blue_ania37
11.05.12, 18:19
Napisałam o 14 do pana taty smsa ze musi zalatwic sobie fotelik bo mlody wracajac z przedszkola zalatwil go lodami.
Przyjechal, tylko z taką poduszką, więc powiedziałam mu ze mu nie dam dopoki nie przyjedzie z odpowiednim fotelelikiem dla jego wieku.
Pojechala mówiąc gdzie to ma...
Przyjechal po 20 minutach z mamusia, ktora usilowala mi sie wepchac do mieszkania aby zobaczyc czy moj fotelik jest mokry,powiedzialam ze nic pani nie musze pokazywac i zamknelam drzwi.
Wyszli na parking, wyszlam tesciowa rozmawiala z policja zeby interweniowala bo matka nie chce wydac dziecka. Ja popatrzylam na samochod i zobaczylam ze w magiczny sposob znalazlo sie oparcie, wiec mowie do niego ze skoro ma oparcie to ide po mlodego, jak wrocilam to tesciowa nadal nadawala na policji, ze matka utrudnia kontakty ale w koncu zobaczyla biegajacego mlodego i zapytala sie czy wydaje dziecko powiedzialam ze skoro maja odpowiedni fotelik to tak!
Nastepnie zostalam wyzwana przez tesciowa osmieszona i zlapalam dola.
Czy powinnam dac mu dziecko nie patrzac na fotelik?
Czy zrobilam sobie cos zlego? ze ona gadala na policji?
A