Stwierdzam, ze prawie 3 miesiace po rozstaniu zaczyna mnie meczyc zazdrosc o exa

. Zupelnie irracjonalna, bezsensowna, nieuprawniona i nieproduktywna. A jednak...
Ze wzgledu na laczace nas interesy musimy byc w kontakcie przynajmniej telefonicznym i zasade mamy taka, ze telefon odbieramy, nawet jesli jestesmy wkurzeni na siebie na maksa. Chyba, ze z jakichs powodow nie mozemy odebrac - wtedy sie oddzwania w najblizszym mozliwym momencie. Dzwonilam dzis do niego i nie odebral, oddzwonil dopiero pozniej. Moja wyobraznia zaczela prace zupelnie wbrew moim zyczeniom: "Nie slyszal dzwonka, jasne, pewni jakas laske czarowal" i dalej w tym temacie.
Znacie jakies metody opanowywania glupiej wyobrazni? Umowilam sie dzis z psychologiem, moze podsunie jakis pomysl, ale spotkanie dopiero za 3 tygodnie z okladem.