Dodaj do ulubionych

co zrobic..

03.02.13, 19:32
Rozwód - zgoda rodziców co do wspolnej opieki nad dziecmi (3 i 6 lat).
Zalącznikiem do wniosku podpisany przez obie strony plany wychowawczy - sama sprawa 15 minut i juz.
Roznie przez ostatnie miesiace ukladalo sie do dogadywanie w kwestii dzieci ale jakos bylo. Ostatnio to juz przyjelo nieakceptowalna forme.
Ojciec wysyla mi emil - jutro odbieram dzieci z przedszkola i zostaja u mnie na noc - we wt. zawioze ich do przedszkola.
Zupelnie niezgodne z planem (wg planu w poniedz. Mama zawozi dzieci do przedszkola - tata odbiera i przywozi do godz 19.00 do ich miejsca zamieszkania: wt. mama zawozi dzieci itd...)

Dla osób które chca mi napisac - kobieto wyluzuj ciesz sie ze masz czas dla siebie - dzieki za takie rady. Bardziej chce abyscie mi poradzily co zrobic by skonczyl Pan i Władca uwazac, ze robi to na co w danej chwili ma ochote. Widze, ze im na wiecej "pozwalam" dla dobra dzieci tym bardziej trzeba robic tak jak mu pasuje (g... Go interesuje czy mielismy jakies plany na jutro wieczor, ze mam nagotowany obiad na dwa dni dla dzieci itp.).


Obserwuj wątek
    • ivone7 Re: co zrobic.. 03.02.13, 20:20
      a czy ten plan został zaakceptowany przez sąd? jeśli tak, to należy się go trzymać i takiego argumentu używać odmawiając zmiany planu. Zresztą dla dobra dzieci lepiej trzymać się planu, bp dzieci lubią sytuacje przewidywalne, szczególnie w tak trudnej dla nich sytuacji.
      Jeśli chcesz dać mu małą nauczkę, sama zadzwoń i zmień ten ustalony plan, załużmy że ma odebrać dzieci nie w ten dzień kiedy powinienwink
      • ro.d Re: co zrobic.. 04.02.13, 18:29
        ivone7 napisała:


        > Jeśli chcesz dać mu małą nauczkę, sama zadzwoń i zmień ten ustalony plan, załuż
        > my że ma odebrać dzieci nie w ten dzień kiedy powinienwink
        nie radzę bo wtedy facet odbiera to jako wypowiedzenie wojny a z facetem poranionym rozwodem lepiej nie dyskutować. nie reagujemy racjonalnie.
    • argentusa Re: co zrobic.. 03.02.13, 20:33
      OT:Ty naprawdę GOTUJESZ kolejny obiad w domu? Dzieci w przedszkolu nie mają obiadów?
      poważnie pytam.
      Ar.
      • triss_merigold6 Re: co zrobic.. 03.02.13, 20:57
        A co Cię tak dziwi? Dziecko w przedszkolu - nawet przyjmując optymistyczną wersję, że zje wszystko - ma ten obiad o 12, a do domu wraca ok. 17 i jest głodne.
        Moje dzieci mają obiady (jedno w żłobku, a drugie w szkole) i w domu przynajmniej jakąś zupę, żeby zjadły coś na ciepło. IMO normalne i oczywiste.
        • izak28 Re: co zrobic.. 03.02.13, 21:01
          Moje dziecko obiad ma w przedszkolu o 12. Nie zawsze wszystko zjada. Jak o 17 wraca do domu i je drugi obiad to jest dziwne?
          To chyba zacznę się martwić, bo potem jeszcze o kolację woła.
          • kaswei Re: co zrobic.. 03.02.13, 21:06
            Hmmm i zakladajac taki watek moze sie okazac, ze mam dzieci przekarmionesmile) tak po przedszkolu chca w domu cos na cieplo a potem przed spaniem małą kolacje - z reguly po basenie wieczor glodne jak wilki!
            Juz sie niepokoje co z nimi nie tak...smile) hahah
      • malgolkab Re: co zrobic.. 04.02.13, 10:24
        hm, ja gotuję (albo zupę albo drugie), mimo, że syn ma obiady w przedszkolu - co w tym dziwnego?
        • ewela1_1 Re: co zrobic.. 04.02.13, 10:50
          Też mnie zdziwiło to,ze to kogoś moze dziwić, bo dla mnie to taka naturalna naturalnosć smile Dzieciaki nie wytrzymają o obiedzie w przedszkolu o ile go zjedzą, moje tez zawsze jeszcze jedzą coś ciepłego w domu(nie miałabym sumienia nic im już nie podać), zazwyczaj jest to drugie danie....i później jeszcze kolacjasmile

          -------------
          "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

          "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
          • argentusa Re: co zrobic.. 04.02.13, 15:07
            Ano trochę się dziwię.- - ale wyłącznie w swoim kontekście.
            Z tym, że ja nie gotuję w domu w tygodniu. I znakomita większość moich znajomych też.
            No domową kobieta to ja nie jestem. i ja raczej nie jestem typową matką. Moje dzieciaki (słowo daję, włącznie z sześciolatkiem) SAME sobie robią jedzenie (kanapki itp) a w mikrofali podgrzewają różne sprawy. I dlatego pytam.
            Inna rzecz, że ja po prostu czasu na to nie mam. (ochoty jednak też).
            Ar.
            ps. tak ,wygodna jestem. I zadowolona. ALe znam kobietki, które spełniają się w gotowaniu dla innych i siebie i ok.
            • krokodil123 Re: co zrobic.. 04.02.13, 15:33
              " w mikrofali podgrzewają różne sprawy"

              A jakie to różne sprawy podgrzewają, tak z ciekawości.
              • argentusa Re: co zrobic.. 04.02.13, 15:47
                na przykład bagietki z masełkiem czosnkowym, albo kiełbaskę, albo kanaki z szynka i serem żółtym smile
                a takie sprawy -potrawy miało być smile
                • krokodil123 Re: co zrobic.. 04.02.13, 15:57
                  aaaa.....ja też lubię roztopiony ser żółty na chlebku.
            • ewela1_1 Re: co zrobic.. 04.02.13, 16:41
              Moje dziadki, 5 i 6 lat tez samoobsługowe w kanapkach, mikrofalach itpsmile , a poza tym to ja nie lubię gotowac, poza wyjątkami. Sprawia mi przyjemnosc gdy cos upichcę, ale szału z tego powodu nie mam smilewiec typową gospodnią to ja też nie jestem i nigdy nie będęwink i również mi z tym dobrze...ale obiad z jednego dania zrobięsmile

              Moje dzieci jak maja w przedszkolu obiad ok. 12-ej to później są zwyczajnie głodne..., a dania z mikrofalowki na dłuższą metę nie jest zdrowesmile
    • malgolkab Re: co zrobic.. 04.02.13, 11:08
      A on tym Panem i Władcą został nagle teraz (po rozwodzie?). Wspólny plan wychowawczy można podpisać z kimś, z kim się dogadujesz i jesteście na równym pozycjach. Układ Pan - Poddana (??) te równe pozycje raczej wyklucza.
    • chalsia Re: co zrobic.. 04.02.13, 11:08
      gdy wieczorem nie przywiezie dzieci - zgłoś na policję i żeby była z tego notatka służbowa
      uprzedź ojca, że jeśli nie będzie się trzymał planu, to założysz sprawę o zmianę ustalonych kontaktów
      jeśli dalej się powtórzy - ponownie policja
      zakładasz sprawę i masz z policji potwierdzenie o łamaniu planu przez ojca
      • nicol.lublin Re: co zrobic.. 04.02.13, 12:59
        nie kumam - po co policja? przeciez mozna do ojca zadzwonic i powiedzieć, że się nie zgadza na takie rozwiązanie.
        ja jednak nie miałabym nic przeciwko żeby dzieci spały u taty - ale my nie mamy takiego planu, bo pracujemy w stystemie zmianowym i dogadujemy się na bieżąco.
        • malgolkab Re: co zrobic.. 04.02.13, 13:08
          Też nie rozumiem tej akcji z policją uncertain Ja bym spróbowała porozmawiać, używając właśnie tych argumentów, że też mogę mieć swoje plany itd. Jeśli taka rozmowa nie przyniosłaby skutku, to można podejmować inne kroki.
          • chalsia Re: co zrobic.. 04.02.13, 14:50
            akcja z policją jest opisana by było wiadomo CO ZROBIĆ, jak inne, polubowne, metody nie przyniosą oczekiwanego efektu.
            Zaczyna się od rozmowy, potem pisze listy, potem zgłasza na policję a na samym końcu sąd.
        • ekscytujacemaleliterki Re: co zrobic.. 04.02.13, 13:11
          Nie dzwonić tylko ODPISAĆ na emaila, że zgodnie z planem wychowawczym w którym ustalon...i zwrócić się z prośbą o przestrzeganie ustalonego planu. Po czym wydrukowac sobie takiego emaila i następne też.
      • zielona.wrona Re: co zrobic.. 04.02.13, 15:18
        gdy wieczorem nie przywiezie dzieci - zgłoś na policję i żeby była z tego notat
        > ka służbowa
    • kaswei Re: co zrobic.. 04.02.13, 18:07
      Rozmowa, sms, tlumaczenie, emile byly to nic nie wnosi - on uwaza, ze skoro wladza dla obojga rodzicow to kiedy On chce to moze poinformowac i zabrac dzieci po przedszkolu i poprostu nie przywiez...
      Tak - Pan i Władca był cały czas - ja w wiekszosci zajmowalam sie dziecmi (oprócz pracy - wiec organizacja - przedszkole, opiekunka itp itd - pozatym liczenia na siebie lub swoich czlonkow rodziny). Dzieci nigdy nie byly az tak wazne jak praca lub kumple dla Tatusia. Wiec plan podpisal - i tak zakładał on wiecej jego zaangazowania niz dotychczas a teraz robiac na zlosc pokazuje ze on moze wszystko i nikt mu nic nie zrobi.

      Wlasnie dzwonilam do domu - dzieci siedza z wujaszkiem i on sie nimi zajmuje - no ok, krzywda sie im nie dzieje - ale robic mi na zlosc tylko dla tego bym ja nie mogla z nimi byc zgodnie z zapisami planu...
      • blue_ania37 Re: co zrobic.. 04.02.13, 18:34
        I przy okazji tego wątku utwierdzam się w przekonaniu, że warto utrzymać pełną władze rodzicielską tylko dla jednego z rodziców.
        Dla tego który przebywa z dziećmi.
        Wiem, że tak nie powinno być ale nie wierzę w dogadywanie się po rozwodzie, chyba ż eludzie naprawdę umiejąsmile a takich mało znam.
        A
      • malgolkab Re: co zrobic.. 04.02.13, 20:26
        Mój eks to tez typ pana i władcy. Nie rozumiem tylko skąd u Ciebie pomysł, że po rozwodzie nagle to się zmieni. Skoro zawsze był taki to nie licz na to, że nagle się zmieni. Po co podpisywałaś z nim plan w takim razie?
      • malgolkab Re: co zrobic.. 04.02.13, 21:35
        kaswei napisała:


        > Wlasnie dzwonilam do domu - dzieci siedza z wujaszkiem i on sie nimi zajmuje -
        > no ok, krzywda sie im nie dzieje - ale robic mi na zlosc tylko dla tego bym ja
        > nie mogla z nimi byc zgodnie z zapisami planu...

        A tu już się czepiasz moim zdaniem. Ty nigdy nie zostawiasz dzieci z kimś z rodziny/przyjaciół? Może musiał gdzieś wyskoczyć (lekarz, sklep, poczta). Poza tym chyba dobrze, że jego rodzina ma kontakt z dziećmi. Trochę mi ten opis nie pasuje do faceta, dla którego najważniejsze są imprezy i koledzy - taki by wziął dziecko 2-3 razy w miesiącu i resztę czasu by balował.
    • ro.d Re: co zrobic.. 04.02.13, 18:25
      cześć. mam na imię ro.d. jestem anonimowym rozwodnikiem) są dwa wyjścia. pierwsze jest takie żeby przeczekać. my faceci po rozwodzie zachowujemy się irracjonalnie bo coś odebrało nam część naszych włości. byc może facet to teraz demonstruje. jest szansa, że znudzi mu sie udawanie przed Tobą jak bardzo mu zależy na dzieciach bo się zmęczy. tak naprawdę chodzi o to żeby znowu znalazł sie w centrum Twojego zainteresowania, żeby mógł znowu poczuć się ważny. no i drugie rozwiązanie. jak po jakimś miesiącu nie znudzi mu się odrabianie lekcji, mycie, ścielenie łóżek i reagowanie na każde "tatusiu coś mnie boli" to po prostu zainwestuj w prawnika i przy okazji powiększ alimenty bo masz prawo raz na 6 miesiecy) pozdrawiam.
      • kaswei Re: co zrobic.. 04.02.13, 18:32
        Dziekuje Ci bardzo za wpis. Moze faktycznie powinnam przeczekac. Wiesz, nie zalezy mi na podwyzszeniu alimentow - nie musze sie nikogo o nic prosic - pracuje za dwoch i dam rady. Najbardziej mi zalezy aby ktos szanowal czas z dziecmi ustalony dla mnie tak jak ja szanuje jego czas.

        • ro.d Re: co zrobic.. 04.02.13, 19:50
          myślę że dla zasady powinnaś powiedzieć facetowi (sam jestem jednym z nich i tez po rozwodzie), że nie jesteś jego wrogiem, że to co było między Wami to ważna część Twojego życia i że po prostu potrzebujesz od niego pomocy w imię tego co Was kiedyś łączyło. Bardzo łagodnie i spokojnie i nie reaguj na zaczepki) poproś go żeby Wam pomógł po prostu. jak sie okarze chamem to znasz wyjście. ale są duże szanse że sie dogadacie)
        • ro.d Re: co zrobic.. 04.02.13, 20:10
          ro.d anonimowy rozwodnik Cie pozdrawia. tak mi kazał powiedzieć))) dobrych snów)
      • altz Re: co zrobic.. 04.02.13, 18:52
        ro.d napisał(a):
        > jest szansa, że znudzi mu sie udawanie przed Tobą jak bardzo mu zależy na
        > dzieciach bo się zmęczy. tak naprawdę chodzi o to żeby znowu znalazł sie w cent
        > rum Twojego zainteresowania, żeby mógł znowu poczuć się ważny. no i drugie rozw
        > iązanie.
        Może i tak jest, że facet zmęczy się, a obecnie stara się być w centrum zainteresowania.
        Ale może się nie zmęczyć, jeśli zobaczy, że opieka nad dziećmi jest całkiem przyjemna i wcale nie jest taka trudna, jak to mówią kobiety.

        > jak po jakimś miesiącu nie znudzi mu się odrabianie lekcji, mycie, ści
        > elenie łóżek i reagowanie na każde "tatusiu coś mnie boli" to po prostu zainwes
        > tuj w prawnika i przy okazji powiększ alimenty bo masz prawo raz na 6 miesiecy)
        > pozdrawiam.
        Po co takie słabe rady? Czy nie łatwiej go zastrzelić? wink
        Jeśli ojciec będzie zajmował się dziećmi, to matka powinna wziąć prawnika, jak mówisz i wnieść o obniżenie alimentów, przecież ojciec ponosi większe koszty utrzymania dzieci i ma większy wkładzie w wychowanie.
        • ro.d Re: co zrobic.. 04.02.13, 20:03
          altz napisał:


          > Po co takie słabe rady? Czy nie łatwiej go zastrzelić? wink
          > Jeśli ojciec będzie zajmował się dziećmi, to matka powinna wziąć prawnika, jak
          > mówisz i wnieść o obniżenie alimentów, przecież ojciec ponosi większe koszty ut
          > rzymania dzieci i ma większy wkładzie w wychowanie.
          altz wybacz ale chyba nie pogodziłeś się jeszcze ze swoim rozwodem. kto rodzi dzieci altz? my faceci? na kim spoczywa obowiązek zapewnienia im przyszłości w tym hujowym świecie no na kim altz). chyba na Nas. a Ty będziesz do końca życia płakał nad tym że Cię żona wydymała i będziesz się wyżywał na własnych dzieciach? ogarnij się chłopaku. przed Toba całe życie..
          • logicman Re: co zrobic.. 04.02.13, 20:39
            ro.d napisał(a):

            > na kim spoczywa obowiązek zapewnienia im przyszłości w tym hujowym świecie no na kim
            > chyba na Nas.

            Prawda, dlatego po rozwodzie należy jak najszybciej się ogarnąć i zacząć żyć.
            Byłbym jednak daleki od oceniania Altz'a - nie znasz go. Każdy ma własna historię i sam musi się z tym uporać. Jednemu zajmie to rok, innemu 10 lat.
          • altz Re: co zrobic.. 04.02.13, 20:56
            ro.d napisał(a):
            > altz wybacz ale chyba nie pogodziłeś się jeszcze ze swoim rozwodem.
            Sam się ogarnij i nie bądź niewolnikiem.
            Jeśli są zasady, to się stosuje je w obie strony.
            Nie rozumiem, jak można namawiać do zemsty za to, ze ojciec się dłużej zajmuje dzieckiem?
            Należy się obniżenie alimentów, jak psu miska i ewentualne zmiany w planie wychowawczym.
            • kaswei Re: co zrobic.. 04.02.13, 21:14
              dzieki za dobre rady.
              O godz. wynikajacej z planu zadzonilam o ktorej przywiezie dzieci a on mi na to, ze dzieci zostaja u niego a jak powiedzialam ze to niezgodne z planem uslyszalam: teraz bede tak robil co tydzien bo plan wychowawczy, ktory podpisalismy jest niesprawiedliwy - jak chcesz to przyjezdzaj po dzieci z policja.
              To byla ta kropla ktora powoduje ze w szklance jest za pelno i sie przelało. Podjechalam pod jego domu i dzwonie na domofon. Nie otworzyl mi drzwi (nawet nie czulam ze leje deszcz ze sniegiem). Stoje, stoje... zadzwonilam na tel i mowie ze chce wejsc do dzieci - on na to, ze mie nie wpusci chyba ze z policja...
              Co bylo robic...
              Juz widze pomstowanie na mnie jaka zla matka... - bedzie bardzo poczytny watek
              Policja zrobila to co chcialam (dzieci nie widzialy bo akcja na dworze miala miejsce przed domem) - spisali notatke o interwencji i odmowie wpuszczenia nas do domu i wydania dzieci....
              Czy czuje sie lepiej ? nie - ale nic nierobienia ktorys raz gdy ktos na Ciebie pluje to marne rozwiazanie...
              • altz Re: co zrobic.. 04.02.13, 21:29
                kaswei napisała:
                > Czy czuje sie lepiej ? nie - ale nic nierobienia ktorys raz gdy ktos na Ciebie
                > pluje to marne rozwiazanie...
                Napluł na Ciebie? Trzeba było to nagrać. smile
                Masz czas na nakręcanie swojej złości i wymyślanie głupot, nie masz czasu na zapytanie się, co jest niesprawiedliwego w planie wychowawczym, nie obchodzi Cię to.
                Nie musisz zajmować się dziećmi, nie ma takiego obowiązku, możesz oddać dzieci ojcu.
                Wcale nie jesteś wyjątkowa, jesteś do zastąpienia od zaraz.

                Jeśli myślisz, że ojciec się zmęczy, to się pomylisz. On się zdrowo wkurzył i już nie odpuści.
                • kaswei Re: co zrobic.. 04.02.13, 21:34
                  Ale durnoty...
                  Po pierwsze plan wychowawczy stworzony przez rodzicow spolnie i przedlozony do sadu zgodnie. To umowy dwoch osob co do wspolnej opieki nad dziecmi.
                  • altz Re: co zrobic.. 04.02.13, 21:39
                    kaswei napisała:

                    > Ale durnoty...
                    > Po pierwsze plan wychowawczy stworzony przez rodzicow spolnie i przedlozony do
                    > sadu zgodnie. To umowy dwoch osob co do wspolnej opieki nad dziecmi.
                    Durnoty to Ty robisz.
                    Nie zapytałaś, więc nie wiesz. Nie zapytasz, bo masz dzieci w nosie, liczysz się tylko Ty sama.
                    Mam nadzieję, że to się na Tobie zemści.
                    Właśnie rzuciłem klątwę i nie mam żadnych wyrzutów! smile
                    • nowel1 Re: co zrobic.. 04.02.13, 22:03
                      Daj spokój Altz, jesteś naprawdę tendencyjny. Facet ją na zimno sprowokował, a Ty na nią "rzucasz klątwy"?
                      Pewnie, że powinna postapić inaczej, spytać, porozmawiać. Unieść się nad emocje, żal, gniew.
                      A on?
                      Piłka była po jego stronie boiska. Nie zaproponował zmiany planu wychowawczego. Powiedział jej, że on zdecydował go nie przestrzegać i zaprosił policję.

                      • altz Re: co zrobic.. 04.02.13, 22:27
                        nowel1 napisała:
                        > Pewnie, że powinna postapić inaczej, spytać, porozmawiać. Unieść się nad emocje
                        > , żal, gniew.
                        > A on?
                        > Piłka była po jego stronie boiska. Nie zaproponował zmiany planu wychowawczego.

                        Sęk w tym, że ja Pani niespecjalnie wierzę.
                        A zachowanie pana uważam za desperacki krok.
                        Myślisz, że się dało zmienić plan wychowawczy?
                        Od razu by usłyszał, że rodzice się zgodzili, sąd przyklepał (ksiądz pokropił?) i nie będzie żadnych zmian. Wyczuwam, że to taka osoba, bierna agresja przede wszystkim i ja jako centrum świata.
                        • chalsia Nie, Altz 04.02.13, 22:53
                          1. jeśli ojciec jest niezadowolony z osobiście zatwierdzonego planu wychowawczego (bo go np. pomroczność jasna trafiła w trakcie całego postępowania rozwodowego - czyli dość długo)
                          ORAZ
                          2. jeśli ojciec prowadził ostatnio z matką bezskuteczne rozmowy o zmianach planu wychowawczego
                          TO
                          powinien był założyć w sądzie sprawę o zmianę planu wychowawczego/ustalonych w nim kontaktów

                          A NIE łamać ciągle obowiązujące ustalenia i wyprawiać wdupiemanie

                          Jeśli pkt nr 1 i 2 są prawdziwe, to takimi akcjami jak teraz sam sobie szkodzi, bo to teraz matka w sądzie będzie się starała zmienić ustalenia
                          • altz Re: Nie, Altz 04.02.13, 23:14
                            chalsia napisała:
                            > 1. jeśli ojciec jest niezadowolony z osobiście zatwierdzonego planu wychowawcze
                            > go (bo go np. pomroczność jasna trafiła w trakcie całego postępowania rozwodowe
                            > go - czyli dość długo)
                            > ORAZ
                            > 2. jeśli ojciec prowadził ostatnio z matką bezskuteczne rozmowy o zmianach plan
                            > u wychowawczego
                            > TO
                            > powinien był założyć w sądzie sprawę o zmianę planu wychowawczego/ustalonych w
                            > nim kontaktów

                            Lepiej pisać na Berdyczów. Przecież to nic nie da, jeśli matka wygląda normalnie i nie jest patologią, a tak jest w tym przypadku. Wierzy w swoją nadzwyczajność i że jest pępkiem świata.

                            Czy mam cytować, co sąd mówi na takie zmiany?
                            - panu wystarczą 4 godziny w tygodniu,
                            - spotkania w tej liczbie wystarczą na utrzymanie więzi z dzieckiem,
                            - nie może pan rozbijać matce życia, każdy potrzebuje prywatności,
                            - niech się pan lepiej zajmie pracą,
                            - dzieci potrzebują przede wszystkim zapewnienia warunków materialnych,
                            Tak mówią sędziowie, można składać do sądu o zmiany do woli z takim samym rezultatem.

                            > Jeśli pkt nr 1 i 2 są prawdziwe, to takimi akcjami jak teraz sam sobie szkodzi,
                            > bo to teraz matka w sądzie będzie się starała zmienić ustalenia
                            I ch...! Niech zabiorą nawet wszystkie spotkania, jeśli ma to tak wyglądać.
                            A za pół roku przyjdzie matka na forum i będzie biadolić, że ojciec się nie spotyka z dzieckiem.
                            Panowie nie chcą zrobić strajku ogólnopolskiego, chociaż powinni. Byłaby ogólnopolska akcja "miesiąc bez dziecka" i dawno by się wszystko pozmieniało. Jak ktoś pozwala sobą pomiatać, to tak ma.
                            • chalsia tak, tak, Altz 04.02.13, 23:33
                              nie ma to jak na złość babci odmrozić sobie uszy
                              tak
                              tak
                              uncertain
                              • altz Re: tak, tak, Altz 05.02.13, 00:05
                                chalsia napisała:

                                > nie ma to jak na złość babci odmrozić sobie uszy
                                > tak
                                > tak
                                > uncertain
                                To nie jest złość, ale jedyna skuteczna metoda. Lekarze też zostawiają chorych bez operacji, piloci nie latają. Strajk, to strajk, to jest bardzo skuteczne narzędzie, ale musi być poparcie. Wystarczy tylko uwierzyć, a się uda.
                            • malgolkab Re: Nie, Altz 05.02.13, 09:23
                              Altz, może i tak się zdarza, ale żaden z moich rozwiedzionych kolegów nie ma przyznanych 4 godzin (a 2 byłe żony coś takiego chciały zafundować). Tylko ci ojcowie faktycznie chcieli, a poza tym przed rozwodem w dużym stopniu brali udział w życiu dzieci co umieli wykazać.
                              Z 2 strony - jest też masa takich ojców, którzy mogliby spędzać z dzieckiem pół tygodnia (choćby mój eks) i to nie w dni sztywno ustalone, tylko na bieżąco ustalane, a starcza im 1 dzień (lub nawet nie). Jednostronne patrzenie nigdy nie jest dobre.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka