Dodaj do ulubionych

wady opieki naprzemiennej

08.02.10, 22:28
Zainspirowana wpisami o negatywnych efektach opieki naprzemiennej, opisywanych
w wątku MEDIACJE, przeczytałam kilka artykułów oraz przejrzałam wymienione tam
książki. Nie znalazłam jednak informacji, że metoda ta się nie sprawdza. Ma
ona oczywiście swoje wady, tak samo jak wychowywanie dziecka przez jednego
rodzica, z drugim dochodzącym. Czy ktoś może mi podać jakąś fachową literaturę
mówiącą o jej destrukcyjnym wpływie na psychikę dziecka?
Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 08:39
      No ja też pogrzebałem trochę i jakoś nie znalazłem informacji
      potwierdzających tezę o destrukcyjnym wpływie opieki naprzemiennej,
      szczególnie w porównaniu do destrukcyjnego wpływu jaki ma wychowanie
      dziecka przez tylko jednego rodzica (nawet z opcją weekendową
      drugiego rodzica).

      Nie znalazłem również źródeł potwierdzających rzuconą w wątku
      Michszyba informację, jakoby odchodziło się od opieki naprzemiennej
      w krajach w których jest stosowana, właśnie ze względu na jej
      destrukcyjność. Wręcz przeciwnie, w informacjach które znalazłem
      jest (co mnie zaskoczyło) mowa o zwiększaniu orzeczeń o takiej
      opiecie właśnie ze względu na jej mniej niekorzystny wpływ na dzieci.
    • limonka69 Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 09:32
      Witam w Polskiej literaturze mało jest publikacji na temat opieki
      Naprzemiennej ale polecam niektóre poradniki anglo języczne gdzie
      jest opisany wpływ na rozwój dziecka. Tylko czytając Wasze
      wypowiedzi mam wrażenie ze niektórzy z Was nie rozumieją
      terminologii bo toczą walkę o „mieszkanie dziecka czy spanie” a tu
      chodzi o wewnętrzne poczucie dziecka że mimo rozwodu wychowują je w
      równym stopniu oboje rodzice którzy się szanują i rozmawiają ze sobą
      a przede wszystkim słuchają co ma do powiedzenia dziecko. Ono ma
      poczucie że może liczyć w równym stopniu na ojca jak i matkę że
      rodzice „nie zabiegają o jego względy” (rywalizują między sobą)
      tylko „służą pomocą” i są RODZICAMI.
      Nie można przedstawiać wad i zalet metody bo u każdego ona będzie
      sprawdzała się w inny sposób co u innych będzie wadą u nas może być
      zaletą. To wszystko zależy jakie MY mamy priorytety czy wychować
      nasze dzieci czy dopiec byłemu małżonkowi i pokazać JA tu żądze
      tylko zadajmy sobie pytanie co dalej? Czemu ma to służyć dobru
      dziecka czy poprawieniu naszego samopoczucia.
      To samo się tyczy kontaktu dzieci z dziadkami. Babcia i dziadek mogą
      mieć uraz do nas ale nie mają do dzieci. Pewnie darzą wnuczki
      miłością i pozwólmy dzieciom kochać dziadków.
      Ja sama jestem mamą dwójki maluchów i wiem że wychowując dzieci
      nigdy nie starałabym się zastąpić im ojca czy dziadków dzieciom. Po
      prostu jestem MAMĄ i aż Mamą
      • sbelatka Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 10:18
        zmobilizowana przez z_mazura postanowiłam zajrzeć - do mocno juz
        przykurzonej- literatury6
        i znalazłam jakies 10 stron " Rozwód, a co z dziećmi?"
        J.Wallerstein i S. Blakeslee

        wydaje sie, ze ci ktorzy sie zastanawiają nad takim rozwiązaniem -
        powinni tam zajrzec - bo babki podaja analizie rózne rozwiązania
        opieki; żdanego nie faworyzują
        raczej pokazują plusy i minusy. szanse i zagrożenia..

        no i tak mi wygląda, ze kazda dezyja o tym jak opiekowac sie dziećmi
        po rozwodzie - powinna być szyta na miare...

        na miare potrzeb i mozliwości - rodziców i dzieci...

        gdybym dzisiaj musiała - po lekturze - odpowiedziec na pytanie :
        jestem za czy przeciw
        odpowiedziałabym : nie wiem...
      • pyzz Re: wady opieki naprzemiennej 11.02.10, 12:35
        > Ono ma
        > poczucie że może liczyć w równym stopniu na ojca jak i matkę że
        > rodzice „nie zabiegają o jego względy” (rywalizują między sobą)
        > tylko „służą pomocą” i są RODZICAMI.
        Jak napisałem: ten model niekoniecznie chroni dziecko przed graniem uczuciami
        dziecka przez jednego rodzica przeciw drugiemu. To rodzice muszą być odpowiednio
        dorośli, co właściwie się rzadko zdarza, bo mówiąc wprost, przeciętny człowiek
        jest po prostu złym człowiekiem.
    • tully.makker Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 10:09
      oczywiste wady i zalety tego systemu sa podsumowane np tu:
      adrr.com/adr4/joint.htm
      • scriptus Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 10:52
        Ja jestem zwolennikiem tego systemu, zwłaszcza w jego wersji, że o rodzice mają
        się dostosować do potrzeb dziecka. Życie po rozwodzie nie może byc "szyte" dla
        wygody rodziców, bo to oni sa winni zaistniałej sytuacji, tylko na potrzeby
        dzieci. Nie potraficie, ludkowie żyć, jak Pan Bóg przykazał, w szczęśliwych
        rodzinach, to życie wasze będzie skomplikowane.
        Uważam, że nie powinno sie patrzeć na wygodę osób rozbijających rodzinę, czy też
        na postawę ich nowych partnerów, którzy de facto rozbijają rodziny,
        najwazniejszy jest los dzieci. Może, gdyby zasądzenie opieki naprzemiennej było
        obligatoryjne, nie byłoby tylu rozwodów, a na pewno nie rozwodziłyby sie osoby,
        którym sie coś "odwidziało"
        • tully.makker co ty bredzisz 09.02.10, 11:34
          Życie po rozwodzie nie może byc "szyte" dla
          > wygody rodziców, bo to oni sa winni zaistniałej sytuacji, tylko na
          potrzeby
          > dzieci. Nie potraficie, ludkowie żyć, jak Pan Bóg przykazał, w
          szczęśliwych
          > rodzinach, to życie wasze będzie skomplikowane.

          Nie ponosze zadnej odpowiedzialnosci za to, ze moj ex okazal sie
          kurwiarzem pieprzacym wszystko, co sie rusza i nie ucieka na drzewo.
          Nie przejawial takich sklonnosci podczac naszej 3 letniej znajomosci
          i 2 letniego zwiazku przedslubnego.
          mam jedno zycie i mimo milosci dla moich dzieci nie zamierzam go
          podporzadkowac wylacznie ich wygodzie, ale zachowac zdrowa rownowage
          miedzy ich i moimi potrzebami, w tym emocjonalnymi.

          Wiesz scriptus, ze ty jestes chory? potrzeba udupienia zony, ktora
          ma cie dosc, przeslonila ci caly swiat, a dziecko jest tu tylko
          narzedziem, ktorego uzywasz - dla szkody tegoz dziecka. Ale tego w
          swym zaklamaniu nigdy nie zobaczysz, dopoki twoj syn nie spieprzy
          swojej rodziny.
          • z_mazur Re: co ty bredzisz 09.02.10, 11:44
            Tully, na tym forum forma również ma znaczenie, prosiłbym o
            delikatniejsze formułowanie swoich myśli.
          • scriptus Re: co ty bredzisz 09.02.10, 15:24
            tully.makker napisała:


            > Nie ponosze zadnej odpowiedzialnosci za to, ze moj ex okazal sie
            > kurwiarzem pieprzacym wszystko, co sie rusza i nie ucieka na drzewo.
            > Nie przejawial takich sklonnosci podczac naszej 3 letniej znajomosci
            > i 2 letniego zwiazku przedslubnego.

            Mylisz się, ponosisz za to również odpowiedzialność. Podobnie, jak ja ponosze
            odpowiedzialność i każdy, kto dopuścił do rozpadu rodziny. Podobnie jak fakt
            braku doświadczenia nie zwalnia Cię z winy spowodowania wypadku drogowego, to
            fakt, że nie znałaś sie na ludziach, nie potrafiłas prawidłowo wybrać i ocenić
            partnera, z którym założyłaś rodzinę, prawidłowo kształtować relacji z nim w
            warunkach kryzysowych, nie zwalnia Cię z odpowiedzialności za rozpad rodziny.
            Takie myślenie, to próba ucieczki przed odpowiedzialnością za wypadek, w którym
            sie ponosi winę, a nie stawienia czoła odpowiedzialności, próby zadośćuczynienia
            za zło, które sie spowodowało. I nie oglądaj sie na innych - a tamten (były mąż,
            była żona) próbuje uciec z miejsca wypadku. Honor nakazuje naprawić zło, które
            się wyrządziło, chcący, czy niechcący innym, niezależnie od tego, czy pozostali
            sprawcy wypadku się poczuwaja do odpowiedzialności, zresztą tym się w
            ostatecznym rachunku zajmują sądy. W życiu rodzinnym nie ma polisy od
            odpowiedzialności cywilnej, kiedy się zrobiło szkodę, trzeba niestety albo
            honorowo ponieść całe koszty samemu, niezależnie od ich wysokości, albo, jak
            czyni niestety większość, zwalić konsekwencje swojego postępowania na ofiarę
            wypadku, czyli dzieci. Mam na myśli koszty życiowe, a nie pieniądze, oczywiście.
            Dla mnie w pojęciu opieki naprzemiennej zajmowanie się dzieckiem, to przywilej,
            a nie obciążenie, a jeśli jeden z byłych małżonków to szmata, a nie człowiek,
            rezygnuje z przywileju opieki nad swoimi dziećmi, tym lepiej dla drugiego, ma
            wygodniejszą sytuację, nie musi się umawiać co do terminów i spraw, może działać
            we wszystkich sprawach związanych z dzieckiem na własną rękę. Jeśli zaś jedno z
            mażonków nie dopuszcza do opieki nad dziećmi drugiego, powinno to być po prostu
            z mocy prawa surowo karane.
            • lima Re: co ty bredzisz 09.02.10, 15:57
              > jesli jedno mażonków nie dopuszcza do opieki nad dziećmi drugiego, >powinno to
              być po prostu> z mocy prawa surowo karane.


              Odniosę się do tego, bo mi chodzi temat po głowie.
              dziewczyna w innym wątku napisała cos takiego, że ojciec się z dzieckiem nie
              chciał widywac,
              żeby tego od niego nie wymagała to udowadniał jej, że się nie nadaje na opiekuna
              np robiąc herbatę z wrzątku nad głową dziecka. Więc matka zajowała się
              dzieckiem sama.
              Teraz ojciec przyjechał, chce się pochwalić dzieckiem przed rodziną i żąda
              wydania mu dziecka "na wizytę".
              I co? Matka ma zostać surowo ukarana jesli dziecka nie pozwoli ojcu zabrać i jak
              małpki w cyrku pokazać rodzinie, rozpalić nadzieje dziecka i za chwilę zostawić
              z tęsknotą za znowu nieobecnym ojcem?
              Podobnych sytuacji jest mnóstwo, pamiętam wątek gdzie ex po rozstaniu dzieckiem
              się nie interesował a potem nagle chce wziąć dziecko i wręcz awanturuje się o to
              prawo, okazało się że poznał kobietę z dzieckiem i swoje dziecko było mu
              potrzebne do towarzystwa dla dziecka nowej kobiety na wakacjach. Związek mu się
              rozleci, to dziecko znowu nie będzie potrzebne?
              Ja współczuję rodzicom-opiekunom, którzy muszą patrzec jak dzieci cierpią w
              przypadku takich niestabilnych zachowań drugiego rodzica, którego chcą kochać a
              trafiają na manipulację sobą na zmianę miłośc na pokaz i odrzucenie, lub
              rodzicom którzy muszą podejmowac decyzję czy wydać dziecko jeśli ex ma
              zaburzenia psychiczne lub problemy z agresją, alkoholem ale przecież jest
              rodzicem, więc lepszy kontakt z nim czy brak kontaktu. Nie pozwolą zabrać
              dziecka "jak sobie ex przypomni że dziecko istnieje"- są złymi rodzicami bo
              ograniczają, pozwolą i stanie się coś -tez są złymi rodzicami bo jak mogli komuś
              takiemu dziecko dać.
              • scriptus Re: co ty bredzisz 09.02.10, 16:03
                To akurat jest człowiek o skłonnościach do zbrodni (zagrożenie okaleczeniem
                dziecka), do reedukacji psychiatryku, albo w zakładzie karnym. Komuś takiemu,
                owszem, należy odebrać prawa rodzicielskie. Ja mówię o ludziach normalnych,
                którzy nie dopuszczaja się zachowań ocierających sie o zbrodnię.
                • lima Re: co ty bredzisz 09.02.10, 17:55
                  Jak chcesz takiemu odebrać prawa rodzicielskie? za co, że żona jakieś brednie o
                  nim opowiada? w sądzie jest słowo przeciwko słowu, resztę znają 4 ściany, pan
                  nie opiekował się dzieckiem bo pracował daleko a żona robiła awantury jak
                  przyjeżdzał, jakie grożenie wrzątkiem-urojenia chorej kobiety z obsesją
                  nienawiści do exa, ojciec chce się opiekować? chce. Dopóki nie zostanie
                  potajemnie nagrany, albo żona nie pokaże siniaków swoich lub dziecka - nie ma za
                  co praw odbierać.
                  • scriptus Re: co ty bredzisz 10.02.10, 13:11
                    Wiem, że z tym dowodzeniem to nie jest takie proste.
                    Gdyby o było proste, to nie sądziłbym się trzy lata, tylko juz dawno by było po
                    sprawie.
                    Ale z zasady powinno być tak, ze psychopata do psychiatryka, zbrodniarz do ZK, a
                    normalni ludzie żyją spokojnie.
                    Prawo chroni niestety tych przegiętych, a nie ich ofiary. Na szczęście, ci
                    przegięci to jednak margines, tak przynajmniej sądzę, bo nie znam nikogo takiego.
                  • wiosenka.pl prawa rodzicielskie 11.02.10, 14:39
                    lima napisała:

                    > Jak chcesz takiemu odebrać prawa rodzicielskie?

                    Odebrać - rzeczywiście ciężko. Ale ograniczyć to niemal z urzędu teraz można,
                    jeśli rodzice się nie dogadują. Kiedyś dziwił mnie ten przepis, ale teraz widzę
                    w nim sporo racji. Bo statek też daleko nie popłynie z 2 nawet najlepszych (z
                    osobna) kapitanów mających w temacie odrębna zdania i kłócących się non stop;
                    jeden na czele stać musi.


          • pyzz Re: co ty bredzisz 11.02.10, 12:43
            Jeżeli:
            > Nie przejawial takich sklonnosci podczac naszej 3 letniej znajomosci
            > i 2 letniego zwiazku przedslubnego.

            To dlaczego uważasz:
            > Nie ponosze zadnej odpowiedzialnosci za to, ze moj ex okazal sie
            > kurwiarzem pieprzacym wszystko, co sie rusza i nie ucieka na drzewo.
            ?

            > Wiesz scriptus, ze ty jestes chory? potrzeba udupienia zony, ktora
            > ma cie dosc, przeslonila ci caly swiat, a dziecko jest tu tylko
            > narzedziem, ktorego uzywasz - dla szkody tegoz dziecka.
            Prawdę mówiąc, to potrzeby "udupienia" byłego współmałżonka, to akurat z twoich
            postów się wręcz wylewa. A argument, że "to dla dobra dzieci i tylko ich dobro
            Ci w głowie, kiedy Z NIM walczysz", to jest klasyczne i najczęstsze
            usprawiedliwienie matki, dla której właśnie "dziecko jest tu tylko narzedziem".
        • sbelatka Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 11:38
          scriptus,
          teoria twoja i sugestia żeby mieć w nosie wygoda rodziców,
          szczegolnie odchodzących i ich partnerów nowych - choc moze sie
          wydawac na pierwszy rzut oka bardzo świtena - ma zdecydowanie drugie
          dno... i to malo korzystne dla dzieci..

          a otóz takie - że ludzie, ktorzy są do czegos PRZYMUSZANI, ktorzy
          żyją w zdecdowanie NIEWYGONDYCH ukladach - się robią nieprzyjemni,
          wredni i takie tam..

          i ja tam wolałabym żeby mojemu exowi i jego żonie PASOWALO i bylo
          WYGODNIE w jakimkolwiek układzie z moim dziećMi!

          bo tylko wtedy mogę miec nadzieje - że moim dzieciom będzie z nimi
          przez iles tam czasu dobrze! i bezpiecznie!
          i to zarówno fizycznie (co łatwiejsze do osiągnięcia) jak i
          emocjonalnie...

          a na siłe, nie zwracając uwagi na to jak mu z tym jest - to moge sie
          zgodzic żeby więźień łupał kamienie pzry drodze

          bo juz nie chciałabymn żeby mi kopał w moim ogrodzie - chyba, ze
          miałby do przekopania dopiero miejsce na ogród

          a tego żeby miał ex i jego nexia OBLIGATORYJNIE sie zajmować moimi
          dziećmi, bez względu na to co o tym myslą...nie biore nawet pod uwagę

          obligatoryjne powiadasz???
          no, to byś zrobil dobrze wielu dzieciom...
          każąc im mieszkac z zachlanym ojcem/matka - zamiast z tym drugiem...

          a w twoim pomysle nie wiedzę kierowania sie "dobrem dzieci" - a
          jedynie chęcia dowalenia tym złym.. rodzicom i szczegolnie tym obcym
          rozbijającym rodziny...
      • z_mazur Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 11:03
        Większość wad wymienionych w tym artykule wiąże się nie tyle z samą
        wadliwością tej formy opieki ile z dojrzałością rodziców do jej
        zastosowania.

        Inaczej mówiąc, przy dojrzałych i skupionych na dobru dziecka
        rodzicach, ta forma jest zdecydowanie lepsza od tradycyjnego
        pozostawienia dzieci matce.
        • sbelatka Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 11:42
          języki obce - sa mi obce;
          więc nie moge sie odneiśc do artykulu powyżej wskazanego

          ale czy jestes pewien z_mazur, ze to jest ZDECYDOWANIE lepsza forma?

          bo jesli tak ejste - to może sie warto zastanowic nad zmiana
          istneijącego stanu zreczy - np. w moim ukladzie
          ktory mi sie wydaje dośc dobry.. ale może może byc lepszy..

          i mówie to zupelnie poważnie
          • z_mazur Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 11:58
            Przeciwnicy podnoszą głównie jeden argument - brak poczucia
            stabilizacji.

            Podoba mi się ta odpowiedź na ten argument.

            "Przeciwnicy naprzemienności wskazują przede wszystkim brak poczucia
            stabilizacji. Trudno tu wyrokować, jedno jest pewne, dzieci z
            rozwiedzionych domu tak czy owak mają małe poczucie stabilności
            życiowej. Pytanie nasuwa się takie, czy zyski z naprzemienności są
            wyższe niż zmniejszenie poczucia niestabilności. Przecież
            nawet „tradycyjna forma” – weekendowych odwiedzin u ojca też zaburza
            poczucie stabilności. A do tego mniej uprzywilejowany rodzic nie
            zawsze wie, jak traktować dziecko – normalnie, czy jako gościa, Może
            narzuca się odpowiedź, że oczywiście normalnie, ale ryzykujemy wtedy
            rolę niedzielnego rodzica, który nie jest z dzieckiem na co dzień,
            nie wspiera go, tylko co miesiąc nadrabia zaległości wychowawcze –
            istna karykatura wychowania."
            • sbelatka Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 12:28
              musze sie nad tym poważnie zastanowic...
            • bramstenga Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 13:42
              A do tego mniej uprzywilejowany rodzic nie
              > zawsze wie, jak traktować dziecko – normalnie, czy jako gościa,

              Tak, ale to jest problem dorosłego - wypracowanie relacji. A przy opiece
              naprzemiennej cały ciężar przerzucony jest na dziecko. Dlatego dla mnie taki
              model jest dopuszczalny wyłącznie w sytuacji, gdy dziecko ma jeden stały dom, a
              niedogodności (psychiczne i fizyczne) związane z przeprowadzkami biorą na siebie
              dorośli jako osoby, które "zgotowały mu ten los".
              ~bramstenga
              • z_mazur Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 13:49
                Nie zgodzę się. Dziecku porównywalnie zaburza życie oczekiwanie na
                rodzica i spędzanie z nim czasu, jak z gościem, zamiast normalnego
                życia. Im większe dziecko, tym ta nienaturalność większa.
                • bramstenga Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 13:55
                  Ale masz jakieś wsparcie?
                  ~bramstenga
          • to.ja.kas znow zzarło mi tekst 09.02.10, 12:25
            wiec jeszcze raz.

            Chetnie zapoznam sie z tymi danymi na które panie sie powoływały
            gremialnie. Gdzie moge poczytac o tym, że opieka naprzemienna jest
            niekorzystna i sie od niej na zachodzie odchodzi? Serio. Interesuje
            mnie to.

            Moja koleznka (a "stara" juz jest) powiedziała, ze ona miała w zyciu
            szczescie bo wokół siebie miała dużo ludzi którzy ją kochali. Miała
            i matke z ojczymem i ojca z nowa partnerka i dziadków u których
            spedzała ogromna ilosc czasu. I wszedzie czuła sie jak w domu,
            chciana i pożadana bo wszedzie był jej dom. I kiedy mieszkała u ojca
            matka nie robiła z tego problemu, kiedy mieszkała z matka dla jej
            taty tez nie stanowiło to stresa. Jej zycie toczyło sie w dwóch
            domach gdzie ja kochano i czuła się ważna. Do tej pory dzieli
            wigilie miedzy rodzine własna w postaci domu matki, domu ojca i
            rodzine męża, czasem w którys dzien swiat robi przyjecie grupowe u
            siebie, byłam raz i wygląda to całkiem niezle. Taka forma kochania
            mimo jej prawie 40-tu lat sprawdza sie juz od ponad trzech dekad,
            kiedy w Polsce o opiece naprzemiennej nikt nie mówił.
            Moja druga kolezanka która pracuje czesc roku zagranica zostawia
            dzieci na kilka miesiecy eksiowi i neksi, wraca dzieci sa z nia i
            jej dzieci tez wszedzie czuje sie u siebie...i u ojca i u matki w
            Polsce i tam gdzie pracuje gdy jada do niej na całe wakacje.
            Na "własnoreczne" oczy widziałam jakie sa otwarte, szczesliwe i
            radosne dzieciaki. A rzucanie sie eksiowi na szyje kiedy po nie
            przychodzi do jej domu było az dla mnie wzruszające...bo moje
            dziecko tego niestety nie zna. Kwestia dojrzałosci rodziców jak
            poukładaja sobie opieke i czy wazne jest dziecko czy ich ambicje i
            chec dokopania byłemu partnerowi.

            Nie zgodze sie tym razem ze Scri. Moim zdaniem wazne jest
            samopoczucie wszystkich w nowopowstałej sytuacji. A zwłaszcza wtedy
            kiedy chce sie umozliwic dziecku korzystanie z domu obojga rodziców.
            Zwłaszcza tam, gdzie pojawiaja sie nowi partnerzy i dzieci z nowych
            zwiazków - RÓWNIE WAZNE. Moja córka jest dla mnie najwazniejsza, ale
            nie jest jedynym celem mojego istnienia. I nie tylko ona i jej
            potrzeby licza sie w zyciu.
            Taka postawa jaka prezentujesz Ty Scri uczyc moze dziecko albo
            skrajnie egoistycznego podejscia do zycia, albo pokazywac, że własne
            potrzeby sa zupełnie nieistotne. A to duzy bład.

        • bramstenga Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 12:31
          > Większość wad wymienionych w tym artykule wiąże się nie tyle z samą
          > wadliwością tej formy opieki ile z dojrzałością rodziców do jej
          > zastosowania.


          Podstawowa wada: brak "przynależności", korzeni, poczucie życia na walizkach,
          pogłębienie rozwodowej utraty pewności to immanentna cecha opieki naprzemiennej,
          niezależna od poziomu dojrzałości rodziców.
          Da się to wyeliminować tylko poprzez rozwiązanie, że to nie dziecko, ale rodzice
          się przenoszą. Ktoś chętny?
          ~bramstenga
          • to.ja.kas Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 12:41
            a jakies materiały zródłowe?
            • bramstenga Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 13:39
              > a jakies materiały zródłowe?

              Naprawdę potrzebny Ci podpis jakiegoś profesora, żeby wczuć się w sytuację
              osoby, która musi się co tydzień przeprowadzać?
              ~bramstenga
              • z_mazur Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 13:42
                Jeśli w obu domach jest u siebie, to o jakiej przeprowadzce mowa?
                • bramstenga Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 13:51
                  Po pierwsze, to, czy będzie się czuło "u siebie" nie zależy od rodziców, tylko
                  od dziecka. Raczej "podstawowym" domem już zawsze będzie ten, w którym się
                  dziecko wychowało. A mówiąc o przeprowadzce, mam na myśli przedmioty - ubrania,
                  komputer, przytulanki, rzeczy szkolne, książki. Jest tego cała masa, zwłaszcza
                  że nie nie mówimy o zabraniu podstawowych rzeczy, jak na wyjazd wakacyjny. Nie
                  da się wszystkiego zorganizować x 2 (biorąc pod uwagę ilość niezbędnych
                  drobiazgów, ważnych dla dziecka, nie dla dorosłego).
                  ~bramstenga
    • dorata351 Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 12:33
      Wszystko fajne z ta opieka naprzemienna, ale możliwe tylko w sytuacji kiedy
      rodzice po rozwodzie mieszkają niedaleko od siebie. Bo przecież dzieci muszą
      chodzić do jednej szkoły, mieć kolegów itd. A co w sytuacji kiedy tatuś poznaje
      panią, do pani się wyprowadza, mieszka w okolicy swojego dawnego domu. Matka
      dziecka tez chciałaby normalnie funkcjonować i postanawia się przenieść do
      innego miejsca odległego np o 500 km, bo tam ma rodzinę, która pomoże, lepszą
      prace i nowe możliwości. Powinna się przenieść, czy zostać, dlatego żeby jej
      dziecko miało stały kontakt z ojcem? I jak w takiej sytuacji rozwiązać problem
      opieki naprzemiennej?
      • to.ja.kas Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 12:45
        To proste...kiedy rodzice zamieszkuja od siebie daleko opieka
        naprzemienna staje sie niemożliwa.
        A co bedzie dla rodzica wazniejsze...czy przeprowadzka tam gdzie
        jemu lepiej czy pozostanie na tyle blisko by dziecko miało kontakt w
        drugim rodzicem to juz powinien rozwazyuc w swoim sercu.
        • tarantula007 Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli.... 09.02.10, 12:49
          Ojciec dziecka mieszka z kobietą mocno po 30-tce, która nie ma i nie
          bedzie miała swojego dziecka, to dobrze dla naszego dziecka jesli
          kochanka ojca chce traktowac nasze jak swoje? To jak jest wtedy?
          Opieka naprzemienna? zeby obie mogły nacieszyć się dzieckiem?
          • to.ja.kas Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 09.02.10, 13:11
            Ale jak ma sie macocha zachowywac by było dobrze? Traktowac jak
            obce? Stawiac talerz w trakcie posiłków dziecku w kuchni z daleka od
            rodziny? Sama jesc lody a dzieci niech patrza? Zabronic kupowania
            biletów do kina czy basen bo zbytek? A moze je bic i krzyczec na
            nie? Wtedy bedzie lepiej?

            Ja mam nadzieje, ze wszystcy ludzie z jakimi zetknie sie moja Młoda
            w tym jej tesciowa beda traktowac ja dobrze i jak rodzinę, wtedy ja
            bede spokojna, ze krzywda jej sie nie dzieje...ale ja dziwna
            jestem wink
            • tarantula007 Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 09.02.10, 13:17
              Inaczej być mówiła gdyby Twoje dziecko miało 5 lat i ojciec zbierał
              je do bezdzietnej kobiety o której po powrocie do ciebie twoje
              dziecko mówiłoby mama zosia na przykład a o tobie mama Kasia.
              zastanów się nad tym.
              • z_mazur Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 09.02.10, 13:28
                Takie rzeczy jak forma zwracania sie do innych osób można omówić,
                może dziecko sobie samo tak wymyśliło.

                Tak mnie zawsze zastanawia jak to jest Ojciec podobno zawsze
                pozostanie ojcem i każdemu ojcu ciągle jest to powtarzane, że nie
                musi się bać utraty dziecka, bo zawsze będzie ojcem, nawet jeśli
                widuje dziecko w dwa weekendy w tygodniu.

                Dlaczego matki nagle boją się, że przestaną być dla dziecka matkami
                jak będą spędzały z dzieckiem połowę czasu?
                • tarantula007 Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 09.02.10, 13:36
                  Z_mazur , ja napisałam o bardzo specyficznej sytuacji. Gdyby obie
                  matka i druga partnerka ojca miały dzieci nie widziałabym problemu,
                  bo każda byłaby matką swoich a dla dzieci drugiej mogłyby być hmm..
                  ciociami czy jak tam. A tak nowa kobieta ojca realizuje się w
                  macierzyństwie na dzieciach drugiej kobiety. Dlaczego ojcom sie mówi
                  inaczej, bo to kobiety mają silnie rozwiniety instynkt macierzyński,
                  szczególnie kiedy nie moga mieć swoich dzieci, faceci raczej nie
                  chcą ojcować cudzym dzieciakom.
                • michszyb Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 10.02.10, 09:16
                  Strzał w dziesiątke. Genialny argument.
              • sonia_30 Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 09.02.10, 13:29
                Istotne jeszcze dlaczego tak mówi - czy samo z siebie czy też
                sugestia dorosłych...
                • tarantula007 Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 09.02.10, 13:38
                  Jeśli samo z siebie, to jeszcze gorzej. Ma dwie matki? Bo tatuś tak
                  zdecydował? Jakim prawem zakłóca relacje matka -dziecko! Dzieciak ma
                  miec dwie matki, żeby next mogła zrealizowac swoje pragnienia???
                  • to.ja.kas Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 09.02.10, 13:39
                    tarantula007 napisała:

                    > Jeśli samo z siebie, to jeszcze gorzej. Ma dwie matki? Bo tatuś
                    tak
                    > zdecydował? Jakim prawem zakłóca relacje matka -dziecko! Dzieciak
                    ma
                    > miec dwie matki, żeby next mogła zrealizowac swoje pragnienia???

                    Model opieki naprzemiennej napewno nie jest dla Ciebie big_grin
                    • tarantula007 Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 09.02.10, 13:42
                      Gdybym była w takiej sytuacji a moja następczyni u boku mego męża
                      miała swoje dzieci - no problem, ale gdyby było tak jak opisałam, że
                      chciałaby byc matką na 1/2 etatu dla mego dziecka - to wara, niech
                      se urodzi i wychowa swoje.
                      • z_mazur Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 09.02.10, 13:46
                        I Twoje "wara" to jest branie pod uwagę dobra dziecka?
                        Czy może jednak Twojego?

                        Od razu przypomina mi się historia z Salomonem i jego wyrokiem.
                      • dorata351 Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 09.02.10, 14:06
                        Co za różnica, czy miałaby swoje dzieci czy nie? Może powiedz ex, żeby
                        wytłumaczył, że ta pani to najwyżej ciocia Zosia. Chyba niepotrzebnie sie
                        martwisz, myślę, że dziecka Ci nie zabierze.
                  • sonia_30 Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 09.02.10, 13:59
                    Tatuś związał się z drugą partnerką, to zatem niewątpliwie jego
                    decyzja. Ta traktuje dziecko jak własne, czyli rozumiem najlepiej
                    jak potrafi. Dziecko ma lat 5 i stosuje swoje własne nazewnictwo,
                    niezdrowa sytuacja miałaby miejsce gdyby druga partnerka ojca i on
                    sam, narzucali dziecku taki sposób zwracania się. Jeśli natomiast
                    dziecko samo z siebie tak określa next, można z nim porozmawiać i w
                    przystępny sposób wytłumaczyć różnicę.
                    • tarantula007 Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 09.02.10, 14:17
                      A co jeśli kobieta sama o sobie mówi do dziecka "mama" ?

                      bardzo jestem ciekawa, która z was w rzeczywistości zgodziłaby się
                      na takie relacje własnego małego dziecka z BEZDZIETNĄ kobieta
                      realizująca swoje braki na waszym dziecku ...
                      • a1ma Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 09.02.10, 15:45
                        tarantula, ale Ty zazdrosna jesteś?
                        To chyba dobrze, że dziecko czuje się u swojego ojca jak w domu, że lubi jego
                        nową partnerkę i ma z nią dobre relacje. Nie ubędzie Ci jego miłości od tego.
                  • michszyb Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 10.02.10, 09:18
                    Tak dla ciebie model opieki naprzemiennej nie jest dobry. Człowiekowi tak
                    egoistycznemu i zapatrzonemu w swoją nienawiść nie powinno się powierzać żadnych
                    dzieci.
              • to.ja.kas Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 09.02.10, 13:31
                Ja nie musze sie zastanawiać. Jesli ja jestem złym przykładem to
                moja kolezanka juz rewelacyjnym. Bo kiedy ona od kwietnia do
                pazdziernika (z dwoma miesiacami na wakacje kiedy dzieci sa u niej)
                pracuje zagranicą, to jej dzieci sa z eksiem i neksia u nich w domu.
                Dzieci trójka. I wiesz co powiedziała mi kiedyś? Że bardzo jej
                zależy by traktowała je jak rodzinę, bo wtedy ma gwarancję, że nie
                dzieje się im krzywda. Ale ona nie traktuje dzieci jak swojej
                własności.

                Kiedy przeprowadziłam sie do Wawy moje dziecie lat 7 zostało z moimi
                rodzicami. Widziałam je w weekendy. Moi rodzice stworzyli dziecku
                dom, Młoda czasem smiała sie, ze ma dwie mamy. Była u nich
                szczesliwa, chodziła do szkoły, własciwie cały trud codziennego
                wychowania spadł na moich rodziców, bo nie ukrywajmy ja byłam daleko
                i budowałam naszą przyszłosc. I tak pod koniec czwartej klasy
                powiedziałam, że kupuje mieszkanie i chciałabym by Młoda ze mna
                zamieszkała i co oni na to? Zapytałam sie, bo 4 lata oni stwarzali
                jej dom. Zaczał sie dramat. Nie, nie z oddaniem mi córki, ale
                widziałam jak bardzo cierpią i jakie to dla nich trudne. I
                rozumiałam ich i jednoczesnie sie cieszyłam. Ale nigdy nie byłam i
                do tej pory nie jestem zazdrosna o wiez Młodej z babcia, nawet kiedy
                w złosci Młoda mowi "zobaczysz wróce do dziadków, ono mnie bardziej
                rozumieli". Na tyle JA SAMA miałam wyrobioną WŁASNĄ więź z Młoda, że
                wiedziałam iz kiedy zapytamy ją czy chce sie do mnie przenieśc
                powie "tak", wiedzałam że mnie kocha i to nie zasługa tego że
                ograniczone ma mozliwosci kochania innych ale ze nasza własna wiez
                jest na tyle silna, ze NIC I NIKT nie jest w stanie jej zerwac.
                I Młoda przeprowadziła sie do mnie, mimo iz w dniu przeprowadzki,
                wisiała na dziedkach i wołała, ze bedzie tesknic, ze kocha, ze
                uwielbia i ze sa dla niej najwazniejsi. Ojciec powiedział wtedy cos
                za co byłam mu wdzieczna. Powiedział "Pamietaj Paulusiu, jesli
                kiedykolwiek bedzie ci zle zawsze u nas masz swój dom". I wtedy
                pomyslałam, że gdyby mi nie daj Boże cos sie stało sa ludzie którzy
                ją kochaja i na których moze liczyc.
                Kiedy moja bratowa podejrzewała u siebie nowotwór, zadzwoniła do
                mnie (mimo iz nie przepadamy za soba) i poprosiła, bym pomogła bratu
                wychowywac jej syna, bo on mnie kocha.
                A ja jako młoda dziewczynka do kolekcji babc i dziadków miałam
                takich przyszywanych których kochałam bardziej niz
                rodzonych...natomiast do mojej mamy pracujacej w szpitalu jako
                pielegniarka dzieci bardzo czesto mówiły "mamo Irenko" albo "ciociu
                Irenko"...i wierz mi nie oznaczało to iz nie kochały swoich
                rodziców. Ot, kilkuletnie dzieci czasem tak sobie układaja w głowie
                świat i wyrastaja z tego wink
                • tarantula007 Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 09.02.10, 13:40
                  Kaś z toba jak z dziadem do obrazu ja jedno ty drugie. Nie rozumiesz
                  że dziadkowie, siostra to ktoś zupełnie inny niż bezdzietna kochanka
                  ojca?? Naprawdę nie rozumiesz czy udajesz?
                  • to.ja.kas Re: wady opieki naprzemiennej - a co jeśli..... 09.02.10, 15:19
                    Nie, to Ty nie rozumiesz. Nie rozumiesz, ze Twoje dobre relacje z
                    dzieckiem nikt i nic nie jest w stanie zburzyc. Tylko Ty sama. I że
                    dziecko doskonale wie kto jest jego mamą. I nie rozumiesz, że Twoje
                    fobie maja wpływ na dziecko i jego relacje z ojcem.
                    Dla mnie EOT. I nie dlatego, że masz inne zdanie.
                    Ale dlatego, że jestes agresywna.
        • dorata351 Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 13:25
          A matka żyjąca prawie w sąsiedztwie ojca z kochanką, lub odwrotnie oczywiście,
          nie mająca szansy na lepsze życie, to dla dziecka lepiej niż dojeżdżający tatuś?
          Żadne wyjście nie jest dobre, to że jedno z rodziców opuszcza dziecko dla
          własnego szczęścia, to jest podstawa problemu. I podziwiam tych z Państwa,
          którzy wybrali w pewnym momencie swojego życia kochanka lub kochankę, za to że
          jeszcze uważają się za takich kochających rodziców. Wy już daliście swoim
          dzieciom dowód miłości.
          Kiedy ludzie naprawdę nie mogą się z sobą żyć, to razem podejmują decyzje o
          rozwodzie i chyba w takiej sytuacji nie ma między nimi walki. Natomiast kiedy
          pojawia się kłamstwo i zdrada z jednej strony to nie ma się co dziwić, że
          poszkodowana strona nie zgadza się na opiekę naprzemienną, bo ona przy dzieciach
          trwała i trwać będzie. I tego żadne argumenty nie zmienia.
    • tully.makker dodam jeszcze 09.02.10, 13:21
      ze w artukule zktory znalazlam na stronie w strone ojca jest
      wyraznie napisane, ze nei jest forma sprawowania opieki nad dziecki
      zupelnie mamymi i ze wszedzie jest mowa o dzieciach w wieku
      szkolnym. I ze zgoda i wola dziecka jest istotnym czynnikiem.

      Co stawia w innym swietle propozycje michszyba.
      • z_mazur Re: dodam jeszcze 09.02.10, 13:25
        A kto tu pisze o michszybie?

        Panie chyba mają tu jakąś obsesję na jego punkcie.
        • scarlet.secret.sky Re: dodam jeszcze 09.02.10, 13:31
          Ten wątek jest zainspirowany wątkiem Michszyba - Mediacje, więc chyba można się
          też do niego odnieść, nie będąc posądzanym o obsesję...
        • to.ja.kas Re: dodam jeszcze 09.02.10, 13:33
          z_mazur napisał:

          > A kto tu pisze o michszybie?
          >
          > Panie chyba mają tu jakąś obsesję na jego punkcie.


          Ale pewnie o nim pomyslałes jak pisałes wink
    • lima Opieka naprzemienna w przypadku kłócących się 09.02.10, 14:31
      rodziców, którzy nie potrafią się ze sobą porozumieć i uważają, że to oni mają
      monopol na sposób wychowywania dziecka i zrobią to lepiej niż małżonek.
      Dwa tygodnie u ojca dziecko chodzi spać o 22giej a wstaje o 10tej, dwa tygodnie
      u matki w łóżku jest o 20tej a wstaje o 7ej.
      Dziecko małe i chore na pograniczu wymiany tygodni. Każdy z rodziców oddzielnie
      pójdzie do lekarza bo wściekłość na małżonka nie pozwala wyartykułować jakie
      antybiotyki dziecku podawać, a jeśli jedno wyartykuuje, to drugie uzna że to
      głupota bo on lepiej wie co dziecku potrzebne i ma mądrzejszego lekarza?
      Dziecko większe, rodzice chodzą na wywiadówki oboje siadając każde w innym końcu
      sali, by coś o postępach dziecka się dowiedzieć albo planie zajęć? Nie
      przekazują sobie podstawowych informacji by dopilnowac dziecko?
      itd itp
      Opieka na zmianę jest stosowana,nawet bez postanowień sądu, co na forach się
      czyta, w przypadku mądrych rodziców, którzy rozstali się w spokoju i szacunku do
      siebie i mają do siebie jako rodziców zaufanie oraz dogadują się co do kierunku
      wychowywania dzieci. Bo oboje rodzice wcześniej w małżeństwie udowodnili, że
      są dobrymi rodzicami, zrównoważonymi opiekunami, można im dziecko powierzyć i
      obecnie nie są wrogo nastawieni do drugiego rodzica, nie walczą o większy wpływ
      na dzieci ale swoją wyważoną postawą matkują i ojcują. Były tu juz wątki, że
      dziecko kilkuletnie w przypadku daleko mieszkających rodziców wychowywała matka
      a kilkunastoletnie zamieszkało z ojcem. Za obopólną zgodą.

      Literatura jest piękna szczególnie ta piękna,
      nie wystarczy przeczytac "na gwałt" poradnika "na temat" by się uznawać za
      mądrego w temacie i na dzieciach od razu testować nieudolnie zalecenia z jakiejś
      ksiązki. Empatię by wypadało mieć najpierw.
      Kiedyś uczonymi publikacjami wyrzucono z półek sklepowych naturalne masło jako
      szkodliwe, w zamian półki zapełniły się smarowidłami-mieszankami kiepskich
      olejów i chemii, jakoś masło od krowy wraca na półki z powrotem jako rarytas a
      organizmy wychowane na chemii lądują u lekarza.

      I jeszcze w sprawie "destrukcyjnego wpływu na psychikę dziecka".
      Najbardziej destrukcyjny wpływ na psychikę dziecka mają rodzice KŁÓCĄCY SIĘ I
      AGRESYWNI WOBEC SIEBIE, bez względu na to czy dziecko mieszka z nimi czy osobno.

      • wiosenka.pl Re: Opieka naprzemienna w przypadku kłócących się 11.02.10, 14:32
        Lima, bardzo mądrze napisanesmile

    • ania1ooo Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 18:27
      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.

      Jeśli dobrze Was zrozumiałam, to ta metoda, jak każda inna, ma swoje wady i
      zalety. Nie ma jednak żadnych doniesień naukowych, że wychowując dzieci w ten
      sposób, robimy im krzywdę. A niektórzy z Was opisując swoje doświadczenia lub
      znajomych, mówią o jej pozytywnym wpływie na dzieci.

      Nie taka więc opieka naprzemienna straszna, jak ją malująwink
    • chalsia Re: wady opieki naprzemiennej 09.02.10, 23:39
      warto przeczytać:

      www.justice.gc.ca/eng/pi/fcy-fea/lib-bib/rep-rap/2004/2004_5/pdf/2004_5.pdf
      oraz

      www.justice.gc.ca/eng/pi/fcy-fea/lib-bib/rep-rap/2004/2004_3/pdf/2004_3e.pdf
    • pyzz Re: wady opieki naprzemiennej 11.02.10, 12:32
      Kiedyś brałem udział w dyskusji na ten temat i ktoś podlinkował jakieś
      kanadyjskie państwowe opracowanie badań na temat. Potem link przestał działać,
      ale była tam konkluzja, że nie ma dowodów, jakoby ten model opieki był gorszy od
      tradycyjnego.
      Właściwie jedyną wadę, jaka naprawdę występowała w modelu opieki naprzemiennej
      jest taka, że w takim wypadku ustalenia dot. opieki są statystycznie bardziej
      narażone na
      zerwanie. Niestety, mogę to potwierdzić na podstawie doświadczeń z mojego
      otoczenia. Dziecko wychowywane wg tego modelu, które znam padło ofiarą matki,
      która zażądała podwyższenia alimentów (całkiem pokaźnych jak na sytuację, w
      której ojciec wychowywał przez prawie pół czasu) i stwierdziła, że dopóki się
      nie zgodzi nie zobaczy dziecka.
      Tu się pokazuje jeden brak zalety tego modelu, o którym się nie mówi: taki model w
      rzeczywistości NIE CHRONI dziecka przed próbami grania nim przez jednego rodzica
      przeciw drugiemu.
      Z drugiej strony tekst ten skomentował, że właściwie sztandarowa rzekoma wada -
      jakoby katastrofą dla dziecka było posiadanie dwóch domów - nie ma na razie
      potwierdzeń naukowych, bo o dziwo brak badań. Autorzy podali, że znają tylko dwa
      takie badania i to na małych
      próbach, w których właściwie wyszło podobnie, ale konkluzje były przeciwne. W
      jednym straszono, że ok. 40% dzieci nie lubi koniecznosci przeprowadzania się,
      natomiast w drugim stwierdzono, że ponad połowa wręcz lubi mieć dwa domy (mam
      nadzieję, że dobrze pamiętam, choć podaję tylko z pamięci). W każdym razie ten
      argument na pewno nie ma podstaw naukowych (właściwie, to twierdzenie, jakoby
      dziecko z dwoma domami nie miało "swojego miejsca" nawet nie wydaje mi się
      logiczne. Jeżeli w
      każdym z domów ma swój pokój, gdzie nikt mu nie interferuje, to ono ma DWA
      "swoje miejsca", zamiast jednego).
      • bramstenga Re: wady opieki naprzemiennej 11.02.10, 14:28
        Jeżeli w
        > każdym z domów ma swój pokój, gdzie nikt mu nie interferuje, to ono ma DWA
        > "swoje miejsca", zamiast jednego).

        Ale to nie chodzi tylko o pokój! (Bo wyszłoby na to, że zamiast w domu można by
        równie dobrze funkcjonować w hotelach - tam też ma się swój pokój). Dzieci
        obrastają w rzeczy - przytulanki, książki, ubrania, komputer - naprawdę dużo
        tego jest. Pozostaje albo powielenie niemal WSZYSTKIEGO razy dwa albo
        cotygodniowe przenosiny z wielką walizą.
        ~bramstenga
        • z_mazur Re: wady opieki naprzemiennej 11.02.10, 15:38
          Wszystkiego pewnie nie, ale wielu rzeczy tak i ten argument jest
          jedynym racjonalny. Koszty opieki naprzemiennej są wyższe, ale czy
          dla dobra rozwoju dziecka, gdy oboje rodzice wyrażają taką wolę to
          ma jakiekolwiek znaczenie?
          • lampka_witoszowska Re: wady opieki naprzemiennej 12.02.10, 01:53
            mylisz się
            koszty opieki naprzemiennej są niższe
            • z_mazur Re: wady opieki naprzemiennej 12.02.10, 08:56
              A jakieś argumenty na tą tezę?

              Uwielbiam dyskusje z Tobą, więc podejmę polemikę.

              Mylisz się, że ja się mylę, są wyższe.
      • chalsia Re: wady opieki naprzemiennej 11.02.10, 22:54
        pyzz napisał:

        > Kiedyś brałem udział w dyskusji na ten temat i ktoś podlinkował jakieś
        > kanadyjskie państwowe opracowanie badań na temat. Potem link przestał działać,
        > ale była tam konkluzja, że nie ma dowodów, jakoby ten model opieki był gorszy o
        > d
        > tradycyjnego.

        ani dowodów na to, że jest lepszy smile
        w tym tutaj wątku wczesniej podałam linki aktualne działające

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka