Witam Was serdecznie,
od 5 lat Was czytam, zbieram informacje, angazuję w Wasze sprawy

Do tej pory tylko jako obserwator.
Dojrzałam do decyzji, już czas, juz jestem silna, mogę się smiac z pokrzykiwan- " nigdy ci nie dam rozwodu i nie wyniose sie stąd". Czyli z mojego domu, darowizny od rodziców. Oj, krzyczal cos o ubezwłasnowolnieniu mnie i odebraniu domu...ale sie rozłaczyłam. Tak się zakonczyla proba rozmowy, prosby o przyjacielskie rozstanie.
Ootrzepalam się , stanęłam na nogi, wypusciłam dzieci w świat, nadszedl czas na zrobienie porzadku w swoim zyciu.
Wyjechalam za granicę kilka lat temu, często wracając. Odkąd dom opustoszał, bywam rzadko i wyjezdzam chora.
Finansując studia dzieci, ich wszystkie potrzeby wciąż bylam potepiana, że nie ma mnie w domu przy garach. Wszak w naszym grajdołku też da się życ za grosze, w glowie mi się przewrocilo i zapomnialam, ze inni mieli jeszcze gorzej a nie "zdradzili ojczyzny".
Jestem poza zasięgiem wrzaskow, oparow alkoholu, zakazow, inwigilacji. To świetna sytuacja, nie musze go widziec, mam swoje pieniadze.
Rozpad calkowity nastapil z 8 lat temu, nie przez moj wyjazd, wyjazd to byla desperacka ucieczka.
Przygotowana na jego sprzeciw, bylam spokojna o przebieg rozprawy. Przeciez wykażę całkowity rozpad i brak szansy na powrot. Czytalam na okrąglo i przygotowywalam się.
Postanowilam starac się o rozwod zaoczny, bez orzekania o winie. Z pelnomocnikiem, ktory bedzie mnie reprezentowal w sądzie, boje sie tam jechac, nie mam gdzie sie zatrzymac w Polsce.
Opisalam sytuacje o wiele bardziej szczegolowo niz tu i wyslalam do kilku kancelarii z prosba o podanie ceny, oraz info czy podejma się reprezentowania mnie, jakie są szanse...
Dwie odpowiedzi zbily mnie z nóg. Cena ok. 3 tys. zł. moze byc, ale...adwokat mnie poinformowal, ze nie mam szans na rozwod, jak mąż nie wyraża zgody. On się podejmuje wspolpracy, ale musimy zlozyc pozew z orzekaniem winy.
Myslalam, ze
"Jeżeli odmowa zgody na rozwód jest w świetle okoliczności danej sprawy sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, to sąd może orzec rozwód, pomimo braku zgody współmałżonka. Odmowa zgody jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, jeżeli nie znajduje ona uzasadnienia a jest podyktowana np. chęcią utrudnienia lub uniemożliwienia uzyskania rozwodu"
Nie ma dzieci, nie ma majątku, nie ma związku. Jest sprzeciw faceta, ktory boi sie stracic dach nad glowa, moj dach, ktory opuscilam za strachu.
Przeredagowalam swoje pisemko, powysylalam do 7 adwokatow z dobrymi opiniami. Pytam wprost, czy mi pomogą bez orzekania.
Bardzo się boję, że moja radośc z samodzielnosci, kontrolowanego stresu przedrozwodowego, szlag po prostu trafi. Taka komfortowa sytuacja i kicha, bo on nie wypusci ofiary tak latwo.
Niedawno byl watek o ukrywaniu dochodow.... moj mąż mieszka w moim domu, ja się tulam. Prze kilka wracalam, zeby oplacic zalegle rachunki, studia dzieci, jeszcze cos tam zdolalam odlozyc i...mam sie dzielic, bo inaczej okradam lenia?
Pocieszcie