Dodaj do ulubionych

nie potrafię się ogarnąć

29.11.10, 12:46
nie mogę stanąć na nogi, nie żyję swoim życiem, myślę o eks, gdzie jest, co robi, czy ktoś o niego dba - to chyba jakaś choroba, tęsknię potwornie, zwłaszcza w długie wieczory kiedy nie ma z kim czytać książek pod kocem
nie mam z kim o tym porozmawiać, bo nawet najbliższe mi osoby nie umieją tego zrozumieć, ostatnio moja przyjaciółka powiedziała mi, że nasza wspólna koleżanka ubolewając nad moim stanem ("nie jest z nią dobrze") dziwiła się jak można tak rozpaczać
nie wiem, czy może ja jestem nadwrażliwa czy jakaś rozklekotana emocjonalnie
- ciągle odliczam miesiące, jakby sama świadomość upływu czasu miała coś mi pomóc
czuję się poddana presji otoczenia - że powinnam być już jakaś, chcieć czegoś - tam i w ogóle dać już spokój
w pracy mam trudny czas - dużo pracy, stresu i nowych zadań i mało sił i mobilizacji
wizja samotnych świąt
eh, ciężko mi...
Obserwuj wątek
    • bozka45 Re: nie potrafię się ogarnąć 29.11.10, 13:27
      Blaszany dzwoneczku! Witaj w klubie kobiet kochających za bardzo. Prawdopodobnie jesteś uzależniona od osoby męza i miłości do niego. Jest cos takiego, jak instynkt samozachowawczy. Jeśli cie skrzywdził, to zdrowa reakcja jest gniew, złosć, ale nie chec opiekowania sie o niego i troska...
      Polecam stronę fundacji kobiece serca. Tam znajdziesz info i spis lektur - na początek. Zadbaj o siebie! JEGO zostaw. Jak znam życie świetnie sobie poradzi...
      Ze mna było podobnie. Ciagłe huśtawki, zapaści, doły... W małżeństwie byłam tą niezalezną żoną, skupiona na pracy i dzieciach. On nie był wcale moim oczkiem w głowie. A rozsypałam się kilka m-cy po rozstaniu. Myślałam tylko o nim i o nim. Okazało sie, że rozsadna, dosc silna kobieta, czyli ja - w sferze uczuć jest niedojrzała. Jest kilkuletnią bezbronną dziewczynką...
      Musze dorosnąć....
      Krysys, rozwód, samotne macierzyństwo obnażyło braki we mnie. Nie było łatwo mi je znalexc i zdiagnozować...
    • naliterem Re: nie potrafię się ogarnąć 29.11.10, 14:38
      Dzwoneczku,

      Ja na przykład pracuję nad sobą żeby się po prostu pogodzić, że już tak będzie. Pogodzić się z porażką. Że tego nie zmienię i nie wydrę z siebie dobrych wspomnień, które potęgują smutek. Uczę się jak umieć być sama ze sobą i szanować siebie.
      Założyłam sobie blog zupełnie dla samej siebie, gdzie spisuję słowa jeśli nie mam ich komu powiedzieć. Jestem introwertczką i nigdy nie byłam gadułą a mimo to staram się rozmawiać z ludźmi, choćby o drobiazgach, byle poczuć radość z rozmowy z ludźmi.
      I kolekcjonuję dobre wydarzenia, skupiam się na sprawach bieżących. Szukam w sobie wdzięczności za każdą zwyczajną dobrą chwilę.

      Chyba po prostu trzeba zaakceptować tę tęsknotę, oswoić potwora smile

      Święta też nie muszą być kalkomanią filmów rodzinnych. Może warto się skupić na tym co jest w święta najważniejsze a nie na braku obecności "byłego".
      Polecam mądry świąteczny film "W drodze do domu", właśnie w kinach. Może dobić, ale może też wzmocnić.

      • blaszany.dzwoneczek Re: nie potrafię się ogarnąć 29.11.10, 14:54
        Ja mam dziennik i tam piszę. Przestałam rozmawiać z ludźmi. Ktoś mi ostatnio powiedział, że robię z siebie męczennicę, może faktycznie ludzie już tracą na mnie pojemność?

        A już było lepiej, już mi się wydawało, że staję na nogi.
        Słaba jestem. Rozsypałam się ostatnio, gdy zapytawszy mojego tatę co chciałby dostać pod choinkę odpowiedział: "uśmiech i twoje szczęście".

        Dziękuję za dobre słowo.
    • plujeczka Re: nie potrafię się ogarnąć 29.11.10, 15:52
      jesli robisz z sibie cierpietnicę to odszukaj w archiwum mój post o mojej kolezance lekarce którą zostawil maż, było to kilka lat temu, cierpiła strasznie, wpadła w depresję, straciła włosy, wypadło kilka zębów, zaliczyła 2 krotnie szpital psychiatryczny .Z pieknej kobiety stała sie kobietą zniszczoną przez miłośc "swojego życia" i czy było warto rozpamietywć...jej podniesienie zabrało 7-8 lat dzisiaj mówi ,że niepotrzebnie tak rozpaczała straciła czas w którym mogła poznac kogoś innego.A on no coz miewa się swietnie, opalony, wysportowany, zadowolony i dawno juza zapomnial o zonie , któr podobnie jak ty mocno , mocno kochała.Dziewczyny nie warto, trzeba iśc do porzodu i czerpac z zycia garsciami, brac to co daje los a nie rozdrapywac rany..........
      • blaszany.dzwoneczek Re: nie potrafię się ogarnąć 29.11.10, 17:08
        Plujeczko,
        mnie przyklejanie etykiet zawsze boli, tekst o tym, że robię z siebie męczennicę zabolał tym bardziej. Sama zastanawiam się co jest normą? Układam się z tym końcem mojego świata 7 miesięcy. Tylko 7? Aż 7? Komu to oceniać?
        Ja wiem, że trzeba do przodu itd. tylko że to diabelnie trudne.
        • plujeczka Re: nie potrafię się ogarnąć 29.11.10, 19:37
          niwe chciałam cię dotknąc tylko chciałam ci pokazać analogiczna sytuację a ty saMA WYCIAGNIJ WNIOSKI CZY WArto, NIE MAM ZAMIAEU CIĘ DOŁOWAC TYLKO ZOBACZ DO CZEGO PROWADZI TAKIE SILNIE UZALEZNIENIE OD MEZA ( CZY TEZ ODWROTNIE OD ZONY) TO NAJCZĘŚCIEJ DEPRESJA, MYSLI SAMOBÓJCZE, ZMIEJSZONE POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI, UTRATA ZDROWIA FIZYCZNEGI I PSYCHICZNEGO U CZY SADZISZ ,ŻE GDYBY Z JEGO POWODU CIŚ SIĘTOBUIE STAŁO TO EX WRÓCIŁBY SKRUSZONY DO CIEBIE? ....
          • blaszany.dzwoneczek Re: nie potrafię się ogarnąć 29.11.10, 21:15
            Nie, Plujeczko, nie Tobie czynię zarzut, tylko mojemu znajomemu, który stwierdził, że robię z siebie męczennicę. Ja tego tak nie widzę.
    • tesknotazabija Re: nie potrafię się ogarnąć 29.11.10, 16:28
      Dzwoneczku, najbardzej to ja lubię te wszystkie koleżanki, które wiedzą jakby się zachowały na naszym miejscu i dziwią się naszym zachowaniom. Miej to gdzieś.
      Ty t
      • tesknotazabija Re: nie potrafię się ogarnąć 29.11.10, 16:53
        No i narozrabiałam - poszedł post niedokończonysmile już piszę dalej...
        Dzwoneczku, Ty po ludzku tęsknisz ... Tęsknisz za człowiekiem, którego kochałaś. czy jest w tym coś dziwnego? Nie. Ja chcę wierzyć, że czas spowoduje, że zaczniesz myśleć o czymś innym. Doskonale rozumiem co czujesz. Dla mnie jesteś normalną, potrafiącą kochać prawdziwie kobietą.
        Ja nie mam dla Ciebie recepty jak poradzić sobie z ciągłym myśleniem o ex. Ja radzę sobie w ten sposób, że mam dziecko i ono daje mi mnóstwo radości, ale są często momenty kiedy myślami jestem przy moim jeszcze mężu. Staram się odpędzać od siebie te myśli. Nie myślę już co robi, gdzie jest, jak żyje. Jeśli już myślę to bardziej nad jego zachowaniem, nad tym co powiedział, jak powiedział, czego efektem jest mój wątek o wyrzutach sumienia.
        Nie można tak nagle przestać myśleć o człowieku, którego darzyło się tak ogromnym uczuciem.
        Co do świąt - ciężki to okres, to prawda. Nie umiem sobie wyobrazić tego czasu, ale zrobię wszystko, aby nie popaść w dołki. Trzymaj się mocno, a jak chcesz z kimś pogadać, to możesz do mnie napisać na priva. Ja Ciebie zrozumiem na pewnosmile
        Ściskam mocno,
        • blaszany.dzwoneczek Re: nie potrafię się ogarnąć 29.11.10, 17:11
          Dziękuję, Tęsknoto.
          Niechby ktoś przyszedł i wyłączył te wszystkie emocje jak światło.
    • blaszany.dzwoneczek Re: nie potrafię się ogarnąć 29.11.10, 18:24
      Życie i rozwój człowieka to seria rozstań, które niosą cierpienie i ból.
      Każde cierpienie, które przeżywamy, wiąże się z poczuciem straty, z
      koniecznością pożegnania się, rozstania. Rozstajemy się z jakąś osobą,
      ideą, domem, przedmiotem, z punktem widzenia na świat, z wyobrażeniem o
      sobie, z jakimś stanem emocjonalnym - gdy np. rozstajemy się z radością i
      wpadamy w smutek. Z czymś, co bardzo polubiliśmy, o czym myśleliśmy, że
      posiadamy już na zawsze.
      Gdy przychodzi moment rozstania, stawiamy opór, nie chcemy puścić tego,
      czego nie da się już zatrzymać, zgodzić się na to, co jest nieodwołalne i
      musi nastąpić. To nasz opór wytwarza napięcie, które nazywamy cierpieniem.
      Jeśli jesteśmy uparci, zaprzeczamy z całych sił rzeczywistości i możemy
      wpaść w nerwicę czy psychozę albo groźną chorobę ciała. Samobójstwo też
      bywa paradoksalnie niezgodą na rozstanie. Człowiek rozstaje się wtedy z
      życiem, woli umrzeć, niż przeżyć rozstanie. Nie chce czuć tego bólu.
      Bolesne jest trzymanie. Kiedy się rozstaniemy, puścimy, zrezygnujemy,
      pojawia się poczucie odrodzenia, otwarcia na nowe możliwości, sytuacje.
      Aby móc się odrodzić, trzeba pozwolić umrzeć temu, co odchodzi. To, co
      wydawało się przerażające niesie ze sobą dużo energii i możliwości.
      Z tego punktu widzenia cierpienie i niektóre choroby psychiczne pojawiają
      się wtedy, kiedy nie zgadzamy się na zmianę. Gdy przychodzi do nas
      człowiek, który cierpi, to znaczy, że znalazł się w okolicznościach,
      domagających się od niego zmiany - zrezygnowania z własnych pomysłów na
      życie, zrezygnowania z obrazu przyszłości, do którego się przyzwyczaił lub
      zrezygnowania z osób, rzeczy czy sytuacji. Ale on nie chce puścić,
      zatrzymuje proces zmian. Niezgoda na rozwój, niezgoda na wzrost - stają
      się źródłem cierpienia.

      W. Eichelberger

      - będę to sobie powtarzać
    • xciekawax Re: nie potrafię się ogarnąć 29.11.10, 18:46
      wiesz... ja juz na poczatku roztania zdecydowalam ze nie bede rozpaczac dlugo, i chce jak najszybciej "wyzdrowiec" z tej chorej milosci, uwolnic sie z tego lancucha emocjonalnego ktory mnie przy nim trzyma/l. I dlatego koncentruje sie na tym.

      Przez ostatni tydzien mialam remont mieszkania, zmiana wystroju, malowanie itd... Dalo mi to zajecie, a teraz ciesze sie bo jest tak jakos fajnie, INACZEJ!!! a kolory wesole, az milo sie budzic.

      Wiec zrob cos z wystojem domu, poprzesuwaj meble z kolega czy kolezanka. Zobaczysz ze pomoze.

      Co do meczennicy, to byc moze jest w tym troche prawdy (nie wiem, bo nie znam cie). Kobiety czesto cierpia bardziej niz musza. No i juz tak nie wystawiaj swojego ex na pedestriale, tak samo pierdzi jak wiele innych facetow, a pewnie nie byl AZ taki swietny jak o nim myslisz.

      Ja np tesknie bardziej za moim zwiazkiem niz za moim facetem. Czy to nie dziwne? Jako facet jest beznadziejny i zalosny, ale za zwiazkiem tesknie.

      Przezyj ta zalobe, ale pomysl logicznie - zwiazek umarl - a ty wciaz zyjesz!!! Nie mozesz swojego zycia marnowac na cos co juz nie istnieje.

      Wychodz do ludzi!!! mi tez czasami sie nie chce, ale wychodze!!! mnie w ogole w domu nie ma. To pomaga! Nie zamykaj sie bo wlasnie wtedy robisz z siebie meczennice - bo nie uzywasz tego jakze pieknego zycia. Zycie sie nie konczy na jakims glupim fiutku.
      • blaszany.dzwoneczek Re: nie potrafię się ogarnąć 29.11.10, 21:17
        Wiesz, gdybym to jak mogła decydować, jak długo rozpaczać, to w ogóle bym nie rozpaczała wink ale to nie takie proste, przynajmniej dla mnie.
        • dorata351 Re: nie potrafię się ogarnąć 30.11.10, 07:52
          Dzwoneczku. Daj sobie czas. U mnie juz półtora roku, a czasem jeszcze bardzo ściska. Staram się iść do przodu, ale to jest łatwe tylko dla obserwujących z boku. Kazdy jest inny, kazdy ma prawo takie traumatyczne sytuacje przeżywać inaczej.
          • f.l.y Re: nie potrafię się ogarnąć 30.11.10, 14:01
            oceniasz wartość swojego życia przez pryzmat tego faceta...

            a co to, własnego życia nie masz, że rozmyślasz co on porabia, gdzie jest?

            kim jest kobieta, ślepo rozmyślająca o facecie a nie myśląca o sobie? jakbyś pomyślała o innej dziewczynie w takiej sytuacji?

            przeorganizuj swoje życie w końcu i zauważaj, że życie też może być fajne bez niego...
            • xciekawax Re: nie potrafię się ogarnąć 30.11.10, 15:28
              Dokladnie!
            • dorata351 Re: nie potrafię się ogarnąć 30.11.10, 16:53
              Pomyslałabym, że była zakochana i ufała, ale została oszukana i zraniona. Musi sie pozbierać i pewnie pozbiera, ale w tej chwili cierpi i gadanie jej , że to złe, zapewne jej nie pomaga.
              • xciekawax Re: nie potrafię się ogarnąć 30.11.10, 18:45
                kazdy potrzebuje duzo czasu aby z tego sie podniesc. To normalne. I kazdy z tego wychodzi w innym czasie.

                Ale ja jej chcialam dac tylko inny punkt widzenia, aby przestala gloryfikowac eksa i ich zwiazek, zeby popatrzyla ze takich jak on jest mnustwo i zaczela myslec o sobie i tylko o sobie (no i dzieciach ). Kazdy inaczej przez to przechodzi, wiem, ale trzeba wziasc sie w garsc, i zaopiekowac sie soba, dzialac, zamiast rozpaczac, bo rozpacz nic nie da.
                • blaszany.dzwoneczek Re: nie potrafię się ogarnąć 30.11.10, 19:14
                  Czy gloryfikuję ex? Chyba nie. Napomstowałam już na niego poza forum wink i nadal niestety go kocham.
                  A dzieci nie mam, mam za to psa.
            • blaszany.dzwoneczek Re: nie potrafię się ogarnąć 30.11.10, 19:08
              O sobie też myślę, byłam latem w wymarzonej podróży, zaczęłam ćwiczyć, nie odmawiam sobie ani kolejnej pary butów ani następnego flakonu perfum wink, jestem "chwilę" przed spełnieniem mojego zawodowego marzenia - dlatego teraz poświęcam się /w sensie koncentruję/ mocno na pracy. To nie jest tak, że nic nie robię dla siebie. Tylko, że chciałabym to z kimś dzielić.
              • xciekawax Re: nie potrafię się ogarnąć 30.11.10, 19:59
                ale to nadejdzie.... w chwili jak najmniej bedziesz sie tego spodziewala wink
        • xciekawax Re: nie potrafię się ogarnąć 30.11.10, 15:27
          Moze i nie mozesz zupelnie decydowac, ale napewno mozesz sobie pomoc aby szybciej dojsc do siebie.

          Ale duzo kobiet lubi rozplywac sie w tym swoim bolu. Zastanow sie czy tak nie jest z Toba. Ja zawsze patrze na ludzi ktorzy maja jeszcze gorzej, i mysle ze jezeli oni mogli sie podniesc, to ja nie mam prawa robic z mojej sytuacji tragedji.

          I nie mowie, mam tez swoje chwile ze znowu czuje zlamane serce, i wszystko wraca, ale sa przyplywy tych emocji, i odplywy. A pomiedzy wesole, fajne zycie w ktorym nikt mnie nie krytykuje, decyduje sama, nikt nie zdradza i nie zadaje bolu wink I cenie to sobie!

          A probowalas ostatnio sie do siebie usmiechnac? I pomyslec o sobie czule?
          • dorata351 Re: nie potrafię się ogarnąć 30.11.10, 16:50
            Ja uważam, że każdy ma prawo robić tragedię z własnej sytuacji i lepiej kiedy o tym mówi, a nie dusi wszystko w sobie. Mnie nie pociesza fakt, że innym jest gorzej, a czy udało im się podnieść, nie wiem. Trzymaj się Dzwoneczku, zajmij sie sobą i powoli dojdziesz do normalności. Nie słuchaj, że powinnaś to czy tamto, nie spiesz się, czas podobno leczy rany.
            • xciekawax Re: nie potrafię się ogarnąć 30.11.10, 18:46
              Trzymaj się Dzwoneczku, zajmij si
              > e sobą i powoli dojdziesz do normalności.

              No wlasnie!! Powinna sie zajac soba. A ona nie za bardzo (jeszcze?) potrafi wiec i tego nie robi.
          • blaszany.dzwoneczek Re: nie potrafię się ogarnąć 30.11.10, 19:10
            Ciekawa, ja wierzę, że kiedyś wróci mi dawna radość, taka zwyczajna.
            • xciekawax Re: nie potrafię się ogarnąć 30.11.10, 19:57
              I tego Tobie zycze.

              PS: pamietasz jak bylas nastoletnia dziewczynka, jak duzo mialas zabawy z kolezankami? czemu tak trudno wszystkim do tego wrocic, po prostu miec dobry czas bez chlopow.
    • bozka45 Re: nie potrafię się ogarnąć 30.11.10, 17:40
      ... a gdy wypali się ból, znów zazieleni się trawa.
      W Sylwestra minie trzy lata, jak dowiedziałam się o "tej drugiej". Pół roku nieudanej próby ratowania rodziny, dwa lata separacji Pół roku po rozwodzie. A ból wciąż mnie dopada. Ale też nadchodzą kolejne etapy - zobaczyłam ich razem, poznały "ją" córki, młodsza odwiedziła ojca w nowym domu. A we mnie za każdym razem wrzało, a ja sama sobie fundowałam horror - zamiast olać. Bo nie warto było. Taka mądra jestem po paru miesiącach. Obecna terapeutka mnie po głowie nie głaszcze. - Skoro sama sobie to robisz, i masz już tego swiadomosć, to zapanuj nad tym, kontroluj to! Próbuję! Medytuję, modlę się... i tylko czasem zastanawiam się dlaczego to ja mam trudniej...
      Nex się nie rozkminiała. Przyjęła wersję dla siebie wygodną i pewnie cieszy się spokojem, oparciem, miłością. Ba! Może nawet jest dobrym człowiekiem, który na dziś nie chce dla nikogo źle.
      To ja, mam się pozbierać... I pewnie z dobrego serca ONi cieszyc sie bedą, gdy stane na nogi, odetchna, gdy znajdzie się KTOŚ, kto zaopiekuje się mną i dorastajacymi dziewczynami. Przywiezie mi wegiel, odśnieży chodnik...
      Małość to. Zwykła małość! Tylko czy ona ma determinować mnie i Ciebie? Czy ma nas boleć, aby ich kuło.... Czy o to nam nie chodzi, gdy pozwalamy sobie na rolę bieduli?
    • noname2002 Re: nie potrafię się ogarnąć 01.12.10, 09:13
      Dzwoneczku, ja nie mogę dojść do siebie po "niedoszłym" związku, to dopiero jest robienie z siebie cierpiętnicy. Też żałuję, że nie można wyłączać uczuć.
      Może poszukaj zajęć, które sprawiały by Ci przyjemność i odrywały od myślenia o eks i kłopotach w pracy?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka