Dodaj do ulubionych

Alimenty od niepracującego

07.04.12, 09:25
Czy da się podnieść alimenty, gdy ojciec dzieci nie pracuje? Od 2008 roku, czyli od rozwodu nie podnosiłam ich i są obecnie na poziomie 300 zł/dziecko. Tyle, że dwie córki są już nastolatkami i ich potrzeby rosną.
Dodam, że ex nigdy nie pracował na etacie - ani przez jeden dzień. Martwię się, co będzie gdy się rozchoruje lub będzie musiał być np operowany... Kto za to zapłaci? No i co będzie z jego starością? Obecnie ma 44 lata więc zdrowie powoli zacznie się sypać. Czy może tak być, że to ja lub dzieci będziemy musieli go utrzymywać lub płacić za jego leczenie?
Obserwuj wątek
    • mayenna Re: Alimenty od niepracującego 07.04.12, 22:51
      Można podnieść alimenty.Trzeba jednak wykazać, że bezrobocie to nie przymus ale wybór pana. jeśłi nie jest zarejestrowany w UP, nie szuka pracy to sąd to weźmie pod uwagę.

      Gdyby twój były mąż płacił alimenty i wspierał dzieci to one tez musiałyby go wspierać w razie utraty zdrowia i dochodów.Jednak jesli on nie utrzymuje z nimi kontaktu i nie płaci sam alimentów to łatwo jest uniknąć takich roszczeń.

      • zebra12 Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 08:27
        Nie jest i od studiów nie był zarejestrowany w UP jako bezrobotny.
        On się nie uważa całkiem za bezrobotnego - maluje obrazy. A, że z tego dochód mały, raz jest, raz nie ma, to klepie biedę. Ma odrazę do pracy na etacie. Uważa, że tylko głupcy tak pracują.
        To, że ma dzieci, które niestety mają potrzeby to zupełnie go nie interesuje. Alimenty jednak stara się płacić - mniej lub bardziej regularnie.
        Jednak przez swój tryb życia na 100% nie będzie miał renty, emerytury czy pieniędzy na leczenie, czyli jego działanie jest celowe, zaplanowane i nie będzie zaskoczeniem. Sąd nie bierze tego pod uwagę? Bo to, że na kogoś spadnie ciężar utrzymania exa to pewność. Można już teraz coś zrobić? Może jego obecna kobieta się zaoferuje?
        • mayenna Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 08:46
          Nie mam doświadczeń jak to jest z artystami w kwestii alimentów. Niby możesz wykazać, że mógłby pracować na etacie w szkole, domu kultury, jako instruktor i ta praca przyniosłaby dochód w kwocie x co umożliwia płacenie alimentów w kwocie y, ale co sąd o tym pomyśli to trudno orzec.Skup się bardziej na udowodnieniu większych potrzeb dzieci.
          Twój były mąż wywiązuje się z obowiązków wobec dzieci: płaci alimenty, utrzymuje kontakty, ma więź z nimi ( jak, to już nie jest aż tak ważne) więc ma prawo na starość do wsparcia od nich. Nikt tego obowiązku z dzieci nie zdejmie, chyba że same będą w złej sytuacji finansowo - życiowej.Żona/mąż są do takiiego wsparcia też zobowiązani. Jak twój eks sie ożeni to ten obowiązek spadnie w pierwszej kolejności na żonę.
        • altz Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 09:21
          zebra12 napisała:

          > Nie jest i od studiów nie był zarejestrowany w UP jako bezrobotny.
          > On się nie uważa całkiem za bezrobotnego - maluje obrazy. A, że z tego dochód m
          > ały, raz jest, raz nie ma, to klepie biedę. Ma odrazę do pracy na etacie. Uważa
          > , że tylko głupcy tak pracują.

          Ktoś musi płacić na człowieka na starość, część kosztów poniesie państwo, czyli Wy wszyscy, a potem państwo to ściągnie od rodziny potrzebującego. Dzieci nie unikną alimentów i słusznie.
          Niezbadane są wyroki Pana, być może dzieci doznają łaski i ich ojciec zostanie przyjęty prędko w szeregi świętych i ominie ich ta troska? Może matkę też zabierze Pan? Zostaną same z dużymi pieniędzmi, a radość ich będzie nieskończona? big_grin
          W sumie fajny wątek, taki wielkanocny. wink
          • zmeczona100 Re: Alimenty od niepracującego 10.04.12, 21:10
            > Ktoś musi płacić na człowieka na starość, część kosztów poniesie państwo, czyli
            > Wy wszyscy, a potem państwo to ściągnie od rodziny potrzebującego. Dzieci nie
            > unikną alimentów i słusznie.

            Nie pocieszaj się, altz. Aby dorosle dzieci troszczyły się o starych rodziców wystarczy, by byli dla nich rodzicami na pełny etat, a nie tylko na papierze- wtedy żadne sądy nie są potrzebne. Jeśli ktoś jest pasożytem i tylko patrzy, jak zagarnąć coś dla siebie, aby za wiele się nie przemęczać, to może się w przyszłości bardzo rozczarować, bo sądy biorą pod uwagę choćby coś takiego, jak sprawiedliwość społeczna. Gdyby było inaczej, to nie mieliby problemu rodzice dzieci, które przebywały w domu dziecka czy rodzinach zastępczych, jednak sądy oddalają ich wnioski smile
    • baabcia Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 09:51
      nie straszcie dzieci przymusem opieki na starość nad nieobecnymi w ich życiu rodzicami

      to nie działa tak jakby chcieli niektórzy - alimenty nie są karą i nie są pożyczką

      szczytem podłości jest domaganie się przez rodzica, który nie nauczył kochać aby nim się zajmowano, bo płacił na życie dziecka

      są czekający pod domem dziecka spryciarze - a nóż coś się wydoi z osiemnastolatka wystawionego w dorosłość - szantaż emocjonalny to specjalność nieudaczników

      dorośli niech sobie radzą kiedy źle wybrali partnera na rodzica swoich dzieci - zdarza się i trudno, trzeba błędy naprawiać i za nie płacić; ale jeśli rodzic tak dalece planuje swoje podwieszanie pod dzieci - ma pomysł na zemstę za płacenie alimentów - to trzeba dzieci chronić przed takimi gadkami i uodparniać;

      państwo sobie jakoś radzi z ludźmi, którzy całe życie żyli po swojemu

      nie należy dzieci obciążać odpowiedzialnością za czyjekolwiek choroby, braki emerytury czy zębów smile

      samotnym ludziom pełnym zapału podpowiem - warto zaopiekować się kimś i mieć kogoś do kochania i do wsparcia na starość z miłości nie obowiązku - jest wiele organizacji podpowiadających jak spożytkować bezinteresowną miłość - jeśli się sprawdzimy pojawi się ktoś wdzięczny nie z obowiązku;

      życie można zmarnować mając pretensje do wszytskich
      lepiej pretensje do siebie po przemyśleniu odpuścić i uśmiechnąć się do świata i ludzi

      śmigus dyngus ponoć oczyszcza - ale jak tu znaleźć kogoś by nas serdecznie oblał

      pogodnych Świąt


      • altz Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 10:07
        baabcia napisała:

        > nie straszcie dzieci przymusem opieki na starość nad nieobecnymi w ich życiu ro
        > dzicami
        Jasne, że nie ma czym straszyć, bo to jest oczywistość, nie baba-Jaga z lasu. W końcu ktoś musi płacić na osoby stare, państwo mieć nie będzie, ale od najbliższej rodziny wyciągnie alimenty i to bez łaski, szczególnie gdy trzeba będzie się zajmować staruszkami w domu opieki. To jest uczciwe.
        • zebra12 Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 11:35
          Uczciwe to jest, gdy się pracuje latami i potem korzysta z owoców swojej pracy - kapitału odłożonego np w ZUS. Mój mąz nigdy ZUSu nie płacił. Wy płacicie, większość ludzi ciężko pracuje, by mieć godną starość. Czy to sprawiedliwe, że ktoś, kto codziennie spełniał swoje pasje, nie wstawał rano do pracy, nie kłopotał się tym co będzie jutro, śmiał się z tych naiwniaków co zaiwaniają na etatach, był na utrzymaniu innych ludzi i teraz nagle na starość wyciągnie rękę po jałmużnę? Niby czemu? Sam przecież podjął taką a nie inną decyzję względem swojego życia.
          • mayenna Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 12:42
            To jest solidarność zbiorowa. poza tym twój były ma dzieci. Pomaga utrzymywać je w sposób na jaki go stać, jak umie. To one będą zobowiązane utrzymać go na starość.
            Zebra, może zostanie wziętym malarzem i problem sam upadnie?

            Podsuń mu jeszcze inne mozliwości zarobkowania: praca jako grafik, w reklamie, jako ilustrator, grafik komputerowy. Ale jak dorosły facet nie chce szukać możliwości normalnego zarobkowania to nic i nikt go do tego nie jest w stanie zmusić.

          • mayenna Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 12:51
            Przed roszczeniami w przyszłości ochroniło by dzieci odebranie mu praw rodzicielskich, ale póki płaci alimenty, widuje się z dziećmi to nie ma na to za dużych szans.
          • z17 Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 14:07
            Sorry zebra12, ale na kolejnym forum trafiam na Twoje zbolałe jęki związane z ewentualnością utrzymywania byłego męża za około ćwierć wieku wink Ziejesz jadem do tego człowieka, a przecież niegdyś kupił Cię właśnie tym, czego dzisiaj najbardziej nienawidzisz (artysta, fantazja, luz, spontaniczność, brak rutyny, pasje, pomysły, swoboda, niezależność, dużo wolnego czasu itp. itd.).

            Tak ten świat jest skonstruowany, że jeden musi zaiwaniać do roboty na 10 godzin i zarabia marne grosze, a drugi śpi do południa, balanguje, prowadzi życie knajpiano-towarzyskie... ale w ciągu 5 minut pisze na serwetce w kawiarni tekst piosenki, który ustawia go na resztę życia. Przypominasz mi niespełnioną piosenkarkę Monikę Borys, która będąc żoną Jarosława Kukulskiego miała pretensje do niego, że długo śpi, pracuje tyle co kot napłakał, a pieniądze z zaiks-u mu płyną w dużej ilości.

            Co Cię, za przeproszeniem, dupa boli o starość byłego męża?

            Wściekła jesteś, że nie możesz go walnąć na wyższe alimenty, bo nie ma jak oszacować zarobków - i tyle.

            A co do meritum. Osoby, prowadzące taki tryb życia jak Twój Ex Mąż mogą sobie doskonale zapewnić emeryturę na kilka sposób.
            Po pierwsze, Twórca (bez oficjalnych przychodów z etatu, um. zlecenia/um. o dzieło) może opłacać składki emerytalne ZUS na specjalnych zasadach. Trzeba się stawić przed Komisją do spraw Zaopatrzenia Emerytalnego Twórców, która wydaje decyzję uznającą jego działalność za twórczą lub artystyczną. Z tą decyzją trzeba się zarejestrować w ZUS i można sobie opłacać składki na państwową emeryturę.
            Po drugie, są produkty ubezpieczeniowe z tzw. rentą dożywotnią, czyli emeryturą. Płaci się składki przez załóżmy 20 lat i w zamian otrzymuje prywatną emeryturę. Niektóre towarzystwa ubezpieczeniowe np. pramerica z góry gwarantują wysokość tego świadczenia, więc w chwili podpisywania umowy można sobie oszacować swoje potrzeby/ możliwości.
            Po trzecie, Ex Mąż mieć przychody na starość z innego tytułu, choćby z faktu, że jego obrazy będą się w końcu nieźle sprzedawały. A jeśli nie, to może odłoży na jakieś mieszkanie, które będzie wynajmował? kupno działki?
            • zebra12 Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 14:44
              Po pierwsze nie zionę do niego żadnym jadem - mamy raczej dobre układy - jeździmy razem na zakupy, przyjeżdża do dzieci.
              Po drugie martwię się, bo umiem patrzeć w przyszłość.
              Po trzecie dobrze wiem, co MOŻE zrobić eks, tyle, że on tego nie zrobi, bo nie chce.

              I na koniec: nie każdy zionie nienawiścią do swoich byłych. Lepiej nie mierzyć innych swoją miarą.
              • mayenna Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 15:44
                zebra12 napisała:

                > Po pierwsze nie zionę do niego żadnym jadem - mamy raczej dobre układy - jeździ
                > my razem na zakupy, przyjeżdża do dzieci.

                To nie masz podstaw do odebrania praw rodzicielskich. Jak jeszcze on ci poza alimentami dobrowolnie dokłada się do zakupów lub daje prezenty dzieciom to i ta podwyżka może być symboliczna.
                Może lepiej z nim porozmawiać, żeby sam dawał więcej jak będzie miał? Szkoda niszczyć dobre stosunki zyskując parę groszy.
                • zebra12 Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 17:10
                  Raczej na zakupy nie daje, czasem kupi zgrzewkę mleka, wędliny na święta przywiezie ze wsi czy jajka. Ale o większych alimentach nie chce słyszeć.
                  • mayenna Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 17:27
                    Zebra, lepiej z nim polubownie pogadaj. Może w tej naturze ci będzie częściej dawał?
                    W sadzie pewnie dostaniesz podwyżkę, ale jak on zadeklaruje, ze pracy nie ma, że zarabia tyle ile w tym zawodzie może, daje prezenty, pomaga w utrzymaniu dzieci i wymieni te wałówki to sąd zmoże uznać ze facet robi co może, ale faktycznie sam jest w trudnej sytuacji finansowej. Dostaniesz podwyżkę rzędu 50 zł, a zepsujesz sobie z nim relacje.Przestanie płacić a na fundusz jest próg dochodowy i płaci tylko do 500 zl na dziecko. Przez komornika z artysty też pewnie nie wyegzekwujesz.
                    U mnie czasem pomaga osobista prośba dziecka, żeby tata coś kupił, czy pomógł kupić. Też eks jest bezrobotny.
                    Nie mówię, że nic nie wskórasz, ale rozważ to dobrze.
                    • zebra12 Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 19:26
                      Widzisz, wolę się z nim dogadać, bo tak naprawdę nie lubię się z nikim kłócić. Czasem jest mi go żal, bo wydaje mi się taki niezaradny, bezradny. Ostatnio kupiłam mu nawet kurtkę, bo nie miał. Czasem daję mu buty, czy kawę. Absolutnie nie chcę zrobić mu krzywdy. Z drugiej zaś strony jak pomyślę, że zdrowy chłop potrzebuje wciąż opieki i pomocy, że ma gdzieś potrzeby dzieci, nie da im na wycieczkę szkolną czy na kolonię letnią, to jestem zła! I na niego i na siebie, że dokonałam takiego, a nie innego wyboru w życiu. Gdybym ja miała taki luz jak on to miałabym super pracę za granicą. Przecież on nie jest niczym związany, nie ma dzieci na głowie. Całymi dniami siedzi w domu i maluje, a jego obecna kobieta wspiera go w tym. Wszystko dobrze, tylko byle choroba i co wtedy? Myślenie byłego jest krótkowzroczne i egoistyczne. Ktoś będzie musiał ponieść ciężar finansowy jego leczenia, czy utrzymania na starość. Moje córki są tego świadome, a że miały słaby kontakt z ojcem, buntują się przeciw temu. Stale więc staram się mu przemawiać do rozsądku i namawiam do podjęcia pracy, ale on milczy. Ma gdzie mieszkać, co jeść, ma poparcie next... Nic nie wskóram.
                      • mayenna Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 19:41
                        Raczej nic.
                        Ale masz z nim niezły kontakt - to tez coś warte. Może rozwiązanie pośrednie: wyjeżdżasz na 3 msc za granicę, a on w tym czasie zajmuje się dziećmi?
                        Zebra, porozmawiaj z nim, ze masz bardzo ciężko z pieniędzmi, że utrzymanie dzieci kosztuje i opowiedz o konkretnych wydatkach i potrzebach, że dzieciom zależy na wakacjach, ze marzą o tym. Może on widzi jakieś rozwiązanie Czy może ci coś zaproponować?
                        O przyszłość się w tej sytuacji nie martw. Nie ma sensu teraz szukać rozwiązania sytuacji, która nie wiadomo czy nastąpi.
                        • zebra12 Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 21:25
                          Widzę, że myślisz podobnie jak ja smile
                          Już mu powiedziałam, że jak nie będzie wyjścia to wyjeżdżam i musi zająć się dziećmi. To może być dla niego trudne, bo musiałby zamieszkać u mnie, a jego kobieta pracuje w innej miejscowości i nie da rady z nim się przenieść... W każdym razie myślę o tym.
                      • virtual_moth Re: Alimenty od niepracującego 10.04.12, 08:18
                        zebra12 napisała:

                        > Absolutnie ni
                        > e chcę zrobić mu krzywdy.

                        Traktujesz go jak kolejne swoje dziecko. Twoja sprawa,p roblem w tym, ze przez to twoje nianczenie go twoje dzieci będą go musiały utrzymywac na starość.

                        Wiesz co należałoby zrobić? Pójść do sądu po tę podwyżkę, ale nie po to, by zyskać więcej pieniędzy, ale by celowo popsuć z nim relacje. Pan się obrazi, ty go potem do komornika o niepłacenie alimentów (bo obrażony jak dziecko płacił nie będzie). Z tego wszystkiego się biedny zamknie w sobie i całkowicie oleje dzieci. Po 3 latach niepłacenia i olewania dzieci będziesz mieć podstawy do pozbawienia władzy rodzicielskiej. Z takim wyrokiem twoje dzieci beda miały wieksza szanse na uniknięcie utrzymywania trutnia na starość.

                        No chyba ze JEDNAK coś ci tam pomaga, alimenty głodowe, ale sie przydaja, pomoc w zakupach i to, ze czasem do dzieci zajrzy. Spełniasz sie tez jako pocieszycielka i sponsorka pasożyta społecznego, to wtedy nie miej pretensji, ze twoje dzieci beda mu w przysżlosic musiały płacic alimenty.
                        • altz Re: Alimenty od niepracującego 10.04.12, 11:05
                          virtual_moth napisała:

                          > Po 3 latach niepłacenia i olewania dzieci będziesz mieć podstawy do pozbawi
                          > enia władzy rodzicielskiej.

                          Śmiały plan. Ułożyłem tarota i wyszło mi jak byk, że pani za rok umrze, babcia również, a ojciec zostanie jedyną rodziną dzieci. I co wtedy z tym świetnym planem?
                          Nie mówię, że trzeba się panem opiekować, bo to jest śmieszne, tym bardziej, że pan ma nowiutką żonę, prosto spod igły. wink Ale robić coś dla pokazania władzy? Tego nie rozumiem. Jak się potoczy życie, nie wiemy. Dzieci też mogą mieć jakiś wypadek i długotrwałą chorobę, a pan nie jest złośliwy, więc można się z czasem jakoś z nim dogadać.
                          • virtual_moth Re: Alimenty od niepracującego 10.04.12, 13:07
                            altz napisał:

                            > Śmiały plan.

                            Jest to plan zgodny z prawem i potrzebami dzieci (które jasno komunikują, ze nie chcą utrzymywać tatusia artysty na starość) i wbrew pozorom oparty jest NIE na złych zamiarach matki, tylko na tym, jak zachowa się OJCIEC. Nikt mu przeciez nie broni płacic wyższych alimentów, gdy zostaną zasądzone, nikt mu nie broni, aby w tym celu poszedł do pracy, nikt mu nie broni NADAL zajmować się jakoś tam dziećmi i dzwigać siaty z zakupami.

                            Plan "powiedzie się" jesli ojciec się obrazi na matke i dzieci. To, ze z dużym prawdopodobieństwiem tak będzie nie będzie winą matki. Matka ma za zadanie chronić dzieci, a nie podcierac tyłek ojcu - trutniowi. Jeśli zaś plan się "nie powiedzie", bo tatuś pójdzie na etat i zacznie płacic normalne alimenty, tym lepiej dla wszystkich.
                            • altz Re: Alimenty od niepracującego 10.04.12, 13:12
                              Widzę, że pominęłaś moje wersje wydarzeń. Tak jest łatwiej. smile
                              Nie sądzę, żeby tutaj ojciec się obraził na dzieci, ani żeby matka tak zareagowała, jak piszesz. Nie w tym przypadku.
                              Może się nawet okazać, że to ojciec będzie podcierał matce tyłek na starość, życie bywa zaskakujące. big_grin
                              • virtual_moth Re: Alimenty od niepracującego 10.04.12, 14:09
                                altz napisał:


                                > Nie sądzę, żeby tutaj ojciec się obraził na dzieci, ani żeby matka tak zareagow
                                > ała, jak piszesz. Nie w tym przypadku.

                                Jasne, że nie.
                                Tyle że autorka pytała co zrobić z problemem ojca, którego na starość trzeba bedzie w 100% utrzymywać (i będą to musiały robić dzieci), to jej napisałam. To co ona z tym zrobi, to już inna broszka, a ze nie zrobi nic to niech wie, ze to będzie także jej wina. To, ze niańczy artystę, który ma wstręt do pracy na etacie ma wpływ na jego zachowanie, proste jaj budowa cepa. Gdyby zaczęła od niego wymagać tego, co powinien zrobić, to raz dwa by się wziął do pracy, opłacania zusu itd. Teraz mu wygodnie, exowa się nie czepia, to co się ma przemęczac i rezygnować ze stylu zycia.
                                Serio wierzysz, ze leser "artysta", niebieski ptak, będzie się kiedyś hipotetycznie przejmował tym, ze exowa zaniemogła? Chyba tylko dlatego, ze nikt mu juz kurtki nie kupi.
                                • altz Re: Alimenty od niepracującego 10.04.12, 14:39
                                  virtual_moth napisała:

                                  > To, ze niańczy artystę, który ma wstręt do pracy na etac
                                  > ie ma wpływ na jego zachowanie, proste jaj budowa cepa. Gdyby zaczęła od niego
                                  > wymagać tego, co powinien zrobić, to raz dwa by się wziął do pracy, opłacania z
                                  > usu itd. Teraz mu wygodnie, exowa się nie czepia, to co się ma przemęczac i rez
                                  > ygnować ze stylu zycia.
                                  Ja rozumiem wstręt do pracy na etat. On ma również ma inne możliwości, może choćby projektować wystawy sklepowe czy jakieś inne sprawy związane z reklamą. Ktoś zaproponował grafikę komputerową, to też jest łatwe, o ile ma się umiejętności plastyczne i chęci, reszta to tylko rzemiosło.

                                  > Serio wierzysz, ze leser "artysta", niebieski ptak, będzie się kiedyś hipotetyc
                                  > znie przejmował tym, ze exowa zaniemogła?
                                  Wierzę, bo środowisko i możliwości kształtują człowieka. Nie robi teraz, bo nie musi, gdy musiał, to myślę, że by robił. Wolę myśleć pozytywnie o ludziach. Trochę Twoje wątpliwości przypominają mi moje problemy domowe, żona mi wmawiała, co też ja bym nie robił, gdyby był poważny problem, a nawet dostało mi się nie raz za te moje przyszłe winy. big_grin To już wolę moje skrzywienie. wink
                                  • zmeczona100 Re: Alimenty od niepracującego 10.04.12, 20:58
                                    altz napisał:


                                    > Ja rozumiem wstręt do pracy na etat.

                                    No to może sąd też zrozumie.

                                    On ma również ma inne możliwości, może cho
                                    > ćby projektować wystawy sklepowe czy jakieś inne sprawy związane z reklamą. Kto
                                    > ś zaproponował grafikę komputerową, to też jest łatwe, o ile ma się umiejętnośc
                                    > i plastyczne i chęci, reszta to tylko rzemiosło.

                                    I dorosły człowiek nie wie o tym? Aż trza mu podpowiadać, szukać i myśleć za niego?

                                    >

                                    > Wierzę, bo środowisko i możliwości kształtują człowieka. Nie robi teraz, bo ni
                                    > e musi, gdy musiał, to myślę, że by robił.

                                    A co ma tu kwestia wiary? Nie lepiej oprzeć się na faktach, na wcześniejszych doświadczeniach? Chyba lepiej być mile zaskoczonym, niż kolejny raz niemile rozczarowanym.


                                    Wolę myśleć pozytywnie o ludziach. T
                                    > rochę Twoje wątpliwości przypominają mi moje problemy domowe, żona mi wmawiała,
                                    > co też ja bym nie robił, gdyby był poważny problem

                                    No taaaak. Zapewne nie miała żadnych negatywnych doświadczeń z Tobą w tym zakresie i tylko tak se gadała.
                                    "Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"- Twoja też Cię sprawdziła, bo miała taką szansę. na jakiejś podstawie opinie powstają. Zresztą, o czym tu dyskutować? Wystarczy poczytać Twoje posty, by wiedzieć, że była miała podstawy, aby się z Tobą rozwieść.
                                    • altz Re: Alimenty od niepracującego 10.04.12, 22:26
                                      zmeczona100 napisała:

                                      > A co ma tu kwestia wiary? Nie lepiej oprzeć się na faktach, na wcześniejszych d
                                      > oświadczeniach? Chyba lepiej być mile zaskoczonym, niż kolejny raz niemile rozc
                                      > zarowanym.
                                      Jasne, że lepiej być mile zaskoczonym. Trzeba wymagać, domagać się itd., ale nie warto zmyślać jakiś negatywów.


                                      > No taaaak. Zapewne nie miała żadnych negatywnych doświadczeń z Tobą w tym zakre
                                      > sie i tylko tak se gadała.
                                      To były wymysły, żadna z tych hipotetycznych sytuacji się nie wydarzyła.

                                      > "Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"- Twoja też Cię sprawdziła, bo miała tak
                                      > ą szansę. na jakiejś podstawie opinie powstają.
                                      Nie sprawdziła, bo nie miała takiej możliwości. To był jej wymysł chorego umysłu. Inni oceniają mnie zupełnie inaczej. Osoby, które nas znają, mówią że ona jest po prostu głupia.

                                      > Wystarczy poczytać Twoje posty, by wiedzieć, że była miała podstawy, aby się z
                                      > Tobą rozwieść.
                                      To nie o to chodziło. Ona z czasem pomyślała, że stać ją na kogoś super i hiper, a sama jest świetna, piękna i mądra i się marnuje z kimś takim jak ja. smile Tylko po co szukać pretekstu do rozwodu? Jak trzeba być zakłamanym, żeby tak działać, zamiast mówić prawdę?

                                      Ciekawe, czy jej się wszystkie czakry pootwierały beze mnie? big_grin
                                  • virtual_moth Re: Alimenty od niepracującego 10.04.12, 22:16
                                    Gadanie ze ślepym o kolorach...
                                    Zebra nie rozumie, że tu trzeba działać. Rozmowy nie zadziałają. Pisanie postów nie zadziała. Terapia nie zadziała. Lobotomia nie zadziała. Jesli chce zmian, musi działać. Podejrzewam jednak, ze to wszystko to tylko taka czcza pisanina na forum, bo nie ma gotowości do podjecia żadnych działań i poniesienia ich konsekwencji. Tylko dzieci żal.
                                    • mayenna Re: Alimenty od niepracującego 11.04.12, 14:50
                                      Mnie twoich dzieci takżesmile Dorosłych też bo są zmuszeni obcować z osobą, która WIE LEPIEJ niz one same co powinny zrobić, jak żyć i jak postępować. A forum ma to do siebie, ze napisać i poczytać można wszystko, ale to nie forumowicze maja podejmować decyzje za innych. I Zebra niech robi jak jej serce i rozum dyktują.
                        • mayenna Re: Alimenty od niepracującego 11.04.12, 10:16
                          Virtual, jesteś z rozbitej rodziny? Miałaś ojca?
                          Zdajesz sobie chociaż sprawę że nakłaniasz Zebrę do skrzywdzenia własnych dzieci? do zrobienia czegoś, czego skutki trudno przewidzieć i mogą dla jej dzieci oznaczać dużo większe zło niż te parę groszy alimentów na ojca w przyszłości?
                          • virtual_moth Re: Alimenty od niepracującego 11.04.12, 12:38
                            Nie dramatyzuj. Zła to one teraz doświadczają - widzą, że leserstwo się opłaca, była zona przytuli i zadowoli się ochłapami, a komfort tatusia, który brzydzi się "pracą u kogoś" ważniejszy niż przyszłość dzieci, które kiedyś zapłacą za jego "wybory".
                            Prawda jest taka, ze MOPSy nie sa skore do dawania zasiłków starym ludziom i masowo ciagają ich dzieci po sądach po alimenty. A sądy mają gdzieś, że tatuś z własnej winy nie ma ani grosza emerytury, nawet nie biorą pod uwagę, ze np. olewał czy nawet krzywdził własne dzieci. No także powodzenia.

                            Jeśli doszłoby do tego, że ojciec obraziłby się na dzieci, bo zostały mu podwyższone alimenty i sprawa trafiłaby do komornika, to byłaby to tylko i wyłącznie JEGO wina, a nie zebry. No ale jak zwykle matka nie dość, ze finansuje 90% kosztów, to jeszcze musi pilnowac, zeby sie tatuncio przypadkiem nie obraził i pokazywał sie co jakis czas dzieciom na oczy. Inaczej JEJ wina.
                            Obrażasz normalnych facetów zwalając odpowiedzialnosc za relacje ojciec - dziecko całkowicie na barki matki.
                            • mayenna Re: Alimenty od niepracującego 11.04.12, 14:14
                              Czego doświadczają i co widzą dzieci Zebry to Ty nie wiesz. Może nauczą się że rodzina powinna się wspierać w trudnych chwilach?że są rzeczy ważniejsze niż pieniądze? że osobista obecność ojca to wazniejsza sprawa niż pieniądze, że o trudnych sprawach się rozmawia i szuka rozwiązania a nie leci do sądu i wyrywa co się tylko da. Mogę znaleźć jeszcze kilka plusów i nauk z tej sytuacji.
                              Ale lobby materialistek na tym forum jest silniejszesmile
                          • zmeczona100 Re: Alimenty od niepracującego 11.04.12, 12:44
                            Eeeee... że co??
                            napoisz wprost zebrze, żeby sobie znalazła dodatkowe etaty- wtedy nie tylko dzieci bedą zadowolone, ale i jej były i jego aktualna. Bo przecież to jej obowiązek, a nie jakiegoś tam ojca.
          • altz Re: Alimenty od niepracującego 08.04.12, 20:08
            zebra12 napisała:

            > Uczciwe to jest, gdy się pracuje latami i potem korzysta z owoców swojej pracy
            > - kapitału odłożonego np w ZUS. Mój mąz nigdy ZUSu nie płacił. Wy płacicie, wię
            > kszość ludzi ciężko pracuje, by mieć godną starość. Czy to sprawiedliwe, że kto
            > ś, kto codziennie spełniał swoje pasje, nie wstawał rano do pracy, nie kłopotał
            > się tym co będzie jutro, śmiał się z tych naiwniaków co zaiwaniają na etatach,
            > był na utrzymaniu innych ludzi i teraz nagle na starość wyciągnie rękę po jałm
            > użnę? Niby czemu? Sam przecież podjął taką a nie inną decyzję względem swojego
            > życia.
            Przydałby Ci się jakiś porządny słownik podstawowych pojęć naszym systemie. wink
            Nie ma żadnego kapitału odłożonego w ZUS. Emerytury są zasiłkiem wypłacanym z uwzględnieniem liczby osób pracujących ich dochodu oraz liczby emerytów i innych kosztów, między innymi zwiększenia kosztów leczenia osób starszych i długości życia.
            Nie stać nas na godną starość na razie i stać nas raczej nie będzie w przyszłości. Godny to zacny, uczciwy, ale również kojarzy się z godami, weselem, czyli z przepychem. Na to bym nie liczył. big_grin
            Nagle na starość wyciągnie rękę po jałmużnę? Nie, on, zażąda utrzymania od dzieci, nie żadnej jałmużny. Nie przeszkodzi temu nawet pozbawienie praw rodzicielskich, pójdzie do domu opieki, będą koszty, a państwo ściągnie pieniądze od rodziny.
            Mamy jakiś system solidaryzmu społecznego, taki sobie wybraliśmy albo nam wybrali wink Nawet USA wybiera taką drogę.
            Można się oburzać, ale gdyby ktoś nagle zachorował na nowotwór, to te "odłożone przez niego pieniądze" wystarczyłyby na wynajęcie łóżka, na leczenie już nie, bo jedna seria lekarstw to często kwota kilkudziesięciu tysięcy złotych, a całość zamyka się często kosztem ponad 200 tysięcy złotych. Widocznie społeczeństwo uważa, że malarze też są nam potrzebni, ale do domów opieki nie chce dokładać, woli, żeby za to płaciła rodzina. To też jest jakaś umowa społeczna. wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka