Moje Dzieci

03.01.10, 16:09
Witam,
3 miesiące temu po 10 latach małżeństwa dowiedziałam się, że mój mąż
ma babę. Szok. Najgorsze jest jednak to, że mam 2 dzieci/które
chciałabym wychować jak najlepiej/ i....ta baba też. Zamieszkali
razem, a mój mąż organizuje domowe przedszkole zabierając moje
Dzieci do siebie na noc co drugi weekend. Nie było rozwodu, nie było
nawet pozwu. Czy to normalne, moralne, co on wyprawia?
    • zmeczona100 Re: Moje Dzieci 03.01.10, 16:14
      Moralne na pewno nie.
      Normalne? Dla takich typów, jak Twój (czy mój...)- jak najbardziej
      tak...
      • asien-ka33 Re: Moje Dzieci 03.01.10, 16:23
        uporałaś się jakoś z porblemem. Masz jakiś plan działania? Co z
        wychowaniem Dzieci?
        • handra Re: Moje Dzieci 03.01.10, 16:40
          To sa rowniez jego dzieci. Choc to przykre dla ciebie on ma do tego prawo.

          • asien-ka33 Re: Moje Dzieci 03.01.10, 16:46
            OK Ale jak teraz wychowywać Dzieci, żeby nie odbiło się "to" na ich
            psychice?
            • michszyb Re: Moje Dzieci 03.01.10, 16:55
              Możesz tak jak moja żona. Zamknij dzieci w domu i nie pozwól mu ich nawet zabrać
              na spacer. A, zabierz mu klucze od domu żeby mógł wchodzić tylko jak ty na to
              pozwolisz. Wytłumacz dzieciom ze ta Pani jest macochą, taką jak z Jasia i
              Małgosi. Jak będzie chciał dzieci zabrać z domu do wzywaj policje.
              • maza15 Re: Moje Dzieci 03.01.10, 17:04
                michszyb napisał:

                " A, zabierz mu klucze od domu żeby mógł wchodzić tylko jak ty na to
                pozwolisz."

                To akurat jest normalne.
                • michszyb Re: Moje Dzieci 03.01.10, 17:10
                  Policja była innego zdania
                  • maza15 Re: Moje Dzieci 03.01.10, 18:45
                    michszyb napisał:

                    > Policja była innego zdania

                    Nawet jeśli tak było...to wiesz,zwykla grzecznosć i szcunek dla
                    drugiej osoby wymaga,by zostawić klucze do mieszkania w takiej
                    sytuacji,a nie włazić z buciorami kiedy ma się ochotę.Nie mieszkasz -
                    naucz się pukać.
                    • michszyb Re: Moje Dzieci 04.01.10, 10:18
                      "ukrywasz dzieci - nie oczekuj pukania" -mógłbym rzec
              • asien-ka33 Re: Moje Dzieci 03.01.10, 17:18
                Nie chcę zamykać dzieci w domu, ani zabraniać kontaktów z Ojcem, ale
                do baby mam pretensje, bo zamieszkała przed rozwodem z moim meżem a
                dzieci poznały panią bez zadnego przygotowania, rozmowy.
                • sonia_30 Re: Moje Dzieci 05.01.10, 14:49
                  Pretensje możesz mieć przede wszystkim do swojego męża, że
                  zamieszkał z kobietą przed rozwodem, że przestawił panią z marszu.
        • zmeczona100 Re: Moje Dzieci 04.01.10, 12:19
          asien-ka33 napisała:

          > uporałaś się jakoś z porblemem. Masz jakiś plan działania? Co z
          > wychowaniem Dzieci?

          Mam tylko jedno dziecko- jest już w zasadzie nastolatkiem, więc sam
          już umie dokonać oceny postępowania ojca; ja się do tego nie wtrącam
          poza tym, że jeśli mówimy o jakichś sprawach czy postępowaniu, to
          staram się nawiązywać do odpowiedzialności, przyzwoitości,
          lojalności, zasad etycznych, no i tego, co jest ogólnie uznane jako
          norma. Przykłady- ktoś w naszej obecności, przy ladzie sklepowej,
          klnie na swoją matkę (taki wyrostek jeden)- w drodze do domu
          rozmawiamy o tym, jak i dlaczego okazuje się szacunek innym, co to w
          ogóle jest, czy każdemu przynależy szacunek etc. Albo w jego klasie
          jeden z kolegów podstawił nogę dziewczynce, która w wyniku tego
          złamała nogę- gadamy o odpowiedzialności, normach. Po prostu- wyszłam
          z założenia, że jeśli moją największa porażką życiową byłoby
          wychowanie syna "na obraz i podobieństwo" jego ojca, to muszę JA w
          jakiś sposób wskazywać mu na te ważne- moim zdaniem- aspekty życia w
          społeczeństwie.

          Oprócz tego ważny jest przykład własny- np. kiedy moja przyjaciółka
          chorowała, to mimo niedogodności, związanych z fatalną pogodą i
          konieczności wyjazdu na drugi koniec miasta, robiłam to, aby ją
          odwieźć do lekarza, no i potem robiłam zakupy i zawoziłam obiad- to
          była to kolejna okazja do rozmowy o wartości przyjaźni i tym, jakie
          obowiązki ona na nas nakłada, ale i jakie korzyści z tego można
          czerpać. Myślę zresztą, że to wychowanie przez przykład, od początku,
          jest najważniejsze dla ukształtowania wrażliwego, odpowiedzialnego
          człowieka, ale z odrobiną zdrowego egoizmu. Przykład mojego męża
          wskazuje, że to, co się wyniesie z rodziny, jest najtrwalsze i rzadko
          kiedy samo znika.

          Jeszcze mój mieszka w naszym mieszkaniu i w ich schadzkowej,
          wynajętej kawalerce (ona ma dzieci i "mój" funduje im modne, drogie
          ciuchy, zabiera do SPA itd. A co - ma gest uncertain), rozmawia z nią przez
          telefon w obecności syna, robią razem zakupy, co widział m.in. syn.
          Generalnie może mam łatwiej, bo moje dziecko jest już starsze, no i
          nie miało z ojcem nigdy silnych więzi i dobrych relacji; kiedy
          dostałam wreszcie pismo z sądu z wyznaczoną datą pierwszej sprawy,
          syn zapytał, czy nie da się tego przyspieszyć (okres oczekiwania u
          nas to prawie pół roku od złożenia pozwu...).
    • michszyb Twoje Dzieci? 03.01.10, 16:47
      Zastanów się dobrze czy dzieci są TWOJE??
      • kasiapfk Re: Twoje Dzieci? 04.01.10, 08:47
        Są JEJ, są też Jego dziećmi.
    • maza15 Re: Moje Dzieci 03.01.10, 16:55
      Dobrze,że pozwalasz mu się widywać z dziećmi i pozwalasz zabierać na
      noc.Domyślam się jak musi być Ci ciężko,jakie widzisz zagrożenie
      w "babie",jednak z czasem to znormalnieje,a kontakt dzieci z ojcem
      pozostanie.
      Pytasz,czy to normalne,moralne...nie,ale jeszcze gorzej,gdy ojciec
      odchodzi i zapomina o istnieniu dzieci.

      Wspominasz o pozwie - przecież możesz go złożyć,przeprowadzić rozwód.
      To nie Twoje,ale wasze dzieci.Mimo wszystko.
      • asien-ka33 Re: Moje Dzieci 03.01.10, 17:25
        Dzięki. Wiesz, nie mam zamiaru pierwsza występować o rozwód. W tej
        chwili próbujemy dojść do porozumienia w sprawach podziału majątku,
        którego z resztą nie ma, tylko kredyt o mieszkanie.
        • tricolour To żle... 03.01.10, 17:54
          ... jeśli chcesz dzielić majątek będąc w małżenstwie. Zresztą mało
          który sąd (czy też bank) na to sie zgodzi, bo co z tego, że
          podzielicie majątek z konkretną datą skoro "od jutra" dalej jest
          małżeńska wspólnota majątkowa.
          • ulkar Re: To żle... 03.01.10, 17:57
            teoretycznie... chociaż nie wiem po co... mogą podzielić a od
            konkternego dnia spisać notarialnie intercyzę ...
          • asien-ka33 Re: To żle... 03.01.10, 18:12
            Wiem, ze do rozwodu dojdzie. Teraz ważą się sprawy wysokosci
            alimentow na dzieci i sprawa mieszkaniowa. I musze to przetrwać
          • airam.as Re: To żle... 03.01.10, 19:12
            tricolour napisał:

            bo co z tego, że
            > podzielicie majątek z konkretną datą skoro "od jutra" dalej jest
            > małżeńska wspólnota majątkowa.

            Brednie.
            zawiera się (oprócz podziału majątku) rozdzielnośc majatkową mimo braku rozwodu. I 'od jutra" każdy pracuje na swoje. Zero wspolnoty majątkowej.
            • tricolour Samo "się zawiera"? 03.01.10, 19:34
              Samo się weźmie, napisze i opłaci u notarusza dwie sprawy: podział
              majątku i intercyzę?

              Poza tym, że musi być zgoda co do podziału i chęci rozdzielności
              majątkowej, bo przy braku zgodu nie ma czego szukać u notariusza.

              Więc nie takie brednie.
              • airam.as Re: Samo "się zawiera"? 03.01.10, 19:45
                tricolour napisał:

                > Samo się weźmie, napisze i opłaci u notarusza dwie sprawy: podział
                > majątku i intercyzę?


                Czepiasz się słów. Własnie przez taka lub podobna postawę (czepilaska i bez
                uzasadnienia) - rozwodzacy się małzonkowie nakrecają się nawazajem do granic
                absurdu.
                Musialbyś być półglowkiem, zeby nie móc właściwie odczytać zwrot " weźmie się,
                czy też złoży się wniosek o rozdzielnośc majątkową". W domysle - jasne jest - za
                zgoda obu stron. Bo małżeństwo i majątek wspolny dotyczy obojga.
                Więc nie rozumiem tego czepiania się.

                tricolour napisał:

                bo co z tego, że
                > podzielicie majątek z konkretną datą skoro "od jutra" dalej jest
                > małżeńska wspólnota majątkowa.

                Powiem inaczej w takim razie. To z tego, że jak majatek został podzielony i
                zostala zawarta rozdzielność majątkowa, to od "jutra" każde z małżonków jest na
                swoim, odrębnym, a nie na wspolnym - mimo braku rozwodu.

                Teraz jest gUt, Panie czepialski?
                wink
                • tricolour Ja się czepiam? 03.01.10, 19:55
                  Czy jest w tym wątku jakas Twoja wypowiedź skierowana do autorki
                  wątku, w której jej pomagasz? Nie ma.

                  Są za to inne wypowiedzi, w tym do mnie z jakimś
                  kretyńskim "brednie" - i to jest właśnie czepianie się.

                  • airam.as Re: Ja się czepiam? 03.01.10, 20:10
                    tricolour napisał:

                    > Czy jest w tym wątku jakas Twoja wypowiedź skierowana do autorki
                    > wątku, w której jej pomagasz?

                    --Jest. Prostowanie Twoich jak się sam racyzłeś wyrazić - kretyńskich bredni.
                    W stylu - że "od jutra" wszystko pozostaje tak samo, mimo podzialu majątku.


                    >>Nie ma.

                    To jest Twoje zdanie.
                    A ja mam prawo wyrażać swoje, zgodnie ze swoją wiedzą. I prostować brednie
                    interlokutorów.

                    • tricolour Bo "od jutra" pozostaje... 03.01.10, 20:54
                      ... czego jakoś nie możesz zrozumieć innym prawiąc zarzuty.

                      Podział majątku to jedna sprawa. Intercyza, to drugia z pierwszą nie
                      mająca nic wspólnego. To są dwie odrębne sprawy, na które zwróciłem
                      uwagę naszej koleżance, która tylko - jak pisze - zajmuje sie
                      podziałem majątku, który mało da jeśli dalej będzie w małżenstwie.

                      Rozumiesz czym się różni podział majątku od zniesienia wspólnoty
                      majątkowej?
                      • airam.as Re: Bo "od jutra" pozostaje... 03.01.10, 21:14
                        tricolour napisał:

                        >
                        > Rozumiesz czym się różni podział majątku od zniesienia wspólnoty
                        > majątkowej?

                        Tak jakby.


                        Z pierwszego postu mojego:
                        "zawiera się (oprócz podziału majątku) rozdzielnośc majatkową mimo braku rozwodu. I 'od jutra" każdy pracuje na swoje. Zero wspolnoty majątkowej. "

                        Ty mówisz o zniesieniu wspolnoty majatkowej a ja o rozdzielności majatkowej (może bardziej potocznego wyrazu uzyłam),tym niemniej jest to to samo w świetle prawa. Ponadto - w określonych sytuacjach wystarczy że jeden z małzonków wystapi o rozdzielność majatkową (to a propos Twojego, że tylko za obopólna zgodą da się ustanowić rozdzielnośc majatkową) - i wtedy nie będzie potrzebna zgoda drugiej strony. To tak, gwoli ścisłości.

                        Czytać , Panie, czytać, i rozumieć.
                        I nie czepiać się niepotrzebnie.


                        • tricolour A do kogo "się wystąpi"? 03.01.10, 21:26
                          Do sądu? Owszem.

                          Tyle, że ja o notariuszu... pani umiejąca czytać, która nie
                          zauważała różnicy między sądem, a notariuszem.
                          • airam.as Re: A do kogo "się wystąpi"? 03.01.10, 21:41
                            tricolour napisał:

                            > Do sądu? Owszem.
                            >
                            > Tyle, że ja o notariuszu... pani umiejąca czytać, która nie
                            > zauważała różnicy między sądem, a notariuszem.


                            Take it easy, Tricolour, ale bądz bardziej precyzyjny na przyszlośc.
                            Raz powiedzialeś o sądzie, a raz o notariuszu.
                            Dzielenie majątku czy to przed sądem, czy przed notariuszem ma tę samą moc prawną.
          • pyzz Re: To żle... 05.01.10, 17:11
            A priori ZUPEŁNIE SWOBODNIE można bez ŻADNEGO rozwodu wystąpić o rozdzielność
            majątkową.
            Mówią o tym przepisy kodeksu R.O. rozdz. III "Przymusowy ustrój majątkowy".
            Czy napisałeś, ze się nie da dlatego, że zapomniałeś o tych przepisach, czy
            dlatego, że sądzisz, że sąd nie uzna ww powodów za wystarczające?
            • tricolour Jeśli to do mnie było... 05.01.10, 17:18
              ... bo trudno określić po "odległości" w drzewku, to ja pisałem o
              podziale majątku podczas trwania małżeństwa, a nie o rozdzielności
              majątkowej. Także o podziale pisała autorka wątku.
        • kicia031 to dobrze 03.01.10, 19:19
          ze uzgadniacie podzial majatku miedzy soba, przed rozwodem.
          Zaoszczedzicie sobie mnostwo przykrosci i kosztow.
    • youpic Re: Moje Dzieci 03.01.10, 20:08
      A gdyby sytuacja była odwrotna. I to ty byś się wymixowała z małżeństwa i
      zabrała dzieci do kochanka to co...???
      • handra Re: Moje Dzieci 03.01.10, 20:27
        Trudno aby taka sytuacja nie odbila sie na psychice dzieci.

        W jednym bylismy zgodni z moja ex. Powiedzielismy dziecku,ze jest kochane przez
        ojca i matke tak samo mocno, ale rodzice nie moga razem zyc, bo sie nie
        rozumieja. Narazie akceptuje takie wytlumaczenie.

        Wiem co Cie boli. Jeszcze nie mam takiej sytuacji, ale kiedys bedzie i tego sie
        boje, chyba sie wsciekne jak sie dowiem,ze jest inny facet, ktory moze wiecej
        czasu spedzac z moim synem jak ja, ze moze uczestniczyc w jego codziennym zyciu,
        podczas kiedy to ja mam wyznaczone dni. Ale ucze go tego samego czego uczylbym
        go mieszkajac z nim. Samodzielnosci, wrazliwosci, sluchac muzyki, ogladac chmury
        i slonce, plywac, nurkowac, jezdzic na lyzwach, grac w chinczyka,
        warcaby,Piotrusia idt...
        • youpic Re: Moje Dzieci 03.01.10, 20:42
          wiem o tym doskonale lecz gdy kobieta robi takie rzeczy to jest to baaaaardzo
          moralne.

          znalezione na forum:
          forum.gazeta.pl/forum/w,24087,101264084,101264084,prawie_eks_nowy_partner_dziecie.html
          w sumie to ciekawe co się dzieje teraz ale mimo wszystko daje pogląd na sprawę.
        • handra Re: Moje Dzieci 03.01.10, 20:44
          P.S .. masz racje, dzieci powinno sie przygotowac na takie zmiany.

          Starj sie zrobic to Ty, bo Twoj szanowny chyba nie potrafi.
          A co do "baby" wiesz moze ona tez porzucona i lapie sie wszystkiego co sie nawinie.

          Sa ludzie, ktorzy nie maja i miec nie beda - klasy.Sa tez i tacy, ktorzy maja
          wyzsze wyksztalcenie ale brakuje im freblowki.
          • asien-ka33 Re: Moje Dzieci 05.01.10, 06:51
            Dziękuję Ci za te slowa. Dzieci własnie wróciły od Ojca /zabrał je
            do SPA oczywiście w komplecie z babą/ i młodsze dziecko ma odparzoną
            pupę. Jak mam zaaregować? .....Jeszcze jeden aspekt sprawy...Baba
            zamieszkała z nim wiedząc, że ten facet jeszcze nie ma rozwodu, o
            tak z dnia na dzień. Maz planuje zabrać nasze starsze dziecko za
            granice na narty i syna "baby". Ja nie pozwoliłabym obcemu facetowi
            po 3 miesiącach znajomości na takie akcje...A może rzeczywiście
            jestem jakaś staroświecka
            • ania7718 Re: Moje Dzieci 05.01.10, 10:25
              Są tacy ludzie zarówno mężczyźni jak i kobiety którym nic nie
              przeszkadza, przed niczym sie nie cofną, nie znają
              moralnnych/etycznych.Mój ex mąż związał się z Panią po rozwodzie z
              dzieckiem wówczas gdy byliśmy jeszcze małżeństwem, kobieta
              wiedziała, że jest on żonaty, i nie przeszkadzało jej to romansować.
              Jemu też nie przeszkadzała zdrada.Tak im śpieszno było być ze sobą,
              że żadne bariery nie były ważne.Niektórych nie obchodzi że przez
              nich ktoś cierpi, co powiedzą ludzie.Liczy się tylko ich własny
              tyłek i przyjemności.
            • anna.zetka Re: Moje Dzieci 05.01.10, 14:44
              Kobieto, opanuj się.

              To nie żadna "baba" jest odpowiedzialna za to w jakim stanie dzieci
              wracają do domu, tylko ich ojciec, a zatem Twój jeszcze mąż.
              Jakiekolwiek pretensje możesz mieć tylko do niego i tylko z nim na
              ten temat możesz rozmawiać.
              "Baba" nie ma żadnych obowiązków wobec Twoich dzieci - dla niej mogą
              chodzić głodne, zasmarkane czy odparzone.

              Kwestia moralności czy też jej braku jest zupełnie inną sprawą.
              • asien-ka33 Re: Moje Dzieci 05.01.10, 16:37
                No więc właśnie chcę się opanować, tylko nie za bardzo wiem jak
                • titta4 Re: Moje Dzieci 05.01.10, 21:26
                  słuchaj....ja byłam(jestem?) w podobnej sytuacji.Róznica taka,że a-mój jeszcze
                  mąż nie odszedł do baby, ale poznał ja póxniej, zamieszkał z nia jakieś pół roku
                  po naszym rozstaniu,b-już nie zabiera tam dzieci....W ogółe do nich nie
                  przyjeżdża i to nie dlatego bynajmniej że ja miałam cos przeciwko(bo nie
                  miałam-serio!)Po prostu....układa sobie nowe życie i chyba w nim nie ma miejsca
                  dla swoich dziecisad((No i jej nastawienie nie jest bez znaczenia....A teraz
                  wyobraź sobie, jak się czuja moje córki.Jak płacza i pytają, czy tata już ich
                  nie kocha bo ma inne dzieci.To jest dramat na miare kilku latsad((Ty dasz
                  radę.Rozumiem twoje rozżalenie, ale dzieciom tata potrzebny jest i jesli tylko
                  chce się z nimi widywać-zagryź zęby i wytrzymaj.Dzieci Ci podziękują kiedyś,
                  jestem pewna.Trzymaj sie ciepło!
                  • asien-ka33 Re: Moje Dzieci 05.01.10, 21:43
                    Witaj,
                    Jesteś naprawdę bardzo ciepłą osobą, skoro jesteś w stanie pocieszyć
                    mnie, choć sama Jestes w faktycznie gorszej sytuacji. Jaki czas
                    Trwasz "w tym"? Pogodziłaś się? co mówisz Dzieciom?
                    • titta4 Re: Moje Dzieci 05.01.10, 22:00
                      Wiesz, przeżyłam juz wszytskie mozliwe etapy-od wściekłości,przez prośby, po
                      rozpacz(bo cierpią najważniejsze osoby dla ciebie)po walkę róznymi
                      metodami....Aż przyszło pogodzenie.Nie zmusze go do miłości ,nie mam wpływu na
                      jego uczucia względem dzieci.Taki jest.I to mówie teraz dziewczynkom gdy
                      tęsknią-że tata je pewnie na swój sposób kocha,ale nie umie tego okazać...I że
                      maja prawo byc złe i rozżalone, tęsknic i go kochać.nic wiecej nie moge
                      zrobić.Musze wierzyć- i wierzę-że sama potrafie zapewnić im szczęśliwe
                      dzieciństwosmileWiesz, co mówi często moja młodsza?"Kto jak nie my mamusiu"smile)))
                      Asiu, Ty tez dojdziesz do tego etapusmileZrozumiesz,że walka nie ma sensu i że w
                      tym wszytskim najważnejsze jest dobro dzieci.Teraz rozumiem sprawa jest bardzo
                      świeża-masz prawo do hustawki uczuć.ale to miniesmile
                      Acha-Rozstaliśmy sie ponad rok temu,A dwa tygodnie temu złozyłam pozew.
                      Ile maja Twoje dzieci?To ważne, bo młodsze lepiej znoszą (tak myślę) taka
                      sytuacje niz starsze.Moje panny maja 5 i 10 lat.
                      Pozdrawiam cieplutko i trzymaj się-jak chcesz to pisz na priv.
                      • asien-ka33 Re: Moje Dzieci 05.01.10, 23:27
                        nie myliłam się co do Ciebie, nie tylko Jesteś bardzo ciepła ale
                        silna i zrownnoważona. Zazdroszę. Moje Dzieci mają 7 lat i 2 latka.
                        Liczysz na "nową miłość"?
    • crazyrabbit Re: Moje Dzieci 06.01.10, 01:18
      Asieńko, w tej sytuacji najważniesze jest to, że Ty nie ograniczasz
      ojcu kontaktów z dziećmi. To JEST moralne i to będzie procentować.

      Poczytaj forum smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja