Dodaj do ulubionych

Jestem Kochanką

14.07.10, 20:15
Witam wszystkich
Długo zastanawiałam sie czy rozpocząć taki wątek , a jeśli tak to w
którym temacie go umiejscowić.
I w końcu zrobiłam to, nie wiem jeszcze w jakim celu. Może żeby
dostać gromy od Was - stałych bywalców,żon i mężów którzy
zostaliście skrzywdzeni przez współmałżonków przez zdrade właśnie.
Może, aby przez to co mi się przytrafiło , pomóc komuś, odpowiedzieć
na jakieś pytanie. Wiem tylko że musze coś z tym zrobić i nie umię ,
nie potrafię. Zdarzyło mi sie coś takiego po raz pierwszy w życiu,
po raz pierwszy to los i sama nie wiem co zadecydowało za mnie.
Banał ale bolesny.
Powiem w skrócie jak to było:
Otóż jestem w stałym związku bardzo długo. Mam troje dorosłych
dzieci (najstarsze III rok studiów).A więc nie jestem młoda, naiwna,
szukająca wrażen. Byłam i nadal jestem z mężem ponad 20 lat. Nigdy
go nie zdradziłam, ani on mnie (tak myślę). Wszystko toczyło sie
myślę klasycznie jak u par z takim stażem.
I nagle pojawia się KTOS. Początki klasyka, żarty , rozmowy itp.
Nie powiem ja nie inicjaowłam niczego, ale też i nie broniłam się
zbytnio.(no może dwa razy zdecydowanie odmówiłam ) ale upór tego
Kogoś mnie złamał. Cuz miło jest być adorowaną, komplementowaną,
dostać kwiaty.
Każda kobieta po 40+ to zrozumie.No i stało się. Cuż tam będe pisać
jest super. Tyko dylematy, beznadzieja bolą okropnie. Bo sytuacja
okropna , dla mnie bez wyjścia. jak by się to nie skończyło -
Dramat.Poranione inne osoby ,współmałżonkowie -bogu ducha winni,
dzieci ,rodzice.
Trzy razy próbowałam to zerwać.I może by mi się udało , ale ból
niesamowity.Ten Ktoś szaleje, walczy , pisze ,jeżdzi do upadłego az
mnie spotka. Nie daję rady , jestam taka słaba. Powiem jedno TO
PRAWDZIWY HORROR-matnia
Co robić ??? może przeczekać. Niech ktos powie czy to przejdzie.
Ja błagam o ratunek, może psychiatra, leki . Ludzie pomóżcie.
Chcę się jutro obudzić i stwierdzić że to był tylko zły sen.
To banał potworny ALE kocham tego Faceta.Tak silne uczucie nie
zdarzyło mi sie nigdy ( a może zapomniałam z racji wieku)
Czuję sie zażenowana, tym co mi sie przytrafiło w moim
wieku.Najgorsze że on wygląda na jeszcze bardziej
zaangażowanego.Wybaczcie mi wszyscy zdradzeni to wcale nie jest
miłe. Ja nie zrobiłam tego specjalnie to zrobiło się samo- jak to na
złe.







Obserwuj wątek
    • tully.makker Re: Jestem Kochanką 14.07.10, 20:18
      Początki klasyka, żarty , rozmowy itp.

      Otoz to - klasyka.
      • zmeczona100 Re: Jestem Kochanką 14.07.10, 22:20
        A potem codzienność, rutyna i... żal za tym, co się spieprzyło. Klasyka.
      • rarely poczatki klasyka 14.07.10, 22:36
        ully.makker napisała:

        > Początki klasyka, żarty , rozmowy itp.
        >
        > Otoz to - klasyka.

        koniec tez klasyka rozwod alimenty podzial majatku prawnicy sady emocje
        gniew itp.. warto sobie puscic ten film dalej
    • handra Re: Jestem Kochanką 14.07.10, 21:21
      zizzi napisała:

      Ja nie zrobiłam tego specjalnie to zrobiło się samo- jak to na
      > złe.

      Bardzo mi Ciebie zal i Twojej rodziny.

      samo to przychodzi rozwolnienie.
      • tautschinsky Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 14:33
        handra napisał:


        > samo to przychodzi rozwolnienie.


        Zupełnie nie mogę się z tobą zgodzić!
        Na rozwolnienie można sobie solidnie
        samemu sobie zasłużyć mieszając pokarmy
        lub zjadając nieświeże w sposób świadomy.

        https://emotikona.pl/emotikony/pic/0slonce.gif
    • plujeczka Re: Jestem Kochanką 14.07.10, 21:43
      ]jako kobieta 40 plus rozumiem Cię, nuda w małżenstwie, monotonia,
      brak okazywanych uczuć ze strony partnera i seks już nie ten sam co
      kiedyś ale.......masz dwa wyjścia albo kończysz romantyczny związek
      bez zobowiązań, nowy, lotny więc poniekąd atrakcyjny( bo kwiaty,
      świece, randki po kryjomu) albo...rozwalasz zycie sowjej i jego
      rodziny. Coz nikt Ci nic nie poradzi ale też i pochawał nie oczekuj
      na tym forum bo tutaj bardzo duzo jest w ten sposób własnie
      skrzywdzonych kobiet i męzów.Tutaj poznałaś losy tych kobiet i to co
      dzieje się z dziećmi po rozwodach i porzuceniu rodziny przez ojca i
      męża...dasz radę to udzwignąć?a co powiesz swoim dzieciom ,że
      rozwalasz ich zycie, masz odwagę powiedzieć o tym mężowi.Może
      zamiast randek z "sympatią" przeanalizuj dlaczego w twoim
      małżeństwie wieje nudą, dlaczego zyjecie jak para staruszkó.Na tym
      etapie jeszcze mozna coś nie coś naprawić w małżenstwie
      ale ...trzeba się za to zabrać.Postaraj się, nie niszcz nikomu
      zycia, nie rozwalaj rodziny,, skąd wiesz czy ta kobieta nie kocha
      ponad zycie swojego męza i dla niej świat się zawali. Nie wolno Ci
      tego robić, nie jesteś nastolatką powinnas
      wiedzieć ,że ...."własnego domu nie zbudujesz na cudzym
      nieszczęściu..."To moja odpowiedź na twój post---nie musisz się ze
      mną zgadzać. Pomysl jeszcze nie jest za późno żeby rą sytuację
      zmienić.
    • zizzi Re: Jestem Kochanką 14.07.10, 22:15
      Tak,ja to wszystko wiem. I dlatego tak mi żle ( mało powiedziane -
      koszmarnie ) z tym. Próbuje już wszystkiego - lykam środki
      uspokajające (a nigdy tego nie robiłam) żeby się odciąć, nie myśleć,
      zasnąc i obudzić sie bez tego cięzaru.
      Jego żona młoda kobieta ( 16 lat młodsza odemnie), moj mąż - super
      facet, wciąz wpatrzony we mnie, bez żadnych wad , no może tych
      kwiatków nie kupował ostatnio, ale sprząta kuchnie i inne rzeczy mi
      pomaga jest dobrym człowiekiem, nigdy mi niczego nie odmówił. Wiem
      STARA świnia jestem. Tak brnę. Ale jak pomyśle o tym co przeżywałam
      ostatnim razem gdy chciałam zerwać- potrwało to jeden dzień, oczy
      spuchnięte od płaczu, całkowity bezwład, ból fizyczny. Ja tego nie
      moge znieśc.I On dobijający się wszelkimi sposobami.
      Może przeczekać, może przejdzie samo, czas to wyleczy.Ale oni nasi
      małzonkowie, czy mamy prawo tak ich traktować ?
      Zawsze byłam osobą mocną, nie łamało mnie prawie nic, zawsze
      wstawałam na nogi i szłam dalej. A teraz ??
      Coraz częsciej myślę że jedynym wyjściem jest odejśc z tego świata.
      To śmieszne i głupie ale juz nie dziwię się że są ludzie którzy
      potrafia targnąc sie na własne życie. Taka beznadzieja.
      Może ten czas coś pomoże. Dziękuję za długi list z radą i dziękuję
      za wszystko i krytykę i słowa nie miłe.
      Boję sie ich czytać , ale zrobie wszystko jeśli mi to pomoże
      wyplątać się z tego.
      • zmeczona100 Re: Jestem Kochanką 14.07.10, 22:19

        moj mąż - super
        > facet, wciąz wpatrzony we mnie, bez żadnych wad

        Trzeba mieć naprawdę nierówno pod sufitem, aby w taki sposób rozpieprzać
        sobie udane małżeństwo, krzywdzić super faceta i wiązać się z kimś, z kim
        nie przeszło się codziennych trudów, problemów i komu nie wiadomo, czy
        ufać i jak by się sprawdził w sytuacjach podbramkowych.
        Niektórzy to jednak nie potrafią szanować i dbać o swoje szczęście.
      • zizzi Re: Jestem Kochanką 14.07.10, 22:28
        Dziękuję Ci Plujeczko, Całkowicie się z Tobą zgadzam.Nie wytrzymała
        bym psychicznie mając taka swiadomość , że jestem przyczyną
        cierpienia i chaosu.Dziękuje i Handro Tobie.
        Wiem że forum nie jest miejscem w którym ktos powie mi co mam
        zrobic , decyzja nalezy do mnie. Ale jestem na to za słaba -dzis.
        Może jutro. On wyjechał na kilka dni. Z rodziną oczywiscie.Może ten
        czas pozwoli mi na refleksje.Ja czuje się dobrze- jestem taka
        spokojna, jak przed czasem zanim to sie zaczęło. Żeby tylko nie
        pisał SMS-ow, mejli-(zabrał specjalnie komputer ,choć nie wymaga to
        jego praca), Zeby nie dzwonił. A tak wyrywa mnie z wyciszenia, a ja
        już to czuję , czekam na nie jak szalona.
        Potem ja wyjade i nie będe pisac ani dzwonić to wiem na pewno. Ale
        to tchórzostwo, najważniejsze jest podjęcie własnej decyzji
        ostatecznej.
        Wiem tylko jedno niewielu ludzi oparło by się takiej sile.Prosze
        piszcie.

        • lima Re: Jestem Kochanką 14.07.10, 23:11
          > Żeby tylko nie
          > pisał SMS-ow, mejli-(zabrał specjalnie komputer ,choć nie wymaga to
          > jego praca), Zeby nie dzwonił. A tak wyrywa mnie z wyciszenia, a ja
          > już to czuję , czekam na nie jak szalona.



          a powiedziałaś mu konkretnie, że ma się z toba nie kontaktować?
          czy wolisz cierpiętnicze pozy ? wink

          bo nękanie jest karanym przestępstwem wg nowego prawa, nagabuje cię bez twojego
          przyzwolenia?
          więc jak chcesz żeby dzwonił to nie udawaj, że to od jego chęci lub jej braku
          problem sam się rozwiąże

          znajoma w podobny sposób rozwaliła swoją rodzinę i trzeci rok już po rozwodzie z
          milionem problemów ktore teraz musi dzwigać w pojedynkę, czeka, aż ten idealny
          kochanek jednak kiedyś się rozwiedzie...na pewno jak odchowa dzieci, na pewno
          jak ustawi się finansowo, na pewno jak mu zona pozwoli, na pewno jak spłaci
          kredyt itd...na pewno kiedyś. i wiernie na to czeka...bo przeciez on jest
          idealny i to na pewno jest miłość... a on od żony odejść nie zamierza, bo po co.

          zanim narobisz głupot, zastanów się czy skóra warta wyprawki.

          jak potrzebujesz seksu, nowości i adrenaliny, romantyzmu i uzależnienia od
          zapłakanych achów i ochów owocu zakazanego - to bądz nadal kochanką i opowiadaj
          tylko o Nim Wspaniałym,....a o męzu swoim nic a nic... chyba, ze mąż sobie nie
          da bezkarnie rogów przyprawiać, bo przeciez nie tylko od Ciebie zalezy czy żona
          czyjąś jeszcze będziesz i na jakich warunkach..
        • plujeczka Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 08:03
          gdybym miała dobrego i fajnego meza jak ty nigdy bym nie rozwalała
          własnego i cudzego małżeństwa, mnie nie było dane zaznać dobroci
          więc nie wiem nawet jak smakuje za to poznałam ciężar bycia w
          związku samej i dzwigajacej cały ciężar ,A ty masz męża , który Cię
          kocha , jest oparciem .Co do twojego kochanka to powiem Ci ze nie
          gnieawj się ale dla mnie jest to facet niestabilny emocjonalnie i
          coś mi tutaj nie pasuje, do tego okłamuje zonę, kęci, kombinuje
          rozważ czy jest to partner na całe zycie, Zeby się nie okazało ,że
          to emocjonalny maniak a poźniej zacznie wystawać pod twoim domem ,
          nekać Cię telefonami i dotrze do twojego męza, takim ludziom jest
          wszystko jedno. Moimi skromnym zdaniem przejrzyj na oczy,
          zdejmij "miłosne okulary".Nie sądzę zeby to był partner na całe
          zycie jesli okłamuje swoją zonę predzej czy póżniej zacznie
          okłamywać Ciebie jesli z biegiem czasu pojawi się na
          horyzoncie "świeża krew" =chyba wiesz co mam na mysli, Nie rozwalaj
          rodziny ani swoje ani jego, zakończ ten związek --postaw się na
          miejscu tamtej kobiety, tamte dzieci też mają prawo do ojca i
          normalnego domu dlaczego chcesz im to zrobić?----pamietaj miłośc
          bywa złudna czasami trwa tylko chwilę .
          • tautschinsky Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 14:48
            plujeczka napisała:

            >Co do twojego kochanka to powiem Ci ze nie
            > gnieawj się ale dla mnie jest to facet niestabilny emocjonalnie i
            > coś mi tutaj nie pasuje, do tego okłamuje zonę, kęci, kombinuje
            > rozważ czy jest to partner na całe zycie




            Nie zastanowiłaś się chyba przez chwilę, co napisałaś.

            Te słowa pasują również do niej - ona też zdradza męża, podobno fantastycznego, a zatem jest niestabilna emocjonalnie, również kombinuje - czy zatem jest partnerką na całe życie? Według twoich kryteriów - nie. I jeśli ktoś tu dostaje w plecy to jej mąż i żona jej kochanka (choć nie wiemy, jak tam sytuacja wygląda).




            Zeby się nie okazało ,że
            > to emocjonalny maniak a poźniej zacznie wystawać pod twoim domem ,
            > nekać Cię telefonami i dotrze do twojego męza, takim ludziom jest
            > wszystko jedno.



            Żeby się nie okazało, że ona jest maniaczką. Częściej kobiety wydzwaniają, donoszą żonom itd.



            > Moimi skromnym zdaniem przejrzyj na oczy,
            > zdejmij "miłosne okulary".


            Tak, zdejmij smile Chyba nigdy nie byłaś zakochana tak
            do końca, zawsze kontrolowałaś swoje uczucia. Jak znajdziesz sposób na "zdjęcie okularów" w przypadku bycia w fazie miłosnej to podaj ją na forum.




            >Nie sądzę zeby to był partner na całe
            > zycie jesli okłamuje swoją zonę predzej czy póżniej zacznie
            > okłamywać Ciebie jesli z biegiem czasu pojawi się na
            > horyzoncie "świeża krew" =chyba wiesz co mam na mysli,


            To samo co wyżej. Ona TEŻ okłamuje. I robi to może wredniej, bo mąż jest w nią wpatrzony! Jest kandydatką
            na żonę?


            I jeśli już o świeżej krwi mowa, to ona jest mocno nieświeża w porównaniu z jego żoną, bo jak pisze jest starsza o 16 lat od jego ślubnej, zatem mogłaby być niemal jej matką!



            > Nie rozwalaj
            > rodziny


            A już nie rozwaliła?

            Czy będzie rozwalona dopiero wtedy, kiedy mąż się
            dowie?
      • glasscraft Re: Jestem Kochanką 14.07.10, 22:46
        zizzi napisała:

        > Coraz częsciej myślę że jedynym wyjściem jest odejśc z tego
        świata.

        Chyba sie poplacze...
    • plujeczka Re: Jestem Kochanką 14.07.10, 22:18
      [b]a tam Ty z tą wiecznością-liczy się tu i teraz bo tak naprawdę
      nawet księża nie wiedzą co tam jest po drugiej stronie. Kobieta musi
      sama dokonac wyboru i nikt tej kwestii jej nie pomoże tylko czy
      warto zrobic i postaic tak by zniszczyc dwóm rodzinom to co przezx
      lata się budowało? czy ma do tego prawo? to jest dylemat a nie
      wiecznośc, wieczność jest jak nicośc nikt jej nie idział, nikt nie
      dotknał to o czym mu mówimy, czym ty ja straszysz?....
    • tricolour Dlaczego "kochanką" napisałaś wielką literą? 14.07.10, 22:40
      Jakimś szczególnym szacunkiem darzysz siebie w związku z zaplątaną
      sytuacją?
      • lima Re: Dlaczego "kochanką" napisałaś wielką literą? 14.07.10, 22:53
        Wzniosłość romantycznego bohatera
        • tricolour Trollowi się wymsknęło... 14.07.10, 22:59
          ... i przedobrzył.

          smile
          • zizzi jestem starą kochanką pasuje 14.07.10, 23:10
            Hej ludzie - no opieprzcie mnie - ale konstruktywnie, niech z tego
            bedzie jakiś pożytek dla mnie. Po to napisałam na tym forum. Ja
            szukam wyjścia z tej sytuacji. Nie szukam współczucia. Ani słów
            pociechy. Ja chce zerwać ten związek. Może znajdzie sie ktos
            mądrzejszy odemnie i poradzi . Może Psychiatra, szpital, leki, grupa
            wsparcia .Komu mam o tym powiedzieć rodzicom, dzieciom, a moze
            powiedziec jego żonie , a on stchurzy i wróci na kolanach do
            rodziny, a może mojemu męzowi- zabije mnie i będzie spokój.
            Ludzie ja nie wiem co robić. 25 lat byłam z jednym facetem.!!!!!!!!1
            • lima Re: jestem starą kochanką pasuje 14.07.10, 23:17
              > Ludzie ja nie wiem co robić. 25 lat byłam z jednym facetem.!!!!!!!!1


              ciekawe. czy to jakaś zidentyfikowana jednostka chorobowa? leczy się to?
            • enesta Re: jestem starą kochanką pasuje 14.07.10, 23:24
              Ok., to ja Ci powiem.
              Jesteś głupia (przepraszam) jeśli myślisz że mężczyzna który ma
              swoją rodzinę i zdradza żonę z inną jest cokolwiek wart. Zrobił
              sobie przerwę na relaks, złapał oddech, zwierzyna wymyka mu się więc
              jeszcze trochę pogoni, a potem wróci do domu. Ty domu już nie
              będziesz miała.
              • tautschinsky Re: jestem starą kochanką pasuje 15.07.10, 14:53
                enesta napisała:

                > Ok., to ja Ci powiem.
                > Jesteś głupia (przepraszam)



                I tymi przeprosinami zniewelowałaś siłę rażenia
                - a miało być brutalnie, autorka wątku prosi,
                by ją szturchnąć?! big_grin



                > jeśli myślisz że mężczyzna który ma
                > swoją rodzinę i zdradza żonę z inną jest cokolwiek wart.


                Ludzie. Tym nie przekona się kogoś, kto postępuje tak samo jak ten "zły". Ona też zdradza,oszukuje itd.


                Zrobił
                > sobie przerwę na relaks, złapał oddech, zwierzyna wymyka mu się więc
                > jeszcze trochę pogoni, a potem wróci do domu. Ty domu już nie
                > będziesz miała.


                On ma więcej do stracenia. Dużo młodszą żonę od niej, młodsze dzieci, na horyzoncie alimenty.


                Może naprawdę się odnaleźli?
                • enesta Re: jestem starą kochanką pasuje 15.07.10, 15:48
                  Oj Tałczyński czepisz się jak zwykle.
                  Mam obrzydzenie do używania epitetów zamiast argumentów. Autorka
                  prosiła, zrobiłam co mogłamsmilePani jest po 40-ce, ma już
                  ukształtowaną moralność więc odwołuję się do Jej myślenia logicznego-
                  nic po takim -nowym-partnerze. Autorka nie jest ani wyjątkowa, ani
                  młoda, pan za 2-4 lata(zakładając że jest uparty i dopnie swego-
                  rozbije rodzinę i nawet może wjdzie w związek jako pan w separacji)
                  zajmie się polowaniem na młodsze amatorki wrażeń. Za mało czasu by
                  zbudować więź a to jest moim zdaniem jednym z warunków
                  funkcjonowania i utrzymnia związku gdy kobieta zaczyna zbliżać się
                  do 50-tki, a wokół młode, atrakcyjne, intelientne i zakochane młode
                  kobiety.
            • virtual_moth Re: jestem starą kochanką pasuje 14.07.10, 23:49
              zizzi napisała:

              > Ja chce zerwać ten związek.

              No ale DLACZEGO?


              > Może Psychiatra, szpital, leki, grupa
              > wsparcia

              Forum to imho najlepsza forma psychoterapii, tylko trzeba pisac prawdę.

              Dzieci duże, mąż fajny, ale pojawił się fajniejszy gość. Jesli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Jesli nowy facet nie ma kasy, to są różne wyjściatongue_out Psychoterpaia tu niepotrzebna.
              W jakim wieku jest najmłodze dziecko?
            • tricolour Konstruktywnie? 15.07.10, 08:38
              Wyjściem z sytuacji jest podjęcie decyzji: mąż czy kochanek. Oczywiście
              każde rozwiązania ma wady i zalety.

              Realistycznie podchodząc do sprawy, to jestes już mocno przechodzona.
              Twoja atrakcyjnośc jest znikoma wobec kobiety o 16 lat młodszej, ale
              możesz ją "podnieść" możliwością zdobycia Ciebie. Inaczej mówiąc: dla
              większości facetów stanowisz tylko świeżą krew, zdobycz. Zdobycz się
              zdobywa, oprawiony łeb wiesza na ścianie, a polowanie zaczyna sie od nowa.

              Jeżeli Twój kochanek ma rodzinę, mieszka z nią i spędza wspólnie czas, to
              oznacza... że ma rodzinę. Ty zaś jesteś zabawką, dodatkiem do tamtej
              rodziny choć czułe słówka faceta mogę świadczyć o czyms innym. Jak jest w
              istocie okaże się niebawem, bo każdemu facetowi znudzi się taka sytuacja z
              jednego powodu: wokół jest wiele atrakcyjniejszych kochanek, które
              sprawiają (prznajmniej początkowo) mniej kłopotów.

              Możesz zatem zostać z mężem. Możesz też rozwieść się, podzielić majątek,
              rozwalić cudze małżenstwo, wyleczyć rany porozwodowe, poprawić ortografię
              by nie odrzucała i próbować związać się z kochankiem jeśli jeszcze
              będziecie mieli na siebie ochotę.

              Przedstawiłem Ci merytoryczne podstawy podjęcia decyzji.
              • aiwlysji Re: Konstruktywnie? 15.07.10, 10:28
                tricolour napisał:

                >
                > Realistycznie podchodząc do sprawy, to jestes już mocno przechodzona.
                > Twoja atrakcyjnośc jest znikoma wobec kobiety o 16 lat młodszej, ale
                > możesz ją "podnieść" możliwością zdobycia Ciebie. Inaczej mówiąc: dla
                > większości facetów stanowisz tylko świeżą krew, zdobycz. Zdobycz się
                > zdobywa, oprawiony łeb wiesza na ścianie, a polowanie zaczyna sie od nowa.
                >

                kazde twoje slowo okresla ciebie!
                kiedy piszesz wiekszosc facetow...to znaczy: ty tak myslisz.
                ludzie maja takie waskie postrzeganie rzeczywistosci, to straszne.
                jak facet moze sie zakochac w kobieci po wyzej 40, nieprawdopodobne, nie miesci sie w swiadomosci polaka-rodaka.



                • tricolour Owszem, może się zakochać... 15.07.10, 11:13
                  ... żonaty facet w mężatce. Tenże facet może nawet rozwieść się z
                  zoną, porzucić rodzinę i czekac aż kochanka rozwiedzie sie także.
                  Potem mogą nawet się pobrać, ale zanim to się stanie, to facet
                  porzucjaący rodzinę zostanie opluty na tym forum także przez
                  świadomą polkę-rodaczkę.
                  • aiwlysji Re: Owszem, może się zakochać... 15.07.10, 16:20
                    tricolour napisał:

                    facet
                    > porzucjaący rodzinę zostanie opluty na tym forum także przez
                    > świadomą polkę-rodaczkę.

                    nie opluwam ludzi, nie mowie, ze "sa mocno przechodzeni" bo po 40, rozumiem, ze ty jakim cudem, unikniesz bycia "przechodzonym".
                    ja nawet nie odmawiam nikomu prawa do zakochania sie, jedynie co moze mnie razic to forma w jakiej konczy sie zwiazek i proba szantazu roznego rodzaju (w zaleznosci od tego czy ochodzi facet czy kobieta).
          • lima Re: Trollowi się wymsknęło... 14.07.10, 23:12
            Myślisz, że to z trollowatości? niektórzy tak bez trollowania mają wink
    • potwor_z_piccadilly Re: Jestem Kochanką 14.07.10, 23:17
      Wybacz, lecz jako potwor maniery miewam podle.
      To co zrobilas to sk.....nie sie. Sko.....nie sie z nedznym, wiarolomnym,
      miekkim jak gowno osobnikiem. Wbij sobie do lba ze to menda zdradzajaca swoje
      dzieci a Ty swiadomie upodobnilas sie do niego. Uswiadom to sobie. Ty mozesz
      patrzec w lustro ? Mozesz patrzec na swoje spiace dzieci ? Piszesz kocham i nie
      moge sie oderwac. O nie, nie. To niemozliwe. Ty wczesniej balas sie
      nadchodzacego przekwitania a dzis podswiadomie boisz sie szalenstwa gacha ktore
      moze doprowadzic do ujawnienia zdrady. Lezysz i kwiczysz. Jesli nie mozesz
      powiedziec palantowi spierdalaj to pozostaje Ci uprzedzic zdarzenia blagajac
      meza o wybaczenie i pomoc. Moze Ci wybaczyc a ty osiagniesz dobrodziejstwo
      czesciowego zwalenia z barkow brzemienia ktore dzis rujnuje Twoja psychike. Oj,
      to trudne i niebezpieczne ale jak inaczej nie potrafisz to sadze ze to jedyne
      rozsadne rozwiazanie.
      • polnaa Potworze...zgrabnie to ujęłaś:) 14.07.10, 23:59
        tak na zdrowy rozum to nuda, rutyna w związku,hormony,przekwitanie - a co za tym
        idzie tzw. pojeb...nie w głowachsmile
        podchodząc do sprawy z pozycji ,,sercowej" to jest niezwykła, romantyczna
        miłośćsmile taka co to tylko w powieściach i melodramatach /Anna Karenina marnie
        skończyła, oj marnie:0
        i jak by na to nie patrzył , to w momencie kiedy nie oprzytomnieje choćby jedna
        ze stron - koniec będzie kiepski/ nie mylić ze słynnym Ferdynandem/.
      • virtual_moth Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 00:13
        Eeee, czy koleżanka nie przesadza? Teraz doczytałam, ze dzieci są dorosłe. Czy zdrada to koniec świata? Bez przesady. Pani dzieci odchowała, imho jesli zdradzać, to tylko w tym wieku tongue_out

        Jesli byłaby to czysta sytuacja, to pani nie szukałaby psychoterapeuty i leku na odkochanie się. Coś tu śmierdzi i chyba wiadomo co.
    • mola1971 Re: Jestem Kochanką 14.07.10, 23:26
      Ło Matko! Czy Ty jesteś masochistką??? Jeśli nie jesteś to zmień forum. A najlepiej sama się nad swoją sytuacja zastanów i sama siebie zapytaj czy taki układ Ci odpowiada i czy dobrze się w nim czujesz. Mniemam, że jest Ci źle skoro w ogóle na forum (zwłaszcza tym) piszesz, więc raczej jesteś już bliżej końca. Albo małżeństwa, albo romansu...
      • lima Re: Jestem Kochanką 14.07.10, 23:31

        > Ło Matko! Czy Ty jesteś masochistką??? Jeśli nie jesteś to zmień forum.

        Ależ oczywiście, że jest masochistką (do tego przekonaną, że po 25latach z
        jednym chłopem ma prawo nie używać mózgu i mamy wykazać zrozumienie),
        gdyby masochistką nie była to by w romans nie weszła, albo radośnie się bzykała
        bez dylematów,
        ale niektórzy kochaja tzw "romantyzm", co prawda potem okazuje się, że roman nie
        tyz, ale cóż.... tak bez atrakcji zycie przeżyć? 25 lat z jednym chłopem? toż to
        grzech .. wink
        • mola1971 Re: Jestem Kochanką 14.07.10, 23:34
          big_grin big_grin big_grin
          No fakt, 25 lat z jednym chłopem to nie tyle grzech co zboczenie wink
          • lima Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 00:10
            www.youtube.com/watch?v=dXz_jGEpPy8&feature=related
            wink
            • lima Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 00:23
              www.youtube.com/watch?vshockPtueROrVcw&feature=related

              tongue_out
              • mola1971 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 19:23
                Lima, dzięki za ten przeuroczy utffffór big_grin
    • olgucha_3 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 02:01
      Pisałaś, że zerwałaś z nim na jeden dzień i wyłaś cały czas i tęskniłaś. No to
      posłuchaj teraz drugiej strony, tej zdradzonej, co czuje. Mój mąż odszedł ode
      mnie do kochanki, miesiąc temu, po prawie 20 latach, jak mi się wydawało udanego
      związku. Widać tylko mi się wydawało, że był udany, bo mój mąż, również się
      zakochał. Siedzę i wyję od miesiąca, nie jestem w stanie normalnie żyć. Zdrada
      boli i to tak bardzo, że nie da się tego opisać. Weź młotek i walnij się nim w
      łeb, a nie walisz z uporem maniaka, swoją rodzinę i rodzinę Twojego kochanka.
      Może jak Cię pusty łeb zaboli, to choć trochę zrozumiesz cierpienie tej zdradzonej.
      • zizzi Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 06:39
        Olgucha , nigdy nie przeżyłam zdrady małżonka i nie wiem czy Cię
        urażę czy nie , ale chyba choć w części potrafię zrozumieć Twój ból
        i rozpacz, poczucie beznadzieji podciętych skrzydeł i ŻALU że ktoś
        komu się ufało tak postąpił.
        Ale w tych sprawach poczucie przyzwoitość chyba nie istnieje. No
        może do pewnych granic człowiek walczy a potem wszystko puszcza.
        Poczucie wstydu ,przyzwoitości, troska o bliskich.
        Nie wiem jaki był Twój mąż ale skoro rozpaczasz, i byłaś z nim tyle
        lat to nie był chyba zły.
        Powiem tylko jedno w takiej sytuacji cierpią wszyscy.
        A może jeszcze wróci i Ty zadecydujesz co dalej - to też jest dużo
        warte.
        Dzięki wszystkim , WSZYSTKIM - jestem nawet zaskoczona niektórymi
        wypowiedziami- Znam wszystkie historie miłosne z literatury i ich
        przeważnie tragiczne i żałosne końce. Jestem przerażona- np.Dzieje
        Grzechu, Doktor Żywago i nnne.
        Zgadzam sie z Wami - poniekąd jakby to zebrać do kupy to wszystko
        prawda - i hormony ,przekwitanie, próżność itp....
        Nie planuje i nie zamierzam rozbijac niczyjej rodziny , ani swojej
        ani jego - ale wiecie czuję się z tym chyba jeszcze gorzej, bo
        gdybym chciała się z nim związać , to było by , kurde nie wiem jak
        to nazwać (uczciwe) , a tak to jak kurestwo.
        O kase nie chodzi bo ja mam do bólu, pracuję dobrze zarabiam, mąz
        też.
        A on też ustawiony- własna firma .więc ten aspekt odpada.
        Myślę że to hormony , kryzys wieku średniego itp.
        To powinno minąć. Samo . POCZEKAĆ ???? PRZECZEKAĆ ???
        Mam znajomego ,starszy facet -opowiedziałam mu swoją historię -
        zazdrości ( tzn.sam by chętnie wszedł w taki układ- bez rozbijania
        własnej rodziny), mówi że to naturalne i że nie powinnam nic z tym
        robić. Krzywa w pewnym momencie zacznie opadać.A teraz korzystać.
        Kilka dni ta jego mowa działała, ale znów wraca ta beznadzieja.
        Jestem na dodatek jeszcze hipokrytką. Dzięki za wszystkie słowa.
        • roserot Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 09:32
          Przejdzie.
          Są na to dwa sposoby. Podobnie jak z nałogiem.
          Możesz się "przeżreć", czyli bezmyślnie brnąć w układ, nie przejmując się
          niczym i seksować się do zrzygania. Efekty w przyszłości przewidywalne,
          jak napisali Ci już tu inni. Upokorzenie, ból, rozwód, podział majątku i
          wszystko w ten deseń.

          Ale, że duża z Ciebie dziewczynka, to doskonale wiesz, że można nałóg
          rzucić, acz nie bez wysiłku.
          Pomęczysz się trochę, ale Twoja rodzina i "miętkiego" uniknie
          fajerwerków, które teraz z kochasiem prokurujecie im na boczku.

          Myślę, że poradzisz sobie z tą swoja wyjącą macicą, zżyta jesteś z nią
          już ponad 40-latek, wiec wiesz, że to tylko ostatnie hołubce
          obsychającego organu.

          Sorry, ze tak bezpardonowo, ale jestem tez w tym wieku i mam dystans, u
          siebie takie akrobacje traktuje własnie w ten sposób.

    • jedna_nozka_bardziej Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 09:17
      Bzykać się ku obustronnemu zadowoleniu i nie dać się przyłapać.
      Samo się wypali za jakiś czas.
      • zizzi Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 09:34
        Jedna nózka bardziej- to miłe co mówisz.Poczucie humoru przede wszystkim.
        Do Tricolour - dięki za Twoją odpowiedz. Ta moja starość prześladuje mnie po
        nocach. Do tej pory nie odczuwałam tego, czułam się dobrz w swojwj roli i
        wieku.Mój mąż akceptuje wszystko we mnie. Przy nim nie miałam takich
        dylematów.Zawsze mówi że jestem jak wino - im starsze tym lepsze.
        Ale to przy kochanku rozebrałam sie po wielu latach, widę pełna akceptację i
        uwielbienie.Ja to czuję, albo on nieżle gra.
        Mam do Ciebie pytanie Tricolour - ile wg. Ciebie to potrwa- ile trwa takie
        zauroczenie faceta kobietą. Starszą, zajętą (on jest młodszy o 2 lata)
        • zizzi Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 09:56
          Ostre i niemiłe słowa. Ale generalnie sytuacja nie jest miła.
          Dziękuje Wam ( teraz szczególnie Rosewt) . Przerabiam to wszystko codzień i
          co noc. To wszystko wiem , ale proszę o jeszcze - może przyjdzie otrzeżwienie
          i siła. Wróci rozsądek. BARDZO PROSZĘ - wiem że jestem nie stabilna
          emocjonalnie, ktoś inny na moim miejscu nigdy by tego nie zrobił . Ale stało
          się i trzba ratować co się da.
          Teraz wyjechał, czuję się taka silna i pewna siebie.Czuję że mogę spróbowac
          jeszcze raz przerwać. Ale jak sobie przypomnę poprzednie próby to skóra mi
          cierpnie.
          Gdy go nie ma wszytko jest prostrze, latwiejsze.Pracuje,nadrabiam zaległości,
          rzeczywistość nie jest taka szara, a jak On jest uciekam od wszystkiego- nie
          pracuję, nie sprzątam, spychologia całkowita.To chore, toksyczny związek.
          Moje dylematy mnie zabijają.
          Przepraszam za błedy.Staram się.Pozdrawiam Was i dziękuje za wszystkie
          opinie.
          • glasscraft Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 10:02
            Jestes pewna, ze nie piszesz jakiegos koszmarnego romansidla i tutaj
            tylko sobie praktykujesz slowne wymioty? Bo czytam Cie i wszystko
            jakos to za bardzo "wyrezyserowane"...
          • krezzzz100 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 10:10
            Zizzi,
            nie wchodzą do Ciebie na pocztę gazetową maile.
            Napisz do mnie, może ruszy. Mam Ci coś ważnego do powiedzenia.

            Na teraz- nie pozwól tu się obrażać.

            • puzzle33 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 10:44
              Nie wiem, czy umknęła mi w trakcie lektury kwestia szacunku do męża
              Zizi jako odrębnego człowieka, a nie traktowania go jako jednego z
              elementów w jej życiu, do tego o zamiennym charakterze, czy też
              została ona słabo wyeksponowana. Do rozważań: mąż czy kochanek
              należałoby dodać pytanie: a co na to mąż? Powinien wiedzieć, co
              dzieje się w jego małżeństwie, aby i on mógł się do tego
              ustosunkować. Zizi rozstaje się z kochankiem i już wszystko jest w
              porządku? Być może dla Zizi i kochanka, męża zaś należy o to wprost
              zapytać. Pozostawianie go w nieświadomości jest nieuczciwe; spotkała
              go zdrada wzbogacona o kłamstwo. Czy nie powinnien i on, tak jak
              Zizi, mieć prawa wyboru i to bez względu na to, jak zakończy się
              romans żony?
              • nangaparbat3 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 10:54
                puzzle33 napisała:

                Pozostawianie go w nieświadomości jest nieuczciwe; spotkała
                > go zdrada wzbogacona o kłamstwo. Czy nie powinnien i on, tak jak
                > Zizi, mieć prawa wyboru i to bez względu na to, jak zakończy się
                > romans żony?
                Nie, nie pwinien.
                Informowanie żony/meża który sie nie domysla - albo moe chce sie domyslac - o
                zdradzie, słuzyc może tylko dwom rzeczom: falszywemu uspokojeniu własnego
                sumienia albo spowodowaniu konfliktu, ktory doprowadzi do ostatecznego rozpadu
                zwiazku.
                O ile tę druga motywacje jeszcze rozumiem, ta pierwsz wudaje mi sie wyjatkowo
                paskudna. Jeśli zdradzamy, to poniesmy konsekwencje - trzeba albo odejsc, albo
                zyc z brzemieniem ze sie zdradzilo.
                • puzzle33 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 11:09
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Informowanie żony/meża który sie nie domysla - albo moe chce sie
                  domyslac - o
                  > zdradzie, słuzyc może tylko dwom rzeczom: falszywemu uspokojeniu
                  własnego
                  > sumienia albo spowodowaniu konfliktu, ktory doprowadzi do
                  ostatecznego rozpadu
                  > zwiazku.
                  Jest jeszcze trzecia rzecz - naprawa związku. Być może zdradzona
                  osoba zda sobie sprawę ze swoich niedostatków i je wyeliminuje, o
                  ile to czywiście możliwesmile
                  • nangaparbat3 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 11:20
                    Przerzucasz odpowiedzialnosc za zdrade na zdradzanego. "Jak nie będziesz taki
                    jak sobie wymyslilam, to cie zdradzę."

                    Za naprawianiem związku jestem calym sercem. ale nie kosztem zdradzonego, co
                    proponujesz.
                    • krecia_3 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 11:26
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Za naprawianiem związku jestem calym sercem. ale nie kosztem
                      zdradzonego, co
                      > proponujesz.
                      Związek istniej tylko tam, gdzie są dwie osoby. Jest wypadkową dwu
                      osobowości związanych małżeństwem.
                    • puzzle33 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 11:51
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Przerzucasz odpowiedzialnosc za zdrade na zdradzanego. "Jak nie
                      będziesz taki
                      > jak sobie wymyslilam, to cie zdradzę."
                      >
                      Wyciągasz wniosek zbyt daleko idący.

                      • nangaparbat3 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 12:19
                        A jaki inny wniosek mogłabym wyciagnac z tego:

                        >>>>>Jest jeszcze trzecia rzecz - naprawa związku. Być może zdradzona
                        osoba zda sobie sprawę ze swoich niedostatków i je wyeliminuje, o
                        ile to czywiście możliwesmile
                        • puzzle33 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 12:32
                          nangaparbat3 napisała:

                          > A jaki inny wniosek mogłabym wyciagnac z tego:
                          >
                          > >>>>>Jest jeszcze trzecia rzecz - naprawa związku. Być może
                          > zdradzona
                          > osoba zda sobie sprawę ze swoich niedostatków i je wyeliminuje, o
                          > ile to czywiście możliwesmile
                          >
                          Zdradzony alkoholik pod wpływem zdrady współmałżonka może podjąć się
                          terapii i jeśli starczy mu wytrwałości, zakończyć ją sukcesem.
                          Gorzej, gdy zdradzana jest korpulentna, starsza pani z małolatą. Tu
                          nie da się nic zrobićsmile
                          • nangaparbat3 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 12:35
                            Znam gorsze przypadki: mieszanina głupoty i prymitywizmu. Bez szans.
                  • zizzi Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 11:21
                    Zizzi do Glasscraft - niestety nic rerzyseruję. A bardzo bym chciała żeby to
                    była fkicja literacka. Romansideł nie czytam , chyba że jakąs klasykę - typu
                    dzieje Grzechu. Więc może ta historia podchodzi pod tanie romansidło.
                    Przyznam też że i piszę trochę chaotycznie, nie wiedziałam czy napisać czy
                    nie i czgo tu mogę oczekiwać. Bałam sie.Ale wszystkie głosy tu oddane są
                    odbiciem moich wcześniejszych przemyślen.Wiem że to banał. Ale tak to
                    wyszło.Nadal jestem otwarta, na nikogo się nie urażam. Może mi się coś
                    wykluje, jakas decyzja i przestane sie miotać. Albo zaakceptuje ten układ ,
                    albo odetne sie.
                    Teraz wracam do pracy - bo dobrze mi idzie. A to już duży sukcej po trzech
                    miesiącach szamotaniny. Odpisze pózniej na ewentualne pytania.Pozdrawiam
                    Wszystkich.
                • puzzle33 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 11:12
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Jeśli zdradzamy, to poniesmy konsekwencje - trzeba albo odejsc,
                  albo
                  > zyc z brzemieniem ze sie zdradzilo.
                  Można jeszcze zostać odrzuconym przez zdradzaną osobę. Dać jej wybór
                  jest wyrazem szacunku i uczciwości.
                  • nangaparbat3 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 11:25
                    Jaki wybór? Nie rozsmieszaj mnie.
                    Zazwyczaj zdradzna/zdradzany wie, co jest grane. Zwłaszcza jeśli nie jest to
                    przypadkowy, pojedynczy skok w bok, tylko romans odmieniajacy funkcjonowanie
                    męża/zony. I wtedy decyduje. Jesli mąz Zizi zadecydował udawac, że nie wie, to
                    to jest jego wybór.
                    Jak już Zizi skończy romansowac, a mąż wciąż z nią bedzie,moze popracowac nad
                    naprawą związku - ale nie poprzez obarczanie meza wina za wlasna zdradę.
                    • krecia_3 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 11:32
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Zazwyczaj zdradzna/zdradzany wie, co jest grane. Zwłaszcza jeśli
                      nie jest to
                      > przypadkowy, pojedynczy skok w bok, tylko romans odmieniajacy
                      funkcjonowanie
                      > męża/zony. I wtedy decyduje.
                      Nie zawsze tak jest, a "zazwyczaj". Zdarza się często, że zdradzani
                      nie mają bladego pojęcia z rozmiarów swoich rogów.

                      > Jesli mąz Zizi zadecydował udawac, że nie wie, to
                      > to jest jego wybór.
                      Jeśli udaje, że orientuje się w zmienionym układzie małżeńskim, to
                      faktycznie jego wybór tolerować nowy stan rzeczy. Jeśli nie wie, że
                      żona go zdradza jest traktowany jak pionek na szachownicy, którym
                      pani może dowolnie przesuwać. Według mnie to brzydkie podejście do
                      drugiego człowieka. Bez szacunku i dania ma prawa wyboru zachowania
                      w nowych realiach.
                      > Jak już Zizi skończy romansowac, a mąż wciąż z nią bedzie,moze
                      popracowac nad
                      > naprawą związku - ale nie poprzez obarczanie meza wina za wlasna
                      zdradę.
                      • nangaparbat3 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 21:11
                        Jeśli nie wie, że
                        > żona go zdradza jest traktowany jak pionek na szachownicy, którym
                        > pani może dowolnie przesuwać. Według mnie to brzydkie podejście do
                        > drugiego człowieka. Bez szacunku i dania ma prawa wyboru zachowania
                        > w nowych realiach.

                        Naprawdę, jeśli malżonka go uprzejmie powiadomi, że jest zdradzany, to jej
                        postępowanie juz nie bedzie "brzydkie"?
                        Wg mnie "brzydkie" to ono sie stalo w momencie przekroczenia granicy
                        bezpiecznego (dla wspołmałżonka) flirtu.
                        • krecia_3 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 22:26
                          nangaparbat3 napisała:

                          > Naprawdę, jeśli malżonka go uprzejmie powiadomi, że jest
                          zdradzany, to jej
                          > postępowanie juz nie bedzie "brzydkie"?
                          > Wg mnie "brzydkie" to ono sie stalo w momencie przekroczenia
                          granicy
                          > bezpiecznego (dla wspołmałżonka) flirtu.
                          Nie sposób się z Tobą nie zgodzić. Najgorsza prawda jest lepsza od
                          najlepszego kłamstwa. Tylko w oparciu o prawdę można zbudować zdrowe
                          relacje.
                    • puzzle33 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 12:07
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Jak już Zizi skończy romansowac, a mąż wciąż z nią bedzie,moze
                      popracowac nad
                      > naprawą związku - ale nie poprzez obarczanie meza wina za wlasna
                      zdradę.
                      Ponad wszelką wątpliwość wina za zdradę obarcza zdradzacza.
          • jesien884 Re: Jestem Kochanką 24.07.10, 10:45
            Czytam to wszystko , byłam w podobnej sytuacji , wyszłam z tego.Napisałaś tu
            bardzo ważne zdanie " Gdy go nie ma wszystko jest prostrze , łatwiejsze", to
            samo poczułam kiedy ,ten mój ówczesny wyjechał w delegacje . To uczucie
            spowodowało nasze rozstanie i już jestem normalna smile.Pozdrawiam.
    • dorata351 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 11:59
      Stare, durne, obrzydliwe babsko. Ty cierpisz? A pomyślałaś o innych?
      • zabelina Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 13:01
        Nawet jesli zachowanie Zizzi wydaje sie Tobie obrzydliwe, nie znaczy
        to, że masz obrzucać ją epitetami. Trzymajmy jakiś poziom dyskusji.
        Określenie "stara" również trochę nie przystaje do rzeczywistości -
        po czterdziestce jest również Monica Bellucci i chyba nikt nie
        odważyłby się ją nazwać starą...
      • tautschinsky Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 15:03
        dorata351 napisała:

        > Stare, durne, obrzydliwe babsko.

        zabelina napisała
        :

        > Nawet jesli zachowanie Zizzi wydaje sie Tobie obrzydliwe, nie znaczy
        > to, że masz obrzucać ją epitetami.



        zizi prosiła o chłostę forumową, żeby się ocknąć
        z zauroczenia
        big_grin
        • zabelina Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 15:13
          Tyle tylko, że "chłosta" miała dotyczyć jej zachowania a nie wieku.
          • tautschinsky Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 15:15
            zabelina napisała:

            > Tyle tylko, że "chłosta" miała dotyczyć jej zachowania a nie wieku.


            Przede wszystkim miała być skuteczna.
            • zabelina Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 15:26
              Nie jestem pewna czy jest skuteczna. Na pewno za to jest prostacka.
    • esteraj Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 13:41
      Wcale nie dziwi mnie, że pozwoliłaś sobie na romans. Większość chce przeżyć coś
      ekscytującego, coś co choć przez chwilę byłoby "rajem".

      Przestałaś zwracać uwagę na uczucie jakie ofiarowywał Ci Twój mąż.
      Twój kochanek zdał się być ideałem, który w Twoim wyobrażeniu w pełni by Ciebie
      uzupełnił. Prawda jest taka, że nie przeżyłaś z nim trosk codziennego życia, nie
      pokonywałaś z nim żadnych trudności, nie mieliście okazji by wychwycić Wasze
      różnice. To pozwala Ci tworzyć iluzję obrazu osoby nieskazitelnej. Wasze
      spotkania są z góry zaaranżowane, przygotowane na to by było miło i doskonale,
      nawzajem odgrywacie rolę gorących kochanków. Zarówno on jak i Ty chcecie pokazać
      się od najlepszej strony, a wszystko po to, żeby nie stracić tak ważnego dla Was
      zachwytu i akceptacji oraz poczucia pożądania.
      Prawdziwa miłość nastawiona jest na dawanie, a nie branie.

      Komplementy i pochwały dodają człowiekowi skrzydeł, bo najważniejsze jest
      poczucie bycia potrzebnym i podziwianym.
      Prawdopodobnie nikt nie przekona Cię, że kochanek jest złym człowiekiem, bo Ty
      wiesz, że jest inaczej. Być może jest czulszy i bardziej wyrozumiały niż Twój
      mąż. Pamiętaj jednak, że znasz go tylko z tej pozytywnej strony, a Twoja krytyka
      jego osoby jest mocno okrojona.
      Czy ten stan zakochania w jakim się znalazłaś kiedyś minie?
      To wszystko zależy od tego jak długo będziesz chciała podsycać to uczucie
      rozmyślaniami i idealizowaniem Twojego kochanka.

      Spróbuj odnaleźć wszystkie zalety Twojego męża. Zwróć na niego większą uwagę. Co
      Ci się w nim podoba, a co drażni. Jeśli chciałabyś coś poprawić rozmawiaj z nim
      o tym. Dowiedz się czego on potrzebuje, co sprawiłoby mu przyjemność, co mogłoby
      go zaskoczyć.

      To co najbardziej dziwi mnie w takich sytuacjach to to,że dajemy innym to, co
      należy się najbliższym.

      Obawiasz się konsekwencji i słusznie. Nic w tym życiu nie ma za darmo, to
      okrutna prawda.
      Pomyśl czy jesteś w stanie zapłacić tak ogromną cenę za chwile uniesienia,
      zaspokojenia własnego egoizmu?
      Jesteś świadoma tego, że ucierpi na tym wiele osób (dzieci, mąż, rodzina Twojego
      kochanka...). Jak wielkie katusze będą oni przeżywali, jak bardzo zrujnuje to
      ich świat, zburzy wiarę i nadzieję. Zapytaj siebie czy warto, czy będziesz w
      stanie udźwignąć brzemię wyrządzonej krzywdy?

      Być może ktoś jest w stanie przekonać Ciebie, że przecież nikt się nie dowie,
      wielu się udało ukryć romans, przeżyło swoje i są szczęśliwi. Życie jest jedno i
      trzeba z niego korzystać...

      Nie musisz wierzyć w Boga, ani w żadną karmę ani religię, ale czy naprawdę
      będziesz umiała spojrzeć w lustro i powiedzieć : "Jestem kobietą, która godnie
      przeżyła życie i przyczyniła się do budowania szczęścia innych ludzi. Nikt
      przeze mnie nigdy cierpiał. Starałam się dać to, co najlepsze. Mogę być z siebie
      dumna i jestem szczęśliwa."

      • zizzi Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 14:25
        Nie porównuje kochanka z mężem. Mój mąż pod każdym względem przewyższa
        go.Jset lepiej zbudowany, przystojniejszy (k. ma spora
        nadwagę),intelektualnie też k. nie dorównuje mężowi. Mąż nie ma żadnych wad ,
        jest ideałem. Przez te wszystkie lata nic mi nie przeszkadzało. W łużku jest
        idealnie było i jest. To zaprzeczenie wszystkim regułom. K. już ujawnia wady-
        zaborczość, zazdrośc, dopytywanie się o wszystko - gdzie byłam, co robiłam, z
        kim rozmawiałam. Kochanek nie jest ideałem to wiem na pewno. Nie zadziałało
        to na zasadzie stereotypu Mąż zły, kochanek -super.
        Tylko co ?
        Może tu leży problem. Po tylu latach.Brak czegoś.może to tylko hormony.
        Wyjechał , nie ma go 2 dni. Pisze,dzwoni po co skoro jest przy nim żona-
        młoda, może ładna nie wiem, nie widziałam, nie znam. Ja milczę nie odpisuję
        na SMS-y, odbieram tylko telefon, bo nie gniewamy się, tęsknimy obydwoje.Ale
        ja nie zadręczam go sobą, chce aby ten czas poświęcił rodzinie, żonie ,
        córce.Ja odpuszczę, jeśli on podejmie taka decyzje. Ja za nim nie biegam, nie
        atakuje ja tylko przyjmuję .Wiem żona - ale przecież nie wybuduję muru, nie
        wynajme ochrony.Nie chcę atakować żon, ale dziewczyny uwierzcie mi bardzo
        często (w moim przypadku tak to bylo) inicjatorem , i niestrudzonym
        adoratorem jest facet.Ja nie sądziłam że to się tak potoczy. Jakie miałam
        szanse, 16 lat różnicy od jego żony.Jego staż małżenski tylko 10 lat.Ja już
        się konczę ( to cholernie przykre),wiem to i wcale nie traktuje tego układu
        jako ostatni ratunek.Tak wyszło.Mam nadzieję że będzie dobrze.Pozdrawiam i
        dziękuję.Ale jestem zdołowana.
        (Uwierzcie mi ja te sprawy odpuściłam, byłam skoncentrowana tylko na mężu i
        było "dobrze".)
        • esteraj Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 14:48
          Myślę, że dużo w Tobie empatii. Bardzo dobrze zdajesz sobie sprawę z
          konsekwencji zdrady. Nie potrafisz rozstać się z kochankiem przede wszystkim
          dlatego, że nie chcesz jego cierpienia, wierzysz w jego prawdziwe uczucie i nie
          chcesz sprawić mu przykrości swoim odejściem.
          Niestety w tej sytuacji musisz być konsekwentna.
          Musisz jasno i wyraźnie powiedzieć dość.

          Nie usprawiedliwiaj kochanka, że on nie zasługuje sobie byś go zostawiła. On
          jest tak samo winien jak Ty. Boisz się o jego uczucia, ale czy on obawia się
          ranienia swoich najbliższych (bo co by było, gdyby się wydało)?

          Twoje zauroczenie mogłabym wyjaśnić jeszcze na inny sposób. Może poczułaś się
          lepsza od kochanka, łatwiej było Ci mu zaimponować, wykazać się mądrością
          życiową, doświadczeniami. Może właśnie to sprawiło, że poczułaś się
          swobodniejsza i silniejsza.

          W jakiś sposób tęsknisz za kochankiem, bo właśnie on daje Ci to
          dowartościowanie, które Tobie jest potrzebne.
          • sonia_30 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 15:06
            A wobec męża empatii zabrakło? Źródło się wyczerpało przez te
            wszystkie lata, czy jak?
        • ef.endir Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 14:49
          zizzi napisała:
          Mój mąż pod każdym względem przewyższa
          > go.

          więc o co chodzi?
          "gdy rozum śpi, budzą się upiory...?"

          więc jest tylko jedno rozwiązanie Twojego problemu.
          Jeden sms:"KONIEC"
          i żadne ostatnie rozmowy, przekonywania, odbieranie telefonów!
          I za 2 - 3 tyg powinno być po sprawie.
          • nangaparbat3 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 21:20
            Mam lepszy pomysl: powiadomic kochanka, ze sie dla niego rozwodzisz.
        • kasper254 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 14:50
          Jak już krez wyszła z kanałów, to znaczy, że sprawa jest brzemienna
          w skutki. Bardzo poważnie podszedłbym do jej rad: pewnie ma na myśli
          obstrukcję po kary mutylacyjne. Faktycznie - nie daj się obrażać -
          to sedno rzeczy. Nie sądzę, aby myślała o ukamieniowaniu
          obrażających, albo - o zgrozo - pozbawieniu ich jednego z praw
          podmiotowowych, czyi prawa do wolności słowa.
          I druga rzecz: zizzi, bądż konsekwentna. Najpierw: "K", potem "k."
          chyba nie ku... męska?, ta piekielna ortografia, ekwilibrystyka
          cielesna... Może najpierw należałoby popracować filologicznie, a
          potem niszczyć komuś życie? Miodek, biedak, całe życie pracuje i
          końca nie widać.

          Ciekawy jestem dalszych Twoich odkryć, zizzi.
          • zizzi Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 15:16
            Kasper za moich czasów nie było zaswiadczeń o dyslekcji, a takie z
            pewnością bym dostała. Mój K wali błędy w listach i co dziwne wcale
            mi to nie pzeszkadza.Nawet omawialiśmy ten temat
            wspólnie.Stwierdziłam że przy nim czuję się wolna z moją ortografią.
            Kiedyś było to nie do przyjęcia a teraz jest super.Dziwadło ze mnie.
            A konsekwentna to nie jestem. Może kiedyś byłam.
            2-3 tygodnie mówicie i będzie po sprawie, zobaczę mam jeszcze kilka
            dni na spokojne zastanowienie się.



            • puzzle33 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 15:36
              zizzi napisała:

              > 2-3 tygodnie mówicie i będzie po sprawie, zobaczę mam jeszcze
              kilka
              > dni na spokojne zastanowienie się.
              Mam receptę, żeby wszystko skończyło się szybko i nieodwołalnie:
              powiedz K, że rozwodzisz się dla niego z mężem i oczekujesz, aby K
              postąpił tak samo wobec żony.
        • sonia_30 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 15:03
          Strasznie jesteś spolegliwa - TYLKO przyjmujesz, niczego absolutnie
          nie inicjujesz, telefony odbierasz, ale na sms-y nie
          odpowiadasz, "los i sama nie wiesz co" zadecydowało ZA CIEBIE i
          jeszcze chciałabyś żeby samo przeszło. Oszukujesz się, co i tak nie
          zmienia faktu że to Twoja i tylko Twoja decyzja.
          • tautschinsky Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 15:09
            Bo to jest takie wspaniałe uczucie, ta nowa miłość, kochanek, to wszystko, te ukradkowe smsy, maile, czekanie na spotkanie. A jednocześnie miłość ta to jest fascynacja sytuacją: to mnie spotkało! Mnie, jestem o 16 lat młodsza - przyznaje to - wiem jakim sposobem?! I dlatego tak trudno z tego zrezygnować. Jest jak na haju, którego sama sobie dostarcza, a jednocześnie zaczyna się poważnie bać, że za tę zabawę drogo zapłaci - kiedy mąż się dowie, już nigdy nie będzie takie przed nawet jeśli nie dojdzie do rozstania.
            • polnaa Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 15:26
              też spotkało mnie coś podobnegosmile byłam już po rozwodzie, on młodszy 10 lat i do
              dzisiaj nie wiem dlaczego właśnie wybrał mniesmileprzyznaje że mile łaskotało moje
              ego że młodszy, przystojny,zakochany po uszy ,miłe słówka,...poczułam się młoda
              , pożądana, uwielbiana ale dałam sobie spokój po 3 spotkaniu kiedy dowiedziałam
              się że ma rodzinę sad przechodziłam to wszystko więc wiem co to znaczy, jak
              przeżywają taki stan najbliżsi, dzieci ... nie miałam odwagi ciągnąc tego
              dalej.Pozostały wspomnienia i przyznam ze niesmak sad
        • rozwodnica Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 15:14
          I tak nie posłuchasz rad. Musisz sama narozrabiać a potem sama to piwo wypić...
          niektóre typy tak mają.
          Możesz się codziennie modlić, żeby Ci zakochanie przeszło ale dopóki sama nie
          będziesz chciała tego zakończyć to nic nie pomoże. Bo cudów nie ma, jest tylko
          nasza praca, nasza wola i działanie.
          To że on zabiega o Ciebie, kiedy się "rozstajecie" to nic innego jak kolejny
          wabik, to też Cię pociąga. "O Boże jak on mnie kocha, jak on mnie potrzebuje,
          jak nie może beze mnie żyć! Jakaż JA muszę być cudowna w takim razie!" Romans
          zasadza się także na zachwycie samym sobą - nagle nam wzrasta błyskotliwość,
          inteligencja i w ogóle świat u naszych stóp...
          To mija. Nawet jeśli zwiążesz się z k. to po paru latach będzie jak z mężem. Bo
          partner się zmieni ale do nowego związku zabierzesz siebie.
          Ok, koniec wymądrzania się. Powodzenia życzę, jakiegokolwiek.
          • zizzi Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 15:36
            Jestem 16 lat starsza!!!!
            Pewnie że staram sie o niego na swój sposób, każdego by to
            zakręciło.Bo gdybym nie chciała nic by z tego nie wyszło.
            Ale skończcie juz z osądami bo mam wyrobione zdanie na swój temat.
            Nie najlepsze to zdanie.
            Pytam Was moi mili , jak z tego wyjść . Gdy serce boli , tęsknota
            szaleje, a jego widok rozświetla mrok. Może nie warto rezygnować.
            Kto z nas i Was przejmuje się innymi żonami , mężami , partnerami.
            Człowiek chyba jednak jest bardziej egoistą. Myśli tylko o sobie. A
            gadać ładnie to zawsze można. Która kobieta odrzuciła by męższczyznę
            który o nia zabiega, adoruje , który jej się podoba- no która ???
            Każdy by chciał popróbować choć troszeczkę, małymi kroczkami,
            pomalutku - z myślą że zdążę na czs się wycofać. Ale cienka linia
            czasem zostaje przekroczona i ...................... dupa.
            • polnaa Jak z tego wyjść? 15.07.10, 15:44
              sama musisz zadecydować! Prosiłaś o opinie - dostałaś, a nikt za Ciebie
              decyzji nie podejmie smile
            • puzzle33 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 15:49
              zizzi napisała:

              > Która kobieta odrzuciła by męższczyznę
              > który o nia zabiega, adoruje , który jej się podoba- no która ???
              Znam kilka takich kobiet. To wierność stanowi normę i naprawdę się
              zdarza nie tak znów rzadko, by ze zdrady czynić naturalny odruch
              usprawiedliwiany płomiennym uczuciem.

              > Każdy by chciał popróbować choć troszeczkę, małymi kroczkami,
              > pomalutku - z myślą że zdążę na czs się wycofać. Ale cienka linia
              > czasem zostaje przekroczona i ...................... dupa.
              Nie dupa, a uczciwość, jakkolwiekby ją rozumieć. Nie każdy, nie
              każdy...

            • ef.endir Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 15:50
              i dopowiem, że lekarstwa na to jeszcze nie wynaleziono.
              Pozostaje zdrowy rozsądek....
              • zizzi Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 16:18
                Dzieki
                Już podjęłam decyzję. Nie piszcie więcej. Do miłego ............
                • tricolour Zuch dziewczyna! 15.07.10, 16:42
                  Bardzo Cię przy okazji proszę, byś za jakiś czas założyła pouczjący wątek-
                  wskazówkę pt "Jak rzucić kochanka w 20 godzin".

                  smile
                • jarkoni Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 17:48
                  A ja tylko ciekaw jestem jaka to decyzja. I pewnie nie tylko ja..
                  Jesteś nam to winna, napisz..
        • enesta Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 16:50
          zizzi napisała:
          W łużku jest
          idealnie było i jest.

          "Są dwa sposoby myślenia – werbalny i niewerbalny. Myślenie werbalne
          dokonuje się za pomocą słów, a niewerbalne wykorzystuje umysłowe
          obrazy pojęć lub idei. Dyslektycy preferują myślenie niewerbalne
          (myślenie obrazami). Słowa, które oznaczają realnie istniejące
          przedmioty nie sprawiają im kłopotu. Natomiast nie są w stanie
          myśleć słowami (słowa pułapki), których znaczenia nie są w stanie
          zobrazować (białe plamy). Prowadzi to do dezorientacji. Jest to
          zjawisko występujące powszechnie, pojawiające się w sytuacji
          przeciążenia bodźcami lub myślami, a także wtedy, gdy mózg otrzymuje
          sprzeczne informacje z różnych zmysłów i próbuje je dopasować do
          siebie. Chociaż dezorientacja jest zjawiskiem powszechnym,
          dyslektycy znacznie częściej jej doświadczają, "

          łóżko to rzeczownik,
          Zizzi, nie wiem czy to fajna zabawa, dla mnie nudne..
          • enesta Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 16:53
            przepraszam, miało być
            "Dyslektyk nie myśli jak większość ludzi werbalnie (tzn. za pomocą
            słów), lecz przy pomocy trójwymiarowych obrazów oraz zmysłów.
            Podczas czytania dyslektyk napotyka niestety na trudności, ponieważ
            nie wszystkie elementy języka można zobrazować lub poczuć przy
            pomocy zmysłów.
            Można „zobaczyć” w myślach rzeczowniki (np. pióro, książka, pies,
            dziecko), a także czasowniki (spać, jeść, jechać), ale jak wyobrazić
            sobie niektóre przyimki („o”, „po”, „u”wink, przysłówki („wcale”,
            nigdy”wink lub zaimki („ten”, „ta”, „to”wink czy niektóre czasowniki
            (mieć, być)?

            • zizzi Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 17:19
              A kto powiedział że go rzucę ????????
              Zostało mi jeszcze 2 lata (wg tego forum ) co ja mam do stracenia.
              Równie dobrze może mnie rzucic mąż- obydwaj są z tego samego roku.
              Przeciez wokół tyle młodych , atrakcyjnych , zakochanych , pieknych
              dziewczyn. Bójmy sie wszyscy.
              A moją ulubiona postacią była i jest Camilla obecna żona księcia
              Karola. Od 10 lat moim nickiem w poczcie jest camilla..... I co ? są
              razem, mimo że nikt o tym nawet nie pomyślał.Jedynie chyba tylko ja
              w to wierzyłam. Oni od samego początku byli dla siebie jak ulał
              (zaznaczam że nie wierze w żadne -przeznaczenia, połówki , chemie
              itp.)
              Nie będe rozbijać żadnej rodziny - spoko- coś wymyślę. Pa kochani .
              Dzięki za wszystko. Nic mnie tu nie oburzyło, czy obraziło - to
              wszystko było już w mojej głowie przerobione.
              Mój K się dobija, zaraz go spławię - wracaj do żony maleńki.U mnie
              nie masz czego szukać .
              • polnaa uważam że wciskasz kit... 15.07.10, 18:29
                czyli bawisz się wciągając nas do dyskusji wink
                • panda_zielona Re: uważam że wciskasz kit... 15.07.10, 18:48
                  I po co było strzępić sobie języki smile
                  • enesta Re: uważam że wciskasz kit... 15.07.10, 19:20
                    a mnie bardzo podobał się tekst:
                    "Gdy serce boli , tęsknota szaleje, a jego widok rozświetla mrok."
                    Trochę tak ze 25 lat bliżej i dalej od 40-tki, ale urokliwywink
              • tautschinsky Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 18:47
                zizzi napisała:

                > A kto powiedział że go rzucę ????????



                Pewnie, że nie rzucisz - na pewno nie teraz.
                A jeśli zrobisz taki ruch, na bank do siebie
                wrócicie. Obecnie jest w was zbyt wiele uczucia
                do siebie, żeby rezygnować prawdopodobnie z jedynej
                takiej szansy w życiu. A życie ma się jedno.

                Nie jesteś ty ani on z rodzin panujących i nie mamy
                monarchii, więc upadek państwa nie grozi w wyniku
                waszego bycia razem. Ale tragedie rodzinne - owszem
                - mogą. Jakkolwiek nigdy nic nie wiadomo.

                Może twój mąż już cię nie kocha a jego zabiegi o ciebie to wynik jego zdrad/y?





                > Zostało mi jeszcze 2 lata (wg tego forum ) co ja mam do stracenia.



                Małżeństwo. Być może dobre kontakty z dziećmi.
                Z rodziną swoją i męża. Ze znajomymi. Pierwsze prawie
                na pewno.




                > Równie dobrze może mnie rzucic mąż- obydwaj są z tego samego roku.


                Też prawda big_grin



                > Przeciez wokół tyle młodych , atrakcyjnych , zakochanych , pieknych
                > dziewczyn. Bójmy sie wszyscy.


                Też to dostrzegasz? wink



                > A moją ulubiona postacią była i jest Camilla obecna żona księcia
                > Karola. Od 10 lat moim nickiem w poczcie jest camilla..... I co ? są
                > razem, mimo że nikt o tym nawet nie pomyślał.Jedynie chyba tylko ja
                > w to wierzyłam. Oni od samego początku byli dla siebie jak ulał



                I byliby od początku, gdyby właśnie nie interesy monarchii -
                takiej plastikowej, a jednak. Oni jako młodzi ludzie
                w sobie się zakochali i byli ze sobą. Małżeństwo
                z tą głupiutką pomocą przedszkolną Dianą było aranżowane,
                nic ich nie łączyło - później jedynie dzieci i interesy
                rodzinne. Zatem to złe porównanie.







                > Mój K się dobija, zaraz go spławię - wracaj do żony maleńki.U mnie
                > nie masz czego szukać.


                Jesteś okrutna https://emotikona.pl/emotikony/pic/035.gif
              • nangaparbat3 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 21:37
                Zizzi,
                masz kompletną szajbe na temat uplywajacego czasu. To niedobrze - kazdy z nas z
                kazdym rokiem jest starszy, tego sie nie uniknie, nie poradzi ani zmasowany atak
                kosmetyczny, ani co rok mmlodszy kochanek.
                Piszesz, że jestes po 40, ale niektore Twoje wypowiedzi (jak chocby to, ze mąz
                przewyzsza kochanka bo przystojniejszy) brzmia jak z ust czternastolatki.
                Skoro piszesz, że masz kochajacego męza, z ktorym po 20 latach "w łóżku jest
                idealnie", to albo zmyslasz, albo mozesz byc pewna, ze Pana Boga za nogi zlapalaś.

                Ale piszesz, ze boisz sie, ze maz Cie porzuci dla mlodszej. Powiem Ci cos w
                tajemnicy: im bardziej sie boisz, tym bardziej jest to prawdopodobne.

                Na Twoim miejscu po ochłonięciu zrobilabym porzadek z sobą - znalazla sens i
                oparcie (mentalne i emocjonalne) w czymś trwalszym i pewniejszym niz kochanek.
    • dorata351 Re: Jestem Kochanką 15.07.10, 19:22
      I ktoś mi tu zarzucił niski poziom dyskusji. Ta pani już niżej nie spadnie.
      Chyba ja totalna menopauza dopadła. Inaczej sie tego wytłumaczyć nie da.
      • roserot Re: Jestem Kochanką 16.07.10, 06:45
        Zizzy, gdyby mnie tak wzięło, rzuciłabym się pod tramwaj.big_grin
        Straszno to wygląda. Babka po 40, a zachowuje się jak nastolatka.
        Tego zawsze się bałam, infantylnienia.
        I widzę, że musi Cię ten haj jednak sponiewierać.
        Życzę Ci dobrze.
        I żeby przebudzenie po tym haju nie wyglądało tak, że leżysz "na trawniku we własnych ekskrementach". Ale moralniaka masz jak w banku.
        • dorata351 Re: Jestem Kochanką 16.07.10, 08:27
          Moralniaka to chyba już powinna mieć. Zdradza, oszukuje, kłamie i jeszcze
          twierdzi, ze to nie ona, to tak samo się porobiło.
          • zizzi Re: Jestem Kochanką 16.07.10, 09:15
            Witam serdecznie
            Jednak nie żałuję że napisałam na tym forum. Nie wiem czy znajde odpowiedz na
            swój dylemat , ale miło sie z Wami dyskutuje. Statystycznie (wynik z wczoraj)
            na około 80 postów (czy jak to się tam nazywa) otrzymałam ok 70 krytyk,
            reszta to neutralne opinie lub pozytywy.
            I jak mogłam się nie podłamać. Nie zezłoscić. I nie chcieć Was porzucić w
            niewiedzy.(szczególnie zezłościło mnie, ale i rozśmieszyło do łez
            stwierdzenie jednej z osób - że są to ostatnie hołubce usychającej macicy
            (nie jest to miłe)).Dzięki szczególnie Tautschinsky , bo w tej postaci
            wyczułam trochę sympati, w kilku innych też.
            Niestety to co piszę- to wszystko - może tylko moja - ale prawda. jestem
            troche walnięta. Sami widzicie że nie jest mi łatwo.
            A mąż super facet. Zaczynam go odkrywać, ( tu dzięki jednej osobie która w
            swoim poście coś takiego sugerowała mi ), dużo rozmawiamy. Dziś rano było
            super jak byśmy się dopiero co poznali. Wspominał o naszych początkach -
            jakim byłam dla niego Świętem i postacią jak z filmu. Potem dzieci , wspólne
            dorabiane się .Aż byłam zadziwonoa jak on to pamięta (ma kiepską pamięć).
            Tak więc walczę nadal. i nie wiem co będzie ?????? Pozdrawiam


            • zmeczona100 Re: Jestem Kochanką 16.07.10, 11:11
              Żaden porządny mężczyzna- ideał, nie wytrzymałby ponad 20 lat z taką
              idiotką, więc wnioskuję, żeś troll pospolity.
            • glasscraft Re: Jestem Kochanką 16.07.10, 11:15
              Eeee... teraz to juz jestem pewna - nie jestes Kochanka, jestes
              Grafomanka!!!
            • esteraj Re: Jestem Kochanką 16.07.10, 11:18
              Nie jesteś walnięta, jesteś tylko pogubiona, skołowana.
              Z jednej strony masz niezwykłe przeżycie, które może Ciebie dużo kosztować, z
              drugiej spokój i stabilizacje, ale bez większych emocji.

              Niestety życie jest tak skonstruowane, że wszystko ma swoje dobre i złe strony,
              a człowiek wciąż podąża za uniwersum i doskonałością. Tutaj wszystko ma swoją
              cenę, coś za coś.
              Na pewno fantastycznie byłoby usłyszeć, że nic złego nie robisz, że to przecież
              nie Twoja wina, to jest niezależne od Ciebie. Możesz jak Ikar wspiąć się wysoko
              do samego słońca, a potem spaść. Przykładów jest mnóstwo jak pójście na żywioł
              kończy się tragicznie, chociażby zażywanie narkotyków, które zapewniają odlot i
              które w konsekwencji pociągają w dół.

              Decyzja i wybór zawsze zależą do Ciebie.
              Musisz wiedzieć, co jest dla Ciebie najważniejsze i trzymać się obranej drogi.
              Trwając w niepewności będziesz ciągle krążyć w kółko.
              Zastanów się nad celem swojej ziemskiej podróży. Czy jest to dawanie szczęścia
              innym, czy zaspokajanie własnego ego. Co jest dla Ciebie najwyższą wartością.
              Nie chodzi tu o poświęcanie się, ale o własne spełnienie.

              Wszystko ma swoją cenę i nie ma na to sposobu.
              Rezygnując z kochanka, pozbawiasz siebie doznania uniesień, ale masz spokojne
              sumienie. Trwając w tym romansie narażasz szczęście i wiarę bliskich osób.

              Z własnego doświadczenia wiem, że to co uczyniliśmy drugiemu, spotka też nas.
              Zawsze następuje zamiana stron.
              Tak jak Ty zdradziłam. Minęły trzy lata od zakończenia mojego romansu i po tym
              czasie dowiedziałam się o romansie mojego męża. Myślałam, że mi się "fartnęło",
              bo zdołałam to ukryć i nikt o niczym nie wiedział. Myślałam, że jeśli mąż
              znajdzie kogoś innego, przyjmę to ze spokojem. Tak nie było. Bolało jak cholera.
              Dwa lata wielkiej udręki. Zapłaciłam za swoje.
              Kiedy coś tracimy, dopiero wtedy dowiadujemy się jaką miało wartość.
            • gra_pozorow Re: Jestem Kochanką 16.07.10, 11:18
              To, że masz wątpliwości i wyrzuty sumienia oznacza, że pozostałaś
              człowiekiem, ze wszystkimi słabościami. Rzuć go jak najszybciej -
              ewentualne rozbicie rodziny to zbrodnia popełniona na mężu i
              dzieciach. Nie jest zbrodnią, że się zakochałaś, ale musisz z tym
              skończyć - nie żyjesz sama dla siebie.

              Znam ludzi, którzy w takiej sytuacji jak Ty głupieją, zamieniają się
              w ludzkie warzywa, sprowadzają swoje życie do czynności trawiennych
              i kopulacyjnych, kosztem dzieci i męża/żony. To najwyższy stopień
              upodlenia i upadku. Nie zbliżaj się do tej granicy. Poza nią nie ma
              już nic.
              • zizzi Re: Jestem Kochanką 16.07.10, 12:09
                Dzięki
                Ciary mi przechodzą , po takich wypowiedziach. Dzięki za wszystko.
                Chciała bym aby to był wymysł mojej wyobrażni. Ale to się dzieje naprawdę
                plus wszystkie emocje, myśli,rozerwanie którego nie sposób wyliczyć i opisać.
                Tak łatwo powiedzieć - wariatka -.
                Dlatego zwróciłam sie tu , bo nie wiem gdzie szukać. Może to nie jest
                najlepsze miejsce , ale z dotychczasowych wypowiedzi wnioskuję że to nie
                jest najgorszy wybór.
                Na początku pytałam - może psychiatra jakaś terapia, leki. Ja wiem że jestem
                słaba i sama - obawiam się poważnie - nie poradzę. Na dzień dzisiejszy na
                pewno nie. Może jutro ?
                P.S. Co to jest Grafomanka ???
                • glasscraft Re: Jestem Kochanką 16.07.10, 12:18
                  Grafomania
                • zmeczona100 Re: Jestem Kochanką 16.07.10, 12:31
                  zizzi napisała:
                  > P.S. Co to jest Grafomanka ???

                  O to pyta 40-latka?
                  big_grin
                • esteraj Re: Jestem Kochanką 16.07.10, 12:48
                  Nie jest łatwo z czegoś zrezygnować, tym bardziej jeśli sprawia to jakąś
                  przyjemność. To jak z rzucaniem nałogu (palenia), może być mnóstwo środków
                  zastępczych, ale bez prawdziwego postanowienia, motywacji i chęci nic nie pomoże.

                  Gdyby teraz Ci ktoś pokazał Twoją przyszłość, puścił film o konsekwencjach
                  Twojej zdrady, zobaczyłabyś ból swojego męża próbującego popełnić samobójstwo
                  lub staczającego się na dno, bo odebrałaś mu wiarę, gdybyś poczuła żal dzieci za
                  zrujnowanie ich wartości i stabilnego życia, gdybyś zobaczyła pogardliwy wzrok
                  otoczenia i usłyszała wyzwiska, wiedz, że modliłabyś się o cofnięcie czasu.
                  Zapewniam Cię, że byłoby to skuteczne lekarstwo. Czy chcesz czekać na konsekwencje?
                  Nie chce Cię straszyć, ale jak powiedziałam wcześniej i jak śpiewała Anna Jantar
                  "Nic nie może przecież wiecznie trwać, co zesłał los trzeba będzie stracić.. za
                  miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić"
                  • mareta.live Re: Jestem Kochanką 20.07.10, 17:29
                    Witaj zizzi!
                    Problem, z którym tu zawitałaś, nie jest raczej na to forum. Przecież nie zamierzasz się rozwodzić? Coś co mogę Ci polecić w Twoim przypadku:jeśli wydaje Ci się, że Twoja sytuacja jest bez wyjścia, to po pierwsze jest WYJSCIE - zapewniam Cię - chociaż w tej chwili w to nie wierzysz, a po drugie raczej zasięgnij porady u specjalisty, a nie w ten sposób, bo zależy na jaką "grupę wsparcia" natrafisz w danym momencie. Może to przynieść Ci więcej szkody niż pożytku. A sądząc po większości wypowiedzi, jakie tu można przeczytać, raczej to pierwsze.Dla mnie osobiście nie dopuszczalne jest obrażanie,osoby proszącej o wsparcie,/"wariatka", itp./ zamiast konkretnej pomocy, jak tu w kilku przypadkach ma miejsce.Każda z nas może znależć się w różnej, a więc i takiej sytuacji, powtarzam KAZDA, nie róbcie zatem Drogie Panie, minek w stylu "a fuj, be", tylko albo wesprzyjcie, albo zajmijcie się robótkami na drutach!Jeśli chcesz zizzi napisz do mnie na maila gazetowego. Pozdrawiam i życzę dużo siły!
                    • zizzi Re: Jestem Kochanką 23.07.10, 16:43
                      Tak , Tak
                      Dzieki bardzo. Nie zaglądałam tu kilka dni bo brak mi było na to
                      siły.Sytuacja się nie zmieniła , jest nawet gorzej ( w nawiasie
                      lepiej) , nie ma wyjścia. Kazdemu kto mówi że wystarczy chcieć ,
                      żeycze tego samego. Zakładam sie że 95 % osób zmieniło by zdanie.A
                      ja jestem tylko przeciętną , statystyczna osobą. Nie mieszczę sie w
                      tych (wątpliwych) 5 %. I czekam, czas moze cos załatwi .Pozdrawiam
                      serdecznie. Marieta dziękuje bardzo ale nie odpisze Ci na priva, bo
                      nie znam internetu. Boje sie. A wrażeń na razie mam aż za dużo. Ale
                      bardzo Ci dziękuję.
                      • figurrka Re: Jestem Kochanką 23.07.10, 16:58
                        Zanurkuj w to. Dlaczego nie? Kap sie w tym, chlap. Pij. Boze, dlaczego
                        nie? Bo nie? Bo co? Bo nic? Bo..
                        Ogromnie zazdroszczę. moze to bajka, ale.. masz bajkęsmile

                        Uważaj na życzliwych, uważaj na to co mówisz, gdzie idziesz, jak się tłumaczysz... Kryj to, dopoki samo sie nie wypali.
                        Wiesz przeciez, ze po 2,3 latach sie wypali, tyle dasz rade żtyc na
                        dwa..
            • reddy_to_go Re: Jestem Kochanką 31.07.10, 02:13
              Rozumiem Cię, autorko wątku, który - wyjątkowo, po długim czasie -
              przeczytałam na tym forum. Jestem młodsza, byłam w podobnej
              sytuacji, że mi się moje małżeństwo rozleciało z podobnego powodu.
              Śmieszą mnie głupie i chamskie wypowiedzi odnośnie 40-tki,
              ortografii (Tri - Ty jesteś cham pospolity, co się zachować nie
              umie - aż przykro czytać, Ty nauczycielką geografii musisz być -
              taki syndrom poprawiackowiemlepiejszy - przepraszam za neologizm,
              mam nadzieję, że Pani Profesor zaakceptuje - od razu uprzedzam, że
              zdaję sobie sprawę, żeś rodzaj męski - ale taki z serii "Pożal się,
              Boże") i tym podobnych.
              Tak się złożyło, że przeżyłam podobną historię, też się zakochałam,
              też w "mniej przystojnym", "mniej mądrym" (to symptomatyczne na tym
              etapie: staramy się racjonalizować, czytać: wybijać sobie z głowy,
              zatem umniejszamy, żeby łatwiej było rzucić ale w tych hormonach coś
              jest, coś być musi, skoro to jednak do rzucenia nie powód). Teraz,
              po wielu perturbacjach, jestem z nim - tym mniej przystojnym, mniej
              mądrym - szczęśliwa i zakochana wciąż. Cena? Dwie rozbite rodziny i
              taki żal, że nie mogę iść naprzód, nie patrząc wstecz, bo nie da się
              nie patrzeć, wiedząc, że się kogoś skrzywdziło. Ale bilans wychodzi
              na plus. Z każdym dniem i dla każdego. Nie piszę, żeby Cię w czymś
              utwierdzać, autorka posta, ale z prostego powodu wkurwienia na tych
              wiedzących lepiej o macicach, biednych mężach, żonach itp. Zarzucają
              Ci infantylizm, a sami co? Infantylnie wypruwają flaki na forum,
              czekając na okazję, żeby dać po mordzie wyimaginowanym strachom,
              zamiast wziąć się w garść i iść naprzód (patrząc czasami wstecz).
              • krezzzz100 Re: Jestem Kochanką 31.07.10, 09:38
                Reddy to go, dziękuję Ci za ten wpis- ludzki i rozumny smile

                Moja historia jest podobna do Twojej. Niejednoznaczna, ale z każdym dniem
                potwierdzana słusznością wyboru i radością z niegosmile

                Jednakże na tym forum większość woli jednoznaczne historie - bez konfliktów
                wewnętrznych i zewnętrznych, bez mierzenia się z nimi, bez dociekania
                mechanizmów, znaczenia faktów, rozpoznawania i nazywania sytuacji, itd. Byle
                zachować status quo - często zgniłe, układowe, czasem nawet prostytucyjne.
                Zizzi ujawniła konflikt wewnętrzny, który jest lustrem ich wypartych konfliktów.
                Dlatego Zizzi muszą opluć.

                Powinni założyć własne forum- "Dla tych, którzy za wszelką cenę (nawet
                upodlenia, braku miłości, sprzedawania się za status żony/męża, ..) nie chcą
                rozwodu
                ". Jakże szybko zapominają, że to - z woli ojca założyciela jest
                forum o nazwie "Rozwód i co dalej". A dalej może być - dobrze, a nawet
                pięknie smile Ale to stawia wymagania, o których ta większość nie ma zielonego
                pojęcia.
                • reddy_to_go Re: Jestem Kochanką 02.08.10, 22:35
                  Krezz (jeśli jest więcej "Z" to przepraszam, ale juz ich nie widzę) -
                  mam taka refleksje, ze im jestem starsza (och, ta magiczna 40-ka!),
                  tym madrzejsza, czyli bogatsza w doswiadczenia, czyli bogatsza o
                  dystans - wiem juz, ze nic nie jest czarno-biale, a ta szarosc
                  czesto okupiona bolem, strachem i niepewnoscia, ale to wazne, zeby
                  nie poddac sie tym uczuciem, zeby sprawdzac, co poza, bo czasem
                  okazuje sie, ze mimo bolu, strachu, niepewnosci, na samym koncu
                  czeka cos wielkiego. Teraz tak mysle, z totalnej perspektywy, ze
                  dziekuje Bogu, za glupote (wtedy) i odwage (teraz), ze uczynilam
                  cos, co W SUMIE ucvzynbilo moje zycie lepszym (poszlam na drugie
                  studia, odwazylam sie napisac ksiazke, i w ogole robie rzeczy,
                  ktorych - jestem pewna - w malzenstwie, ktore kiedys idealizowalam,
                  nigdy bym nie uczynila). N amarginesie - moj byly, skrzywdzony maz,
                  w rok po naszym rostaniu poznal kogos, z kim splodzil dziecko (ja do
                  tej pory nie zdecydowalam sie reprodukcje). Tyle w zasadzie, a
                  zobaczcie jak wiele.
                  Pozdrawiam, nie zyczac latwych rozwiazan, bo ich po prostu NIE MA.
                  • krezzzz100 Re: Jestem Kochanką 02.08.10, 23:05
                    Jedno "z"smile
                    Też bogom dziękuję, że w moim życiu stało się to, co się stało. Wyglądało na
                    wariactwo, łamało mnie samą- obraz siebie, własne zasady, spodziewania wobec
                    siebie i życia.
                    A jednak- każdego dnia życie i dokonany wybór okazuje się być coraz lepszym. Ja
                    też poszłam do przodu, zaczęłam intensywną pracę twórczą, jestem z kochającym i
                    wspierającym mnie w każdej chwili człowiekiem, kimś, kto zdecydował się również
                    odmienić dla mnie swoje życie (a zmiany te są niebanalne!), kto w lot chwyta
                    moje myśli, moje dzieci zyskały rozumiejącego ich człowieka, pracujemy razem
                    spełniając swoje dawne marzenia... Kocham!

                    Trzeba było tylko (?!) przekroczyć siebie... Kosztowało depresję, ciągi
                    rozliczeń się z samą sobą, pytania, pytania, wchodzenie w NIEMOŻLIWE. To
                    ostatnie nie do opisania! A jednak- udało się.

                    Dobrze poczytać o innych szczęśliwych, acz (jak to dobrze ujęłaś)niełatwych
                    finałach smile
                    Z najlepszymi życzeniami!
    • mayenna Re: Jestem Kochanką 23.07.10, 21:01
      Nie umiem pojąc czemu nie możesz mieć tego wszystkiego z własnym, kochanym
      przecież mężem? A, zapomniałam: on się nie stara...
      • zizzi Re: Jestem Kochanką 02.08.10, 21:10
        Tak, dziękuje za wpis reddy_to_go i Krezzzzz100 , to inaczej wygląda
        gdy ktos sam znalazł się w podobnej sytuacji. Nie mówię że moja
        historia jest ponad inne ,wiem tylko że to prawdziwy piorun.Jak
        długo potrwa nie wiem. W duszy chciała bym aby skończył sie jak
        najszybciej, to prawdziwa męka, dylematy, tęsknota , brak
        perspektywy. Ostatnia myślą jes rozbijanie rodzin. Chciała bym aby
        stał się jakiś cud, ale wiem że tak dobrze nie będzie. Ja w swoim
        życiu przeżyłam kilka mniejszych i większych związków. Z mężem
        jestem ponad 20 lat, zawsze uważałam że jesteśmy szczęsliwą parą i
        otoczenie też tak to odbiera. Kiedyś dawno przeżyłam nieszczęśliwą
        miłość.Byłam z "nim" 2 lata, potem odszedł . Ponad 2 lata
        wygrzebywałam się z dołka,odcięłam się od wszystkiego, nastepne 10
        lat codziennie o nim myślałam i potrafiłam uronić niejedną łzę. ALE
        uwierzcie mi to wszystko to pikuś w porównaniu z tym co jest teraz.
        A ON przeżywa to samo , to widać, nie pytam go o nic, a on mówi o
        swoich uczuciach , tak jakby opowiadał o mojej duszy, te wszystkie
        wyznania, niepokoje, pytania i rzeczy o których nie umiem napisac.
        Ja go o nic nie pytam, nie naciskam, nie proszę, czasem milczę ,
        unikam , ale na razie jesteśmy razem i nie razem. I ta to trwa. Wiem
        że nie jestem w stanie tego zakończyć. A on tym bardziej.Wiem to na
        pewno. Choć chciałabym się mylić, oj bardzo bym chciała.Pozdrawiam.
        • krezzzz100 Re: Jestem Kochanką 02.08.10, 23:21
          Zizzi,
          nie ma co udawać- czeka Cię prawdopodobnie ciężki czas, co nie oznacza, że nie
          piękny. Obawiam się też, że nikt Ci nie może pomóc, bo tylko Ty wiesz, jak jest
          naprawdę. Cały ten splot rozmaitych, subtelnych uwarunkowań, które czują i
          rozumieją tylko bezpośrednio osoby dramatu...Ja tego czasu za nic bym nie
          oddała, rozumiesz?

          Nie kieruj się cudzymi wyrokami. Tylko Ty masz wgląd w sytuację. JA szukałam na
          tym etapie pomocy psychologa- by dał mi narzędzia zrozumienia samej siebie. Ale
          nic się długo nie objaśniało. Teraz wiem, dlaczego. Nie miałam wszystkich
          danych- mój ówczesny mąż nie za bardzo był skłonny do wnikliwszej rozmowy.
          Uważał, że to zaledwie kwestia decyzji. A to nieprawda. Nie wszystko rozumiemy
          od razu- czasem rozumienie wymaga długiego i bolesnego procesu. Zwłaszcza jak
          rozumienie leży ciężarem po jednej ze stron.
          W końcu musiałam dokonać skoku. Ale rozumiem, co to znaczy "być w zawieszeniu".
          Bardzo Wam współczuję. Tobie, Twojemu mężowi i Jemu.
          Podjęłam wreszcie decyzję, choć wcale wszystko nie było jasne. Wiele spraw
          objaśniało się jeszcze długo po tej decyzji. Bo, jak dobrze napisała Reddy,
          rzeczy nie są jednoznaczne i szybkie. Ale to, co się objaśnia, potwierdza tylko
          słuszność decyzji. (Aż się boję tak chwalić moje życie...)
          Życzę sił, Zizzi. Dasz radę dobrze wybraćsmile


        • puzzle33 Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 10:04
          zizzi napisała:

          > na razie jesteśmy razem i nie razem. I ta to trwa. Wiem
          > że nie jestem w stanie tego zakończyć. A on tym bardziej.Wiem to
          na
          > pewno. Choć chciałabym się mylić, oj bardzo bym chciała.
          Poinformujcie małżonków o swoich zmaganiach, mają prawo do prawdy
          i to zależne jest w zupełności od Waszej woli, w przeciwieństwie do
          niosącego Was uczucia. Istnieje wielka szansa, że zdradzany pan lub
          pani wyzwolą Was z dręczacego konkliktu sumienia.
          • krezzzz100 Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 10:09
            Zgadzam się, ze należy powiedzieć. Ale, Puzzle, zdajesz sobie sprawę, że to nie
            wyzwala z konfliktu sumienia, prawda?
            Na nic ta ironia...
            • puzzle33 Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 10:14
              krezzzz100 napisała:

              > zdajesz sobie sprawę, że to nie
              > wyzwala z konfliktu sumienia, prawda?
              U niektórych osób prowadzenie podwójnego życia wywołuje silny
              dyskomfort psychiczny, a u innych nie. Wiem, że taki lajf.smile
              • krezzzz100 Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 10:20
                U niektórych zaś powiedzenie prawdy wywołuje takowyż (dyskomfort). Uważają to
                za...nieetyczne (sic!) Nie wierzyłam własnym oczom, jak to przeczytałam))))Ale-
                taki lajf wink
                • puzzle33 Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 10:24
                  Ano różnie się nagina obowiązkowe 10 punktów, aby jakoś żyć.
                  Osobiście wolę żyć po prostu niż jakoś.smile
                  • krezzzz100 Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 10:28
                    Można żyć nie po prostu nie kłamiąc ( nie wchodząc w filozoficzną dysputę na
                    temat kłamstwa). Da się smile
                    • esteraj Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 11:57
                      Są ludzie, którzy nie chcą znać prawdy wybierając iluzję i bezpieczeństwo i są
                      tacy, którzy wolą tę prawdę znać.

                      Krezz, cieszę się, że ułożyło Ci się tak życie jak chciałaś, a innym wyszło to
                      na dobre. Niemniej są takie sytuacje w życiu, że niestety trzeba z siebie
                      zrezygnować na rzecz dobra innych. Przytoczę tu przykład kobiety, której mąż
                      jest ciężko chory. Właściwie dzięki niej on potrafi funkcjonować i ma rodzinę.
                      Ta kobieta również mogłaby pozwolić sobie na zakochanie i romans, ale nigdy nie
                      dopuściła do tego, żeby taką granicę przekroczyć. Jej życie to ciągłe
                      poświęcanie się. Czy jej zachowanie jest bezsensowne?

                      • reddy_to_go Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 12:20
                        Nie, nie jest. Ale czego ma to dowodzic? Jeden postepuje tak, drugi
                        inaczej, zawsze tez znajdzie sie trzeci, ktory zacznie oceniac w
                        kategoriach: dobrze, zle. Taki lajf smile
                        • prawnik.pl Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 12:26
                          Gdyby wszyscy myśleli jednakowo i/lub przestrzegali wypracowanych przez
                          wieki norm, to nie byłoby potrzebne prawo- ono dokładnie rozstrzyga, co jest
                          właściwe i tego trzeba się trzymać. Albo brać pod uwagę, że nie każdy kij ma
                          dwa końce.
                          • prawnik.pl Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 12:26
                            Poprawka- każdy kij ma dwa końce, oczywiście smile
                          • krezzzz100 Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 13:01
                            Prawo nie wartościuje, czyli nie orzeka co jest właściwe. Prawo reguluje. Poza
                            tym nie rozstrzyga DOKŁADNIE, ale w przybliżeniu (stad widełki), bowiem dosięga
                            skomplikowania wszystkich przypadków.
                            Prawo zawsze pozostaje za życiem w tyle, i należy zawsze mu się przyglądać. By
                            je uzupełniać- dostosowywać do zmieniających się warunków.
                            No i zawsze możemy odwołać sie do zasady obywatelskiego nieposłuszeństwa.
                            Ale to w sumie OT smile
                            • krezzzz100 Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 13:03
                              oczywiście prawo NIE dosięga...(wypadło "nie").

                              Jeszcze jedno- nie ma coś takiego, jak niezmienne normy. Normy są zmienne- w
                              czasie i w interpretacjach (co czasem się wiąże, a czasem nie).
                            • prawnik.pl Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 13:07
                              Może jednak najpierw wypadałoby skończyć przynajmniej prawo, aby o nim
                              dyskutować? Czy może to na zasadzie "Polak wszystko wie"?
                              Prawo np. nie daje przyzwolenia na opuszczenie chorego małżonka, więc sąd
                              nie orzekłby rozwodu, gdybyś miała chorego obłożnie męża. Ba, musiałabyś
                              zapewnić mu opiekę i utrzymanie. No chyba, że ów mąż byłby winny rozpadowi,
                              ale w tej sytuacji to nie byłby przecież obłożnie chory, nieprawdaż?
                              • krezzzz100 Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 13:22
                                A skąd wiesz, że nie jestem prawnikiem? ( Nie, nie jestem- ale dopiero TERAZ o
                                tym wiesz). Ale może zajmuję się filozofią prawa. Mogę też mieć własne zdanie
                                jako...krawcowa.

                                Ależ daje. Musiałabym zapewnić mu opiekę i utrzymanie, co poniżej napisałam. Ale
                                opieka i utrzymanie to nie małżeństwo. No i właśnie tę jego winę też mam na
                                myśli- któraż to wina mogła powstać, zanim ten człowiek się rozchorował. I
                                jeszcze parę innych sytuacji, jak np. zaawansowany nowy związek z dziećmi. I
                                pewnie parę innych sytuacji by się znalazło.
                                • prawnik.pl Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 13:36
                                  krezzzz100 napisała:

                                  > A skąd wiesz, że nie jestem prawnikiem?

                                  No wybacz, ale to nie wymaga szklanej kuli czy fusów.

                                  >No i właśnie tę jego winę też mam na
                                  > myśli- któraż to wina mogła powstać, zanim ten człowiek się rozchorował.

                                  No. Zaraz dojdziemy do tego, że on był w ogóle nieświadomy, jak podpisywał
                                  dokumenty w USC, więc w zasadzie to małżeństwo nie istnieje
                                  formalnie.Kiedy wina powstaje, to się z nią coś robi- psychoterapia,
                                  mediacje, pozew o rozwód, a nie czeka, aż samo się coś z tym zrobi.

                                  >Jedno wiem. Nie chciałabym, by ktoś się dla mnie "poświęcał". To byłby
                                  układ,
                                  >nie związek. JA bym z kimś nie była TYLKO dlatego, ŻE jest chory. Ale to
                                  ja.

                                  I nic tu o winie nie ma i nie było, szanowna interlokutorko.

                                  I
                                  > jeszcze parę innych sytuacji, jak np. zaawansowany nowy związek z
                                  dziećmi.

                                  Jego? Nowy związek w stanie obłożnej choroby, kiedy wymagana jest
                                  opieka drugiej osoby? Zaiste, cuda się zdarzają.
                              • z_mazur Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 13:40
                                > Prawo np. nie daje przyzwolenia na opuszczenie chorego małżonka,
                                więc sąd
                                > nie orzekłby rozwodu, gdybyś miała chorego obłożnie męża. Ba,
                                musiałabyś
                                > zapewnić mu opiekę i utrzymanie. No chyba, że ów mąż byłby winny
                                rozpadowi,
                                > ale w tej sytuacji to nie byłby przecież obłożnie chory,
                                nieprawdaż?

                                A ja znam osobiście przypadek, w którym sąd udzielił rozwodu w
                                dokładnie takim przypadku. Chora, niepełnosprawna żona, od której
                                mąż postanowił odejść, oczywiście eks mąż jest zobowiązany do
                                alimentacji, ale rozwód dostał.
                                • prawnik.pl Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 13:57
                                  Ja też znam takie przypadki- za każdym razem, kiedy chory małżonek wyrażał
                                  zgodę na rozwód.
                                  • z_mazur Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 14:11
                                    prawnik.pl napisał:

                                    > Ja też znam takie przypadki- za każdym razem, kiedy chory małżonek
                                    wyrażał
                                    > zgodę na rozwód.

                                    W tym przypadku zgody nie było. Sąd uznał, że podtrzymywanie
                                    małżeństwa byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Facet
                                    ma dziecko z inną kobietą.
                                    • prawnik.pl Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 14:17
                                      Najpewniej dziecko nie miało tu znaczenia; za to zadecydowały- najpewniej-
                                      relacje z jego matką.
                                      • z_mazur Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 14:22
                                        > Najpewniej dziecko nie miało tu znaczenia; za to zadecydowały-
                                        najpewniej-
                                        > relacje z jego matką.

                                        Ależ oczywiście, że miało. Argumentacją meża za rozwodem była chęć
                                        zapewnienie dziecku możliwości dorastania w pełnej formalnej
                                        rodzinie. Sąd uznał tą argumentację. Z pierwszego małżeństwa nie
                                        było dzieci.
                                        • prawnik.pl Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 14:29

                                          Argumentacją meża za rozwodem była chęć
                                          > zapewnienie dziecku możliwości dorastania w pełnej formalnej
                                          > rodzinie. Sąd uznał tą argumentację.

                                          Czyli jednak relacje z matką zadecydowały (nie da się utworzyć formalnie
                                          rodziny bez udziału jego matki).
                                          • z_mazur Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 14:42
                                            No trudno mówić o dziecku, bez relacji z matką. smile

                                            Zgodnie uzasadanieniami kasacji SN wyroków nie udzielających rozwodu
                                            w oparciu o art. 56 § 3 k.r.o., samo pozostawanie w innym związku w
                                            przypadku gdy aktualny małżonek wymaga opieki mogłoby być
                                            niewystarczające. Natomiast konieczność sprawowania właściwej opieki
                                            nad dzieckiem z kolejnego związku jest zdecydowanie mocniejszym
                                            argumentem.
                                          • esteraj Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 14:44
                                            Odniosę się tu do odpowiedzi Krezz.
                                            Według Ciebie, można zostawić chorego, niech się nim opiekuje Dom Opieki lub
                                            inna instytucja, która być może postara się żeby takiego człowieka jak
                                            najszybciej się pozbyć, bo najważniejsze jest moje ego i moje szczęście?
                                            Bo prawo na to pozwala?
                                            • z_mazur Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 14:46
                                              A o dzieciach oddających sędziwych rodziców do domu opieki to Ty
                                              nigdy nie słyszałaś?
                                              • esteraj Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 14:57
                                                Słyszałam, ważne czy popieram.
                                            • krezzzz100 Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 15:24
                                              Dobra, ostania moja wypowiedź w tym of topicu.

                                              Jeżeli tych ludzi nic nie łączy relacyjnie poza chorobą, a innych danych nie
                                              mamy- pytałam o nie, ale nie otrzymałam odpowiedzi, to jeżeli strona zdrowa CHCE
                                              ROZWODU, BO NAWIĄZAŁA NOWĄ RELACJĘ, to go powinna otrzymać.

                                              Kwestia opieki to zupełnie inna rzecz. Rozwiązania mogą być różne. Można się
                                              opiekować eks partnerem w chorobie. Można mu tę opiekę zorganizować. Choroba nie
                                              może być szantażem małżeńskim, jeżeli to małżeństwo jest złe.

                                              Czy dom opieki? To jeszcze osobna kwestia. Ja osobiście robiłabym wszystko, żeby
                                              nikogo (ojca, matki, dziecka, partnera: obecnego czy eks, ciotki, wujka czy
                                              przyjaciela) do tego piekła nie oddać.

                                              Powtarzam: zaczęliśmy rozmowę o NOWEJ RELACJI i trudach z nią związanych. Potem
                                              pojawiło się pytanie o NOWĄ RELACJĘ w sytuacji choroby partnera- przynajmniej ja
                                              tak to zrozumiałam. I odpowiedziałam: osobiście nie chciałabym, by ktoś był ze
                                              mną (jako żoną) TYLKO dlatego, że jestem chora. Jako i ja nie byłabym z kimś
                                              TYLKO dlatego, że jest chory.

                                              Proszę jeszcze pamiętać o tle, którym jest niejednoznaczność i idący za tym
                                              refleksja, że prosta to jest tylko prosta geometryczna. Wszystko poza nią jest
                                              jednak trochę bardziej skomplikowane (nawet dwójkąt jako trójkąt z jednym kątem
                                              ujemnym- nie moje, ale Tyma).

                              • sonia_30 Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 14:52
                                Jak z sąsiedniego wątku wynika:
                                forum.gazeta.pl/forum/w,24087,114827163,114896786,Re_Rozdzielnosc_przed_rozwodem_itp_pytania.html
                                sam fakt ukończenia prawa (?) niespecjalnie się przekłada na
                                doskonałą tego prawa znajomość.
                      • krezzzz100 Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 12:56
                        Ale o jakiej sytuacji mówimy? Podałaś tylko jeden parametr- choroba partner. Ale
                        nic o związku- czy jest miłość czy nie? I co to znaczy- pozwolić sobie na romans?
                        Jedno wiem. Nie chciałabym, by ktoś się dla mnie "poświęcał". To byłby układ,
                        nie związek. JA bym z kimś nie była TYLKO dlatego, ŻE jest chory. Ale to ja.
                        • prawnik.pl Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 13:09
                          krezzzz100 napisała:

                          >
                          > JA bym z kimś nie była TYLKO dlatego, ŻE jest chory. Ale to ja.
                          O, i tu mamy przykład, kiedy wkracza prawo, aby ustawić do pionu osobniki,
                          które nie dorosły do życia w społeczności, a uzurpują sobie prawo do
                          decydowania o innych.
                          • krezzzz100 Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 13:17
                            ?????
                            Znaczy, że uważasz, iż choroba jest wskazaniem do trwania związku? Mówimy o
                            chorobie jako o JEDYNYM parametrze tegoż związku (TYLKO dlatego ŻE).

                            Kto uzurpuje sobie prawo do decydowania o innych? Niby ja? Gdzie to wyczytałeś?
                            I kto nie dorósł? Też ja?

                            W jaki sposób prawo wkracza w taką sytuację? Zakaże zakochać się? Albo nawet-
                            mieć romans? Zakaże odejść? Prawo w takiej sytuacji reguluje zasady alimentacji
                            takiej osoby oraz sprawy spadkowe (choć te z ostrożna).
                            Pamiętaj- TYLKO dlatego ŻE.
                            • prawnik.pl Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 13:21
                              Lektura KRiO jednak wiele by Ci wyjasniła.
                              • krezzzz100 Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 13:37
                                Takich porad to ja też mogę udzielać.

                                Nie odniosłeś się do problemu, którym jest nawiązanie nowej relacji w sytuacji
                                choroby partnera. Nie czytasz uważnie. Zapytałam, czy to jest jedyny parametr.
                                Ech...
                                • prawnik.pl Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 13:59
                                  krezzzz100 napisała:

                                  > Takich porad to ja też mogę udzielać.
                                  No to bierz się do roboty. na tamtym forum potrzebni są eksperci.

                                  >
                                  > Nie odniosłeś się do problemu, którym jest nawiązanie nowej relacji w
                                  sytuacji
                                  > choroby partnera.
                                  A miałem? W jakim celu?

                                  Nie czytasz uważnie. Zapytałam, czy to jest jedyny parametr.
                                  > Ech...

                                  Nie ma to, jak poprawić sobie samopoczucie, że to z tymi innymi jest coś
                                  nie tak.
                                  • krezzzz100 Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 14:06
                                    Wiesz co, Prawniku, To Ty wszedłeś w naszą rozmowę, i to Ty masz jakiś problem.
                                    Załóż nowy wątek. EOT
                                    • prawnik.pl Re: Jestem Kochanką 03.08.10, 14:20
                                      Potrzebna tu jest zgoda na zabranie głosu w wątku? Zaiste, dziwne forum.
                                      Nie mam potrzeby zakładania wątku ani czytania wszystkiego, jak leci.
                                      • mediator.org PAN czy PANI prwnik??? 03.08.10, 14:38
                                        prawnik:
                                        "Pomyślałem, że na tym forum ktoś taki jak ja może się przydać"

                                        a następnie:
                                        "Nie czytasz uważnie. Zapytałam, czy to jest jedyny parametr.

                                        Zdecyduj się czy jesteś panią czy panem prawnikiem smile)))))))
                                        • z_mazur Re: PAN czy PANI prwnik??? 03.08.10, 14:44
                                          Tiaaaa, a na stronce w stopce sami panowie prawnicy. smile

                                          Zaraz przeczytamy, że to palcówka była. smile)))
                                        • prawnik.pl Re: PAN czy PANI prwnik??? 03.08.10, 14:56

                                          Chodzi Ci o ten post?:

                                          forum.gazeta.pl/forum/w,24087,114176620,114894490,Re_Jestem_Kochanka.html

                                          Czy o to, że później go cytowałem?
                                          • z_mazur Re: PAN czy PANI prwnik??? 03.08.10, 15:02
                                            Ups, rzeczywiście to był cytat. smile

                                            Ok, pożyjemy zobaczymy. smile
                                            • mediator.org Re: PAN czy PANI prwnik??? 03.08.10, 16:24
                                              Przepraszam, pomyliłam się.
                                              Za to mam ciekawe zdanie z tegoż portalu, jacy tam są "prawnicy"

                                              "Nie ważne czy posiadasz tytuł naukowy, czy jesteś studentem, istotne, abyś czuł
                                              się ekspertem w wybranej przez siebie dziedzinie prawa "

                                              (pomijając sam fakt, że ktoś się bawi wink )
                                          • sonia_30 Re: PAN czy PANI prwnik??? 03.08.10, 15:08
                                            Wskazałam o który post mi chodzi.. czyżby problemy z czytaniem ze
                                            zrozumieniem?
                                            • prawnik.pl Re: PAN czy PANI prwnik??? 03.08.10, 15:12
                                              Problem ze zrozumieniem, czym jest drzewko?
                                              • sonia_30 Re: PAN czy PANI prwnik??? 03.08.10, 15:15
                                                No widzę że z ogarnięciem drzewka też masz problem, bo odpowiadałam
                                                na niżej zamieszczoną Twoją wypowiedź:
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,24087,114176620,114893150,Re_Jestem_Kochanka.html
                                                • prawnik.pl Re: PAN czy PANI prwnik??? 03.08.10, 15:18
                                                  no wyobraź sobie, że ja odpowiadałem na inny. Jak chcesz wiedzieć, na który,
                                                  to zerknij na drzewko.
                                                  • sonia_30 Re: PAN czy PANI prwnik??? 03.08.10, 15:42
                                                    Zerkam (pomijając fakt że wiem na co odpisywałam)i Tobie też
                                                    polecam - zainwestuj w lupę smile Bez odzewu.
                                                  • prawnik.pl Re: PAN czy PANI prwnik??? 03.08.10, 20:41
                                                    Gdzie się podziała moja odpowiedź na ten post?
                                                    Ludzie, zachowujcie się poważnie, albo zmieńcie nazwę forum, bo aktualna w
                                                    błąd wprowadza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka