kwiaty_zla
27.08.12, 10:12
Wiecie już, że ja wiem - nie ma powrotu. Małżeństwo jest skończone.
Ale...
Wczoraj cały dzień spędził z dzieckiem w moim domu. I poczułam się jak dawniej. Jest. Przebywa. Rozmawia normalnie - nikt mu nie stoi za plecami i nie słucha to nie ma włączonego trybu rozmowy "czego chcesz?". Nie rozmawiałam z nim o powrocie, nie wspominałam dawnych czasów. Normalna rozmowa o procedurach itp. Ale BYŁ w domu. Nawet mu dałam obiad.
Czy ktoś ma ebooka o uzależnieniu od faceta? Jak się oddzielić od niego psychicznie?
Wszyscy mówicie to samo: że to jakiś oszołom itp, moi przyjaciele mają dokładnie takie samo zdanie. JA wiem o tym.Ale nie potrafię się odciąć... Chcę rozmawiać o wszystkim co kiedyś, muzyce, samochodach, filmach. Powtarzać takie domowe rytuały - hasło- uśmiech - i wiadomo o co chodzi. Ale tego już nie ma i nie będzie. NIGDY. Pomimo że 20 lat te wszystkie rzeczy nas łączyły.
Nie miałam takiej sytuacji jak Ania blue, nie traktował mnie źle. Ani ja jego. Nie mogę powiedzieć: to szczęście, że odszedł/odeszłam bo mnie wykańczał. Ja przy nim ŻYŁAM. Klasyczne uzależnienie - a w ogóle to jestem DDA, mówiłam? Znacie temat DDA, przewijał się często.
Chciałabym żeby w końcu pojechał na tę swoją zakichaną placówkę i pół roku z głowy. Przebolałabym, zapisałabym się na sympatię czy gdzieś obejrzeć "listę dań", nie żeby klin klinem, tylko że są też inni ludzie, którzy szukają czegoś jeszcze w życiu dla siebie.
Pisałam, że raczej już nie mam za dużo do ofiarowania komuś innemu, że w tym związku wydałam już z siebie wszystko. Ale "lista dań" zawsze jest warta obejrzenia, choćby dla nowych znajomości, może nawet przyjaźni.
Kwiatek