Dodaj do ulubionych

Trudna sprawa...

06.12.12, 01:50
pobieżnie przejżałam tematy, nie znalazłam podobnego... Mąż znajomej okazał się gejem, mają małe dziecko ona chce rozwodu natychmiast. Ona studiuje i pracuje dorywczo, chce odebrać mu prawa do dziecka. Jak powinna poprowadzić tą sprawę, jak jej pomóc?
Obserwuj wątek
    • natalia-ok6 Re: Trudna sprawa... 06.12.12, 08:11
      Krzywdzi dziecko,ze musi mu odbierać prawa rodzicielskie.Gej to nie pedofil.
      • logicman Re: Trudna sprawa... 06.12.12, 08:18
        Otóż to, gej jak najbardziej może być dobrym rodzicem (o ile nie roją mu się chore idiotyzmy typu 2 "partnerów" wychowujących dziecko). O ile nie ma tam nie ma jakiejś patologii to odebranie praw rodzicielskich byłoby krzywdzeniem zarówno tego faceta jak i dziecka.
        • kategemi Re: Trudna sprawa... 06.12.12, 08:46
          U mnie pomocy nie dostaniesz w tym temacie, a wręcz przeciwnie, pomogłabym temu facetowi, żeby mógł mieć kontakt ze swoim dzieckiem. To , że jest gejem nie dyskwalifikuje go jako ojca , a matka SKRZYWDZI dziecko !!! Niech pomyśli o dziecku. Mam nadzieję , że żaden sąd mu tego prawa nie odbierze! I nie odbierze tego prawa dziecku by miało kontakt ze swoim ojcem.

          " Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywać to przeznaczeniem" C.G. Jung
          • ada2005 Re: Trudna sprawa... 06.12.12, 08:53
            Rozumiem Wasze wątpliwości, bo też je mam, ale dziewczynie się sypnął świat i musi ochłonąć. Spróbujcie nie oceniać... Chciałam wiedzieć jak powinna technicznie postępować, żeby zabezpieczyć interesy swoje i dziecka, przynajmniej teraz na początku.
            • malgolkab Re: Trudna sprawa... 06.12.12, 09:31
              ada2005 napisała:

              > Rozumiem Wasze wątpliwości, bo też je mam, ale dziewczynie się sypnął świat i m
              > usi ochłonąć.
              I dla tego usilnie chce, by i dziecku ten świat się zawalił?
              Rozwód jak najbardziej, ale odebrania praw nie umiem zrozumieć...
              • ada2005 Re: Trudna sprawa... 06.12.12, 09:37
                Mało dokładnie opisałam sytuację, ale nie chcę prać jej brudów na forum. Z tego co wiem ojcem roku nigdy nie został, a teraz po swoim coming out'cie o córce mówi vel. przykrywka, więc też nieco rozumiem jej tok postępowania, jest bardzo skrzywdzona i póki co nie myśli racjonalnie. Proszę Was o drogę prawną jak po kolei powinna postąpić, jak doprowadzić do uznania jego winy i jak w końcu zabezpieczyć je finansowo?
                • altz Re: Trudna sprawa... 06.12.12, 09:51
                  ada2005 napisała:

                  > Z tego co wiem ojcem roku nigdy nie został, a teraz po swoim coming out'cie o córce m
                  > ówi vel. przykrywka, więc też nieco rozumiem jej tok postępowania
                  Pewno mu się też dostało ostro od partnerki. Ludzie różne rzeczy gadają w nerwach, niepamiętliwi żyją szczęśliwiej. wink
                  Facet nie jest gejem, a jest biseksualny, biseksualnych jest dużo więcej, niż gejów. Można mieć pretensje do PIS, Radia Maryja i ogólniej zakłamania naszego społeczeństwa, gdyby nie to, facet by się ujawnił i takiej hecy by nie było.
                  Zabezpieczyć pieniądze trzeba w normalnym trybie (zabezpieczenie na czas trwania sprawy, staranie o alimenty itd.) i darować sobie stresów ze staraniem się o uznanie wyłącznej winy pana. Znam podobną sytuację, pan się pannie oświadczył, a potem jednak stwierdził, że to nie jest to, panowie bardziej mu się podobają i nie potrafi tego zwalczyć, a pani trafiła do zamkniętego ośrodka na leczenie psychiatryczne.
                • lampka_witoszowska Re: Trudna sprawa... 06.12.12, 10:11
                  droga prawa powinna być na końcu, jak już ochłonie i będzie wiedziała, co czyni - tym bardziej, żę jej droga prawna będzie mocno dotyczyła dziecka

                  nie napisałaś najważniejszego - skoro koleżanka, to raczej wiesz, jak dziecko reaguje na tatę, czy są ze sobą związani, czy spędzają razem czas, czy dziecko jest świadome obecności ojca w jego życiu (no, inaczej to wygląda, jak ojciec zajmuje się dzieckiem,a inaczej, jak ledwie się widzą)

                  a jeśli nei wiesz takich spraw, to namawiałabym koleżankę do wizyty u psychologa, obecnie to nie jest wielka sensacja, że ktoś ma taką czy inną orientację seksualną, za to ładnie można wokół tego zrobić piekło i dokopać facetowi, wciągając w to dziecko - jeśli tylko o to koleżance chodzi, powinna zacząć od zamieszczenia ogłoszenia na pierwszej stronie gazety ogólnopolskiej... ale czy to poprawi sytuację dziecka, wątpię
                  • ada2005 Re: Trudna sprawa... 06.12.12, 10:19
                    Mała ma 1,5 roku, więc na szczęście nie kuma jeszcze zbyt wiele. Nie był jakoś szczególnie zaabsorbowany opieką, ale żeby był wyrodnym ojcem też nie można powiedzieć.
                    • lampka_witoszowska Re: Trudna sprawa... 06.12.12, 10:30
                      ok, to dziewczynka może nie odczuć aż tak boleśnie zmian, za to bardzo boleśnie odczuje wściekłość matki i oderwanie od ojca - rozstawaliśmy się, gdy moja córka miała tyle samo, a nieco ponad dwa latka, gdy zamieszkaliśmy osobno

                      ciężko się pozbierać po posypaniu się rodziny nagle, z jakiegokolwiek powodu, bo każdy boli jak diabli, ale z drugiej strony, skoro jest dziecko, właśnie teraz najbardziej trzeba opanowania i rozsądku - gdybym sobie nei radziła z emocjami, leciałabym na terapię, własnie, żeby łagodniej przejśc przez ten cholery rozwód - dla dziecka (ja ogólnie opanowana jestem, ale jak się zachowywać w temacie dziecka, to jednak od psychologa się dowiadywałam, nie czułam sie tu zbyt pewnie - ale dodatkowo miałam atrakcje w stylu: jestes złą matką i wszystko robisz źle - w końcu nieco zwątpiłam)

                      dziecko będzi erosło - można je uczyć szacunku dla inności, choć to niesprawiedliwe, że on tak późno odkrył upodobania -a można się odgryzać i uczyć dziecko mściwości w mocnym stylu - za krzywdę, jaką tata zrobił (możliwe, że niechcący, przeciez musiałby być bardzo wyrachowany i nielogczny, żeby udawać hetero, a potem jednak publicznie przyznać się do innej orientacji, niż się wydawało)
                      • kategemi Re: Trudna sprawa... 06.12.12, 10:43
                        lampka_witoszowska napisała:


                        >
                        > dziecko będzi erosło - można je uczyć szacunku dla inności, choć to niesprawied
                        > liwe, że on tak późno odkrył upodobania -a można się odgryzać i uczyć dziecko
                        > mściwości w mocnym stylu - za krzywdę, jaką tata zrobił (możliwe, że niechcący,
                        > przeciez musiałby być bardzo wyrachowany i nielogczny, żeby udawać hetero, a p
                        > otem jednak publicznie przyznać się do innej orientacji, niż się wydawało)
                        >

                        Dobrze prawisz smile. Więc zależy czego będzie chciała nauczyć córeczkę i jakie wartości jej w zyciu pokazać, Czy szacunek , czy nienawiść.

                        Rzeczywiście potrzeba czasu i ochłonięcia. A może najpierw rozmowa miedzy nimi ? Może sie dogadają ? Zdarza sie i tak, niewielu wprawdzie, ale sie zdarza smile
            • nowel1 Re: Trudna sprawa... 06.12.12, 10:49
              ada2005 napisała:

              > Rozumiem Wasze wątpliwości, bo też je mam, ale dziewczynie się sypnął świat i m
              > usi ochłonąć. Spróbujcie nie oceniać... Chciałam wiedzieć jak powinna techniczn
              > ie postępować, żeby zabezpieczyć interesy swoje i dziecka, przynajmniej teraz n
              > a początku.

              W jaki sposób odebranie praw rodzicielskich ojcu miałoby "zabezpieczyć interesy dziecka"?
              • ada2005 Re: Trudna sprawa... 06.12.12, 21:24
                Przez interesy dziecka rozumiem zabezpieczenie finansowe, mieszkaniowe itp. prawa to inna sprawa.
                • tricolour Jeżeli kobieta chce tego rozwodu... 06.12.12, 21:33
                  ... to chyba za orzeczeniem swojej wyłącznej winy. Przecież to ona teraz rozwala małżeństwo, a nie jej mąż, który NIE jest gejem tylko biseksualistą czyli ma normalną orientację seksualną.
                  • tornado27 Re: Jeżeli kobieta chce tego rozwodu... 06.12.12, 21:41
                    tricolour nie bądz pochopny w ocenach winy w tym związku
                    a może ten "gej" własnie ją zdradzał z jej najlepszym kumplem z pracy? hę?

                    moim zdaniem jesli juz sie rozstawać to bez wojny,bez orzekania, trudne to, ale mozliwe, dogadać się we wszystkich mozliwych sprawach

                    ale najpierw ochłonąć i przetrwać ten pierwszy szok, emocje sa złym doradcą
                    pozdro
                    • tornado27 Re: Jeżeli kobieta chce tego rozwodu... 06.12.12, 21:43
                      o ile homo/bi/hetero sa w pewnych kręgach uznawane za normalne, o tyle pani wychodziła za mąz za hetero, i chyba zdaje mi się nie ma ochoty dzielić łóżka z kolejnym facetem wink
                      • tricolour Słowa nie ma o zdradzie... 06.12.12, 21:47
                        ... ani dzieleniu łoża. Słowa nie ma, że facet nie chce być mężem i ojcem. No to skoro nie ma ani jednego takiego słowa, to po co dorabiać?

                        A gdyby moja zona teraz mi powiedziała, że zdarzyło jej się kiedyś przespać z kobietą, to co? Poleciałbym do sądu po rozwód? A z jakiego powodu? Jaki miałbym powód DZISIAJ by lecieć do sądu?
                        • blue_ania37 Re: Słowa nie ma o zdradzie... 06.12.12, 21:51
                          Chyba nie doczytałeś, pan nie chce być biseksualny tylko homoseksualny.
                          Jeśli twoja żona oznajmiła ci DZIŚ że nie chce z tobą więcej sypiać tylko woli robić to z dziewczynami, rozumiem, że byś winę wziął na siebie?
                          A
                          ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
                          • tricolour Nie doczytałem, bo nie jest napisane... 06.12.12, 21:55
                            ... a jeśli nie widzę, to proszę mi wskazać gdzie jest napisane, że facet chce być tylko homoseksualny.
                            • blue_ania37 Re: Nie doczytałem, bo nie jest napisane... 06.12.12, 21:58
                              " Z tego co wiem ojcem roku nigdy nie został, a teraz po swoim coming out'cie o córce mówi vel. przykrywka"

                              to chyba nie swiadczy że on nadal chce, a nawet jeśli pan nie chce rozwodu, to pani nie musi się dzielić panem z innym panem.
                              W sprawie odebrania praw rodzicielskich mówię nie bo to nie ma nic do rzeczy.
                              A
                              • tricolour Nie tylko nie musi, ale nawet nie może... 06.12.12, 22:08
                                ... dzielić się z innym panem, bo to zdrada. Tak sobie myślę, że w zdradzie ważne jest to, że w ogóle zdradzono, a nie z kim zdradzono. Gej, lesbijka, łysy, ruda - co za różnica? I być może zdradzono, ale nikt o tym nie pisze.

                                Rozumiesz: sprawy załatwia się na chłodno. Nie latać jak kot z pęcherzem na dodatek pałąjąc żądzą zemsty.
                                • blue_ania37 Re: Nie tylko nie musi, ale nawet nie może... 06.12.12, 22:11
                                  Dajmy dziewczynie czas na ochłonięcie, zdrada w pierwszym momencie odbiera rozumsmile, potem znów się go ma, ale to trzeba przejśćsmile, szok spowodowany , że to nie sąsiadka a sąsiad też ma dodatkowe znaczenie.
                                  A
                                  • tricolour Owszem, masz rację... 06.12.12, 22:17
                                    ... ja tylko chciałbym zwrócić uwagę, że albo uznajemy prawo innych ludzi do dowolnej orientacji seksualnej albo ich eliminujemy. Jeśli uznajemy takie prawo, to oznacza, że można trafić na biseksualistę i jest to rzecz najnormalniejsza w świecie.

                                    A że komuś to nie odpowiada? No właśnie... kto ponosi odpowiedzialność za zawiedzione oczekiwania? Moim zdaniem odpowiedzialność za moje zawiedzione oczekiwania ponoszę zasadniczo JA ponieważ to ja je definiuję i weryfikuję.
                                    • blue_ania37 Re: Owszem, masz rację... 06.12.12, 22:19
                                      Mysląc o moim małzeństwie czy facetach których znałam raczej nie przychodzilo mi do głowy pytanie, czy abyś nie gej? jeśli mówił, że mam piekne oczy i chce mnie bardzosmile
                                      A
                                      • tricolour Mam podobne doświadczenia... 06.12.12, 22:23
                                        ... znaczy z kobietami... bo jeszcze ktoś sobie pomyśli i nieszczęście gotowe.

                                        smile
                                        • blue_ania37 Re: Mam podobne doświadczenia... 06.12.12, 22:29
                                          tricolour napisał:

                                          > ... znaczy z kobietami... bo jeszcze ktoś sobie pomyśli i nieszczęście gotowe.
                                          >
                                          > smile

                                          Lubie tosmile
                                          A
                                          • tricolour Wiesz, co... przypominam sobie... 06.12.12, 22:33
                                            ... rozmowę - wtedy z narzeczoną - gdy wręcz zapytałem, tak z głupia frant, bez żadnego celu, o inne orientacje. Co myśli, jak postrzega, czy akceptuje. Zapytałem wręcz czy wyobraża sobie seks z kobietą. No i sobie nie wyobraża.

                                            A ja sobie wyobrażam seks z kobietą. Dziwne...
                                            • blue_ania37 Re: Wiesz, co... przypominam sobie... 06.12.12, 22:39
                                              A ja sobie wyobrażam seks z kobietą. Dziwne...

                                              Ja nie bardzo sobie wyobrażam, też dziwnesmile
                                              A
            • tricolour Co to znaczy "sypnął się świat"? 06.12.12, 21:52
              Bo odnoszę wrażenie, że gdyby facet po pijaku zabił autem pięć osób, to koleżanka nie leciałaby do sądu po rozwód...

              Czy to "posypanie się świata" to urażone ego?
              • tornado27 Re: Co to znaczy "sypnął się świat"? 06.12.12, 22:13
                "Czy to "posypanie się świata" to urażone ego?"


                wątpię
                ja czuję zdradę wink

                domniemam, że pan mąz usmiechniety przy obiedzie jej nie powiedział o tym, że jest gejem
                • tricolour To bardzo prawdopodobne.... 06.12.12, 22:19
                  ... tyle, że zdrada nie jest powodem do rozwodu. Powodem jest trwały i nieodwracalny rozpad więzi seksualnych, gospodarczych, emocjonalnych.
                  • tornado27 Re: To bardzo prawdopodobne.... 06.12.12, 22:26
                    możemy snuć tylko domysły

                    w każdym badz razie ja nie wyobrazam sobie życia z facetem , który nagle oświadcza że jednak woli facetów
                    stąd pewnie chęć rozwodu, i tyle.
                    • ada2005 Re: To bardzo prawdopodobne.... 07.12.12, 19:05
                      Ale te więzi były głównie z jej strony, on miał przykrywkę, a ona kochała...
                      • zielona.wrona Re: To bardzo prawdopodobne.... 07.12.12, 19:19
                        da2005 napisała:

                        > Ale te więzi były głównie z jej strony, on miał przykrywkę, a ona kochała...
                        ---------------------------------
                        ona kochala i nic nie widziala, czy nie chciala widziec?
                        A teraz trzeba go oskubac, odebrac wszystko, puscic z torbami, bo zmienily mu sie priorytety.
                        Czemu ma byc rozwod z jego winy? W czym jest jego wina? Moze ona mu tak dopalila, ze mu sie wszelkie kobiety odechcialy? Czemu on ma jej byt zabezboieczyc? Czy ona zabezbiecza jego?
                        Mozna zrozumiec rozwod, ale jefo wine?
                        Moze ona wachala co sie swieci i weszla w to z zimna krwia, liczac na to, ze sie rypnie i wtedy wszystko bedzie jej?
                        Biedactwo malutkie, trzeba ja zabezpieczyc, jej byt i wogole, bo przeciez sama nie moze....
                        Kurtka, jeszcze jedna ofiara!
                        zielona.wrona
                  • zmeczona100 Re: To bardzo prawdopodobne.... 07.12.12, 19:22
                    tricolour napisał:

                    > ... tyle, że zdrada nie jest powodem do rozwodu.

                    Owszem, jest.
                    Nie musisz tego rozumieć; wystarczy, że przyjmiesz, iż tak jest. Coś jak z liczbą π.
                    • tricolour "n" jest literą, nie liczbą... 07.12.12, 21:16
                      ... więc przyłóż się do ilustracji, by nie wychodziła tandeta.
                      • ada2005 Re: "n" jest literą, nie liczbą... 08.12.12, 05:32
                        Nie wiedziała, nie miała pojęcia, była zaślepiona, nawet życzliwym nie wierzyła, aż sama znalazła dowód na jego podwójne życie, podwojne życie to nie tylko zdrada.
                        • tricolour Więc nie mieszajmy pojęć... 08.12.12, 08:56
                          ... czym innym jest niewiedza i brak pojęcia od celowego odrzucania konkretnej informacji od życzliwych.

                          Zaślepienie i odrzucanie informacji to własne czyny i własna za nie odpowiedzialność To pewnie stąd ta chęć zemsty, ze wstydu, że pół miasta wie o co chodzi, a żona w dalszym ciągu udaje idiotkę.

                          Poza tym co to był za śmieszny związek, że nic o sobie nie wiedzieli?
                      • zmeczona100 Re: "n" jest literą, nie liczbą... 16.12.12, 22:19

                        Nie napisałam "n", tylko "π".
                        Nie wychodzi ci udawanie ani odwracanie kota ogonem, bo "π" choćbyś nie wiem, jak się starał, to jest jednak liczbą i tego nie zmienisz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka