak traktował.
                      Zachowaj w sobie tę myśl, bo jest jak najbardziej słuszna.
                • chalsia Re: Rozwód/Dzieci 26.11.09, 00:07
                  > Napisałam posta odnośnie dzieci a Wam pierwsze co rzuciło się w oczy
                  > to picie mojego męża (do którego ja z resztą już przywykłam i
                  > uznałam za normalne)

                  no bo właśnie główny problem NIE DOTYCZY dzieci ale CIEBIE, właśnie tego, że
                  uznałas alkoholizm męza za normę. Jesli Ty się z tym godzisz to ponosisz
                  odpowiedzialność za to, że Twoim dzieciom jest źle - na dodatek na pewno gorzej
                  niż gdybyś się z mężem rozwiodła.
                  • paulina812 Re: Rozwód/Dzieci 26.11.09, 06:31
                    Właśnie próbuję się z tego wszystkiego wykaraskać, stąd moja wizyta
                    na TYM forum, wiem, że długo to trwało bo 8 lat ale wreszcie spadły
                    mi klapki z oczu. A czy z alkoholizmem męża będę walczyć nie wiem,
                    nie zależy mi już na nim
                • a.niech.to Re: Rozwód/Dzieci 26.11.09, 12:46
                  paulina812 napisała:

                  > picie mojego męża (do którego ja z resztą już przywykłam i
                  > uznałam za normalne).
                  To jest istota współuzależnienia od alko.
    • woman-in-blue Re: Rozwód/Dzieci 25.11.09, 12:21
      Paulino, wspolczuje Ci bardzo. Wiem przez co przechodzsz, jestem byla zona
      alkoholika.
      Zacznij dzialac i to NATYCHMIAST. Zglos sie do poradni leczenia
      uzaleznien. Im dluzej bedziesz tkwila w chorym zwiazku tym tragiczniejsze
      beda skutki dla Ciebie i dzieci. Ratuj swoja godnosc, szacunek do siebie i
      ratuj swoje dzieci. One kiedys moga nie wybaczyc Ci tego, ze nie mialy
      spokojnego, bezpiecznego dziecinstwa. Ty jestes za nie odpowiedzialna.
      Zycze Ci z calego serca powodzenia. Jesli chcesz pogadac pisz na @
      gazetowa. Przytulam!
      • renebenay Re: Rozwód/Dzieci 25.11.09, 17:42
        Jedyne wyjscie jest opuszczenie meza,super ze masz prace a wiec za jednym
        zamachem niezaleznosc finansowa.
        Opuszczajac meza natychmiast starac sie o alimenty na dzieci oraz calkowicie
        zignorowac pijanstwo meza bo to jest jego zycie i niech robi(pije) dalej jak
        chce i ile chce.
        • a.niech.to Re: Rozwód/Dzieci 26.11.09, 18:01
          renebenay napisał:

          > Opuszczajac meza natychmiast starac sie o alimenty na dzieci oraz
          calkowicie
          > zignorowac pijanstwo meza bo to jest jego zycie i niech robi(pije)
          dalej jak
          > chce i ile chce.
          Jeśli alkoholik zechce być dobrym ojcem, rzuci picie i nim zostanie
          mimo rozwodu. Dzieci mogą tylko zyskać.
          • paulina812 Re: Rozwód/Dzieci 30.11.09, 20:38
            Dzięki za rady.
            W leczenie męża nie będę się już chyba bawić, nie zależy mi ani na
            nim ani na małżeństwie, dwoje dzieci na głowie już mi wystarczy.
            Ale jestem w szoku bo rozmawiałam z jego matką i kilkoma osobami z
            jego rodziny i powiedzieli żebym zrobiła co uważam, nikt na mnie nie
            naskakiwał, że to ja jestem ta zła, powiedzieli, że mam też prawo
            ułozyć sobie życie a że Jemu trafiła się najlepsza żona jaka mogła
            (tzn ja) bo gdyby to była jakakolwiek inna dziewczyna to zostawiłaby
            go po 3 miesiącach małżeństwa. Miło było mi to usłyszeć...
            No i ta rozmowa utwierdziła mnie w przekonaniu, że rozwód to jedyne
            wyjście z sytuacji.
Pełna wersja