Dodaj do ulubionych

Zaraz mnie pewnie zjecie

09.09.10, 14:48
Ostatecznie w ramach zabezpieczenia mam płacić 4 tyś na 2kę dzieci z którymi wciąż mieszkam.

Pisałyście, jak to dzieci będą miały lepiej, bo pieniądze pójdą na nie.
Póki co idą na nie tak:
a) ja kupowałem buty z Bartka, zgodnie z przykazem prawie ex. Ona kupiła im buty, ale .... tak tańsze.
b) ponieważ dostje alimenty kupuje żywność. Gdzie? OLczywiście tam gdzie najtaniej tj. w Biedronce.

Jak myślicie wobec powyższego pójdzie mamusia do pracy?

I za to mnie pewnie zjecie - brzydziłem się alimenciarzami i sam nim nie jestem, ale jakoś mam coraz większe zrozumienie dla nich.
Obserwuj wątek
    • tully.makker Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 14:50
      Niektore produkty z Biedronki nie rozmia sie niczym od tych z innych sklepow, tyle ze sa tansze.

      A powaznie - naprawde nie chcesz sprobowac sie dogadac?
      • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 15:01
        tully.makker napisała:

        > Niektore produkty z Biedronki nie rozmia sie niczym od tych z innych sklepow, t
        > yle ze sa tansze.

        Nawet rzekłbym, że nie tylko niektóre, ale tańsze są.
        >
        > A powaznie - naprawde nie chcesz sprobowac sie dogadac?

        Ja chcę, ale ja jestem z tych co własne dziecko molestowali...
        • tully.makker Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 10:52
          > Ja chcę, ale ja jestem z tych co własne dziecko molestowali...


          ja bym buyla jednak za tym, zebys dalej probowal. Dla dzieci, i dla siebie, nie dla niej. Mozna zyc pokojowo z najgorszym nawet exem i zaoszczedzic sobie mnostwo zmarszczek i lez, wiem cos o tym.
          • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 11:08
            Dzięki nie poddaję się, ale wg niej ugoda polega na zgodzeniu się na jej wszystkie warunki.
            • tom-74 Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 11:46
              > Dzięki nie poddaję się, ale wg niej ugoda polega na zgodzeniu się na jej wszyst
              > kie warunki.

              To widzę, że nie jestem jedyny. Moja ex też w ten sposób rozumie ugodę big_grin
            • tully.makker Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 12:32
              Pytanie, jakie sa te jej warunki. Opowiem ci moja historie – kiedy rozstaliśmy się, ustaliliśmy pewna sume alimentow. Za miesiąc ex stwierdzil, ze to za duzo dla niego. No to poszlam do sadu i dostala wieksze alimenty niż ta suma, która wydawal mu się za wysoka. To już pomoglo mu pojac, ze lepiej się dogadac. Ale szyty nastąpił, gdy omawialiśmy warunki rozwodu. Ja miala m pewne oczekiwania, ex się na nie nie zgadzal. Mój adwokat jeździł po mnie, ze chce za malo. W koncu i on poszedł do adwokata, aktora mu powiedział – niech pan jak najszybciej zgadza się na te propozycje, zanim zona się rozmysli.

              Moim celem nie było oskubanie g, gdybym walczyla w sadzie, dostałabym wiecej. Ale uważałam, ze są pewne rzeczy, które uczciwie się naleza.

              Zastanow się nad tym przykładem i niech niechęć do zgodzenia się ze zdaniemi zony nie przesłoni ci troski o wlasne interesy. Zwlaszca ze juz jedna lekcje dostales.
              • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 12:47
                Tully,
                rozumiem, ale jej warunki są następujące:
                1. 3/4 majątku dla niej, ja się zgadzam na pół na pół (choć mój udział jest znacznie większy, ale niech tam)
                2. 9 tyś alimentów na nią i na dzieci - tyle nie zarabiam, ale betka najgorsze dalej
                3. pozbawienie mnie praw rodzicielskich - stąd sprawa o molestowanie, którego oczywiście nie było (na policji mi powiedzieli, że pewnie umorzą, ale jak zobaczę uwierzę)
                4. kontakty mam realizować w obecności kuratora - teraz permanentnie dzieci zostawia pod moją opieką.

                Są do zaakceptowania?
                • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 12:50
                  A do tego rokowania odnośnie kontaktów są takie, że na święta mamusia dzieci wywozi dzieci i ja się nie mogę z nimi spotkać. A w lipcu miałem zasądzone 2 tyg. urlopu z dziećmi, wiesz co mamusia zrobiła, tydzień wcześniej zabrała dzieci i nie odpowiadała na moje SMS-y, telefony. Ostatecznie na urlop pojechałem sam.

                  Narażę się, ale nie dziwię się michowi, jak pisze kim jest matka jego dzieci.
                  • ef.endir Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 13:04
                    Chłopie!!
                    toz to wszystko zebrać do kupy, pokazać adwokatwowi (dobremu) a potem pytać mamusię....... np:
                    1. znęca się nad dziećmi? to dlaczego zostawia pani dzieci pod jego opieką?
                    2. 3/4 majątku dla pani? a jaki był pani wkład w budowę tego majątku?
                    itd.
                    a Ty tylko masz być spokojny.
                    • f.l.y Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 13:26
                      jak to wszystko czytam, to trudno mi uwierzyć....

                      obrazoburco - dlaczego masz płacić alimenty również na żonę? czy ona jest inwalidką niezdolną do pracy?
                      wydawało mi się, że alimenty płaci się wówczas, gdy współmałżonek popada w niedostatek i nie ma możliwości (zdrowia) do podjęcia pracy

                      jesli dzieci chodzą do przedszkola - weź zaświadczenie, że uczęszczają
                      złóż sprawę o obniżenie alimentów przedstawiając dowody na wydatki, które ponosisz na dzieci i utrzymanie

                      po trzecie, dlaczego wszystko odbywa się na posiedzeniach niejawnych, czy Ty nie masz prawa być stroną na sprawie?

                      a może zaangażuj w to telewizję? bardzo ciekawy temat mieliby do programu w tv

                      jezeli żona wywozi dzieci, zgłoś to na policję - bo potem będzie, że się nie wywiązujesz z opieki nad dziećmi / swoją drogą to ciekawe, że sąd przydziela dzieci na 2 tyg wakacji przy sprawie o molestowanie/

                      jesli sad umorzy sprawę o molestowanie wystąp do sądu z wnioskiem o odszkodowanie moralne lub coś w tym rodzaju, niech zona wie, że nie można bezkarnie kogoś obrzucać oszczerstwami

                      podział majątku 50/50 uważam za słuszny, niestety, bo choć udział finansowy Twój jest większy, to sądy uznają, że nie pracująca żona dba o dom, dzieci, ciebie itp - czyli ma wkład w Twoje zyski

                      pochwal się co to za miasto, miejscowość, gdzie sad wydaje takie wyroki?

                      ze swojej strony poszłabym na Twoim miejscu do niezależnych psychologów sądowych w innym mieście, żeby wydali opinię o Twoich relacjach z dziećmi - to na wypadek tej sprawy o pozbawienie praw rodzicielskich

                      a tak już na marginesie, to współczuję takiej żony, czy ona kocha swoje dzieci, skoro gra nimi w załatwianiu waszych spraw? wątpię....

                      ---

                      a co do opiekunek, bywają żłobki i przedszkola, tańsze od opiekunek..
                      jeśli matka sugeruje, że koszty utrzymania dziecka wynoszą przykładowo 4.000 zł/ ojciec alimenty płaci 2000 pln, drugie tyle powinna dołożyć matka/ to niech to udowodni

                      jesli ktoś nie płaci alimentów, to możliwe jest ściągnięcie ich np z dziadków, więc czy w tym przypadku skoro żona nie pracuje, dziadkowie nie powinni się za żonę dołożyć do utrzymania dzieci?

                      potrzebny Ci naprawdę dobry adwokat smile może poszukaj go w gronie ojców rozwodników
                      • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 14:40
                        > jak to wszystko czytam, to trudno mi uwierzyć....
                        mnie też sad

                        > obrazoburco - dlaczego masz płacić alimenty również na żonę? czy ona jest inwal
                        > idką niezdolną do pracy?
                        > wydawało mi się, że alimenty płaci się wówczas, gdy współmałżonek popada w nied
                        > ostatek i nie ma możliwości (zdrowia) do podjęcia pracy

                        nie płacę alimentów na nią, tylko na dzieci, ona wniosła o alimenty na siebie, bo i rozwód ma być z mojej winy, bo ja ją wielokrotnie zdradzałem, wg niej oczywiście. Prawda jest taka, że to ona miała kochasia. Ale się nierobowi nie chce iśc do pracy, no to robi wszystko, żeby nie iść.

                        > jesli dzieci chodzą do przedszkola - weź zaświadczenie, że uczęszczają
                        > złóż sprawę o obniżenie alimentów przedstawiając dowody na wydatki, które ponos
                        > isz na dzieci i utrzymanie

                        Przedstawiłem żaświadczenie, dowody, a sąd stwierdził, że skoro jest konflikotwa sytuacja to nie może być tak, że od mojej dobrej woli będzie zależeć czy płacę za przedszkole, obiady etc. Choć nigdy nie było tak, żebym czegoś nie zapłacił, albo się spóźnił. Suma summarum, przestałem płacić, skoro mamusia ma płacić niech płaci.

                        > po trzecie, dlaczego wszystko odbywa się na posiedzeniach niejawnych, czy Ty ni
                        > e masz prawa być stroną na sprawie?
                        Bo to był wniosek o zabezpieczenie. W I instancji ona okłamała sąd, sąd to łyknął i na tej podstawie zasądził mi alimenty. Ja w dowołaniu przedstawiłem dowody na to, że ona kłamie, sąd II instancji w ogóle się do tego nie odniósł i jeszcze mi przypisał niewypełnienie zobowiązań, które ja wypełniłem, a nie wypełniła ona (sic!)

                        > jezeli żona wywozi dzieci, zgłoś to na policję - bo potem będzie, że się nie wy
                        > wiązujesz z opieki nad dziećmi

                        Robię tak, tyle że oni mnie usiłują za każdym razem spuścić.

                        > / swoją drogą to ciekawe, że sąd przydziela dzie
                        > ci na 2 tyg wakacji przy sprawie o molestowanie/
                        O zabezpieczenie kontaktów wniosłem wcześniej, sąd się przychylił. O molestowanie ona złożyła doniesienie później, więc sąd nic nie wiedział.

                        > jesli sad umorzy sprawę o molestowanie wystąp do sądu z wnioskiem o odszkodowan
                        > ie moralne lub coś w tym rodzaju, niech zona wie, że nie można bezkarnie kogoś
                        > obrzucać oszczerstwami

                        Rozważam, ale mam już naprawdę dość.

                        > ze swojej strony poszłabym na Twoim miejscu do niezależnych psychologów sądowyc
                        > h w innym mieście, żeby wydali opinię o Twoich relacjach z dziećmi - to na wypa
                        > dek tej sprawy o pozbawienie praw rodzicielskich
                        >
                        Papuga mówi, że to strachy na lachy to pozbawienie praw. W razie koniecznośći zapłacę, za Instytut Ekspertyz Sądowych i powołam np. nauczycieli na świadków.

                        > a tak już na marginesie, to współczuję takiej żony, czy ona kocha swoje dzieci,
                        > skoro gra nimi w załatwianiu waszych spraw? wątpię....

                        Ona je kocha, tylko że nią tak samo grano, a poza tym mam podejrzenie graniczące z pewnością, że ona jest chora psychicznie, ale prawo w naszym kraju jest takie, że na badania psychiatryczne można skierować tak naprawdę jedynie w przypadku sprawy karnej, dlatego też poważnie rozważam wytoczenie jej takiej sprawy o pomówienia.
                  • tully.makker Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 13:06
                    > A do tego rokowania odnośnie kontaktów są takie, że na święta mamusia dzieci wy
                    > wozi dzieci i ja się nie mogę z nimi spotkać. A w lipcu miałem zasądzone 2 tyg.
                    > urlopu z dziećmi, wiesz co mamusia zrobiła, tydzień wcześniej zabrała dzieci i
                    > nie odpowiadała na moje SMS-y, telefony.

                    Moj partner mial podobna sytuacje - matka wywiozla mala na 2 koniec Polski do swojej rodziny. Poszukiwal jej przez policje. Z tym, ze on mial zasadzony spory wymiar kontaktow dzieki badaniom w RODKu, ktore potwierdzily bardzo bliska wiec z corka, wowczas 2-letnia.
                • tully.makker Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 13:04
                  Są do zaakceptowania?


                  No nie.
    • sonia_30 Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 15:08
      Fiuuu dużo kasy! Jak przyjmujesz zakłady to obstawiam, że nie pójdzie...
      • jarkoni Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 15:15
        Też obstawiam, że do pracy raczej nie pójdzie..
        A skąd się w ogóle wzięły te 4 tysiące? Dlaczego nie 3, albo nie 6 tysięcy?
        • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 15:30
          jarkoni napisał:

          > Też obstawiam, że do pracy raczej nie pójdzie..
          > A skąd się w ogóle wzięły te 4 tysiące? Dlaczego nie 3, albo nie 6 tysięcy?

          To już pytanie do niezawisłych sędziów, z I i II instancji. Na ojcowskich forach nieraz czytałem o tacie-bankomacie, sam nim zostałem.
      • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 15:15
        sonia_30 napisała:

        > Fiuuu dużo kasy! Jak przyjmujesz zakłady to obstawiam, że nie pójdzie...

        Ona twierdzi, że mało ROTFL
        • sonia_30 Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 15:22
          Mało? To o ile wnioskowała? Jestem zdziwiona kwotą, w jednym z sąsiednich wątków też było 2 tys zł na jedno dziecko - czyżby coś się zmieniło w podejściu sądów?
      • tully.makker Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 10:51
        sonia_30 napisała:

        > Fiuuu dużo kasy!

        I juz sie zaczyna. Wiem, ze moj ex placi na dzieci dobrowolnie duzo wieksze sumy - placez na wkrotce juz byla zone - wszystko dobrowolnie. Dlaczego - bo go stac.
    • adaria38 Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 15:26
      A gdzie byłeś gdy sąd takie kwoty ustalał?
      Mieszkasz z dziećmi to możesz zrobić zestawienia faktycznych wydatków i realnych kosztów ich utrzymania.

      To zabezpieczenie dotyczy "zabezpieczenia potrzeb rodziny" czy tylko alimentów na dzieci? Bo jesli wcześniej pozwalales żonie przepuszczac radośnie dużo większe kwoty to chyba nie masz się co dziwić, ze teraz chce równowartość...? wink
      • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 15:32
        adaria38 napisała:

        > A gdzie byłeś gdy sąd takie kwoty ustalał?
        W domu, kwoty zostały zasądzone na posiedzeniach niejawnych.

        > Mieszkasz z dziećmi to możesz zrobić zestawienia faktycznych wydatków i realnyc
        > h kosztów ich utrzymania.

        Zrobiłem i myślisz, że zwyciężyła logika czy też solidarność jajników?
        >
        > To zabezpieczenie dotyczy "zabezpieczenia potrzeb rodziny" czy tylko alimentów
        > na dzieci?

        Na dzieci.
    • plujeczka Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 15:42
      a mnie juz nic nie zdziwi ani pazernosc kobiet ani obrzydliwi alimenciarze, którzy robia wszystko by nie płacicna swoje dzieci. Swiat zwariowal po prostu -czuje się czasami jak Karolak w czarnej d.....
    • malgolkab Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 17:07
      niektóre baby to się potrafią ustawić... a po co ma do pracy iść. za 4000 w 3 spokojnie pożyją, a skoro ty jeszcze w domu mieszkasz, to podejrzewam, że część rachunków też płacisz.
      z resztą niektórzy panowie też się potrafią ustawić - ukrywają dochody, płacą 300 zł na dziecko i jeszcze uważają, że to dużo.
      nie wiem co Ci napisać - wpólczuje i tyle, bo niestety z niektórymi dogadać się nie da. i tak mnie zastanawia na jakiej podstawie sądy przyznają alimenty, bo im dłużej się w to wgłębiam tym bardziej skłaniam się ku tezie, że na podstawie własnego widzimisię...
      • mola1971 Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 17:13
        Sędzia też człowiek a że prawo nie jest jednoznaczne to każdy "potrzeby dziecka i możliwości zarobkowe rodziców" interpretuje jak chce. I stąd takie rozbieżności.
        Duże znaczenie ma też wg mnie to gdzie mieści się sąd - im większe zadupie tym niższe alimenty.
        • jarkoni Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 17:57
          Wg tych zasad Molu, to alimenty albo według pensji premiera, albo sąd był z Las Vegas..
        • zabelina Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 18:25
          mola1971 napisała:

          > Sędzia też człowiek a że prawo nie jest jednoznaczne to każdy "potrzeby dziecka
          > i możliwości zarobkowe rodziców" interpretuje jak chce.

          Widać Obrazobrurca sporo zarabia.
          • mola1971 Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 19:21
            Pewnie tak, ale to nie znaczy, że sąd tylko zarobkami się kierował.
            Niestety, ale nie potrafię się doszukać żadnej logiki w orzekanych alimentach. I to nawet nie chodzi o forum - znane mi przypadki w realu każą mi sądzić, że wysokość alimentów zależy głównie od danego sędziego i sądu.
            Zresztą to nie dotyczy tylko alimentów. Służbowo bardzo często jestem w sądzie gospodarczym. Za każdym razem jest podobny pozew, ci sami świadkowie a nawet pełnomocnicy stron a co sędzia to inny wyrok. Znając nazwisko sędziego już przed rozprawą z dużym prawdopodobieństwem umiem określić jaki będzie wyrok wink
    • tesknotazabija Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 18:21
      Mnie taka kwota nie dziwi. Nie wiemy ile zarabiasz i z jakiego miasta jestes. Mieszkam w Warszawie i znam kilku ojcow, ktorzy placa na swoje dzieci po 2 000 zl.
      Ja w tej chwili wystepuje o alimenty od meza w bardzo podobnej kwocie. Sama niania kosztuje mnie 2 500 zl. I dodam, ze pracuje i zamierzam pracowac nadal. Probowalam sie dogadac z mężem, nawet dawałam mu szansę, aby wrócił do nas, ale nie skorzystał. Chcialam tez dogadac sie z nim w kwestii pieniedzy i opieki nad dzieckiem i tez nie skorzystal.

      • jarkoni Re: Dobreeee... 09.09.10, 18:32
        Skoro sama niania 2500, to pewnie i waciki z 1000, skub go jak tylko potrafisz, tyle Twojego...
        A jaki to problem udowodnić sądowi, że prawdziwa niania z dobrego domu, z francuskim i i nauką savoir-vivre kosztuje 7000 miesięcznie?
        Są takie domy... sam dobry ser pleśniowy z dobrej hodowli może kosztować na śniadanie z 50 zeta(szampana mu chyba jeszcze nie dajesz? Byłoby dodatkowo parę tysiaków miesięcznie)..
        • zabelina Re: Dobreeee... 09.09.10, 18:41
          Skąd ta zośliwość Jarkoni? Są ludzie zarabiający po 40 tysięcy miesięcznie...Nie znamy zarobków męża Tęskonoty. W takiej sytuacji dwóch tysięcy nie odejmuje sobie od ust.
          • tesknotazabija Re: Dobreeee... 09.09.10, 18:46
            Ale jarkoni widze, że wie lepiej ile zarabia mój mąż. Dla mojego meza 2 000 zl to zadne obciazenie, ale poki co nie dal na dziecko ani zlotowki.
        • tesknotazabija Re: Dobreeee... 09.09.10, 18:43
          Widze, ze nic nie zrozumiales z tego co napisalam.
          Autor wątku zakładam, że zarabia powyżej 10 000 zł, stąd dostał taką kwotę na dzieci. Sąd nie wziął tej kwoty z sufitu.
          Jeśli chodzi o moją sytuacje to nie zamierzam się tłumaczyć. Znajdz mi proszę tańszą nianię w Wawie to wierz mi, że obniżę kwotę alimentów o którą wnioskuję.
          • tricolour A ta niania jest na umowę o pracę? 09.09.10, 18:46
            Bo 2500zł netto to daje 3500zł z obciążeniami na ZUS i podatki.
          • jarkoni Re: Dobreeee... 09.09.10, 19:22
            tesknotazabija napisała:

            > Widze, ze nic nie zrozumiales z tego co napisalam.
            > Autor wątku zakładam, że zarabia powyżej 10 000 zł, stąd dostał taką kwotę na d
            > zieci. Sąd nie wziął tej kwoty z sufitu.
            > Jeśli chodzi o moją sytuacje to nie zamierzam się tłumaczyć. Znajdz mi proszę t
            > ańszą nianię w Wawie to wierz mi, że obniżę kwotę alimentów o którą wnioskuję.

            Tęsknoto, ależ ja napisałem, że bierzesz za mało, albo masz kiepską nianię i niezbyt dobrze odżywiasz i być może też ubierasz dziecko..
            Jeśli mąż zarabia dobrze, albo dużo ponad dobrze, to niania powinna być z prawdziwego zdarzenia, do tego kucharz, ciuchy z Paryża lub NY, oddzielna guwernantka..
            Przecież to nie aż takie wielkie halo...
            • tesknotazabija Re: Dobreeee... 09.09.10, 19:29
              brak słów ...
            • panda_zielona Re: Dobreeee... 09.09.10, 19:36
              Jarkoni,przestań pieprzyć głupoty,bo Twój jad wylewa się tutaj na Bogu ducha winna osobę Taki mądry jesteś to powiedz ile Ty płacisz na swoje dzieci? też są Cię skrzywdził?
            • obrazo-burca Re: Dobreeee... 10.09.10, 09:53
              A ja się jarkoniemu nie dziwię, znajomi w Wawie płacą niańce mniej niż 2,5 tys. za niańkę na pełny etat.
              • jarkoni Re: Dobreeee... 10.09.10, 15:23
                obrazo-burca napisał:

                > A ja się jarkoniemu nie dziwię, znajomi w Wawie płacą niańce mniej niż 2,5 tys.
                > za niańkę na pełny etat.

                Nie chciałem, żeby to brzmiało jak "jad", jako ironia i owszem..
                Może i Wawa już jest pełną gębą stolicą światową, ale w takiej naszej Łodzi za 2500 miałabyś nianię jak naprawdę z prawdziwego zdarzenia francuska guwernantka, dziecko przypilnowane, nauczone, wszystko wyprane, wyprasowane, dom wysprzątany, łącznie z codziennym myciem okien, a jeśli zatrudniłabyś jeszcze jej męża za 1000 to i ogród zadbany, auta codziennie umyte, posadzki wypolerowane, i jeszcze pewnie własnym sumptem zorganizowaliby papier toaletowy z Twoimi monogramami...
                Czyżby Łódź była Polską C?
                Chcesz to za 2500 załatwię Ci super nianię co będzie codziennie dojeżdżać z Łodzi..
                A pewnie i taniej..
                A śmiem podejrzewać, że z Siedlec dojeżdżałaby i za 1500..
                • tricolour Bo ta niana za 2500zł... 10.09.10, 16:24
                  ... ma wliczone w swoje "wynagrodzenie" także rozłąkowe od męża.

                  Po prostu jest potrzeba 2500, a teorię się dorobi.
                  • jarkoni Re: Bo ta niana za 2500zł... 10.09.10, 17:10
                    tricolour napisał:

                    > ... ma wliczone w swoje "wynagrodzenie" także rozłąkowe od męża.
                    >
                    > Po prostu jest potrzeba 2500, a teorię się dorobi.

                    Tri, nie tylko swoje wynagrodzenie i rozłąkowe, pewnie też za trudne i niebezpieczne warunki pracy..
                    A jak już cokolwiek sprząta to i za pracę z chemikaliami, a jak musi uprasować to za pracę z "urządzeniami wyjątkowo niebezpiecznymi o temperaturze zagrażającej życiu i zdrowiu"..
                    Aż strach pomyśleć ile by zażądała, gdyby musiała się dotknąc pralki..
                • tesknotazabija Re: Dobreeee... 10.09.10, 17:07
                  Ale ja nie piszę o stawkach w Łodzi, tylko w Warszawie. Nie nazywam zadnego innego miasta Polską C. Nie obrazam innych, co czynisz Ty.
                  Jeśli nie znasz realiów jakie panują w stolicy to się nie wypowiadaj.
                  Wejdz na stronę www.niania.pl i przejrzyj stawki jakie biorą nianie.
                  A nastepnym razem zanim zaczniesz na kogos naskakiwac to proponuje sie najpierw zapoznac z tematem.
                  • jarkoni Re: Dobreeee... 10.09.10, 17:27
                    tesknotazabija napisała:

                    > Ale ja nie piszę o stawkach w Łodzi, tylko w Warszawie. Nie nazywam zadnego inn
                    > ego miasta Polską C. Nie obrazam innych, co czynisz Ty.
                    > Jeśli nie znasz realiów jakie panują w stolicy to się nie wypowiadaj.
                    > Wejdz na stronę www.niania.pl i przejrzyj stawki jakie biorą nianie.
                    > A nastepnym razem zanim zaczniesz na kogos naskakiwac to proponuje sie najpierw
                    > zapoznac z tematem.

                    Ależ ja na nikogo nie naskakuję i nikogo nie mam najmniejszego zamiaru obrażać.
                    Napisałem tylko, że skoro już jest kasa, to czemu nie wziąć niani z najwyższej półki za ca 7000, nie zależy Ci na dobru dziecka?
                    Skoro i tak nie masz czasu i ktoś wychowuje de facto dziecko za Ciebie, to sięgnij po nianię z najwyższej półki, jeśli nie za 7000, to za 10000, za 12000.. Przecież możesz wyciągnąc taką kasę, w czym problem? Dobro dziecka jest najwyższym celem, tego dziecka, które zostawiasz na całe dnie pod opieką niani.
                    Skoro sama nie wychowujesz i skoro to nie Twoja kasa- to zaproponowałem najlepszy układ- wyciągnij dużo więcej.
                    Wystarczy zrobić miesięczny rachunek kosztów i przedstawić sądowi, jestem w stanie zagwarantować, że większość (Pań) sędziów to klepnie, szczególnie, jeśli mąż zarabia dużo.
                    Nie wahaj się...
                    • tesknotazabija Re: Dobreeee... 10.09.10, 17:50
                      Jestes bezczelny i ironiczny.
                      Nianke nad dzieckiem mam z koniecznosci. Do pracy musze wrocic, bo musze z czegos żyć i utrzymać dziecko. Gdyby ojciec mojego dziecka nie porzucil nas tuz przed porodem i gdybysmy nadal byli razem to pewnie moglabym pobyc przez jakis czas sama z dzieckiem.
                      Widzę, że jak kobieta-matka nie pracuje to źle, jak pracuje to też źle, bo oddaje dziecko w ręce niani. Żałosne.
                      Na tym kończę dyskusję z Tobą, bo jest ona dla mnie żenująca.

                      • tricolour Jest jeszcze inny układ odniesienia... 10.09.10, 17:55
                        ... co by było gdyby ojciec umarł?

                        I między tym, że ojca nie ma (bo zwiał), a tym że ojca nie ma (bo umarł) leżą koszty utrzymania wynikające z potrzeb.
                        • mola1971 Re: Jest jeszcze inny układ odniesienia... 10.09.10, 18:01
                          Gdy ojciec umiera to dziecko dostaje po nim rentę, która jest adekwatna do jego (znaczy ojca) zarobków, więc nie ma takiego problemu jak z alimentami.
                • tully.makker Re: Dobreeee... 10.09.10, 18:33
                  > Może i Wawa już jest pełną gębą stolicą światową, ale w takiej naszej Łodzi za
                  > 2500 miałabyś nianię jak naprawdę z prawdziwego zdarzenia francuska guwernantka
                  > , dziecko przypilnowane, nauczone, wszystko wyprane, wyprasowane, dom wysprząta
                  > ny, łącznie z codziennym myciem okien,

                  Ciekawe kiedy jarkoni ta niania zajmowalaby sie dzieckiem, skoro do jej obowiazkow nalezaloby codzieenne mycie okien.
                  Naprawde pieprzysz takie glupoty, ze widac wyraznie ze z malymi dziecmi nie miales od lat doczynienia - jesli w ogole - w koncu z jakies powodu sad orzekl ten rozwod z twojej winy.

                  Mam wielkie szczescie ze moge liczyc na pomoc mojej rodziny w opiece nad dziecmi, a moj ex do tego stopnie docenia to, ze jego syn byl z kochajaca osoba, ze do tej pory - dzieciak ma juz 18 lat - obdarowuje moja ciotke ktorasie nim zajmowala w dziecinstwie prezentami .

                  Ale tutaj oczywiscie pokutuje syndrom rozwiedzionego tatusia pod tytulem ze dziecko po rozwodzie moze jesc chleb bez masla, a zajmowac sie nim moze byle debil, byleby przyoszczedzic tatusiowi kosztow.
                • airam.as Re: Dobreeee... 10.09.10, 18:47
                  jarkoni napisał:

                  > obrazo-burca napisał:
                  >
                  > > A ja się jarkoniemu nie dziwię, znajomi w Wawie płacą niańce mniej niż 2,
                  > 5 tys.
                  > > za niańkę na pełny etat.
                  >
                  > Nie chciałem, żeby to brzmiało jak "jad", jako ironia i owszem..
                  > Może i Wawa już jest pełną gębą stolicą światową, ale w takiej naszej Łodzi za
                  > 2500 miałabyś nianię jak naprawdę z prawdziwego zdarzenia francuska guwernantka
                  > , dziecko przypilnowane, nauczone, wszystko wyprane, wyprasowane, dom wysprząta
                  > ny, łącznie z codziennym myciem okien, a jeśli zatrudniłabyś jeszcze jej męża z
                  > a 1000 to i ogród zadbany, auta codziennie umyte, posadzki wypolerowane, i jesz
                  > cze pewnie własnym sumptem zorganizowaliby papier toaletowy z Twoimi monogramam
                  > i...
                  > Czyżby Łódź była Polską C?
                  > Chcesz to za 2500 załatwię Ci super nianię co będzie codziennie dojeżdżać z Łod
                  > zi..
                  > A pewnie i taniej..
                  > A śmiem podejrzewać, że z Siedlec dojeżdżałaby i za 1500..
                  >
                  >

                  Jarkoni, to rzeczywistość czy Twoja fantazja? A może projekcja na XIX wiek?
                  Na miejscu autorki to bym Cię za te słowa zobowiązała prawnie, do znalezienia jej niańki za dwa i pół, albo i za póltora tysiąca, dokładnie takiej: "francuska guwernantka, dziecko przypilnowane, nauczone, wszystko wyprane, wyprasowane, dom wysprzątany, łącznie z codziennym myciem okien".
                  A jak znajdziesz niańkę spełniające te wymagania za mniej - to ona Ci wypłaca róznicę, a jak za więcej, to Ty dopłacisz do niańki jej dziecka. Grunt, aby spełniała powyższe wymagania.
                  Pasuje, Jarkoni?
                  W jakim świecie Ty żyjesz?
              • tesknotazabija Re: Dobreeee... 10.09.10, 17:02
                Mniej to znaczy ile? Konkrety proszę, bo mam mnóstwo znajomych, którzy korzystają z niani i poniżej 2 000 zł nie ma szans znalezc porzadnej niani.
                Dla zainteresowanych proponuje wejsc na strone www.niania.pl i poczytac jakie sa stawki za godzine.
                • obrazo-burca Re: Dobreeee... 10.09.10, 18:54
                  Czyli można znaleźć nianię za 2000 jednak się okazuje. No ale Ty znalazłaś za 2,5 tyś, no pewnie bankomat (ojciec) zapłaci.

                  Jeszcze napisz na ile godzin dziennie ta niańka?
                  • tesknotazabija Re: Dobreeee... 10.09.10, 20:17
                    Na ile godzin pisalam juz wczesniej -10 godzin dziennie.
                    A 2500 nie dlatego, ze mi sie w glowie poprzewracalo i chce z meza kase sciagnac, tylko mieszkam w takiej dzielnicy, gdzie nianki biora troche wiecej. I nie zamierzam sie z tego tlumaczyc.
      • ona_37 Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 09:18
        Sama niania kosztuje 2500....Fajnie jest mieć dzieci i "oddać" je w czyjeś ręce na 24h
        • a1ma Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 16:01
          Uważasz, że 2500 zł to pensja za 24h/dobę? Pracowałabyś za tyle?
          Nie piszcie bzdur, naprawdę.
          2500 dla niani to żaden cymes. W Warszawie trudno jest znaleźć taką za mniej niż 2000, a jeszcze kwestie dojazdów, godzin pracy - to nie jest jakaś wygórowana suma, raczej średnia.
          • tesknotazabija Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 17:10
            Dokładnie-kwota 2500 zł dla niani w Wawie to nie jest niewiadomo jakie wynagrodzenie, ale najlepiej na kogos naskoczyc i obrazic, co uczynilo tu kilka osob w stosunku do mojej osoby.

            • mola1971 Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 17:19
              2.500 w Wawie to nie jest wygórowana stawka. Średnio niania bierze około 15 zł za godzinę. Biorąc pod uwagę pracę 8h + dojazd, czyli razem 10h dziennie to 150 zł. Średnio 24 dni w miesiącu to daje 3600 zł.
              Taniej może się zaopiekować tylko ktoś z rodziny lub znajoma znajomej. Ewentualnie jakaś emerytowana sąsiadka, ale o taką trudno. No i rzadko która ma tyle sił by zająć się niemowlakiem. Później już jest łatwiej i taniej. Najdrożej kosztuje opieka nad niemowlęciem bo jest uciążliwa i nie ma alternatywy. Starsze dziecko można wysłać do żłobka a potem przedszkola.
              • tricolour Płaci sie także za dojazd niani... 10.09.10, 17:48
                ... i to z alimentów na dziecko? A gdy pada to alimenty przewidują zakup parasola i gumiaków?

                Wiesz co? Ja się nie dziwę, że gdy kobieta oczekuje pokrywania z alimentów nani za kilka tysięcy, to nie dostaje NIC. Jak wiele piszących tu pań. Ona żąda nie wiadomo czego, to on nie płaci nic. Moim zdaniem to nawet ociera sie o uczciwość... to znaczy obie strony sa tak samo nieuczciwe więc ich wzjemne okradanie jest nawet prawie uczciwe. A na pewno sprawiedliwe.
                • mola1971 Re: Płaci sie także za dojazd niani... 10.09.10, 17:54
                  Tri, ja napisałam tylko ile kosztuje niania w Wawie bo mam znajomych z małymi dziećmi i WIEM, że tyle kosztuje.
                  A to z czego Tęsknota pokryje koszt niani - z alimentów czy z własnej pensji - mnie nie interesuje.

                  Najlepiej jak na temat kosztów wychowania małych dzieci wypowiadają się ci, którzy nie mają o tym zielonego pojęcia.
                  • tricolour Ale to jest istotne... 10.09.10, 17:59
                    ... bo dwie godziny dziennie po 15 złotych przez 24 dni w miesiącu dają razem 720 złotych na same dojazdy. Za to można zatankowac paliwa (jeśli bogata niania dojeżdża autem) na 3000km.

                    Wynika, że same sobie sobie przeczycie, skoro warszawska niania ma 125 km dziennie do przejechania czyli nie jest z Warszawy.
                    • mola1971 Re: Ale to jest istotne... 10.09.10, 18:08
                      To pokaż mi proszę, w którym miejscu napisałam, że warszawska niania ma do przejechania 125 km? suspicious
                      Mylą Ci się posty poszczególnych osób i bigos Ci wychodzi tongue_out
                      Poza tym koszty niani to koszty niani i jej sprawa. Ona bierze 15 zł za godzinę pracy a nie dojazdu. A matka dziecka koszt swojego dojazdu musi wliczyć w koszt niani bo jej wtedy NIE MA w domu, więc niania w tym czasie zajmuje się dzieckiem.
                      • tricolour Niech będzie... 10.09.10, 18:32
                        ... ze słów "Średnio niania bierze około 15 zł za godzinę. Biorąc pod uwagę pracę 8h + dojazd, czyli razem 10h dziennie to 150 zł" wywnioskowałem, że liczysz czas, który niania poświęca na dojazd do dziecka, a nie czas kiedy niania opiekuje się dzieckiem gdy matka w drodze. Nieporozumienie.

                        Jednak i tak dla mnie oczekiwania są przesadzone. To, że ja mam takie zdanie, to błahostka. Gorzej, że takież zdanie mają płatnicy i NIC NIE PŁACĄ. Nie sztuka żądać wiele i nic nie mieć. Zresztą zauważ jak często pada argument, że facet wziął i zostawił z czego można wnioskować, że na wyskośc aliemntów ma także wpływ sposób w jaki odszedł.

                        No i zastanawiam się dlaczego nie bierze się także pod uwage powodów przez które zostawił. Dla równowagi.
                        • mola1971 Re: Niech będzie... 10.09.10, 18:39
                          Tri, ale tutaj nie rozmawiamy o powodach rozstań (choć zapewne bywa, że roszczeniowa postawa kobiety/mężczyzny jest powodem rozstania) tylko o kosztach niani w Wawie.
                          A te koszty rzeczywiście takie są i dlatego wiele kobiet rezygnuje z pracy zawodowej i korzysta z bezpłatnego urlopu wychowawczego bo je na nianię nie stać. Tylko naprawdę dobrze zarabiające kobiety stać na luksus niani bo po zapłaceniu jej jeszcze im coś z pensji zostaje.
                          Problem rozwiązuje etatowa babcia, ale gdy jej nie ma to niestety jest jak jest.
                          A po rozwodzie kobieta w takiej sytuacji może albo starać się pokryć (choć częściowo) koszt niani z alimentów na dziecko i iść do pracy, albo starać się o alimenty na siebie i z nich żyć i nie pracować. Innego wyjścia nie ma.
                          • tricolour Ja to rozumiem... 10.09.10, 18:57
                            ... i się z tym zgadzam.

                            Tyle, że gdy ma się nianię, to się nie ma przedszkola do opłacania. Gdy się kończą opłaty przedszkolne, to mogą one iśc na zwiększone opłaty szkolne, bo szkoła jest bezpłatna.

                            A cały czas odnoszę wrażenie (może mylnie odnoszę) że jak się raz dostanie wysokie alimenty (bo jest nas przykład niania) to już potem tylko one rosną! Może ja przewrażliwiony jakiś jestem albo co, ale właśnie tak to odczuwam.
                            • mola1971 Re: Ja to rozumiem... 10.09.10, 19:04
                              No to się rozumie samo przez się, że skoro alimenty zawierają koszt niani a potem tego kosztu nie ma bo przedszkole jest tańsze to alimenty powinny być naliczone od nowa. Z jednej strony odpada wtedy koszt niani, ale dochodzi koszt np butów, których niemowlak nie potrzebuje, basenu, lekcji języka etc. To i tak na pewno mniej niż niania, więc po prostu wtedy najlepiej udać się do sądu i od nowa ustalić kwotę alimentów uwzględniającą aktualne potrzeby dziecka.
                              Jedyny wg mnie błąd to taki, że uważa się powszechnie, że alimenty są ustalone raz na zawsze i rzadko kto korzysta z możliwości ich podwyższenia/obniżenia. Sama podchodzę jak pies do jeża i nie chce mi się pisać pozwu o podwyższenie alimentów i zapewne wielu ludzi z lenistwa nie podwyższa, ale też nie obniża alimentów.
              • tesknotazabija Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 17:53
                mola1971, mozna to tlumaczyc i tlumaczyc, ale jest tu kilku madrych na tych forum, ktorzy zamiast zapoznac sie z tematem, to naskakuja na innych.
                • mola1971 Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 17:59
                  Spoko, rób swoje i tyle.
                  Niemowlę to nie jest chomik, którego można oddać pod opiekę byle komu.
                  Przy tak małym dziecku musi to być osoba sprawdzona i godna zaufania. A to kosztuje. Ciekawa jestem czy ci, którym ta kwota się nie podoba sami swoje kilkutygodniowe dzieci oddaliby byle komu pod opiekę.
        • tesknotazabija Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 16:59
          Jesli nie znasz mojej sytuacji to sie nie wypowiadaj, ok? za 2500 zl mamy ustalone max 10 godzin dziennie opieki nad moim dzieckiem 5 razy w tygodniu - tyle czasu zajmuje mi praca plus dojazd. Nic wiecej niania za mnie nie robi.
          • airam.as Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 18:57
            tesknotazabija napisała:

            > Jesli nie znasz mojej sytuacji to sie nie wypowiadaj, ok? za 2500 zl mamy ustal
            > one max 10 godzin dziennie opieki nad moim dzieckiem 5 razy w tygodniu - tyle c
            > zasu zajmuje mi praca plus dojazd. Nic wiecej niania za mnie nie robi.


            Zauważ jaki paradoks powstaje. Jeśli facet jest nieobecny w domu po 10-12 godzin i mówi, że pracuje, i ok, no to KTOŚ, ktoś, dzieckiem musi sie zająć. Jeśli nie niania, to żona. Jesli żona nie pracuje i zajmuje się dzieckiem, to za chwilę sa pretensję, że ona nigdy nie pracowala, tylko w domu siedziala. Siedziała!!! Jakaś paranoja. Ja bym tu chętnie zacytowala motto mazura parafrazując je: facet nie wie czego chce, dopóki nie osiągnie celu. ( a cel ma taki, że żona siedząca w domu z dzieckiem robi sie nudna z czasem i potrzeba by skoku w bok. A jak nie siedzi w domu z dzieckiem, idzie do pracy i się rozwija i najmuje za własne zarobione pieniądze opiekunkę, to też zła, bo to nadweręża jego męskie ego) .
            Cudne prawda?
            • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 19:00
              ja np. chciałem żeby moja zacna poszła do pracy.
              • airam.as Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 19:14
                To powiedz jej to wprost. Ale zapewnij opiekę dziecku.
                Przychodzisz i mówisz "nie stać nas, bym tylko ja pracował " (tu akurat jest dozwolone kłamstwo smile)

                Nie wykluczam tez tego, że są kobiety, które mają sposób na zycie - zycie z alimentów. Ale znam taka tylko jedną laskę, co ma dwoje dzieci, każde od innego ojca i naprawdę mogłaby pójść do pracy, bo posiada bardzo specjalistyczną wiedzę, ktora jest na rynku pracy pewnym rarytasem. Ale nie idzie. Ma alimenty, bierze od czasu do czasu pracę na zlecenie i nie ma zamiaru iść do pracy. Wręcz to deklaruje otwarcie.
                Z drugiej strony, jak widzę, ile czasu poświęca swoim dzieciom (każde z jakimis wadami, jedno totalne ADHD, drugie kompletnie zamknięte), jak biega z nimi po lekarzach, na różne zajęcia pozalekcyjne, to aż się dziwię skąd ma tyle siły. Na pewno, jako matka jest doskonała. Sama jest z domu dziecka.
                Różne są motywacje ludzkie, niezbadane.
                • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 19:23
                  airam.as napisała:

                  > To powiedz jej to wprost. Ale zapewnij opiekę dziecku.
                  > Przychodzisz i mówisz "nie stać nas, bym tylko ja pracował " (tu akurat jest do
                  > zwolone kłamstwo smile)
                  >
                  3 lata jej to tłumaczyłem. Nie wiem czy była na choć jednej rozmowie w sprawie pracy, bo do porzedniej powiedziała, że nie wróci.

                  Moje dzieci są dzięki Bogu zdrowe, więc nie musimy latać po lekarzach, zresztą niejednokrotnie to ja idę z dzieciakami do lekarza.
                  • airam.as Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 19:40
                    To trzeba bylo w pierwszym roku powiedzieć: kochanie, nie możemy sobie pozwolić na buty z Bartka, bo nas nie stać, choć bardzo bym chciał, bo wiem, że nie chodzi o o modę, tylko o prawidłową postawę, o biodra dziecka, o stopy, o wygone obuwie etc. No ale nie stać nas. Może poszukam ci jakiejś pracy? Może sama poszukasz czegoś. Coś , co ci odpowiada. Pomogę ci, wesprę cię, niczym się nie przejmuj, ale widzisz, że jest krucho a poza tym, ty na pewno lepiej bys się poczuła jakbys miała pracę, inne zajęcie niz dom, bo ja rozumiem przecież że siedzenie w domu i ciągle te same obowiązku kazdego mogą wykończyć. Na pewno jesteś zmęczona, i praca dobrze by ci zrobila, nawet jesli zarobisz na waciki na początek. Ale dalej sama zobaczysz ze bedzie lepiej, poznasz nowych ludzi, bedziesz miala inne zajęcia i zainteresowania oprócz do-dziecko-dom i glodny i wsciekły mąż wracający z pracy. Idź do pracy, ja będe się starał wracać wcześniej zajmę się dzieckiem, umowmy się, że ja robie kolacje a ty śniadania czy na odwrót i damy radę. Znajdziemy dla dziecka opiekunkę kiedy dziecko zachoruje będę bral wolne, albo ty będziesz brała, na pewno sobie poradzimy itd itp.

                    I masę innych rzeczy mozna mowić. Ale trzeba chcieć. I robić.

                    • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 19:45
                      Rozumiem, że Ty wiesz, że ja takich i innych propozycji nie składałem.
    • tautschinsky Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 18:35
      obrazo-burca napisał:

      > Ostatecznie w ramach zabezpieczenia mam płacić 4 tyś na 2kę dzieci z którymi wc
      > iąż mieszkam.




      W podpisie do co niektórych bab z tutejszego forum masz wyklarowane,
      że nie jesteś ojcem niedzielnym - co zatem zamierzasz konkretnie zrobić z tym, co ciebie i twoje dzieci spotyka? Skoro zasądzono ci 4 tys. zakładam, może błędnie, że nie jest to kwota w oparciu o możliwości, ale realne zarobki, a zatem masz pieniądze na dobrego adwokata. Wynajmij go, wyłóż kasę, żeby takie nierób jak twoja żona nie żyła z ciebie i nie odseparowała cię od dzieci - bo to ostatnie to kwestia krótkiego czasu. Za możliwość widzeń będziesz wkrótce musiał płacić żywą gotówką. Nie płacz na forum, tylko zniszcz ją w realu!
      • panda_zielona Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 19:08
        O dziwo,w tym przypadku zgadzam się z Tautschinskim.Może Obrazo-burca przestał dawć żonie kasę do rączki sam zajął się zakupami i gotowaniem,a ta z zemsty wniosła o alimenty.
        • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 09:54
          Lepiej oskarżyła mnie o molestowanie!
      • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 09:39
        Adwokat to nie problem, problem to sąd.

        Sąd Apelacyjny, a więc taki rozsądniejszy, miesza fakty i pisze, że ja nie wypełniłem zobowiązania, którego tak naprawdę nie wypełniła zacna. A wszystko to na posiedzeniach niejawnych.
    • zabelina Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 09.09.10, 18:39
      Czy to nie jest tak, że zabezpieczenie alimentacyjne jest pewnego rodzaju zaliczką? W momencie zasądzenie niższych alimentów Twoja żona będzie musiała oddać Tobie nadpłaconą kwotę zabezpieczenia.
      • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 19:01
        zabelina napisała:

        > Czy to nie jest tak, że zabezpieczenie alimentacyjne jest pewnego rodzaju zalic
        > zką? W momencie zasądzenie niższych alimentów Twoja żona będzie musiała oddać T
        > obie nadpłaconą kwotę zabezpieczenia.

        Już widzę jak mi sąd zasądzi niższe alimenty.
    • nangaparbat3 Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 19:13
      Może coś pisaleś w innych wątkach, nie wiem. Ale tu - piszesz, że nie chcesz byc tatą-bankomatem, a o dzieciach i Twoich relacjach z nimi ani mru mru. Wylącznie o pieniądzach.
      To jak?
      • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 19:24
        A moja stopka nic nie mówi? Zwłaszcza pkt. 1 i 3. Czy ja naprawdę muszę to rozwijać?
        • nangaparbat3 Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 19:29
          Więc Twoje wypowiedzi na temat taty-bankomatu nijak się mają do stopki.
          • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 19:48
            Możesz jaśniej, bo ja się czuję jak bankomat. Płacę ponad 4 tysie! Żebym się dziećmi nie zajmował, to ok. A ja się zajmuję i zawsze zajmowałem. Przez 2 lata wstawałem do młodszego dziecka w nocy, a ona spała. Ja rano wstawałem zawioziłem starsze do przedszkola, a ona spała.
            • nangaparbat3 Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 20:12
              Ojciec-bankomat to taki, który jako osoba w życiu dzieci nie istnieje - ktoś, kto się dziecmi zajmuje, ma z nimi kontakt, do kogo są przywiązane, którego potrzebują jako osoby - nie będzie bankomatem, chocby nie wiem ile bulił.
        • airam.as Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 19:52
          obrazo-burca napisał:

          > A moja stopka nic nie mówi? Zwłaszcza pkt. 1 i 3. Czy ja naprawdę muszę to rozw
          > ijać?


          Ja akurat zwrociłam uwagę.
          Ale tak mi ciężko uwierzyć w takie jednostronne zachwalanie siebie i bezwzględne pogrążanie małżonka. Po prostu nie wierzę. w ten "obiektywizm". Tak jak facet raz na tyfdzien ugotuje obiad, to potem to w kólko powtarza przez pól roku i wszystkim się chwali, że wielkiego wyczynu dokonal. Albo jak zona , chora nie chora, dzieci nakarmi, co trzeba w domu zrobi, a facet byle paluszek zrani, to zaraz urządza szpital w domu.

          Więc, nie żartuj. To sa tak skrajne przypadki, że jedna ze stron jest walnięta, a druga idealna, że nie ma w tym żadnej statystyki. Po prostu nie wierzę w idealizm jednej osoby i jednoczesnie w szatanizm drugiej. Prawie niespotykane.
          • obrazo-burca Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 19:57
            Prawie robi wielką różnicę smile

            Oznacza to, że jednak można spotkać taką sytuację jaką ja mam.
          • airam.as Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 20:17
            Wiedziałam, że tak powiesz. big_grin
            Dlatego dodałam to zdanie na końcu. Sprawdziło się. smile

            Jednak nie warto zwalać wszystko na drugą stronę. Serio, serio.
            Bo wróci bumerangiem, wczesniej czy póxniej.
            U Ciebie, jak widać, już wraca.
          • nangaparbat3 Re: Zaraz mnie pewnie zjecie 10.09.10, 20:18
            Obrazoburca napisał, że rodzice jego żony rozgrywali nią wojnę między soba. To by wiele wyjaśniało - naprawdę jest tak, że robimy dzieciom to, co nam samym zrobili rodzice. Czasem jest to tak oczywiste, i jednocześnie tak bardzo wbrew naszym świadomym dążeniom, że trudno uwierzyc.
    • obrazo-burca Ile kosztuje niania w Wawie - za www.niania.pl 10.09.10, 19:18
      Koleżanka jedna pisała że 15 zeta/h, podaję więc za rekomendowaną stroną.
      Wniosek jest prosty jak się chce to można znaleźć taniej, ale po co skoro bankomat (ojciec) zapłaci.

      10 zł/godz
      www.niania.pl/opiekunka/aneta-rU
      www.niania.pl/opiekunka/urszula-gyk
      www.niania.pl/opiekunka/katarzyna-buT
      www.niania.pl/opiekunka/katarzyna-buT
      8 zł/godz
      www.niania.pl/opiekunka/katarzyna-rPR
      7 zł/godz !!!
      www.niania.pl/opiekunka/ola-pP
      • mola1971 Re: Ile kosztuje niania w Wawie - za www.niania.p 10.09.10, 19:31
        Tam wszędzie jest napisane OD iluś tam zł za godzinę.
        Tak samo jak w reklamie, że coś jest OD 5 zł a w rzeczywistości jeśli chcesz to kupić to okazuje się, że takie za 5 zł jest tak kiepskiej jakości, że i tak tego nie kupujesz, albo dotyczy "ograniczonej ilości" i już zostało sprzedane wink
        Ale nawet najtańsza, czyli za 7 zł za godzinę to wydatek około 1500zł, więc niemało.
        Nie mówiąc już o tym, że nie znam nikogo kto płaciłby w Wawie mniej niż 15 zł.
        • obrazo-burca Re: Ile kosztuje niania w Wawie - za www.niania.p 10.09.10, 19:55
          A ja znam takich, którzy na Kabatach (więc topowa dzielnica) płacą 10 pln.

          Poza tym jak dziecko jest małe, bo nie może iść do żłobka, mamusia karmi piersią, pracuje, więc 7h/dzień, co z dojazdem wychodzi 9h, a nie 10h.

          Nie mówiąc już o tym, że jak popatrzyłem na kalendarz, to we wrześniu jest 22 dni robocze, w październiku 21 dni, a w listopadzie 20 dni, w grudniu pewnie jeszcze mniej. Nijak mi nie wychodzi 24 dni!
          • mola1971 Re: Ile kosztuje niania w Wawie - za www.niania.p 10.09.10, 20:02
            Zależy jaką ktoś ma pracę. Czasem pracuje się więcej i dłużej niż to wynika z grafika pracy (ja np we wrześniu pracuję 24 dni).
            I pamiętaj, że chodzi o niemowlę! W przypadku starszych dzieci ta opieka jest tańsza bo niania może opiekować się kilkorgiem dzieci jednocześnie.
            Nawet licząc Twoją metodą, czyli 10 zł za godzinę i 22 dni w miesiącu to 2.200 zł.
            Karmić piersią nikt nie ma obowiązku, więc skracanie dnia pracy do 7h jest nieuzasadnione.
          • ef.endir Re: Ile kosztuje niania w Wawie - za www.niania.p 10.09.10, 20:04
            i jeszcze jedno dopiszę.....
            mieszkałem w Warszawie i pod Warszawą.
            Fakt, dziewczyny nieźle się cenią i mają do tego prawo. Idiota płaci.
            Napisz ogłoszenie w siedleckiej gazecie. Znajdziesz taniej. A dojazd? Do centrum stolicy 1,2h pociągiem osobowym - szybciej niż samochodem w godzinach szczytu.
            Takich pieniędzy nie zarabiają ludzie po studiach pedagogicznych w Ciechanowie, Siedlcach, Radomiu, Ostrołęce, Lublinie......
            • mola1971 Re: Ile kosztuje niania w Wawie - za www.niania.p 10.09.10, 20:13
              Ef.endir, ale opieka nad niemowlakiem to specyficzna działka jest i nieznanej pani z Siedlec raczej trudno powierzyć takiego malucha, który w żaden sposób nie powie czy nie dzieje mu się krzywda. W przypadku starszego dziecka można próbować w ten sposób bo dziecko 1,5 roczne już jest w stanie w jakiś sposób zakomunikować, że jest mu źle z daną osobą. Niemowlę jest bezbronne i lepiej korzystać ze sprawdzonych nianiek, czyli albo poleconych przez znajomych, albo przez sprawdzoną agencję.
              • tricolour Molu, to prawda... 10.09.10, 20:21
                ... lepiej z porządnej agencji.

                Tyle, że problem leży gdzie indziej. W pełnej rodzinie jest tyle pieniędzy ile jest. Jesli ma być więcej, to jedno idzie do dodatkowej pracy, ale zostawia drugie same w domu. To drugie siedzi samo (lub zaiwania w domu samo) i się zastawia, że może lepiej w domu we dwoje, pies drapał parę złotych z dodatkowej pracy - mamy mechanizm, który sam się reguluje.

                Po rozwodzie jest rzecz inna: kiedy jednemu brakuje, to z łatwością sięga do kieszeni drugiego, bo nie ma żadnego sprzężenia zwrotnego... poza buntem tego drugiego. I to się rozchodzi: żeby nie przegiąć i zażądać tyle, że sie nie dostanie nic.
                • mola1971 Re: Molu, to prawda... 10.09.10, 20:26
                  Tri, pewnie masz rację tylko ja (naiwnie) zawsze patrzę z perspektywy dziecka i tego by dziecku było w miarę możliwości jak najlepiej.
                  Sama mam w sobie mechanizm liczenia na siebie a nie na innych ludzi i może dlatego nie patrzę na całą sprawę pod takim kątem.
                  Dla mnie dziecko ma mieć dobrą opiekunkę, która go nie skrzywdzi i tyle. A kto za to zapłaci? Najsprawiedliwiej byłoby gdyby zapłacili oboje rodzice. Mimo rozwodu.
                  • ef.endir Re: Molu, to prawda... 10.09.10, 20:48
                    Ale dlaczego naiwnie? Dobrze patrzysz!
                    A ja podkreślę to co napisał Tri. W pełnej rodzinie to samo się reguluje. A w niepełnej?
                    Poza tym, ile osób w Polsce zarabia tyle kasy??? Skoro jest szefem banku albo innej fajnej firmy - ok. niech płaci chore pieniądze - stać go.
                    A jeśli nie? Niech zapłaci rodzic, który z nami nie mieszka?
                    Jeśli tak - to w poniedziałek składam o podniesienie alimentów! Ale przecież .....(do cholery!) nie o to chodzi.
                    • mola1971 Re: Molu, to prawda... 10.09.10, 21:01
                      Ef.endir, ale tutaj rozmawiamy o konkretnym przypadku. I Tęsknota i jej mąż dobrze zarabiają i stać ich na nianię za 2.500 zł.
                      I nie zauważyłam nigdzie (może przeoczyłam) by ona chciała by jej wkrótce ex w całości pokrył koszt niani. Ona ten koszt po prostu chce wliczyć do kosztów utrzymania dziecka, na podstawie których sąd orzeknie wysokość alimentów. I ma do tego prawo.

                      Co nie zmienia faktu, że Ty też masz prawo, jeśli uważasz to za zasadne, by chcieć podwyższyć alimenty na Twoje dziecko. Ja zresztą też mam takie prawo, ale mi się z niego nie chce korzystać bo zamiast włóczyć się po sądach i psuć nerwy wolę skupić się na rozwoju zawodowym by zarabiać więcej i ze swoich zarobków pokryć rosnące potrzeby dzieci. Ale to mój wybór i nikt nie musi robić tak jak ja. Poza tym kiedyś po prostu życie może zmusić mnie do tego by jednak ten pozew napisać i starać się o to by exio płacił więcej niż obecne 300 zł na każde z nastoletnich dzieci.
                      • ef.endir Re: Molu, to prawda... 10.09.10, 21:33
                        smile to jeśli chodzi o podejście do alimentów to jesteśmy tacy samismile moje kochanie byłe powinno płacić 500 ale od roku nie może biedactwo trafić na pocztęsmile

                        Ale zaczęliśmy od czegoś innego: facet płaci 4000 alimentów a pani nie raczy ruszyć... żeby pójść do pracy! A jeśli koleżanka z forum ma życzenie płacić niani 2500 i jej były to akceptuje - ich wola! i jak starał się podpowiedzieć jarkoni - niech płaci i 5000! Ale przyznasz, że w obu przypadkach sytuacja jestr troszkę inna, prawda?
                        • mola1971 Re: Molu, to prawda... 10.09.10, 21:42
                          No właśnie o to chodzi, że to są dwie, zupełnie inne sytuacje, zupełnie niepotrzebnie połączone w tym wątku.
                          Łączy je tylko jedno - wysokość alimentów, ale zupełnie inne są okoliczności. O ile w przypadku dziecka Tęsknoty taka wysokość alimentów byłaby uzasadniona, o tyle w przypadku Obrazo.burcy nijak tej kwoty nie rozumiem.

                          A temu Twojemu byłemu kochaniu to może warto byłoby wskazać drogę na pocztę? wink
                          Mój były zasądzoną kwotę płaci terminowo, ale chyba tylko ze strachu przed komornikiem smile Bo co jak co, ale nie miałabym najmniejszych skrupułów i drogę do komornika bym szybko znalazła gdybym musiała. W nosie ma wychowanie dzieci to niech chociaż w formie tych śmiesznej wartości alimentów pamięta, że chodzi po tym świecie trójka jego dzieci.
          • airam.as Re: Ile kosztuje niania w Wawie - za www.niania.p 10.09.10, 20:21
            obrazo-burca napisał:

            > A ja znam takich, którzy na Kabatach (więc topowa dzielnica) płacą 10 pln.
            >
            > Poza tym jak dziecko jest małe, bo nie może iść do żłobka, mamusia karmi piersi
            > ą, pracuje, więc 7h/dzień, co z dojazdem wychodzi 9h, a nie 10h.
            >
            > Nie mówiąc już o tym, że jak popatrzyłem na kalendarz, to we wrześniu jest 22 d
            > ni robocze, w październiku 21 dni, a w listopadzie 20 dni, w grudniu pewnie jes
            > zcze mniej. Nijak mi nie wychodzi 24 dni!
            >


            A nie lepiej sie przyznać, że jesteś nieudacznikiem, albo co najmniej gościem z problemami, i Twoim problemem bynajmniej nie jest żona, tylko ty sam?
            Człowiek co wylicza godziny i dnie (wow~! 7 zl, 24 dni) a jednocześnie deklaruje publicznie ze płaci na dzieci 4 tys zlotych. ...
            Nie ośmieszaj się.
            • obrazo-burca Re: Ile kosztuje niania w Wawie - za www.niania.p 11.09.10, 00:26
              Zgadzam się jestem nieudacznikiem, mam problem ze sobą, bo 2+2 u mnie zawsze jest 4 i nigdy nie było 3 ani 5. I organicznie nie znoszę, jak ktoś mówi, że 2+2 jest różne od 4.
          • tesknotazabija Re: Ile kosztuje niania w Wawie - za www.niania.p 10.09.10, 20:29
            Widzę, że pijesz cały czas do mnie.
            To Ci wyjaśnię - moje dziecko ma 2,5 miesiąca. Nie karmię piersią, gdyż przez stres jaki mi zafundował mój mąż straciłam od razu pokarm. Tak na marginesie - mleko sztuczne kosztuje mnie miesięcznie prawie 400 zł. Dodam, że nie ja decyduję o tym jakie mleko je moje dziecko - tylko lekarz pediatra.
            Ponieważ nie karmię piersią, nie będę oszukiwała pracodawcy do którego mam ogromny szacunek i w związku z tym pracuje 8 h dziennie+ 2 godziny na dojazd.
            Przeprowadziłam mnóstwo spotkań z kandydatkami na nianię dla mojego dziecka i nie znalazłam żadnej, która byłaby skłonna pracować za 7 zł za godzinę.
            Weź jeszcze po uwagę fakt, że moje dziecko jest bardzo małe, jest wcześniaczkiem i wymaga opieki osoby, która ma już jakieś doświadczenie w tym temacie, ale dla Ciebie pewnie to pozostaje bez różnicy.
            • airam.as Re: Ile kosztuje niania w Wawie - za www.niania.p 10.09.10, 20:50
              Nie przejmuj sie tak, i nie tłumacz.
              Niech faceci wreszcie zrozumieją, że noworodek czy małe dziecko niezależnie od wszystkiego, pozostaje w symbiozie z matką. Takie sa prawa natury.
              Inna sprawa, kiedy matka nie zyje, nie ma jej itp. Ale jesli jest, zyje, czuje, kocha i się opiekuje, to zbrodnią wobec dziecka jest odbierać je matce.
              Nieraz w tych męskich atakach zauważam taka bezwzględną determinację , bezsensowną, jeśli chodzi o malutkie dzieci, że mam wrąznie, że oni by nawet woleli aby im piersi urosły, byle tylko dokopać zonie poprzez walkę o dziecko. Zapamiętajcie, nie ma takiej mozliwości aby niemowlaka, czy paroletnie dziecko odebrac matce. (nie mówię o patologicznych i kryminalnych przypadkach). No nie ma. I trzeba sie z tym pogodzić. Nie tyle nawet z prawem, ile z naturą, biologią.
              Więc weźcie panowie, nie przeginajcie pały, że tak poetycko się wyrażę.
              • ef.endir :) 10.09.10, 20:58
                to taki żarcik?smile
                no humor od razu mi się poprawił!!smile
                dzięki

                zawsze czułem, że mam w sobie coś..... (teraz wiem - to taka kobietka we mnie siedzi!!smile)
                i dlatego pierwszy po porodzie trzymałem dziecko na rękach, ja chodziłem z nim do lekarza, ja wstawałem w nocy i karmiłem, ja brałem wolne........ dziecko mieszka ze mną.
                A jak miałem dylemat - kariera w wielkiej firmie, wynajmowanie mieszkania, opieka i wszystkie te koszta związane z życiem w stolicy plus kontakt z dzieckiem pół godziny przed szkołą i 3 godziny przed snem czy powolne biedne życie z dzieckiem w na wsi - wybrałem wieś. Inne priorytety droga Pani
                • airam.as Re: :) 10.09.10, 21:19
                  ef.endir napisał:

                  > to taki żarcik?smile
                  > no humor od razu mi się poprawił!!smile
                  > dzięki

                  Cieszę się. smile
                  >
                  > zawsze czułem, że mam w sobie coś..... (teraz wiem - to taka kobietka we mnie s
                  > iedzi!!smile)
                  > i dlatego pierwszy po porodzie trzymałem dziecko na rękach, ja chodziłem z nim
                  > do lekarza, ja wstawałem w nocy i karmiłem, ja brałem wolne........ dziecko mie
                  > szka ze mną.


                  I bardzo dobrze! Ale dlaczego traktujesz to w ramach bohaterstwa?
                  Czy widziałeś kiedykolwiek matkę, która chwalilaby się, że mimo że jest po rozwodzie, to dziecko jest z nią?
                  Nie sądzę.
                  Natomiast, powiem z doświadczenia własnego, komukolwiek powiem, że mój 14 letni syn mieszka z ojcem, zaraz patrzą na mnie podejrzanie. To zdziwienie w oczach! Ale jak to? z ojcem?!
                  A ojciec to co, pies? (mam zazwyczaj na końcu języka)
                  Paranoja, nie?

                  Mój eks zresztą twierdził zawsze ( i uważam , że slusznie, bo jak na razie się sprawdza), że do siódmego roku zycia synem zajmuje się matka, a potem ojciec powinien go wziąć w obroty.

                  > A jak miałem dylemat - kariera w wielkiej firmie, wynajmowanie mieszkania, opie
                  > ka i wszystkie te koszta związane z życiem w stolicy plus kontakt z dzieckiem p
                  > ół godziny przed szkołą i 3 godziny przed snem czy powolne biedne życie z dziec
                  > kiem w na wsi - wybrałem wieś. Inne priorytety droga Pani

                  Drogi panie, mam podobne.

                  • ef.endir Re: :) 10.09.10, 21:39
                    cieszę się niezmiernie, że potrafimy sobie nawzajem poprawić humor!smile
                    a bohaterstwa z mojego życia z dzieckiem nie czynię. Ale zxauważam dziwny zbieg okoliczności - nie w Twoim przypadku, że jeśli jest jakaś dyskusja nt np. alimantów i zabiorę głos..... jakaś pani mi przywali. Ale jak napiszę, że mieszkam z dzieckiem i podejście do tematu mam zupełnie inne - cisza.... albo nawet zrozumienie!smile Fajnie, co?smile

                    A co do priorytetów.... szczerze, naprawdę mi miło. Bo dość mam pytań znajomych, którzy się dziwią..... taka praca, taka kasa a ty na wieś wróciłeś? To co, pewnie cię wywalili? I już mi się nawet niechce tłumaczyć.....smile
                    • airam.as Re: :) 10.09.10, 23:20
                      No faktycznie, fajnie. Patrz, napotykamy na podobne zdziwienie ze strony osób o innym podejściu.
                      Jak tylko sytuacja niestandardowa, to zaraz zdziwienie, konsternacja. też to zauważyłam.
                      Ja sobie tłumaczę to tylko jednym - że są zakłamani do granic możliwości. Nie widzą świata na zewnątrz i realiów , siebie też nie widzą, tylko oglądają jakiś wewnętrznie wbudowany telewizor, to, co chcą widzieć.

                      Co do priorytetów. Mam coś, ale nie powiem. smile
            • ef.endir Ale zaraz..... 10.09.10, 20:52
              rozumiem Twoją sytuację.
              Ale dlatego i z tego powodu, że masz tak jak masz..... uważasz, że facet - autor wątku - powinien płacić 4000 zł alimentów??????

              A teraz pomyśl o sobie, tylko troszkę inaczej. Kobiety mają podobno większy poziom empatii. Nie masz tak świetnej pracy, Twój ex też nie ma. Zażądasz 2000 zł alimentów na dziecko bo tyle to kosztuje czy poszukasz innych rozwiązań?
              • tesknotazabija Re: Ale zaraz..... 10.09.10, 21:02
                Przykro mi stwierdzić, ale niestety nie rozumiesz mojej sytuacji i nie jesteś w stanie jej zrozumieć.
                Nie zastanawiam się co zrobiłabym gdybym znalazła się w innej sytuacji. Ale bardzo chętnie posłucham o jakich innych rozwiązaniach myślisz. Bo jedyne co mi przychodzi na myśl to to, że musiałabym chyba wrócić do rodzinnego miasta, zwalić się na głowę rodzicom, obarczyć ich opieką nad dzieckiem i zaczynać życie od nowa.
                • nangaparbat3 Re: Ale zaraz..... 10.09.10, 21:20
                  Jeśli masz wcześniaczka 2,5 miesięcznego, to chyba rzeczywiście powinnaś na parę miesięcy wrócic do rodziców i nie pracowac, tylko zając się dzieckiem. W końcu masz chyba urlop macierzyński?
                • ef.endir Re: Ale zaraz..... 10.09.10, 21:25
                  co uważam, że byłoby z korzyścią zarówno dla dzieciaka jak i dla Ciebie. Ale to tylko moje zdania.
                  Ja odżyłem! Ale rozumiem ludzi, którzy w 70 tys dziurze nie potrafią się odnaleźć
                  • mola1971 Re: Ale zaraz..... 10.09.10, 21:35
                    70-tys miasto nazywasz dziurą???
                    Ja mieszkam w mieście, które razem z gminą zamieszkuje 11.411 osób (w tym samo miasto 6.354) i bardzo sobie chwalę smile
                    M.in. za spokój, ale również z tego powodu, że tutaj mam całą najbliższą rodzinę.
                    • ef.endir Re: Ale zaraz..... 10.09.10, 21:42
                      smile jak się wyjedzie z Warszawy...... gdzie do pracy jechało się samochodem 1,5 h w jedną stronęsmile
                      Dlatego "dziura". Ale lubię to "moje miasteczko"smile
                      • mola1971 Re: Ale zaraz..... 10.09.10, 21:46
                        Na szczęście Wawa nie jest jedynym możliwym miejscem do życia smile
                        Mieszkałam w Wawie podczas studiów i obiecałam sobie, że nigdy więcej. W tym mieście nie da się żyć i do dziś każdą wyprawę do Wawy muszę odchorować. Męczy mnie to miasto jak diabli. Naprawdę wolę swoją wieś smile
                        • nangaparbat3 Re: Ale zaraz..... 10.09.10, 21:50
                          Też tam studiowałam - i też odchorowuję. I marzę, żeby jeszcze kiedyś zamieszkac gdzieś, gdzie kościół jest przy ul. Kościelnej, stacja kolejowa przy Dworcowej, szkoła przy Szkolnej, a szpital przy Szpitalnej. I żeby wszędzie chodzic piechotą.
                          • mola1971 Re: Ale zaraz..... 10.09.10, 22:00
                            Nanga, to w takim raju na ziemi ja właśnie mieszkam smile
                            Naprawdę przy kościele jest ul. Kościelna, przy szkole ul. Szkolna a na dworzec prowadzi ul. Dworcowa smile
                            Szpitala wprawdzie nie ma, więc nie ma ulicy szpitalnej, ale za to jest kompleks basenów geotermalnych przy uwaga... ul. Termalnej big_grin
                            A dopiero jakieś dwa tygodnie temu otwarto pierwszą w mieście Biedronkę.
                            Żeby nie było, że to straszna wieś - prawa miejskie ma od ponad 600 lat.
                            • nangaparbat3 Re: Ale zaraz..... 10.09.10, 22:05
                              O rany, a gdzie to jest?
                              • mola1971 Re: Ale zaraz..... 10.09.10, 22:12
                                45 km od Wawy.
                                O tutaj
                                A tutaj moje królestwo, czyli Termy, które mam po drugiej stronie ulicy smile
                                • nangaparbat3 Re: Ale zaraz..... 10.09.10, 22:31
                                  To pozazdroscic smile
                                  • mola1971 Re: Ale zaraz..... 10.09.10, 22:43
                                    Tu jest wszystko co człowiekowi jest potrzebne do codziennego życia a jak się komuś zachce wrażeń to Wawa jest na tyle blisko, że można tam jechać i tych wrażeń szukać.

                                    Ja tą swoją wieś uwielbiam, ale nie każdy w takiej małej miejscowości umie mieszkać. Niektórym brakuje właśnie tego całego zamieszania, hałasu i innych wrażeń związanych z życiem w dużym mieście. Mój Młody już przebiera nogami by prysnąć na studia do jakiegoś Wrocławia, Poznania czy Krakowa wink
                                • jarkoni Re: Ale zaraz..... 11.09.10, 17:18
                                  mola1971 napisała:

                                  > 45 km od Wawy.

                                  Mola, a ja już stawiałem na Uniejów smile
                            • ef.endir Re: Ale zaraz..... 10.09.10, 22:07
                              Mola..... nawet w mojej "dziurze" tak fajnie nie ma....!!!smile
                              • mola1971 Re: Ale zaraz..... 10.09.10, 22:09
                                Bo Twoja dziura to nie jest żadna dziura tylko miasto smile
                                Domyślam się, że nawet miasto powiatowe wink
                                • ef.endir Re: Ale zaraz..... 10.09.10, 22:14
                                  No..... powiatowe...sad
                                  ale znalazłem działkę fajną!!smile jak powiedziałem starym mieszczuchom nazwę wsi to nie mieli pojęcia gdzie to jest!smile
                                  a do centrum "metropolii" mam 3 km!!!smile Całe szczęście, że warszafka jej jeszcze nie znalazła, bo ceny by skoczyłysmile
                                  • mola1971 Re: Ale zaraz..... 10.09.10, 22:17
                                    To może dokup jeszcze jakąś działeczkę, którą sprzedasz z zyskiem, gdy warszafka się dowie, że tam fajnie jest smile
                                    U mnie już się czas jakiś temu dowiedziała, ale to dobrze bo ja właśnie działkę mam na zbyciu wink
            • obrazo-burca Re: Ile kosztuje niania w Wawie - za www.niania.p 11.09.10, 00:22
              Teskonatazabija,
              przepraszam, wyciągnałem niewłaściwe wnioski z tą ilością godzin, nie wiedziałem, że nie karmisz.

              Jednakże kiedy Ty wracasz do tej pracy? Skoro dziecko ma 2,5 mies. to masz jeszcze ze 2,5 mies. macierzyńskiego + miesiąc urlopu (kilka dni w rezerwie, na jakby co) i Ty już niańki szukasz? Toż przecież nie za wcześnie?

              Myśmy szukali niańki jakoś ze 2 miesiące przed i oczywiście w ostatnim momencie zrezygnowała, kilkoro znajomych miało podobnie, więc po prostu myślę, że to za wcześnie.
              • szizumami Re: Ile kosztuje niania w Wawie - za www.niania.p 11.09.10, 08:41
                jezu-jaka ta warszawa jest droga!
                za zadne skarby nie chciałabym tam mieszkać...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka