malman
02.01.12, 20:24
Witam.
W tym roku minęło 6 lat mojego małżeństwa z "miłością życia". Mamy 5 letniego syna, który jest wspaniałym dzieckiem. Małżeństwo, dom, rodzina były dla mnie esencją życia. Wszystko runęło 1,5 roku temu, kiedy odkryłam romans mojego męża z przedszkolanką, wychowawczynią mojego synka, która była także naszą dalszą sąsiadką (zamężną zresztą). Ta kobieta przychodziła do mojego domu i spała w łóżku małżeńskim z moim mężem, w obecności mojego dziecka, kiedy ja dyżurowałam w nocy w szpitalu - potwierdzili to sami zainteresowani, jak i mój synek, który po roku dopiero otworzył się i przyznał, że widział swoją "panią" "na golasa" z tatusiem. Mąż zostawił nas dla niej i odszedł.Powiedział, że jestem zbyt konserwatywna w sprawach seksu, albowiem on odkrył, że jest....."grupowiczem" i spełnia się tylko w seksie grupowym z samymi kobietami, a ja nie umiałam mu tego zapewnić. Wyjął z konta wszytkie nasze oszczędności, zabrał samochód, którym jeździłam i który kupilismy wspólnie (ale był zarejestrowany na niego). została w domu obciążonym 30 letnim kredytem hipotecznym, którego rata wynosi 150% moich dochodów, mąż przestał płacić za cokolwiek (zarabia kilkanaście razy więcej ode mnie). W czasie, gdy próbowałam się otrząsnąć, oni co tydzień wyjeżdżali na zagraniczne weekendy. Po kilku miesiącach wniosłam pozew o rozwód z jego winy. Nie mógł tego znieść, szantażował emocjonalnie, że mnie zniszczy jeśli go nie wycofam, że "będę w czarnej dupie", "poleje się moja krew". Wielokrotnie mnie zastraszał, buntował synka przeciwko mnie. W trakcie tych miesięcy okazało się, że mąż już pół roku po slubie miał kolejną kochankę w innym mieście, która dla niego przeprowadziła się do naszego miasta, dotarłam do niej, zgodziła się zeznawać w mojej sprawie, w Sądzie opowiedziała wszystko.Sprawa trwa już 15 miesięcy, w międzyczasie kochanka zostawiła mojego męża i wróciła do swojego - stało się to 3 dni przed pierwszą rozprawą. Mój mąż na pierwszej rozprawie płakał i mówił, że chce ratować małżeństwo - Sąd zawiesił proces na 3 miesiące, w czasie których mąż ogłaszał się na portalach randkowych, że szuka partnerki. Gdy spotyka się z dzieckiem, które niewątpliwie bardzo go kocha, puszcza mu piosenki o erotycznych treściach, z wulgaryzmami, które potem dziecko powtarza. przez te 1,5 roku nie kupił dziecku ani jednego prezentu, a gdy syn pochwalił mu się co dostał od św. Mikołaja (co mu kupiłam), ten mu powiedział, że Mikołaj nie istnieje.Ostatnio wniósł o rozszerzenie kontaktów z dzieckiem i przebadanie w RODK, gdzie mamy się stawić 19 stycznia- Sąd przyjął jego wniosek. Tak strasznie się boję tego badania, jestem zmęczona, boję się jego nieodpowiedniego wpływu na dziecko, tego, że znów będzie tam kłamał na mój temat (w Sądzie powiedział,l że jestem chora psychicznie, miałam kochanków i byłam niewydolną matką - wszystkie te zarzuty obalili moi liczni świadkowie). Musiał to komuś napisać. Musiał w końcu to komuś powiedzieć. Haruję od tylu miesięcy żeby utrzymać mnie i dziecko i dom, którego on nie pozwala sprzedać ale też za niego nie płąci. Nikomu się nie żalę, nikogo nie zadręczam swoim problemem, chodzę do pracy, żyję i jestem "dzielna".Poświęciłam swoje życie mojemu synkowi, by miał poczucie bezpieczeństwa.Ale jestem już taka zmęczona. I strasznie się boję jego kolejnych kłamstw i przedłużającego się procesu.
Wybaczcie za długi list.
Musiał to w końcu z siebie wyrzuć.....