Dodaj do ulubionych

moja tragedia

02.01.12, 20:24
Witam.
W tym roku minęło 6 lat mojego małżeństwa z "miłością życia". Mamy 5 letniego syna, który jest wspaniałym dzieckiem. Małżeństwo, dom, rodzina były dla mnie esencją życia. Wszystko runęło 1,5 roku temu, kiedy odkryłam romans mojego męża z przedszkolanką, wychowawczynią mojego synka, która była także naszą dalszą sąsiadką (zamężną zresztą). Ta kobieta przychodziła do mojego domu i spała w łóżku małżeńskim z moim mężem, w obecności mojego dziecka, kiedy ja dyżurowałam w nocy w szpitalu - potwierdzili to sami zainteresowani, jak i mój synek, który po roku dopiero otworzył się i przyznał, że widział swoją "panią" "na golasa" z tatusiem. Mąż zostawił nas dla niej i odszedł.Powiedział, że jestem zbyt konserwatywna w sprawach seksu, albowiem on odkrył, że jest....."grupowiczem" i spełnia się tylko w seksie grupowym z samymi kobietami, a ja nie umiałam mu tego zapewnić. Wyjął z konta wszytkie nasze oszczędności, zabrał samochód, którym jeździłam i który kupilismy wspólnie (ale był zarejestrowany na niego). została w domu obciążonym 30 letnim kredytem hipotecznym, którego rata wynosi 150% moich dochodów, mąż przestał płacić za cokolwiek (zarabia kilkanaście razy więcej ode mnie). W czasie, gdy próbowałam się otrząsnąć, oni co tydzień wyjeżdżali na zagraniczne weekendy. Po kilku miesiącach wniosłam pozew o rozwód z jego winy. Nie mógł tego znieść, szantażował emocjonalnie, że mnie zniszczy jeśli go nie wycofam, że "będę w czarnej dupie", "poleje się moja krew". Wielokrotnie mnie zastraszał, buntował synka przeciwko mnie. W trakcie tych miesięcy okazało się, że mąż już pół roku po slubie miał kolejną kochankę w innym mieście, która dla niego przeprowadziła się do naszego miasta, dotarłam do niej, zgodziła się zeznawać w mojej sprawie, w Sądzie opowiedziała wszystko.Sprawa trwa już 15 miesięcy, w międzyczasie kochanka zostawiła mojego męża i wróciła do swojego - stało się to 3 dni przed pierwszą rozprawą. Mój mąż na pierwszej rozprawie płakał i mówił, że chce ratować małżeństwo - Sąd zawiesił proces na 3 miesiące, w czasie których mąż ogłaszał się na portalach randkowych, że szuka partnerki. Gdy spotyka się z dzieckiem, które niewątpliwie bardzo go kocha, puszcza mu piosenki o erotycznych treściach, z wulgaryzmami, które potem dziecko powtarza. przez te 1,5 roku nie kupił dziecku ani jednego prezentu, a gdy syn pochwalił mu się co dostał od św. Mikołaja (co mu kupiłam), ten mu powiedział, że Mikołaj nie istnieje.Ostatnio wniósł o rozszerzenie kontaktów z dzieckiem i przebadanie w RODK, gdzie mamy się stawić 19 stycznia- Sąd przyjął jego wniosek. Tak strasznie się boję tego badania, jestem zmęczona, boję się jego nieodpowiedniego wpływu na dziecko, tego, że znów będzie tam kłamał na mój temat (w Sądzie powiedział,l że jestem chora psychicznie, miałam kochanków i byłam niewydolną matką - wszystkie te zarzuty obalili moi liczni świadkowie). Musiał to komuś napisać. Musiał w końcu to komuś powiedzieć. Haruję od tylu miesięcy żeby utrzymać mnie i dziecko i dom, którego on nie pozwala sprzedać ale też za niego nie płąci. Nikomu się nie żalę, nikogo nie zadręczam swoim problemem, chodzę do pracy, żyję i jestem "dzielna".Poświęciłam swoje życie mojemu synkowi, by miał poczucie bezpieczeństwa.Ale jestem już taka zmęczona. I strasznie się boję jego kolejnych kłamstw i przedłużającego się procesu.

Wybaczcie za długi list.
Musiał to w końcu z siebie wyrzuć.....
Obserwuj wątek
    • yoma Re: moja tragedia 02.01.12, 20:31
      Trzymaj się Malman. Bardzo dobrze, że wniósł o ten RODK. Tam są fachowcy, wyłapią, co trzeba smile
      • tautschinsky Re: moja tragedia 02.01.12, 21:07
        yoma napisała:

        > Trzymaj się Malman. Bardzo dobrze, że wniósł o ten RODK. Tam są fachowcy, wyłap
        > ią, co trzeba smile

        Nie wiedział facet naiwny, czym jest ta instytucja big_grin

        Nawet gdyby był złotym ojcem, a matka dziecko przypalała
        żelazkiem, w opinii bab z RODK wyszłoby, że matka to najwspanialsza
        istota na świecie, a ojciec gwałcił dziecko pierwszego dnia po jego
        urodzeniu.
        • yoma Re: moja tragedia 02.01.12, 21:09
          Tauczyński, wszyscy wiedzą, żeś obsesjonat i dla ciebie kobieta to wróg nr 1, ale uwierz mi, nie masz racji.
          • maciekqbn Re: moja tragedia 02.01.12, 22:47
            Wszyscy wiedzą, że RODK to instytucja patologiczna ale akurat tutaj dobrze gnojowi. Wygenerują jedną z nielicznych opinii pokrywających się z rzeczywistością...

            Kolego Tau.. tracisz obiektywizm, niektóre Twoje komentarze trącą fanatyzmem.
            Szkoda, bo to podkopuje wiarygodność (że tak powiem) wielu innych trafnych Twoich opinii.
            Po co się staczać do poziomu feministek? wink
            • tautschinsky Re: moja tragedia 03.01.12, 00:14
              maciekqbn napisał:

              > Wszyscy wiedzą, że RODK to instytucja patologiczna ale akurat tutaj dobrze gnoj
              > owi. Wygenerują jedną z nielicznych opinii pokrywających się z rzeczywistością.


              Ja bym się nie cieszył, że takie coś RODK może w tym przypadku wystawić opinię, która jakoś uderzy w takiego gościa jak jej mąż. Za mała to wartość wobec tego całego zła, jakiego te mordownie ojców się dopuszczają. Do jakich podłości potrafią się posunąć, to można poczytać na forach dla ojców. Cuda, po prostu cuda się dzieją. RODK to zrakowaciała instytucja, przesiąknięta nienawiścią do mężczyzn, która powinna najpierw zostać skasowana, a jej pracownice wywalone na bruk i po weryfikacji może niektóre na nowo zostać przyjęte do pracy w nowej strukturze.
              • yoma Re: moja tragedia 03.01.12, 10:52
                MSPANC: czyżby rzeczone pracownice wyłapały twoją nienawiść do kobiet? smile
                • tautschinsky Re: moja tragedia 03.01.12, 14:03
                  yoma napisała:

                  > MSPANC: czyżby rzeczone pracownice wyłapały twoją nienawiść do kobiet? smile

                  Kiedy się okazało, że to ja głównie zajmuję się swoimi córkami
                  nagle się okazało, że ich wspaniałe wyniki w nauce są ucieczką
                  od rzeczywistości, a ich dobre stopnie - sic! - mogą prowadzić
                  u moich córek do choroby umysłowej! Bo to nienormalne - wg
                  tych bab - by obie córki mogły z własnej woli i nie wiadomo jakim
                  sposobem (pewnie zamykałem je piwnicy o głodzie?) tak dobrze mogły
                  się uczyć. Kiedy się te baby dowiedziały, że to ja chodzę na wywiadówki
                  okazało się, że robię to na złość matce moich dzieci i pewnie robię
                  to przed mającą się odbyć sprawą w sądzie - a to, że chodziłem już
                  na te wywiadówki OD KILKU LAT - uszło ich uwadze. Kiedy moje córki
                  narysowały obraz przedstawiający swoją rodzinę, a na tym obrazku
                  ja byłem największy (fizycznie jestem największy w rodzinie, co nie
                  jest niczym nadzwyczajnym) - orzekły, że mam za duży wpływ na nie,
                  to jest NA PEWNO stosuję wobec nich przemoc fizyczną. No bo wiadomo,
                  że obrazek przedstawiający rodzinę powinien wyglądać mniej więcej
                  tak, że jest w centrum WIELKA postać MATKI, wokół niej córki, a ojciec
                  gdzieś w tle jako marginalna postać. Kiedy z rozmów sam na sam córek
                  z tymi babami wychodziło, że to ja gotuję na co dzień obiady, zaczęły
                  im wmawiać (co mi później córki powiedziały), że to nie może być prawda
                  i sobie nie życzą tych kłamstw i to pewnie ja im kazałem tak mówić. Tak
                  długo naciskały na nie, żeby udzieliły "odpowiedniej" odpowiedzi, że
                  jedna z nich się podczas tego "badania" popłakała. I takich kwiatków
                  mógłbym dużo więcej napisać.
                  • altz Re: moja tragedia 03.01.12, 15:17
                    > Kiedy z rozmów sam na sam córek
                    > z tymi babami wychodziło, że to ja gotuję na co dzień obiady, zaczęły
                    > im wmawiać (co mi później córki powiedziały), że to nie może być prawda
                    > i sobie nie życzą tych kłamstw i to pewnie ja im kazałem tak mówić. Tak
                    > długo naciskały na nie, żeby udzieliły "odpowiedniej" odpowiedzi, że
                    > jedna z nich się podczas tego "badania" popłakała. I takich kwiatków
                    > mógłbym dużo więcej napisać.

                    Nie przesadzaj, córki nie były przypalane żelazem w celu wymuszenia zeznań, więc "się ogarnij" wink
                    Zdrowia życzę, a córkom spokoju. :-\
                  • szizumami Re: moja tragedia 04.01.12, 09:15
                    tałtek--to boli wiem,ale wez pod uwage ,że znikad taka postawa sie nie wzieła
                    byc może na tyle duża częsć panów podobnych autorki postu--mężów[bez etymologii męstwa]
                    /dzieki rybak za przypomnienie/------wyrobiło i zdanie i postawe badajacych
                    a stosuja metody i tam i w sadzie jednakowe wobec wszystkich--bo bywa że wyłapia nimi manipulacje, a bywa że ta samą metodą--dobijają ofiare
                    ty facet doświadczyłes niesprawiedliwości
                    my kobiety tez doświadczałysmy tej samej niesprawiedliwości od tych samych pan
                    kadra sie zmienia..młodzi wchodza na stanowiska--obiektywni--wiec bedzie dobrze
                    miejmy nadzieje

                    masz wspaniałe córki--myslą o tobie--kochają
                    wiec tak naprawde nie poniosłes porażki
                    wrecz przeciwnie

                • maciekqbn Re: moja tragedia 03.01.12, 14:18
                  Yoma, to nie tak.
                  Pomijając chwilami nieobiektywne opinie, to sposób działania różnych instytucji zdominowanych przez baby może spowodować co najmniej alergię a u mniej odpornych wręcz uraz.
                  Moje doświadczenia potwierdzają to co napisał tau... (jakoś nie mogę zapamiętać całości). Pani psycholog w osrodku interwencji kryzysowej przez pierwszych kilka spotkań była święcie przekonana, że knuję jakąś intrygę przed rozwodem. Dopiero po kilku godzinach rozmów i przesłuchaniu kilku nagrań 'otworzyła się' i zaczęła normalnie rozmawiać. A i tak dobrze, że trafiłem na myślącą kobietę (a z tym niestety jest problem), inaczej zostałbym potraktowany szablonowo. Samiec to twój wróg!
                  • malgolkab Re: moja tragedia 03.01.12, 14:22
                    maciekqbn napisał:

                    > . A i tak dobrze, że trafiłem na myślącą kobietę (a z
                    > tym niestety jest problem), inaczej zostałbym potraktowany szablonowo. Samie
                    > c to twój wróg!

                    >
                    z wielką przykrością, ale niestety muszę przyznać racjęuncertain
                  • yoma Re: moja tragedia 03.01.12, 17:52
                    > to sposób działania różnych instytucji
                    > zdominowanych przez baby może spowodować co najmniej alergię a u mniej odporny
                    > ch wręcz uraz.

                    A zgodzę się, chociaż jestem babą smile Niemniej sposób prezentacji urazu przez takiego Tauczyńskiego mnie, szczerze mówiąc, wkurza. Bo w czymże w tym momencie jest lepszy dany Tauczyński od tabuna bab w RODK, na który musiał jakoś wyjątkowo pechowo trafić? Samica twój wróg!

                    Sorki za personalność, nie jest to atak, tylko się Tauczyński sam zgłosił na ochotnika jako przykład.
        • szizumami Re: moja tragedia 03.01.12, 09:35
          tałczyński darowałbys sobie w tym akurat poście
          ---
          trzymaj sie kobietko
          też sadze że wyłapią w RODK co trzeba
    • garibaldia Re: moja tragedia 02.01.12, 20:38
      Życie z kimś takim to dopiero tragedia. Mimo wszystko ciesz się, że się z nim rozstajesz bo to początek lepszego. Bądź konsekwentna w sądzie, że tego rozwodu chcesz. Majątkowe sprawy ustal z prawnikiem byś nie była stratna.
      I zbieraj wszystkie dowody na jego zachowanie, notatki, nagrywaj rozmowy w których ci grozi lub szantażuje, itd. By to nie były tylko słowa przeciw słowom. Nie łam się, dasz radę to przetrwać.
    • moniapoz Re: moja tragedia 02.01.12, 20:46
      bardzo Ci współczuję ! trzymaj się - jesteś dzielną kobietą !

      ------
      Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
      Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • plujeczka Re: moja tragedia 02.01.12, 20:54
      wiesz tak czytam twoj post i mysle sobie Boze jak to jest ,że jeden czlowiek zadaje drugiemu człowiekowi, którego kiedyś kochal tyle bólu i cierpienia Pewnie znów mnie wszyscy zakrzycza ale faceci maja wyjatkowe tendencje do takicvh podłych zachowań.Nie wiem sama czy po prostu sa takimi dupkami czy tez kiedy "wymknie" sie im zdobycz z ręki ( a mówie o zonie) to uzywaja metod , ktorych pewnie i Hitler by sie nie powstydził. Czy odczuwają satysfakcje z dreczenia czasami w nieludzki i wyrafinowany sposób...........nie wiem co mam Ci napisac, sama sporo przeszłam i niestety czas wcale nie zaciera ran , ktore zostaja,Rozumiem Ciebie i twój strach o przyszłość bo co by nie mówic nam kobietom jest o wiele cieżej chociazby ekonomicznie. Wiele z nas pozostalo z długami, niespłaconymi kredytami,debetami a Panowie?...no cóz najczesciej wyczyścili w świetle i za przyzwoleniem idiotycznego prawa konta, pozabierali samochody i poszli w siną dal .
      Nie wiem jak cię pocieszyć, brakuje słów i taką człowiek odczuwa piekielną niemoc, kolejny drań, kolejna kobieta zabawiajaca sie z zonatym facetem.........Pewnie nie uwierzysz ale przyjdzie kiedys dzien w ktorym cos sie zmieni, moze nie od razu, moze nie będzie to ocean szcześcia ale spokój , pozbędziesz sie drania z własnego zycia. Argument o seksie grupowym jest po prostu idiotyczny , debilny i ponizej "pasa".teraz przynajmniej wiesz z kim dzieliłaś łoże i zycie...............bedzie lepiej zobaczysz, jeszcze nie teraz co prawda, przejdziesz piekło rozwodu i bolesnyvh oskarżen i jesli trafisz na madrego sędziego moze nie wyjdziesz z sali sadowej pokiereszowana i zpoczuciem ,ze jestes nikim............odwagi i wytrwaloscio bo ta bez wątpienia będzie Ci potrzxebne.Msz synka i masz dla kogo zyc i starać się.............
      • real.gejsza Re: moja tragedia 02.01.12, 21:16
        Smutno się to czyta sad. Mam ogromna nadzieję, że te badania w RODK, o które wystapił "jeszcze mąz" rozwieją wątpliwości. Opinie nt. RODKów są rózne, mam jednak nadzieję, ze trafisz na kompetentne osoby, które poprawnie odczytają wasze intencje i zachowania.
        Co do pana męża- to w sumie szkoda słów. Niech się realizuje w seksie grupowym- w trójkątach, sześciokątach i innych konstelacjach. Takiego gada nie warto trzymac w domu. Do Sądu zbieraj dowody- jego anonse na portalach, dowody zdrad i oszustw. A to, że uprawiał seks z panienką, w czasie gdy dziecko było w domu jest powaznym argumentem, ze jest z nim zle. Świadczy to, że jednak bardziej mu zalezy by realizowac się w seksie a nie w ojcostwie. Pani przedszkolanka tez ładny okaz...za coś takiego powinna być dyscypinarka. Jak ktoś z takim niskim morale moze zajmowac się "profesionalnie" dziećmi? Trzymam za Ciebie kciuki, dasz radę. Życze siły.
        • maciekqbn Re: moja tragedia 02.01.12, 22:55
          Zastanawia mnie, dlaczego kobiety zazwyczaj skupiają się na takich bzdetach jak dewiacje seksualne czy zdrady. Ten element dominuje w znacznej części komentarzy do tego wątku nad, moim zdaniem, tysiąckroć bardziej szkodliwym zjawiskiem jakim demoralizowanie dzieci czy terror ekonomiczny i znęcanie się psychiczne nad partnerem.
          • yoma Re: moja tragedia 03.01.12, 11:43
            Wpojone, Maćku, wpojone od dzieciństwa. Kobita ma cierpieć w milczeniu, a chłop ma za to nie zdradzać.
      • kami_hope Re: moja tragedia 02.01.12, 23:57

        Podzielam Twoją opinię Plujeczka. Smutne jak ludzie zadają krzywdy innym, prowadzą podwójne życie, oszukują, wykorzystują zaufanie kochających je osób… W rezultacie krzywdzą samych siebie, bo przecież wcześniej czy później przyjdzie im samym za to wszystko zapłacić. Ale, to już ich problem! W tym wszystkim, najwięcej złości budzą we mnie sposoby racjonalizowania własnych zachowań i działań, które krzywdzą innych. Niestety najczęściej ludzie, którzy krzywdzą przenoszą własną odpowiedzialność na ofiary. Na różne sposoby deprecjonują krzywdzoną przez siebie osobę, by siebie usprawiedliwić – najczęściej w absurdalny sposób. To budzi sprzeciw, złość, niemoc…
        Jestem wstanie przyjąć do wiadomości fakt, że ów pan nagle odkrył u siebie specyficzne preferencje. I jeśli zdecydował się na ich realizację, powinien jak najpełniej wypełnić swoje zobowiązania wobec rodziny, a już w tej konkretnej sytuacji jaką przedstawia autorka wątku – z wyraźną rekompensatą. Autorka wątku w niczym nie zawiniła, nikt by nie podołał wymaganiom takiego partnera. Jeju, co ja mówie, „partnera”? Toż to jakiś skrzywiony typ jest.

        Malman, niestety, jak sądzę jeszcze nie jedno będziesz musiała przejść z prawie-byłym mężem, dlatego życzę Ci wytrwałości i siły. Myślę, że to najgorsze co Cię spotkało już jest za Tobą. Teraz pozostaje Ci doprowadzić sprawy do końca, oczyścić swoje życie z tych brudów, i mam nadzieję, że takie nastawienie (jak do oczyszczania swojego życia) doda Ci siły. Pisz na forum, jeśli to Ci przynosi ulgę.
        Trzymaj się!
    • malwi-na356 Re: moja tragedia 02.01.12, 21:06
      Współczuję naprawde,ale nie daj sobie wchodzić na głowe i nie daj sie zastraszać,szantażować itd to jego metoda bo mu sie grunt wali pod nogami,najlepiej najmniej takich rozmów potyczek a jak juz to jakoś to nagraj.i mów mu że zastraszac i szantażowac moze sobie kolegów i jak niewie to takie "coś" tez jest karane.
    • altz Re: moja tragedia 02.01.12, 21:18
      Musisz jakoś udowodnić, że mąż nie pomagał finansowo i zarobki tracił na głupoty nie płacąc kredytu, ani na dziecko, wtedy można wstecznie ustanowić rozdzielczość majątkową. Będziesz mogła wystąpić o zwrot alimentów i kredytu za ten czas, pokombinuj i nie daj się skubać, przy okazji zabezpieczysz się przed jakimiś dodatkowymi kłopotami finansowymi ze strony męża. A teraz leć szybko, złóż wniosek o zabezpieczenie alimentów na czas trwania rozprawy.
    • mayenna Re: moja tragedia 02.01.12, 21:20
      Dopóki jesteście małżeństwem on ma obowiązek łożyć na potrzeby rodziny. Złóż wniosek do sądu o zabezpieczenie potrzeb na czas procesu i o alimenty.Będziesz miała lżej finansowo i może pomoże to odzyskać spokój.
      Też jestem zdania, że badanie wykaże jesli ojciec ma na dziecko zły wpływ.

      Trzymaj się i nie obwiniaj o to że nie byłaś w stanie zaspokoić preferencji męża. To naprawdę było wyzwanie, któremu mało kto sprosta.
      • yoma Re: moja tragedia 02.01.12, 21:35
        Zaryzykowałabym twierdzenie, że nikt nie sprosta, no chyba że ma wielokrotną osobowość smile

        > spełnia się tylko w seksie grupowym z samymi kobietami, a ja nie umiałam mu tego zapewnić
        • kiszczynska jestesmy z toba 03.01.12, 00:11
          trzymamy kciuki
    • plujeczka Re: moja tragedia 03.01.12, 08:08
      wiesz nie wiem jak wygladają badania w RDOK ale chodza bardzo różne opinie zapewne duzo zalezy od fachowości osób tam zatrudnionych choć znam przypadek kiedu kontakty bardzo utrudniano ojcu i w RDOK wszystko się wydało czyli jak się chce dobrze przeprowadzić badaie to mozna.Szczerze wspołczuję i doradzam Ci zbieranie dowodów na niewiernośc twojego jeszcze małzonka, w sądzie może być róznie ( niestety) a bronić się bedziesz musiała bo ręcze za to ,że pojawią się idiotyczne oskarzenia.zazwyczaj tak jest ,że kiedy facet nawala , znajduje kochankę i staje się draniem to winą obarcza żonę bo tak jest wygodniej i zaatakowana w sądzie musisz się bronić .Myslę ,że nie masz czego załować, poświecaj wiele uwagi synkowi bo faktycznie seks na oczach takiego w sumie malucha jest czymś odrażającym i do tego z panią z przedszkola////to się w glowie nie mieści.Współczuję i trzymam kciuki ==
      co do kredytu to sprawa niełatwa ale w sądzie przy podziale majatku możesz zażądac sprzedazy domu tylko czy teraz przy tych cenach to dobvry ruch? i czy cośzostanie la Ciebie chocby na małe mieszkanko? zobaczysz sama bo do podziału jeszcze daleka droga? -a masz wsparcie chociaż w swojej rodzienie?
      • malman Dziękuję Wam. 03.01.12, 11:02
        Kochani, dziękuję Wam. Dziękuję za cierpliwość w czytani mojej historii, dziękuję za dobre rady i ciepłe przyjęcie. Jest to coś, czego mi bardzo brakowało. Moja rodzina stara się mnie wspierać, tylko, że mieszka w innym mieście więc nie jesteśmy blisko siebie. Muszę dać radę, dam radę. kocham mojego Synka, mam dla kogo żyć więc to jest moja oś wokól której buduję swoje życie. Dziękuję Wam bardzo mocno.
        P.S.Wniosłam o zabezpieczenie alimentacyjne na czas procesu, Sąd przyznał mi 600 zł, ale mąż się odwołał od tej decyzji do Sądu Apelacyjnego- czekamy na wyrok.
        • plujeczka Re: Dziękuję Wam. 03.01.12, 11:36
          wniosłaś o zabezpieczenie alimentów na dziecko na czas trwania procesu? a wniosłaś o zabezpieczenie rodziny ? --kurcze to się jakoś fachowo nazywa ale pewnie ktoś się odezwie i poda poprawną nazwę tergo wniosku. 600 zł to mało zwazywszy na koszty , które ponosisz.
          Dobrze ,ze masz wsparcie w rodzinie bo to bardzo wazne -dasz radę choć jak widzisz lekko nie bezie bo facet zapewne cały czas będzie się bez końca odwoływał od wszystkiego i o d każdego postanowienia ądu. Ma facet czas, pieniadze i wszystko w nosie...............................ech zycie .........
        • yoma Re: Dziękuję Wam. 03.01.12, 11:47
          Wnieś o nadanie postanowieniu alimentacyjnemu klauzuli wykonalności. Już! Nie czekając na wynik odwołania. Takie postanowienie działa od momentu wydania, najwyżej potem zostanie zmienione.

          Pisze się do sądu, który je wydał: Proszę o nadanie klauzuli wykonalności postanowieniu tut. Sądu z dnia... w sprawie zabezpieczenia alimentów na rzecz...., sygnatura akt....

          Dostajesz klauzulę i możesz egzekwować.
    • dziad47 Re: moja tragedia 03.01.12, 15:50
      Witaj może to przeczytasz Malman, napewno możesz wytapic do sadu o zabezpieczenie finansowe siebie. Jeżeli wspólnie z małzonkiem były składne druki PIT, to wytap do US o kopie.
      Przede wszystkim zadbaj o finasowa stonę konfliktu, bo wydaje mi sie że postepowanie będzie trwało długo.(liczn eodowałnie, sądy apelacyjne, badania, przesłuchania światków) Poszukaj sobie terapełty, psychologa, ta sprawa będzie ciebie mocno dołować. A ty musisz mieć siłe wewnętrzna do wspierania syna. Na pewno chodzenie taty z "panią" po domu nago. Powinno być zapisane w badaniu RODK, bo moim zdaniem to dobry dowód na ustanie więźi małżeńskiej. Na koniec rada, kogoś kto prawdopodbnie bo tak to opisujesz, jest sexoholikiem, zaboli bak kasy, orgietki,randki, sexgadżety kosztują. Wystepuj stale o podwyższanie alimentów, pozostawienie małzonka wniedostaku to źle wyglada w sądzie. Trzymaj się,na ogół kobiety maja w sadzie lepiej, matka to przecież podstawa rodziny. Dasz radę, pozdrawiam Dziad
      • malgolkab Dziad 03.01.12, 21:09
        bardzo dobre rady. mam nadzieję, że nie przejmujesz się komentarzami prostackiej baby (bo kobietą tego nie nazwę) - kiszczynskiej. pozdrawiamsmile
    • tesknotazabija Re: moja tragedia 03.01.12, 17:29
      Malman, ogromna siła bije z Twoich postów. Jesteś dzielną kobietą. Trzymam za Ciebie mocno kciuki. Czuję, że ze wszystkim sobie poradzisz. Stresu, nerwów, przykrości nie ominiesz, ale czuję, że dasz radę. Niczego się nie bój. Czekaj na rozwój wydarzeń. Czasu nie przeskoczysz, a stałe zadręczanie się nie służy ani Tobie ani Twojemu dziecku. Największą Twoją siłą jest synek, wiem jak to działa smile
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie! Tęsknota
      • blue_ania37 Re: moja tragedia 03.01.12, 17:56
        Bardzo Jesteś dzielną kobietą!
        Dasz radę, trzymam kciuki, mnie to forum uratowało przed zwątpieniem i pomogło jak byłam na samym "dnie rozpaczy", dziś po paru miesiącach jest już lepiej i tego też Ci życzę z całego serca.
        Ania
      • altz Re: moja tragedia 03.01.12, 19:30
        tesknotazabija napisała:

        > Malman, ogromna siła bije z Twoich postów.
        A ja jakoś tej siły nie czuję. 15 miesięcy czekania na nie wiadomo co, to stanowczo za długo. Ludzie potrafią już przeżyć rozstanie po tym czasie.
        Autorka powinna się w końcu zorganizować i zadbać o interesy.
        Cóż to za matka, co woli pracować na dwa etaty, byle nie ściągać pieniędzy od ojca? Dziecko też chce mieć rodzica na co dzień, a nie o północy. Najwyższy czas się tym zająć!
        • malwi-na356 Re: moja tragedia 03.01.12, 20:41
          o ile tatuś chce normalnie pracować i płacić normlane alimenty ,a nie mieć pensje na papierku 1300 czyż nie prawda???
          • maciekqbn Re: moja tragedia 03.01.12, 20:43
            malwi-na356 napisała:

            > o ile tatuś chce normalnie pracować i płacić normlane alimenty ,a nie mieć pens
            > je na papierku 1300 czyż nie prawda???

            Nie zmienia to faktu, że altz ma 100% racji.
            • malwi-na356 Re: moja tragedia 03.01.12, 20:48
              tak smile , każde dziecko chciałoby mieć mame w domu wiem to po sobie smile
              • moniapoz Re: moja tragedia 03.01.12, 20:52
                przepraszam bardzo a gdzie autorka napisała, że nie widuje dziecka bo pracuje na dwa etaty bo ja nie widzę?
                dziwne jest to, że bardzo często na tym forum zamiast wsparcia ludzie otrzymują coś wręcz przeciwnego ?....tak tak dobijmy ją jeszcze pisząc "cóż to za matka"...dokopmy bo za mało wycierpiała....chodzi mi o formę oczywiście, bo można w słowa ubrać to samo i brzmi o wiele przyjaźniej....

                ------
                Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                • maciekqbn Re: moja tragedia 03.01.12, 20:55
                  moniapoz napisała:

                  >....chodzi mi o formę oczywiście, bo można w s
                  > łowa ubrać to samo i brzmi o wiele przyjaźniej....
                  >

                  ojtam ojtam

                  Jak dostanie porządną zaprawę to będzie twardsza w prawdziwym boju.
                  W końcu życie to nie 'jebajka'.
                • altz Re: moja tragedia 03.01.12, 21:08
                  moniapoz napisała:

                  > przepraszam bardzo a gdzie autorka napisała, że nie widuje dziecka bo pracuje n
                  > a dwa etaty bo ja nie widzę?
                  > dziwne jest to, że bardzo często na tym forum zamiast wsparcia ludzie otrzymują
                  > coś wręcz przeciwnego ?....tak tak dobijmy ją jeszcze pisząc "cóż to za matka"
                  > ...dokopmy bo za mało wycierpiała....chodzi mi o formę oczywiście, bo można w s
                  > łowa ubrać to samo i brzmi o wiele przyjaźniej....

                  Weź pastylkę i daj sobie na luz.

                  Cytuję, specjalnie dla Ciebie wink:
                  > została w domu obciążonym 30 letnim kredytem hipotecznym, którego rata wynosi 150%
                  > moich dochodów, mąż przestał płacić za cokolwiek

                  > Haruję od tylu miesięcy żeby utrzymać mnie i dziecko i dom, którego on nie pozwala
                  > sprzedać ale też za niego nie płąci. Nikomu się nie żalę, nikogo nie zadręczam swoim
                  > problemem, chodzę do pracy, żyję i jestem "dzielna".Poświęciłam swoje życie mojemu
                  > synkowi, by miał poczucie bezpieczeństwa.Ale jestem już taka zmęczona.

                  Nie ma co się żalić, tylko wziąć się do roboty, a nie robić z siebie siłaczki. Martyrologia nie nie jest już w cenie. wink
                  • moniapoz Re: moja tragedia 03.01.12, 21:12
                    pastylkę już zażyłam wink z luzem u mnie zawsze było ok, więc się nie martw.

                    rozumiem Twoje intencje ale proszę zrozum też, że ludzie w ekstremalnych sytuacjach nie zawsze potrzebują kopa w dupę....tylko to miałam na myśli.
                    trochę empatii, choć wiem, że nie jest to cecha częsta u mężczyzn...

                    ------
                    Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                    Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • moniapoz Re: moja tragedia 03.01.12, 21:17
                    aha...nadal nie widzę słowa o tym, że dziecka nie widuje...tylko tyle, że haruje...
                    ale może się czepiam ? wink

                    ------
                    Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                    Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                    • malgolkab Re: moja tragedia 03.01.12, 21:21
                      moniapoz napisała:

                      > aha...nadal nie widzę słowa o tym, że dziecka nie widuje...tylko tyle, że haruj
                      > e...
                      > ale może się czepiam ? wink
                      harować można również jak dziecko jest w przedszkolu lub po nocach przy pracy zdalnej np. Nie czepiasz sięsmile choć rozumiem też sens wypowiedzi Altza i się z nią zgadzam... mi akurat kopy w d... na forum w początkowej fazie bardzo pomogły i zmotywowały do działania, a wspólczucia (skierowanego w moim kierunku) bardzo nie lubię (przesadnego chwalenia też nie)
                      > ------
                      > Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                      > Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                      • moniapoz Re: moja tragedia 03.01.12, 21:25
                        niektórym kop pomoże (np. mi i Tobie) innych dobije a innych zniszczy ....dlatego ja uważam, tak jak napisałam ale po to jest forum, żeby móc kulturalnie dyskutować, co nie ?

                        ------
                        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                        • malgolkab Re: moja tragedia 03.01.12, 21:27
                          moniapoz napisała:

                          > niektórym kop pomoże (np. mi i Tobie) innych dobije a innych zniszczy ....dlate
                          > go ja uważam, tak jak napisałam ale po to jest forum, żeby móc kulturalnie dysk
                          > utować, co nie ?
                          jasne, że po tosmile ale też pisząc tutaj trzeba się liczyć z tym, że będą osoby o rożnym podejściu i jedne "pogłaszczą", a drugie "kopną" (często nie złośliwie, tylko dlatego, że ich samych takie kopy motywują - jak mnie czy Ciebiewink
                          > ------
                          > Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                          > Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                          • malwi-na356 Re: moja tragedia 03.01.12, 21:32
                            wszystkie mamy wiedzą jak to trudno lecieć do pracy i myśleć jak jedno odebrac za szkoły a drugie z przedszkola ,miedzy czasie przychodnia ,apteka i pojadą po premi w pracy bo kryzys i cięcia są ....nie jest łatwo
                            • maciekqbn Re: moja tragedia 03.01.12, 21:35
                              Polemizowałbym z Tobą, czy wszystkie...
                              • moniapoz Re: moja tragedia 03.01.12, 21:37
                                Maciuś...jesteś nudny :p
                                hihi

                                ------
                                Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                • malwi-na356 Re: moja tragedia 03.01.12, 21:40
                                  maciuś chce rozwinąć temat ...smile))
                                  • maciekqbn Re: moja tragedia 03.01.12, 21:45
                                    malwi-na356 napisała:

                                    > maciuś chce rozwinąć temat ...smile))

                                    A co tu rozwijać. Wiele mamusiek wygodnie się ustawiło w życiu i mają fajerów od takich czynności. Nie potrzebnie użyłas słowa 'wszystkie' - zadziałało to na mnie jak alergen.
                                • maciekqbn Re: moja tragedia 03.01.12, 21:41
                                  Co ja na to poradzę, ze martwi mnie przyszłość hehe
                                  • maciekqbn Re: moja tragedia 03.01.12, 21:43
                                    Tak więc wyciągam wnioski z przeszłości.
                                    I piętnuję tezy fałszywe.
                                    • malwi-na356 Re: moja tragedia 03.01.12, 21:44
                                      też prawda ...
                                  • moniapoz Re: moja tragedia 03.01.12, 21:45
                                    oj tam oj tam, co Cię nie zabije to Cię wzmocni - parafrazując Twoje słowa wink

                                    ------
                                    Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                                    Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                                    • maciekqbn Re: moja tragedia 03.01.12, 21:48
                                      moniapoz napisała:

                                      > oj tam oj tam, co Cię nie zabije to Cię wzmocni - parafrazując Twoje słowa wink
                                      >

                                      I tutaj Monisia trafiłaś w sedno. Jest to uniwersalna prawda, już starożytni Spartanie o tym doskonale wiedzieli. A jaki silny i zdrowy naród to był... wink
                    • altz Re: moja tragedia 03.01.12, 21:44
                      moniapoz napisała:

                      > aha...nadal nie widzę słowa o tym, że dziecka nie widuje...tylko tyle, że haruj
                      > e...
                      > ale może się czepiam ? wink

                      Empatię to ja mam i rozumiem, dlaczego tyle to trwało. Ale uważam, że czas się otrząsnąć i zacząć działać. Jeśli matka potrzebuje 1,5 pensji na opłaty, to znaczy że teraz za dużo pracuje i tyle. Czary się nie zdarzają w kapitalizmie. Uważam, że to nie jest nic złego, że dziecko będzie przebywać z innymi dziećmi, nie musi być cały czas z matką, ale zmęczona czy niewyspana matka tylko dlatego, żeby być dzielną, to nie jest mądre.
                      • moniapoz Re: moja tragedia 03.01.12, 21:51
                        wiem, wiem co masz na myśli doskonale.......i teraz forma mnie nie razi...to pewnie po tej pastylce się tak wyluzowałam smile

                        ------
                        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
                        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
                  • zmeczona100 Re: moja tragedia 03.01.12, 23:41
                    > Nie ma co się żalić, tylko wziąć się do roboty, a nie robić z siebie siłaczki.

                    Czyli co? Wziąć kolejny etat?
    • pendzacy_krolik Re: moja tragedia 03.01.12, 19:01
      w pierwszym odruchu wielkie wspolczucie i mysl,ze moje problemy sa niczym w porownaniu z klopotami innych,ale ,jak zaczelas opisywac swojego meza to sie zastanowilam,co cie sklonilo,zeby sie w nim zakochac?
      • malgolkab Re: moja tragedia 03.01.12, 21:14
        pendzacy_krolik napisała:

        > w pierwszym odruchu wielkie wspolczucie i mysl,ze moje problemy sa niczym w por
        > ownaniu z klopotami innych,ale ,jak zaczelas opisywac swojego meza to sie zasta
        > nowilam,co cie sklonilo,zeby sie w nim zakochac?
        a ja zapytam po raz któryś (nigdy nam nie opowiedziałaś) - co Ciebie skłoniło do poślubienia nieroba, leżącego przed tv całymi dniami lub siedzącego u mamusi? (jak sama opisujesz małżonka)
        • szizumami Re: moja tragedia 04.01.12, 09:24
          malgolka---to samo pytanie można zadać każdej z nas--która zdecydowała sie
          złozyc pozew
          i która opowiada nie w superlatywach o cechach,zachowaniu,postawie swego byłego,lub prawie byłego
          toż nikt z nas siła do ołtarza muzułmanskiego nie był ciągniety
          co najwyżej "sprowokowany" ciąża!
          [hmm--chciałam powiedzieć "nie" za 1 -m ale za plecami rodzina była/

          w kazdym razie--my wybierałyśmy...
          a misiaczek sie po czasie sfilcował
          • szizumami Re: moja tragedia 04.01.12, 09:39
            -ech malgosia---mam wrażenie że lubisz poklepac facetom po plecach
            a kobietom do pieca dopalic!!
            prosze przeczytaj mnie teraz uwaznie-----

            -JESLI duża częsc kobiet,[stycznośc z dośc duża populacja]--doswiadczała róznego rodzaju brutalności ze strony mezczyzn--TO wykształciła sie w nich agresja,awersja i totalna negacja
            ich -
            • malgolkab Re: moja tragedia 04.01.12, 09:53
              moja wypowiedź była do królika i to co piszesz powinnaś chyba wystosować do niejsmile skoro ona po raz któryś zadaje pytanie (nic nie wnoszące) jakiejś kobiecie "po co była z tym facetem", "czemu się zakochała" i czemu "zrobiła z nim sobie dziecko" to ja proszę ją, by opowiedziała nam czemu ona jest ze swoim (tak beznadziejnym) mężem.
              więc o tej wyrozumiałości - to chyba nie do mnie
            • malgolkab Re: moja tragedia 04.01.12, 09:59
              szizumami napisała:

              > -ech malgosia---mam wrażenie że lubisz poklepac facetom po plecach
              > a kobietom do pieca dopalic!!
              > prosze przeczytaj mnie teraz uwaznie-----
              w przeciwieństwie do wielu osób tutaj, ustosunkowuję się do konkretnej wypowiedzi, nie patrząc na płeć piszącego. Nie uważam, bym miała kogoś "klepać po plecach" tylko dlatego, że jest tej samej płci. Jak w końcu zrozumiesz, że nam tym forum piszą po prostu ludzie (obu płci) to będzie Ci prościejsmile
              • szizumami Re: moja tragedia 04.01.12, 14:13
                a w przeciwieństwie do... kogo i czego?
                przeciez jesteśmy tu równi i wszyscy fajni!



                • malgolkab Re: moja tragedia 04.01.12, 19:13
                  szizumami napisała:

                  > a w przeciwieństwie do... kogo i czego?
                  w przeciwieństwie do niektórych forumowiczów, płeć piszącego nie ma dla mnie znaczenia - odnoszę się do konkretnego postusmile
                  > przeciez jesteśmy tu równi i wszyscy fajni!
                  równi na pewno, czy fajni to nie mogę ocenić, bo niektórych znam tylko z kilku wypowiedzi, a to mało (jak dla mnie)

          • malgolkab Re: moja tragedia 04.01.12, 09:55
            szizumami napisała:

            > malgolka---to samo pytanie można zadać każdej z nas--która zdecydowała sie
            > złozyc pozew
            no dokładnie, więc pytania królika do każdej osoby "dlaczego z nim byłaś" są bez sensu, co próbuję jej uzmysłowić pytając o to samo (ale jak widać królik ma monopol na takie pytaniewink
            > w kazdym razie--my wybierałyśmy...
            > a misiaczek sie po czasie sfilcował
            albo tak, albo po prostu było się ślepym lub wolało pewnych rzeczy nie widzieć
      • zmeczona100 Re: moja tragedia 03.01.12, 23:45
        to sie zasta
        > nowilam,co cie sklonilo,zeby sie w nim zakochac?

        W jaki sposób odpowiedź na to pytanie pomogłaby autorce w rozwiązaniu jej problemów?
        • malman Re: moja tragedia 13.01.12, 13:01
          Witam Was serdecznie. Dziękuję za wszystkie wypowiedzi, dobrze jest poznać różne punkty widzenia. Dzięki temu jest szansa na poszerzenie perspektywy, z której się patrzy o Wasze doświadczenia. Otóż wniosłam o zabezpieczenie z klauzulą natychmiastowej wykonalności jeśli chodzi o alimenty, kwota o którą wniosłam jest o wiele wyższa ale na tym etapie postępowania nie da rady "więcej ściągnąć z tatusia" jak to ktoś ładnie ujął i pozostaje mi ciężka praca na opłacenie rachunków dotyczących wspólnej nieruchomości, do których mąż się nie poczuwa a w chwili obecnej nie ma innych narzędzi prawnych by wyegzekwować regulowanie przez niego choć niewielkiej części płatności. Mnie robię z siebie siłaczki, chciałam się z kimś podzielić ludzkim odczuciem, że jest mi po prostu ciężko. Oczywiście boli stwierdzenie "bo cóż to za matka..." po moich przeżyciach, nocnej pracy (pracuję w szpitalu, mam nocne dyżury, nie wchodzi w przypadku mojego wykształcenia praca stacjonarna w nocy na komputerze) ale przyjmuję wszystkie refleksje. Staram się na bieżąco przedstawiać aktualną postawę męża w pismach procesowych. Teraz czekanie na 19 stycznia i badanie w RODK. Na koniec pokuszę się jednak o odpowiedź na pytanie : dlaczego za niego wyszłaś? dlaczego z nim byłaś? Zakochałam się. Pokochałam człowieka o trudnym charakterze ale zaczął się zmieniać po tym jak w bardzo szybkim tempie awansował na szczeblach kariery zawodowej. I zrozumcie, nie zdrady są głównym motywem złożenia przeze mnie pozwu. Najbardziej boli nieuczciwość posunięta do granic możliwości w każdym aspekcie naszego wspólnego zycia: długów, kradzieży samochodu i oszczędności, manipulowania uczuciami moimi i dziecka poprzez wielokrotne "próby" powrotu, które jak się później okazywało były tylko działaniem "pod Sąd". Ja go najzwyczajniej w świecie bardzo kochałam. Może proste, może głupie. Ale prawidziwe. Dziękuję raz jeszcze.
          • moniapoz Re: moja tragedia 13.01.12, 16:46
            >Na koniec pokuszę się jednak o odpowiedź na pytanie : dlaczego za niego wyszłaś? dlaczego z >nim byłaś? Zakochałam się.

            samo życie smile ale wielu ludzi myśli, że widziały gały co brały a przecież my się zmieniamy i inni ludzie też, więc czemu inaczej ma być w związku ?

            trzymaj się i walcz o swoje!

            ------
            Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
            Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
          • brzydula09 Re: moja tragedia 14.01.12, 23:02
            Witaj,
            po przeczytaniu Twojej opowieści - no cóż nie pozostaje mi nic innego jak napisać tylko - Bardzo Bardzo mi przykro...
            Rozumiem Twoje bolączki, i to wszystko co związane jest z rozwodem - jestem po - ale to było bardzo długie i złe przeżycie. Nie bój się badania a tym bardziej Sądu - wiem bo ja też stałam tam przed obcymi ludźmi i opowiadałam o moim osobistym życiu i potem po 3 latach usłyszałam z ust obcej kobiety - ogłaszam rozwód z winy powoda - i to też nie było miłe. To taka osobista porażka, ale nie ma co się rozczulać - nie czas na to, bądź dzielna - na tyle ile możesz, nic ponad siły - powoli wszystko wróci do normy - wierz mi.
            Gdybyś potrzebowała pomocy - daj znać to skontaktujemy się na pryw.
            A swoją drogą to zabezpieczenie alimentacyjne mała kwota - ja też miałam apelację i jeszcze dołożyli, więc ...
            Trzymaj się ...
            Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka