15.10.12, 12:14
że coś jest z głową nie w porządku.. mój eks zasugerował że powinnam pójść do psychiatry bo moja zmienność nastrojów jest porażająca. A ja ostatnio rzeczywiście ciężki okres przechodzę, chyba sama ze sobą nie umiem być szczęśliwa, najgorsze że wiecznie się boję, jedynie kiedy śpię nie czuję tego strachu, i nie z powodu byłego.
Boję się, że Komornik zabierze mi całe wynagrodzenie z tytułu umowy zlecenie ( a ma takie prawo), że będę niewydolna wychowawczo i eks będzie mógł zabrać mi dzieci.
Wiecie o czym marzę, nie o rozwodzie, marzę żeby przestać się bać. Od kilku miesięcy zaliczam dół za dołem, nie widzę na horyzoncie niczego co przyczyni się do wyjścia z tej sytuacji. A tak się łudziłam.
Obserwuj wątek
    • kobieta306 Re: Objawy 15.10.12, 12:48
      Z Twoją głową wszystko jest w porządku. Twój mąż wykorzystuje perfidnie do swoich celów, Twoją, obecnie niską, samoocenę. Poczekaj do rozprawy. I nie daj sobie wmówić, że jesteś nienormalna. Do poradni możesz oczywiście iść, ale dla siebie samej, a nie dlatego, że mąż wystawił Tobie amatorską diagnozę.
      • teuta1 Re: Objawy 15.10.12, 14:07
        Komornik też człowiek. Da się go przekonać do zajęcia części kasy z umowy. Wiem z doświadczenia, pomagałam komuś podczas takiej wizyty. Z głową w porządku. Boisz się, to naturalne. Potrenuj wyobrażanie so0bie rozwiązań najgorszych możliwych scenariuszy. Mi pomagało.
    • inna_nowa_ja Re: Objawy 15.10.12, 14:13
      szczerze.. zaczęłam się sobie przyglądać po tekstach eksa, czy przypadkiem nie rozwija się u mnie schizofrenia.Myślałam też że może mam depresję, nic mi się nie chce, w domu zmuszam się do najprostszych czynności, znikąd pomocy. Nawet mama i siostra mnie dobijają mówiąc że bardzo mi tak dobrze, mogłam nie brac tych kredytów skoro wiedziałam jak nieodpowiedzialnego mam męża. Kuźwa gdybym wiedziała, że tak się wypierdole to bym nawet się z łóżka nie podnosiła.
      Nie mam wyjścia, nie spłacę 3 swoich i eksa wierzycieli(:
      Po obejrzeniu filmu pt. Komornik i przeczytaniu do czego jest zdolny jestem po prostu przerażona.
      W
      • buba2002 Re: Objawy 15.10.12, 18:47
        Zaraz schizofrenia... Chciałbyś!
        A poważnie. W naszym społeczeństwie psychiatra to znaczy, że ktoś jest "tego". Z Tobą jest wszystko OK, ale masz bardzo trudną sytuację i to sprawia, że zaczynasz tak źle funkcjonować. Strach w Twojej sytuacji nie jest niczym dziwnym, ale ciągłe lęki, napięcia, brak wsparcia odbija się na Twoim zdrowiu i ogólnym samopoczuciu.
        Ja nie mam jakiejś szczególnie trudnej sytuacji życiowej. Ot, zwyczajnie - życie jest, jakie jest... Zaczęło mi dokuczać permanentne zmęczenie. Zwiedziłam wiele gabinetów specjalistów, zrobiłam mnóstwo badań i nic... Poszłam do psychiatry. Strzał w dziesiątkę. To była taka odmiana depresji. Neurastenia. Od siedmiu tygodni biorę leki, od trzech odczuwam coraz większą poprawę. Właściwie nic mi nie dolega! Ale leczenie jeszcze trochę potrwa. Żałuję, że nie poszłam do tego lekarza wcześniej. Czuję się tak dobrze, że żadne kłopoty mnie nie ruszają...
        Inna - pomyśl. Przecież nie musisz spowiadać się eksowi. Żadna choroba psychiczna Ci nie grozi, ale depresję można i trzeba leczyć. Szkoda Ciebie... Pozdrawiam.
      • teuta1 Re: Objawy 15.10.12, 22:05
        Nie widziałam filmu, widziałam żywych ludzi w klatkach jak dla brojlerów, odwalających pracę jak w fabryce. Olbrzymi przerób osób, zasikane, zapijaczone towarzystwo w poczekalni. Komornik konkretny, rzeczowy, pomyśllał, pokombinował, zaproponował, znajoma wyszła z ulgą. Dla mnie najbardziej traumatyczne bylo siedzenie wśród tych osób. Pomyśl, co da komornikowi, jak ci wejdzie na całą pensje? Skoro to umowa, to możesz teoretycznie przejsć do szarej strefy i nic już nie zobaczy... Nie znam się na tych kwestiach, ale może warto pójść spotkać się z realnym człowiekiem, a nie strachem z filmu.
    • lampka_witoszowska Re: Objawy 15.10.12, 19:05
      są leki powodujące normalną przytomność umysłu, ale skutecznie blokujące odczucie strachu - myśli masz te same, z przyzwyczajenia, ale po paru dniach przyjmowania takich łagodnych antydepresantów (recepta, bez tego nie ma co samemu kombinować) nie czuje się strachu - tak na poziomie organizmu, jakby coś się nie wydzielało (i tak właśnie jest)

      Twoja praca przy tych lekach polega na odsuwaniu myśli, które zwyczajnie wywoływały panikę - możesz to przerabiać z lekarzem, z psychologiem albo sama, zalezy, na ile silna się czujesz

      jak odzwyczaisz się od myśli, które straszą, to powoli odstawia się leki - też z lekarzem - kilka miesięcy umiejętności wspomożenia swojego zdrowia może dać życie bez takiej obciążającej paniki - pomyśl, czy nie warto spróbować
      • buba2002 Re: Objawy 15.10.12, 19:41
        Właśnie jest tak, jak pisze Lampka. Przedłużający się stres tak obciąża cały organizm, że przestaje się panować nad swoimi emocjami, nad lękiem, nad codziennością. Wszystko męczy, drażni. Wszystko wydaje się zbyt trudne. Zwyczajne "weź się w garść" jest nie do zrealizowania. Nawet odpoczynek nie pomaga, bo organizm nie umie wyhamować i zregenerować się. Kiedy organizm wraca do normalnego funkcjonowania na poziomie fizycznym, można poradzić sobie z tym, co wydawało się trudne.
        Nie czuję się ogłupiała, przytłumiona, po prostu zniknęło gdzieś to paskudne zmęczenie, rozdrażnienie, nadwrażliwość na hałas, światło. Po przespanej nocy ma się siły i chce się żyć.
    • triss_merigold6 Re: Objawy 15.10.12, 20:56
      Do psychiatry idź po stabilizatory nastroju lub leki o działaniu antylękowym, nie zamulają tylko uspokajają. O wizycie nie mów eksowi ani nikomu innemu, żeby nie wykorzystali tego w sądzie jako dowodu na Twoją niepoczytalność.
      • zmeczona100 Re: Objawy 15.10.12, 22:48
        żeby
        > nie wykorzystali tego w sądzie jako dowodu na Twoją niepoczytalność.

        Weź przestań.
        • nandita_7 Re: Objawy 16.10.12, 08:44
          > Przedłużający się stres tak obciąża cały organizm, że przestaje się panować nad swoimi emocjami, nad lękiem, nad codziennością. Wszystko męczy, drażni. Wszystko wydaje się zbyt trudne. Zwyczajne "weź się w garść" jest nie do zrealizowania. Nawet odpoczynek nie pomaga, bo organizm nie umie wyhamować i zregenerować się. Kiedy organizm wraca do normalnego funkcjonowania na poziomie fizycznym, można poradzić sobie z tym, co wydawało się trudne.
          Nie czuję się ogłupiała, przytłumiona, po prostu zniknęło gdzieś to paskudne zmęczenie, rozdrażnienie, nadwrażliwość na hałas, światło. Po przespanej nocy ma się siły i chce się żyć.

          > Przedłużający się stres tak obciąża cały organizm, że przestaje się panować nad swoimi emocjami, nad lękiem, nad codziennością. Wszystko męczy, drażni. Wszystko wydaje się zbyt trudne. Zwyczajne "weź się w garść" jest nie do zrealizowania. Nawet odpoczynek nie pomaga, bo organizm nie umie wyhamować i zregenerować się. Kiedy organizm wraca do normalnego funkcjonowania na poziomie fizycznym, można poradzić sobie z tym, co wydawało się trudne.
          Nie czuję się ogłupiała, przytłumiona, po prostu zniknęło gdzieś to paskudne zmęczenie, rozdrażnienie, nadwrażliwość na hałas, światło. Po przespanej nocy ma się siły i chce się żyć.

          Rozumiem, że piszesz to, bazując na własnym doświadczeniu? Właśnie wybieram się do lekarza, z duszą na ramieniu. A czuję się dokładnie tak, jak to opisujesz. Nie ma mowy o wzięciu się w garść. Wszystko wkurza i wywołuje złość lub płacz. Nie panuję nad lękami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka