Dodaj do ulubionych

moje refleksje - co wy na ten temat uważacie

09.03.11, 11:19
Zagłębiłam się w stare wątki na forum i mam kilka refleksji nie wiem jak wy.
Dotyczą one alimentów.

Przykłady:
Pełna rodzina - rodzice i dziecko. Rodzice pracują zarabiają oboje przykładowo 6000 zł miesięcznie. Wspólnie utrzymują dziecko. czyli na każdego członka rodziny przypada 2000 zł. pojawia się kolejne dziecko. Rodzice pracują jak dotąd. Ale to co zarabiają wydają nie na troje a czworo. czyli teraz na każdego jest 1500 zł. Nikt nie protestuje. Tak funkcjonuje wiele rodzin. I nikt nie robi afery, że ojciec ma pójść do lepszej czy drugiej pracy, żeby nie zabierać dziecku pierwszemu tego co do tej pory miało. Cały budżet jest po prostu przeliczany inaczej.
czyli wychodzi na to, ze matka i ojciec wydają na każde z dzieci po 750 zł miesięcznie.

Nagle jest rozwód. Ojciec płaci alimenty po 750 zł na dziecko. czyli tyle ile wcześniej wydawał na dziecko. jemu samemu zostaje 1500 zł czyli tyle ile miał do tej pory.
Ojcu rodzi się kolejne dziecko. Musi je też utrzymać. Przelicza swój budżet. Tak jak zrobił to kiedy urodziło mu sie drugie dziecko.
Dysponuje 3000 zł. Musi z tego utrzymać siebie i troje dzieci. dzieci mają matki, które również je utrzymują. Wszystkie dzieci ojca powinny mieć taki e same warunki życia jakby mieszkały wspólnie z ojcem. Ojciec musi sam utrzymac siebie czyli 1, trójkę dzieci po połowie czyli 1,5. 3000 zł / 2,5 = 1200,00zł. Tyle ojciec ma na siebie. Reszta 1800 zł dla dzieci. każde dziecko dostaje po 600 zł alimentów. Po równo.

I teraz pytanie - dlaczego w pełnej rodzinie jest to normalne, ze z chwila pojawienia się kolejnego/kolejnych dzieci - rodzice utrzymują wszystkie z tego co mają.
natomiast w przypadku płacenia alimentów i pojawienia się kolejnego dziecka - jest od razu krzyk, ze ojciec ma iść do lepiej płatnej pracy, bo nie wolno obniżać poziomu zycia dziecka na które płaci alimenty, czyli nie wolno obniżyć alimentów.
Pojawiają się tez głosy, ze jak go nie stać na kolejne dziecko, to powinien go nie mieć.
Jak dla mnie bzdura totalna. Przy jednym dziecko kupuję buty za 100 zł, jeśli mam dwójkę to szukam tańszych. W pełnej rodzinie to logiczne. Dlaczego przy alimentach to już jest mniej logiczne???





Obserwuj wątek
    • argentusa Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 11:23
      I teraz pytanie - dlaczego w pełnej rodzinie jest to normalne, ze z chwila poja
      > wienia się kolejnego/kolejnych dzieci - rodzice utrzymują wszystkie z tego co m
      > ają.
      > natomiast w przypadku płacenia alimentów i pojawienia się kolejnego dziecka - j
      > est od razu krzyk, ze ojciec ma iść do lepiej płatnej pracy, bo nie wolno obniż
      > ać poziomu zycia dziecka na które płaci alimenty, czyli nie wolno obniżyć alime
      > ntów.

      A nie znasz przypadków, że z chwilą pojawienia isę 3. dziecka rodzic zmienia prace na lepiej płątną? ja znam.
      A poza tym w pełnej rodzinie dziecko ma oboje rodziców. W niepełnej na codzień zwykle tylko jedno. I tak jak za np śmierć w katastrofie casy rodzina dostaje rekompensatę za krzywdy moralne. Tak to traktuj bo zwariujesz. Sama się nakręcasz, niestety.
      Ar.
      • noname2002 Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 11:34
        W pełnej rodzinie matka(rodzic z którym dziecko mieszka) współdecyduje czy się pojawi kolejne dziecko, czy rodzinę na to stać. A dlaczego po rozwodzie matka(rodzic) ma brać na siebie konsekwencje cudzych decyzji? Czy jak matka ma kolejne dziecko z nowym partnerem to idzie po podwyżkę alimentów na pierwsze, no bo przecież teraz ma mniej pieniędzy, bo ma więcej dzieci?
        • garden_party Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 11:44
          Dokładnie!
        • z_mazur No właśnie ciekawie postawiona kwestia 09.03.11, 12:37
          Jeśli to matce urodzi się drugie dziecko. Bez konsultacji z ojcem pierwszego oczywiście.

          I pierwsze dziecko ma płacone alimenty w dość wysokiej kwocie, w takiej wysokości, której ojciec drugiego dziecka nie jest w stanie sfinansować. Ciekawe, czy matka w takiej sytuacji będzie finansowała utrzymanie dwójki swoich dzieci w różnej wysokości? Czy jednak te nakłady mniej więcej się wyrównają?

          I jak już słusznie Tri zauważył, to nie matka ponosi konsekwencje, tylko dziecko. Co jest naturalne skoro posiada teraz rodzeństwo.
          • nangaparbat3 Re: No właśnie ciekawie postawiona kwestia 12.03.11, 01:35
            Ale ta rodzina (matka - dziecko - drugie dziecko) jest rodziną w znaczeniu nie tylko więzów krwi, ale i wspólnoty codziennego życia. A tamta (umownie ojciec, ale chodzi o tego, kto odszedł i płaci alimenty) z tej wspólnoty się wymiksowała. Buduje inną, obcą rodzinę.
            • z_mazur Re: No właśnie ciekawie postawiona kwestia 15.03.11, 09:38
              Wspólnota w rodzinie może być budowana w różny sposób, niekoniecznie wynikający z zamieszkiwania ze sobą na codzień.

              Jak dziecko zaczyna mieszkać w akademiku, to się "wymiksowuje" z rodziny? Albo jak któreż z rodziców wyjeżdża na kontrakt, albo wypływa w rejs?

              Mówimy o w miarę normalnej sytuacji, gdzie alimenty są finansowaniem potrzeb dziecka, a poza nimi rodzic alimentujący bierze normalny w miarę możliwości udział w życiu dziecka.

              Życie nie jest takie proste, człowiek często jest członkiem różnych nie mających ze sobą wiele wspólnego wspólnot. Rodzina, powinowaci, przyjaciele, klasa w szkole, zespół w miejscu pracy. Czasem w przypadku dzieci, to jest rodzina matki i rodzina ojca łącznie z przyrodnim rodzeństwem. Z jednymi wspólnotami spędza się więcej czasu z innymi mniej. Dziecko spędzając czas, z którymś z rodziców i przyrodnim rodzeństwem tak samo buduje wspólnotę. Jeśli ojciec bierze do siebie dziecko i pozwala i zachęca do budowania tej wspólnoty, to o jakim "wymiksowaniu" mówimy? To że ojciec buduje swoją rodzinę, a matka swoją nie przeszkadza dziecku być członkiem każdej z nich.

              To trochę jak np. ze szwagrostwem. Biorąc ślub zyskuje się powinowatych. Mój brat i brat mojej żony to dla siebie obcy ludzie, ale po ślubie dla mnie i jeden i drugi jest rodziną i wspólnotę mogę budować z jednym i drugim, ale oni między sobą nie muszą. Dziecko po rozwodzie jest w trochę podobnej sytuacji.
        • nightwish_1 Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 12.03.11, 01:17
          noname2002 napisała:

          > W pełnej rodzinie matka(rodzic z którym dziecko mieszka) współdecyduje czy się
          > pojawi kolejne dziecko, czy rodzinę na to stać. A dlaczego po rozwodzie matka(
          > rodzic) ma brać na siebie konsekwencje cudzych decyzji? Czy jak matka ma kolejn
          > e dziecko z nowym partnerem to idzie po podwyżkę alimentów na pierwsze, no bo p
          > rzecież teraz ma mniej pieniędzy, bo ma więcej dzieci?

          Oj bywa uncertain Eks mojego M bezrobotna z nowym rownie bezrobotnym nextem radośnie powołała na świat bobasa, bo się kochają ogromnie. 3 lata poźniej powołała na świat kolejnego bobasa, którego next już nie uznał twierdząc, że nie jego, tym razem ona pracowała za najniższą krajową, next jest na jej utrzymaniu i nagle okazało się, że koszty utrzymania synów M wzrosły bardzo i wynoszą wg wyliczeń przedstawionych w sądzie 4/5 dochodu całej 6 osobowej rodziny big_grin Reszta, czyli eksia, jej konkubent, ich dziecko i dziecko eksi żyją za tę 1/5
      • skorpioniczkaa Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 11:52
        argentusa napisała:


        > A nie znasz przypadków, że z chwilą pojawienia isę 3. dziecka rodzic zmienia pr
        > ace na lepiej płątną? ja znam.
        > A poza tym w pełnej rodzinie dziecko ma oboje rodziców. W niepełnej na codzień
        > zwykle tylko jedno. I tak jak za np śmierć w katastrofie casy rodzina dostaje r
        > ekompensatę za krzywdy moralne. Tak to traktuj bo zwariujesz. Sama się nakręcas
        > z, niestety.
        > Ar.

        no bez przesady 3 dzieci to jeszcze nie tak wiele. I ja np. nie zauważyłam, żeby z chwilą pojawienia sie trzeciego dziecka rodzice z zapałem szukali lepiej płatnej pracy.
        W pełnej rodzinie tez dziecko nie ma obojga rodziców non stop. z moich obserwacji wynika, że w pełnej rodzinie ojcowie rzadko zajmują się dziećmi, na placach zabaw widuje tatusiów z dziećmi - z którymi maja ustalone terminy kontaktów. W wielu przypadkach dzieci po roztsaniu zyskują wiele, jesli chodzi o więź z rodzicami. Bo ojciec, który tylko pracował, nagle bawi się z dzieckiem, interesuje sie nim, spędza z nim czas.

        Nie mówię tutaj o skrajnych przypadkach, kiedy ojciec po prostu się ulatnia. Ale o sytuacjach kiedy małżonkowie rozstają się ze sobą a nie z dziećmi.

        ja też bym chciała dostać odszkodowanie za straty moralne - bo mi mama zmarła w młodym wieku. To taka mała katastrofa, ale jest ich codziennie wiele.

        Ja sie nie nakręcam - tylko widzę, ze w wielu osobach, które są po rozwodach jest strasznie dużo jadu. A jak ojcu niedajboże urodzi się kolejne dziecko - to już w ogóle tragedia wielka. Bo jak można alimenty obnizyć z tego powodu.
        W pełnej rodzinie to jest całkiem naturalne, że kolejne dziecko - "powoduje" niejako pogorszenie sytuacji materialnej dzieci już istniejących. Nie oznacza to bynajmniej, ze dzieci te będą gołe, bose i głodne.
        • garden_party Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 12:26
          skorpioniczkaa napisała:
          > no bez przesady 3 dzieci to jeszcze nie tak wiele. I ja np. nie zauważyłam, żeb
          > y z chwilą pojawienia sie trzeciego dziecka rodzice z zapałem szukali lepiej pł
          > atnej pracy.

          Duża części z nich na trzecie decyduje się dopiero kiedy ma już lepszą pracę.

          Oczywiście można sobie strzelić i 10 na bezrobociu smile
        • nangaparbat3 Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 12.03.11, 01:39
          > W pełnej rodzinie to jest całkiem naturalne, że kolejne dziecko - "powoduje" ni
          > ejako pogorszenie sytuacji materialnej dzieci już istniejących. Nie oznacza to
          > bynajmniej, ze dzieci te będą gołe, bose i głodne.


          Ale to bynajmniej nie jest pełna rodzina - a ta kolejna jest kolejną rodziną. Jak napisała Argentusa - członkowie tamtej rodziny nie mają nic do powiedzenia w sprawie zakładania nowej - więc i ta nowa nie powinna wpływać na ich zycie.

    • mayenna Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 11:31
      Potrzeb człowieka nie da sie przeliczyć w ten sposób.
      Nawet w rodzinie nie wydaje się na każde dziecko takiej samej kwoty miesięcznie bo nie o to chodzi. Dziecko ma mieć wszystko to co jest mu potrzebne do życia i rozwoju na takim poziomie jak mogą mu zapewnić rodzice.
      Potrzeby zdrowego noworodka będą inne niż niepełnosprawnego nastolatka lub dziecka w wieku szkolnym z np. alergia, wadami postawy.
      Dlatego sad podejmuje decyzje czy alimenty zaspokajają te potrzeby i jak je podzielić pomiędzy rodziców.
    • garden_party Przecież to banalnie proste! 09.03.11, 11:42
      skorpioniczkaa napisała:
      > I teraz pytanie - dlaczego w pełnej rodzinie jest to normalne, ze z chwila poja
      > wienia się kolejnego/kolejnych dzieci - rodzice utrzymują wszystkie z tego co m
      > ają.

      Czyż to nie oczywiste? W rodzinie dwoje ludzi podejmuje wspólną decyzję odnośnie kolejnego dziecka i oboje ponoszą konsekwencje. Z chwilą rozwodu każde podejmuje decyzje za siebie i ponosi konsekwencje za siebie.

      Dla czego eks-żona ma ponosić konsekwencję wyboru eks-męża, który nie jest już jej rodziną a wybór ten nie został podjęty z nią wspólnie? Dlaczego eks-żona ma kupować swoim dzieciom tańsze buty, żeby starczyło dla obcego jej osobie dziecka?
      • tricolour Nie masz racji... 09.03.11, 12:08
        ... narodziny dziecka zmieniają status finansowy ojca więc może on wnosić o zmiane wysokości alimentów na wszystkie swoje dzieci.

        "Dla czego eks-żona ma ponosić konsekwencję wyboru eks-męża..." to nie żona ponosi konsekwencję tylko dziecko ponosi konsewencję z faktu posiadania rodzeństwa. Była żona nie ponosi żadnych konsekwencji z tytułu narodzin dziecka u obcego faceta.
        • garden_party Re: Nie masz racji... 09.03.11, 12:24
          tricolour napisał:
          > ... narodziny dziecka zmieniają status finansowy ojca więc może on wnosić o zmi
          > ane wysokości alimentów na wszystkie swoje dzieci.

          Jak również może rzucić pracę i leżąc do góry brzuchem wnosić o zmianę wysokości alimentów. Sądy cierpliwe - wszystkie wnioski przyjmą. Większość odrzucą na szczęście.
          • tricolour Jeśli rzuci czy straci pracę... 09.03.11, 14:41
            ... to nie może skutecznie wnosić o zmianę wysokości alimentów, bo zasądzane sa one od możliwości, a nie od osiąganych dochodów. Gdyby rękę stracił, to i owszem, bo wtedy możlwości maleją.

            Matka takżę nie może żądać zwiekszenia alimentów i oczekiwać wykonywania dodatkowej pracy do zaspokojenia żądań, bo za możliwości zarobkowe uznaje się dochód z jednego etatu, no chyba, że ktoś dobrowolnie wydłuża sobie czas pracy.
      • skorpioniczkaa Re: Przecież to banalnie proste! 09.03.11, 12:09
        garden_party napisała:

        > skorpioniczkaa napisała:
        > > I teraz pytanie - dlaczego w pełnej rodzinie jest to normalne, ze z chwil
        > a poja
        > > wienia się kolejnego/kolejnych dzieci - rodzice utrzymują wszystkie z teg
        > o co m
        > > ają.
        >
        > Czyż to nie oczywiste? W rodzinie dwoje ludzi podejmuje wspólną decyzję
        > odnośnie kolejnego dziecka i oboje ponoszą konsekwencje. Z chwilą rozwodu każde
        > podejmuje decyzje za siebie i ponosi konsekwencje za siebie.
        >
        > Dla czego eks-żona ma ponosić konsekwencję wyboru eks-męża, który nie jest już
        > jej rodziną a wybór ten nie został podjęty z nią wspólnie? Dlaczego eks-żona ma
        > kupować swoim dzieciom tańsze buty, żeby starczyło dla obcego jej osobie dziec
        > ka?

        Ex zona może kupowac nadal dziecku buty za 100 zł jeśli ją na to stać.
        Sęk w tym, ze ojciec ma kolejne dziecko i musi mysleć o dwójce.
        • garden_party Re: Przecież to banalnie proste! 09.03.11, 12:23
          skorpioniczkaa napisała:
          > Ex zona może kupowac nadal dziecku buty za 100 zł jeśli ją na to stać.
          > Sęk w tym, ze ojciec ma kolejne dziecko i musi mysleć o dwójce.

          Myśleć powinien zanim zrobi kolejne.
          • z_mazur Re: Przecież to banalnie proste! 09.03.11, 12:28
            A czy myślenie o dziecku sprowadza się tylko do jego finansowania?

            Psychologowie zgadzają się, że posiadanie rodzeństwa jest dla dziecka dobre. Więc robiąc kolejne wcale nie musi nie myśleć o pierwszym dziecku, a wręcz przeciwnie.
            • garden_party Re: Przecież to banalnie proste! 09.03.11, 12:36
              z_mazur napisał:
              > A czy myślenie o dziecku sprowadza się tylko do jego finansowania?

              Oczywiście, że NIE. Jeżeli jednak nie zauważyłeś - o finansach pisze autorka wątku. A generalną zasadą w życiu jest nie pchać się w coś, na co Cię nie stać.
              • z_mazur Re: Przecież to banalnie proste! 09.03.11, 12:39
                A co to znaczy stać?

                Nie mówimy tutaj o przestaniu finansowania pierwszego dziecka, tylko o obniżeniu nakładów na nie, co jest zupełnie naturalne w większości rodzin, w których pojawiają się kolejne dzieci.
                • garden_party Re: Przecież to banalnie proste! 09.03.11, 12:42
                  z_mazur napisał:
                  > Nie mówimy tutaj o przestaniu finansowania pierwszego dziecka, tylko o obniżeni
                  > u nakładów na nie, co jest zupełnie naturalne w większości rodzin, w których po
                  > jawiają się kolejne dzieci.

                  Tylko, że w tej rodzinie nie pojawiło się dziecko. Dziecko pojawiło się w kolejnej rodzinie.
                  • skorpioniczkaa Re: Przecież to banalnie proste! 09.03.11, 12:52
                    garden_party napisała:


                    > Tylko, że w tej rodzinie nie pojawiło się dziecko. Dziecko pojawiło się
                    > w kolejnej rodzinie.

                    Dzieci z obu rodzin maja tego samego ojca, który chce łożyć na każde z nich po tyle samo.
                    Za to matki dzieci maja różne. I każda z nich może łożyć na swoje dzieci ile chce.
                    • fikcyjne-konto Re: Przecież to banalnie proste! 09.03.11, 13:03
                      Matka łoży na dziecko nie "ile chce" tylko powinna w odpowiednim procencie kosztów utrzymania dziecka. I tak, gdy np ojciec z dzieckiem nie mieszka i się nim mało zajmuje to alimenty może - powinien płacić w większej części kosztów utrzymania dziecka wymagającego opieki, a jeśli równocześnie z dzieckiem mieszka to rekompensuje część kosztów swoją rolą opiekuna i własnymi staraniami.
                      Sprowadzanie roli ojca przez ciebie wyłącznie do bankomatu jest szkodliwe. Ojciec ma dać po 600zł na łebka którego spłodził i tyle? Kasy po równo bo tylko to się liczy? Pomyśl trochę.

                      A jeśli ojciec "chce" płacić wyłącznie po równo na dzieci, to jak rozumiem razem z alimentami przelewanymi na dzieci z ex przelewa taką sama kwotę na konto obecnej kobiety i nic więcej już dziecku z którym jest na co dzień nie kupuje. Zeby przypadkiem nie było nierówno.




                  • z_mazur Re: Przecież to banalnie proste! 09.03.11, 12:56
                    Tamtej rodziny już nie ma. Decyzja podejmowana przez rodzinę dotyczy członków tej rodziny, czyli ojca, pierwszego dziecka i jego nowego pojawiającego się właśnie przyrodniego rodzeństwa i matki tego dziecka.

                    Podobnie jak gdy matka będzie podejmowałą decyzję o kolejnych dzieciach, to będą decyzje odnośnie jej rodziny. Przecież wtedy nie będzie występowała do ojca o zmianę alimentów, bo on nie jest już członkiem tej rodziny. Powstają dwie rodziny, które mają zbiór wspólny w postaci dzieci z pierwszego małżeństwa.
                    • garden_party Re: Przecież to banalnie proste! 09.03.11, 13:08
                      z_mazur napisał:
                      > Podobnie jak gdy matka będzie podejmowałą decyzję o kolejnych dzieciach, to będ
                      > ą decyzje odnośnie jej rodziny. Przecież wtedy nie będzie występowała do ojca o
                      > zmianę alimentów, bo on nie jest już członkiem tej rodziny. Powstają dwie rodz
                      > iny, które mają zbiór wspólny w postaci dzieci z pierwszego małżeństwa.

                      Czy jak matka będzie miała kolejne dziecko to ma prawo domagać się od ojca pierwszego podwyższenia alimentów? Czy zmniejszenie jej udziału w kosztach utrzymania pierwszego dziecka uważasz za ok?
        • nangaparbat3 Re: Przecież to banalnie proste! 12.03.11, 01:41
          Myśleć to trzeba zanim się zacznie płodzić, zwłaszcza jak się już ma dziecko.
    • fikcyjne-konto Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 11:43
      W pełnej rodzinie rodzice razem decydują i kalkulują czy ich stać na kolejne dziecko.
      W rodzinie rekonstruowanej do dyspozycji zostaje ci kwota wypłaty faceta minus alimenty płacone na dzieci które już ma z innymi kobietami. I radzę ci się przyzwyczaić, ze mając faceta z dziecmi z innych związków do dyspozycji masz jego kasę minus alimenty. A przestać wyciągać łapę po alimenty jego dzieci lub zaglądać jego ex do garnka czy aby jej się lepiej od ciebie nie powodzi i może by coś z alimentów płaconych przez mena urwać.
      Nikt ci nie każe mieć z nim kolejnych dzieci. A już na pewno nie jego była żona.
      • skorpioniczkaa Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 12:07
        o matko jak wy jesteście zawistni.
        Chyba na tym forum , są same osoby porzucone i zdradzone, które widzą tylko dziecko i czubek własnego nosa.

        Nie rozumiecie jednego. dzieci mają żyć na takim poziomie jak jego rodzice. Dysproporcja może być ogromna między zarobkami ojca i matki. I z tym trzeba się liczyć.

        To, ze na jedno dziecko ojciec płaci alimenty, a na drugie nie, bo po prostu żyje z jego matką w związku - nie oznacza, że to drugie dziecko ma być gorsze.
        Ojcu się zmieniła sytuacja życiowa. Nie ma jednego dziecko, a dwoje. Oba kocha. Więc dlaczego na jedno ma wydawać więcej a na drugie mniej???

        dziwne, ze dziecko , które ma alimenty - musi chodzić w ubraniach markowych, chodzić na gromadę lekcji dodatkowych, chodzić tylko do prywatnych lekarzy itp.

        • tricolour Masz rację... 09.03.11, 12:10
          ... w swoich wywodach. Na tym forum czasem kobiety zmieniają zdanie gdy wiążą się z facetami płacącymi alimenty. Było tak kilka razy...
          • skorpioniczkaa Re: Masz rację... 09.03.11, 12:21
            Mam nadzieję, że nie pijesz do mnie. Akurat mój partner nie obniżył, ale podwyższył alimenty dla córki, już kiedy nasze wspólne dziecko było na świecie.
            • tricolour Absolutnie nie piję... 09.03.11, 15:19
              ... tylko mówię, że dla wielu kobiet jak najwyższe alimenty są rekompensatą za samotne macierzyństwo. To nawet zrozumiałe, bo im wyższe alimenty tym mniej muszą zarobić samotne matki na utrzymanie okaleczonej rodziny.

              Sytuacja się zmienia gdy nowy partner takiej matki ma zachłanną ex i można wtedy na własnej skórze przekonać się o specyficznych potrzebach dzieci.
        • fikcyjne-konto Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 12:21
          Pierwsze słyszę, żeby po urodzeniu drugiego dziecka komukolwiek zmieniła się sytuacja finansowa tak drastycznie,
          że ojca było stać miesiąc wcześniej na płacenie alimentów pokrywających prywatne szkoły, kursy, markowe ciuchy i wakacje dziecka na Malediwach co rok, a po urodzeniu drugiego dziecka nagle nie stać ojca już prawie na nic.
          Jedynie taka sytuacja ma miejsce gdy rodzi się dziecko ciężko chore wymagające dużych nakładów na leczenie.
          Więc o co ci chodzi tak naprawdę z tymi "markowymi ciuchami" pierwszego dziecka?


          > Chyba na tym forum , są same osoby porzucone i zdradzone, które widzą tylko dzi
          > ecko i czubek własnego nosa.

          musisz wymyślić inną wersję bo nic nie pasuje.
          • skorpioniczkaa Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 12:31
            A gdzie ja napisałam , ze ojcu sie pogorszyła tak drastycznie sytuacja po urodzeniu kolejnego dziecka?????

            Odnośnie mojego pierwszego posta. Ojciec miał dwoje dzieci, teraz ma troje. Wszystkie kocha jednakowo. Dlaczego na jedne ma wydawać mniej pieniędzy, niż na dwoje, na które płaci alimenty.
            • garden_party Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 12:38
              skorpioniczkaa napisała:
              > Odnośnie mojego pierwszego posta. Ojciec miał dwoje dzieci, teraz ma troje. Wsz
              > ystkie kocha jednakowo. Dlaczego na jedne ma wydawać mniej pieniędzy, niż na dw
              > oje, na które płaci alimenty.

              Ponieważ zrobienie trzeciego nie kasuje zobowiązań wobec pozostałej dwójki? A jakby miał kredyty to też byś szła do banku, że teraz to on ma dziecko i będzie płacił mniej?
          • noname2002 Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 12:31
            Nie znam osobiście samotnych matek którym by alimenty pozwalały kupować markowe ciuchy, opłacać prywatne szkoły i opłacać drogie zajęcia dodatkowe. Za to znam samotne matki które dostają alimenty rzędu 250-300zł i to nie na niemowlęta i z czego tu obniżać?
            • fikcyjne-konto Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 12:33
              To nie wiesz, że polską normą jest równanie w dół , do tych 200-300zł smile
        • garden_party Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 12:30
          skorpioniczkaa napisała:
          > Nie rozumiecie jednego. dzieci mają żyć na takim poziomie jak jego rodzice.

          Jestem ciekawa jakbyś śpiewała, gdyby Twój partner strzelił sobie kolejną trójeczkę z Twoją następczynią. Czy wtedy też tak chętna byłabyś na obniżanie standardu życia Twojego dziecka, żeby dostosowało się do ojca smile

          Łatwo zabierać innym.
          • skorpioniczkaa Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 12:39
            No widzisz to chyba zależy od charakteru człowieka.
            Ja bym po prostu nie mogła patrzeć, ze rodzeństwo mojego dziecka ( bo to w końcu rodzeństwo) cierpi i sama chyba bym powiedział, żeby płacił mniej.
            • garden_party Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 12:42
              skorpioniczkaa napisała:
              > No widzisz to chyba zależy od charakteru człowieka.
              > Ja bym po prostu nie mogła patrzeć, ze rodzeństwo mojego dziecka ( bo to w końc
              > u rodzeństwo) cierpi i sama chyba bym powiedział, żeby płacił mniej.

              Jassssne! Już to widzę big_grin big_grin big_grin
              • skorpioniczkaa Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 12:46
                Nie wszyscy są materialistami. Chociaż ciężko może w sto uwierzyć.
                • garden_party Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 12:51
                  skorpioniczkaa napisała:
                  > Nie wszyscy są materialistami. Chociaż ciężko może w sto uwierzyć.

                  I z Twojego braku materializmu ten wątek założony? wink
            • garden_party Swoją drogą... 09.03.11, 12:46
              skorpioniczkaa napisała:
              > No widzisz to chyba zależy od charakteru człowieka.
              > Ja bym po prostu nie mogła patrzeć, ze rodzeństwo mojego dziecka ( bo to w końc
              > u rodzeństwo) cierpi i sama chyba bym powiedział, żeby płacił mniej.

              Skoro jesteś taka szlachetna to w czym problem? Czemu w swej szlachetności nie uznajesz, że w tej sytuacji normalnym jest, że Ty powinnaś łożyć na swoje dziecko więcej, żeby dzieci partnera z poprzedniego związku nie odczuły pogorszenia sytuacji? Czemu nie jesteś tak szlachetna wobec rodzeństwa swojego dziecka?
              • skorpioniczkaa Re: Swoją drogą... 09.03.11, 12:48
                Ale dziecko mojego partnera z poprzedniego związku w żaden sposób nie odczuło pogorszenia sytuacji. Dlaczego tak myślisz?? Wręcz przeciwnie, otrzymuje większe alimenty.
                • garden_party Re: Swoją drogą... 09.03.11, 12:51
                  skorpioniczkaa napisała:
                  > Ale dziecko mojego partnera z poprzedniego związku w żaden sposób nie odczuło p
                  > ogorszenia sytuacji. Dlaczego tak myślisz?? Wręcz przeciwnie, otrzymuje większe
                  > alimenty.

                  Tak przeczytałam to powyżej. Więc w czym widzisz problem? Po co ten wątek? Czemu uważasz to za nienormalne? Czemu piszesz 'Jak dla mnie bzdura totalna'?
                  • skorpioniczkaa Re: Swoją drogą... 09.03.11, 13:21
                    garden_party napisała:


                    > Tak przeczytałam to powyżej. Więc w czym widzisz problem? Po co ten wątek? Czem
                    > u uważasz to za nienormalne? Czemu piszesz 'Jak dla mnie bzdura totalna'?

                    czy o tą wypowiedź Ci chodzi?
                    "Pojawiają się tez głosy, ze jak go nie stać na kolejne dziecko, to powinien go nie mieć.
                    Jak dla mnie bzdura totalna. Przy jednym dziecko kupuję buty za 100 zł, jeśli mam dwójkę to szukam tańszych. W pełnej rodzinie to logiczne. Dlaczego przy alimentach to już jest mniej logiczne???"

                    Chodzi mi o to w jaki sposób kobiety traktują byłych mężów/partnerów. Nikt nie zagłębia się w to , że rozwodnicy mają prawo mieć nowe rodziny. Każdy z nich ma prawo mieć dzieci z innym partnerem. ja tu nie piszę o przypadkach bardzo skrajnych. Ale jeśli ojciec na dwoje płaci alimenty, a pojawia się mu trzecie dziecko - to ma prawo i obowiązek traktować dzieci jednakowo. Również pod względem finansowym.
                    Więc dla mnie osoba, która pisze, że ojciec płacący alimenty , powinien sie zastanowić nad kolejnym dzieckiem, bo go może finansowo nie stać - pisze bzdury. Tylko tak jak mówię, bez skrajnych przypadków.
                    Watek taki do refleksji, tak mi się nasunęło, po przeczytaniu kilku wątków o alimentach.
                    • garden_party Re: Swoją drogą... 09.03.11, 13:30
                      skorpioniczkaa napisała:
                      > Każdy z nich ma prawo mieć dzieci z innym partnerem.

                      Przed prawami zawsze idą obowiązki. Przynajmniej w przypadku dorosłych, odpowiedzialnych ludzi.
                      • skorpioniczkaa Re: Swoją drogą... 09.03.11, 13:38
                        Czyli wg ciebie ojciec po rozwodzie, powinien nie mieć innej rodziny - poza dziećmi już posiadanymi, bo ma obowiązek płacić alimenty???

                        A ile jest sytuacji, kiedy matka zabrania kontaktów z dziećmi - dzieci po jakimś czasie braku kontaktów nie zechcą już ojca widzieć. I nie będą chciały wiedzieć dlaczego tych kontaktów nie było.
                        Ojciec wówczas zostaje sam. Czasami ta druga rodzina pozwala mu "normalnie" funkcjonować.

                        • fikcyjne-konto Re: Swoją drogą... 09.03.11, 13:40
                          może też robić dzieci z dwunastoma kolejnymi partnerkami żeby mieć te dzieci na wszelki wypadek w zapasie do towarzystwa. Tylko czy o to w życiu chodzi?
                          • skorpioniczkaa Re: Swoją drogą... 09.03.11, 13:41
                            Ale to już pod skrajne wypadki podchodzi przecież.

                            Ja dałam przykład trójki dzieci jednego ojca.
                            • fikcyjne-konto Re: Swoją drogą... 09.03.11, 14:02
                              A ja mówię, ze ojca głowa w tym by mieć dzieci tyle na ile go stać i partnerek pana głowa w tym by mieć dzieci tak by exiom pana nie musieć zazdrościć stówki więcej w gotwce od pana. Zawsze przecież można się rozwieść i dostawać na swoje dziecko tyle co dostaje exiawink.

                              Masz dziecko. Dostaje 300zł alimentow od ojca. Z obecnym partnerem macie wspólne dziecko. On płaci na swoje z exią 900 zł. To w domu jak będziesz traktowac wasze wspólne dziecko a jak swoje z exem? Wspólne dostanie szynkę bo ciebie i obecnego stać na nią? A twoje pierwsze dziecko dostanie parówki bo ciebie i exa na szynkę nie stać? Wspólne pojedzie na wakacje do Chorwacji wg pensji obecnego a pierwsze do Koziej Wólki wg pensji byłego? Chcesz, by facet koniecznie płacił na wszystkie dzieci po równo, ale matki mają płacić co łaska lub co potrzeba? A może dzieci obecnego mieszkające z exią mają mieć mniej od ich ojca bo tobie ex płaci groszowe alimenty i stąd budżet w obecnym związku się nie domyka? Bo gro twojej wypłaty pójdzie na pierwsze dziecko z braku przyzwoitych alimentów od jego ojca a na drugie dziecko wtedy zostanie od matki niewiele?
                              Jak zamierzasz to wyliczyć, może najpierw ze swojej strony jako matki, a mniej zaglądając do innej kieszeni?

                              • skorpioniczkaa Re: Swoją drogą... 09.03.11, 14:12
                                Wiesz ja sama utrzymuję moja córkę. Dostaje alimenty na nią i sama tez pracuję. Moje drugie dziecko ode mnie dostaje tyle co córka.
                                Mój partner płaci alimenty ,a na nasze wspólne dziecko wydaje podobnie.
                                Mojej córki nie utrzymuje. Bo to mój obowiązek.
                                Generalnie mój partner i ja wydajemy na nasze dzieci kwoty porównywalne.
                                • fikcyjne-konto Re: Swoją drogą... 09.03.11, 14:26
                                  Odnieś się do konkretnego przykładu:
                                  np. Kobieta Dostaje alimenty 300zł od exa. Jej obecny płaci 900zł na swoje .
                                  Teraz mają wspólne dziecko.
                                  Matka płaci po równo na swoje dzieci. np po 500zł. Ojciec też ma płacić po równo na swoje.
                                  Czyli dzieci mieszkające z wami zyją na poziomie : pierwsze za 800zł, drugie za 1400zł.
                                  Czyli pierwsze dziecko w tanich ciuchach, drugie w markowych, tak? pierwsze panstwowy dentysta a drugie prywatny? A może jednak nie tak i to standard życia obecnej rodziny się usrednia i matka więcej z pensji wykłada na pierwsze dziecko a mniej na drugie? I nie czuje tej "niesprawiedliwości" którą czyni, za to chce ją widzieć w alimentach płaconych na dzieci obecnego z exią?
                        • garden_party Re: Swoją drogą... 09.03.11, 13:48
                          skorpioniczkaa napisała:
                          > Czyli wg ciebie ojciec po rozwodzie, powinien nie mieć innej rodziny - poza dzi
                          > ećmi już posiadanymi, bo ma obowiązek płacić alimenty???

                          Każdy człowiek powinien mieć tyle dzieci na ile go stać. Czy w jednej rodzinie czy w dziesięciu.
                        • noname2002 Re: Swoją drogą... 09.03.11, 13:51
                          W necie sporo wypowiedzi o tym, że po co się wiązać z samotną matką z dziećmi jak można z kimś bezdzietnym. Czemu nie ma być tak z mężczyznami obciążonymi alimentami?
                    • argentusa Re: Swoją drogą... 09.03.11, 13:32
                      Myślę, że jest jeszcze jedna sprawa. To poczucie bezpieczeństwa matek wychowujących "pierwsze" dzieci Panów, mających "następne" dzieci. I być może ten brak poczucia bezpieczeństwa (finansowego rónieź, nie ma co się oszukiwać, że finanse nie mają znaczenia), może powodować takimi Paniami.
                      Przyznaję sama miałam z tym problemy (mimo, że Eks nie ma -chyyyba wink- dzieci więcej niż nasza 3). Tylko, że ja mam niezłą sytuację pracową/finansową i łatwiej mi było to opanować.
                      Chociaż, parę lat temu, jak Eks zakochany chciał mieć więcej dzieci - co najmniej tyle samo z ówczesną Partnerką - grzecznie mu uświadomiłam, że 6 dzieci to JEST wydatek na lata (co najmniej ze 20/sztukę), to sam przyznał, że nie pomyślał o tym w ten sposób. Ot, czasami nam wszystkim rozum odbiera. smile))))))))))))

                      Uśmiechu Państwu życzę smile
                    • fikcyjne-konto Re: Swoją drogą... 09.03.11, 13:35
                      > Więc dla mnie osoba, która pisze, że ojciec płacący alimenty , powinien sie zas
                      > tanowić nad kolejnym dzieckiem, bo go może finansowo nie stać - pisze bzdury.

                      A niby dlaczego to bzdury? jakoś w pełnych rodzinach jest kalkulacja czy nas stac czy nie stać na kolejne dziecko, niektórzy odpuszczaja powiększanie rodziny bo mają np dwoje i partner nie chce kolejnego uwazając to za zbyt duży wysiłek finansowy dla siebie. Są całe tłumy facetów po rozwodzie, którzy mają dzieci z pierwszego związku i deklarują jasno, że więcej dzieci mieć już nie chcą.
                      • skorpioniczkaa Re: Swoją drogą... 09.03.11, 13:53
                        Zgadzam się.
                        Ale zauważ, że nie można u uogólniać.
                        Ojciec płacący alimenty na dwoje, ma prawo mieć kolejne dziecko. Nie piszę tutaj , ze ma mieć kilkoro, bo wtedy to oczywiście trzeba mieć odpowiednie finanse.
                        Ale skoro facet decyduje się na kolejne dziecko, wie, że podoła finansowo i na wszystkie swoje dzieci chce łożyć tyle samo. To dlaczego ma nie obniżyć alimentów.
                        Dlaczego podnoszą się od razu głosy, że dziecku na które płaci alimenty nie wolno zabrać ani grosza???
                        Ojca jak najbardziej stać finansowo na łożenie na trójkę dzieci. Bo nikt nie powie, że status materialny dziecka ma być tylko i wyłącznie podnoszony. W pełnych rodzinach, gdzie nawet nie pojawia sie kolejne dziecko - raz finansowo jest dobrze, a raz gorzej. I to jest naturalne. I nikt nie robi Halo, że rodzice na dziecko przeznaczają mniej pieniędzy.
                        • garden_party Re: Swoją drogą... 09.03.11, 14:01
                          skorpioniczkaa napisała:
                          > Ojciec płacący alimenty na dwoje, ma prawo mieć kolejne dziecko. Nie piszę tut
                          > aj , ze ma mieć kilkoro, bo wtedy to oczywiście trzeba mieć odpowiednie finanse.

                          Czyli na jedno czy dwa kolejne finansów mieć nie trzeba? Od ilu trzeba? Bo mnie się właśnie wydaje, że decyduje kwestia obniżenia standardu życia dzieci na świat już powołanych.

                          > Ale skoro facet decyduje się na kolejne dziecko, wie, że podoła finansowo i na
                          > wszystkie swoje dzieci chce łożyć tyle samo. To dlaczego ma nie obniżyć alimentów.

                          Płacenie 'tyle samo' oznacza dla Ciebie, że ojca 'stać'? Skoro musi obniżyć alimenty, to chyba właśnie go nie stać.
                          • skorpioniczkaa Re: Swoją drogą... 09.03.11, 14:16
                            proszę wrócic do pierwszego postu. tam dałam przykład.

                            Nie pisze tu o przypadkach skrajnych. Bo obniżając alimenty nieznacznie, bo się trzecie dziecko urodziło, nie oznacza , ze sytuacja materialna dzieci alimentowanych pogorszy się drastycznie.
                            • garden_party Re: Swoją drogą... 09.03.11, 16:46
                              skorpioniczkaa napisała:
                              > Nie pisze tu o przypadkach skrajnych. Bo obniżając alimenty nieznacznie, bo się
                              > trzecie dziecko urodziło, nie oznacza , ze sytuacja materialna dzieci alimento
                              > wanych pogorszy się drastycznie.

                              A kiedy przypadek staje się skrajny? W jakiej skali to mierzysz?
    • z_mazur Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 12:25
      Problemów w dyskusjach nad alimentacją na tym forum jest wiele.

      Mnie np. zawsze fascynuje taki problem, że rodzice będąc w związku sami podejmują decyzje co do nakładów na dziecko. Oczywiście minimum socjalne musi być zapewnione, dziecko nie powinno chodzić głodne, gołe i brudne, do tego może zmusić rodzica prawo, ale wszelkie dodatkowe nakłady na dziecko, to kwestia świadomego i dobrowolnego wyboru rodzica.

      Chcę wysłać dziecko na wczasy na Bahamy bo mnie stać, proszę bardzo, nikt mnie jednak do tego nie będzie zmuszał jeśli nie będę chciał tego zrobić.

      Chcę kupować co roku nowy sprzęt komputerowy, bo moje dochody na to pozwalają, proszę bardzo, jednak jeśli tego nie zrobię, to policja z prokuraturą i komornikiem mogą mi skoczyć, to moja decyzja i mój wybór.

      Sytuacja diametralnie zmienia się po rozwodzie i zostaje sprowadzona do "Stać cię? To płać."
      • fikcyjne-konto Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 12:32
        W rodzinach dzieci też nie są sprawiedliwie nieraz traktowane. Faworyzowane i rozpieszczane jedno dziecko ktore dostaje co chce i drugie, które musi zasłużyć i szybko iśc do pracy jak chce coś mieć. Pełno takich przypadków.
      • noname2002 Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 09.03.11, 12:37
        "Chcę wysłać dziecko na wczasy na Bahamy bo mnie stać, proszę bardzo, nikt mnie
        > jednak do tego nie będzie zmuszał jeśli nie będę chciał tego zrobić."
        Problem w tym, że np matka musi wysłać dziecko latem na obóz, bo nie ma jak inaczej mu zapewnić opieki(ojciec się nie wyrywa do spędzania urlopu z dzieckiem) a dla ojca to fanaberia, takie Bahamy.
        • tom-74 Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 15.03.11, 11:25
          noname2002 napisała:
          > Problem w tym, że np matka musi wysłać dziecko latem na obóz, bo nie ma jak ina
          > czej mu zapewnić opieki(...)

          Dobrze, a co w sytuacji, gdy matka wysyła na "obóz, bo nie ma jak inaczej mu zapewnić opieki", żąda pokrycia kosztów a jednocześnie nie dopuszcza możliwości do scedowania w tym czasie gdy "nie ma jak inaczej mu zapewnić opieki" opieki na ojca?
          Boi się, że dziecko nie będzie chciało wrócić?
          Czy może obawia się, że dziecko zobaczy, że to co naopowiadała to bzdury?
          Takie sytuacje też się zdarzają. Tylko na sprawie o podwyższenie alimentów nos w podłogę i odgrywanie skrzywdzonego głupiego dziewczątka "to tak można??".
      • tricolour Całe szczęście w tym... 09.03.11, 14:53
        ... że kobiety czasem wiążą się z alimentującymi facetami i ich obliczenia i oczekiwania zaczynają nabierać realnego wymiaru. Okazuje się wtedy, że chętnie dodawane pozycje do "własnych" alimentów stają się zbytkiem gdy trzeba samemu płacić.
    • limonka69 matematyka 09.03.11, 14:01
      Odpowiem Tak jak podałaś przykład:
      Dwoje rodziców dochód 6000 czyli:
      3 os 2000 (2+1)
      4 os 1500 (2+2)
      5 os 750 (2+3)
      Dwoje rodziców + next (zakładam także 3000) dochód 9000 czyli:
      4 os 2250 (2+1+1)
      5 os 1800 (2+2+1+1)
      6 os 1500 (2+3+1+2)
      Odpowiedz jest matematyczna status finansowy się poprawił
      • limonka69 Re: matematyka poprawka 09.03.11, 14:04
        Odpowiem Tak jak podałaś przykład:
        Dwoje rodziców dochód 6000 czyli:
        3 os 2000 (2+1)
        4 os 1500 (2+2)
        5 os 750 (2+3)
        Dwoje rodziców + next (zakładam także 3000) dochód 9000 czyli:
        4 os 2250 (2+1+1)
        5 os 1800 (2+2+1)
        6 os 1500 (2+3+1)
        Odpowiedz jest matematyczna status finansowy się poprawił
        • skorpioniczkaa Re: matematyka poprawka 09.03.11, 14:21
          limonka69 napisała:

          > Odpowiem Tak jak podałaś przykład:
          > Dwoje rodziców dochód 6000 czyli:
          > 3 os 2000 (2+1)
          > 4 os 1500 (2+2)
          > 5 os 750 (2+3)
          > Dwoje rodziców + next (zakładam także 3000) dochód 9000 czyli:
          > 4 os 2250 (2+1+1)
          > 5 os 1800 (2+2+1)
          > 6 os 1500 (2+3+1)
          > Odpowiedz jest matematyczna status finansowy się poprawił

          Rodzice maja obowiązek utrzymywać dzieci, a nie next. Next utrzymuje swoje dziecko.

          No chyba, ze stworzyliby sobie wspólne gospodarstwo domowe tongue_out
          • limonka69 Re: matematyka poprawka 09.03.11, 14:34
            Ależ oczywiście ale jest zawsze pomijany ważny fakt jak były(a) dorabia się kolejnego dziecka to koszt utrzymania nie powinien być kosztem „poprzednich” dzieci ale spoczywa na obojgu rodzicach czyli w tym wypadku na byłym i next. A była dlaczego ma ponosić koszty przychówku byłego. Przecież Sama napisałaś utrzymanie spoczywa na rodzicach
        • errormix Re: matematyka poprawka 09.03.11, 14:51
          Proszę bardzo. Przyjdzie taka do sądu. Od drzwi wszystkich w togach na sali matematyką zabije i weź tu chłopie teraz mów Wysokiemu Sądowi, że ty nie masz, że cię nie stać, że w ubóstwo wpadniesz.

          A swoją drogą to jest właśnie jeden z przykładów kobiet, o których pisałem niedawno w innym wątku. O tym, że one są bardziej konsekwentne, że nie odpuszczają, że jak już do tego sądu przyjdą to nie ma "zmiłuj się".

          Mam nadzieję, że kiedyś faceci będą równie konsekwentni w walce o dzieci, o spotkania, o opiekę, o alimenty, jak kobiety. I wcale nie mówię tego dlatego, że wczoraj był Dzień Kobiet smile)
          • limonka69 Re: matematyka poprawka 09.03.11, 15:08
            Trafiłeś w sedno taka właśnie jestem ale traktuje to jako komplement
            • errormix Re: matematyka poprawka 09.03.11, 15:26
              limonka69 napisała:

              > traktuje to jako komplement

              Oczywiście, że komplement. To taka moja gra wstępna.

              Autor: limonka69
              02.02.11, 13:02 napisała:

              Ożeń się ze mną bardzo Cie proszę
              • limonka69 Re: matematyka poprawka 09.03.11, 15:39
                smile
      • ciociacesia matematyka rządzi :) 09.03.11, 14:31
        smile
      • tricolour Matematyka tak nie działa... 09.03.11, 15:08
        ... ponieważ dodałaś dochody obcych osób, a dzieląc sumę przez "komunę" uzyskałaś błędny wynik.

        Tymczasem nie ma żadnej komuny. Osoby żyjące w nowych rodzinach mają swoje rodzinne dochody, a dzieci potrzebują tyle pieniędzy ile wynoszą ich realne potrzeby. Gdy się okaże, że możliwości rodzin są mniejsze niż potrzeby dzieci, to trzeba realnie podejść do tychże potrzeb i je zweryfikować.
        • limonka69 Re: Matematyka tak nie działa... 09.03.11, 15:16
          Zdaje sobie z tego sprawę tylko chciałam pokazać to z nieco przerysowanej strony.
          Zawsze będzie tak za każda matka dla swojego dziecka i dla siebie chce jak naj więcej czy z byłego małżeństwa czy z obecnego a jak nas tu dużo każdy będzie miał opinie i argumenty.
          • tricolour To jest zrozumiałe... 09.03.11, 15:22
            ... i oczywiste, że matka dla dziecka i siebie chce jak najwięcej.

            Tyle, że mając taką postawę życiową trzeba dać też innym prawo (np. exowi) do tego samego i wypracować kompromis.

            smile
            • limonka69 Re: To jest zrozumiałe... 09.03.11, 15:37
              Nie wiem co miałeś na myśli pod tym pojęciem ale mnie się źle kojarzy gdyż mój były zawsze powtarzał on też ma prawo do …… i zaczęła się cała litania a ja zawsze odpowiadałam przede wszystkim powinieneś zacząć jakie ty masz obowiązki (chodzi mi o kontekst finansowy i ogólny odnośnie dzieci i ich wychowania)
              Moja teoria jest taka ze jak rodzice razem czy na przemiennie zajmują się pociechami to finansowanie jest 50/50 ale jeżeli z jakiegoś powodu chociaż by założenia nowej rodziny obowiązek ten jest z cedowany na jednego rodzica to dla mnie nie może być wtedy po połowie koszt utrzymania tylko adekwatny do włożonej pracy no sorry albo albo
        • nangaparbat3 Re: Matematyka tak nie działa... 12.03.11, 01:54
          A to ciekawe. Bo jak się chce obnizyc status dzieci z pierwszego związku - to jest komuna.
          • tricolour A kto powiedział, że "się chce"... 12.03.11, 14:14
            ... może wcale się nie chce i nie obniża gdy nie ma takiej konieczności. Inna sprawa gdy pieniędzy zacznyna brakować na zwiększone wydatki i trzeba racjonalnie podejść do budżetu.

            Dla ojca płacącego alimenty nie ma pojęcia"dzieci z pierwszego związku" ponieważ dzieci ze wszystkich jego związków to normalnie jego dzieci.
    • nightwish_1 Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 12.03.11, 01:42
      Mam podobne refleksje. W przypadku mojego M, dzieci nie znalazły się w gorszej sytuacji po rozstaniu rodziców, znalazły sie dopiero kiedy eksia bezrobotna znalazła sobie chłopa nieroba i urodziła kolejne dzieci. Wniosła o podwyżkę i na ten moment chlop płaci 2/3 pensji (niewielkiej). Zostaje mu 1/3 i rownież mamy dwójkę dzieci (bliźniaki... żeby nie było, że po co tyle robił jak go nie stać). Czyli ojciec ma bulić i następne powietrzem karmić, bo mógł nie robić... a mamusia może po podwyżkę lecieć, bo następne powiła i nędza nastała w związku z tym big_grin Mnie osobiście to wisi, bo brałam chłopa z dobrodziejstwem inwentarza, na nasze potomstwo zdecydowałam się wiedząc, że mogę i moje dzieci na tym nie ucierpią i eksa o podwyżkę gonić nie będę musiała big_grin Ale czytając opinie cieszę się, że nie jestem facetem. Mogę zakładać nową rodzinę, mieć nowe dzieci i eks mnie nie rozlicza, nie interesuje się czy mam nowy dom, nowe auto i jak mnie w związku z tym skubnąć... w przeciwieństwie do eksi, która żywo interesuje się tym co JA mam uncertain
      • argentusa Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 12.03.11, 12:54
        > a mamusia może po podwyżkę lecieć, bo następne powiła i nędza nastała w związku z tym

        Nightwish, bo mnie ruszyło, jeśli możesz odpowiedz proszę: Czy argumentacja na podwyżkę alimentów dla dzieci z poprzedniego związku Twojego M to były nowe dzieci Jego Eksi? Chyba takiej logiki nie pojmę nigdy... Co ma jedno do drugiego?

        > Mnie osobiście to wisi, bo brałam chłopa z dobrodziejstwem inwentarza
        I mnie takie podejscię jest bliskie. Ja w ogóle cholera nie wiem jaki jest wkład finansowy Obecnego w utrzymanie Jego potomstwa. (inna sprawa, ze mnie to nie interesiło nigdy i wspólnego potomsta nie mamy).
    • beata-12345 Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 14.03.11, 17:41
      Niestety, niektórzy faceci mają wyrzuty sumienia, że rozwiedli się ze swoją żoną, chociaż mają dorosłe dziecko - mój tak ma. Chociaż zmienił miejsce zamieszkania, znalazł inną pracę - lepszą i bardziej satysfakcjonującą - ale zarabia mniej, poza tym żonie zostawił wszystko - mieszkanie, samochód, a sam zaczął od zera, w większym mieście, to nadal płaci haracz i nie mogę gop przekonać, żeby płacił choć trochę mniejszy.

      Dodam, że sama od 14 lat wychowuję dziecko i dostaję niewielkie alimenty, ale od 14 lat nie występowałam o większe. Tata mojego syna raz płaci, raz nie, ale jak mu powiem, że jestem w dołku finansowym, to zapłaci te 600 zł.
      • argentusa Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 14.03.11, 17:50
        << w większym mieście, to nadal płaci haracz i nie mogę gop przekonać, żeby płacił choć trochę mniejszy.
        tego też nie pojmę. Jak dla Jego dziecka to haracz, dla Twojego - alimenty.
        A już najlepsze jest to "nie mogę gop przekonać" , że zapytam: A po co się wcinasz w Jego sprawy? Nie uważasz, ze jest na tyle duży żeby samemu podjąć decyzję czy chce finansować dziecię czy nie?
        p.s. cholera, nie pomyślałam, że mój mężczyzna to haracz płaci na swe potomstwo. Raczej, że finansouje dziecko. SWOJE.
        • skorpioniczkaa Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 15.03.11, 08:56
          Mi sie wydaje , ze on nie płaci alimentyów na dzieci, bo poprzedniczka napisała, ze dzieci sa dorosłe - tylko daje pieniądze dla exżony dobrowolnie z poczucia winy , że odszedł.
          • argentusa Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 15.03.11, 09:45
            No tak. Tylko, że jego wyrzuty sumienia sa JEGO wyrzutami, dalej nie kumam po co się w to wcinać.
            Tak naprawdę nie znamy całego oglądu sytuacji (poza swoją rzeczywistością) A może jednym z warunków rozstania było takie płacenie. I co? Teraz bo minęło troche czasu umowy miałoby nie być? Bo towarzyszka życia Pana ma inną sytuację i Ona takiej umowy nie zawarła, a nawet jak pisze nie wnosiła NIGDY o podwyżkę alimentów (ja tez NIGDY nie wnosiłam, a automatem o inflację mam zapisane w wyroku rozwodowym - i czy to ma być wskazówka dla innych?)? Moim zdaniem to Jej spraw i nie jest to precedens dla reszty świata.
            Ar.
          • nangaparbat3 Re: moje refleksje - co wy na ten temat uważacie 15.03.11, 12:35
            Jakoś tak jest, że wiele macoch bardzo nie lubi , kiedy ich mąż łoży na swoje pełnoletnie, a studiujące dzieci.
            To pewnie taki przypadek.
            I ciekawe, że aktualny mąz płaci na swoje HARACZ, a były na swoje - alimenty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka