skorpioniczkaa
09.03.11, 11:19
Zagłębiłam się w stare wątki na forum i mam kilka refleksji nie wiem jak wy.
Dotyczą one alimentów.
Przykłady:
Pełna rodzina - rodzice i dziecko. Rodzice pracują zarabiają oboje przykładowo 6000 zł miesięcznie. Wspólnie utrzymują dziecko. czyli na każdego członka rodziny przypada 2000 zł. pojawia się kolejne dziecko. Rodzice pracują jak dotąd. Ale to co zarabiają wydają nie na troje a czworo. czyli teraz na każdego jest 1500 zł. Nikt nie protestuje. Tak funkcjonuje wiele rodzin. I nikt nie robi afery, że ojciec ma pójść do lepszej czy drugiej pracy, żeby nie zabierać dziecku pierwszemu tego co do tej pory miało. Cały budżet jest po prostu przeliczany inaczej.
czyli wychodzi na to, ze matka i ojciec wydają na każde z dzieci po 750 zł miesięcznie.
Nagle jest rozwód. Ojciec płaci alimenty po 750 zł na dziecko. czyli tyle ile wcześniej wydawał na dziecko. jemu samemu zostaje 1500 zł czyli tyle ile miał do tej pory.
Ojcu rodzi się kolejne dziecko. Musi je też utrzymać. Przelicza swój budżet. Tak jak zrobił to kiedy urodziło mu sie drugie dziecko.
Dysponuje 3000 zł. Musi z tego utrzymać siebie i troje dzieci. dzieci mają matki, które również je utrzymują. Wszystkie dzieci ojca powinny mieć taki e same warunki życia jakby mieszkały wspólnie z ojcem. Ojciec musi sam utrzymac siebie czyli 1, trójkę dzieci po połowie czyli 1,5. 3000 zł / 2,5 = 1200,00zł. Tyle ojciec ma na siebie. Reszta 1800 zł dla dzieci. każde dziecko dostaje po 600 zł alimentów. Po równo.
I teraz pytanie - dlaczego w pełnej rodzinie jest to normalne, ze z chwila pojawienia się kolejnego/kolejnych dzieci - rodzice utrzymują wszystkie z tego co mają.
natomiast w przypadku płacenia alimentów i pojawienia się kolejnego dziecka - jest od razu krzyk, ze ojciec ma iść do lepiej płatnej pracy, bo nie wolno obniżać poziomu zycia dziecka na które płaci alimenty, czyli nie wolno obniżyć alimentów.
Pojawiają się tez głosy, ze jak go nie stać na kolejne dziecko, to powinien go nie mieć.
Jak dla mnie bzdura totalna. Przy jednym dziecko kupuję buty za 100 zł, jeśli mam dwójkę to szukam tańszych. W pełnej rodzinie to logiczne. Dlaczego przy alimentach to już jest mniej logiczne???