Dodaj do ulubionych

wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie

30.11.12, 22:39
Witam
Od jakiegoś czasu spotykam się z mężczyzną, który bardzo mi się podoba. W jednej z rozmów wyszło, że rozwód jest z orzeczeniem o jego winie. Pierwsze co przyszło mi do głowy to : zdrada albo przemoc - spytałam go o to. Stwierdził, że ani jedno ani drugie. Ponoć eks miała świadków, ze zaniedbywał ją, dom, dużo pracował itp. Szczerze mówiąc nie chce mi się w to wierzyć. Wydaje mi się, że żeby sąd orzekał winę małżonka musi zajść coś bardzo poważnego.. Jakie są wasze doświadczenie ?.
Obserwuj wątek
    • tricolour Zdrada nie ma nic wspólnego z winą... 01.12.12, 00:36
      ... zdrada nie jest nawet prawnym powodem do rozwodu. Przemoc to co innego.

      Może pomów o swoich wątpliwościach z wybrankiem, bo na forum to będzie zgaduj-zgadula co też facet nawyprawiał. Orzeczenie wyłącznej winy też nie musi być związane z czymś wyjątkowo poważnym: wystarczy nie stawić się na rozprawie przy orzekaniu winy.
      • kobieta-000 Re: Zdrada nie ma nic wspólnego z winą... 01.12.12, 06:19
        Ciężko jest uzyskać rozwód z WYŁĄCZNEJ winy jednej strony.
        Wiem co mówię. Bo to przechodziłam. I uzyskałam taki rozwód z wyłącznej winy Niewiernego.

        Do autorki: u mnie Niewierny mnie zdradził ( zwykły skok w bok i zonk ), utrzymywał dziecko w tajemnicy przez ponad półtora roku prowadzą jednocześnie normalne, codzienne życie rodzinne. Tak bez zmrużenia oka.
        Podczas rozwodu ( prawie 2 lata ) próbował udowadniać moją winą, że MUSIAŁ mnie zdradzać.
        Nie udało mu się to.

        A co do Twojego wybranka: nie chce mi się jakoś wierzyć w podawane przez Niego powody orzeczonej jego winy. Ale może się mylę..
        Porozmawiaj z Nim szczerze, bo jeśli na początku znajomości będzie Ciebie okłamywał to.. ja bym uciekała..
        • nastja Re: Zdrada nie ma nic wspólnego z winą... 01.12.12, 08:48
          A może nałogi? Alkoholizm jednego z małżonków chyba sąd bierze pod uwagę przy orzekaniu winy... Alkoholik może się świetnie kryć ale życie z nim, nawet jeśli przeszedł terapie i teraz nie pije to jest męka. wiem o tym z własnego doświadczenia.
        • malgolkab Re: Zdrada nie ma nic wspólnego z winą... 01.12.12, 15:34
          kobieta-000 napisała:

          >
          > Porozmawiaj z Nim szczerze, bo jeśli na początku znajomości będzie Ciebie okłam
          > ywał to.. ja bym uciekała..

          Gdyby chłop chciał kłamać to by sam z siebie nie mówił, że ma rozwód z orzekaniem; nikt raczej w papiery rozwodowe potencjalnemu partnerowi nie zagląda.
      • zmeczona100 Re: Zdrada nie ma nic wspólnego z winą... 01.12.12, 11:15
        > ... zdrada nie jest nawet prawnym powodem do rozwodu. Przemoc to co innego.

        Poważnie?

        Art. 23. Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Są obowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli.

        Jakoś tak się dziwnie składa, że wierność w małżeństwie jest obowiązkiem, a brak przemocy- nie.

        I co Ty na to, Wielki Filozofie?
        • tricolour Brak przemocy nie jest obowiązkiem małżeńskim... 01.12.12, 12:56
          ... tylko obowiązkiem w ogóle, w rozumieniu Kodeksu Karnego. Przy zawieraniu małżeństwa nie nabywa się praw już posiadanych, w tym do ochrony zdrowia i życia. Taką ochronę zapewnia choćby Konstytucja przed wszystkimi ewentualnymi napastnikami więc małżeństwo nie chroni jakoś specjalnie przed małżonkiem.

          Wierność jest na równi ze współdziałaniem, wzajemną pomocą itp. Oznacza to, że brak współdziałania jest na równi traktowany z brakiem wierności.

          Paniała?
          • zmeczona100 Re: Brak przemocy nie jest obowiązkiem małżeńskim 01.12.12, 18:53


            > ... zdrada nie jest nawet prawnym powodem do rozwodu. Przemoc to co innego.

            I jedno i drugie zachowanie nie jest prawnie akceptowane. Poniał?
            • tricolour A jaką sankcję prawo przewiduje za zdradę... 01.12.12, 20:47
              ... małżonka? Odpowiem: NIC.
              • zmeczona100 Re: A jaką sankcję prawo przewiduje za zdradę... 01.12.12, 20:52
                A to samo, co za złamanie innego obowiązku smile
                Przemoc też nie jest ścigana z urzędu smile
                • tricolour Przemoc jest ścigana, zdrada nie... 01.12.12, 20:56
                  ... sama jesteś tego najlepszym przykładem: możesz mężowi skoczyć.

                  Gdyby podniósł na Ciebie rekę, to byś zjadła na surowo... a tak lipka.
                  • zmeczona100 Re: Przemoc jest ścigana, zdrada nie... 01.12.12, 21:00
                    Nie mam męża smile

                    Przemoc nie jest ścigana z urzędu.
                    Rozwodu z powodu zdrady nie orzeka się z urzędu.
                    • tricolour Ale jest ścigana w ogóle.... 01.12.12, 21:05
                      ... gwałt też nie jest ścigany z urzędu. Czy to oznacza, że można Cię przelecieć ciemną nocą w bramie?
                      • zmeczona100 Re: Ale jest ścigana w ogóle.... 01.12.12, 21:18


                        Czy to oznacza, że można Cię przelecie
                        > ć ciemną nocą w bramie?

                        Tak samo można, jak i zdradzić. Ode mnie będzie zależało, co z tymi fantami zrobię.
                        Masz jeszcze jakieś mądrości w zanadrzu?

                        Tak a propos winy za rozpad: jaką winę Tobie przypisał sąd i jak to się stało, że swojej ex nie udało Ci się udowodnić choćby tylko 1% winy?
                        • tricolour Moja prywatna sprawa... 01.12.12, 21:59
                          ... masz prawo pytać i prosić o odpowiedź, ja mam prawo odmówić.
                          • zmeczona100 Re: Moja prywatna sprawa... 03.12.12, 22:34
                            I vicewersal.
      • zmeczona100 Re: Zdrada nie ma nic wspólnego z winą... 01.12.12, 11:23
        Orzeczenie wyłącznej winy też nie musi być zwi
        > ązane z czymś wyjątkowo poważnym: wystarczy nie stawić się na rozprawie przy or
        > zekaniu winy.

        1. Jeśli wie, że winny, to niby po co miał się stawić.
        2. Istnieje możliwość apelacji, sprzeciwu itp. w takich sytuacjach.
    • zielona.wrona Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 08:49
      Czesc! Nie przejmuj sie tym wyrokiem. Jak widac na tym forum, taki rozwod moze uzyskac kazda baba,ktora zaplacze przed sadem. Wystarczy, ze przedstawi lewych swiadkow a jej chlop nie ma ochoty na takie same szopki. Czasem "Wysoki Sad" kieruje sie wlasnymi, nieprzyjemnymi przezyciami. A juz na pewno sa kobiety- zony, ktore budza w mezach najgorsze instytnkty. Takie udowodnia wszystko. Przykladow jest tutaj takze bez liku.
      A wiec tym wyrokiem wytrzyjcie sobie oboje co trzeba i zyjcie szczesliwie.
      • nastja Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 08:57
        Wiesz co wrono, może i masz trochę racji ale powiem tak, że gdybym w swoim czasie "przejęła się" wyrokiem z orzekaniem o winie to uniknęłabym wielu komplikacji. Nie związałabym się z moim obecnie już exem i być może byłabym samotna i szczęśliwa a nie samotna i "po przejściach". Z dzieckiem, które tatuś generalnie ma w dupie. Nie wiem jak jest u autorki wątku ale ja bym poczekała na jej miejscu z poważnymi deklaracjami. Dziewczyna i tak zrobi tak, jak chce bo miłość ma jedną wadę - odbiera zdolność logicznego myślenia i przewidywania.
    • zmeczona100 Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 11:16
      Poproś o uzasadnienie wyroku, jeśli apelował. Albo o pozew smile
      • tarantinka Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 11:37
        Myślałam o tym. Facet mi się podoba,, mogłabym się w nim zakochać - ale to info to był na prawdę zimny prysznic, jakoś inaczej na niego spojrzałam. Z tego co wiem nie wnosił apelacji, w samym wyroku jest uzasadnienie ?
        Na plus jest dla mnie to, ze w ogóle tego nie zataił, temat naturalnie pojawił się w którejś z rozmów, ale w jego wyjaśnieniach co było powodem jest jakaś ściema, eks powołała hordę świadków - ok ale coś przecież zeznali, on niby nie miał chęci na tę szopkę i odpuścił. Dla mnie to mało wiarygodne. Dlatego pytam "praktyków" czy na można od tak bez ważnego powodu dostać taki rozwód.
        • noname2002 Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 11:45
          Moze po prostu go obserwuj, mnie sie kiedys mezczyzna z ktorym sie spotykalam chwalil jak oszukiwal byla zone w trakcie malzenstwa. Zapalila mi sie czerwona lampka i okazalo sie ze slusznie, mnie rowniez oklamywal.
        • tricolour A Ty jaką masz historię? 01.12.12, 13:00
          Rozwiedziona - źle. Dziewica panna? W pewnym wieku taki stan to patologia więc z odpowiedniej optyki też się już nie nadajesz...
          • tarantinka Re: A Ty jaką masz historię? 01.12.12, 13:26
            Od 6 lat jestem rozwódką - rozwód bez orzekania o winie. Z byłym mam dobre kontakty, widujemy się regularnie - mamy razem córkę. Córka ma z ojcem bardzo dobry kontakt. Nie mówię, ze to wszystko było na początku łatwe - ale potrafiliśmy sie dogadać i nie było wojny. Zastanawiam się co musiałoby się dziać w małżeństwie, żeby są orzekł winę TYLKO jednej ze stron. Mam wątpliwości czy kontynuować tę znajomość, nie dlatego że to rozwodnik (dla mnie to plus) tylko dlatego że sposób w jaki się rozstali budzi moje obawy. Wg niego nie było ani zdrady ani przemocy. Alkoholikiem też nie jest. Za niewinność ma takie orzeczenie ? Boję się i tyle.
            • tricolour No to go zapytaj... 01.12.12, 13:29
              ... jeszcze raz. Przecież nikt tu nie wymyśli dlaczego facet ma orzeczoną winę.
        • zmeczona100 Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 19:05
          Z tego co
          > wiem nie wnosił apelacji, w samym wyroku jest uzasadnienie ?

          Czyli uznał pewnie, że wyrok jest sprawiedliwy.
          Nie, w samym wyroku nie ma uzasadnienia- ono jest ustne podczas ogłaszania wyroku, a po uzasadnienie trzeba wnosić, ale jeśli nie składa się apelacji, to nie ma przecież potrzeby, aby go posiadać.

          Jeśli ex powołała hordę świadków, którzy potwierdzili jej wersję, no to on mógł przecież powołać swoich.
          • kirkunia Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 02.12.12, 01:02
            Albo tak dostał w du... od ex że odpuścił. Obserwowałam taki rozwód, żona była "obstawiana" przez całą rodzinę, opowiadali dyrdymały, w międzyczasie utrudniała facetowi kontakty z dzieckiem, poniszczyła rzeczy, rodzinka zapluła mu opinię wśród znajomych...
            Nie, facet ani nie była alkoholikiem ani przemocowcem. Poszło o... różnice religijne.

            Na ogół jeśli ktoś ma orzeczenie o wyłącznej winie, to rzeczywiście znaczy, ze odpuścił.

            Tak że: obserwuj bacznie, ale nie przesądzaj smile
            No i zwróć uwagę, czy (niezależnie od jakości faceta) nie wlecze się za nim jakiś chory układ rodzinny...
            • skwargosia Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 02.12.12, 12:03
              > Na ogół jeśli ktoś ma orzeczenie o wyłącznej winie, to rzeczywiście znaczy, ze > odpuścił.
              brednie!!!
    • aacee Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 12:19
      Z winą bywa różnie. Znam takiego, który był w małżeństwie 25 lat, zawsze miał jakąś kochankę, ale generalnie o dom i dzieci dbał, utrzymywał w dużo większym stopniu niż żona, nie migał się od obowiązków. Ot, żona lubiła być domową kobietą spełnić się w dzieciach i nic więcej w życiu nie robić, a on się dusił szukał innych podniet. Byli długie lata beznadziejnym kłócącym się małżeństwem, kilka lat mieszkali oddzielnie, potem wrócili do siebie, on miał swoje inne kobiety, żona mimo tego rozwodu nie chciała ani do niego nie dążyła. Oboje mieli wiele za paznokciami. Gdy w kolejnej kochance się zakochał i poprosił żonę o formalne zakończenie tej ich "farsy" to żona się wściekła, złożyła o rozwód z jego wyłącznej winy, prawie dorosłe dzieci wciągnęła w awanturę i atakowanie ojca. Facet wziął winę na siebie by nie prać brudów publicznie i długimi latami, choć uważał, że żona osobą "niewinną" nie była. Więc jego wyłączna wina to raczej wybór świętego spokoju przy rozwodzie. Niemniej biorąc pod uwagę że przyzwyczajony był do podwójnego życia jako normy akceptowanej przez stałą partnerkę - ja bym się z takim na poważnie bała związać, zaraz by zaczął chodzić na boki...
    • anbale Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 16:19
      A nawet jeśli coś tam nabroił i rozwód był z jego winy, to go tak już całkowicie skreśla?
      Mnie się wydaje, że człowieka nie tyle określają błędy jakie popełnia, bo przecież każdy ma coś na sumieniu; co kwestia jego podejścia do swoich błędów i wypaczeń, czy je przepracował i się zreformował; czy też winny jest cały świat dookoła i hulaj dusza...
      No ale jeśli ta wina była naprawdę ogromnego kalibru, typu psychopatyczny przemocowiec czy też jakiś seksoholizm- to można się bać. Musisz jakoś podpytać
    • mola1971 Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 17:32
      Jeśli to nie była ani zdrada, ani przemoc, to niekoniecznie musiał to być jakiś inny, poważny problem. Bywa tak, że jedna strona uprze się na orzekanie winy, a drugiej się nie chce walczyć i poddaje się walkowerem. Czy tak było w tym przypadku zielonego pojęcia nie mam. Niemniej nie zazdroszczę dylematu.

      Z drugiej jednak strony łazi po tym świecie masa alkoholików, przemocowców i notorycznych zdradzaczy, którzy otrzymali rozwód bez orzekania winy, bo ich żonom nie chciało się babrać w sądzie. Tacy niby mają czystą kartę, a tak naprawdę są bardzo niebezpieczni.

      Chyba nie ma innego wyjścia jak poznawać człowieka, ale z zachowaniem czujności. A tę warto zachować zawsze w przypadku nowych znajomości, niezależnie od okoliczności.
    • lampka_witoszowska Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 18:46
      przemyślałam Twój wpis, ja zrobiłabym tak - prosto z mostu mówię do ewentualnego przyszłego wybranka: zaczyna mi na tobie zalezeć, dlatego nei ukrywam, że niepokoi mnie orzeczenie rozwodu z twojej winy - czy mogę dowiedzieć się dokładnie, dlaczego tak?

      i jak mnie amant zbywa, to ja zbywam jego
      jak uczciwie mówi, nie używając określeń w stylu: bo to zła kobieta była, to wierzę, a jak mam wątpliwości, to sobie gawędzimy w celu rozpoznania terenu zanim wdepnę na dobre
      • logicman Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 19:19
        lampka_witoszowska napisała:

        > jak uczciwie mówi, nie używając określeń w stylu: bo to zła kobieta była,

        A co jeśli to istotnie zła kobieta była?

        Poza tym, lepiej mieć się na baczności w kontaktach z takim facetem, zresztą podobnie jak z każdym rozwodnikiem (czy rozwódką). Rozwód bez orzekania o winie również by nie był gwarancją, że wszystko OK, jak to zresztą zauważyła Mola a potwierdza przypadek mojej ex.
        • zmeczona100 Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 19:20
          Rozwód bez orzekania o winie r
          > ównież by nie był gwarancją, że wszystko OK, jak to zresztą zauważyła Mola a po
          > twierdza przypadek mojej ex.

          Raczej Twój.
          • logicman Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 22:09
            Masz jakąś wiedzę nt mojego przypadku (tudzież mojej ex) by osądzać?
            • zmeczona100 Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 03.12.12, 23:46
              wystarczy czytać, co piszesz.
        • mola1971 Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 19:33
          logicman napisał:
          > Poza tym, lepiej mieć się na baczności w kontaktach z takim facetem, zresztą po
          > dobnie jak z każdym rozwodnikiem (czy rozwódką).

          Taa, bo panny/kawalerowie, mężatki/żonaci to same anioły wcielone.
          Uważać trzeba zawsze przy nowej znajomości, niezależnie od stanu cywilnego nowo poznanej osoby.
          • anbale Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 20:19
            Logicman traktuje rozwód na równi z wyrokiem za rozbój i pobicie smile
        • mola1971 Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 19:38
          logicman napisał:
          > A co jeśli to istotnie zła kobieta była?

          Dodam coś jeszcze a propos powyższego.
          Mężczyzna z klasą o swoich byłych kobietach mówi dobrze, lub wcale. Od takich, którzy jojczą na byłe najlepiej wiać z prędkością światła.
          • noname2002 Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 20:17
            A najbardziej od tych co "zapomnieli", ze maja dzieci.
            • anbale Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 01.12.12, 20:31
              Czytając to forum można czasem dojść do wniosku, że od wszystkich trzeba wiać wink
              Kawalerowie podejrzani, rozwodnicy psychopatologia, wdowcy zakochani w nieboszczce, młodzi za młodzi, a starzy za starzy smile
              A tak serio to uważam, że jakby się człowiek nie asekurował, to może trafić się jakaś wielka porażka; a znowu czasem podejmując ryzyko można się mile zaskoczyć na plus.
              • tricolour Trzeba też wiać od kobiet... 01.12.12, 21:00
                ... mających małe alimenty na dzieci, bo szukają jelenia do sponsoringu. Nie ma takiej możliwości, by w pewnym momencie połączone budżety nie opłaciły dzieciaka z mikrymi alimentami.
                • mola1971 Re: Trzeba też wiać od kobiet... 01.12.12, 21:08
                  No, są jeszcze takie kobiety (wbrew pozorom jest to bardzo duża grupa), które mimo małych alimentów doskonale sobie radzą, żadnego jelenia nie potrzebują i generalnie się do stałych związków nie wyrywają tongue_out
                  • lampka_witoszowska Re: Trzeba też wiać od kobiet... 01.12.12, 21:16
                    no, pacz, panie smile na dwa głosy nam wychodzi

                    jakby nam się mocno nudziło w życiu, ożenię się z Twoim mózgiem, Molka, jeśli zechcesz smile
                    • mola1971 Re: Trzeba też wiać od kobiet... 01.12.12, 21:19
                      Z mózgiem mówisz? Nie ma sprawy big_grin
                  • tricolour To od takich też trzeba wiać... 01.12.12, 21:18
                    ... kobieta, która nadaje się tylko do niestałych związków. Wiać przed śniadaniem, bo jeszcze zmieni zdanie...

                    tongue_out
                    • zmeczona100 Re: To od takich też trzeba wiać... 01.12.12, 21:20
                      Wiać przed śniadan
                      > iem, bo jeszcze zmieni zdanie...

                      Przed śniadaniem? A gdzie kolejność?
                      • tricolour Kolejność czego? 01.12.12, 21:57
                        ?
                        • zmeczona100 Re: Kolejność czego? 01.12.12, 22:15
                          A tego
                          • tricolour Kolejnośc nie ma zastosowania... 02.12.12, 12:52
                            ... ponieważ niechęć do poważnego związku dyskwalifikuje kolejność rzeczy. Kolejność rzeczy oznacza ewolucję, budowę i chęć osiągnięcia wspólnego celu. Kiedy celu nie ma w ogóle, to mowy też nie ma o budowie. Bo nie ma czego.
                            • zmeczona100 Re: Kolejnośc nie ma zastosowania... 03.12.12, 22:35
                              Że tak zapytam jako praktyka- i co, ta kolejność rzeczy sukces wróży?
                              • tricolour Na wróżbach się nie znam. Sprzyja sukcesowi... 03.12.12, 23:34
                                ... chyba rozumiesz, że odpowiednia kolejność rzeczy sprzyja. Na ten przykład rozpoczęcie szkołą podstawową, a zakończenie studiami wyższymi na porządnej uczelni sprzyja i zdobyciu dobrej pracy, i w ogóle sprzyja kondycji makówy. Niczego nie gwarantuje, ale sprzyja.

                                Z tego też mechanizmu wynika, że ktoś rozpoczynający znajomość rolą materaca ustawia się na start z pozycji tapicerskiej, a mógłby adekwatnie do merytorycznych możliwości i ambicji.
                                • zmeczona100 Re: Na wróżbach się nie znam. Sprzyja sukcesowi.. 03.12.12, 23:46
                                  Ukończenie jedynie podstawówki nie przekreśla zdobycia dobrej pracy i satysfakcjonującego życia.
                                  • tricolour A kto mówi, że przekreśla? 03.12.12, 23:55
                                    Statystycznie przekreśla.
                                    • zmeczona100 Re: A kto mówi, że przekreśla? 04.12.12, 00:22
                                      To dokładnie z tym sprzyjaniem- też tylko statystycznie.
                    • mola1971 Re: To od takich też trzeba wiać... 01.12.12, 21:20
                      Eee, mężczyzn, którzy mają podobne podejście i również stałych związków nie szukają, na szczęście nie brakuje. A wtedy i wilk syty, i owca cała tongue_out
                • lampka_witoszowska Re: Trzeba też wiać od kobiet...:D 01.12.12, 21:13
                  ja się już zaczynam powtarzać, a to dobre nie jest smile

                  otóż: coraz więcej kobiet ma możliwość olania pieniędzy ookochanego, bo same zaraniają dość lub ponad dość - i ja co prawda mam na córkę niskie alimenty, ale słowo zucha, nie szukam jelenia, którego mogłabym sponsorować smile

                  (pomijając ten poboczny, acz szczęśliwy zbieg okoliczności, że jelonek nawet ze złotym porożem i kopytkami w ogóle nei ma miejsca przy nas)

                  jak już chłop traci swoją siłę przetargową: PIENIĄDZ, to słaby się robi jakoś bardziej wyraziście niż jak jeszcze wierzy w moc swojego portfela - a to dobry moment, żeby zacząć szukać w sobie jakichkolwiek wartości,a wrazie niepowodzenia - wypracować jakieś, póki życie trwaaaa....
                  • mola1971 Re: Trzeba też wiać od kobiet...:D 01.12.12, 21:18
                    Mnie w ogóle bardzo intryguje podejście Tri do alimentów, które cudze dzieci dostają od swoich ojców. Alimenty wysokie - źle, bo matka pijawka; alimenty niskie - trza od matki wiać, bo jelenia szuka big_grin
                    Jak nie staniesz dupa z tyłu smile))
                    A jakoś do głowy nie przyjdzie, że masa jest kobiet, które dzięki swojej pracy są w stanie utrzymać na przyzwoitym poziomie zarówno siebie, jak i dzieci.
                  • zmeczona100 Re: Trzeba też wiać od kobiet...:D 01.12.12, 21:23
                    > jak już chłop traci swoją siłę przetargową: PIENIĄDZ, to słaby się robi jakoś b
                    > ardziej wyraziście niż jak jeszcze wierzy w moc swojego portfela

                    A bo cóż innego, jak tylko pieniądze, mógłby kobiecie zaoferować taki np. Tri czy Logicman vel żałosny? wink
                    • anbale Re: Trzeba też wiać od kobiet...:D 01.12.12, 21:40
                      zmeczona100 napisała:
                      >
                      > A bo cóż innego, jak tylko pieniądze, mógłby kobiecie zaoferować taki np. Tri c
                      > zy Logicman vel żałosny? wink

                      Bez przesady.
                      Być może, wbrew pozorom, wcale niemało. To tylko te kobiety wiedzą.
                      Każdy kij ma dwa końce, niekiedy oferta jest mocno okrojona z powodu ściśle określonych potrzeb "klienta".
                      • zmeczona100 Re: Trzeba też wiać od kobiet...:D 01.12.12, 21:47
                        Oceniam po ich wypowiedziach smile Bo uważam, że na forum raczej ludzie są do bólu szczerzy i nie kreują się na kogoś innego smile
                        • anbale Re: Trzeba też wiać od kobiet...:D 01.12.12, 21:52
                          A ja znowu uważam, że ta "szczerość" to często jest głębokie rozgoryczenie, w którym to uporczywie tkwiąc wyraża się poglądy zero-jedynkowe, śmiesznie radykalne i na wyrost.
                          A w ogóle uważam, że to nie takie proste wszystko smile Jak to się powiada: zjesz beczkę soli nim poznasz do woli...
                        • mola1971 Re: Trzeba też wiać od kobiet...:D 01.12.12, 21:53
                          zmeczona100 napisała:
                          > Oceniam po ich wypowiedziach smile Bo uważam, że na forum raczej ludzie są do bólu
                          > szczerzy i nie kreują się na kogoś innego smile

                          Oj, mocno mogłabyś się zdziwić. Bardzo różnie z tym bywa.
                          • anbale Re: Trzeba też wiać od kobiet...:D 01.12.12, 21:59
                            Czasem człowiek przez lata nie wie, z kim mieszka pod jednym dachem, a co dopiero kim tak naprawdę jest jakiś nick na forum wink
                            • mola1971 Re: Trzeba też wiać od kobiet...:D 01.12.12, 22:00
                              Oczywiście wink I dlatego zdrowy dystans jest wskazany smile
                          • zmeczona100 Re: Trzeba też wiać od kobiet...:D 03.12.12, 22:21
                            mola1971 napisała:

                            > Oj, mocno mogłabyś się zdziwić. Bardzo różnie z tym bywa.

                            Oj, zdziwiłabyś się, ale ja nie zdziwiłabym się w ogóle wink

                            W końcu jaką przy zdrowych zmysłach zainteresowałby np. Tri ze swoimi poglądami, Altz czy ŻałosnyLogic? Desperatka musiałaby to być tongue_out
                            • mola1971 Re: Trzeba też wiać od kobiet...:D 03.12.12, 23:47
                              Ależ ja kompletnie nie to miałam na myśli. Ani Tri, ani Altza, ani Logica, ani Żałosnego (wg mnie Logic nie jest Żałosnym, jeśli już to Maciek w nowym wcieleniu, ale pewności nie mam, bo mieć nie mogę bez grzebania w IP użytkowników forum) nie znam w realu. A realu każdy z nich mógłby się okazać całkiem miłym facetem smile
                              Bardziej miałam na myśli ludzi, których poznałam zarówno na forum, jak i w realu, więc mogłam porównać te dwa obrazy - znaczy forumowy i realny. Jedni bardzo mocno zyskują w realu, inni mocno tracą. Tak czy inaczej układanie sobie obrazu człowieka, na podstawie tego co pisze na forum, to ślepa uliczka tongue_out
                              • zmeczona100 Re: Trzeba też wiać od kobiet...:D 03.12.12, 23:55
                                Ale my o tym samym smile

                                A realu każdy z nich mógłby się okazać całkiem miłym facet
                                > em smile

                                > Bardziej miałam na myśli ludzi, których poznałam zarówno na forum, jak i w real
                                > u, więc mogłam porównać te dwa obrazy - znaczy forumowy i realny. Jedni bardzo
                                > mocno zyskują w realu, inni mocno tracą.

                                No toż właśnie pisałam- ci od zyskiwania w realu tongue_out

                                Tak czy inaczej układanie sobie obrazu
                                > człowieka, na podstawie tego co pisze na forum, to ślepa uliczka tongue_out

                                Ależ to nie o to chodzi przecież smile Jeśli chciałabym sobie kogoś znaleźć na stare lata, to na pewno nie szukałabym wśród palących i nadużywających alkoholu smile I w tej samej kategorii są osoby, którzy, za przeproszeniem, pieprzą tu jakieś niestworzone teoryjki i poglądy wink
                                Po prostu szkoda na nich czasu.
                                • zmeczona100 Re: Trzeba też wiać od kobiet...:D 03.12.12, 23:55
                                  PS Żeby nie było- nie uogólniam; wskazuję tylko trend wink
                                • mola1971 Re: Trzeba też wiać od kobiet...:D 04.12.12, 00:15
                                  Szkoda czasu na poznawanie ludzi? Mnie nie szkoda, dla mnie to jest esencją życia smile
                                  Bez żadnych podtekstów damsko - męskich tongue_out Ot, jest człowiek. Zagadka. I tę zagadkę rozwiązujesz, lub też nie smile
                                  Ja w ogóle w facetach na forum nie widzę mężczyzn, widzę ludzi. Podobnie jak w pracy, znaczy kumpli do działania widzę, nie partnerów do życia prywatnego smile

                                  P.S.
                                  W realu z forum poznałam przede wszystkim kobiety i w zdecydowanej większości (poza bardzo nielicznymi wyjątkami) są wspaniałe smile
                                  • zmeczona100 Re: Trzeba też wiać od kobiet...:D 04.12.12, 00:21
                                    Oj, Mola wink Czepiasz się. Szkoda czasu na osoby, z którymi nie zgadzam się w najistotniejszych sprawach, mamy całkowicie inny system wartości czy po prostu "nie trawimy", bo chrzani bez sensu albo pisze dla samego zaistnienia.

                                    Baby to zupełnie inny kaliber wink
                                    Mogą nawet pić i palić, hehe big_grin
                                    Chyba, że te,

                                    z którymi nie zgadzam się w najistotniejszych sprawach, mamy całkowicie inny system wartości czy po prostu "nie trawimy", bo chrzani bez sensu albo pisze dla samego zaistnienia.

                                    tongue_out
                                    Ale tych na forum w zasadzie NIET wink
                            • tricolour Odpowiem ci, Zmęczona... 04.12.12, 13:56
                              ... Ciebie nie powinno obchodzić jaką kobietę zainteresowałem ja. Powinno być Ci to zupełnie obojętne.

                              Ale powinni Cię zainteresować dlaczego Ciebie kopnięto w dupę i zostawiono dla innej. Dlaczego masz takie kryteria doboru facetów, że życiowy partner i ojciec dziecka idzie do innej w nosie mając nawet to czy żyjesz. To są pytania nie tylko o kryteria wyborów tylko o podstawy osobowości, które doprowadziły życie "na stare lata" do stanu przegranej pustki. Więc jeśli sugerujesz, że ktoś szczęśliwie "mężaty" ma niezdrowe zmysły, to może lepiej mieć takie zmysły, które dają szczęście niż te zdrowe prowadzące do samotności żywiącej się zemstą.

                              A mnie może sobie moja żona upodobała za niebieskie oczy?
                              • zmeczona100 Re: Odpowiem ci, Zmęczona... 04.12.12, 22:25
                                tricolour napisał:

                                > ... Ciebie nie powinno obchodzić jaką kobietę zainteresowałem ja. Powinno być C
                                > i to zupełnie obojętne.

                                Hehhhehhhe big_grin Nie pochlebiaj sobie, że to z mojej strony było zainteresowanie big_grin
                                >
                                > Ale powinni Cię zainteresować dlaczego Ciebie kopnięto w dupę i zostawiono dla
                                > innej.

                                Pytanie z cyklu:

                                Dlaczego sąsiad zabił swoją żonę.


                                Dlaczego masz takie kryteria doboru facetów, że życiowy partner i ojciec
                                > dziecka idzie do innej w nosie mając nawet to czy żyjesz.
                                To są pytania nie ty
                                > lko o kryteria wyborów tylko o podstawy osobowości, które doprowadziły życie "n
                                > a stare lata" do stanu przegranej pustki. Więc jeśli sugerujesz, że ktoś szczęś
                                > liwie "mężaty" ma niezdrowe zmysły, to może lepiej mieć takie zmysły, które daj
                                > ą szczęście niż te zdrowe prowadzące do samotności żywiącej się zemstą.

                                A co do reszty- mędrkuj i filozofuj dalej smile Musisz być bardzo znużonym i znudzonym żonkosiem, skoro przesiadujesz tu dniami i nocami. Ale tak to jest, jak żona nie pracuje, tylko w pieluchach i garach siedzi- no bo o czym można porozmawiać ze służącą i garkotłukiem? (coś pomyliłam, Tri?)

                                > A mnie może sobie moja żona upodobała za niebieskie oczy?

                                Gratuluję Ci wobec tego żony- z jej dojrzałymi i zdrowymi kryteriami wyboru partnera smile
                                • tricolour Nie, niczego nie pomyliłaś... 05.12.12, 21:16
                                  ... insynuacje na temat mojej żony nie są pomyłką tylko owocem Twego nieszczęśliwego życia i wszawego charakteru. Jeśli zaś jakoś szczególnie interesują Cię pieluchy, służalstwo i tłuczenie się po kuchni, to proszę:

                                  Normalni ludzie używają pieluch jednorazowych. Tak jest higieniczniej i dla dziecka, i dla rodziców. Obojga. Pieluch jednorazowe zwalniają rodziców od grzebania się w gównie, zapierania, gromadzenia smrodów, codziennego prania, suszenia i prasowania. Są też one znacząco tańsze.

                                  Jestem też garkotłukiem. Gdy w dzień roboczy mogę wyjechać później do zawsze tłukę się z poranną kawą do żony. Nie zapominam o tym nigdy w dni wolne i święta. Tłukę się także wieczorem z kolacją. Z największą przyjemnością.

                                  Czy jestem służącym? Z radością służę przy trawnikach, domu, utrzymaniu samochodów. Służę przy robieniu zakupów, bo nudne i ciężkie. Sprzątaniu, bo mam swoje obowiązkowe rejony. Czy jestem służącym? Nie - jestem czymś więcej: jestem jej oddany. We wszystkim i z największą rozkoszą, bo napędza to miłość... ale to już rejony obce dla Ciebie. Nie dlatego obce, że dziewicze, ale dlatego, że zryte i wypalone wojną, która toczysz. My żyjemy miłością, Ty zemstą i nienawiścią.

                                  Insynuacje na temat mojej żony tylko obnażyły i pogłębiły Twoje upośledzenie.
                                  • zmeczona100 Re: Nie, niczego nie pomyliłaś... 06.12.12, 23:51
                                    Muszę podpytać psychologów, jak nazywa się postawa, gdzie broni się swych wyobrażeń za wszelką cenę i deprecjonuje jednocześnie innych smile Takie przekonywanie na siłę, że jest się lepszym od innych, a jednocześnie "pewność", że inni- całkiem obcy i nieznani- muszą być gorsi.

                                    No cóż, sąd się jednak nie pomylił, nie znajdując w Twojej ex tego jednego, jedynego procenta winy (u mnie zresztą też smile )
                                    • tricolour Kto pisze, że jesteś gorsza? 07.12.12, 08:43
                                      Ja nie uważam Cię za gorszą tylko upośledzoną. To jest choroba. Zemsta, nienawiść, którymi żyjesz od lat są chorobą, która zżera Cię wręcz dosłownie. O samego początku uważam Twoją walkę o alimenty nie tylko za objaw finansowej troski o dziecko, ale przede wszystkim jako chęć ukarania niewiernego męża. Zaprzeczałaś. Jednak doskonale to było widać - po latach pisania na forum - ostatnio w pewnym wątku, w którym pani chciała puścić pana w skarpetkach przy Twojej wielkiej radości i wyraźnym odniesieniu do własnej sytuacji. To jest właśnie ta choroba - zżera Cię przeszłość.

                                      A psychologa zapytaj. O siebie. O to dlaczego uważasz się za gorszą jeśli nikt tak nie twierdzi. Nie udał Ci się pierwszy mąż? Chooj z nim. Zbuduj coś od nowa, a nie leż latami na łopatkach z jękiem wielkim. Po prostu przypomnij sobie jak to było z nauką chodzenia syna i ile razy się podnosił.

                                      Podnosił się tak długo aż się podniósł.
                                      • zmeczona100 Re: Kto pisze, że jesteś gorsza? 07.12.12, 18:45
                                        tricolour napisał:

                                        > Ja nie uważam Cię za gorszą tylko upośledzoną.

                                        Nie martw się- i tak nie stanowię dla Ciebie konkurencji.


                                        To jest choroba. Zemsta, nienawi
                                        > ść, którymi żyjesz od lat są chorobą, która zżera Cię wręcz dosłownie.

                                        No cóż, nie odpowiadam za to, co Ci się pod czaszką wije.

                                        O samego
                                        > początku uważam Twoją walkę o alimenty nie tylko za objaw finansowej troski o
                                        > dziecko, ale przede wszystkim jako chęć ukarania niewiernego męża.

                                        Gościu.
                                        Zejdź ze mnie i zajmij się wreszcie swoim ponoć tak szczęśliwym zyciem. Nie masz pojęcia z jakich powodów sąd orzekł wyłączną winę exa, w jakiej wysokości dostaję alimenty na siebie i syna, co porabiam towarzysko, zawodowo i rodzinnie. Nie masz i mieć nie będziesz, bo ani z Tobą nie utrzymuję żadnych kontaktów, ani nie zamierzam o tym pisać publicznie. Twoje udowadnianie, jak to niby "ja mam" jest tylko nieudolną próbą zwrócenia uwagi na siebie samego i wyżycia się za to, co się u Ciebie dzieje w życiu. No przecież trzeba to jakoś odreagować, prawda?

                                        Zaprzeczałaś
                                        > . Jednak doskonale to było widać - po latach pisania na forum - ostatnio w pewn
                                        > ym wątku, w którym pani chciała puścić pana w skarpetkach przy Twojej wielkiej
                                        > radości i wyraźnym odniesieniu do własnej sytuacji.

                                        I będę nadal to robić. Bo w przeciwieństwie do Ciebie nie odzywam się tu tylko towarzysko, ale też i staram odnieść do spraw merytorycznie (na ile potrafię). Nie widzę powodu, aby nie dzielić się z innymi swoim doświadczeniem, które może pomóc innym. Że szlag Cię trafia? A co to mnie obchodzi?

                                        To jest właśnie ta choroba
                                        > - zżera Cię przeszłość.

                                        Co prawda andrzejkowe wróżby już poza nami, ale przed nami jeszcze wróżby noworoczne- potrenuj, bo inaczej same zbuki nadal będziesz trafiać.

                                        >
                                        > A psychologa zapytaj. O siebie. O to dlaczego uważasz się za gorszą jeśli nikt
                                        > tak nie twierdzi.

                                        Hhhehhhhehhhe big_grin Dopowiadaj sobie dalej big_grin


                                        Nie udał Ci się pierwszy mąż? Chooj z nim. Zbuduj coś od nowa
                                        > , a nie leż latami na łopatkach z jękiem wielkim. Po prostu przypomnij sobie j
                                        > ak to było z nauką chodzenia syna i ile razy się podnosił.

                                        łał. Przegapiłeś nie tylko, że mam prawomocny wyrok i orzeczone alimenty x 2, ale też to, że jestem w związku (partnerskim- hhhhehhhe), w dodatku szczęsliwym smile

                                        >
                                        > Podnosił się tak długo aż się podniósł.

                                        Skorzystaj sam najpierw z tej rady, bo póki co to jesteś niewiarygodny.
                                        • zmeczona100 A na koniec 07.12.12, 18:55
                                          Tri, taki fajny cytat znalazłam:

                                          "Jeśli ktoś mówi o tobie coś złego, to tylko dlatego, że sam o sobie nie może powiedzieć nic dobrego".

                                          I tak pomyślałam sobie, że zakończę nim naszą jałową wymianę zdań.
                                          • tricolour Cytat powieś sobie nad łóżkiem... 07.12.12, 21:11
                                            ... byś nauczyła się na pamięć, co będzie potrzebne przy insynuacjach, a kopię cytatu dołącz do sygnaturki o nieudanym pierwszym mężu - naleśniku. Pasuje jak ulał.

                                            Ty, co to jest związek partnerski u katolika? Albo inaczej i precyzyjniej: co to jest za katolicyzm w związku partnerskim?
                                            • zmeczona100 Re: Cytat powieś sobie nad łóżkiem... 07.12.12, 22:15
                                              Nad łóżkiem to mam duuuuuże lustro.
                                              • tricolour Olał lustro... 09.12.12, 12:42
                                                ... oto ważniejsza rzecz: co to jest za katolicyzm w związku partnerskim? Z definicji.

                                                Tak się lubujesz w różnych prawnych formułkach jeśli działają w Twoim interesie, to masz teraz okazję do eksperymentu myślowego. Człowieka inteligentnego powinna cechować odwaga do śmiałych ekstrapolacji - to co jest za katolicyzm - deklarowany, ale czynem świadomie deptany?
                                                • zmeczona100 Re: Olał lustro... 09.12.12, 18:06
                                                  tricolour napisał:

                                                  Człowieka inteligentnego powi
                                                  > nna cechować odwaga do śmiałych ekstrapolacji - to co jest za katolicyzm - dekl
                                                  > arowany, ale czynem świadomie deptany?

                                                  No akurat z nas dwojga to JA mogę być Twoim uczniem, pomijając zupełnie, że przecież jestem upośledzona.
                                                  Mimo wszystko, i tak wolę mój katolicyzm od Twojego.

                                                  EOT
                                                  • tricolour W takim razie pouczę Cię... 09.12.12, 21:17
                                                    ... cytatem ks. Mieczysława Malińskiego:

                                                    "Życie twoje nie zamyka się wyłącznie na sprawie małżeństwa zawartego
                                                    niezgodnie z prawem Bożym.
                                                    Życie twoje to są dwadzieścia cztery godziny na dobę.
                                                    To jest twoje ranne wstawanie, ubieranie się, śniadanie.
                                                    Twoja praca zawodowa, czyli osiem lub więcej godzin najlepszego czasu w
                                                    ciągu dnia, która stanowi szczególny obszar moralny.
                                                    To są twoje posiłki, twoje środowisko rodzinne, domowe, kontakty z
                                                    przyjaciółmi, ze znajomymi.

                                                    Twoje życie to mnóstwo problemów – gdzie możesz być pełen inicjatywy albo
                                                    bierny; możesz kłamać i oszukiwać albo być prawy i uczciwy; gdzie będziesz
                                                    pracował albo się lenił; będziesz pazerny, chciwy albo wielkoduszny i
                                                    bezinteresowny; nienawistny, mściwy albo przebaczający, darowujący;
                                                    kłótliwy, chamski albo opanowany, zgodliwy. Życie twoje to mnóstwo wątków,
                                                    spraw.
                                                    Owszem, jednym z nich jest twoja sprawa małżeńska, ale nie wyłącznie.
                                                    Ty musisz żyć w różnych powiązaniach, działaniach, które masz przed sobą
                                                    jako fachowiec pracujący w swoim zawodzie, jako właściciel, kierownik,
                                                    dyrektor, ty – jako matka, żona, babcia, jako pracownica, urzędniczka,
                                                    pielęgniarka, lekarz. I w tych wszystkich innych działaniach musisz być
                                                    człowiekiem.
                                                    Przecież będziesz sądzony przez Pana Boga za całe życie.
                                                    Nie wyłącznie za małżeństwo drugie czy trzecie, ale za to, czyś był wielki
                                                    albo mały, czyś był oszust albo uczciwy, czyś był pracowity albo leń, czyś
                                                    był człowiekiem albo nieczłowiekiem."
                                                  • zmeczona100 Re: W takim razie pouczę Cię... 09.12.12, 22:21
                                                    Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą. A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego.
                                                    Mat. 7,1-5
                                                  • tricolour Słowa Ewangelii wiele mówią... 09.12.12, 22:56
                                                    ... o Twoim mężu. Znów pasuje jak ulał...
                    • logicman Re: Trzeba też wiać od kobiet...:D 01.12.12, 22:08
                      zmeczona100 napisała:

                      > Logicman vel żałosny? wink

                      A Ty dalej swoje smile
                • noname2002 Re: Trzeba też wiać od kobiet... 07.12.12, 09:33
                  ... mających małe alimenty na dzieci, bo szukają jelenia do sponsoringu. Nie ma
                  > takiej możliwości, by w pewnym momencie połączone budżety nie opłaciły dziecia
                  > ka z mikrymi alimentami.

                  Podziwiam Twoja inwencje w dokopywaniu kobietom-jak male alimenty to szuja szuka sponsora a w ogole to okrada swoje dziecko. Jak duze alimenty, to na pewno przeznacza je na nowa rodzine, zlodziejka jedna.
              • jeriomina Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 02.12.12, 16:17
                Ja wolę kawalera nawet dziwnego od rozwodnika z dziećmi.
                A w przypadku tytułowego pana bardzo bacznie bym obserwowała. Jeśli mówi źle o byłej żonie - odpuść. Wiem z doświadczenia. Spotykałam sie z takim gościem. Twierdził, że ona go biła, zdradzała na prawo i lewo a on taki święty. Ona go pozwała o rozwód z jego winy, on mówił że coś tam było w pozwie o jego zaniedbaniach, że dużo pracował itd czyli to samo co w tytulowym poście. Mieli córkę a ona jeszcze dwoje swoich dzieci (nie powiedział mi nigdy o ich istnieniu, wiem skądinąd). Kobieta walczyła też z rakiem i została przez to okaleczona. Byłam emocjami zaślepiona i dopiero potem zdałam sobie sprawę, że on strasznie brednie na jej temat opowiadał. Na szczęście się rozstaliśmy, bo wiem, że wpadłbym w szambo bez dna.
                A teraz spotykam się z kawalerem. Spokój święty, żadnej dziwacznej przeszłości....smile
                • lwica1998 Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 02.12.12, 17:12
                  Cóż kawaler tez może miec rózne byłe i dzieci równiez....
                  Powinnas bardzo uważać i obserwowac jego zachowania, lepiej zakończyc związek wczesniej niż dac sie wmanewrować w chorą sytuacje..,
                  powodzenia
                  • jeriomina Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 03.12.12, 19:40
                    Spoko, dzięki za troskę ale wszystko jest pod kontrolą smile
                • agios_pneumatos Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 05.12.12, 08:04
                  jeriomina napisała:

                  > Ja wolę kawalera nawet dziwnego od rozwodnika z dziećmi.
                  > A w przypadku tytułowego pana bardzo bacznie bym obserwowała. Jeśli mówi źle o
                  > byłej żonie - odpuść. Wiem z doświadczenia. Spotykałam sie z takim gościem. Twi
                  > erdził, że ona go biła, zdradzała na prawo i lewo a on taki święty. Ona go pozw
                  > ała o rozwód z jego winy, on mówił że coś tam było w pozwie o jego zaniedbaniac
                  > h, że dużo pracował itd czyli to samo co w tytulowym poście. Mieli córkę a ona
                  > jeszcze dwoje swoich dzieci (nie powiedział mi nigdy o ich istnieniu, wiem skąd
                  > inąd). Kobieta walczyła też z rakiem i została przez to okaleczona. Byłam emocj
                  > ami zaślepiona i dopiero potem zdałam sobie sprawę, że on strasznie brednie na
                  > jej temat opowiadał. Na szczęście się rozstaliśmy, bo wiem, że wpadłbym w szamb
                  > o bez dna.
                  > A teraz spotykam się z kawalerem. Spokój święty, żadnej dziwacznej przeszłości.
                  > ...smile

                  To ten od piwa? No proszę, widzę, że i druga strona z każdym dniem 'buduje kliszę'.
                  Ale nie dziwię się - zbyt dużo nieprawości na świecie.

                  Oby nie okazało się, że stary kawaler to taki, którego żadna nie chciała i był k'temu jakiś powód. wink
                  • jeriomina Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 05.12.12, 19:18
                    Jaką kliszę?
                    Czy mnie się wydaje czy pan łazisz za mną po forach?
                    • agios_pneumatos Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 06.12.12, 00:07
                      jeriomina napisała:

                      > Jaką kliszę?

                      Wypaczenie doświadczenia.

                      > Czy mnie się wydaje czy pan łazisz za mną po forach?

                      Źle się wydaje. Chodzimy po tych samych po prostu. No, może na motoryzacyjnych Cię nie ma.

                      Niemniej powiało grozą. Koniec gałęzi dyskusji.

                      Ciach!
                      • jeriomina Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 07.12.12, 10:18
                        Jassne, i w całym tym arcyciekawym forum i wątku dopisujesz się akurat do moich postów bo interesuje Cię najwyraźniej moje życie osobiste? Coś tu nie halo z tym tłumaczeniem.
                        Po co w ogóle włazisz na to forum, skoro jesteś podobno szczęśliwie żonaty? Nie wywołuj wilka z lasu tongue_out
                        • agios_pneumatos Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 07.12.12, 12:12
                          jeriomina napisała:


                          > Po co w ogóle włazisz na to forum, skoro jesteś podobno szczęśliwie żonaty? Nie
                          > wywołuj wilka z lasu tongue_out

                          Negative. Nie wiem skąd to przypuszczenie.

                          Koniec tematu.
                          • jeriomina Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 07.12.12, 16:32
                            forum.gazeta.pl/forum/w,410,135967006,135974054,Re_Zbieg_okolicznosci_czy_metoda_pozbycia_sie_na.html
                            Koniec tematu bo zrobiło się ślisko? tongue_out
                            Albo teraz albo w tamtym wątku ściemniasz.
                            • agios_pneumatos Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 07.12.12, 23:17
                              Wiedziałem, żeby od początku do końca po grecku tam pisać. tongue_out

                              A tak na poważnie:

                              1. tamten dzień jest znamienny,
                              2. dziś mamy grudzień, nie maj. smile

                              Zauważ, że nie dementuję, ani nie kluczę, zatem nie jest ślisko i to co napisałaś przyjmuję z godnościom osobistom.

                              P.S. Drugie zdanie w zacytowanym wpisie wyjaśnia wszystko. Do przetłumaczenia go nie wystarczy google transaltor, ponieważ jest napisane alfabetem łacińskim.

                              W przypadku dalszych pytań, bądź niejasności proszę o korespondencję na maila.
        • lampka_witoszowska Re: Logicman 01.12.12, 21:33
          jeśli to była zła kobieta, to drugą, trzecią i pięćdziesiątą kobietę guzik to obchodzi - po to człowiek ma kumpli od serca i szkłą, żeby temat wypłakać (dosłownie) na męskim ramieniu/na forum/u wujka Zenka pod koniec imienin - a nie uwodzonej kobiecie

          (no, może za parę lat, jak już będzie uwiedziona skutecznie i zaprzyjaźniona, i pana dogłębnie pozna, to sobie może wywewnętrznić ów pan przemyślenia porozwodowe, bo to juz luźne słowa będą i zestawi się to z uwagami obecnej damy serca)

          a najważniejsze dla Ciebie - rozwód się zdarza - jak kraksa samochodowa czy uwierzenie Cygance, że odda pieniądze

          nie czyni to człowieka gorszym, mniej wartościowym - bo ludzie popełniają czasem makabryczne błędy, z kórych nie jest tak łatwo się wycofać jak z rozwodu - i to jest cecha mocno ludzka, być niedoskonałym, zadufanym, upartym, zagubionym, zrozpaczonym czy zawiedzionym - czy rozwiedzionym w konsekwencji powyższych błędów

          miłośc mija czasem, na dwoje babka wróżyła przy zawieraniu ślubów i obecnemu choremu naciskowi na te śluby - od kolegów i koleżanek zacząwszy, po reklamy z noworodkami w tle i po zdanie księży, krążące po społeczeństwie - ślub sprowadzono do poziomu handlu i ludzie się nabierają nie przemyślawszy decyzji - to i nie dziwota, że się rozwodzą

          Logicman, można być dobrym, wartościowym, pomocnym człowiekiem - nawet będąc rozwiedzionym i sypiając z kimś innym, niż ta, której się przysięgę złożylo,
          czasem życie można komuś uratować przypadkiem, a czasem dobrym, życzliwym słowem czy uśmiechem - i jakie znaczenie ma tu rozwód czy nierozwód?
          • mola1971 Re: Logicman 01.12.12, 21:42
            Amen!
            Dokładnie tak samo myślę, tylko nie chciało mi się jakiejś dłuższej wypowiedzi wyklawiaturzyć. Dobrze, że Tobie się chciało smile
          • logicman Re: Logicman 01.12.12, 22:16
            Lampka, wiem o tym doskonale. Jednak patrząc na samego siebie widzę ile pozytywnych cech zabił we mnie rozwód (a raczej to wszystko, co do niego doprowadziło). Ryzyko spotkania osoby pokiereszowanej emocjonalnie jest dużo większe wśród osób po rozwodzie. Właśnie to miałem na myśli pisząc, że na rozwodników należy szczególnie uważać. Tyle sądząc po samym sobie. A przykład mojej ex, która się doskonale maskuje i w obecności swojego faceta udaje idealną kobietę (aż czasem kopara mi opada ze zdziwienia jak się na to patrzę - wystarczy, że jej facet wyjdzie - ona znów jest sobą) tylko utwierdza mnie w moich uprzedzeniach.
            • mola1971 Re: Logicman 01.12.12, 22:23
              A nie przyszło Ci do głowy, że ludzie generalnie nie są doskonali i każdy na swój własny sposób jest pokiereszowany? Po prostu ludzie tak mają, że popełniają błędy i kolejne życiowe doświadczenia ich jakoś tam kształtują.
              A tak szczerze do bólu... To, że mieszkasz z ex i patrzysz na jej kolejne zdobycze i dzielisz z nią codzienność, jest CHORE. I to CHORE do sześcianu. Póki tego nie zmienisz, będziesz niby logiczny, ale jednak żałosny tongue_out
              • mola1971 Re: Logicman 01.12.12, 22:56
                Logic, obejrzyj sobie to smile
                W niejakim Łukaszu jestem zakochana (chciałabym, by mój syn na podobnego człowieka wyrósł), ale w tym konkretnym przypadku posłuchaj tego, co mówi ta kobieta, bo mądrze gada smile
              • logicman Re: Logicman 02.12.12, 13:13
                mola1971 napisała:

                > A tak szczerze do bólu... To, że mieszkasz z ex i patrzysz na jej kolejne zdoby
                > cze i dzielisz z nią codzienność, jest CHORE. I to CHORE do sześcianu. Póki teg
                > o nie zmienisz, będziesz niby logiczny, ale jednak żałosny tongue_out

                No cóż, nie jestem milionerem. Nie stać mnie by zostawić cały dorobek życia byłej i jej facetowi (coś takiego otwarcie mi zaproponowała). Do czasu spłacenia jej, nie mam możliwości prawnych pozbyć się jej z mojego mieszkania. Realne działania zmierzające do pozbycia się jej z mojego życia będę mógł podjąć gdy dostanę kredyt i ja spłacę - to niestety wymaga czasu.

                Mola, nie musisz mnie uświadamiać, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to jest chore - ale jak widać są ludzie (kobiety - moja ex), dla których to norma.
                • mola1971 Re: Logicman 02.12.12, 13:40
                  Przecież nikt Ci nie każe zostawiać jej dorobku życia. Tylko nie rozumiem dlaczego masz ją spłacać, skoro mieszkanie jest Twoje?
                  • logicman Re: Logicman 02.12.12, 13:51
                    Niestety przed ślubem podarowałem jej połowę mieszkania, więc już nie jest moje w całości.
                    Taki ze mnie ciężki frajer był big_grin
                    • mola1971 Re: Logicman 02.12.12, 14:07
                      Ło matko... Toś na pomysł wpadł uncertain
                      A teraz macie zrobiony podział majątku? Czy tylko tak sobie wymyśliłeś, że ją spłacisz i ona wtedy się wyniesie?
                      • logicman Re: Logicman 02.12.12, 14:27
                        Podział majątku będzie notarialny. To jeden z warunków banku, by uzyskać kredyt. Tutaj interes banku jest zbieżny z moim i nie przeleją kasy, zanim nie zostanie wszystko prawidłowo załatwione u notariusza.
                        • mola1971 Re: Logicman 02.12.12, 14:41
                          Właśnie o to mi chodziło.
                          Swoją drogą to ten jej nowy nabytek też jakiś porąbany musi być, skoro przychodzi do niej wiedząc, że Ty tam jesteś. Zdrowy emocjonalnie człowiek (nieważne kobieta, czy mężczyzna) w taki układ raczej by się nie wpakował.
                          Zresztą w nosie i z nim, i z nią. Najgorsze jest to, że to wszystko obserwuje dziecko.
                          • logicman Re: Logicman 02.12.12, 14:48
                            mola1971 napisała:

                            > Zresztą w nosie i z nim, i z nią. Najgorsze jest to, że to wszystko obserwuje d
                            > ziecko.

                            Otóż to. Niestety ani ex ani cała jej rodzina nie widzą w tym problemu. Twierdzą, że to ja mam problem ze sobą, mam jakieś urojenia i (z zazdrości) nie pozwalam jej ułożyć sobie życia.
                            Najbardziej mnie martwi to, że mój syn najprawdopodobniej tez zostanie wychowany na taką patologię.
                            Facet jest zakochany, żal mi go czasem gdy sobie pomyśle jak będzie się czuł, gdy się ocknie z tego amoku.
                            • mola1971 Re: Logicman 02.12.12, 14:57
                              Na wychowanie syna również Ty masz wpływ, więc może nie będzie tak źle.
                              A facetem i jego losem w ogóle się nie zajmuj, dorosły jest i niech sobie robi co chce.
                              • lampka_witoszowska Re: Logicman 02.12.12, 16:26
                                jednym słowem, w moim subiektywnym odbiorze, obrzydliwe

                                zakochanie zakochaniem, ale - kurczę - przyznam, że ze mnie w tym temacie wyłazi wariatka, bo mnie, zamieszkałej w mieszkaniu przyszłego małżonka, które dzielił wcześniej z pierwszą żoną, nawet cholerne łóżko ich małżeńskie przeszkadzało i mędziłam, aż je wywieźli dobrzy ludzie gdzieś hen daleko

                                pomijając, że mieszkania owego nigdy nei polubiłam

                                bycie w podobnych kwestiach wariatką sobie chwalę, i zgadzam się tu w pełni ze swoim zdaniem smile

                                (ale to moje odczucie, niekoniecznie słuszne, bo i małżonek w okolicach rozwodu ze mną uwielbiał omawiać mojego świra na punkcie jego łóżka)
            • anbale Re: Logicman 01.12.12, 22:25
              Uwierz, że pokiereszowanie emocjonalne po rozwodzie nie jest obowiązkowe.
              Ja z tego wyszłam, owszem, na jakiś czas mocno rozżalona, ale nie poczułam się ani przez chwilę pokiereszowana. A wręcz udało mi się zrozumieć, że również niezłą "toksyną" potrafiłam być w tamtym małżeństwie- i nie robię teraz rzeczy, które wtedy robiłam zupełnie machinalnie...
              Zgadzam się, że ludzie przechodzą czasem przez piekło- ale z cierpieniem to jest tak, że jednych wyniszcza a innych duchowo rozwija (ale to nie jest moja teoria, tylko prof. Dąbrowskiego tzw. dezintegracja pozytywna) więc nie podchodź do tego tak strasznie binarnie smile
            • zmeczona100 Re: Logicman 01.12.12, 22:32
              Czyli co- to udawanie fantastycznej kobiety jest przejawem tego, że jest ona pokiereszowana emocjonalnie?

              Owszem, jak ognia unikać osób faktycznie mających problemy emocjonalne- ale u tych osób, u których te problemy przyczyniły się do rozpadu małżeństwa. Osoba poukładana, czyli warta zainteresowania, nie wyzywa swojej byłej od pijawek, nie uogólnia, nie nienawidzi osób tej samej płci, nie jest wampirem emocjonalnym, dba o własne dzieci i ich dobro jest najważniejsze. Zna swoją wartość i jest nastawiona na własny rozwój, nie skupia się na pierdołach typu słówka nie takie, skojarzenia nie takie, jałowe międlenie po klawiaturze (vide: Tri), ale wyraźnie wie, czego chce i są to konkretne oczekiwania, a do tego ważna jest dla niej każda chwila życia i umie się cieszyć z drobiazgów.

              I o dziwo, jeśli rozwód i jego okolice były dla kogoś koszmarnym przeżyciem, to częściej okazuje się własnie zrównoważonym emocjonalnie. Identyczna sytuacja, jak z ciężką chorobą- człowiek, który wygrał walkę, bo powrót do zdrowia przyjął jako wyzwanie, po prostu zupełnie inaczej patrzy na świat i inaczej przeżywa problemy, z którymi przyjdzie mu się zmierzyć.
              • logicman Re: Logicman 02.12.12, 00:00
                Pokiereszowany emocjonalnie to jestem ja. A ona ma zaburzenia emocjonalne. Gra przed tym facetem dokładnie tak samo jak kiedyś grała przede mną. Jest to na tyle wyraźne, że nawet syn to zauważył.
                • anbale Re: Logicman 02.12.12, 13:01
                  logicman napisał:

                  > A ona ma zaburzenia emocjonalne. Gra
                  > przed tym facetem dokładnie tak samo jak kiedyś grała przede mną. Jest to na ty
                  > le wyraźne, że nawet syn to zauważył.
                  >
                  Czy zaburzenia emocjonalne byłej są wciąż dla Ciebie problemem?
                  • logicman Re: Logicman 02.12.12, 13:07
                    Niestety są i nadal będą, gdyż adres zamieszkania dziecka jest przy matce. Do czasu usamodzielnienia się dziecka jej zaburzenia emocjonalne będą stale w jakimś stopniu odczuwalne również przeze mnie.
                    • anbale Re: Logicman 02.12.12, 13:15
                      Ile dziecko ma lat?
                      • logicman Re: Logicman 02.12.12, 13:17
                        8
                        • anbale Re: Logicman 02.12.12, 14:06
                          To faktycznie dość newralgiczny wiek i nie dziwię się, że boli Cię fakt, że dzieciak tkwi w chorej sytuacji...Jedyne chyba co można zrobić to być takim niezawodnym wsparciem i opoką niezależnie od okoliczności, stanowić "twardy grunt". Generalnie teoria jest taka, że człowiekowi w dzieciństwie wystarczy jedna, słownie jedna osoba kochająca je zdrowo i bezwarunkowo, żeby w miarę normalnie funkcjonował w przyszłości, albo chociaż zachował zdolność do takiego funkcjonowania. Najbardziej wyniszczające jest dziecięce osamotnienie w sytuacjach przerastających je emocjonalnie.
                          • logicman Re: Logicman 02.12.12, 14:25
                            Anbale, to bardzo podbudowujące co piszesz. Dzięki.
                • zmeczona100 Re: Logicman 03.12.12, 22:23
                  Nie wiem, jak z nią, ale skoro piszesz, że rozwód zabił w Tobie wszystko to, co dobre, pozytywne było, to niby co Ci zostało?
                  • logicman Re: Logicman 03.12.12, 22:33
                    Przeprowadzę inwentaryzację jak się to wszystko definitywnie zakończy. Teraz trudno mi odpowiedzieć na Twoje pytanie.
      • tarantinka Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 02.12.12, 14:23
        Tak właśnie zamierzam zrobić. On widział jakie to na mnie wrażenie zrobiło. Zresztą po mojej reakcji, stwierdził, że pewnie go skreśliłam. Fakt, tak by było najrozsądniej. Jakieś tam doświadczenie życiowe mam, facet nie potrafi kręcić, jego reakcje są dla mnie bardzo czytelne, stara się nie mówić źle o byłej ale widzę też ile go to wysiłku kosztuje. Widzę też, że utrudnia mu kontakty z dzieckiem - nie tak wprost ale ciągle a to syn chory, a to wyjeżdżają - 8 lat po rozwodzie to już przegięcie takie gierki. Jeżeli tak jest teraz to kto wie, może rzeczywiście to prawda że odpuścił, żeby tylko mieć kontakt z synem. Inna rzecz że bardzo nie lubię i nikomu nie polecam takiego wybielania rzeczywistości pod to o czym się marzy wink.
        Dzięki za posty, jakoś z mniejszą paniką o tym myślę, fakt czeka nas pewnie jeszcze nie jedna rozmowa w temacie ale przynajmniej zobaczę jak reaguje na moje drążenie tematu. Jak mnie pobije to będę miała jasność w temacie wink.
        • prega Tarantinka 02.12.12, 16:09
          Pomysł z tekstem; zaczyna mi na Tobie zaleć itd. moim zdaniem zupełnie nietrafiony.
          Jako facet odebrałbym go; bardzo mi zależy na Tobie, podpisz tylko oświadczenie, że nie jesteś przemocowcem, alkoholikiem. Zrobisz to i mozemy iść do łóżka itp.

          Może nie jest złym pomysłem zwykła porada prawna w Twoim mieście u adwokata zajmującego się rozwodami, znającego trend orzecznictwa lokalnego sądu? W rozmowie byłbym szczery, z jaką sprawą przychodzę.

          Jesteś bardzo racjonalną osobą, potrafiącą ocenić rozmówcę.
          Myślę, że spokojnie obserwując zachowania teraz tylko przyjaciela, jego argumentację
          wyjaśnisz swoje wątpliwości.

          pozdrawiam
          • tarantinka Re: Tarantinka 02.12.12, 16:26
            wiem, że takie słowa zostaną tak odebrane .... ale właśnie o to mi chodzi, kiedy ludziom na sobie zależy nie takie "kwiatki" przełykają. Muszę mieć okazję, żeby poobserwować jego reakcje w takich stresowych sytuacjach. Mieszkamy w dużym mieście, takie pójście do prawnika na niewiele się zda. Zresztą, czas pokaże - chcąc nie chcąc to info jakoś mnie tak otrzeźwiło i wyrwało z tego otępienia zwanego zauroczeniem.
          • lampka_witoszowska Re: Tarantinka 02.12.12, 16:33
            problemem wielu osób jest odbieranie słów inaczej niż rzeczywiście brzmią, dlatego w kontaktach z niektrymi osobami szczerość naprawdę nie przynosi efektu - i z takimi osobami trudno zbudować realną, bliską, uczciwą, szczerą realcję (ja bym nie próbowała)

            podchodzisz mniej więcej jak facet, który zgwałcił, bo ona chciała, przecież wciąż krzyczała "nie", a w języku kobiet JEGO ZDANIEM to oznacza "tak"
            • prega Re: Tarantinka & Lampka 02.12.12, 17:20
              Dwie uwagi,
              1.Zakładasz, że Tarantinka będzie bardziej przenikliwym obserwatorem niż przyjaciel...
              2.Z jednej strony oświadczenie o rodzącym się uczuciu, z drugiej w sumie tylko gra
              obliczona na uzyskanie potwierdzenia/zaprzeczenia niepokojów...

              Przejrzyste na kilometr dla każdego faceta wcześniej czy później.
              Ale merytorycznie nie można nic złego o Twoim poście napisać.

              spokojnego wieczoru
              coś zbyt pięknego by rozbierać na czynniki pierwsze, nie sądzisz?

              • lampka_witoszowska Re: Tarantinka & Lampka 02.12.12, 17:50
                ja własnie nie mogę się z tym, co piszesz, zgodzić -

                1. Tarantinka ma więcej do stracenia niz jej przyjaciel, więc ewentualne konsekwencje na niej wymuszają baczniejszą obserwację
                2. w punkcie drugim rozdzieliłaś realia na rodzące się uczucie i na chłodne, trzeźwe spojrzenie - jakby to sobie przeczyło

                nie przeczy

                można, co prawda, rzucić się w kolejny romans z radosnym okrzykiem, zamknąć oczy na wszystko, co może rodzić niepokój - ale mam wrażenie, ze dla Autorki wątku i dla wielu osób wchodzących w związki to za duże ryzyko

                chyba najlepiej poznawać rozumem, a kochać sercem - nie rozdzielisz przecież w człowieku serca i rozumu, choć możliwe jest rzucenie się na pastwę albo serca, albo tylko rozumu - szkoda by było tak się ograniczyć

                a poza tym - poznawanie człowieka i uczciwe stawianie sprawy właśnie grą nie jest smile grą jest wszystko inne, jakiekolwiek udawanie

                również miłego wieczoru smile
                • prega Jak rozpoznać wilka...? 02.12.12, 21:22
                  Lampko
                  moim zdaniem ten wyjazd z raczkującymi emocjami;
                  właśnie angażuję się, tylko powiedz Kochanie, że nie jesteś wilkiem
                  i wiara że wilk powie że jest ..no właśnie..kim?
                  jest wydumany, intelektualnie poprawny ale infantylny.

                  Aby Titince pomóc wieczorową porą przed rozmową,
                  czy to wilk czy pies, łacuch na jej wdzięki,
                  zacytuję Adama Wajraka z ksiązki "Przewodnik Prawdziwych Tropicieli".
                  Bardzo mnie ten tekst rozbawił w kontekście...

                  Jest jedna rzecz, która pozwoli wam niemal bezbłędnie odróżnic wilka od psa.
                  Różnica tkwi nie w samych tropach, ale w tym jak zwierze idzie przez las.
                  Pies jest bardzo niepewny, kręci się, zawraca. Widać, że czuje się nieswojo,
                  choćby był nie wiem jakim psem myśliwskim. Natomiast wilk idzie prosto jak po
                  sznurku. Jest pewny siebie-wiadomo, jest przecież u siebie w domu !!


                  Dobranoc smile

                  • lampka_witoszowska Re: Jak rozpoznać wilka...? 02.12.12, 22:36
                    ja co prawda pozostaję przy swoim zdaniu, a autorka wątku to Tarantinka - nie Titinka, ale cieszę się więc, że umiesz się tak dobrze bawić smile
                    również dobrej nocy życzę
    • kaja86 Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 02.12.12, 15:20
      Po tym co mówisz bardzo trudno coś stwierdzić. Mówię to jako prawnik. Rozwód z orzekaniem o winie oznacza, że ktoś o niego wniósł i podał w pozwie i w postępowaniu dowodowym takie argumenty, które przekonały sąd. Bywa często tak, że jedna strona jest faktycznie bardziej winna (alkohol, przemoc), ale drugiej nie chce się tego udowadniać i rozwód jest bez orzekania. Bywa, ze strony są winne w podobnym stopniu, ale jednej chce się wlaczyć, a drugiej nie. Powody mogą być różne, nie wystarczy samo wykazanie zdrady, zeby sąd orzekł wyłączną winę drugiej strony. Dlatego, że rozkład pożycia mógł nastąpić już wcześniej z innych powodów. Generalnie uzasadnienia wyroku może nie mieć, jeśli o nie nie wystąpił. Nie wystąpił pewnie dlatego, ze nie zamierzał apelować. Choc pozew powinien mieć, z tym, ze w pozwie będzie tylko stanowisko żony, które niekoniecznie musi być tożsame ze stanem faktycznym. Sądy dość rzadko orzekają winę jednej strony, więc można uznać, ze jakiś sygnał to jest. Sygnał to nie powód, by skreślać czlowieka. Zwłaszcza, jak to było lata temu, więc mógł popełnić jakieś błędy i się zmienić. Przynajmniej teoretycznie.
    • kowalka33 Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 03.12.12, 16:19
      Do logicmana
      Czy tej darowizny nie można odwołać, w końcu obdarowany chyba wykazał się niewdzięcznością ....Nie ogarniam tego w przypadku takich numerów , nieważne czy chodzi o pana czy panią. Ktoś komuś rozwala zycie bo się zakochał i w imię tej miłosci należy przeorganizować zycie całej rodzinie. Jak ktoś ma odwagę niech bierze sytuację na klatę i sam się wyprowadza a nie wyciaga łapy po cudze. To w końcu było twoje mieszkanie , gdyby miała godność sama by sie wyniosła...
      • logicman Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 03.12.12, 22:29
        Teoretycznie można, jednak w praktyce byłoby to bardzo trudne długa szarpanina przed sądem. Ja już nie mam siły walczyć. To tylko pieniądze - co oczywiście nie oznacza, że jej podaruję wszystko co mam. Doprowadziłem do ugody by jak najszybciej zakończyć tę chorą sytuację. Przyjąłem sobie wytłumaczenie, że nauka kosztuje (czasem bardzo dużo) a poza tym za głupotę/lekkomyślność trzeba płacić, nawet jeśli jest to skutek otumanienia związanego z zakochaniem. Drugi raz podobnego błędu nie popełnię. A szkoda tylko, że do kobiet już zawsze będę podchodził z pewną rezerwą. Kiedyś byłem takim dobrodusznym facetem smile

        Teraz ważniejsze od pieniędzy jest zdrowie i możliwość utrzymywania kontaktów z synem. Gdybym rozpoczął wojnę, najbardziej ucierpiałby na tym syn, który i tak już nie ma lekko.
    • tarantinka Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 05.12.12, 10:11
      Pewnie jesteście ciekawi co tam nowego wink.
      Zacznę od tego, że poczytałam sobie inne wątki na forum. Masakra - takich przepychanek to ja w realu nie widziałam. A hitem jest dla mnie tłumaczenie się z 300 zł alimentów. Te posty i postawy Panów to najskuteczniejszy środek antykoncepcyjny.
      Na tym tle mój wybranek to chodzący ideał - zagryza zęby i złego słowa o byłej - komiczne wręcz smile. Trochę przez przypadek - poznałam jego syna. W ten weekend mam poznać jego przyjaciół - zażartował, ze będzie okazja żebym podpytała o niego. Jak na faceta, który ma trupa w szafie do ukrycia to jest niezwykle otwarty wink.
      To nie tak, że mam rozwiane wszelkie wątpliwości - pewnie gdybym nie wiedziała nie miałabym żadnych.
      • cozzycie_80 Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 05.12.12, 10:20
        Tarantinka, a ja Ci powiem tak smile bądz czujna, ale nie skreślaj. Może popełnił w swoim życiu jakiś błąd, ale może życie go czegoś nauczyło, wyciągnął jakieś wnioski i zrobi wszystko żeby teraz było inaczej. A może nie. Przekonasz się. Ale obserwuj, bądz czujna smile
      • prega wilki tarantinki 05.12.12, 22:24
        Skoro nadal cała a wilka już wybrankiem tytułujesz
        tekst Wajraka o tym co zostało pewnego razu z jelenia pominę.

        Pamiętaj, że wilki są genialnymi strategami. I jego geniusz w Twoim wpisie widać
        na odległość; zamiast tropić wilcze złe zamiary, tropisz wpisy forumowej wiary.

        Wilk tymczasem (dalej Twoje, nie moje słowa) już zagryza zęby, by bez zbędnego słowa
        Tobą się nakarmic. Jeszcze się tak radośnie zachwycasz Byłą, że go cudownie wyciszyła...
        Tragifarsa, przebudź się. Wszystko to strategia-ruszać gębą tylko aby zjeść...

        Dobrej nocy,
        cała nadzieja, w Lampce (tu nie ma podtesktu, w Adwent nie piję) że w nocy będzie świecić wokół,
        a nie gadać o szczerości, partnerstwie i wspólnocie ideałów. Po co tyle tekstu.
        Trzymaj się. Lampko też.


        • tarantinka Re: wilki tarantinki 06.12.12, 10:44
          jestem do bólu przyziemną osobą i za diabła nie potrafię twoich postów przełożyć na swoją sytuację. Oceniam ludzi po tym co mówią i robią : czy jest korelacja czy rozdźwięk. Tutaj tych zgrzytów nie wyczuwam i nie obserwuję.
          Wg twojej logiki to fakt, że wiem o tym orzeczeniu to niby taka przynęta na jelenice założona przez wilka. Rzeczywiście strategia godna Napoleona albo wilka.
          A z tym wybrankiem to było z nutą złośliwości do samej siebie.
          • prega wilki tarantinki 06.12.12, 12:19
            Mój tekst był czysta emocją, próbą przekornego wkomponowania się
            w Twój optymistyczny nastrój po dwudziestej drugiej.
            Wszystko już w tym wątku powiedziano - by coś dodać
            mogłem tylko sprowadzić Twój problem do absurdu.

            Nie masz się czego obawiać; podobno wilki nie polują na sarny-za mała zdobycz.
            A jelenia jeszcze znajdę...

            Trzymaj się ciepło
            wszystkiego dobrego
      • jeriomina Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 05.12.12, 22:41
        Tarantinka... jeśli jeszcze się nie zaangażowałaś to zagraj vabank. Poproś go o protokół z rozprawy.
        • logicman Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 05.12.12, 23:38
          jeriomina napisała:

          > Tarantinka... jeśli jeszcze się nie zaangażowałaś to zagraj vabank. Poproś go o
          > protokół z rozprawy.

          Pytanie czysto praktyczne - skąd on ma taki protokół wziąć. Ja np. czegos takiego nie mam - może w sprawach bez orzekania nie generują takiego "kwitu"?
          • jeriomina Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 06.12.12, 06:56
            Generują, ja miałam bez orzekania, cały protokół mam i genialne kłamstwa pod przysięgą mojego eks też tam są big_grin
            Ale ja POPROSIŁAM w sądzie o takowy. Sami z siebie nie przyślą. Jak panu tarantinki zależy, to wydobędzie.
      • fotm Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 07.12.12, 10:57
        Myślę, że nie ma się co stresować na zapas, ale dla świętego spokoju warto po prostu porozmawiać. Jak ktoś tu napisał już na forum, po świecie łazi pełno "trupów w szafie" bez orzeczenia, w tym i mój.
    • jacek990 Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 07.12.12, 20:11
      Twój znajomy ma - jako strona - dostęp do akt swojej sprawy, nawet jeśli są już w archiwum.
      Niech je skopiuje w części, tak, aby przekonał Cię, że mówi prawdę. Jeżeli jednak przyznał się sam, że rozwód nastąpił z jego winy - w jakimś sensie już pokazał uczciwość. Oczywiście, jeśli to nie był wybieg.
      • jeriomina Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 07.12.12, 21:29
        Pisałam to wyżej. Jak się nie ma czego wstydzić, to pokaże.
        • tarantinka Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 08.12.12, 10:45
          Wyżej pisałaś, że w protokóle z rozprawy czy jak to zwał są zeznania twojego byłego - KŁAMSTWA.
          I tak z innej beczki, spotykasz się z kimś, on wypala, ze ma uraz do rozwódek, bo jednak zawsze winne są obie strony itp i chciałby sobie taki protokół przeczytać. Ty zaś doskonale wiesz, że tam są kłamstwa. Poza tym udowadnianie, że się nie jest wilkiem czy wilczyca czy innym potworem mało komfortowe. Szczerze mówiąc ja bym na to nie poszła.
          • paraben Re: wiązać się ? ma rozwód z orzeczeniem o winie 08.12.12, 12:20
            Hej Tarantinka,powiem Ci jak bylo w przypadku mojego kuzyna- choc widze ze watek juz dlugi- ale moze ci sie to przyda. Zona wniosla pozew o rozwod-on chcial sie rozwiesc bez orzekania o winie, ale ona rozgoryczona byla, bo to on ja z dzieckiem zostawil i domagala sie orzeczenia o winie. On nie pojawil sie na ani jednej rozprawie, ona przyprowadzila 3 swiadkow.Dostala rozwod z orzeczeniem o jego winie a uzasadnienie bylo takie ze to slowo przeciwko slowu- tego z jego strony zabraklo bo olal temat i po prostu chcial dostac rozwod i miec swiety spokoj. Wiec dostal rozwod z orzeczeniem o jego wylacznej winie i olal temat. Byc moze w sytuacji tego faceta bylo tak samo lub podobnie.
            A jeszcze chcialam dodac o pokiereszowaniu emocjonalnym i emocjonalnych konsekwencjach rozwodu-bo dyskusja o tym byla pare komentarzy wyzej. Moze to dziwne- ale wydaje mi sie ze mnie osobiscie rozwod pomogl rozebrac sie na czesci pierwsze i poskadac do kupy po kolei- taka defragmentacja emocjonalna. Przed rozwodem tkwilam w zwiazku dysfunkcjonalnym i wydawalo mi sie to normalne. Mialam tez ogromne problemy ze swoimi emocjami, ktorych nie wyrazalam i nie wiedzialam nawet jak to robic. Nie potrafilam byc szczera ani ze soba ani z innymi. Przed i w trakcie rozwodu przeszlam taka defragmentacje, ze mimo bolu stresu itp- wydaje mi sie ze jestem emocjonalnie milion razy zdrowsza niz bylam w malzenstwie. Fakt ze czasem dopadaja mnie watpliwosci i hustawki nastroju- wtedy placze na forum, dostaje kubel zimnej wody na glowe i wracam do pionu. I tych hustawek mam juz coraz mniej i mniej. Tak wiec jesli o mnie chodzi to rozwod byl miedzy innymi cena za wyleczenie emocjonalne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka