Dodaj do ulubionych

Jak stanąć na nogi?

16.02.11, 08:14
Witam Was.Jestem nowa na forum, choć czytam Was od jakiegos czasu. Moja historia jest taka jak wiele. Wielka miłość, dziecko. Po 5 latach zaczelismy się od siebie oddalać, większośc winy za ten stan biorę na siebie...1,5 roku temu po jakiejś tam kłótni, on oświadcza, że jego uczucie się wypaliło. Jestem w szoku, niedowierzanie, ból. Wyprowadza się, ja zyję jak w transie. Z dnia na dzień zostaję sama , w wielkim domu, z mnóstwem czasu na myslenie. Nic nie jem, palę i biorę uspokojacze. Mam wsparcie przyjaciół, rodziny. Przeżywam sceny, gdy córka trzyma go za nogawkę spodni i płacze, żeby nie odchodził i kochał mamę. Przy niej trzymam fason, robię dobrą minę, a jak śpi-ryczę. Ciągle postrzegam to jako kryzys, jak w wielu małżeństwach-cięzka praca, wielki kredyt, ciągły brak pieniędzy. Prowadzimy długie rozmowy. Gdy powoli staję na nogi i godzę się z ta sytuacją, on chce powrotu. Wyciagam wszelkie wnioski, analizuję co robiłam źle, staram się naprawić, zmienić. Widzę jego obojętność, chłód, pomieszany z agresją. Myslę sobie-trzeba czasu, głęboko wierzę, że uda się naprawić. Kilka dni temu sytuacja sie powtarza-wypaliło się w nim, CHYBA chce rozwodu itd. wszystko wraca, spię kilka godzin, nic nie jem. Nie mam w sumie pretensji-nikogo nie zmusi się do uczucia. Tylko jak stanąć na nogi? z jednej strony widzę swoje starania, które nic nie dały, moją walkę i próby ratowania, jego zachowanie wobec mnie....jestem przerazona tym co mnie czeka-sprawa rozwodowa, sprzedaż domu, która może się ciagnąć długo, więc będziemy mieszkać pod jednym dachem, zmiana szkoły dziecka itp oraz samotność . Ciągłe skoki nastroju-od stanu-dam sobie radę do nie mogę bez niego żyć.....koszmar, płacz, gonitwa mysli....rozum mówi-nie kocha, nic na to nie poradzisz....a nie umiem sie z tym pogodzić...najlepiej mi jak go nie ma, na sam jego widok ryczę jak bóbr, jestem po prostu żałosna...
Obserwuj wątek
    • mps61132 Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 08:47
      Mam podobnie tylko w drugą stronę i jestem obecnie na trapi u psychologasad i długa droga przede mną.Tobie też radzę,to cię wzmocni i pozwoli stanąć na nogi i spojrzeć na problem z boku,a potem myślę że będzie łatwiej podjąć jakąkolwiek decyzję.
      Trzymaj się.
      • dominika8 Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 08:51
        tak, myslę, że tym razem bez profesjonalnej pomocy psychologa nie dam rady.
        dziękuję.
    • mayenna Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 08:49

      Po przeczytaniu postu pomyślałam że macie kryzys bo on sobie nie radzi psychicznie z obciążeniami finansowymi. Nie jest w stanie zarobić na rodzinę i może to być dla niego ogromny stres.Może zastanówcie się skąd taki problem, czemu się wypaliło i to głownie jemu?

      Myślę, że powinnaś podjąć decyzję co dalej.Może porozmawiać z mężem czy ratujecie rodzinę czy rzeczywiście rozwód. Tu nie może być słowa 'chyba'. Jeśli sprzedaż domu to warto już o tym myśleć i decydować.
      Przerażenie jest naturalne. Z tego się jednak wychodzi.
      • dominika8 Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 09:04
        próbowaliśmy ratować, ja bardziej ( sam to przyznaje). Wychodzę z założenia, że każde małżeństwo może przeżywać kryzys. Takich rozmów niestety odbyliśmy setki. Mam wrażenie, że ufiksował sie na myśl, że jego niepowodzenia w pracy, apatia ma swoją genezę w nieudanym małżeństwie. Nie mam już sił go przekonywać, że warto walczyć o związek, że małżeństwo to nie pociąg z którego mozna wysiąśc na dowolnej stacji. że rozwód to tez masa czysto przyziemnych spraw, które nie mogą czekać-chocby zmiana szkoły dziecka itsJestem taką osobą, że jedynie działanie może mi pomóc, nawet tak smutne jak szukanie mieszkania itd. Problem z nim jest taki, że nie umie rozmawiać. zaraz pojawia się agresja. Ja lubie miec wytyczone cele, zacząć porządkować, a nie zyć w zawiezeniu z jego CHYBA....
        • szizumami Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 09:13
          idz na terapie i z dzieckiem
          trzymaj sie
        • mayenna Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 09:15
          To jest świetne podejście. Sama odpowiedziałaś sobie na pytanie postawione w temacie. Zacznij działać, krok po kroku wyjaśniaj swoja sytuację i załatwiaj sprawy.



        • maheda Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 09:32
          dominika8 napisała:

          > próbowaliśmy ratować, ja bardziej ( sam to przyznaje).

          Z tego, co piszesz, to wyłącznie Ty próbowałaś ratować.
          Zastanówcie się może nad wspólną terapią rodzinną - jeśli oboje chcecie spróbować.

          Jeśli mąż nie będzie chciał - idź na terapię najpierw sama, potem może z mężem, albo z dzieckiem.
          • yoma Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 13:14
            Ludzie, litości

            na osiem postów trzy autorki, a trzy wysyłające natychmiast do psychologa, też z Bogu ducha winnym dzieckiem. Jak się sami nie nauczycie rozwiązywać problemów, to psycholog wam ich nie rozwiąże, to nie jest proteza.
            • maheda Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 21:05
              Nieleczona grypa też z dużym prawdopodobieństwem przejdzie.
              Ale po co się męczyć z nią samodzielnie, jeśli można przejść się do lekarza, który doradzi, jak się jej pozbyć najszybciej?
            • niutka Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 21:34
              Psycholog jak najbardziej... pozwoli uporzadkowac mysli... Tyle, ze do psychologa z NFZ mozna dostac sie tylko i wylacznie, gdy ma sie skierowanie od psychiatry. Ale jest tak samo pomocny jak ten co przyjmuje prywatnie (w sumie zalezy na kogo sie trafi - moja psycholog, z NFZ, jest rewelacyjna, bardzo duzo jej zawdzieczam...)
          • niutka Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 21:28
            Ja tez probowalam ratowac... Po zdradzie meza ( 10 lat temu), pozwolilam mu wrocic. Nie bylo lekko. 6 lat temu zauwazylam zafascynowanie meza (juz ex) nasza wspolna kolezanka... Jej maz tez uwazal TO za dziwne. No i to byly ten przyslowiowy "gwozdz do trumny"...
        • czlowiek-na-torze Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 23:48
          dominika8, opowiadasz hostorię ostatniego roku mojego małżeństwa! Mam identyczną, no dosłownie identyczną sytuację tyle, że z żoną. Niepowodzenia w pracy i na studiach to oczywiście wina męża, czyli moja. Więcej nie udało mi się dowiedzieć poza właśnie stwierdzeniem, że coś tam się wypaliło. Podobnie jak Ty, uważam, że kryzys nie przekreśla małżeństwa. Niestety moja ponoć lepsza połówka ma inne zdanie na ten temat. Też próbowałem, prosiłem, przekonywałem, groziłem, błagałem, stawałem na rzęsach i tańczyłem na linie. Wszystko na nic. Pewnie to marna pociecha dla Ciebie, że ktoś przeżywa to samo co Ty, ale może jednak będzie Ci od tego odrobinkę raźniej; na pewno sama z takimi przeżyciami nie jesteś.
          • mayenna Re: Jak stanąć na nogi? 17.02.11, 07:12
            Nie ma sensu przyjmować na siebie wyimaginowanych win. Moim zdaniem najlepiej tę kwestie zostawić. To nic nie wyjaśni ani nie pomoże w zrozumieniu.
            Mam doświadczenie z mama, która mnie o wszystko obwinia. Próbowałam jakoś z nia rozmawiać, prostować ale ona ma wdrukowaną swoją prawdę i nie wzniesie się na poziom empatii i zrozumienia drugiej strony.
            We mnie takie rozmowy teraz powodują tylko ból i postanowienie , że nie dam się, mimo wszystko.
    • plujeczka Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 09:23
      rozwod to olbrzymia trauma dla człowieka bez wzgledu czy wypaliły się uczucia choć moze wówczas jest odrobine łatwiej czy tez dlatego ,że ktoś zakochał się w kims innym.Utrata domu bo to niestety najczęściej wxhodzi w grę tą traumę powoduje bo traci człowiek poczucie stabilności i swoje"miejsce na ziemii" ale choć pewnie w to nie uwierzysz to mija, slad co prawda zostawia na całe zycie ale mija.
      Nie miej wyrzutów sumienia i nie obwiniaj się o wszystko a twój maz to co? jego winy w tym nie ma? dlaczego go bronisz i zwalasz winę na siebie. Myslałam co jest złego w tobie a w nim nic nie ma? kryształowy charakter i człowiek bez skazy? dodiabła z takim mysleniem.
      Jesli nie dajesz sobie rady idź do psychiatry ,aktualnie sa tak dobre srodki psychotropowe , które pozwakaja normalnie funkcjonowac i pomoga ci ocenic sytuacje jasniej, pełniej i działac.
      Trudno nie płacz nad"rozlanym mlekiem', czasu nie cofniesz, zegarów nie wstrzymasz .Bierz się w garśc, popłacz jesli to ci pomaga ale masz dziecko i dla niego musisz w miare norlanie funkcjonowac.
      Zmiana szkoły, zamieszkania wszystko da się przezyć i wielu z nas jest tego przykładem. nie powiem są momenty kiedy jest cholernie ciezko, kiedy człowiek czuje ,ze wali głową w mur ale tez są plusy rozwodu, spokój, wzgledna stabilizacja i wolnośc, która ma napradę fantastyczny smak,Uwierz ,że i ty ją odczujesz ale na to trzeba czasu a u ciebie wszystko świeże.Dasz radę
    • argentusa Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 09:46
      Jakbym czytała o sobie z daleeeeeekiej przeszłości. Czyli sprzed 2,5 roku.
      Teraz jestem w zupełnie innym świecie, szczęśliwa i uporzadkowana smile
      Dasz radę, na wszystko potrzeba czasu. Najwazniejsze - podjąć decyzję i realizować ją.
      POWODZENIA
    • dominika8 Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 09:57
      bardzo Wam dziękuję za te słowa. Każdy Wasz post czytam kilka razy i staram się zapamiętaćsmile
      • anka_cyganka35 Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 09:58
        każdy z nas przchodził to podobnie...
        • dominika8 Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 10:06
          najgorsza jest świadomośc, że dla człowieka, z którym spędziłam kilka lat, nagle jestem nikim. Mówi o rozwodzie i wpaleniu uczuć, jednoczesnie oglądając jakis głupi serial, albo ostentacyjnie idzie spać, bo nie będzie rozmawiał ciągle o tym samym, nie lubi się powtarzac, a tak w ogóle to musi rano wstać, więc sorki....
          • malgolkab Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 10:12
            u mnie było podobnie... do tego 1 raz jak sie wyprowadził, to potem mi jeszcze zależało, więc wrócił... to był mój błąd, bo potem przy każdej kłóótni pakował się i groził wyprowadzką, choć z 2 strony wiem, że próbowałam. Przez 2 lata słyszałam, że mnie nie kocha, nie chce być ze mną, nie podoba mu się we mnie nic, jestem tylko dobrą mamą, a on przez te lata nie ma sobie nic do zarzucenia. W końcu się wyprowadził na dobre, ale w międzyczasie opowiadał, że on się wcale nie chciał rozwodzić, a robił to po to, żebym zauważyła swoje błędy (mało nie padłam z wrażenia) i jeśli zmienię w sobie wszystko (a on nic, bo jest idealny) to "rozważy możliwość powrotu"...
            • mayenna Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 10:18
              Pięknesmile
              A tytuł hrabiowski posiadał?smile
              Łaskawcasmile
              • malgolkab Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 10:28
                mayenna napisała:

                > Pięknesmile
                > A tytuł hrabiowski posiadał?smile
                > Łaskawcasmile
                a wiesz, że od tej pory mówię o nim per Hrabia??wink nie tylko ja z resztą
            • dominika8 Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 10:25
              zastanawiam się, dlaczego tak często, my kobiety dajemy się wpędzać w kompleksy i brać całą winę na siebie?
          • mayenna Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 10:14
            Kazdy inaczej przezywa.
            Zastanawianie się i roztrząsanie do niczego nie prowadzi. Niszczy tylko. Moim zdaniem lepiej prowadzić rozmowy o konkretach: kto załatwia sprawę pozwu, kto zajmie się sprzedażą domu, jakie alimenty, gdzie i jak mieszkacie....A przede wszystkim czy to nieodwołalna decyzja.
            • dominika8 Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 10:22
              tak, chciałam porozmawiac o konkretach, ale z nim się nie da. powiedział, że on złozy pozew, a tak w ogóle to mu się nie chce juz rozawiać. dziecinne uciekanie od problemu...tak jakby nie rozumiał, że czas leci, a wszystko trwa, choćby sprzedaz domu i kupno mieszkania ( jak cos zostanie po spłacie kredytu gigant), zmiana szkoły, by dziecku nie zmieniać w ciagu roku szkolnego itp....
              • anka_cyganka35 Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 10:25
                coś to wygląda tak jakby chłop depresje jakąś miał czy cos? a w okolicy jego jakiejś panny nie ma, która mu wynagradza "twoją beznadziejność"?
                • dominika8 Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 10:27
                  tego się nigdy nie wie...
                  • anka_cyganka35 Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 10:32
                    ale czego sie nie wiem tego czy ma depresję czy panne?
                    • dominika8 Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 11:03
                      depresję w jakiś sposób podejrzewam, ale on za wszystkie inne niepowodzenia ( praca np) wini ten związek. Nie chce mu się pracować, ma konflikty w pracy, jest poddenerwowany, nic nie robi koło domu, czesto pije, bo jest nieszczęsliwy w małżeństwie. może to i prawda....
              • niutka Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 22:37
                dominika8 napisała:

                ...
                > zmiana szkoły, by dziecku nie zmieniać w ciagu roku szkolnego itp....

                A czemu zakladasz zmiane szkoly dla dziecka? Ja wyprowadzilam sie z 2 synow od meza. I od razu (kiedy przyszla mysl, aby sie wyprowadzic - to osobna historia) szukalam mieszkania do wynajecia w poblizu ich szkol... Udalo sie.
          • maheda [OT] głupi serial 16.02.11, 10:42
            Odłącz kabelek od telewizora do anteny, czy tam do gniazdka antenowego, czy tam do modemu, i dobrze schowaj.
            Nie będzie mógł oglądać seriali, to będzie miał więcej czasu na rozmowę wink
            • dominika8 Re: [OT] głupi serial 16.02.11, 11:04
              przerabiałam juz to, wyłączyłam tv, to poszedł do innego pokoju z tekstem, żebym mu dała spokój....
              • mozambique Re: [OT] głupi serial 16.02.11, 11:17
                jelsi jemu włącza sie nieumotywowany agresor na widok ciebie, rozmowe z tobą, kontakt z toba, przebywanie z toba wjednym pomieszczeniu itp to obstawiam inna panią i nie końca okreslony romans-nieromans z którym sam nie wie co robic

                mezczyzni w okresie fascynacji inna dupeczka czesto reaguja wlasnie agresja na sam widok slubnej ,
                do tego te wyprowadzki, powroty, sam-nie-wiem -czego-chce itp

                rozejrzyj sie - moze powodem wszytkiego jest pana romans?
                • dominika8 Re: [OT] głupi serial 16.02.11, 11:44
                  ewentualny fakt istnienia INNEJ rozważałam i rozważam cały czas.
                  no ok, ma inna, to niech do niej spada.....
                  przynajmniej bym wiedziała na czym stoję.
                  • argentusa Re: [OT] głupi serial 16.02.11, 11:57
                    pies pogrzebany: a czeg TY chcesz?
                    Bo czytając Cię jakoś mi się nasunęło, że Ty nie chcesz podjąć decyzji co dalej z Wami, tylko czekasz na JEGO decyzję.
                    A moze by tak wziąć decyzję w swoje ręce i PODJĄĆ. Tzn. albo akceptujesz to co jest teraz, albo decydujesz isę na rozstanie. Jeśli rozstanie, to jak to organizacyjnie załatwiasz.
                    I ile mozna czekać na to az Pan się określi?
                    ufff,
                    Powodzenia smile
                    • dominika8 Re: [OT] głupi serial 16.02.11, 12:05
                      tak, masz rację, czekam na jego ruch organizacyjny. Przez większość naszego zycia to ja wszystko załatwiałam. Niech on teraz dorosnie, niech on załatwia formalności , niech stanie z tym wszystkim twarz w twarz. To on przestał kochac, to niech on doprowadzi to do końca.Chociaz, znając siebie, pewno długo nie wytrzymam zawieszenia i za jakiś czas jak on nie zrobi, zobię to ja. Ale teraz nie mam siły ani fizycznej ani tym bardziej psychicznej...
                      • sinsi Re: [OT] głupi serial 16.02.11, 12:27
                        To nie czekaj, tylko mu powiedz o tym. Np ; rozwodzimy się, ok, to oczekuję od ciebie ze zlożysz wniosek/wyprowadzisz się/zamieszkasz w oddzielnym pokoju/moja propozycja podzialu majątku jest taka i taka umowię notariusza/ itd.

                        i sama zacznij żyć "oddzielnie".
                        choćby na poziomie oddzielnej półki w lodówce, albo nieprania jego rzeczy.


                        > Niech on teraz dorosnie, niech on załatwia forma
                        > lności , niech stanie z tym wszystkim twarz w twarz. To on przestał kochac, to
                        > niech on doprowadzi to do końca.

                        o czym Ty mówisz kobieto...... on palcem nie ruszy jeśli nie będzie mu to potrzebne (np nowa panna zażąda jego rozwodu). Bo tak już jest. Jeśli byl niedojrzały to jest nadal. ten sam. nie dorasta nagle na okoliczność rozstania, bo Ty tak sobie byś życzyla..
                        Zależy Ci, żeby mieć porządek? To powiedz mężowi konkretnie "tak dalej być nie może", krótko i jasno czego od niego oczekujesz, uzgodnijcie kto się z domu wyprowadza, jak dzielicie opiekę nad dzieckiem i finansowanie go. Jemu żadne ruchy widać nie są na rękę bo mieszka w domu, robi co chce, i jedynie odgania się od Ciebie jak od uprzykrzonej muchy byś mu głowy nie suszyła "naprawianiem" bez konkretów. TY musisz być konkretna i wiedzieć czego chcesz. Jeśli chcesz by zostal- to ustal na jakich, satysfakcjonujących cię zasadach, jesli chcesz rozstania- to ustal jak to ma wyglądać (najważniejsza kwestia zamieszkania i podzialu finansow/obowiązkow) , bo sam pozew można złożyć za jakiś czas.
                        1.Podejmij decyzję
                        2.działaj
                        ......a mąż niech sobie "dojrzewa" w trybie jaki tam mu sie podoba... to dla Twojej decyzji i dzialania mniej istotne.
                        • sinsi Re: [OT] głupi serial 16.02.11, 12:30
                          aha, i ze względów praktycznych; mniej myśl o tym "niech to on ponosi konsekwencje" a więcej o tym "co dla mnie będzie zyskiem i zabezpieczeniem moich interesów".
                          • dominika8 Re: [OT] głupi serial 16.02.11, 12:35
                            to teżsmile
                            • argentusa Re: [OT] głupi serial 16.02.11, 19:45
                              Dominiko, ale skoro przez większość życia razem Ty podejmowałaś decyzje, to dlaczego uważasz, że TERAZ będzie inaczej? Tego nie rozumiem. PRzecież do tej pory Pan nie był "decyzyjny". Cóż takiego miałoby się stać żeby teraz nagle go odmieniło?
              • sylwiasuc Re: [OT] głupi serial 16.02.11, 11:23
                Nawet nie wiesz jak Cię rozumiem. Jestem w b. podobnej sytuacji i również nie wiem co będzie dalej, ciągłe zawieszenie choć ja chciałabym wiedzieć na czym stoję. Rozmawiamy ale wg. mojego m. wciąż o tym samym i to nic nie wnosi w nasze relacje natomiast on przez to nie może spać. Mamy problemy finansowe i podejrzewam, że to jest gł. źródło problemu ale też wciąż słyszę, że on niema siły walczyć ani żyć. Mogę napisać do Ciebie na prive? Pozdrawiam Cię serdecznie i wiem, że dasz sobie radę niezależnie od tego co będzie.
                • dominika8 Re: [OT] głupi serial 16.02.11, 11:42
                  pewno, piszsmile
    • tully.makker Sprawdzona metoda na etgo typu problemy 16.02.11, 15:14

      Michelle Weiner Davis's divorce busting 180 degree list:

      Divorcebusting. com <Divorcebusti ng.com>

      1. Do not pursue, reason, chase, beg, plead or implore.
      2. No frequent phone calls.
      3. Do not point out good points in marriage.
      4. Do not follow spouse around the house.
      5. Do not encourage talk about the future.
      6. Do not ask for help from family members.
      7. Do not ask for reassurances.
      8. Do not buy gifts.
      9. Do not schedule dates together.
      10. Do not spy on spouse. It will drive you mad. GET a professional to
      do it if you feel it is needed to clear your mind.
      11. Do not say "I Love You".
      12. Act as if you are moving on with your life.
      13. Be cheerful, strong, outgoing and attractive.
      14. Don't sit around waiting on your spouse - get busy, do things, go
      to church, go out with friends, etc.
      15. When home with your spouse, (if you usually start the
      conversation) be scarce or short on words.
      16. If you are in the habit of asking your spouse spouse's
      whereabouts, ASK NOTHING.
      17. You need to make your partner think that you have had an awakening
      and, as far as you are concerned, you are going to move on with your
      life, with or without your spouse.
      18. Do not be nasty, angry or even cold - just pull back and wait to
      see if your spouse notices and, more important, realize what they will
      be missing
      19. No matter what you are feeling TODAY, only show your spouse
      happiness and contentment. Show spouse someone they would want to be
      around.
      20. All questions about marriage should be put on hold, until your
      spouse wants to talk about it (which may be a while).
      21. Never lose your cool.
      22. Don't be overly enthusiastic.
      23. Do not argue about how they feel (it only makes their feelings
      stronger).
      24. Be patient
      25. Listen carefully to what your spouse is really saying to you.
      26. Learn to back off, shut up and walk away when you want to speak out.
      27. Take care of yourself (exercise, sleep, laugh & focus on all the
      other parts of your life that are not in turmoil).
      28. Be strong and confident and learn to speak softly.
      29. Know that if you can do 180, your smallest CONSISTENT actions will
      be noticed much more than any words you can say or write.
      30. Do not be openly desperate or needy even when you are hurting more
      than ever and are desperate and needy.
      31. Do not focus on yourself when communicating with your spouse.
      32. Do not believe any of what you hear from them and less than 50% of
      what you see. Your spouse will speak in absolute negatives because
      they are hurting and scared.
      33. Do not give up no matter how dark it is or how bad you feel.
      34. Do not backslide from your hard-earned changes.
      • argentusa Re: Sprawdzona metoda na etgo typu problemy 16.02.11, 19:47
        Rewelacja Tully smile uchachałam się.
        • tully.makker Re: Sprawdzona metoda na etgo typu problemy 16.02.11, 20:27
          Nie wiem, co w tym widzisz zabawnego.
          • argentusa Re: Sprawdzona metoda na etgo typu problemy 17.02.11, 08:34
            Ano to zabawnego, że te rady dobre może i sa, ale moim zdaniem nie ma możliwości by je wszystkie zastosowac w tak emocjonującej sytuacji jak kryzys.
            Wszystkie "przewodniki" w typie amerykanskich -powiem i jak dobrze zyć - są zbyt teoretyczne jak na typowo polską emocjonalność.
            Dlatego własnie "uchachałam" się kolejny raz.
      • mayenna Re: Sprawdzona metoda na etgo typu problemy 16.02.11, 20:33
        Może ktoś przetłumaczy?
        Nie władam angielskimsmile
        • zmeczona100 Re: Sprawdzona metoda na etgo typu problemy 16.02.11, 21:38
          translate.google.pl/?hl=pl&tab=wT#
          wink
        • czlowiek-na-torze Re: Sprawdzona metoda na etgo typu problemy 17.02.11, 00:42
          Tłumaczenie takie moje po północy. Lista wygląda rozsądnie choć ma parę banalnych sloganów. Ja osobiście złamałem tak na oko 3/4 przykazań w niej zawartych sad, możliwe, że właśnie dlatego nie udaje mi się naprawić mojego małżeństwa.

          1. Nie naciskaj, nie przekonuj, nie proś, nie błagaj.
          2. Nie telefonuj za często.
          3. Nie wskazuj dobrych stron małżeństwa.
          4. Nie łaź za małżonkiem po domu.
          5. Żanych krzepiących rozmów o przyszłości.
          6. Nie proś o pomoc nikogo z rodziny.
          7. Nie oczekuj żadnych zapewnień.
          8. Nie kupuj prezentów.
          9. Nie umawiaj się na randki z małżonkiem
          10. Nie szpieguj małżonka, bo tylko popadniesz w paranoję. Zatrudnij detektywa jeśli uważasz, że to cię uspokoi.
          11. Nie mów "Kocham cię".
          12. Żyj tak jakby się nic szczególnego nie działo.
          13. Bądź radosna, silna, otwarta i atrakcyjna.
          14. Nie przesiaduj czekając na małżonka. Zajmij się czymś, rób coś, idź do kościoła, spotkaj się z przyjaciółmi itd.
          15. Będąc w domu z małżonkiem bądź powściągliwa i lakoniczna.
          16. Jeśli masz w zwyczaju pytać małżonka gdzie przebywa, zaniechaj tego.
          17. Musisz przekonać partnera że odżyłaś, zamierzasz żyć dalej z małżonkiem lub bez niego.
          18. Nie bądź wstrętna, zła ani nawet oziębła. Wycofaj się ze wspólnego życia i poczekaj czy partner to dostrzeże i co ważniejsze, uświadomi sobie co traci.
          19. Niezależnie od tego jak się czujesz w tej chwili, małżonkowi masz się pokazywać szczęśliwa i zadowolona.
          20. Wszystkie rozmowy na temat małżeństwa powinny być zawieszone do czasu aż małżonek sam je zainicjuje (co może zająć trochę czasu).
          21. Nie trać opanowania.
          22. Unikaj przesadnego entuzjazmu.
          23. Nie kłóć się o to jak się małżonek czuje. To tylko pogorszy jego samopoczucie. [diabli wiedzą czemu tam jest "they", może chodzi o dzieci, może ta lista ma jakiś kontekst?]
          24. Badź cierpliwa.
          25. Słuchaj uważnie co twój małżonek do ciebie naprawdę mówi
          26. Jeśli chcesz pogadać z małżonkiem, to zamknij się i wyjdź - naucz się tego.
          27. Zadbaj o siebie (sport, sen, śmiech i skupienie na tych aspektach życia, które aktualnie nie szwankują).
          28. Bądź silna, pewna siebie i naucz się rozmawiać spokojnie.
          29. Wiedz, że twoje najmniejsze ale stałe działania są bardziej zauważalne niz jakiekolwiek słowa które mówisz lub piszesz.
          30. Nie ujawniaj swojej desperacji i potrzeby wsparcia, nawet jeśli cierpisz bardziej niż kiedykolwiek i jesteś zdesperowana i potrzebujesz wsparcia.
          31. Nie skupiaj się na sobie podczas rozmowy z małżonkiem.
          32. Nie wierz w nic co on mówią ani w połowę tego co widzisz. Małżonek mówi w samych negatywach bo cierpi i jest przestraszony. [ta sama uwaga co w pkt. 23].
          33. Nie poddawaj się niezależnie od tego jak czarno widzisz przyszłość i jak źle się czujesz.
          34. Nie zniwecz tego co już osiągnęłaś.
          • maheda [OT] they 17.02.11, 09:55
            Myślę, że to "they" odnosi się ogólnie do małżonków w trakcie rozwodu.
            Na zasadzie "Nie wrzeszcz na swojego małżonka, jeśli ma on zamiar się rozwieść. (Ludzie w jego sytuacji) mają z tym problem".
    • statata2006 Re: Jak stanąć na nogi? 16.02.11, 23:04
      Polecam bardzo pomocną książkę Jakuba Jabłońskiego: Rozwód Jak go przeżyć?:

      Rozwód jak go przeżyć?
      • loorien Re: Jak stanąć na nogi? 19.02.11, 00:06
        hmmm przykre, że ludzie potrafią tak się wobec siebie zachowywać, ja też straciłam już wszelką nadzieję na uratowanie mojego małżeństwa, mąż nie liczy się ze mną kompletnie, wie że cokolwiek powie i zrobi ja nadal pozwole mu z nami mieszkać, bo nie potrafię podjąć decyzji ze względu na 2 malutkich dzieci. Dołujące to strasznie, zwłaszcza to że mam dość dobrą pracę, mieszkanie, nianię, wspierających choć schorowanych rodziców - da wszystkich jestem silną niezależną kobietą i atrakcyjną.Niestety nie dla siebie samej,ani dla mojego męża. Przyznaję że mnie psychicznie wykończył, wyzywa mnie zresztą od psychopatek z byle powodu. Mamy problemy finansowe, tzn on ma brakuje nam na wszyskto i byc może że to sprawia że jest jaki jest, ale właściwie nigdy nie był specjalnie kochający tylko egoista i gbur więc nie mam zamiaru go usprawiedliwac. Mówi mi ze go męczę, że dzieci go męczą - choć je niby kocha, nie lubi naszego mieszkania, ogólnie małżenstwo to chora instytucja dla niego. Przy byle sprzeczce chce sie wyprowadzac....na boku chyba nie ma nikogo ale pewnosci nie mam. Dzięki z wszystkie posty - nie do mnie ale jakby do mnie kierowane. Przypadek mojego męża to też kompletny gówniarz emocjonalny, dośc ograniczony w myśleniu - jestem powodem wszystkich jego nieszczęść i przeze mnie ma pecha - nawet jak mu sie auto popsuje to przeze mniewink Załosne ale prawdziwe.... Ufff wygadałąm się, mam nadzieję że autorka postu mi wybaczy, że na jej wątku, a może faktycznie nawiążemy jakiś kontakt na priv? Ogólnie strasznie zniechęcona jestem i nie mam siły dosłownie na nic, bezsilność totalna.....
        • plujeczka Re: Jak stanąć na nogi? 19.02.11, 06:16
          Boze jak czytam takie wpisy to się zastanawiam czy sa normalni faceci? wszystkim obarcza ciebie? to idiota samochód się zpesuł to twoja wina?..............wybaczcie ale szlag mnie trafia .Sam niedorajda zyciowy i nieudacznik.Tylko powiedz mi kobieto dlaczxego skoro masz dobra parce, rodziców wspierajacych , nianię itp. nie robisz z tym porząduk tylko tkwisz w chorym układzie, ty energiczna, silna baba?--nie rozumiem? pozwalasz się obrażać, ykorzystywac i siedzisz z nim? a dalej do sądu załatwiać papiery i pozbyc się ciezau, tylko prosze nie pisz ,że robisz to dla dobra dzieci bo dobrem dzieci jest spokój, cisza i mama, która się uśmiecha a nieociera łzy po kolejnej awanturze w domu.Dzieci to baromerty aszych uczuc i nie łudź się ,ze tego nie wodzą.Nie rozumiem Ciebie?
          • loorien Re: Jak stanąć na nogi? 19.02.11, 12:58
            masz rację plujeczka....powinnam to dawno była zrobić, nie byłoby drugiego dziecka mniej krzywd...ale ja właśnie dla dzieci..., bo mój czterolatek bardzo związany jest z ojcem, a wiem że jak się rozstaniemy M rzuci wszytko i wyjedzie gdzie na koniec świata, a dzieci zostaną bez ojca. Mój M w ogóle nie powinien zakładac rodziny bo się w ogóle nie daje do życia w rodzinie ani w społeczeństwie. Oszukał mnie po prostu, albo nie zdawał sobie sprawy co oznacza założenie rodziny. A ja go za krótko znałam, żeby go przejrzeć. Do dziś nie mogę uwierzyć jak to się stało że jesteśmy małżeństwem i mamy aż dwoje dzieci....ale nienawiść moja do niego już rośnie i myślę że wkrótce zdecyduję się to zakończyć.M zresztą nie kryje że też nie chce ze mną być - sytuacja jak u autorki wątki, gada ale pozwu nie składa
        • dominika8 Re: Jak stanąć na nogi? 20.02.11, 07:03
          nie mam pretensji, nasze historie bardzo podobne. On też za wszystko obwinia nasze małżeństwo-konflikty w pracy, agresję w stosunku do dziecka itp, bo jest nieszczęśliwy....bo jest nieszczęśliwy ze mną, bo się wypaliło. To przykre, że mysli, że rozwodząc się, wszystkie inne problemy znikną i zacznie się pasmo szczęścia i radośći....
          zaczęłam chodzić do psychologa, mówiłam jej, że może on ma depresję, dlatego tak widzi wszystko. On mówi, że go tłumaczę. Generalnie uświadamia mi, że ja kocham TAMTEGO męża, nie tego. Ten nie jest ani dobrym mężem, ani przyjacielem, ani nawet człowiekiem. Dleczego więc, obie ( a pewno i wiele z nas), gdy ktoś wprost nam mówi takie rzeczy-nie kocham Cię już, jestem z Tobą z tchórzostwa itp tkwimy? Dlaczego po takich słowach człowiek nie umie wstać i wyjść, uważając, że strata każdego dnia, a zycie mamy jedno? Dowiedziałam się też, że on powiela zachowanie swojego ojca w stosunku do matki, że im on jest gorszy, to ja lepsza, więc to slepa uliczka.

          Mimo planów nie wyjechałam na ferie, zostałam sama. Muszę w ciszy i spokoju przepracować sobie wszystko w glowie, nikt za mnie tego nie zrobi....
        • altz Re: Jak stanąć na nogi? 20.02.11, 08:32
          > Przypadek mojego męża to też kompletn
          > y gówniarz emocjonalny, dość ograniczony w myśleniu
          Myślę, że nie warto wyzywać partnera w taki sposób, bo to obraca się przeciw autorowi słów, a nie jest to prawda, myśleć pewno umie, chociaż emocje nie pozwalają poprawnie działać. Nie warto obrażać, bo się samemu na tym traci, a potem trudno się porozumieć w czymkolwiek.
          Lepiej mówić, że to prostak, cham, stosuje groźby, szantaż, człowiek nieodpowiedzialny itd., to wszystko z uzasadnieniem. Warto mówić partnerowi, że coś nas zdenerwowało i dlaczego, ale nie warto już mówić, że nie zapomnimy tego nigdy, bo to jest nasz problem (do leczenia).
          Jeśli już ustalę, że partnerka to egoistka, to się tym nie denerwuję, bo niby czemu miałbym? Wiem po prostu, że taka jest i z egoistką nie chcę być i już.
    • aiszaazia Re: Jak stanąć na nogi? 25.02.11, 12:46
      u mnie jest podobnie tylko ja nie muszę się rozwodzić
      i myśleć o finansach
      nie rozumiem jak on mógł przestać mnie kochać i dlaczego ja nie przestałam w nim się wypaliło a we mnie wciąż jest
      moje cierpienie to nic jak patrze jak cierpią dzieci to cierpię podwójnie
      wolałabym go już nigdy nie oglądać, ale jak ma się dzieci to tak się nie da
      trzymaj się na pewno damy radę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka