Dodaj do ulubionych

tracę dziecko

05.04.10, 15:06
witajcie. szukam pomocy bo nie wiem co robić. po wieloletnim, nieformalnym
zwiazku, remoncie domu, w który włozyłam sporo kasy mój "luby" oswiadczył, że
mam się wynieść bo on chce sobie poszukać innej i najpierw musi "posprzątać
śmieci". Grozi eksmisją. Nie było łatwo to przełknąć, przez lata nie zdawałam
sobie sprawy jaki z niego "typ" - tak się kamuflował wyciągając ze mnie kase
na remont. Głupia byłam i naiwna to fakt. Niestety mieszkam z nim nadal bo po
prostu nie mam dokąd pójść, swoje stare mieszkanie oddałam kiedy
przeprowadzałam się do tego domu. Rodziców nie mam. On to oczywiście
wykorzystuje na maxa, znieważa mnie, robi ze mnie posługaczkę, nie pomaga w
pracach domowych, zero szacunku itd. Pewnie wiecie na co stać faceta w takiej
sytuacji. Mamy dziesięcioletnią córkę. Prawie sie nią nie zajmował. Teraz
nagle nastapił jakiś niby przypływ ojcowskich uczuć. Mała cała oczarowana
tatusiem. Mnie już nie zauważa, traktuje jak powietrze i zło konieczne no bo
mama każe się uczyć, nie pozwala siedzieć całymi dniami przed komputerem, tv
itd, każe jeść coś innego poza słodyczami. Nie mówiąc już o tym, że pewnie się
domyslacie jaki jest mój stan ducha. Ciężko o uśmiech, radość i spontaniczną
zabawę gdy nie ma poczucia bezpieczeństwa i nikogo do kogo można się zwrócić o
pomoc. Zarabiam niewiele, dorabiam jeszcze i staram sie zorganizować sobie
jakiś kąt do mieszkania - to wszystko pochłania mnóstwo czasu, którego ostatno
mniej mam dla córki. Tu tatuś, ciągle wygłupiający się, pozwalający na
wszystko i z kasą jest na wygranej pozycji. Z tego związku z nim juz dawno
zrezygnowałam i prawie przebolałam to jak mnie załatwił ale nie chcę stracić
dziecka. Wygląda na to, że własnie tak się dzieje. Co robić. Pomóżcie. Facet
obdarł mnie już ze wszystkiego a teraz odbiera ostatnie co pozostało i co
najważniejsze. Jest twardy, zimny i wyrachowany. Ja nie wiem jak sie bronić.
Za dużo we mnie emocji. Boję się, że on skutecznie postara się o eksmisję a
mała oświadczy, że woli zostać z tatusiem. Chetnie sie wyprowadze od tego ....
ale wtedy gdy sobie już wszystko poukładam i z dzieckiem. Tylko, że nie mam
mozliwości zapewnić jej takich warunków jak ojciec.
Obserwuj wątek
    • anka_spiewak Re: tracę dziecko 05.04.10, 18:18
      czyli znęca się nad Toba psychicznie
      matko, to jakiś wysyp jest tych agresorów i agresorek w naszym społeczeństwie. babka, facet - skąd oni sie biora?
      smile

      moge poradzic tylko tyle, co sama wiem, i z czego sama korzystam.
      Moge Ci poradzic, byś nagrywała Wasze rozmowy ( w tym tel), zachowala w pamięci tel jego sms-y ( w których Cię obraża)
      znalazła świadków, którzy widzieli jego zachowanie lub ktorym sie zwierzałaś
      mąż nie mąz - masz prawo złożyć doniesienie do prokuratury czy na policje o znecaniu się nad soba swojego kohabitenta (jak to sie teraz niby mówi smile ) chyba możesz nawet wpomniec, że probuje manipulowac corką. Jakis psycholog powinien ja wybadać - dziecko przeciez powie, ze do tej pory nie lubiło tatusia, a to sie chyba też liczy.

      masz jakies papierki, że tyle a tyle włożyłaś w dom?
      moj Boże, nie wiem, jakie masz prawa w zwiazku nieformalnym ... musiałabyć pochodzic po poradniach psychologicznych i różnych osrodkach, gdzie zarówno psycholog jak i prawnik udzieli Ci bezpłatnej pomocy.
      Ja jestem z Łodzi i mam wykaz takich ośrodków na jej terenie, ale organizacje typu:Centrum Praw Kobiet, Liga Kobiet, jakies Centra Pomocy Rodzinie i wiele innych - sa w wielu miastach.

      moim zdaniem to nie jest tak hop siup ze Ci dziecko od razu zabiorą. Jesli tylko bedziesz miala dowody na niego, że znęca się nad Tobą.... podważysz cały ten jego misterny plan.
      Inna rzecz, że dziecko faktycznie może dobrze sie czuć z ojcem, a on niekoniecznie musi jej robic jakąś krzywde (mimo że wczesniej był fatalnym ojcem)- i opieka nad nią będziesz musiała się z nim podzielić.
      Moze chcrzanie glupoty, nie wiem jak to jest w nieformalnych związkach od strony prawnej...

      Powiem Ci tylko co sama wyznaje i co radze innym:
      Nie pozwól mu się zniszczyć. Nie wolno Ci. Nie daj mu tej satysfakcji. Córy moim zdaniem nie stracisz, od niego si uwolnisz i będziesz w końcu oddychac pełną piersia, tymi 100 % płuc, a nie 10. Wszystko przed Tobą. Z nim być może będziesz musiała sie widywac, ze wzgledu na dziecko, ale po jakimś czasie on przestanie wpływac detrukcyjnie na Twoje samopoczucie, stanie ci się obojetny (choć to sie wydaje niemozliwe) znajdziesz sobie kogos, z pewnością będzie to ktos, kto bedzie na Ciebie zasługiwał. Uczymy sie i wielu z nas nie popełnia tych samych błędow.
      Kasa to kasa, jakoś sobie poradzisz. Najwązniejsze to uwolnić się od niego. Znaleźć przyjaciół. Mnie własnie oni trzymali przy zyciu.
      Na dziecko możesz dostać od niego jakies alimenty.
      tak mi się wydaje. może inni cos więcej Ci poradzą.
      aha- nie wiem, czy to dobre wyjscie, bys Ty sie wyprowadzała. Jesli chodzi o małżeństwa, to taka wyprowadzka działa na niekorzyść osoby, która sie wyprowadza. Może to Ty sie postaraj, by go eksmitowali. Jesli Ci groził w jakis sposób lub dopuścił się rekoczynów to możesz zglosić to na policje.


      życze by wszystko Ci się jak najszybciej ułozyło

      Anka
      • tetratec Re: tracę dziecko 05.04.10, 19:10
        Kobieto!
        Jaka tu manipulacja JEGO córką?!
        To, że ją hołubi, swoją córkę, a ona
        jest szczęśliwa - to jest ta manipulacja?
        Bo mamuśka już nie jest całym światem
        dla dziecka? Bo dziecko może chcieć zostać
        z ojcem? Przecież ludziom nie układa się, ludzie
        się rozchodzą - to o co chodzi? Nie o to, że
        dziecko może w badaniach psychologicznych, które
        pewnie są tuż-tuż "bardziej kochać" tatę aniżeli
        mamę i co wtedy? Ani mieszkania, ani alimentów,
        z których dałoby się dalej żyć?

        To co - dawaj - oskarżyć o molestowanie, bo to
        pobrzmiewa w tym żalu pokrapianym nienawiścią.
        Co z tego, że to wyssane z palca, w tym czasie
        mała na bank zostanie z mamusią, a może i lokal
        da się od niego wyłudzić od "ofiary" przemocy.

        Wstyd! Wstyd!!

        Mam nadzieję, że wkrótce córka cię rozliczy.



        • ona_zmeczona Re: tracę dziecko 05.04.10, 23:27
          holubienie a wychowanie to nie to samo. oczywiscie robic z tatusia
          tyrana to tez nie rozwiazanie. wystarczy wykazac, ze tatus jest od
          zabawy, a nie od czystych zebow, wypranych ubran, odrobionych
          lekcji, itd. to, ze dziecko bedzie sie bawic z tatusiem w najlepsze
          nie oznacza, ze to najlepsza dla niego sytuacja.
        • sauber1 Re: tracę dziecko 06.04.10, 03:26
          tetratec m.inn. napisał:


          > To co - dawaj - oskarżyć o molestowanie, bo to
          > pobrzmiewa w tym żalu pokrapianym nienawiścią.
          > Co z tego, że to wyssane z palca,...


          Masz u mnie plusa za mądrze ujęty w słowa problem który często ludzi przerasta,
          i nie ważne kim jesteś ?
          Byłbym wielkim niewdzięcznikiem gdybym też tu nie podkreślił wyjątkowo
          rozsądnego zajmowania stanowiska Pań razem z nami piszących.
          A w tym temacie tyle mam dziś do powiedzenia, że na jutro chyba przełożę,
          oczywiście jak pozwolicie ?
        • alamakota7 Re: tracę dziecko 06.04.10, 09:04
          Tetratec, co za intrygująca psychoanaliza, i to na podstawie
          krótkiego listu.Przenosisz własne, może bolesne doświadczenia na tą
          konkretna kobietę.
          Ja widze ofiarę: poniżana, wypędzana z domu,lekceważona.Ty natomiast
          cwaną kobiete, która zabezpiecza sobie tyły.Forum jest miejscem,
          szczerego wypłakania, to nie sąd, żeby mogła cos utargować.

          Jak facet chce poniżyc kobiete, to uderzy w jej poczucie wartości, a
          potem w to co kocha najbardziej.Dziewczynka moze jet zachwycona, ze
          tata ma dla niej czas. Poniewaz jest niedojrzałym dzieckiem,
          nasladując ojca ( silniejszy psychicznie) może lekcewazyc mamę, żeby
          utrzymac jego zainteresowanie.
          Nie CHOŁUBI, rozpuszcza w sposób niedopuszczalny.Sorry, ale
          siedzenie przed komputerem bez ograniczeń, niezdrowe jedzenie itp,
          to nie wychowanie.
          Robi córce krzywde, poniewaz nie trzyma jednego frontu z matką.

          Twoje wnioski koncowe to urojenia skrzywdzonego człowieka, ktory
          przez pryzmat swoich nieszczęść wylewa pomyje na nieznaną kobietę.

          Molestowanie, wyłudzenie lokalu,...Tobie powinno byc wstyd, nie
          znasz ludzi, a walisz z grubej rury.
          Poza tym uważam, że dobry ojciec powinien pomagac matce swojego
          dziecka, takze w znalezieniu dachu nad głową.

        • anka_spiewak Re: tracę dziecko 07.04.10, 22:04
          (czy ja nie umiem wklejać postow? smile znów musze sie powtarzac, eh...)

          wydaje mi się, że potrafię rozpoznać, kto komu robi krzywde.

          a prywatnie jestem maskulistką, czyli za przyznaniem równych praw mężczyznom i kobietom ponieważ uważam, że mężczyźni w Polsce sa dyskryminowani.
          w rożnych sferach.

          jestm również feministką, ale to tak na marginesie.
          Uwazam, z obie płcie powinny po równo dzielić się obowiązkami i przywilejami, nawet jesli miałybym iśc do kopalni.
          Za co niejednokrotnie dostało mi sie od "sióstr"
          smile


          Twój post może i nie do mnie

          Pragnę zwrócić uwagę, że to, ze pisze w obronie kobiety, nie oznacza, że jestem przeciwko mężczyznom.

          skąd w Tobie tyle agresji?
          (być może już wiem, sama ten etap przechodziłam...)

          Swoje zdanie na temat tacierzyństwa kiedyś tam wyraziłam i tego sie trzymam.
          ale czy facet czy kobita: jeśli zachowuje się jak partner autorki postu - zostanie przeze mnie skrytykowany.

          Amen.
          • anka_spiewak Re: tracę dziecko 07.04.10, 22:05
            to było do tetratec...
        • sauber1 Re: tracę dziecko 08.04.10, 16:38
          "Interwencję" na Polsacie sobie ogladam, coś o lekaru z Kamienia Pomorskiego
          leci i tak się zastanawiam ...?
    • sbelatka Re: tracę dziecko 06.04.10, 09:00
      not_forever..
      nie będę Cie tu jakoś szczegolnie "skrzepiac" - bo myśle, ze zagrożenie
      jest bardzo realne; w tej chwili..skoro czujesz, ze jest..

      ale myśle też, ze - to zresztą dotyczy także ojców, ktorzy znjaduja sie
      częsciej w takij sytaucji - nie jesteś bezbronna

      ja nie będe sie zajmowac Twoją sytaucja materialna - bo pewnie skoro
      mieszkasz w jego domu - to będziesz go musiala opuścić; ale na tym sie
      nie znam

      natomiast utrata miłości córki .. oooo, to zupełnie inna sprawasmile

      i otóż
      dzieci kochają najczęsciej oboje rodziców; zdarza im sie ktoregoś z nich
      lekceważyć, czasem nienawidzieć , czasem pewnie jeszcze cos innego czuć -
      ale rodzic musi sobie na takie uczcuia dziecka baaaardzo poważnie
      zapracować

      oczywiście mam świadomośc, ze ojciec dziecka może robić krecią robotę -
      rozpieszczać, przekupywać, szczuć na drugiego rodzica
      na to NIE MASZ wpływu - i tym sie nie zajmij

      JEDYNE naco masz wpływ - to Twoje! zachowanie
      i głównie w oparciu o to jak TY sie zachowujesz - dziecko ma jakies
      uczucia wobec Ciebie

      rozumiejąc (prawdopodobnie) Twoja trudną sytaucję sugeruję żebyś sie
      skupiła na tym JAK Ty zachowujesz sie wobec córki.

      zacznę od tego co mniej popularne - mianowicie od wymagań;
      wielu z nas, rodziców - skupia sie w relacjach z dzickiem na
      formulowaniu nakzaów i zakazów.
      myj zęby, ucz sie, zjadaj wszystko co ci nakladam na talerz, nie siedz
      tyle przy komputerze..

      no i oczywiście - jako odpowiedzialni rodzice - musimy dbać o to żeby
      dzieci mialy ten cholerny porzadek w pokojach..
      bo gdyby nie mialy...albo nie myly ząbków.. to co? no własnie?

      ja jestem pewna, ze co najmniej polowe zakazow i nakazow mozemy dzieocim
      spokojnie odpuscić - i tym sposobem zyskujemy polowe mniej punktow
      spornych i koniecznosci bronienia naszego stanowiska

      wiem, wiem, wiem... jesli dziecko nie nauczy sie miec pozradku w pokoju
      albo bedzie mialo gorsze oceny w szkole lub nie umyte zęby - może mu sie
      nie ulożyc w życiu..; czujesz aki to absurd?

      klopocik w tym - że żadna z tych rzeczy nie zagwarantuje dziecku udanego
      dorosłego życia..

      ja nie mówię o braku norm i zasad; ale mowię o ilośc/jakości i metodach
      ich egzekwowania

      granice dobrze służą dziciom, to, ze są - je ubezpiecznia. Rodzic,
      ktory "pilnuje" granic jest dla dziecka (pozaświadomym oczywiście)
      gwarantem, ze sie nim opiekuje i ze ono jest bezpieczne. ktoś PILNUJE!

      tylko właśnie o liczbe i rodzaj tych granic trzeba dbac...; nie za
      dużo... nie za ostre... a w sam raz...
      i raczej skupic sie na tych naprawde ważnych..

      COS jest ważniejsze (np. umiejetnośc wyrażania własncyh poglądów, odwaga
      żcyiowa, uwewnętrzniona wiedza o tym co dobre i złe) a cos mniej ważne
      (np. świadecto z paskiem, porządek w pokoju, śweiże majtki codziennie)

      a rodzice często zamiast zajmowac sie kształtowaniem charakterow -
      skupiaj sie na duperelach.. ; skoro walczy sie codziennie o umyte lub
      nie zęby, zmienione majtki itp. - to gdy pzrychodzi do walki o sprawy
      istotne - juz jestesmy skończeni...; bo ZAWSZE mamy pretensje, czegos
      chcemy, wrzeszczymy..

      więc - spradź czy to o czym piszesz - czego pilnujesz - jest na pewno
      konieczne?
      może gdyby nie myła zębów to by tak szybko nie umarla.. a Ty nie
      musialabś sie tym zajmowac?
      to oczywiście tylko pzrykład..

      po kolejne - okazywanie uczuć; wychodzimy czesto z zalożenia, ze dzieci
      WIEDZA, ze je kochamy...przytulanie, mówienie, ze lubimy, ze kochamy...
      nie wystepuje - bo .., no bo mamy trudności z wyrażaniem uczuć...

      CZAS..dla dziecka...; NIE MA usprawiedliwienia dla nie znajdowania czasu
      na chwile rozmowy z dzieckiem. I NIE o szkole i wywiązywaniu sie z
      obowiązkow. ALE o tym o czym ono chce gadac... A chce! Chyba, ze pzrez
      nasz brak zainteresowania skutecznie go tego oduczyliśmy..

      rozumiem, ze jestes zdenerowana, zapracowana, zmęczona..
      Ale dziecko NIE MUSI tego rozumieć.
      I nie rozumie - szczególnie jesli obok ma ojca, ktory zmeczony nie jest
      i sie z nią bawi/wygłupia...
      Ty sie wygłupiac nie musisz - ale czas na wspólne zjedzenie siadania czy
      obiadu (choćby w weekend) musisz znaleźć, i BEZ telewizorka w tlesmile

      i traktuj dzicko powaznie - kiedy pzrychodzi z jakąś sprawą do Ciebie -
      to sie nie wymądrzaj, nie mów zaraz co wiesz .bo zapewen wiesz lepeij od
      dziecka. Tylko daj jej sie wygadac, dowiedz sie co ona o tym myśli..
      SLUCHAJ jej. A nie GADAJ do niej..

      mozesz i powinnas (jesli rozstanie jest przesądzone) porozmawiac z nia;
      ze bedziesz zmuszona odejsc z tego domu bo sie z tata wam nie uklada,
      juz sie nie kochacie.
      I ze sytuacja jest napieta wiec czasem sie klocicie. (tego zreszta
      unikaj pzry młodej)
      i NIE uzywaj argumentow - tata to ma latwo, tacie lepeij, tata mnie
      oszukal, tata sie z toba bawi a sie toba nie zajmuje..
      to jest JEJ tato i ma go prawo kochać!

      Ty dbaj o swoje z nią relacje
      jemu zostaw ich relacje; szcegolnie,ze i tak na nie nie masz wpływu,
      naprawde...

      i prawda stara jak świat- jesli byłas blisko dziecka, jeśli dałas sie
      kochac jako matka (to wcale nie znaczy,ze na wszystko dziecku
      pozwalałaś), jesli ona wie, ze ją kochasz - to nie starcisz miłości
      córki.
      O to zadbała PRZYRODA..; tak po prostu jest...

      a jesli nie zadbałas o miłośc dziecka - z jakiegos powodu - to teraz
      będziesz musiala za to zapłacić; mozliwe, ze walką o uczucia dziecka i o
      samo dziecko...

      dobra wiadomośc jest taka: Twoja córka - jak i wszytskie inne dzieci -
      marzą o tym żeby je kochali i tatusiowie i mamy. Więc jesli sobie zadasz
      trochę trudu - dziecka "nie stracisZ"

      choć - i wiem,ze to może zabrzmiec brutalnie - może sie zdarzyć (ale to
      baaaardzo malo prawodopodobne) , ze dziecko zamieszka z ojcem..
      ale to TEZ nie oznacza, ze "stracisz dziecko"...

      w końcu moj ex nie starcił dzieci - tylko dlatego, ze mieszkaja ze mną...
      kochają go i uwielbiają; mnie kochaja też...
      i jestem pewna, ze choć to ja jestem "dyscyplinująca" - rozumieją, ze
      tak trzeba, ze tak musze...

      ja z godnością znosze ich niezadowlenie z powodu konieczności
      wywiązywania sie z pewnych obowiązków; ale uwierz mi - odpuścilam całą
      mase tego co uważam za drugo-ważnesmile... choc kosztowało mnie to wiele
      rozmów z samą sobą...

      powiedziałabym, ze darzymy sie z młodymi (w podobnym wieku co twoja
      mloda, no, juz teraz z rok czy 2 starszymi ) szczunkiem i milością; i
      sie lubimysmile

      więc spokojnie
      zajmij sie sobą i Waszymi z córka realcjami...

      powodzeniasmile
      • ro35 Re: tracę dziecko 06.04.10, 09:27
        niewiele tu tak dobrych tekstów
        składam pokłon autorce,
        warto to gdzieś zachować...
    • zwiatrem Re: tracę dziecko 06.04.10, 10:18
      Not_Forever
      mamy tutaj "opis" jego zachowan i corki, ale brakuje Twojego, gdzies umknelas w
      tym wszystkim.

      Mysle ze teraz sytuacja wymusza na Tobie chwile dla corki, jesli nie ma na czym
      sie oprzec.

      Nie umiem sie wypowiedziec za Twoje dziecko, ale najczesciej one i tak wiedza,
      ze ta druga strona stawiajaca granice nie zas lukrujaca JEST POTRZEBNA, WAZNA I
      ZE KOCHA sie takiego rodzica jak nie wiem co, czesto to zauwazaja jednak za pozno;

      Rzuc wszystko spoza tej sprawy w cholere, to co teraz jest najwazniejsze,
      przynajmniej dla mnie jako czytacza Twojego postu, to Twoja postawa wobec corki
      i Wasze relacje;
      Masz bardzo trudno, bo jak rzucisz poprzedni styl zycia (zakazy, troska, opieka)
      to nagle dziecko bedzie zdezorientowane, ale musisz koniecznie z czegos
      zrezygnowac na rzecz czegos, stopniowo lecz zauwazalanie wykonac ciecia.
      Trudno sobie wyobrazic, ze zrezygnujesz z dziecka.
      Wiec lepiej poszukac wyjscia z sytuacji we wlasnym zachowaniu.
      Ggdzies sie placze taka teoria, ze dzieci to lustra nas samych. Przychylam sie
      co nieco do tej teorii.
      ALe jedna jest na pewno sprawdzona, kiedy sie chce zmian, radykalnych zmian,
      najpierw nalezy zmienic siebie.
      Masz bardzo malo czasu i trudno, ale tak trzeba.

      Jesli cos z zalatwien pochlania Ci czas dla corki, to razem z nia to zalatwiaj.
      To tez fragment jej zycia i o ile rozumiem, ze nie chcesz aby byla swiadkiem
      demolki Twojego zycia, to moze byc swiadkiem powstawania nowego miejsca na
      ziemi, gdzie bedziecie sie czuly bezpiecznie. Moze Ona ma cos w tej sprawie do
      powiedzenia?
      Jesli ojciec z Nia jeszcze nie rozmawial, Ty to zrob.
      Zreszta chyba powinna wiedziec, ze Jej zycie sie odmieni i trzeba przyjac Jej
      leki, obawy, strachy na klate.
      Moze wlassnie czuje, ze sie rujnuje wszystko i zamotana zmiana ojca nie umie
      dojsc ze soba do ladu?

      Czy corka w glebi siebie nie czuje, czasem ze jednak jest miedzy Wami cos
      silnego, co pozwolilo Jej obecnie zostawic CIe na bocznym torze, zeby moc sie
      pozachwycac zmiana w ojcu.
      Mialabys troche latwiej.
      Nie wiem czym Ci to grozi, na ile wroci potem do Ciebie, na ile ojciec potem
      osiadzie i pokaze i tak swoje zwyczajne oblicze, ale to jest cos co warto miec
      na uwadze i reagowac juz.
      W takich sytuacjach moze warto zasiegnac porady psychologa rodzinnego. Czasu
      malo, duzo do stracenia.

    • balbina1_2009 Re: tracę dziecko 06.04.10, 23:25
      Jesteś zameldowana? Jeżeli nie to szukaj mieszkania i zakładaj
      sprawe o alimenty. Wyciagnij ile się da.Jeżeli ma kasę wiesz z
      jakiego żródła to nie da rady się wybronić. Komornik go znajdzie!
    • enesta Re: tracę dziecko 06.04.10, 23:27
      Przyznam się że nie wiem jak Ci pomóc. Jesteś w trudnej sytuacji,
      brak rodziców, (przyjaciółka?) brak wsparcia, brak środków
      materialnych i zarządzenie partnera "walizki spakowane".
      Córka.
      Dużo, ale, Wasza córka ma rodziców i dla niej jest to ważne, daj
      ojcu kochać ją, nawet jeśli sama w jego miłość nie wierzysz. Daj jej
      kochać jego. W jej sercu zawze będzie miejsce dla matki. Nie ma
      ważniejszej osoby dla dziecka niż matka. Nawet bardzo złe matki są
      rozpacziwie kochane przez dzieci. Pamiętaj, myśl tak jakbyś była w
      jej skórze- niech jej będzie dobrze z Wami, bo sam fakt że
      rozstajecie się będzie dla niej dramatem.
      Twoja córka niedługo wejdzie w wiek dorastania. Może mieć
      długotrwały okres buntu, od Was zależy jak przez to przejdzie. Nie
      nastawiaj jej przeciwko ojcu, a jeśli on będze nią mnipulował to
      prędzej czy później ona to zauważy. Może być to trudny okres dla
      Ciebie i życzę Ci dużo wiary w siebie. Jeśli nie stosujesz przemocy
      wobec córki to nie masz się o co martwić, jesteś jej matką, jedyną i
      prawdziwą i przekupstwa ojca nie zniszczą więzi którą tyle lat
      budowałaś. Powodzeniasmile
    • armia55 Re: tracę dziecko 07.04.10, 09:24
      Rozumiem o czym piszesz. Przechodziłam podobne rozterki. Napisze ci
      jak to było u mnie.
      Ja sie nie nadaje na zone alkoholika, wiec 3 lata temu rozstaliśmy
      sie, syn miał wówaczas 14 lat.
      Jego tata widywał sie z nim sporadycznie. Nie dotrzymywał obietnic.
      Te kontakty jednak były ich , ja nie ingerowałam zupełnie i nie
      limitowałam czasu. Ciężko mi było , bo tak jak tu sie pisze , ta
      strona która zostaje z dzieckiem sama , stoi naprawde przed ogromnym
      wyzwaniem - samodzielnego wychowania dziecka. Oczywiście , dziecko ,
      równiez ma przechlapane. Mój syn nie mógł sie odnaleść w tym
      wszystkim , łamał zasady panujace w domu, próbował technik swojego
      taty, przemocy. Te granice cały czas trzymałam twardo niezapominajac
      o okazywaniu mu miłosci. Naprawde trudny okres i dla mnie i dla
      syna . Po dwóch latach syn postanowił sie przeprowadzic do ojca . Za
      moimi plecami , dowiedziałam sie od syna tak miedzy wierszami. Były
      mąż nie skontaktował sie ze mna w tej sprawie.
      Bałam sie ze go strace , bałam sie o niego, ale pozwoliłam odejść do
      taty. Powiedziałąm ze masz dwoje rodziców, jeśli chcesz u taty , to
      ok. Ja chciałam jego dobra i jesli miałoby mu byc tak u taty , to
      niech tak zostanie. Poprosiłam o zwrot kluczy, połozyłam na kominku
      i powiedziałąm ze tu czekaja na ciebie, ale zasady w domu cały czas
      beda takie same. Widziałąm ze trudno mu było, przez dwa dni odkładał
      moment wyprowadzki. Miał wtedy 16 lat. Ja stałam z boku, zapewniajac
      o miłosci i o tym ze tu jest jego dom i zawsze moze wrócic.
      Były mąż jak sie nie interesował dzieckiem , tak bardzo mocno cisnął
      na wyprowadzke syna.
      U taty mógł robic co chce mimo tego wrócił po miesiacu do domu.
      Pisze , dlatego abys , jesli dziecko chce odejsc, pozwoliła mu na
      to, tak mi sie wydaje ze tak jest najlepiej dla wszystkich.


      • michszyb Re: tracę dziecko 07.04.10, 12:54
        Ja mam tak samo, tylko z żoną która izoluje mnie od dzieci i straszy je mną.
        • not_forever Re: tracę dziecko 07.04.10, 16:22
          dziękuję wam za rady. Bardzo dla mnie cenne. niestety nie mam swobodnego dostepu
          do internetu , dzis musze kończyć ale jutro postaram się wrócić i odpowiedzieć
          szczegółowiej. Jeszcze raz dzięki wielkie.
          • not_forever Re: tracę dziecko 08.04.10, 16:29
            Przeczytałam uważnie wasze wypowiedzi. Jeszcze raz dziękuje bo chyba straciłam
            orientację jak postepować w mojej sytuacji. Wyprowadzka wczesniej czy póxniej
            mnie czeka bo tak sie życ nie da i nie chcę. Chciałabym tylko, żeby zwrócił mi
            kasę, która włożyłam w remont, żebym mogła urzadzic sie jakoś na nowo a nie
            dorabiać od nowa. Stworzyć jak najlepsze warunki dla mnie i mlodej. Mnie wiele
            nie potzreba ale dziecko pewnie chciałoby mieć takie warunki jak inni i nie
            wstydzić się tego jak mieszka. Powiedziałm to nawet wprost ale usłyszałam , że
            mi się nic nie należy bo się przedawniło, bo mieszkam juz pare lat a czynszu nie
            płacę a dziecko może zostać z nim bo to tylko ja mu przeszkadzam?!. Fajnie
            prawda? O kase powalczę, łatwo nie odpuszczę. strach tylko jak postapi córka. To
            jedyna bliska mi osoba i nie chcę jej stracić. Jeśli pozostanie u ojca,
            pomijając to, że nie wierzę, że on sie nia zajmie tak jak powinien (miał na to
            10 lat a nigdy nie przejawiał jakiejś wielkiej miłości i zainteresowania) to
            obawiam się, że zadzieje sie trochę na zasadzie co z oczu to i z serca. Dotąd
            miałysmy dobry kontakt, zawsze z nia rozmawiałam, znajdowałam czas ale ona
            jakby ostatnio odwraca się ode mnie. Coraz czesciej mam wrażenie, że robi mi na
            przekór. Może to racja, żeby odpuscić takie codzienne sprawy, niech robi jak
            chce bo to mniej istotne a obstawać jedynie przy rzeczach ważnych. Może racja,
            że panikuję. Może to tez kwestia dorastania .Dzięki wam postaram sie nabrać
            dystansu. Z drugiej strony widzę, że im łatwiej młoda nawiązuje kontakt z ojcem
            tym on jest dla mnie gorszy. Stad własnie podejrzewam, że to tylko manipulacja,
            żeby pozyskać w małej sojusznika przeciwko mnie i jeszcze bardziej mnie
            zdołować. Powoli organizuję swoje życie na nowo i byłoby mi łatwiej gdyby
            chociaż z córka układało sie bez problemów. Ale tak sie chyba nie da. Chyba
            muszę nabrać dystansu bo zbytnio rządzą mna emocje. Ania Sbelatka, zwiatrm,
            enesta dzięki za mądre słowa. wydrukowałam i czytam, żeby nie zapomnieć. Armia
            wspołczuje ci tych przejść. Pewnie było ciężko. tetracet nie komentuję choć mnie
            strasznie zdenerwowałeś tym postem a potem pomyślałam, że chyba biedny jesteś
            bardzo skoro tak zaregaowałeś i pewnie sporo przeszedłeś. Ale nie oceniaj innych
            na postawie swoich przeżyć.

            Czy warunki mieszkaniowe mają duży wpływ na przyznanie opieki nad dzieckiem
            któremuś rodziców? Wiecie coć na ten temat?
            • yoko0202 Re: tracę dziecko 08.04.10, 20:09
              napisz dokładniej jaka jest sytuacja z tym mieszkaniem, bo ja nie do końca
              rozumiem, dlaczego jest jego, a nie wasze wspólne ?

              tak, sytuacja mieszkaniowa ma wpływ, natomiast nie przesadzajmy, to że tatuś ma
              kilka pokoi a ty np. wynajmiesz dla was malutkie mieszkanko bo na więcej cię nie
              stać, nie przesądzi o tym, że dziecko dostanie ojciec!

              10-letnie dziecko to już nie dzidziuś, niestety, skończył się okres słodkiego
              grzecznego malucha; to normalne że córka zaczyna się buntować i robi się
              przekorna, marnie cię teraz pocieszę ale pewnie z wiekiem będzie znacznie gorzej
              hehe smile ale tylko przez kilka lat smile

              nie wierz w to, że ojciec wejdzie w jej łaski jedynie prezentami i
              pobłażliwością; tak naprawdę, dzieci nie chcą pieniędzy, chcą zrozumienia,
              akceptacji i tolerancji, chcą uwagi, takiej prawdziwej a nie na pokaz. Nie
              odpuszczaj, bądź przy niej i dla niej; niech wie że ją kochasz i że jej
              potrzebujesz, nie bój się mówić jej o tym choćby codziennie. Może postaraj się
              odpuścić trochę wymagania, rodzicielskie kazania, olej bałagan w jej pokoju. Za
              to chwal ją, że ładnie wygląda, że ciekawą opinię przed chwilą wyraziła itp.
              Zaproponuj więcej wspólnych rozrywek, tylko dla Was dwóch, niekoniecznie musi to
              kosztować nie wiadomo ile. Pojedźcie w sobotę na rowerach gdzieś nad wodę,
              zróbcie sobie ognisko, niech zaprosi koleżanki. Pomalujcie razem paznokcie.
              Obejrzyj z nią ulubiony serial. Czasami poproś o radę w drobnej sprawie (np.
              wyboru bluzki itp.) - zobaczysz, jaka poczuje się ważna ! No i uśmiechaj się
              częściejsmile
              Masz prawnika? Jak nie masz to jak najszybciej coś zorganizuj, i nie daj się
              zastraszać. Pana męża olej z góry, bo nie zasługuje na to, żeby poświęcać mu
              minimalną nawet energię.
            • enesta Re: tracę dziecko 08.04.10, 23:59
              Pomyślałam sobie jeszcze, że jeżeli ojciec dziecka wcześniej nie
              interesował się małą, to prawdopodobnie po tym krótkim okresie
              wzmożonego zainteresowania córką, gdy zapadnie wyrok o przyznaniu Ci
              władzy rodzicielskiej, zapomni, lub odpuści sobie, lub ukarze Ciebie
              ostentacyjną obojętnością wobec dziecka. I to będzie większy problem
              dla Ciebie i małej. Dlatego nie walcz dziecko, lecz utwierdzaj go w
              przekonaniu że jest ważny dla córki. Ja dałabym jej pomieszkać z
              nim, żeby nabrała bardziej obiektywnego spojrzenia- codzienność z
              tatą a codzienność z mamą. No bo weeked z tatą to super sprawa, ale
              komu się chce tak dzień w dzień: wstawaj zjedz śniadanie, nie
              spóźnij się, obiad, zajęcia pozalekcyjne, do lekarza, znowu do
              lekarza.., no kiedy wreszcie będę miał czas dla siebie!
              Warunki lokalowe raczej nie przesądzają o przyznaniu/ lub nie/
              władzy rodzicielskiej, pracujsz, zarabiasz, dbasz o dziecko..
              Namawiam Cię jednak na poradę u prawnika, ale dowiedz się który jest
              najlepszysmile
              • anka_spiewak Re: tracę dziecko 10.04.10, 14:15
                świetna porada.
                kuurcze... to dobry pomysł. niech tatuś spróbuje byc z nia 24 godziny na dobe, zobaczymy, ile wytrzyma z uśmieszkiem przyklejonym do twarzy i czy nie wymsknie sie mu jakies brzydkie słówko, bo córuś wyleje np niechcący sok.
                Fakt, on jest jej potrzebny. bo jest ojcem i facetem. może potrafi być dobrym ojcem, może powinien byc ojcem, zwłaszcza że oboje tego chcą. Tego nikt ani jemu ani Waszej córce zabronić nie może - jesli naturalnie nie robi jej krzywdy.
                moim zdaniem troche robi bo nie rozpieszcza jej z miłości a po to, by ukarać Ciebie i o niej chyba tak naprawdę nie mysli... sad
                Ale fakt faktem, ona się do niego przywiązuje. wiec po rozwodzie , gdy on przestanie się nia interesować....
                moze trzeba tak działac, by nie przestał.... Może nie walczyc o nią? czy on córką manipuluje? Czy nastawia ja przeciwko Tobie? czy dotrzymuje obietnic, nie wyśmiewa jej, nie ignoruje? Jesli nie, jesli nie robi jej krzywdy, to może pogodzić się z opieką wspólną? Skoro córa nie będzie musiała wybierać, to wszystkim Wam odpadają całe tony stresu....
                Jeśli córa czuje na sobie to ciśnienie, to, że podświadomie oczekujesz od niej jakiegoś wyboru, decyzji - może też dlatego sie buntuje?

                A jesli po rozwodzie eks-maz przestanie się córa interesować, ponownie możesz zadziałać w sądzie na swoja i Małej korzyść.

                Mądrze tez poradziła Ci sbelatka i wiele innych osób. Jestem pod wrazeniem.
                Ja nie mam dzieci więc na te tematy staram sie nie wypowiadać, ale sadze że otrzymałaś tu dużo dobrych rad

                oby Ci się ułozyło
                smile
            • armia55 Re: tracę dziecko 09.04.10, 10:22
              Ja tez Cie pewnie nie pociesze, bo córka wchodzi w tak zwany trudny
              wiek. Dodatkowo sytuacja domowa tez trudna. Mój syn nie mogł sie
              odnaleść w tym wszystkim. Wszytskie złe emocje walił we mnie, ale
              tak było dobrze. Podobne to nie traumy robia nam wiele złego , ale
              niemozliwość ich wyrażenia. Mój terapeuta mówił, ze to dobrze, bo
              znaczy ze syn czuje sie bezpiecznie przy mnie i nie leka sie wyrażać
              siebie w trudnych chwilach.Wiec zycze Ci byś miała siłe przyjmować
              na siebie rózne emocje i słowa.Syn wykrzykiwał, ze mnie nienawidzi,
              ze ze mna nie mozna wytrzymac , wiec ojcu sie nie dziwi. Trudne to
              dla mnie było bardzo. Pozwalałm na wyrazanie złosci , ale
              podkreslałam ze bez obrazania i wyzywania. Mówiłam ze mi przykro
              słuchac , ale ma prawo tak myśleć. Wczesniej , czy później
              przepraszał za to. I trzeba duzej siły by przyjąć z miłoscia takie
              przeprosiny. Dla mnie to tez była trudna lekcja. Wazne cały czas dla
              dziecka jest zapewnienie o tym ze jesteś , ze kochasz bez względu
              na wszystko , nawet na wyprowadzke. Ja wtedy mówiłam, ze bedziesz
              miał synu okazje poznać blizej tate. Dziecko samo musi dojść do
              prawdy . Dodatkowo u mnie , u ciebie pewnie też, były mąz swoim
              zachowaniem bardzo upokażał mnie w oczach dziecka. To dodatkowo
              sprzyjało atakom syna na mnie. Moja rada, znieść wszystko , ale bez
              uległosci !!!. Stawiać granice. I dziecku i byłemu.
              Obecnie syn ma 18 lat, po 3 latach od rozwodu, po roku od
              miesiecznej wyprowadzki jestesmy na dobrej drodze. Poszło wszystko w
              dobrym kierunku. Mój były mąz nie interesował sie synem ani w
              trakcie małzeństwa ani po rozstaniu. Miał zryw wielki przy
              wyprowadzeniu syna ode mnie. Mysle teraz ze bardziej chyba by dopiec
              mnie i nie płacic alimentów . Chociaz nie chce oceniać , wole myslec
              ze jednak miał dobre intencje , ale nie wyszło.
              Moze u ciebie tez tak to wyglada ?
              Rozpisałam sie , ale na koniec siły ci zycze bo ci bedzie
              potrzebna , zadbaj o siebie , moze jakaś pomoc psychologiczna by ci
              sie przydała ? Szukaj ludzi w realu do wsparcia i pomocy .
              • not_forever Re: tracę dziecko 12.04.10, 15:55
                Dzięki za rady. Uskuteczniłam w sobotę wspólny wypad - lody, zakupy i takie tam
                inne. Fajnie było. W niedzielę już zachowywała się inaczej, tak jak kiedyś, nie
                stawiała sie z byle powodu. Może to było przejściowe a może też ja wysyłałam jej
                jakieś sygnały, których sama do końca nie byłam świadoma. Bardzo męczyła mnie
                cała ta sytuacja z jej przejściem na strone ojca i obojetnością w stosunku do
                mnie. Ja chyba tez się wtedy zamknęłam na nią. Pewnie to czuła. Oby to nie było
                chwilowe. Żal mi takich dzieciaków co to maja życie rodzinne niepoukładane, nie
                patrza na kochajacych sie rodziców. Wiem, u mnie podobnie i nic nie poradzę.
                Bardzo boleję, że moje życie też tak się potoczyło. Tak chciałam mieć szczęśliwą
                rodzinę . Widać za bardzo. Jestem już za stara na kolejne dziecko więc te
                marzenia muszę porzucić. Chyba przyjdzie mi się z tym pogodzić.
                • enesta Re: tracę dziecko 12.04.10, 23:09
                  Widzisz,
                  kocha Cię,
                  ale przygotuj się że jeszcze setki razy odwróci się od Ciebie w
                  okresie dojrzewania. A Ty po prostu bądź, jak będziesz dla niej to
                  zawsze wróci. Rodzice po rozwodzie/rozstaniu to dla dzieciaka dużo
                  negatywnych emocji i musi sobie samo z tym poradzić.
    • marta_51 Re: tracę dziecko 13.04.10, 10:08
      Hej, uzbroj sie w cierpliwosc. Dostalas tu duzo dobrych rad, do ktorych juz
      zaczelas sie stosowac. Ja rozwiodlam sie przed wielu laty, synek mial wtedy 4
      latka, teraz ma 27. Przez caly czas spotykali sie, kiedy chcieli, nie
      nastawialam go negatywnie do ojca, pozwolilam, zeby sam ocenil nasze -
      diametralnie odmienne - systemy wartosci. Od doroslego juz syna uslyszalam:
      mama, jak ty moglas z tata wytrzymac 5 lat? Nie powiem, odczulam satysfakcje.
      Twoja corka ma 10 lat i z pewnoscia jest myslaca osobka, pozwol jej samej
      wyciagac wnioski. Niech tylko ma pewnosc Twojej milosci za to, ze jest i zadne
      jej zle zachowania tego nie zburza. Nie oznacza to oczywiscie znoszenia przez
      Ciebie bez protestu humorow corki, wazne, zeby nie karac jej odrzuceniem. Zycze
      wewnetrznej sily w tej trudnej sytuacji i powodzenia planow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka