Dodaj do ulubionych

Jutro mó dzień!

11.04.12, 20:53
Jutro moja rozprawa. Mam nadzieję, że pierwsza i ostatnia. Rozwód bez orzekania, mąż na wszystko się zgadza. Pełna kultura. Pani kurator przepytała strony na okoliczność małoletniego. Aha! Rozwód bez adwokatów stron. Pozew napisałam sama. Szkoda kasy na adwokata, kiedy strony się porozumiały i jest bez prania brudów. Na termin czekałam miesiąc. Może tak szybko bo sprawa nie w mieście wojewódzkim, a tam pewnie oblężenie.
Trzymajcie kciuki, żeby wszystko poszło szybko i sprawnie.
Kurczę! rozwód szybciej załatwię niż przed laty ślub.
Obserwuj wątek
    • goja40 Re: Jutro mó dzień! 11.04.12, 20:54
      Sorry! Miało być "mój dzień". Oj, nerwy.
      • adam543 Re: Jutro mó dzień! 11.04.12, 20:58
        Powodzenia.
        Kciuki oczywiście trzymamy
    • nextvivi Re: Jutro mó dzień! 11.04.12, 20:58
      To rzeczywiście szybko macie tą rozprawę. Czy w 100% chcesz ten rozwód, długo jesteście po slubie?
      Trzymaj się, powodzenia! napisz jutro jak poszło.
      • goja40 Re: Jutro mó dzień! 11.04.12, 21:17
        Po ślubie 17 lat. Od dłuższego czasu było źle. Nie będę się zagłębiać w szczegóły. Długo walczyłam. Odpuściłam, kiedy zauważyłam, że u męża zupełna obojętność. On już dawno skreślił nasz związek. Ja już też się wyleczyłam. Mamy relacje poprawne, ale rzadko się kontaktujemy. Tylko w sprawach dziecka. Dodam, że mąż mieszka za granicą. Po prostu. Uczucie umarło. Ale dobrze życzę mężowi i wiem że on mi też. Może beze mnie będzie szczęśliwszy? Może mnie też jeszcze czeka coś fajnego w życiu? nie był w moich oczach idealnym mężem, ale na pewno jest fajnym tatą, chociaż teraz na odległość (wystawiłam mu laurkę u pani kurator).
        • unema Re: Jutro mó dzień! 11.04.12, 21:44
          No to będzie dobrze.
          Trzymam kciuki.
        • nextvivi Re: Jutro mó dzień! 11.04.12, 22:25
          Dobrze, że kulturalnie się rozstajecie, będzie mniej stresu.
          Trzymaj się, wszystkiego dobrego.
    • yoma Re: Jutro mó dzień! 11.04.12, 21:31
      No, brawo smile
    • ninaa Re: Jutro mó dzień! 13.04.12, 15:18
      No dobra.... mamy 13-go już, ciekawam bardzo jak poszło ..
      • nextvivi Re: Jutro mó dzień! 13.04.12, 21:54
        ja tez ciekawam...
        • goja40 Re: Jutro mó dzień! 14.04.12, 19:10
          Powiem Wam tak: sama nie wiem co mam myśleć. Czy dobrze zrobiłam. Biję się z myślami. Bo już nie ma odwrotu. Łatwiej by mi było, gdyby M okazał się draniem skończonym, a on do końca trzymał klasę. Za jakiś czas okaże się czy dobrze zrobiłam. Chociaż jest mi smutno to wiem, że to małżeństwo nie miałoby szans przetrwania. Za dużo trudnych spraw między nami no i odległość. Ja w Polsce on mieszka za granicą. Wszystko jakoś się rozeszło w szwach: brak kontaktów, wspólnych celów. Umarło śmiercią naturalną.
          A sama rozprawa? 40 min. z odczytaniem wyroku. Sędzina bardzo miła i dla mnie i dla męża. Kilka razy się pytała czy naprawdę chcemy rozwodu. Wszystko załatwiliśmy na jednej rozprawie. Rozwód, alimenty, kontakty z dzieckiem (mąż ma nieograniczone). Koszt rozwodu 300zł + 140 zł koszt kuratora. Rozwód po połowie a koszty kuratora mąż wziął na siebie. Bez adwokata.
          Był czas, że chciałam rozwód z orzekaniem o winie męża (jego machloje finansowe). Ale dobrze, że tego nie zrobiłam. Emocje by opadły a ja pewnie czułabym po pewnym czasie do siebie niesmak. No i jest powiedzenie: nie kopie się leżącego.
          Teraz po wszystkim możemy usiąść przy jednym stole i rozmawiać bez nerwów, obwiniania się. Jak para znajomych. Dziecko nasze też w miarę dobrze to zniosło. Wiem, że w przyszłości mogę liczyć na exa i on na mnie też. W gruncie rzeczy to fajny facet tylko jakoś się pogubił.
          Cóż mogę poradzić: jeśli rozwód to taki jak ja miałam: bez szarpania, nerwów, wywlekania brudów, bez wydawania kasy.
          Ale ci którzy się jeszcze nie rozwiedli a mają wątpliwości to lepiej niech się zastanowią dwa razy, bo później odwrotu już nie ma. No chyba, że ich związek to piekło na ziemi to wiać jak najdalej. A przypadki na tym forum są różne. Niektóre to takie, że gęsia skórka wychodzi. Np. historia Blue Ani. Dzielna dziewczyna.
          • nextvivi Re: Jutro mó dzień! 14.04.12, 21:43
            Goja bardzo miło, że napisałaś jak Ci posżło, dzielna jesteśsmile Napewno jeszcze poznasz jakiegoś interesującego faceta, w końcu tacy też są, przystojni, inteligentni, dowcipni. A może skoro z mężem jesteście w dobrych stosunkach, może kiedyś wrócicie do siebie? Pewnie to głupie wracać ponownie ale ponoć są pary które do siebie wracają po rozwodzie.
            Życzę Ci Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia, abyś była szczęśliwa. Nie jesteś pierwsza która się rozeszła i nie ostatnia...
            Serdecznie pozdrawiam
          • zmeczona100 Re: Jutro mó dzień! 14.04.12, 21:51
            goja40 napisała:


            > Był czas, że chciałam rozwód z orzekaniem o winie męża (jego machloje finansow
            > e). Ale dobrze, że tego nie zrobiłam. Emocje by opadły a ja pewnie czułabym po
            > pewnym czasie do siebie niesmak.

            A nie czujesz niesmaku, że nie pomogłaś mu wyjść z tych machlojek? Bo moim zdaniem- powinnaś.

            > No i jest powiedzenie: nie kopie się leżącego.

            Leżący to ofiara czy sprawca? Bo nie kumam.

            >
            > Teraz po wszystkim możemy usiąść przy jednym stole i rozmawiać bez nerwów, obwi
            > niania się. Jak para znajomych. Dziecko nasze też w miarę dobrze to zniosło. Wi
            > em, że w przyszłości mogę liczyć na exa i on na mnie też.

            I super. Pewnie jeszcze wiele machlojek przed Wami (Tobą).
            Jak to dobrze, że ma Ciebie- dbasz o niego i wspierasz go jak tylko możesz. Choćby tylko wspólnym siedzeniem przy stole- jak dobra para znajomych.

            W ogóle mam wrażenie, że żałujesz decyzji, bo podjęłaś ją pochopnie.

            --
            • negali Re: Jutro mó dzień! 14.04.12, 22:25
              Każdy chyba, żałuje jak jest już o rozwodzie. Ale nie samego rozwodu, tylko tego że małżenstwo się zwyczajnie nie udało, że coś umarło. Każdy z nas kiedyś przecież kochał wpółmałżonka i biorąc ślub nie przypuszczał, że kiedykolwiek te uczucie może zniknąć.

              Miłości zawsze żal.

              Ale jest mało czasu na bycie szczęśliwym.
            • goja40 Re: Jutro mó dzień! 15.04.12, 10:05
              Zmęczona100 - skąd tyle sarkazmu w Tobie. Oczywiście, że mu pomogłam wykaraskać sie z jego problemów. Jego problemy były też moimi. Jak to w małżeństwie. Pomogłam mu wyjść z długów, ale straciliśmy przez to dom i firmę. Coś za coś. No i uchroniłam go przed więzieniem. To mało czy dużo? Nie chcę się więcej zagłębiać w szczegóły naszych problemów małżeńskich na forum. Ci, którzy znają mnie w realu wiedzą ile zrobiłam.

              A to, że potrafiliśmy się rozstać kulturalnie i po wszystkim możemy ze sobą w miarę normalnie rozmawiać to chyba dobrze. Oczywiście moglibyśmy skakać sobie do gardeł, obwiniać sie o wszystko, ale po co? Jeśli ktoś to lubi proszę bardzo, ja tak nie potrafię. A to, że życzę mu wszystkiego dobrego to źle? A czego mam mu życzyć? Choroby? Śmierci?

              > W ogóle mam wrażenie, że żałujesz decyzji, bo podjęłaś ją pochopnie.

              Decyzji nie żałuję. Podejmowałam ją długo nim wysłałam pozew. Tylko tak na świeżo po prostu smutno mi. Bo coś się definitywnie skończyło. Musi minąć trochę czasu i poukładam sobie wszystko na nowo. A że dam radę to wiem na pewno. Wiele sytuacji z mojego życia pokazało mi, że jestem silną osobą.
              • zmeczona100 Re: Jutro mó dzień! 15.04.12, 12:04
                To nie sarkazm, tylko odniesienie się do Twoich mało spójnych wypowiedzi smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka