Dodaj do ulubionych

Sprawy majątkowe

21.01.10, 13:28
Witam

rozwodzimy się z żoną, pierwsza rozprawa za miesiąc. Wyprowadziłem się ponad trzy miesiące temu zostawiając prawie wszystko. Jedyne co wziąłem to swoje auto. Na dzieci daję pieniądze równiez kupuję od czasu do czasu jakieś gry, potrzebne książki, rzeczy lub też daję chłopakom jakies drobne do ręki. Żona też zarabia całkiem nieźle i w zasadzie mogłaby obejść się bez mojej pomocy. Jednak problem nie dotyczy alimentów i finansowania dzieci a dotyczy majątku. I im bliżej rozprawy, tym większe mamy spięcia w tym temacie.
Sytuacja wygląda tak, że mamy dwa mieszkania które wynajmujemy. Te mieszkania otrzymalismy po rodzicach, jedno po moich, drugie po teściach i zawsze była mowa, że w przyszłości damy je dzieciom. Jednak sytuacja trochę się zmieniła i chciałbym teraz odzyskać mieszkanie po moich rodzicach ponieważ nasze wspólne mieszkanie zostawiam żonie.
I tutaj pytanie nie tyle natury prawnej ile znajomości natury kobiecej i pytanie raczej do kobiet, co mam zrobić, jak przemówić do żony, żeby się zgodziła na moją propozycję? Zaznaczam, że nie chcę szarpać się w sądach, nie chcę awantur, nie chcę wojny. Usunąłem się w cień jak tylko mogłem, żeby jej nie drażnić swoim widokiem. Z synami widuję się raz na tydzień raz na dwa tygodnie, wszystko po to by nie zarzucała mi, że ją nachodzę i żeby nie wywoływać awantur. Jednak po każdym spotkaniu odnoszę wrażenie że nie wiem jak ją zadowolić, nie wiem co powinienem zrobić żeby zrozumiała że nie życzę jej źle, że zaopiekuję się dziećmi jeśli będzie taka potrzeba, że chłopaki mogą na mnie liczyć jeśli tylko ona się zgodzi.
Problem w tym że ja wiem czego ja chcę ale ona chyba nie wie czego ona chce. Nie chciałbym aby sprawa oparła się o sądowny podział majątku.
Obserwuj wątek
    • tricolour Rzecz jest pewnie prostsza niż Ci się wydaje... 21.01.10, 13:48
      ... najprawdopodobniej nic nie przemówi do żony (lub męża, bo to
      wszystko jedno) poza sądowym podziałem majątku. Określ majątek
      odrębny, które każde z Was miało przed slubem, majątek wspólny i do
      sądu.

      Nie oczekuj, że żona (mąż) zrobi cokolwiek dla Ciebie, bo te czasy
      już minęły.
      • paxus_estin Re: Rzecz jest pewnie prostsza niż Ci się wydaje. 21.01.10, 14:02
        Przed ślubem nie mieliśmy nic. Mieszkania po rodzicach jej i moich otrzymaliśmy
        później, w trakcie małżeństwa. Miały być dla dzieci.
        Ja nie oczekuję, że żona zrobi coś dla mnie. Oczekuję zupełnego minimum -
        chciałbym odzyskać mieszkanie moich rodziców ale ona nie przyjmuje do wiadomości
        że czasami umowy ustne podlegają renegocjacji ze względu na zmianę sytuacji.
        Powtarzam, nie chcę dzielić majątku w sądzie. To jest ostateczność.
    • scindapsus Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 13:53
      Za mało danych.
      Czy mieszkanie po Twoich rodzicach zostało darowane/zapisane Tobie i
      tylko tobie czy tez Tobie z żoną?

      • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 14:07
        Odpowiedziałem wyżej.
        • scindapsus Nie, nie odpowiedziałeś 21.01.10, 14:29
          Ja się pytam o to kto jest właścicielem mieszkania które "dostałeś
          po rodzicach/od rodziców"
          Inaczej-kto w akcie notarialnym figuruje jako własciciel?
          Czy tylko Ty czy też rodzice darowali mieszkanie Tobie i żonie.
          To że cos "ma być" nie jest odpowiedzią.

          Jesli tylko ty to-wymawiasz lokatorom zgodnie z terminem jaki jest
          wpisany w umowie, i zamieszkujesz w tym mieszkaniu
          Jesli zaś włascicielami jesteście obydwoje , a zona się uprze to
          niestety ale czeka Was sądowy podział majatku.

          a jesli dzieci to nie wiem i się poddaję.
    • kicia031 Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 14:16
      Ale mieszkanie, ktore odziedziczyles po rodzicach nie wchodzi
      przeciez do majatku wspolnego, nawet jesli zostalo odziedziczone w
      czasie malzenstwa, wiec chyba problem w ogole nie istnieje?
      • z_mazur Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 14:31
        Jeśli zostało podarowane w trakcie trwania małżeństwa, to wchodzi w
        skład wspólnego majątku.

        I tak trzeba będzie porządek z majątkiem zrobić. Potrzebne są akty
        notarialne przepisujące majątek wspólny na poszczególne osoby, więc
        jeśli żona nie chce negocjować, to po prostu się rozwiedź, a potem
        przygotuj wniosek o podział majątku. Koszty nie są aż tak wysokie
        (1000 zł). Jesli na wasz majatek składają sie 2 mieszkania o
        porównywalnej wartości, to po prostu każde z was dostanie po
        mieszkaniu i sprawa z głowy. Jest oczywiście jeszcze kwestia
        samochodu i innych ruchomości, ale z podziałem takich składników
        przeważnie nie ma aż takich problemów.

        Jak juz wspomniałem kwestie dotyczące nieruchomości trzeba i tak
        unormować notarialnie. Można to zrobić albo dobrowolnie u
        notariusza, albo sądownie (polubownie, lub w przypadku braku zgody
        na sposób podziału zdać się na werdykt sądu). Podział sądowy przy
        większej wartości majątku jest zdecydowanie tańszy, chociaż może
        potrwać parę miesięcy.

        Opłaty notarialne są naliczane od wartości majątku, którego dotyczy
        akt i w przypadku dwóch mieszkań mogą być dość wysokie.
      • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 14:36
        Mój ojciec i jej rodzice umarli kiedy już byliśmy małżeństwem. Otrzymaliśmy ona
        i ja w spadku dwa mieszkania. Wynajmowaliśmy te mieszkania przez ostatnie trzy
        do pięciu lat. Jest to nasz wspólny majątek. Co konkretnie mam zrobić aby
        odzyskać to mieszkanie?
        • z_mazur Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 14:50
          Pisałem powyżej.

          Po pierwsze znieść wspólnotę majątkową, albo notarialnie, albo
          poprzez rozwód, a następnie podzielić majątek, albo notarialnie
          (szybko, ale wymaga współpracy małżonków i sporo kosztuje), albo
          sądownie (trwa parę miesięcy i może być bardzo tanie jeśli jest
          zgoda, lub tanie jeśli tej zgody nie ma).
          • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 15:16
            z_mazur, jeśli oficjalnie wystąpię o podział majątku to podejrzewam że ona
            wścieknie się. Rozumiem to co czytam. Procedurę podziału też mniej więcej znam.
            Jednak wolałbym załatwić sprawę polubownie.
            • z_mazur Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 15:32
              Ale co rozumiesz przez polubownie?

              To są nieruchomości. Trzeba to załatwić w postaci odpowiednich
              zapisów w ksiegach wieczystych. Albo jest tu wymagana współpraca obu
              stron, ale interwencja sądu, innej drogi nie ma.

              No i oczywiście pierwszy i najważniejszy element, to zniesienie
              wspólnoty majątkowej. Czyli albo znowu współpraca i załatwienie tego
              notarialnie, albo rozwód (ewentualnie sądowe zniesienie wspólnoty,
              ale to trudne do uzuskania w takiej sytuacji).
              • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 16:03
                Jeszcze raz i od początku bo widzę, że się nie rozumiemy.
                Polubownie to znaczy na zasadzie współpracy. Żona na razie nie wykazuje chęci do żadnej współpracy. Zniesienie wspólnoty majątkowej załatwiliśmy notarialnie. Od około miesiąca nie mamy wspólnoty majątkowej ale majątek pozostaje nadal nie podzielony.
                A teraz do pana(i) Limy.
                Mieliśmy wspólne mieszkanie, gdzie teraz mieszka żona i synowie. Mamy również dwa inne mieszkania po naszych rodzicach. Dostaliśmy te mieszkania po ich śmierci i zgodnie z wolą dziadków te dwa mieszkania miały być dla naszych synów. Mamy dwóch synów, bliźniaków. Ponieważ dzieci są małe wynajmowaliśmy te mieszkania bo szkoda by stały bezużytecznie. Odkąd wyprowadziłem się tylko i wyłącznie żona zajmuje się tymi mieszkaniami jak również pobiera za nie opłaty. Sugerujesz mi, że zaglądam do portfela żony. Nie zaglądam, po prostu wiem ile zarabia choć tak naprawdę nie obchodzi mnie to. Nie wymiguję się od alimentów ani od łożenia na swoje dzieci i niczego nie proponuję w zamian. Chcę tylko odzyskać jedno z mieszkań. To wszystko.
                Z dziećmi widuję się w zależności od humoru żony. Niestety nie wszystko teraz zależy ode mnie. Nie ma też żadnej agresji z mojej strony, staram się dopasować do jej nastroju.
                • fragile66 Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 16:19
                  Czegoś jeszcze tu na forum nie mówisz.

                  Skoro nie mieszkasz w żadnym z tych "spadkowych" mieszkań, a ze
                  wspólnego się wyprowadziłeś, to mamy uwierzyć, że mieszkasz w
                  noclegowni? (na mieszkanie pod mostem trochę za zimno)

                  Jak się domyślam, mieszkasz ze swoim nowym obiektem uwielbienia, co
                  budzi irytację żony i chęć "puszczenia cię w skarpetkach". I teraz
                  chcesz, żeby ci dobrzy ludzie podpowiedzieli, jak tu podejść żonę,
                  żeby się nie wściekała, tylko oddała ci POLUBOWNIE jedno z mieszkań.

                  Niestety obawiam się, że w takiej sytuacji bez wojny się nie
                  obędzie, bo na współpracę ze strony zranionej byłej miłości nie masz
                  co liczyć. Ja bym od razu składał wniosek do sądu o podział majątku
                  pół na pół i czekał spokojnie na rozstrzygnięcie.
                  • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 16:23
                    Masz rację.
                • tricolour Popełniłeś błąd... 21.01.10, 16:19
                  ... wyprowadzając się. Oddałeś pole więc nie dziw się (w sytuacji
                  rozwodu), że druga strona, to co Twoje, a co oddałeś, traktuje jak
                  swoje. Tak się nie robi.

                  Żona nie chce z Tobą rozmawiać, bo oddając pole pozabawiłeś siebie
                  podstawowego atrybutu partnerstwa: umiejęntności dbania o własne
                  sprawy. W takiem razie - skoro Ty o siebie nie dbasz - dajesz innym
                  sygnał, by o Ciebie także nie dbać. To proste choć bolesne, ale na
                  Twój obstalunek.

                  Z powyższych powodów żona pobiera opłaty za mieszkania, mieszka
                  wygodnie na wspólnym i ani myśli z Tobą gadać. Zacznie dopiero gdy
                  będzie musiała...
                  • paxus_estin Re: Popełniłeś błąd... 21.01.10, 16:25
                    Będę miał dziecko, więc będzie musiała.
                    Chciałem i nadal chcę załatwić wszystko na spokojnie.
                    • mamaadama4 Re: Popełniłeś błąd... 21.01.10, 16:33
                      Twoja żona narzie nic nie musi. Może spokojnie zająć się sobą,
                      dziećmi ( z tego co piszesz jest samowystarczalna) i spokojnie
                      poddać się "procedurze rozwodowej". To tobie się spieszy, to ty
                      musisz.
                    • tricolour Na spokojnie się pewnie nie da... 21.01.10, 16:34
                      ... i nie jest wina Twojej żony. Małżenstwo to także umowa
                      finansowa, którą złamałeś zdradą.

                      Nie licz i nie oczekuj polubownego załatwienia czegokolwiek. Wręcz
                      przeciwnie.
                      • zmeczona100 Re: Na spokojnie się pewnie nie da... 21.01.10, 16:39

                        A może żonie chodzi tylko o to, aby mąż sam wszystko załatwił- całą
                        kwitologię w sądzie? Tak wiesz, z przekory? Dlaczego ma mu wszystko
                        ułatwiać? wink
                        Na miejscu jego żony wolałabym podzielić majątek przed rozwodem, żeby
                        go za często nie oglądać, a przy podstawach starać się o alimenty na
                        siebie wink

                        No ale tłumaczenie, dlaczego tak rzadko widuje dzieci, to już
                        przegięcie; przecież nie chodzi o żonę, tylko o czas dla kogo innego
                        wink
                        • paxus_estin Re: Na spokojnie się pewnie nie da... 21.01.10, 16:57
                          Sam złożyłem pozew o rozwód. Sam zaprowadziłem ją do notariusza by podpisała
                          rozdzielność majątkową. Co zresztą chętnie uczyniła.
                          A jeśli chodzi o dzieci może mi powiesz, podpowiesz, co mam zrobić aby pozwoliła
                          mi na częstsze kontakty z nimi? Bez awantur?
                          • zmeczona100 Re: Na spokojnie się pewnie nie da... 21.01.10, 17:01
                            Ustalić kontakty sądownie i trzymać się tych ustaleń.
                          • zmeczona100 Re: Na spokojnie się pewnie nie da... 21.01.10, 17:03
                            paxus_estin napisał:

                            > Sam złożyłem pozew o rozwód. Sam zaprowadziłem ją do notariusza by
                            podpisała
                            > rozdzielność majątkową. Co zresztą chętnie uczyniła.

                            Podział majątku to jednak bardziej skomplikowana sprawa i trzeba się
                            bardziej nachodzić, "wykosztować". Dlatego może być to jakaś forma
                            kary dla Ciebie wink
                      • paxus_estin Re: Na spokojnie się pewnie nie da... 21.01.10, 16:51
                        Złamałem owszem. Czuję się winny ale teraz nic na to nie poradzę.
                        Jednak uważam, że w sprawie mieszkania moich rodziców powinienem mieć prawo
                        głosu niezależnie od wcześniejszych umów.
                        • tricolour To nie jest mieszkanie Twoich rodziców... 21.01.10, 16:56
                          ... sam piszesz, że to Wasze mieszkanie ponieważ zostało Wam
                          podarowane. Zatem Ty masz takie samo prawo głosu jak Twoja małżonka.

                          Wobec braku zgody jedynie sąd określi rozwiązanie.
                          • paxus_estin Re: To nie jest mieszkanie Twoich rodziców... 21.01.10, 18:17
                            Nie zostało podarowane. Dostaliśmy to w spadku, i jedno i drugie.
                            Choć formalnie owszem obydwa mieszkania są nasze, to jednak i ona i ja do
                            mieszkań naszych rodziców mamy pewien emocjonalny stosunek. To chyba zrozumiałe?
                            Pragnąłbym aby ona przyznała to, a nie zasłaniała się literą prawa i tym, co
                            jest zapisane w papierach.
                            • tricolour Oczekujesz niemożliwego... 21.01.10, 18:29
                              ... ponieaż relacje między ludźmi opisuje litera prawa. Przyznanie
                              żony niczego nie zmienia, zmienić może darowizna jej części na Twoą
                              rzecz, a to już litera prawa. Twoja żona nie zasłania się prawem
                              tylko zeń korzysta.

                              Najwyższy czas, byś zaczął mysleć analitycznie, a nie życzeniowo.
                              • paxus_estin Re: Oczekujesz niemożliwego... 21.01.10, 18:32
                                Dziękuję wszystkim za rady. Chyba na tym poprzestanę.
                • lima Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 21:54
                  Teraz już więcej wiadomo, zdradziłeś, nowe dziecko w drodze, żona
                  jest wściekła i...... broni swojej rodziny, swoich dzieci i "ich"
                  majątku. Twoje nowe dziecko i jego matka są zagrożeniem dla majątku
                  jej dzieci z Tobą , tak jak kochanka stała się końcem waszej
                  dotychczasowej rodziny. Żone nie ma żadnego interesu w tym żeby się
                  z Tobą porozumiec i pozbywać się jednego z mieszkań. Czyli albo
                  załatwisz sprawę sądownie albo ją kalkulacją finansową przekonasz,
                  że oddanie tylko jednego mieszkania jej się jednak opłaci bardziej,
                  albo zostawisz jej i synom cały majątek.
                  Wg prawa mieszkania sa wspólne. Tylko obyczajowo jedno z nich
                  jest "Twoje" (po rodzicach). Upierasz się przy zachowaniu tego
                  obyczaju, sam wpierw złamawszy obyczajowość "obcym" dzieckiem w
                  rodzinie. Nie dziw się, że żona nie widzi żadnego interesu w
                  liczeniu się z Twoim "obyczajem" w sprawie mieszkania.
                  Twoje poczucie winy Ci nie pomaga. Tak =przeprosić, tak =uznać winę,
                  nie =uciekać. Bo tu potrzebana konsekwencja i zbudowanie nowego
                  porządku rzeczy. Jesli uciekasz przed żoną i dajesz się kierować jej
                  nastrojom(nawet izolujac się od dzieci) to i żona nie widzi w Tobie
                  partnera do negocjacji..



                  • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 09:11
                    Wydaje się, że to w jej interesie jest by nie dopuścić do podziału majątku pół
                    na pół. Starałem się jej to wytłumaczyć ale masz rację, ja nie jestem dla niej
                    partnerem do negocjacji. Nigdy nie byłem. Podejrzewam nawet, że celowo upiera
                    się przy swoim by móc powiedzieć chłopakom że to ja ich zostawiłem i jeszcze
                    majątek zabrałem.
                    • scindapsus Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 10:32
                      Wiesz, ty masz żonę.Nadal masz żonę.I mając tę legalną zonę bzykałeś
                      na boku nową panią, i to dosyć skutecznie, I odchodząc do niej
                      zostawiłeś synów.OK, chcesz się z nimi spotykać, ale z nimi nie
                      mieszkasz, nie odprowadzasz ich do szkoły, nie jesteśw domu jak
                      wracają, nie mają ciebie wtedy kiedy potrzebujesz.Wiec zostawiłeś te
                      dzieci.Zostawiłeś.
                      Chcąc wyrwać jedno z mieszkań dla siebie i nowego dziecka,
                      zabierasz "starym" dzieciom mieszkania.
                      Więc ich matka kłamać nie będzie mówiąc
                      cytuję Twoj wpis
                      >że to ja ich zostawiłem i jeszcze
                      > majątek zabrałem.
                      No bo tak będzie.

                      Wracając do twoich wpisów
                      Wolą twoich rodziców było aby mieszkania były dla Twoich dzieci ale
                      zapewne wtedy mieli na uwadze dzieci żyjące.
                      dlaczego to zmieniasz?
                      chcesz być w porządku? zarób na nowe dla kolejnego dziecięcia.
                      I ogranicz się prokreacyjnie bo mieszkania jednak drogie są i nie
                      wydolisz.
                      wink



                      • lima Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 13:16
                        Ja proponuję zrobić to, z czego konsekwencją w dalszym życiu będzie się w
                        stanie pogodzić.
                        Przykład założyciela tego forum, który zostawił "honorowo" cały majątek żonie i
                        dzieciom a następnie od lat bardzo nad tym jednak boleje bo jego sytuacja
                        materialna drastycznie się obniżyła i wpędza we frustrację, równocześnie
                        dobrobyt ex żony kłuje w oczy tym bardziej gdy ciągle się płaci niemałe alimenty
                        na dzieci na exżony konto a samemu żyje w sporo gorszych warunkach.
                        Nowe dziecko jest dzieckiem autora, nieważne z którego łoża, ale po nim
                        dziedziczy na równi z dziećmi, które już są. To już nie te czasy gdy "bękarty"
                        nie miały żadnych praw i były "gorsze" od dziedziców z prawego łoża.
                        Wątpię, żeby dziadkowie imiennie dzieciom przeznaczyli konkretne mieszkania,
                        równie dobrze autor mógł miec kolejne dzieci w małżeństwie i wtedy mieszkania by
                        też tym dzieciom do podziału przypadły.

                        Wątpię też, żeby w takiej sytuacji jaka jest, wściekła i rozżalona żona chciała
                        się dogadywać lub iśc w czymkolwiek na rękę.
                        Niektórzy uwazają, że rekompensatą za małżeńska zdradę jest zostawienie całego
                        majątku przez zdrajcę. Ale prawo tak nie stanowi. Więc przy braku współpracy
                        żony autor może upomniec się o swoją częsc majątku w sądzie. Jak dla mnie np to
                        "wystarczająco sprawiedliwie" by było, dla zadośćuczynienia a równocześnie
                        sprostania wcześniejszym ustnym obietnicom, podzielić obecny majątek na 4 części
                        (2 synowie, mąż, zona) i mąż "na drogę" zabiera swoją 1/4 część (choć
                        niekoniecznie w formie mieszkania, może np w gotówce). Bo w sądzie można majątek
                        podzielic po równo wg prawnego stanu faktycznego ale też można swój udział (np
                        tę drugą 1/4 do współwłasności z zoną) darowac dzieciom..

                        Autor musi się zastanowić, czy stać go być honorowym i zostawić dotychczasowej
                        rodzinie cały majątek. Jeśli chce częsć majątku odzyskać to adwokat i sąd. i tyle..
                        • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 13:42
                          Chyba z kimś mnie mylisz. Nie boleję nad tym co żona ma a czego nie ma. Jest mi
                          to obojętne. Chciałem i chcę zachować się w porządku wobec moich dzieci i nic
                          więcej.
                          Twoja propozycja podziału jest całkiem sensowna i warta rozważenia. Dziękuję.
                          • lima Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 13:57
                            Założyciel forum to nie Ty, Ty jesteś autorem wątku, ale nie założycielem
                            forumsmile. Odwołałam się do jego przykładu trochę znając jego historię z forum na
                            przestrzeni kilku lat.

                            Nie wiem ile masz lat, ile jeszcze przed tobą zawodowej kariery i możliwości
                            zarobkowych. Bo to są sprawy które musisz sobie przekalkulowac też na dalszą
                            drogę życia. Dobrze zarabiając, mając stabilną sytuację miszkaniową, będziesz
                            dzieciom płacił solidne alimenty i je nadal wspierał. Lądując na bruku z nową
                            rodziną na utrzymaniu i kredytem na karku - będzie Cię stać na marne alimenty
                            czyli kolejny powód do konfliktu z jeszczezoną... Przemyśl wszystkie za i
                            przeciw i zrób to "na co Cię stać" (także emocjonalnie).
                      • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 13:25
                        Wiem że nadal, formalnie, mam żonę jednak synów nie zostawiłem i nie zostawię.
                        Nie bzykałem się dla samego bzykania, jak się wyraziłaś, tylko szukałem
                        normalnej, delikatnej kobiety ponieważ miałem dość dzielenia życia z
                        kobietą-czołgiem. Szukałem i znalazłem. Ale dzieci nie zostawię ani tych co są
                        ani tego co będzie. Nie wyrywam mieszkania i niczego dzieciom nie chcę zabierać.
                        Jeżeli ty wiesz, co miał na myśli mój ojciec przekazując nam mieszkanie, to
                        gratuluję. Ja nie wiem. Wiem tylko, że nie będę dzielił dzieci na gorszych i
                        lepszych. Mam nadzieję, że odpowiedziałem na twoje zarzuty.
                        Zresztą ton większości pań tutaj piszących jest mi bardzo dobrze znany. Niestety.
                        • lima Demonizacja 22.01.10, 13:46
                          paxus_estin napisał:

                          > Zresztą ton większości pań tutaj piszących jest mi bardzo dobrze znany. Niestet
                          > y.


                          Z ciekawości przeczytałam wypowiedzi wszystkich kobiet w tym wątku.
                          Uważam, że jak na sytuację (kochanka w ciąży) to dostałeś tu wiele rzeczowych
                          odpowiedzi a nie (co się czasem zdarza na forum) samo potępienie moralne i
                          odsądzanie od "czci i wiary".
                          I chyba tylko dwie z dziewięciu wypowiadających się kobiet sugerowały wprost coś
                          w rodzaju byś zostawił cały majątek zonie bo tak będzie ok.
                          Cała reszta udziela Ci praktycznych rad i uświadamia ci realia w jakich jesteś
                          (czyli, że żona dba teraz tylko o swój interes i na ugodę masz marne szanse,
                          więc chcąc coś odzyskać będziesz najpewniej musiał zawalczyć konkretami i
                          wykorzystaniem instytucji prawa).
                          Zupełnie nie wiem skąd więc Twój wniosek powyżej..
                          O tyle to ważne, że jeśli w ten sam sposób rozmawiasz z żoną, że żona coś do
                          Ciebie mówi zdaniem oznajmującym stwierdzając jakiś fakt, a Ty to uważasz za
                          agresywny ton, to się w życiu nie dogadacie i to nie tylko z zony przyczyny,
                          ale także Twojej NADINTERPRETACJI jej wypowiedzi.
                          • paxus_estin Re: Demonizacja 22.01.10, 14:38
                            Ton oznajmujący. Dokładnie tak.
                            • anna.zetka Re: Demonizacja 22.01.10, 14:46
                              paxus_estin napisał:

                              > Ton oznajmujący. Dokładnie tak.

                              Oj przestań.... A Ty tonem pytającym załatwiłeś sprawę nowego
                              potomka? wink)

                              Dobra, koniec nieszkodliwej złosliwości. Tu są naprawdę dobre rady,
                              nawet jeśli troche kłują.
                        • ekscytujacemaleliterki Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 14:07
                          Ton piszących pań to jest Ci jeszcze mało znany smile.
                          Dostajesz porady praktyczne, bardzo rzeczowe i nie zabarwiane zbyt
                          wielkimi emocjami.
                          Taka ja siedze i się nie odzywam a z autopsji mogę Ci powiedzieć, co
                          czuje kobieta której facet robi dziecko innej, chcesz? wink
                          • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 14:44
                            Powiedz, bo to jest ciekawe.
                            • scarlet.secret.sky Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 14:48
                              Sam się podkładasz ;p
                              • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 14:58
                                Na przestrzeni całego naszego małżeństwa niczego innego nie robiłem. A w
                                odpowiedzi słyszałem tylko parskanie, furczenie, narzekanie i jak słusznie jedna
                                z pań zauważyła, ton oznajmujący. Przyzwyczajony jestem, nic nowego.
                                • lima Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 15:05
                                  Dlatego też NIE SPODZIEWAJ SIĘ CZEGOŚ INNEGO
                                  i czekanie, że żona teraz dla odmiany zacznie być miła albo zgodna jest bujaniem
                                  w obłokach...
                                  • ekscytujacemaleliterki Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 15:09
                                    racja, bezpieczniej drażnić krokodyla.
                              • ekscytujacemaleliterki Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 15:03
                                Nie rzuciłam tasakiem w exa to i w autora watku nie rzucę wink.
                                Ewentualnie może mi się wyrwać jakaś brzydka wiązanka big_grin.

                                Powiem Ci po krótce jak się czuje kobieta w takiej sytuacji i z czym
                                się zmaga.
                                Wyrywa się takowej serce samym faktem zdrady. Sama wizualizacja
                                własnego faceta z inną to otwarte drzwi do tworek, bez rozmowy
                                kwalifikacyjnej.
                                Kiedy dojdzie do tego ciąża innej to już jest mega masakra. Ja na
                                samo słowo ciąża reagowałam histerią. Na widok ciężarnej miałam
                                ochotę w zależności od okoliczności rzucić się pod autobus,
                                przejechać na czerwonym najbardziej ruchliwe skrzyżowanie miasta,
                                ubić kogokolwiek od ręki, nieustannie mamrotałam : wszystkie korwy
                                poszły won, wszystkie bachory poszły precz.
                                Opcje wychodzenia przez okno też bralam pod uwagę. Się nie złożyło
                                bo za bardzo pijana byłam żeby wstać i do okna podejść.
                                W skrócie to siedziałam, śmierdziałam i wyłam.
                                I trupem bym padła jeśli miałabym siedzieć z exem, ustalać sprawy
                                majątkowe, widywać go kiedy przychodzi do dzieci.
                                Później za pewne przetłumaczyłabym sobie, że to i jego dzieci i jego
                                majątek. Ale na to trzeba czasu, chociaż z upływem czasu zapewne nie
                                zaprzestałabym zgrzytania zbębami.
                                Miałam na tyle komfortową sytację, że nie musiałam się martwić ani o
                                podział majątku ani o dzieci bo takowych nie posiadliśmy, majątek
                                każde miało własny.
                                W związku z czym poszłam sobie od exa jak stałam i niczego, nawet
                                własnych rzeczy nie chciałam.


                                Rozpisywać się nie będę bo jeszcze nie daj Boże mi sie przypomni i
                                rykoszetem dostaniesz.

                                W podsumowaniu powiem Ci tak: nie spodziewaj się po zdradzonej
                                kobiecie, pełnej bólu, żalu, złości i maksymalnego wkoorwienia
                                jakiegokolwiek racjonalnego podejścia.
                                I ciesz się ,że jeszcze Cię tłuczkiem czy innym podobny wałkiem po
                                głowie na walneła, serio!
                                • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 15:40
                                  Ty jesteś inną kobietą i inaczej to przeżywasz. Nie zauważyłem podobnych reakcji
                                  u swojej żony. Nawet miałem wrażenie, że ona się szczyci tym że to ja rozwaliłem
                                  rodzinę.
                                  • ekscytujacemaleliterki Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 15:59
                                    To spójrz na to z innej strony. Majątek miał być TYLKO dla DWÓJKI
                                    dzieci, jej dzieci. Teraz będzie trójka z czego jedno nie jej.
                                    Jak dla mnie możesz się nawet spodziewać buntu ze strony dzieci. Bo
                                    one słuchają ( jednej strony na codzien słuchają ), obserwują,
                                    wyciągają swoje wnioski.
                                    Pozostaje Ci chyba tylko zachować stoicki spokój, przemawiać cyframi
                                    i z uporem maniaka dążyć do kontaktów z dziećmi, choćby miały być
                                    ustalone sądownie.
                                    I pamiętaj że zraniona kobieta jest gorsza niż krokodyl wink
          • zmeczona100 Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 16:22
            z_mazur napisał:

            > a następnie podzielić majątek, albo notarialnie
            > (szybko, ale wymaga współpracy małżonków i sporo kosztuje)

            Nie kosztuje sporo umowa darowizny między małżonkami (czyli jeszcze
            przed rozwodem). Potem wystarczy tylko zgłosić fakt darowizny do US.
            No ale współpraca i zgoda obu stron jest tutaj i tak niezbędna.
            • z_mazur Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 17:31
              Nie chodzi o umowę darowizny, ale o to, że formalności które dotycza nieruchomości wymagają zmian w księdze wieczystej, a do tego jest potrzebny akt notarialny, a taksa za taki akt najczęściej jest ustalana procentowo od wartości majątku, którego dotyczy akt.
        • kicia031 Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 15:04
          Niewazne czy byliscie malzenstwem, jesli rodzice nie zapisali
          mieszkania w testamencie wam obojgu to po twoich rodzicach
          dziedziczysz TYLKO TY, nie zona.

          Naprawde tak ciezko przeszukac internet i znalezc troche informacji
          prawnych zanim sie zacznie robic afere?
          • z_mazur Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 15:11
            Tu kicia ma rację. Jeśli mieszkanie pochodzi z dziedziczonego
            majątku, to nie wchodzi w skład majątku wspólnego, chyba że zapis w
            testamencie stanowi inaczej.
            • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 15:21
              Mieszkania są nasze. Tak stanowią zapisy w testamentach i nie chcę już do tego
              wracać.
              • sonia_30 Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 15:35
                Paxus, trudno dywagować jakie argumenty trafią do Twojej żony. Znasz
                ją najlepiej, w każdym razie na pewno lepiej niż my i jeśli masz
                wrażenie że wyczerpałeś już wszystkie możliwości, możesz próbować
                namówić ją na mediację, ale jeśli się nie zgodzi pozostaje opcja
                sąd.
    • lima Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 14:52
      To znaczy macie mieszkanie wspólne (zostawiasz je żonie) oraz dodatkowo dwa
      mieszkania -żony i twoje po waszych rodzicach, które obecnie przynoszą dochody z
      wynajmu?
      Okresli wspólny majatek, określ oddzielny majatek, i podzielcie się wspólnym
      zachowując sobie odrębny. Póki dzieci fizycznie nie potrzebują oddzielnego
      mieszkania to jaki sens jest trzymać "dla dzieci"? może wcale nie będa chciały
      tam mieszkac. Równie dobrze możesz zamieszkac w swoim mieszkaniu i zadeklarowac,
      ze któryś syn w kazdej chwili może się tam wprowadzic bo docelowo nadal to
      będzie przecież dla dzieci. Nie bardzo wiem dlaczego boisz się wprowadzić do
      swojego własnego mieszkania bez "pozwolenia" zony. Kto obecnie czerpie zyski z
      wynajmu tego mieszkania.

      Ja większy problem widzę tutaj:
      > Na dzieci daję pieniądze równiez kupuję od czasu do czasu jakieś gry, potrzebne
      > książki, rzeczy lub też daję chłopakom jakies drobne do ręki. Żona też zarabi
      > a całkiem nieźle i w zasadzie mogłaby obejść się bez mojej pomocy.

      Jeśli zaglądasz do portfela żony w kwestii alimentów na dzieci, to chyba nie
      rozumiesz czemu służą alimenty. Nieważne jak dużo zarabia zona, Ty i tak MASZ
      OBOWIĄZEK łożyć na swoje dzieci i nie zapominaj o tym przez wszystkie następne
      lata. I nie zalatwi się tego w ten sposób ze zostawisz mieszkanie "dla dzieci"
      na bliżej nieokreslona przyszłośc a olejesz comiesięczne płacenie alimentów i
      kontakty...

      Druga sprawa:
      >Usunąłem się w cień jak tylko mogłem, żeby jej nie drażnić swo
      > im widokiem. Z synami widuję się raz na tydzień raz na dwa >tygodnie, wszystko
      po to by nie zarzucała mi, że ją nachodzę i żeby >nie wywoływać awantur.

      Dlaczego tak rzadko widujesz się z synami. Twoje wyjaśnienie uważam za
      niewystarczające. Dzieci potrzebują ojca. Pogadać z nim, iśc na spacer choć na
      dwie godzinki, na narty, itd. Zapytałeś żony, czy nie potrzebuje pomocy przy
      dzieciach, zadeklarowałeś że jesli trzeba to pójdziesz na wywiadówkę, zawieziesz
      do lekarza, itd? Co się u was działo, że tyle wzajemnej agresji między Tobą a
      żoną urosło? Nie musisz odpowiadać ale zastanów się nad tym. I nie karz swoich
      synów brakiem kontaktu z ojcem. Oni nie są winni, że z żoną drzecie koty i nie
      potraficie się obejść bez agresji.
      Jeśli nie wiesz jak to zrobić to może podejdź do jakiegoś psychologa zajmującego
      się kryzysami rodzinnymi i postaraj się dowiedzieć w czym problem z tak
      drastycznym brakiem porozumienia, co możesz zmienic w swoich zachowaniach i jak
      teraz rozmawiać z dziećmi by jak najmniej ucierpiały na obecnych zmianach.
      • kasiapfk Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 17:10
        Moim zdanie pokojowo (czyli bezproblemowo dla Ciebie) NIC nie
        załatwisz. Skoro dziecko w drodze - moze dlatego nie chce "wydać"
        Ci jednego z mieszkań. Może się boi, że do tego mieszkania w
        przyszłości będzie miała prawo Twoja pociecha z... drugiego związku
        (i ma rację, bo prawo będzie miała).

        Mleko sie rozlało i teraz nie ma wyjścia, jak wziąć na klatę
        konsekwencje - czyli sądowne rozwiązanie problemu. Dobrze, że żona
        na siebie o alimenty nie występuje.
        Sytuacja nie do pozazdroszczenia.
        Konsekwencje. To słowo klucz.
        • mamaadama4 Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 17:17
          Nie tylko pociecha, ale i nowa pani o ile autor weźmie ja za zonę smile
        • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 18:30
          Czy każda z was postąpiłaby w ten sposób? Przecież zostawiam kobiecie wszystko,
          wszystko oprócz swojego auta, bo ona ma swoje, i tylko proszę o zwrot
          mieszkania po moich rodzicach. Czy tak wiele żądam? Bo chcę by moje dziecko
          które niebawem przyjdzie na świat miało to samo co moi synowie? Biorę wszystko
          na klatę, ale co mam więcej zrobić żeby zadośćuczynić? Ukrzyżować się? O jakich
          konsekwencjach mówisz?
          • kasiapfk Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 18:39
            Sądowny podział majątku - konsekwencje.
            Moze rozwieję Twoje złudzenia, ale dobrostan dziecka, które ma się
            urodzić nie jest w strefie zainteresowania Twojej żony. Bo i
            dlaczego miałby być?
            Ją interesuje JEJ dobrostan oraz dobrostan Twoich dzieci. A że
            mieszkanie (darowane Wam wspólnie) należy w połowie do niej także,
            to nie odda Ci go polubownie. I tyle. Ja bym nawet nie dopatrywała
            się złośliwości. Tylko dbania o SWOJE interesy. Synów macie dwóch i
            Ci dwaj, nawet jeśli nie będą chceli mieszkać w mieszkaniach
            spadkowych (jak i ja nie chciałam) to będą mogli jest sprzedać.
            To gdzie ma mieszkać Twoje przyszłe dziecko to jest Twoja sprawa i
            sprawa jego mamy.
            Moim zdaniem żadasz wiele.
            Ułudą jest myślenie, że Twoje przyszłe dziecko będzie miało to co
            synowie. Nie będzie miało, bo to będą dwie, zupełnie inne rodziny. A
            z drugiej strony spójrz: ten maluch będzie miał tatę na codzień. to
            jest też ważna sprawa.
          • anna.zetka Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 08:53
            paxus_estin napisał:

            > Czy każda z was postąpiłaby w ten sposób? Przecież zostawiam
            kobiecie wszystko,
            > wszystko oprócz swojego auta, bo ona ma swoje, i tylko proszę o
            zwrot
            > mieszkania po moich rodzicach. Czy tak wiele żądam? Bo chcę by
            moje dziecko
            > które niebawem przyjdzie na świat miało to samo co moi synowie?
            Biorę wszystko
            > na klatę, ale co mam więcej zrobić żeby zadośćuczynić? Ukrzyżować
            się? O jakich
            > konsekwencjach mówisz?

            Kiedyś zostałam sama z dziećmi, z długami, bez dachu nad głową, bez
            pracy, nie potrafiąc się szarpać o majątek, w ciężkiej depresji, z
            żałobną pieśnią na ustach - dam sobie sama radę bez ciebie gnojku...
            Teraz wiem, że walczyłabym jak lwica o każdą złotówkę, a tym
            bardziej każde mieszkanie. wink) Twoja żona jest sprytną kobietą i na
            dodatek zranioną, więc dlaczego niby na ustępować pola? Bo Ty z nową
            rodzina nie masz gdzie mieszkać? A co JĄ to obchodzi? To przecież
            Twój problem, a mieszkania miały być dla dzieci.

            Wydaje mi się, że bez ciągania się nie obędzie.
    • majkel01 Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 19:13
      nie bardzo rozumiem w czym tkwi problem. Jeżeli mieszkanie jest odziedziczone i
      spadkodawcy nie określili inaczej, wówczas stanowi twoją odrębną własność i nie
      musisz prosić o nic żony. Jeżeli są tam lokatorzy to zachowując zapisy umowy
      musisz ja wypowiedzieć, nakazując opuszczenie mieszkania.
    • sbelatka Re: Sprawy majątkowe 21.01.10, 20:55
      paxus,
      no tak się zastanawiam co można Ci poradzić

      rzecz w tym, ze po drugiej stronie tej barykady stoi bardzo zraniona
      kobieta; zdrada to raz.. ale nowe dziecko - mozliwe, ze zupełnie
      uniemozliwi Ci dogadanie się z żoną

      i mysle, ze powinienieś być na to pzrygotowany

      ponieważ ja uważam, ze w tej sytaucji zachowujesz sie "w porządku"
      zasugeruję Ci mozliwośc taką

      otóż ja szukałabym "pośredników"..
      nie wiem- przyjaciólka, siostra - kogoś, do kogo zona ma zaufanie
      ONA - a nie Ty

      a z kim Ty będziesz miał szansę porozmawiac i przedstawić swoją ofertę -
      pokazując FAKTY i liczby, zyski i straty różnych rozwiązać (czyli
      pokojowych i wojny)

      tyle tylko, ze ja nie znam dokładnie tych faktówsmile

      sugerowałabym Ci zapoznanie sie dokładnie z prawną sytuacją waszą -
      łącznie z wartością nieruchomości

      liczby robią swoje

      do mnie rachunek ekonomiczny przemówiłby..

      walka w sądzie - to majątek po polowie

      w pokojowych układach Ty chcesz mniej niż polowe.. (bardzo uważam, ze w
      tej sytaucji to jest w porządku) (pokaż jej o ile będzie na +)

      wal sie w piersi - co akurat słuszne jest
      i proś o to żeby ktoś ją przekonał

      w bezpośrednich rozmowach - wg. mnie - nie masz szans..
      za duzo u niej bólu, trudnych emocji, zranionych uczuć.. lęku o
      przyslośc, rozczarowania

      mysle jednak, ze warto byłoby żebyś - nim zaczniesz rozmawiać - sam ze
      sobą soebie pogadal i odpowiedzial na pytanie - a co zrobię jeśli sie
      nie zgodzi po dobroci?
      czy pójde do sądu - czy odjde zupelnie z niczym???

      bo jesli NIE pójdziesz do sądu w sprawie majątku nawet gdy Ci nie odda
      mieszkania po rodzicach - to możesz sobie w ogole podarowac próby
      PROSZENIA

      jej emocje i uczucia TERAZ najprawdopodobniej uniemożliwiają jej
      zauważenie, ze się zachowujesz NA ILE TO MOZLIWE - w porządku

      i nie oczekuj, ze ją ZADOWOLISZ
      oczekiwanie: nierealistyczne

      zastanawiam sie też nad tym jak ona może odbierac Twoją małą obecnośc w
      życiu dzieci
      mówisz, ze ona nie chce więcej..

      może tak być - i jesli tak jest - to choc to brutalne - to uważam, ze
      nie masz wyjścia i powinienes lekko z pozycji siły to spróbowac załatwić

      bo JEJ zranione uczucia nie usprawiedliwiają zabrabniania WASZYM
      dzieciom odpowiednio częstych kontaktów z Tobą

      o tym, ze dzieciom jestes potrzebny i że będziesz o to walczył - też
      możesz pzryjaciółce powiedziec..

      byle NIE agresywnie!

      jak to mawiają - spokojnie lecz stanowczo

      nic innego nie przychodzi mi do głowy

      swoją drogą (to juz tak zupełnie na marginesie) za dobrą wolą mojego ex
      ws. majątkowych kryło sie drugie dno..
      do glowy by mi nie przyszło, ze cos takiego może miec miejsce w naszym
      przypadku..
      ciekawe jak jest z Tobą

      no, ale głoszę wiarę w człowieka.. nawet po upadkusmile






      • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 09:27
        Wielokrotnie przedstawiałem jej różne warianty kalkulacji i wszystko na nic. Jej
        argumentacja jest zawsze taka sama: masz nową rodzinę to się nią zajmij.
        Zapomina tylko, że praw rodzicielskich i majątku nikt mi jak dotąd nie odebrał.
        Zastanawiam się, czy jeśli wystąpię w sądzie o to jedno mieszkanie to czy ona
        może to zablokować? Czy ktoś się orientuje?
        I jeszcze jedno. W moim postępowaniu nie ma żadnego drugiego dna. Nie wiem, co
        sugerujesz.
        • sbelatka Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 11:23
          chłopie
          nic nie sugeruję

          nie chce mi sie czytac tego co napisalam - ale mam wrażenie, ze
          napisalam jak okazalo sie być u mnie

          i że już teraz pewnie nigdy nie będę mieć pewnosci - czy za, na
          zewnątrz, przyjaznymi zachowaniami exów (na przykład) nie kryją
          jakieś .. tajemne coś tam

          choc ja tam jednak ZASADNICZO mam wiarę w człowieka
          i w jego intencje

          w sprawie szczegółowych porad "technicznych" odsyłam Cię do adwokata
          ktory powinien Ci szczegółowo wyłuszczyć co kto może i z jakich to
          wynika przepisów

          a poki jesteś wspólwłaścicielem mieszkan - to wypowiedz umowy najmu i
          sie wprowadź po prostu

          bo skoro jej wielokrotnie przedstawialeś - i do niej nie trafilo - to
          znaczy, ze nie trafi

          com miała Ci do poradzenia smile - tom zrobiła

          acha, a w sądzie może Cie zablokowac z jakiego zechce powodu na baaardzo
          długo.. coś mi sie zdaje...

          bo najpierw będziecie sie dłuuuugo - jesli ona tak zechce - rozwodzić
          a potem dluuuugo - dzielić majątek

          ale ja takie rzeczy wiem tylko z tego co ludzie gadają

          rzekłam

          • sonia_30 Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 11:49
            Sbelatka, Paxus ma rozdzielność, więc dzielić może majątek choćby
            już, a własnością łączną rozporządzać sam sobie nie może, zatem
            umowu najmu sam nie wypowie.
            A blokowanie w sądzie... no owszem można sprawę powydłużać jak się
            bardzo chce, ale przejść przez podział trzeba, chyba że ktoś woli
            odpuścić i zaczynac od zera.
            • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 13:32
              Powtarzam, nic nie kryje się za moim zachowaniem. Ona zna całą sytuację, wie też że zależy mi na tamtym mieszkaniu. Niczego więcej nie chcę i nie oczekuję. W sprawie mieszkania przedstawiłem następujące opcje które uzgodniłem wcześniej z adwokatem:
              1. Biorę mieszkanie po rodzicach, zgadzam się na alimenty dla synów w wysokości dwóch tysięcy złotych miesięcznie oraz kontakt z nimi na jej warunkach.
              2. Przeprowadzamy wszystko zgodnie z literą prawa - majątek na pół i sądowne ustalenie kontaktów z dziećmi plus alimenty jakie przyzna sąd.
              3. Zostawiam jej wszystko oprócz auta, ale mam nieograniczony kontakt z dziećmi na moich warunkach.

              Żadną z tych propozycji ona nie bierze pod uwagę. Rozwiązań alternatywnych też nie przedstawia. W tej sytuacji nie wiem co mam zrobić. Co jeszcze mogę jej zaproponować?
              • aiwlysji Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 13:40
                twoja zona jest rozzalona i teraz nie mysli "logicznie".
                oj chyba czekaja cie ciezkie czasy...
                musisz byc silny i uwierzyc, ze ona tez stanie sie silna i zrozumie, ze nie ma innego rozwiazania jak zaakceptowac sytuacje. tymczasem sad...
                • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 14:48
                  Jak długo mam czekać aż ona zaakceptuje tą sytuację?
                  • anna.zetka Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 14:51
                    paxus_estin napisał:

                    > Jak długo mam czekać aż ona zaakceptuje tą sytuację?

                    Prawdopodobnie nigdy.
                  • anna.zetka Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 14:56
                    paxus_estin napisał:

                    > Jak długo mam czekać aż ona zaakceptuje tą sytuację?

                    Miałam dodać - tym bardziej, że będziesz chciał "odebrać" dobra
                    przynależące z wcześniejszych ustaleń WASZYM synom.
                    Duzo zdrowia i siły życzę.
                  • aiwlysji Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 15:16
                    paxus_estin napisał:

                    > Jak długo mam czekać aż ona zaakceptuje tą sytuację?

                    nie mam pojecia ale kiedys to nastapi, nie ma innego wyjscia!
                    u znajomych z podobnym "problemem" trwalo to 2 lata, teraz juz sie dogaduja ale bez walki w sadzie sie nie obylo. coz musisz stawic czola tej nieprzyjemnej walce.
                    pamietaj tylko, ze cokolwiek zlego sie wydarzy, w tym goracym okresie, nikt nie jest winien i nikt nie jest bez winywink
              • lima Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 14:54
                Wiesz co mi się nie podoba w tych propozycjach?
                Że targujecie się "albo majątek <-> albo ojciec zaangażowany w dzieci".
                Wezmiesz mieszkanie to możesz dzieci nie widywać, nie wezmiesz mieszkania to
                była żona ma ci dzieci dawać na życzenie....

                Tak nie powinno być. Sprzedawanie kontaktu z dziećmi za kasę czy mieszkanie
                jest niewłaściwe. Synowie nie powinni ponosić konsekwencji waszych finansowych
                tarć z żoną
                i chyba bym się wkurzyła gdyby ktoś mnie zostawiając zaproponował m.inn. "jak
                mi dasz mieszkanie to dzieci mogę nie widywać jeśli tak zechcesz"
                Może Twoja żona czuje, że oto zupełnie traci ojca dla dzieci.
                Spotkania raz na dwa tygodnie z nimi które obecnie praktykujesz "byle żonie
                zejść z oczu" to ZA MAŁO dla dzieci potrzebujących kontaktu z ojcem.
                Rozumiem, że żona nie chce teraz współpracować i będzie na "nie" we wszystkim,
                bo teraz pokazuje Ci swój żal i zranienie. Trzeba to przełknąć, ale też w
                dranicach rozsądku dawać sobie narzucać jej zdanie teraz. Obawiam się, że
                wszystko co zaproponujesz będzie ZA MAŁYM wynagrodzeniem za jej emocje teraz.
                W przypadku tych trzech propozycji jedyną "sprawiedliwą" dla dzieci wydaje się
                nr 2. bo wy się przestaniecie kłócić a dzieci nie stracą (może) zaangażowanego
                ojca.
                • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 15:01
                  Powiedz to wszystko mojej żonie. Będę zobowiązany.
                  • lima Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 15:16
                    Ale to TY dałeś propozycje pt "albo majątek albo kontakt z dziećmi"...

                    Mam wrażenie, że cały czas "czekasz na pozwolenie zony" by porządek w sytuacji
                    zrobić... A wszyscy ci mówią, że sam musisz wyjść z inicjatywą i to załatwić, bo
                    żona teraz na nic ci zgody może nie dać. Więc albo SAM zadbasz o porządek i
                    zabezpieczenie swoich interesów, albo będziesz czekał aż któraś kobieta coś ci
                    każe/pozwoli zrobić, co wcale z Twoimi interesami zgodne nie będzie...albo
                    utkwisz w sytuacji zawieszenia wykańczając siebie i otoczenie.
                    • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 21:09
                      Nie czekam na pozwolenie żony. Złożyłem jej kilka propozycji wypracowanych na
                      podstawie naszych wcześniejszych rozmów i żadna z nich nie została przez nią
                      zaakceptowana.
                      Ale zdaje się że rozumiem o czym mówisz. Sam zadbam o porządek, bo do tego dążę.
              • kicia031 Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 15:54
                przedstawiłem następujące opcje które uzgodniłem wcześniej z
                > adwokatem:
                > 1. Biorę mieszkanie po rodzicach, zgadzam się na alimenty dla
                synów w wysokośc
                > i dwóch tysięcy złotych miesięcznie oraz kontakt z nimi na jej
                warunkach.
                > 2. Przeprowadzamy wszystko zgodnie z literą prawa - majątek na pół
                i sądowne u
                > stalenie kontaktów z dziećmi plus alimenty jakie przyzna sąd.
                > 3. Zostawiam jej wszystko oprócz auta, ale mam nieograniczony
                kontakt z dziećmi
                > na moich warunkach.

                Jesli zona przedstawi w sadzie te propozycje i pomoze jej dobry
                adwokat, to ma szanse na ograniczenie ci praw rodzicielksich -
                chciales przehandlowac dzieci za mieszkanie.
                Brak mi slow na opisanie takiego kurestwa.
    • scarlet.secret.sky Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 13:48
      Uważam, że powinieneś wszystko ustalić sądownie i sądzę, że paradoksalnie to
      będzie również dobre dla Twojej jeszcze żony, a to dlatego, że im szybciej to
      się skończy tym szybciej ona będzie mogła rozpocząć proces godzenia się z tym co
      się stało. Poza tym nie widzę innego wyjścia z tej sytuacji skoro żadne z
      rozwiązań jakie jej proponujesz nie jest przez nią akceptowalne. Im szybciej się
      tym zajmiesz tym lepiej - moim zdaniem przeciąganie tego w czasie nie jest
      zdrowe ani dla Ciebie, ani dla żony, ani dla dzieci, a jak przypuszczam również
      dla kochanki w ciąży.
      • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 14:50
        Zgadzam się z tobą, ale nie potrafię przekonać żony że tak będzie lepiej dla
        wszystkich.
        • lima Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 15:03
          Ale do czego chcesz ją przekonać? Żeby ona załatwiła w sądzie formalności i
          jasno ustaliła zasady podziału majątku, kontaktów z dziećmi, alimentów?
          Przecież to Ty musisz się tym zająć. Nie licz na współpracę z zoną, której
          zrobiłeś świństwo chyba największe jakie kobiecie zrobic można...
          Cały wątek to w sumie rozmowa "Chcę żeby żona mi wybaczyła i się nie denerwowała
          już dłużej, że została zdradzona, że mam inne dziecko, rozwodzicie się, jej
          rodzina się rozpadła, itd"
          To nie tak hop-siup.
          Ona Ci może tego nigdy nie wybaczyć, a Ty tak jakbyś czekał "już" kilka miesięcy
          i się zaczynasz denerwować dlaczego jeszcze Ci nie wybaczyła i nie uznała że
          wszystko już jest oki..
          • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 15:31
            Nie jej rodzina ale nasza rodzina. Nasza rodzina nie rozpadła się wyłącznie z mojego powodu. Nie oczekuję, że żona będzie załatwiała sprawy sądowe, bo biorę to na siebie. Jednak na współpracę przynajmniej w minimalnym zakresie, liczę. Liczę też na to, że zaakceptuje pewne fakty. Chciałbym też żeby wybaczyła lub wykazała chęć zrozumienia bo myślę że sama wie, że świętą nie jest. Co by nie powiedzieć o niej, jest to inteligentna kobieta i jest świadoma sytuacji. Ponadto nie jestem człowiekiem co załatwia cokolwiek na hop-siup jak powiedziałaś i trzeba naprawdę wyjątkowych środków użyć aby mnie zdenerwować. Nie denerwuję się tylko próbuję znaleźć wyjście z sytuacji.
            • kicia031 Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 15:59
              Nasza rodzina nie rozpadła się wyłącznie z m
              > ojego powodu.

              Ale nie zona dala sie zaplodnic kochankowi, tylko ty zaplodniles
              kochanke, prawda?

              Teraz oczekujesz, ze zona radosnie zaakceptuje, ze to, co bylo
              przeznaczone dla jej dzieci trafi do dziacka innej kobiety,
              kompletnie jej obcego. Wbrew woli twoich rodzicow zreszta, ktorzy z
              jakiegos powodu zapisali mieszkania wam obojgu - moze za dobrze cie
              znali? ich zyczeniem bylom, by mieszkanie trafilo to tych 2
              konkretnych wnukow - czemu to podwazasz?

              Gdybys rozstal sie z zona jak kulturalny czlowiek, a potem wchodzil
              w nowy zwiazek, to calego problemu by nie bylo?
              • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 17:10
                Chcesz rozmawiać tym językiem? Proszę bardzo. Zapłodniłem, bo chciałem zapłodnić. Zadowolona?
                Nie oczekuję od swojej żony radosnej akceptacji tylko dojrzałego podejścia do stanu faktycznego. Przed i po.
                To co zaproponowałem nie było tak naprawdę moją inicjatywą ale było wynikiem moich z nią rozmów. Staram się zrozumieć, czego ona oczekuje, czego chce. Staram się rozstać się z nią w sposób najbardziej kulturalny na jaki mnie stać w obecnej sytuacji. Co jeszcze powinienem zrobić?
                • mamaadama4 Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 17:14
                  Możesz i powinieneś zrobic tylko dwie rzeczy:
                  1. Wybrać jedną z 3 propozycji o których nam pisałeś i która wg
                  Ciebie jest właściwa
                  2. Złożyć pozew.
                  Ewentualnie, jeżeli ona ma adwokata, niech twój pełnomocnik w twoim
                  imieniu złoży mu twoją propozycję na piśmie. I wtedy dostaniesz
                  odpowiedź. Ale to ty wybierz jedną z mozliwości.
                • zmeczona100 Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 17:29
                  paxus_estin napisał:

                  > Nie oczekuję od swojej żony radosnej akceptacji tylko dojrzałego
                  podejścia do s
                  > tanu faktycznego.

                  Sorry, Misiu, ale dlaczego od żony oczekujesz dojrzałego podejścia
                  mimo, że Ty zachowałeś się (szukasz sobie baby, kiedy masz żonę i
                  dzieci z nią)i zachowujesz (handel wymienny dziećmi)???

                  Poza tym- czy dojrzałość od razu wyklucza złość, poczucie krzywdy,
                  zranienia, rozpadu swojego życia, utratę zaufania itp.?

                  Może zacznij od siebie najpierw wymagać. Jeśli postąpiłeś podle,
                  niegodziwie, to tym samym otworzyłeś te furtkę dla innych, aby wobec
                  Ciebie postępowali tak samo (tu akurat nie odnoszę się do Twojej
                  żony).
                  • zmeczona100 Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 17:30
                    Errata

                    zmeczona100 napisała:


                    > Sorry, Misiu, ale dlaczego od żony oczekujesz dojrzałego podejścia
                    > mimo, że Ty zachowałeś się (szukasz sobie baby, kiedy masz żonę i
                    > dzieci z nią)i zachowujesz (handel wymienny dziećmi)
                    całkiem niedojrzale???
                    >
                    >
                • kicia031 Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 17:40
                  Nie oczekuję od swojej żony radosnej akceptacji tylko dojrzałego
                  podejścia do s
                  > tanu faktycznego.
                  A moze wlasnie zona zachowuje sie dojrzale, broniac dobra i
                  dziecictwa swoich dzieci? Najwyrazniej stworzyles nowa definicje
                  dojrzalego zachowania - to takie, ktore jest wygodne dla ciebie i
                  polega na dostosowaniu sie do twoich zyczen. osmieszasz sie.
              • handra Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 17:48

                kicia031 napisała:


                > Ale nie zona dala sie zaplodnic kochankowi, tylko ty zaplodniles
                > kochanke, prawda?
                >
                > Teraz oczekujesz, ze zona radosnie zaakceptuje, ze to, co bylo
                > przeznaczone dla jej dzieci trafi do dziacka innej kobiety,
                > kompletnie jej obcego. Wbrew woli twoich rodzicow zreszta, ktorzy z
                > jakiegos powodu zapisali mieszkania wam obojgu - moze za dobrze cie
                > znali? ich zyczeniem bylom, by mieszkanie trafilo to tych 2
                > konkretnych wnukow - czemu to podwazasz?
                >
                > Gdybys rozstal sie z zona jak kulturalny czlowiek, a potem wchodzil
                > w nowy zwiazek, to calego problemu by nie bylo?

                Moglabys sie czasami ugryzc w jezyk. To i odpowiedzi na zadane pytania bylby z Twojej strony bardziej konstruktywne.
        • scarlet.secret.sky Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 15:11
          Bo w tym momencie jej nie przekonasz. Zrozum, że nie ma na to szans. Musisz
          zwyczajnie się za to wziąć i niejako zmusić żonę do negocjacji. Jednocześnie
          przygotuj się, że wcale nie będzie łatwo, bo o ile teraz żona nie jest skłonna
          do rozwiązania tej sprawy polubownie, to w sądzie będzie walczyć o "swoje"- o
          udowodnienie Twojej winy i majątek. Czeka Was ciężki okres, ale polubownie tego
          nie rozwiążesz, więc im szybciej ten okres minie tym lepiej.
          Jeszcze jedno - uważam, że robisz błąd nie walcząc o jak najczęstszy kontakt z
          dziećmi i tutaj troska o zadowolenie małżonki powinna być mniejsza niż troska o
          dobro dzieci. One i tak odczują ten rozwód, powinny jednak wiedzieć, że nadal je
          kochasz, chcesz z nimi spędzać czas i że mimo wszytko jesteś ich tatą (itd.).
          Mogą czuć się odrzucone i zagrożone przez nowego brata/siostrę, więc powinieneś
          przynajmniej starać się zapewnić im poczucie bezpieczeństwa, na tyle na ile to
          możliwe. Ojcowie często rozwodząc się z matką odsuwają się od dzieci - nikomu
          nie wychodzi to na dobre.
          • ulkar Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 18:08
            oj scarlet... ty masz wymagania, no wiesz.... żeby więcej czasu
            poświęcał "starym" dzieciom? On nie ma dla nich czasu... ma nową
            damę i nowe dziecko w drodze, nowe zycie! Nie rozumiesz? 99% facetów
            w takiej sytuacji zachowuje się dokładnie tak jak autor watku. On
            chce może nawet , ale wiesz... nowa pani też nie będzie zbyt
            zadowolona, kiedy dla niej będzie miał mniej czasu... Tylko wyjatki
            zahowują się inaczej, i częściej ci porzuceni niż porzucający ...
            chyba, bo badan na ten temat nie robiłam, ale z obserwacji kilku co
            najmniej przypadków tak właśnie wynika...
            • inez_ka7 Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 19:46
              Paxus, dlaczego ciągle mam wrażenie, że ty się żony BOISZ?
              Za wszelką cenę chcesz uniknąć sądu, albo chociaż się przed sądem dogadać. A
              przecież nie masz nic do stracenia. Nawet częste kontakty z dziećmi poświęcasz.
              Chcesz tylko mieszkanie, które pewnie dostaniesz. Więc skąd ten strach?
              Żonę rozumiem, przeszłam to kilka lat temu. Trochę inaczej to rozwiązałam.
              Złożyłam pozew, zaproponowałam podział majątku po połowie. Ex był zaskoczony,
              ale ja to zrobiłam DLA SIEBIE I DLA DZIECI. Bo chciałam się odciąć i żeby nic
              się za mną nie ciągnęło.
              Dziś, po kilku latach mam dystans i chyba wybaczyłam. Taka opcja, że ex mógł
              być ze mną nieszczęśliwy jest dla mnie do przyjęcia.
              Jednego nie mogę zrozumieć - dlaczego tacy faceci jak ty, nie potrafią odejść,
              skoro są tacy nieszczęśliwi, tylko muszą kłamać, oszukiwać, szukać zmienniczki.
              A wtedy zaczynają się schody...
              • paxus_estin Re: Sprawy majątkowe 22.01.10, 20:54
                Nie boję się. Po prostu nie lubię agresji i szantażu.
                Mam wiele do stracenia, przede wszystkim kontakt z dziećmi. Chcę te relacje
                zachować niezależnie od tego, jak ułożą się nasze stosunki z żoną. Nie rozumiem
                też, czego nie rozumiesz? Byłem nieszczęśliwy więc odszedłem. Nikogo nie
                okłamuję, nie okłamywałem, nie oszukuję i nie oszukiwałem. Sytuacja jest
                przejrzysta. Dla wszystkich stron.
    • beata-12345 Sprostowanie 23.01.10, 12:31
      "Żona też zarabia całkiem nieźle i w zasadzie mogłaby obejść się bez mojej pomocy".

      Alimenty to nie twoja POMOC żonie, ale twój OBOWIĄZEK łożenia na utrzymanie
      dzieci. Sama sobie ich chyba nie zrobiła?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka