Dodaj do ulubionych

Tak sobie myślę...

05.09.11, 23:23
Nasunęła mi się pewna refleksja - samotnym mamom jest na ogol finansowo trudniej, ale rzadziej popadają w depresje, alkoholizm albo jakiś inny marazm. Samotni panowie, na ogół maja lepszy status materialny, ale zdecydowanie częściej sięgają po używki. Zwłaszcza alkohol zbiera spore żniwo. Rozmawiałam z moimi koleżankami i w sumie to... każda przynajmniej raz spotkała alkoholika. Niekoniecznie pijaka, tylko właśnie alkoholika- być może problem jest obecny głównie wśród panów na emigracji.
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas Re: Tak sobie myślę... 05.09.11, 23:30
      to generalnie problem. na emigracji i w kraju. Trza byc ostrożnym. Kobiety też piją. ja dziś piłam wodkę z colą wink))
      • ladyhawke12 Re: Tak sobie myślę... 06.09.11, 13:14
        to.ja.kas napisała:

        > to generalnie problem. na emigracji i w kraju. Trza byc ostrożnym. Kobiety też
        > piją. ja dziś piłam wodkę z colą wink))

        Ja w tym czasie piłam winko czerwone, pozniej przeszłam na martini, dzis mi mniej odpowiada takie połaczenie
    • altz Re: Tak sobie myślę... 06.09.11, 07:15
      Ciekawe wnioski. wink
      Zauważ jednak, że samotne panie zazwyczaj nie są samotne, bo są z dziećmi, albo ze swoimi mamuśkami, a samotni panowie są rzeczywiście samotni.
      • noname2002 Re: Tak sobie myślę... 06.09.11, 07:27
        "Zauważ jednak, że samotne panie zazwyczaj nie są samotne, bo są z dziećmi, albo
        > ze swoimi mamuśkami, a samotni panowie są rzeczywiście samotni."
        Ależ sam jesteś najlepszym przykładem, że samotni panowie długo nie pozostają samotnibig_grin
        • altz Re: Tak sobie myślę... 06.09.11, 07:52
          > Ależ sam jesteś najlepszym przykładem, że samotni panowie długo nie pozostają s
          > amotnibig_grin
          Fakt, o ile się nadają do bycia z kimś wink Niektórzy skaczą z kwiatka na kwiatek i mają więcej tych samotnych chwil.
          Ja jestem długodystansowcem i dobrze mi z tym, w alkoholizm na pewno nie popadnę.
          U kobiet, z powodu dzieci, taka częsta zmiana partnera jest niemożliwa, poza tym nigdy nie są samotne, oprócz dojrzałych panien, które wieczorami chlipią w poduszkę i w samotności zalewają robaka. wink
          • szizumami Re: Tak sobie myślę... 06.09.11, 08:22
            dzieciate panie nie są SAME
            ale bywaja SAMOTNE



            • mamameg Re: Tak sobie myślę... 06.09.11, 08:37
              "dzieciate panie nie są SAME
              > ale bywaja SAMOTNE"
              Dokładnie, dzieci partnera nie zastąpią. A opiekowanie się nimi na co dzień utrudnia wejście w nowy związek.
              • szizumami Re: Tak sobie myślę... 06.09.11, 08:50
                tak mi powiedział kiedyś jeden facet,z którym aby sie spotkac musiałam z ozorkiem na szyi latac-
                "a czy wogóle masz czas na faceta?"
                miał racje--nie mam

                [najlepsze rozwiazanie --to sasiad]
            • szizumami Re: Tak sobie myślę... 06.09.11, 08:43
              kalpa nie ma już takiej róznicy
              kiedyś na emigracji można było chlac i przeżyć na poziomie
              panstwo i tak utrzymało
              u nas powoli to samo--"jednostka chorobowa!"
              bywa tak że alkoholik jest utrzymywany a dzieciom na wózkach ucina sie zasiłki
              iaka tendencja
              może tam pije sie w domach ,nie widac grupek "ochroniarzy sklepowych"czy leżacych
              bo tego pilnuja
              [holandia niemcy]---myśle tez --że jesli ktoś ma jakieś zainteresowania--i dązy do ich realizacji zagranica--to mu to nie zagraża..nie wiem czy to trudniejsze niż w kraju
              może tak--np--wybrac sie na ryby?[pozwolenia,karty]
      • malgolkab Re: Tak sobie myślę... 06.09.11, 09:11
        altz napisał:

        > Ciekawe wnioski. wink
        > Zauważ jednak, że samotne panie zazwyczaj nie są samotne, bo są z dziećmi, albo
        > ze swoimi mamuśkami, a samotni panowie są rzeczywiście samotni.
        więcej akurat znam "samotnych" panów mieszkających z mamusiąwink
    • triss_merigold6 Re: Tak sobie myślę... 06.09.11, 10:00
      Znam alkoholików, którzy nigdy nie byli żonaci i nie posiadają dzieci więc nie zaliczyli porozwodowej traumy, którą mogliby obwiniać.uncertain
      Z panów po rozwodach - więcej znam mieszkających z mamusią/rodzicami niż samodzielnie.
    • pisklatko12 Re: Tak sobie myślę... 06.09.11, 12:35
      Chyba nie tylko panów na emigracji - niestety wink

      Mam kilku znajomych panów nie koniecznie po rozwodzie którzy piją na umór co dwa trzy dni... Mówią, że w ten sposób się "restartują" nie uważają się za alkoholików.
    • plujeczka Re: Tak sobie myślę... 06.09.11, 14:23
      póki jest się zonatym to zona dba, pierze, prasuje gotuje i gna od butelczyny jak tylko potrafi i chce .Po rozwofzzie "straznik" znika i mozna robic to co się chce .Wraz ze zniknęciem zony pojawiają się kupmle , którzy wyrózniają się znakomitym wchem i tzw "stawiacza" wyczuwaja na kilometr.Zaczynają się spotkanka, spotkanka i tak dalej..........prosta droga do alkoholizmu.
      U mężczyzn na stanowiskach lub lepiej sytuowanych alkoholizm tzw "samotny" czyli whisky w reku i telewizorek.Kobiety oszem tez się uzalezniają ale po rozwodzie z reguły maja tyle problemów na głowie ,ze na picie nie starcza sił, czasu lub jesli nigdy nie piły to nie mysla o alkoholu i nie traktuj ą go jako antidotum na problemy porozwodowe.
      Jesli moge się podeprzeć przykładami wokół siebie to zadna ze znanych koleżanek, znajomych po rozwodzie nioe popadła w alkoholizm natomiast Panowie , których "porzuciły"wskutek rozwodu w przewazajacej wiekszości nie zyją z powodu marskości watroby i tudzież naduzywania alkoholu.
      Po kulkunastu latach ( z reguły kiedy dzieci dorosły) wszystkie wyszly powtórnie za mąż lub zyją wile lat w niesformalizowanych związkach ,które są naprawde udane i szczęsliwe.A byli Panowie leżą na cmentarzu==od wielu, wielu lat.Tak to się kształtuje wśród moichz najomych lub znajomych z pracy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka