Dodaj do ulubionych

Wysokość alimentów.

09.09.11, 06:44
Wątek zakładam dlatego, że w pewnej innej dyskusji jedna z pań napisała, że płacę stanowczo ZA DUŻO i w związku z tym mogę płacić więcej. Obecnie mój wkład finansowy (prócz osobistych starań) to około 36oo złotych miesięcznie. Robert Janowski płaci po 2ooo złotych na dziecko przy dochodach (tych znanych) około 50ooo złotych miesięcznie, Maciej Zientarski około 8oo złotych (za SE więc nie wiem czy to fakt) no ale on zdaje się obecnie nie ma dochodów. Napiszmy ile łożymy miesięcznie na swoje dzieci, ile płacą celebryci? Jakie powinny być kryteria wyliczania wysokości zobowiązań, jaki podział? Dodam, że przygotowuję się do rozprawy, gdzie była żona chce dokładnie tyle ile przeznaczam dla potomstwa ale w formie "gotówki płatnej do rąk matki".
Obserwuj wątek
    • errormix Re: Wysokość alimentów. 09.09.11, 07:47
      Temat tego kto, ile i dlaczego płaci przegadany był tu już wcześniej na wszystkie możliwe strony. Wniosek z tego jest taki, że.. w każdym przypadku jest inaczej. Bo, na zdrowy rozum, co ci da nasze wsparcie, pocieszanie, mówienie że płacisz za dużo, skoro to i tak sąd podejmuje decyzję?

      Twoim zadaniem jest przygotowanie się na rozprawę najlepiej jak potrafisz, na wszelkie ewentualności. Nawet na to, że... będziesz płacił jeszcze więcej.

      Moja ex ma zasądzone alimenty w wysokości połowy swoich zarobków, do jakich się przyznała publicznie w dniu rozwodu. Na pierwszy rzut oka pomyśleć można, że to bardzo dużo. Ale "fizycznie" to 600 złotych. A więc już choćby na tym przykładzie można domniemywać, że wysokość alimentów nijak ma się do tego ile kto zarabia, tylko jakie są rzeczywiste potrzeby dziecka.

      A te wylicza się na podstawie faktycznych wydatków.

      Co więcej, te wydatki liczy się do dnia wyroku. Sądu nie interesuje, że za rok dziecko pójdzie do prywatnej szkoły i będę musiał za to płacić 300 zł miesięcznie, że gdy się wyprowadzałem, to w nowym mieszkaniu nie było nawet dywanu, biurka, czy kanapy i to wszystko musiałem kupić. Bo to wszystko były wydatki "przyszłe".

      Nie patrz więc ile zarabia Robert Janowski, bo ty nie jesteś Rober Janowski tylko Ronald Tusk. Rozumiesz?
    • noname2002 Re: Wysokość alimentów. 09.09.11, 08:05
      A o opiekę nad dziećmi nie wystąpisz? Wtedy nie będzie problemu z alimentami.
      • ronald.tusk Re: Wysokość alimentów. 09.09.11, 09:05
        noname2002 napisała:

        > A o opiekę nad dziećmi nie wystąpisz? Wtedy nie będzie problemu z alimentami.

        Musze zaczekac na zakonczenie sprawy o podwyzke alimentow. Tak doradzil prawnik aby pozew nie byl odebrany jako forma zemsty. To nie jest jednak przedmiotem rozwazania z tym watku.
      • errormix Re: Wysokość alimentów. 09.09.11, 09:12
        noname2002 napisała:
        > A o opiekę nad dziećmi nie wystąpisz? Wtedy nie będzie problemu z alimentami.

        To było złośliwe. Przyznaj smile

        Ale takie myślenie niczego nie rozwiązuje. Bo nie oszukujmy się. Nie wszyscy faceci nadają się do codziennej opieki nad dziećmi. I pomijam tutaj zdolności, starania się, okazywanie uczuć, chęci, przywiązanie, miłość czy po prostu bezlitosny wyrok sądu.

        Są bowiem takie momenty w życiu dziecka i rodzica, kiedy zwyczajnie w grę wchodzi natura, biologia, ten przysłowiowy instynkt macierzyński. Z tym facet nie zawsze jest w stanie sobie poradzić. Może się oczywiście tego nauczyć, ale nigdy nie będzie pewien, czy to właśnie "to".

        Dla mnie taką symboliczną różnicą jest - i tu możecie się ze mnie śmiać do woli - zapach. Bo ja nigdy nie będę pachniał jak mama. Bo tu nie chodzi o to jak długo będę pod prysznicem siedział, albo jakich kosmetyków będę używał. Bo mama zawsze pachnie inaczej.

        Ale można próbować. Do tego trzeba wiele samozaparcia, uporu, pracy, a i tak nie ma się pewności, że ktoś kiedyś nie wskaże go palcem i powie: "O! To ten co odebrał matce dziecko!"

        Osobiście nie rozumiem tylko jednego. Tego jak ktoś może szafować zwrotem "wkład własny". Nie rozumiem jak można się targować i wyliczać, że dało się dziecku obiad, że kupiło buty, albo zabrało na wycieczkę, bo "przecież dałem na to w alimentach". Nie rozumiem, bo wg mnie możliwość kupienia coś mojemu własnemu dziecku, zabranie go gdzieś i przytulenie nie ma ceny. I nieważne, że po powrocie do domu miałbym jeść przez resztę miesiąca trawę.

        Dla mnie to jakiś kosmos. Dla mnie tacy ludzie ewidentnie nie weszli jeszcze na etap ja-dziecko, bo nadal egzystują na etapie ja-żona.

        Rozumiem za to, że w niektórych przypadkach dla byłych żon lub mężów te alimenty są swego rodzaju kartą przetargową, są oznaką tego "kto ma rację", "czyje jest na wierzchu", czy "dokopię ci skurwysynu tak, że się nie pozbierasz". I wtedy nie powinno się siedzieć z założonymi rękami.

        Ale w takich wypadkach są mediacje, gdzie można sobie do woli skakać do oczu i gdzie zawsze można coś "ugrać", są kancelarie specjalizujące się w sprawach rodzinnych, są możliwości zawierania ugód, porozumień. Są dziesiątki różnych rozwiązań, z których można skorzystać jeśli uważa się, że płaci się za dużo. I nawet jeśli z tego nic nie wyjdzie, jeśli strony się nie dogadają, to dam sobie obie ręce uciąć, że gdy już dojdzie do tej sprawy przed sądem, to sąd widząc inicjatywę ojca, jego starania, samozaparcie, na pewno nie zasądzi mu większych alimentów niż to konieczne.

        Tylko na litość boską, nie mówcie już więcej o "staraniach własnych".
        • ronald.tusk Re: Wysokość alimentów. 09.09.11, 09:58
          errormix napisał:

          > Tylko na litość boską, nie mówcie już więcej o "staraniach własnych".

          Przepraszam, ale nie mogę się zgodzić. Dla mnie "starania własne" to naturalna część życia, niestety sądy często ustalają podział kosztów utrzymania np: 90% ojciec i 10% matka ze względu na nikły "wkład własny" jednego z rodziców. Rozpatruję to tylko od tej strony.
          • mola1971 Re: Wysokość alimentów. 09.09.11, 10:06
            No to ja pecha strasznego miałam bo sąd orzekł alimenty na dzieci od ich ojca w wysokości 20% kosztów ich utrzymania przy jego 0% wkładzie w ich wychowanie. Dla jasności dodam, że z bycia ojcem sam się wymiksował.
            Zatem rozważniej szafuj tymi procentami bo to, że u Ciebie jest jakoś tam nie znaczy, że u wszystkich jest tak samo.

            W sądach zasiadają ludzie i możemy na forum milion razy jakiś temat wałkować, analizować pod każdym kątem a i tak nigdy nie wiadomo jaki wyrok sąd orzeknie.
          • errormix Re: Wysokość alimentów. 09.09.11, 10:28
            Rozumiem, ale musisz sobie zdawać również sprawę z tego, że podnoszenie przed sądem wysokości twojego "wkładu własnego" może również działać na twoją niekorzyść. I tutaj, twierdzenie pani, która napisała ci, że płacisz dużo, więc możesz jeszcze więcej, jest jak najbardziej uzasadnione.

            Nie mówię, że tak będzie, ale różnie bywa. Bo biorąc pod uwagę fakt, że płacisz alimenty, a do tego "musisz" jeszcze kupować te przysłowiowe buty, kurtki, zabawki itp. świadczyć może, że dotychczasowe alimenty są zbyt małe. Bo gdyby były wystarczające, to dziecko już przychodząc do ciebie byłoby "odstawione w nowy ciuch".

            To trochę naciągana hipoteza, ale wszyscy doskonale wiemy, jak czasami absurdalne są wyroki sądu. Do tego słowo "musisz" specjalnie ująłem w cudzysłów. Bo jeśli możesz, to robisz to z własnej i nieprzymuszonej woli i nie powinieneś żądać za to pochwał czy innych laurek w postaci łaskawości sądu w postaci obniżenia alimentów. Bo co z serca to z serca. Ale skoro "musisz" to... z kieszeni smile

            Co do tego procentowego udziału to również jest sprawa dyskusyjna. Wystarczy, że w twoim wątku pojawią się panie, które oddają dzieci swoim ex na weekendy, a oni podrzucają je swoim matkom, siostrom, albo babciom i one ci wtedy wytłumaczą co jest ten "nikły wkład własny" i dlaczego chcą coraz większych alimentów.

            Moja ex, która de facto porzuciła dom i rodzinę, powiedziała przed sądem, że mąż jako "prawniczy laik" nie ma zielonego pojęcia co to znaczy "wkład własny" oraz "starania". Ona - jako prawnik z wykształcenia - wychodziła z założenia, że jej nie ma w domu, nie zajmuje się dzieckiem, nie robi pić czy jeść, nie przytula, nie chodzi na wywiadówki i do lekarza, bo ona pracuje. A to przecież jest "staranie" o to, by cała rodzina żyła w dobrobycie i szczęściu.

            Tyle tylko, że ja też pracowałem, a dodatkowo miałem czas i na wywiadówki, i na lekarza, i przytulanie.

            Tak więc, jak dla mnie, "wkład własny" to dość szerokie pojęcie.

            A co do celebrytów... Znam Roberta Janowskiego, znam jego przyjaciół. Ty znasz tylko wysokość alimentów podanych do publicznej wiadomości. Nie znasz szczegółów ugody.
    • ewela1_1 Re: Wysokość alimentów. 09.09.11, 09:18
      Generalnie podział jest 50:50, ale....uważam, że jeśli rodzic nie dokłada się nic do wychowania dzieci w sensie, interesowania się nimi, wychowywania lub rażąco to zaniedbuje, powinien co najmniej w 80% ponosić koszty utrzymania swoich dzieci.

      Z tego co piszesz interesujesz sie dzieckiem, więc ten podział powinien być fifty-fifty, ale nie rozumiem o co się Tobie rozchodzi z tym, ze płacisz za dużo? Poza zasadzonymi alimentami "stałymi", dodatkowe wydatki( nawet 10 tys) na dziecko jeśli rodzica stać nie są chyba problemem?. Najlepszym rozwiązaniem byłoby gdyby rodzic z którym dziecko nie jest na co dzień po prostu sam kupował dziecku potrzebne rzeczy i generalnie interesował się, ale to trzeba sie umiec porozumieć obustronnie, a niestety bardzo rzadko tak się po rozwodzie zdarza:/.

      A z tymi celebrytami i porównywaniem ich alimentów i zarobków , toś trochę pojechal jak łysy grzywką. Nie widzę sensu smile
      -------------
      "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
      • ronald.tusk Re: Wysokość alimentów. 09.09.11, 10:02
        ewela1_1 napisała:

        > Z tego co piszesz interesujesz sie dzieckiem, więc ten podział powinien być fif
        > ty-fifty, ale nie rozumiem o co się Tobie rozchodzi z tym, ze płacisz za dużo?

        Chodzi o to, że o strukturze wydatków (poza stałą kwotą przekazywaną na konto byłej żony) decyduję ja a jej chodzi o to, żebym całość tego co obecnie wydaję na dziecko przelewał jej i to ona ma decydować na co pójdą te pieniądze. Wbrew pozorom nie jest to problem ambicjonalny tylko troszkę innej materii. Ja zwyczajnie nie chcę, aby ze sporej kwoty jaką łożę co miesiąc na dziecko korzystał ktokolwiek inny poza nim.
        • ewela1_1 Re: Wysokość alimentów. 09.09.11, 10:08
          Rozumiem. Musisz po prostu w sadzie przedstawić dowody na to, ze poza już placowymi alimentami dokładasz się znacząco poza to, że interesujesz się dzieckiem itp. Zbieraj rachunki, faktury, może jakiś swiadek itp.
          -------------
          "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka