ok, i znów skrót - po rozwodzie, ustalone kontakty taty z dziećmi, nie utrudniam, zgadzam się na przedłużanie spotkań itp. nie jest to chyba tematem, ale ostatnio ex zaczął się dziwnie zachowywać tzn. z osoby niewierzącej w tydzień stał się katolikiem chodzącym codziennie na msze, zaczął dziwnie się do mnie odnosić, coś wmawiać dziecku - ona powiedziała, ze nie wie, nie rozumie co tata do niej mówi itp. poza ustalonymi spotkaniami chciał córkę (7 lat) zabierać codziennie na msze, gdy się nie zgodziłam dostałam maila ... i tu zaczyna się problem i dlatego porszę o obiektywne oceny - czy ja jestem już tak przewrażliwiona, ze maila uznałam za dziwnego i boję się o dzieci kiedy przebywają u taty, czy może coś w tym jest

mail w całości (nie był wyrwany z kontekstu ponieważ nie komunikujemy się w ten sposób)
"możesz uniemożliwić mi spotkania z dziećmi i rób to kiedy tylko możesz, nie mam żalu ani żadnych emocji w związku z tym. Wraca to do mnie raczej w sposób pozytywny, w postaci łask, błogosławieństw i umacnia to moją wiarę oraz związki z dziećmi. Jednak jeśli uniemożliwisz dzieciom kontakt z Bogiem czeka cie nieciekawa przyszłość. Ostrzegam cie nie grożę, zauważ, bo nie ja będę wymierzał sprawiedliwość.
Czemu tak cie fascynuje śmierć? Czy nie dlatego, że cie przeraża? I słusznie. Wieczność to dość długo, wieczne cierpienie w bezgranicznym bólu bez możliwości zgonu ale frajda! A może myślałeś, że ty będziesz dokładał do kotła? Masz dusze nieśmiertelną jak każdy człowiek a jej obecny właściciel nie ma litości i głęboko wierzy w sprawiedliwość Boga bo się nią posłuży, natychmiast po twojej śmierci.
Nie odpisuj, proszę. Zawsze robisz to bez związku, a to sprawia, że postrzegam cie jako osobę chorą psychicznie. Zastanów się nad tym co napisałem, głęboko. Modlę się systematycznie za twoją duszę "o zapachu pieprzu" (żenująca ta twoja metafora) ale czy to coś da??! Who knows. Mam nadzieje, mimo braku wiary w to, że jednak się spotkamy po drugiej stronie. Jeśli nie uda ci sie opamiętać, kolorowego kotła życzę.
"